dublin2
05.10.05, 22:35
W pierwszej klasie mojej corki jest chlopczyk z adhd (dzis dowiedzialam sie,
ze to adhd nie jest zdiagnozowane). Nie zdiagnozowane, ale ten maly zachowuje
sie tak, jakby cos go opetalo. Nie ma mowy o minucie siedzenia, stania w
spokoju. Dzis gonilam go wraz z trzema nauczycielkami, bo uciekl bez butow ze
swietlicy. Przedwczoraj pogotowie zabralo poturbowanego przez niego chlopca z
klasy, dzis kolejny chlopczyk skonczyl w gabinecie pielegniarki. Widze, ze
nauczycielki sa wyukonczone i coraz glosniej mowi sie o tym chlopaku. Ze
niebezpieczny dla dzieci, ze nie daja rady...
A mnie jest go zal, kiedy zlapalam go wreszcie na szkolnym korytarzu,
przytulilam i chcialam porozmawiac, niestety wyrwal mi sie i uciekl. Ale przez
moment zobaczylam w jego oczach zmeczenie, zmeczenie samym soba.. Wiem, ze
moze zrobic krzywde mojej corce. Boje sie tego. Ale jednoczesnie chcialabym mu
pomoc, podopowiedziec cos nauczycielom. Jak postepowac z takim dzieckiem?