Niemowlę z niedotlenieniem

IP: *.rem.pl 19.09.02, 13:08
Szukam pomocy / informacji / czegokolwiek w następującej kwestii:
W rodzinie moich krewnych, po ciężkich przejściach porodowych urodził się
maluszek z niedotlenieniem. Ma obecnie 3 tygodnie, jest od 6 dni w domu.
Zachowuje się normalnie, ale na podstawie USG i tomografii komputerowej
wiemy, że nastąpiły jakieś zmiany w mózgu. Bardzo chcemy maluszkowi pomóc,
ale natrafiliśmy na mur w postaci braku współpracy ze strony lekarzy. Nie
jesteśmy w stanie uzyskać konstruktywnej porady CO ROBIĆ, CO W OGÓLE MOŻNA
ZROBIC, GDZIE SIĘ UDAĆ?
Poszukuję kontaktu na dobrego lekarza pediatrę-neonatologa lub neurologa
dziecięcego z Radomia lub okolic.
Szukam jakiejkolwiek porady, co robić i gdzie się udać po pomoc.
Tylko proszę o konkrety – nie chcę wywołać ogólnej dyskusji o służbie zdrowie.
Pozdrawiam.

    • Gość: paula Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 19.09.02, 14:04
      Wiem tylko, ze natychmiast powinien dzieciatko obejrzec i zdiagnozowac
      neurolog. Wiem takze, ze do "naszego" neurologa przynoszone sa dzieci niemal
      zaraz po urodzeniu - im wczesniej tym lepiej (mozna zaczac rehabilitacje,
      usprawnianie, itp.). Niestety "nasz" neurolog jest prywatny i w Warszawie.
      Na panstwowa sluzbe zdrowia raczej nie liczcie - nie dlatego ze jest gorsza lub
      nie, ale chodzi o czas. W W-wie do specjalisty musielibysmy czekac okolo 2
      miesiecy. A to za dlugo.
      Jesli bedziesz chciala kontaktu do W-wy - daj znac, podam namiary.
      A poza tym zycze Wam duzo ciepla i spokoju, a wszystko sie ulozy dobrzesmile
      Pozdrawiam
      • Gość: ala Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 19.09.02, 16:17
        Ja też myśle, ze jak najszybciej do neurologa-dobrego. Z Radomia do W-wy nie
        jest daleko. Sprobujcie w CZD, ew. w instytucie matki i dziecka , czy na
        litewskiej.Lub prywatnie.
        Pozdrawiam
        Pocieszenie dla rodzicow-kwestia niedotlenienia jest bardzo w czarnych barwach
        przedsrawiana, mimo, ze nie musi byc wcale źle. Ale oczywiscie, ponieważ jest
        to mózg, trzeba bardzo uważac i wszystko sprawdzic. Daltego skoro wiesz, jaka
        jest słuzba zdrowia musicie sami poruszyć niebo i ziemie wyszukac najlepszych
        specjalistów.
        • Gość: kasztanka Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 23:11
          Już rozmawialam z CZD i Instytutem Matki i Dziecka, sa miejsca, ale tutaj
          przyjmują na prośbę (i skierowanie) od lekarza prowadzącego lub pierwszego
          kontaktu, czyli potrzebna jest czyjaś dobra wola, a tej brakuje. W poradni
          neurologicznej CZD przyjmowane są dzieci 2-miesięcze i najbliższe terminy w
          listopadzie.
          Paulo, bardzo proszę o ten kontakt prywatny w Warszawie.
          Nadal czekam na informacje. Może jeszcze ktoś się włączy.
          Pozdrawiam
          • Gość: paula Re: Niemowlę z niedotlenieniem - Kasztanka IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 20.09.02, 00:07
            Prosze bardzo:
            Prywatny Specjalistyczny Osrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzieci z Zaburzeniami
            Rozwoju "Elpis - Rehabilitacja" ul. Gardenii 6
            tel. (22) 815-27-82, (22) 812-70-90
            dr Grazyna Banaszek
            Powodzeniasmile
            • Gość: paula Re: Niemowlę z niedotlenieniem - Kasztanka IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 20.09.02, 00:09

              dr Grazyna Banaszek - neurolog
              • Gość: magdusma do Kasztanki IP: 217.153.47.* 20.09.02, 09:43
                do dziecka mojej kolezanki które urodziło sie równiez z niedotlenieniem
                spowodowanym okreceniem pępowiną przychodził rehabilitant z inst matki i
                dziecka i on z wielkim uznaniem wypowiadał sie o pani neurolog z nimi
                współpracującej nod wielu lat, baardzo wybitnej
                chłopczyk ma teraz dwa lata i rozwija sie super a było ciężko
                Pani neurolo byłam ,sprawdziłam przemiła, cudowna osoba
                oto namiar
                dr Kułakowska
                ul. Pogonowskiego 22 a
                Warszawa
                tel.829 39 57
                jesli miałabys problem z dojazdem w Warszawie (tzn twoi krewni) to słuzymy z
                mezem pomocą-
                • Gość: kasztanka Re: do Kasztanki IP: *.rem.pl 20.09.02, 18:02
                  Wielkie, wielkie dzięki!
                  Dam znać, jak się potoczy sprawa.
                  Pozdrawiam
    • Gość: kasztanka Do Pauli IP: *.rem.pl 20.09.02, 08:18
      Wielkie, wielkie dzięki.
      Pozdrawiam
      • Gość: ala Re: kasztanko IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 20.09.02, 18:38
        Każdy lekarz pediatra powinien wypisac skierowanie do neurologa. Jest to
        skierowanie na zwyklej recepcie i nikt łaski nie robi.Byłam u róznych pediatrów
        i kazdy (nawet dla wlasnego bezpieczenstwa) wypisywal skierowania gdzie
        chciałam, gdzie były najmniejsze wątpliwości. A własnie do neurologa z
        inicjatywy samej lekarki, mimo,ze okazało sie zbedne.Dlatego myślę, ze moze są
        to braki w komunikacji. Trzeba poprosić lub zażądać. Tez polecam instytut, jest
        swietny rehabilitant. Krótkie terminy, niezwykła troska o dzieci, i wszystko w
        ramach kasy chorych.
        • Gość: inka_sama skierowania IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.02, 20:43
          Dziwie się temu że lekarz nie chce wystawic skierownia - moje dzieci urodziły
          się bez kłopotów a pediatra obowiązkowo wysłał mnie na konsultację do neurologa
          czy wszystko jest OK. Jeśli taki duzy spotykacie więc opór - to najpierw zmiana
          pediatry albo i przychodni jeśli żaden nie jest przychylny dziecku i rodzicom.
          Zdaje się że lekarz nie moze odmówić wystawienia skierowania na konsultację...
    • Gość: Kasia Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.09.02, 00:25
      Niezaleznie od neurologa, trzeba dziecko non stop stymulowac: warto dostac sie pod opieke jakiegos
      sensownego osrodka wczesnej interwencji, rehabilitacyjnego, a w domu bez przerwy stymulowac: nie
      zostawiac w lozeczku (choc takie niedotlenione dzieciaczki zwykle pokornie i grzecznie leza w lozeczku),
      ale caly czas mowic, mowic, pokazywac sie, opowiadac o wszystkim, co sie robi, a jak juz lezy w
      lozeczku, to wieszac rozne przedmioty nad niemowlakiem, zeby widzialo, i zmieniac je czesto. Czyli bez
      przerwy stymulowac mozg. Dobra tez jest rehabilitacja metoda Vojty - wyglada na okrutna, ale dziala i jest
      uznana jako bardzo skuteczna. Mysle, ze nie warto czekac na wizyte u neurologa, ale dzialac juz, od razu.
      Zeby nie marnowac czasu. Wtedy okres oczekiwania na wizyte u lekarza-specjalisty nie bezie
      zmarnowany. MOja coreczka (teraz poltoraroczna) urodzila sie z urazem okoloporodowym, pracujemy caly
      czas, i choc jeszcze kilka miesiecy temu bardzo odstawala od rowiesnikow, dzieki cwiczeniom i pracy
      zaczela 2 tygodnie temu chodzic, a wedlug naszej neurolozki umyslowo jest niemal w normie, chociaz
      nie mowi. Wierze, ze za pare miesiecy w zupelnosci dogoni rowiesnikow. Mozg malutkich dzieci jest
      bardzo "plastyczny", ma olbrzymie mozliwosci i warto to wykorzystac. Trzymam kciuki!
      • Gość: ela Re: Niemowlę z niedotlenieniem - do Kasi!!!! IP: *.cidernet.pl 23.10.02, 12:28
        Tez jestem matką 1,5 rocznego chłopca który potrzebuje ciągłej
        stymulacji.Czasem brak mi już koncepcji na wymyślanie nowych zabaw.Napisz w co
        Twoja córeczka najbardziej lubi się bawic i jakie wymyślasz dla
        niej "atrakcje"?
        • Gość: Kasia Re: Niemowlę z niedotlenieniem - do Kasi!!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.10.02, 15:04
          Nawet nie wymyslam specjalnie skomplikowanych zabaw, po prostu staram sie obecnie duzo do malej mowic:
          normalnym jezykiem, bez zdrabniania i infantylizowania jezyka ( typu: cio dzidzi źlobiło?). Nazywam kazda czynnosc,
          ktora robie: np. Gdzie sa buty? Teraz zakladamy buty. Idziemy jesc. Bedziemy myc brzuszek, rece, etc. Z cwiczen
          ruchowych: turlanie, przytulanie, zabawa klockami, daje "do czytania" gazety (neurolozka podsunela jako zadanie
          domowe: targanie papieru). Czytamy ksiazeczki, wierszyki, nazywamy ksztalty, kolory, czynnosci, czesci ciala.
          Teraz, gdy mala ma 21 miesiecy, rozumie praktycznie wszystko, co sie do niej mowi, zaczela chodzic, chociaz
          jeszcze nie mowi (poza paroma slowami). Neurolozka ocenila, ze jest prawie w granicach normy. Aha, z cwiczen
          mala bardzo lubi przekladanie przedmiotow z pudelka do pudelka (wrzucanie klockow o roznych ksztaltach do
          odpowiednich otworow to jeszcze dla niej za trudne zadanie, choc nad tym pracujemy). Przypomnialo mi sie a propos
          rozmawiania z dziecmi: zrobiono na Zachodzie badania, jak rozwijaja sie dzieci, zaleznie od tego, jak sie do nich
          mowi. Stwierdzono, ze dzieci, do ktorych mowi sie normalnym, doroslym jezykiem, maja nie tylko bogatsze
          slownictwo i ladniej mowia, ale - co bylo zaskoczeniem dla badaczy- maja wyzszy iloraz inteligencji, niz te dzieci, do
          ktorych mowi sie malo lub zdrobniale, zdziecinniale,kaleczac jezyk. W kazdym razie, gdy ja slysze, jak do moich dzieci
          ktos mowi: cio lobisz? to dostaje wysypki i piany na pysku...
    • Gość: Marcin Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.pl 24.09.02, 08:14
      POLIKLINIKA MEDICON rADOM, UL. Gagarina (Ustronie) Nie wiem, czy jets tam
      neurolog, ale cóż szkoda zadzwonić, my z żoną ogólnie jesteśmy zadowoleni z
      kontaktów z tą Polikliniką. Umowa z Kasą Mazowiecką i Branżową. tel. 266-81-51.
      Pozdrawiam i powodzenia
    • Gość: ANN@ Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.02, 14:57
      Dodam cos od siebie.
      1) Bardzo często u takich małych dzieci zmiany w mózgu sie cofają, potrzeba
      tylko czasu (paru miesięcy).
      2) Zgadzam się z opinią, że wizyta u neurologa jest konieczna, ale muszę
      przyznać, że moją córkę wyleczyłam dzięki metodzie VOYTY (prawie 4 lata
      leczenia). Niezależnie od pracy z neurologiem dziecko powinien sprawdzić
      fachowiec w tej dziedzinie. We Wrocławiu osobą, która wie o tej metodzie
      wszystko i propagowała tę metodę w swiecie lekarzy jest p. Jakuszko (Lekarz
      pediatra). Rehabilitacja trwała dość długo, była bardzo intensywna (nawet 7
      razy w ciągu dnia), ponad rok chodziłyśmy też na hipoterapię i... obecnie mam 5-
      klasistkę całkiem zdrową i zawsze uśmiechniętą. Jeśli ktoś chciałby wiedzieć
      więcej o tej metodzie, służę informacjami: humanbeing@poczta.gazeta.pl
      Powodzenia. Będzie dobrze.
      • Gość: paula Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 26.09.02, 22:35
        Mysmy synka rehabilitowali metoda Vojty wlasnie, nie byly to ciezkie
        schorzenia - synek mial jednostronne napiecie misni, ukladal sie w literke C,
        mial troche klopotow z miesniami brzuszka, zaciskal piastki. Po dwoch
        tygodniach pracy "Vojta" otworzylismy lapki, wyrownalismy symetrie ciala.
        Metoda okrutna z wygladu, ale skuteczna. Jednak my po osiagniciu okreslonego
        celu zrezygnowalismy z tej metody poniewaz wydaje nam sie,ze moze odbic sie
        niekorzystnie na psychice synka.
        Nas do rehabilitacji "Vojta" skierowal neurolog (oboje z przychodni "Elpis",
        zreszta pracuja rowniez w CZD).
        Pozdrawiam
        • Gość: Eda Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.lukow.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 00:03
          W przypadku naszego dziecka było tak samo. 3 i pół miesiąca - stwierdzone
          (przez rahabilitantkę na zlecenie pediatry) zwiększone napiecie mięśniowe bez
          wskazania przyczyn (przawidłowy przebieg ciąży i poród). Objawy: ułożenie w
          literę C (o którym miesiąc wcześniej ortopeda powiadział że jest to naturalne i
          sie wyrówna), zaciśnięte pięści, napięte barki, wygięcie do tyłu, nie
          podnoszenie główki, na brzyszku i plecach). Nic nie wiedziałam na ten temat. w
          dodatku termin najblizszej rehabilitacji ustalono za 3 tygodnie, wizytę u
          neurologa - za miesiąc (mieszkam w niewielkim mieście) Przeżyłam wtedy
          gehennę. Nie wiedziałm gdzie się zwrócić i co to jest zwiększone napiecie. Mnie
          się to kojarzyło z jednym - porażenie mózgowe. Obdzwoniłam wszystkich znajomych
          ( w tym lekarzy), byliśmy nawet prywatnie u rehabilitanta - amatora, który
          wyjasnił nam, że napiecie miesni wynika z nierównego przyrostu tkanki
          mięśniowej i kostnej i kazał wykonywać ćwiczenia rozciągające kręgosłup.
          Uwierzyłam mu. Za 3 tygodnie na wizycie - pani rehabilitant potwierdziła
          napięcie ale nie potrafiła wytłumaczyć jakie sa tego przyczyny i jakie moga być
          konsekwencje ( niesprawność fizyczna i umysłowa) Zaczęłam rehabilitację ale bez
          przekonania o słuszności i potrzebie rehabilitacji ( bo nie zdawałam sobie
          sprawy z tego) . Nie wykonywałam wszystkich zaleconych ćwiczeń bo wydawały mi
          się one okrutne. Nie mobilizował mnie do tego mąż który uznał że to moje i
          rehabilitantki fanaberie ani lekarze. Pani neurolog po zbadaniu oswiadczyła że
          wszystko jest w porządku czyli sa odruchy a USG przezciemiączkowe nie wykazało
          żadnych zmian. Inny pediatra stwierdził że nie widzi żadnego porażenia. Mikołaj
          natomiast zaczął (mimo że nie ćwiczyłam z nim regularnie) dorównywać do
          rówieśników. I nie wiem czy to było naturalne (tak jak twierdzi nasz pediatra)
          czy to wynik tej (niesystematycznej) rehabilitacji.
          Ma natomiast moim zdaniem problemy emocjonalne. Przyczyną moim zdaniem są
          częste wizyty u lekarzy i rehabilitantki, siermiężne ćwiczenia, które rzadko
          ale wykonywaliśmy. Nie pozwala się dotykać i przytulać wszystkim poprócz mnie i
          meża, boi się bądź wstydzi się, nawet babć które czesto widuje, do 2,5 roku
          (teraz ma 2lata i 8 mies) nie pozwolił się zostawić z nikim poza mna i meżem
          mimo że członków naszych rodzin widuje często, często reagujje płaczem,
          krzykiem i agresją na sytuacje, które mu sie nie podobaja, nie podejmuje wyzwań
          (n.: boi się huśtawki i nie próbuje się pohuśtać, nie lubi nowych rzeczy a na
          wizytę u lekarza reaguje spaznmatycznym płaczem. Obserwuje inne dzieci i wydaje
          mi sie że leki mojego syna są nasilone. Może to normalne ale ja obciążam
          częściowo właśnie rehabilitację. Metoda Voity polega na tym że wykonuje sie
          ćwiczenia siłą bez wzgledu na to co czuje dzieckko a rehabilitant wmawia że jak
          dziecko się przyzwyczai to przestanie płakać i będzie poddawało się ćwiczeniom
          bez oporu i płaczu. Ja w to nie wierzę i moi znajomi, którzy znaleźli sie w
          podobnej sytuacji i ćwiczyli regularnie - również. Uważam ze usprawniany jest
          mózg ale zaburzane sa emocje. Mi niestety nie wytłumaczono dostatecznie wagi
          problemu.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Kasia Re: Niemowlę z niedotlenieniem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 13.10.02, 23:32
            Jakos nie chce mi sie wierzyc, ze rehabilitacja moglaby poczynic takie spustoszenia w psychice dziecka: moze sa
            jakies inne powody takiego zachowania? Moze Ty jestes nerwowa (m. in. z powodu obaw o zdrowei dziecka), co sie
            malemu udziela? A moze taki ma temperament? Sprobuj poszukac rady i pomocy, jak osmielic dziecko, jak je zrozumiec
            ( bo z introwertyka nie zrobisz towarzyskiego zwierza).Tez rehabilitowalam dziecko met. Vojty, i choc wyglada
            to okrutnie, to mala wciaz lubi rehabilitantke, usmiecha sie do niej. No i do mnie, choc tez bywam "ta niedobra od
            cwiczen".Wydaje mi sie, ze musza byc inne powody takiego zachowania: sprobuj do niech dotrzec, a przede
            wszystkiem, sprobuj pomoc dziecku (daj mu duzo poczucia bezpieczenstwa, przekonuj go, ze go kochasz, ze moze
            na ciebie liczyc, ze nie zostawisz go samego na pastwe sytuacji przerastajacych mozliwosci dziecka).Jesli musicie
            czesto chodzic do lekarza, czy bywacie w szpitalu czy na badaniach - nie zostawiaj dziecka samego, niech wie, ze
            nie jest samo. Chyba tyle mozna - i trzeba - zrobic, zeby pomoc malemu, zamiast rozpamietywac przeszlosc.
            Trzymam kciuki!
    • Gość: kasztanka Terapia IP: *.rem.pl 16.10.02, 10:30
      Moi Drodzy,
      Maluszek, od którego ten wątek się zaczął, jest już pod opieką naurologa i
      terapeuty - udało się znaleźć w Radomiu, oczywiście prywatnie. Maleństwo
      regularnie ćwiczy z mamą i właśnie mama ma następujące pytanie dotyczące
      ćwiczeń:
      Co robiliście, jeśli np. terapeuta zalecał ćwiczenie 8 razy dziennie, a
      maluszek w dzień wstawał tylko 6 razy? Czy ćwiczyć tyle razy ile jest okresów
      aktywności dziecka, czy budzić na pozostałe ćwiczenia?
      Pozdrawiam i dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi. Bardzo uważnie śledzimy ten
      wątek.
      • Gość: paula Re: Terapia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 12:48
        Hej,
        a jaka to terapia? Vojta?
        Mysle, ze terapeuta powinien znac rozklad aktywnosci dziecka i do tego rytmu
        ustalic cwiczenia.
        My cwiczylismy synka Vojta, 3 razy dziennie - 2 serie cwiczen, po 1 minucie (2*
        minuta na prawa strone, 2* minuta na lewa strone, itd) Razem okolo 8-10 minut
        na jeden raz. rehabilitant uznal, ze to i tak bardzo duze obciazenie dla
        dziecka.
        Czasami sie zdarzalo, ze nie wykonalismy wszytskich cwiczen, bo synek po prostu
        juz wiecej nie mogl, albo "wypadlo" cwiczenie wieczorne, bo synek wczesniej
        zasnal. Ale to byly wypadki bardzo sporadyczne.
        To wspaniale, ze juz cwiczycie, ale porozmawiajcie o rytmie czuwania maluszka.
        Bo wydaje mi sie, ze wybudzanie dziecka po to aby zrobic cwiczenie, moze nie
        przyniesc spodziwanych rezultatow - maluch marudny, wpol spiacy moze nie
        reagowac na stymulacje; rodzice w pospiechu, zeby dziecka nie rozbudzic, albo
        zeby szybko wybudzone przestalo plakac....itp. Nie wiem, czy to nie odbije sie
        na jakosci. chyba lepiej raz mniej, ale za to bardzo dokladnie.
        Ale musicie porozmawiac z lekarzem!!!! Wszystko musi wspolgrac: cel cwiczen,
        rytm czuwania, intensywnosc cwiczen, dokladnosc....
        Powodzeniasmile
        CZESC
        • roseland Re: Terapia 31.10.02, 09:58
          Cześć - jak dobrze, że taki temat tu się znalazł i dobrze, że nie jestem w
          swoim problemie odosobniona. Mojej nastoletniej córce (w co nie mogłam długo
          uwierzyć) "przytrafiła" się ciąża. 10 dni przed terminem urodził się przepiękny
          synek, a właściwie wyssano go vacum extr. Zaplątany wokół szyi pępowiną biło
          jeszcze serduszko. Reanimacja trwała ok. 20 min. bezskutecznie. Zaintubowany,
          podłączony do respiratora, po 6 godzinach, oddychający samodzielnie. Byłam tego
          wszystkiego naocznym świadkiem. Moje łzy, rozpacz. Zaraz radość, że w drugiej
          dobie życia, dzięki mojej i córki pracy próby malutkiego ssania , z sukcesem. Z
          każdym dniem coraz silniejszy. Wypisany do domu w siódmej dobie życia. Badanie
          usg główki, w porównaniu z badaniem zaraz po porodzie wypadło pozytywnie, tzn.
          napisane było, że nastąpiła poprawa. 18.11. mam być na ponownym badaniu usg w
          szpitalu, w którym się urodził. Rośnie, przybiera na wadze. Gdy jest
          niespokojny, zauważyłam, jak bardzo lubi mnie słuchać, jak bardzo lubi
          towarzystwo. Niepokoję się jednak obserwując jak córka zaspana w nocy nie daje
          mu tego, czego mały Mareczek oczekuje - ciepła, przytulenia, przemawiania do
          niego. Niepokoję się równieź, że jego czeka też rehabilitacja. Czy córka
          sprosta ćwiczeniom ?? Czy będzie pamiętać ? Ja pracuję i nie mogę z pracy
          zrezygnować. Z waszych wypowiedzi dowiaduję się, że dzieci urodzone z
          niedotlenieniem układają się w kształcie literki "C" i mają zaciśnięte piąstki.
          Mały w zasadzie je zaciska na początku kąpieli (Ma teraz 4 tygodnie). W takiej
          typowej pozycji układa się sporadycznie. Lekarze, przy wypisie ze szpitala
          twierdzili, że Marek był krótko niedotleniony i że śzybko się zregenerował. Ja
          jednak pozostanę pełna obaw o jutro.
          • Gość: paula Re: Terapia - Roseland IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 10:39
            Bardzo smutna to wiadomosc, ale trzeba miec nadzieje, ze z maluszkiem bedzie
            wszystko dobrze.
            Mysle, ze nie powinnas (corka nie powinna) czekac i sybciutko odwiedzcie
            neurologa dzieciecego. Pisze tak, poniewaz moj synek urodzil sie w terminie, z
            prawidlowej ciazy. Po 12 godzinach porodu skonczylo sie cesarka, jak okreslil
            lekarz - ratujaca zycie, bo B. byl 3 razy okrecony pepowina na szyi i za chiny
            nie wyszedlby sam. Ale dostal 10 punktow, i wszysktie parametry i odruchy mial
            w porzadku. A jednak w domku, po jakims czasie, zaczelam obserwowac, ze cos z
            nim nie tak (zacisniete piastki, literka c, napiecie miesni, itp).
            Sygnalizowalam pediatrze prowadzacemu niepokojace mnie zachowania, ale lekarz
            sprawe bagatelizowal. Dopiero sama zdecydowalam o wizycie u neurologa, B. mial
            wtedy 5 miesiecy, zaczelismy cwiczenia. O ile byloby prosciej i szybciej,
            gdybysmy zaczeli cwiczyc, kiedy mial 3 miesiace?!

            B. nie mial powaznych problemow, teraz juz o nich w zasadzie nie pamietamy.
            Jednak Ty powinnac naklonic corke to szybkiego odwiedzenia lekarza, moim
            zdaniem przeslanki ku temu sa bardzo powazne.
            A co do cwiczen - dla mnie rehabilitacja synka metoda Vojty byla bardzo trudna.
            Dla BArtka z pewnoscia tez.
            Ale glowa do gory, najwazniejsze ze jest poprawa.
            Jesli bedziesz chciala o cos spytac - pisz!!
            Pozdrawiamsmile
            • Gość: paula Re: Terapia - Roseland IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 10:43
              Aha, a te cwiczenia mozna wykonywac podczas rutynowych czynnosci przy maluszku
              (mowie o metodzie Vojty) - zmieniam rano pieluszke i go troche pocwicze,
              natepna zmiana pieluszki i kolejna partia cwiczen, itd.
              Ale potrzeba do tego samodyscypliny! (mowie po sobie - czasami placz dziecka,
              jego opor, zle samopoczucie, brak natychmiastowych efektow powoduja
              zniechecenie i pozwalaja na latwe usprawiedliwianie niecwiczenia).
              CZESCsmile
            • roseland Re: Terapia - Roseland 31.10.02, 10:56
              Dzięki, Paula. 8-go listopada będę w CZD na ponownym badaniu słuchu i tam od
              razu może mnie przyjmą do neurologa. Nie będę czekać do 18.11.Pozdr.
              • Gość: kasztanka Re: Terapia - Roseland IP: *.rem.pl 31.10.02, 11:51
                W poradni neurologicznej CZD czeka się ok. miesiąca na wizytę po zapisaniu się,
                no, i trzeba mieć skierowanie.
                Co do zewnętrznych oznak niedotlenienia u dzieci - to dla nie-neurologa może
                nie być żadnych. Obecnie nasz maluszek ma 2 miesiące i zachowuje się całkiem
                przeciętnie. Pediatra w przychodni, zanim zobaczył książęczkę zdrowia z wpisami
                ze szpitala, zdziwił się, po co chodzą do neurologa. Terapeuta na pierwszej
                wizycie na widok dziecka zapytał, po co przyszli. Zmiany w mózgu z powodu
                niedotlenienia wykazało najpierw badanie USG, a potwierdziła tomografia
                komputerowa.
                Pozdrawiam
              • Gość: paula Re: Terapia - Roseland IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 11:51
                Napisz, jak poszlo.smile}
                CZESC
        • Gość: Kasztanka Re: Terapia IP: *.rem.pl 31.10.02, 12:03
          Długo to trwało, ale już odpowiadam.
          Maluszek jest rehabilitowany metodą Vojta i Boba (co do tej drugiej nazwy - to
          mogę się nieco mylić). Podobno jest to jakaś zmodyfikawana metoda Vojta, ale tu
          też nie mam pewności. Ćwiczy 4 razy dziennie po 4 min. Rehabilitant radził nie
          zakłócać snu, no bo też jest ważny dla rozwoju układu nerwowego.
          Maluszek ma 2 miesiące, podnosi samodzielnie główkę na brzuszku i wg. neurologa
          ma wszystkie odruchy. Chyba wszystko jest na dobrej drodze. Ma tylko skłonności
          do kolki, ale to chyba nie jest związane z niedotlenieniem(?).
          Pozdrawiam
          • Gość: paula Re: Terapia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 12:49
            No nie Kasztanko, kolka to zupelnie inna para kaloszywink
            Fajnie, ze jest juz fajniejsmile)).
            Ale napisalam
            CZESC
            • roseland Re: Terapia 31.10.02, 13:37
              czy ktoś zna panią dr Chmielik - neurolog z CZD ?
          • Gość: Kasia Re: Terapia IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.10.02, 15:25
            POdnosi glowke?Rewelacja! POgratuluj maluszkowi i ucaluj w piete! Moja mala zaczela glowke podnosic chyba
            dopiero, gdy miala 5-6 miesiecy. Gdy mnie wtedy pediatrzy pocieszali, ze przy rehabilitacji do konca 2. roku zycia mala
            ma szanse dogonic rowiesnikow, nie wierzylam to ani przez chwile (siedziec zaczela dopiero, gdy miala 11 miesiecy,
            a chodzic jako 19-miesieczne dziecko). Grunt, ze wraz z rozwojem mozliwosci poruszania sie zwiekszyly sie malej
            mozliwosci poznawabnia swiata - czyli stymulacji - czyli szybciej zaczela sie rozwijac. Za 3 miesiace moja coreczka
            skonczy 2 lata i widze, ze rzeczywiscie ma szanse dojsc do sredniej krajowej. A co do budzenia - nie budzilabym
            swojego dziecka do cwiczen - to zbyt okrutne... I chyba az takiego znaczenia nie ma, czy sie cwiczy 6 czy 8 razy
            dziennie: sen, milosc, duzo uczucia ( i karmienie piersia!) tez uwazam za elementy rehabilitacji: kochane dziecko, ktore
            otzrymuje duzo czulosci, przytulane, wie, ze ma dla kogo sie rozwijac. A karmienie p[iersia? Fosfolipidy w pokarmie
            kobiecym sa niezbedne do prawidlowego rozwoju tkanki mozgowej: ich zawartosc zmienia sie w czasie karmienia,
            zaleznie od zapotrzebowania w danym okresie rozwoju dziecka. Nie mowiac, ze przytulanie w trakcie karmienia tez
            nie jest bez znaczenia dla rozwoju maluszka. Trzymam kciuki i zycze powodzenia! Z tego, co piszesz, wszystko idzie
            w dobrym kierunku i za 2 lata nie bedziecie pamietali, ze kiedykolwiek byly jakies problemy i obawy, co z maluszkiem!
            • roseland Re: Terapia 04.11.02, 13:47
              hej kochane diewczyny !! Mały Mareczek jest przeziębiony - dostaje leki, w
              tym., niestety Augmentin, bo niewiadomo, czy na ten przykład np. dziś w nocy
              nie dostatnie zapalenia płucek. Lekarz pediatra mówi, że wszystko ok, że nie
              zamyka typowo piąstek i że nie ma typowych oznak niedolenienienia. Poczekajmy
              do wizyty 2 CZD. Kurde, przytył, uroslo mu wszystko, stał się silnym
              chłopczykiem, jak ja go bardo kocham, już patrzy na mnie. Mareczku, kocham Cię
              jak nie wiem co !!!!
              • agat1 Re: Terapia 04.11.02, 14:15
                Cieszę się razem z Tobą z sukcesów Waszego maleństwa - życzę mu szybkiego
                powrotu do zdrowia. Z twoich postów bije bezgraniczna miłość do maleństwa,
                dobrze, że on ma Ciebie, ale nie przekreślaj swojej córki w roli matki. Wiem,
                że na pewno nie jest Wam łatwo, ale jej pewnie też nie. Życzę Wam wszystkim
                wzajemnje miłości i dużo radości z bycia razem, a Mareczkowi duuuużo zdrowia. W
                takiej atmosferze uwielbienia na pewno szybko wyrośnie na cudownego małego
                faceta.
                • roseland Re: Terapia 25.11.02, 10:06
                  Witam Wszystkich. Tak jak obiecałam, odzywam się po wizycie w Poradni Neuroloii
                  CZD. Mareczek był badany ok. 30 min. bardzo wnikliwie i dokładnie. Ku mojemu
                  zaskoczeniu terapia zalecona przec lekarza okazała się .. banalna. Byłam
                  przygotowana na wszystko i bardzo się cieszę, że tyko takie zalecenia pzrez
                  neurologa. Rozprostowywać dłonie i masować od wewnątrz oraz wydłużyć czas
                  kąpieli. Kontrola w grudniu. Mareczek ma szalony apetyt, jest karmiony piersią,
                  przybiera ładnie na wadze - ma 8 tygodni i waży 4.700. Jedno co mnie niepokoi,
                  to nadal zachowanie córki. Na moje: on chce jeść, przytul go, słyszę od córki
                  jakieś dziwne: chwileczkę, zaraz. Potem dowiaduję się, że jestem nadgroliwa
                  itp.Kurcze, może rzeczywiście coś ze mną nie tak. A zaraz przypomina mi się
                  poród, jego reanimacja, intubacja, respirator, zasinienie. Wracając do
                  neurologa, powiedziała mi, że biorąc pod uwagę jego stan po porodzie (1 pkt. w
                  pierwszej minucie życia), to jest ktoś, kto sprawił, że stan Mareczka na dzień
                  dzisejszy jest taki dobry. Cieszę się, że nie trzeba wykonywać bolesnych
                  ćwiczeń, tylko .... ciągle pozostanę pełna obaw o jego dalsze dni, miesiące,
                  lata. Słyszałam, że jeszcze wszystko może się zdarzyć....
                  • agat1 Re: Terapia 25.11.02, 13:31
                    Cieszę się razem z Tobą.
                    A co do zachowania Twojej córki, czy nie jest tak, że jest zazdrosna o Twój
                    kontakt z Mareczkiem? A może Twoje uwagi odbiera jako wymądrzanie się i to ją
                    boli? Nikt nie lubi być pouczany, a twoja córka potrzebuje najwyraźniej czasu,
                    aby dostosować się (dorosnąć?) do całej sytuacji.
                    Życzę Wam wszystkim dużo cierpliwości, a Mareczkowi dobrego zdrowia
                    • roseland Re: Terapia 25.11.02, 14:00
                      Masz rację - jest zazdrosna o kontakt z Mareczkiem. Tylko dlaczego on musi tego
                      doświadczać ?? Tyle przeszedł. Dlatego wiem jak bardzo ważnym jest przytulanie,
                      mówienie do niego, głaskanie, lulanie i śpiewanie kiedy usypia. Zawsze będę
                      marwić się o "jego jutro", o jego rozwój,jego odruchy, siadanie, mówienie,
                      raczkowanie. Corka ma tylko 17 lat, zawsze była dla mnie i dla męża dzieckiem
                      aż tu nagle to wszystko, w dodatku dziś ma być na szczepieniu z Mareczkiem, a
                      ona taka bezradna.
                      • agat1 Re: Terapia 25.11.02, 16:09
                        Wiesz, ja Cię doskonale rozumiem, ale daj jej szansę. To jej dziecko i ona z
                        pewnością je kocha, tylko nie ma Twojego doświadczenia i inaczej odbiera swoje
                        obowiązki. Wiem, że chcesz jak najlepiej dla Mareczka, ale i dla niej -
                        przecież to Twoej dziecko ! Tylko nie możesz doprowadzić do tego, że córka
                        będzie się czuła niepotrzebna ; ja co prawda nie przeżyłam takiej sytuacji, ale
                        dokladnie pamiętam, jak teściowa próbowała nami zawładnąć, kiedy urodził się
                        nasz syn. Ja byłam potrzebna, bo karmiłam piersią, ale o możliwość decydowania
                        o naszym dziecku musieliśmy na poczatku walczyć! To straszne, skutki
                        (psychiczne) odczuwam do dziś, chociaż syn ma już cztery lata, ale nie
                        chciałabm tego przeżywać po raz drugi. Najbardziej chciałam, żeby teściowa dała
                        nam po prostu spokój, żeby nie przychodziła, nie "pomagała", nie wtrącała sie
                        we wszystko. Na szczęscie nie mieszkamy razem, bo chyba bym tego nie przeżyła.
                        A Ty spróbuj pozwolić córce na więcej samodzielności, bo inaczej okaże się, że
                        mały jest Twoim dzieckiem i do niej należy wyłącznie karmienie. Ona z pewnościa
                        przeżywa swego rodzaju dramat, musi się nauczyć kochać to maleństwo i okazywać
                        mu uczucia. Oczywiście Mareczek tego potrzebuje teraz jak niczego na świecie i
                        szkoda, jeśli nie otrzyma tego od matki.
                        A inne moje spostrzeżenie (nie bierz tego do siebie, tak piszę ogólnie) jest
                        takie, że im starsza mama, tym więcej ma dla malucha czułości, bo wie, jak te
                        chwile szybko i bezpowrotnie mijają. Nastolatki zazwyczaj bardziej są
                        zainteresowane tym, co przeżywają one same, mniej myślą o dziecku, ale tak już
                        jest.
                        Jak już pisalam wcześniej, dobrze, że Mareczek ma Ciebie, ale córka z pewnością
                        dojrzeje do macierzyństwa szybciej niż myślisz
                        Pozdrowienia
                        AgaT
                        • Gość: a. Re: Terapia IP: *.stacje.agora.pl 25.11.02, 17:01
                          Proszę , daj córce szansę. Nie biegnij za nią do dziecka. Jemu naprawdę nic się
                          nie stanie jak chwilke poczeka i dłużej popłacze. Moja teściowa swoją
                          nadgorliwością (która była dyktowana wielką miłością w to nie watpię) odebrała
                          córkę swojej córce. Skutki tego obserwuję dziś , kiedy małą ma już 12 lat.
                          Babcia juz nie wystarcza, choćby kochała najmocniej a mamie wydaje sie
                          normalne, że to babcia wszystko robi.
                          Tego ”odbieraniia” doświadczyłąm też ja sama, keidy przez kilka lat po
                          urodzeniu dizecka musieliśmy mieszkać u teściowej. Ona dosłownie wydzierała mi
                          małaz rąk. Chciała ją usypiać, zabawiać itd, twierdząc,że robi to lepiej.
                          POtrafiła przyjść rano do naszego pokoju i czekać aż skończę karmienie, żeby mi
                          zabrać moją małą, żebym ” mogła sobie odpocząć”. A ja nie umiałam się temu
                          przeciwstawić, choć bardzo cierpiałam. Mineły już 4 lata, mieszkamy sami a ja
                          nadal niemogę wybaczyć teściowej tej nadgorliwości a sobie swojej bezradności.
                          Może i gorzej wszystko mi wychodziło niż jej ale to ja byłąm mamą!!!
                          Nawet jeśli córka nie zajmuje się dobrze swoim dzieckiem, nie wyręczaj jej!!1
                          Ona ma szansę nauczyć się być dobrą mamą. Jeśli wszystko będziesz robiła lepiej
                          i szybciej te szanse jej odbierasz.
                          Jako mądra mama-babcia powinnas raczej zmuszac ją - swoją bezczynnością- do
                          podjęcuia zadań. Nawet jeśli serce cie boli , nie wstawaj do malego. Wytrzymaj.
                          Inaczej córka nigdy nie nauczy się być mamą.
                          Pozdrawiam
                          • roseland Re: Terapia 26.11.02, 14:41
                            Bardzo Wam dziewczyny dziękuję za mądre wypowiedzi; naprawdę są dla mnie
                            niezwykle cenne.Tak, wiem tak powinno być, tak winien działać stereotyp i
                            dokładnie jestem tego świadoma. Jeszcze nie umiem stanąć mocno na gruncie
                            rzeczywistości, choć wszyscy mi mówią, jaka to ja jestem silna, z jak wieloma
                            rzeczami się uporałam i z tymi organizacyjnymi i z tymi iście moralnymi. Tak,
                            życie się toczy dalej nie bacząc czy ktoś właśnie dostał w łep dowiadując się,
                            że córka jest w 7-mym miesiącu ciąży, tak ukochana jedynaczka i że mimo
                            zapewnień lekarzy o super łatwym porodzie, mały Mareczek przychodzi na świat za
                            pomocą próżnociągu, niedotleniony, zaintubowany i jest w ogóle koszmarnie, gdy
                            wracam myślami do tego wszystkiego. Wracając do córki, ona wie, że jeżeli nie
                            chce się jej, ot po prostu wykonać czegoś przy M., to dokładnie jest
                            przekonana, że na mnie można liczyć, że nie będę umiała jej powiedzieć w nocy,
                            że jestem śpiąca. Widzę jej niedojrzałość, zmęczoną, bladą buzię i ...
                            cholernie kocham te moje dzieci. Jeszcze raz dziękuję, że napisałyście do
                            mnie.smile
                            • Gość: agat1 Re: Terapia IP: 195.116.92.* 26.11.02, 15:15
                              No, widzisz, sama się przyznajesz, że chętnie córkę wyręczasz w obowiązkach i
                              aj to doskonale rozumiem - ona jest dla ciebe ukochaną córcią i zrobisz
                              wszystko, żeby jej też było dobrze, to jest normalne. Ale powoli musisz jej
                              przekazać, na czym polega dorosłe życie, w które musi niestety wejść o wiele
                              szybciej niż większośc jej rówieśników i nic już na to nie można poradzić. Nie
                              chodzi tu o karanie jej za jej postępowanie, dośiadczanie na siłę - po prostu
                              musi się nauczyć, że ponosi się konsekwencje swojego zachowania . Chodzi mi o
                              to, że ta sytuacja bardzo się odbije na jej późniejszym życiu, jeśli będziesz
                              ją zawsze mogła wyręczyć, ona nauczy sie to wykorzystywać i będzie jej z tym
                              wygodnie.
                              Teraz jest jeszcze na pewno zmęczona porodem, karmieniem, pielęgnacja synka,
                              ale Ty też pracujesz i też musisz mieć odrobinę czasu dla siebie, nie mówiąc o
                              tym, że do pracy warto przyjsć wypoczętym. Spróbuj powoli wpajać córce
                              obowiązki, niech staną sie wyłącznie jej obowiązkami. Ona też musi sobie zdawać
                              sprawę, że jeśli Ty wszystko za nią zrobisz, to będziesz sobie uzurpować prawo
                              decydowania o losach Mareczka, o jego życiu, bo to się wszystko wiąże ze sobą.
                              Rozumiem, że córka będzie później kontynuować naukę w szkole? Będzie więc
                              potrzebowała Waszej pomocy jeszcze długo.
                              Jeszcze raz powtarzam - życzę każdemy takiej mamy (rodziców), jak Ty i na pewno
                              Wasze uczucie pokona wszystkie przeciwności losu.
                              A swoja drogą bardzo podobną sytuację przeżyli ostatnio moi teściowie, kiedy to
                              ich córka, 29-letnia zresztą, poinformowała ich, że zostaną dziadkami na 2
                              miesiące przed porodem. Nie jest mężatką, co dla rodziców było dodatkowym
                              szokiem. Także nie tylko z nastolatkami bywają takie problemy...
                              A jak tam wczorajsze szczepienie? Napisz, jak poszło
                              Pzodrawiam bardzo serdecznie
                              AgaT
                              • roseland Re: Terapia 26.11.02, 15:40
                                fajowo - córka poszła na szczepienie z tatusiem dziecka i opowiadała mi po moim
                                powrocie z pracy jak mały to przyjął. Tak, wchodzi w to dorosłe życie, a
                                właściwie wpadła w nie. Ce la vie .. chyba to się tak pisze.
                                • agat1 Re: Terapia 27.11.02, 09:29
                                  To jest też i tatuś Mareczka ! To miłe, ale tym bardziej się nie angażuj do
                                  końca, niech tatuś też nauczy się odpowiedzialności. Pomimo tego, że są tak
                                  młodzi, na pewno mały jest ich radością i pokochają go tak, jak rodzice kochają
                                  swoje dzieci. Twoja córka w każdym razie ma w domu doskonały przykład tego, jak
                                  powinna miłość rodzicielska wyglądać.
                                  Pozdrawiam, przy najbliższej okazji pocałuj ode mnie Mareczka prosto w piętę i
                                  pisz od czau do czasu, co z nim.
                                  AgaT
                                  • roseland Re: Terapia 27.11.02, 12:59
                                    tia ... tatuś jest jak najbardziej, choć on sam wygląda jak młodszy brat mojej
                                    córki. Ale.. co tam nie wygląd najważniejszy. Ucałuję go od Ciebie. Robi się
                                    jakoś miło. Dzięki.
                                    • agat1 Re: Terapia 27.11.02, 13:24
                                      No jak ma wyglądać 17- czy 18-letni chlopak ? Dziewczyna w tym wieku raczej
                                      jest już młodą kobietą, przynajmniej fizycznie, a chłopak to jeszcze dziecko,
                                      pod każdym względem.
                                      A co do całowania Mareczka - czy nie wydaje Ci się, że taki mały chłopczyk to
                                      straszny pieszczoch? Może nie każdy, nie wiem, ale mój czteroletni prawie synek
                                      uwielbia takie łaskotanie, całowanie, przytulanie, że aż trudno to sobie
                                      wyobrazić. A ja tak siedzę w pracy i nie mogę sie doczekać powrotu do domu, bo
                                      wtedy położymy sie z małym na dywanie i będziemy nawzajem łaskotać do woli. Aż
                                      sie boję, że ten czas się kiedyś skończy... póki co zadbaliśmy z mężem o
                                      rodzeństwo dla synka, więc w maju powiększy się nam rodzina. Dzieci są cudowne
                                      • roseland Re: Terapia 27.11.02, 13:50
                                        Wooowww !! To istna rewelacja ! Maj to taki piękny miesiąc. Rodzi się życie,
                                        pachnie kwitnącymi kasztanami, świeżo skoszoną trawą.No ok - nie mogę się
                                        rozkojarzać, ale serdecznie Ci gratuluję. Dobrze, że tak postanowiliście. M. w
                                        pierwszym tygodniu, po wyjściu ze szpitala nie przybierał na wadze i lekarz
                                        kazała mi go budzić na karmienie. Nie chciała słuchać, że mały odsypia
                                        swoje "przejścia". Teraz jest tak, że ma SZALONY apetyt i nie wiem, czy nie
                                        trzeba by go dokarmiać. W nocy się budzi co 2 godziny. Chyba już powinien spać
                                        w nocy ?! A biedaczek nadal pokazuje swoje zaciśnięte piąstki, które rozginam,
                                        masuję i zaraz staje mi przed oczami coś o czym chciałabym już szybko
                                        zapomnieć, a nie umiem.
                                        • agat1 Re: Terapia 27.11.02, 14:31
                                          Wiesz co, ja Ci zaraz odpiszę na priv, ty też pisz o mnie na : agat1@gazeta.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja