Jak to znieść.....

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 01:47
Wiecie co?.... Jestem strasznie rozgoryczona bo nie wiem co mam robić;
Mam 24 lata, kończe studia ,został mi ostatni semestr ale cały czas już
szukam pracy. Na razie żądnych rezultatów ale chyba nie będę już szukać, bo
wydarzyła sie zupełnie nieoczekiwana sprawa w moim życiu; lekarz podał mi
diagnozę że jeżeli jak najszybciej nie zdecyduje się na dziecko to istnieje
wysokie ryzyko ze wogóle dzieci mieć nie będę! A na takie ryzyko nie mogę się
zdecydować bo marzę by miec dzidziusia! Razem z moim facetem już
zadecydowaliśmy że "zachodzimy" w ciąże, ale jakie ja mam szansę potem podjąć
pracę?! Mam zero doświaczenia zawodowego, liczyłam że po studiach coś
znajdę... Mój chłopak ma słabo płatną pracę (1300zl/msc) i jak tu pozwolić
sobie na to by nie szukać pracy? Wiem że możemy liczyć na wsparcie finansowe
moich rodziców ale jak długo? Przecież w końcu muszę się usamodzielnić a przy
obecnym rynku pracy to tak mało realne....i dzidziuś któremu chciałabym dać
tak wiele.... Mój facet jeszcze zaczął teraz studia... Sorry że tak
chaotycznie piszę ale mam taki dołek malutki.
Myśle że może jak będę w ciąży zrobie sobie jeszce studia podyplomowe ale nie
wiem jaki kierunek sobie wybrać? Nawet zaczęlam brać pod uwagę by otworzyć
jakąś działalność gosp. Poradźcie mi co moglibyśmy otworzyć? Może macie
jakieś doświadcznie w tej kwestii; Żeby chociaż trochę dorobić....

Napiszcie mi cokolwiek, bo zaczynam wątpić czy w tym kraju można cieszyć się
życiem; miłością, macierzyństwem ale też pracą i samorealizacją??............
    • Gość: dodo Re: Jak to znieść..... IP: *.sympatico.ca 24.09.02, 02:52
      przemysl, co mozna w twoim miescie (bielsko?) robic za pieniadze z domu.
      prosta ksiegowosc? korepetycje - znasz jakis przedmiot, ktorego moglabys
      uczyc? wszelki typ grafiki komputerowej? korekta i edytorstwo dla wydawnictw?
      rysunek techniczny na komputerze?
      pisze tylko kilka ewentualnych mozliwosci nie znajac ani twojego
      wyksztalcenia, ani roznorodnosci na rynku biznesowym w twoim miescie.
      przede wszystkim dowiedz sie od lekarza, co on rozumie pod pojeciem "w miare
      szybko" - czy to ma byc w tym tygodniu, w tym miesiacu, w tym kwartale, w tym
      roku?
      kazdy z tych okresow postawi cie przed innymi mozliwosciami i ograniczeniami -
      potrzebujesz znac przynajmniej w przyblizeniu "wyrok" (np. nie powinna pani
      zwlekac dluzej niz... 3 miesiace, 6 miesiecy itd), wtedy latwiej ci bedzie
      cokolwiek planowac.
      gdy juz bedziesz wiedziec lepiej ile naprawde masz czasu, wypisz sobie
      dokladnie czego jeszcze musialabys sie nauczyc zeby zaczac robic to czy tamto
      z domu. ile by to kosztowalo, jakie jest prawdopodobienstwo, ze faktycznie
      bedziesz mogla zarabiac w taki sposob. przeanalizuj co najmniej kilka
      wariantow biorac pod uwage szybkosc przyuczenia sie, koszty, potencjalne
      dochody i... twoje wlasne zamilowania (nie ma powodu zebys zaczynala robic
      cos, czego kompletnie nienawidzisz).
      twoj facet nie ma innego wyjscia tylko szukac dodatkowych zrodel dochodu.
      zamiast kolejnych studiow, bedzie sie pewnie musial skupic na dodatkowym
      zajeciu. cudow nie ma - pieniedzy bedziecie potrzebowac. nawet jezeli rodzice
      ofiarowuja sie z pomoca, musicie sobie to we dwoje przemyslec jak z takiej
      pomocy korzystac wylacznie w sytuacjach awaryjnych - nie o to przeciez chodzi
      zebyscie zafundowali im dziecko, na ktore to oni beda placic a przy okazji
      i na was dwoje.
      nie panikuj, wez gleboki oddech i przemysl sobie wszystkie mozliwe
      rozwiazania.
      nie daj sobie wmowic, ze pracy nie ma albo ze czegos sie nie da zrobic -
      zawsze jakas praca jest, w ostatecznosci mozna sobie samemu stworzyc miejsce
      pracy sprzedajac rozne swoje uslugi.
      to, ze nie bedzie jakos super latwo nie znaczy, ze jest to skrajnie
      niemozliwe. wszystko zalezy w gruncie rzeczy od tego na ile sie we dwoje
      zmobilizujecie. bardzo duzo elementow jest przeciez po waszej stronie -
      jestescie razem, macie wyksztalcenie, chce sie wam pracowac, chcecie byc
      rodzina - to sa atuty do walki nie tylko o przetrwanie ale i o calkiem fajne
      zycie. no to... do walki smile powodzenia smile
    • Gość: Kaśka Re: Jak to znieść..... IP: 212.14.38.* 24.09.02, 09:23
      Kidyś myślałam inaczej, ale teraz już wiem, że dla wykształconej kobiety nigdy
      nie ma dobrego czasu na dziecko. Najpierw są studia, później trzeba zdobyć
      doświadczenie zawodowe, później szkoda zrezygnować z "super oferty która nigdy
      się nie powtórzy" itd.
      Kiedy zaszłam w ciążę, myślałam że kiedy będę wychowywała dziecko to świat
      ucieknie tak daleko, że go nie dogonię. Zdziwisz się jak mało w twoim życiu
      zmieni to, że z małym opóźnieniem rozpoczniesz szukanie pracy. Musisz tylko
      wiedzieć czego chcesz i wykorzystać dobrze ten okres. Pozdrawiam.
    • Gość: mamusia Re: Jak to znieść..... IP: *.proxy.aol.com 24.09.02, 10:09
      podpisuje sie pod powyzszym "wsparciem" a od siebie dodam - jak
      teraz "przezyjecie" masz potem moze nawet wieksze szanse na kariere.
      moj zyciorys byl taki:
      studia w polsce (24 lata), 3 lata studiow za granica(27 lat) , potem 2 lata
      pracy-kariery (czesciowo za granica, potem "na placowce" w polsce), w wieku 29
      lat ciaza (zwolnilam sie bo maz niemiec nie mogl beze mnie wytrzymac a dziecko
      wchodzilo w rachube). teraz mam 33, dziecko pol dnia w przedszkolu (bo ja
      wiecej nie chce, w koncu urodzilam ja zeby sie nia cieszyc)- szanse na prace
      na pol etatu w zawodzie zadne, a referentka mi sie ani intelektualnie ani
      finansowo nie oplaca.

      a kolezanki (2 w twoim wieku), ktore urodzily zaraz po studiach lub jeszcze w
      czasie musialy wprawdzie bardzo walczyc (mieszkanie u rodzicow np, wiazanie
      konca z koncem etc)ale jak troche odchowaly (3 latka)to zaczely prace na pol
      etatu, a jak dzieciak jeszcze troche okrzepl w przedszkolu to zwiekszyly
      wymiar godzin i zaczely prawdziwa kariere. teraz maja duze dzieci (szkola),
      wysokie stanowiska i staz pracy/doswiadczenie ktore w razie 2 ciazy pozwoli im
      albo na negocjacje z obecnym pracodawca albo ulatwi szukanie innej, dogodnej
      pracy. na przyszlosc maja wszystkie opcje otwarte.

      przemysl wszystko i przede wzsystkim zaplanuj, pieniadze sa potrzebne do zycia
      no i warto byc niezaleznym od nikogo. pozdrawiam. moze dalam ci przyczynek do
      przemyslen.
    • Gość: Doki Re: Jak to znieść..... IP: 195.13.26.* 24.09.02, 10:33
      A mnie sie wydaje niemozliwe, zeby lekarz powiedzial "dziecko-teraz albo
      nigdy". Dlaczego? Teraz praktycznie kazda kobiete mozna zagnac w ciaze, nawet
      jesli juz ma menopauze. Oczywiscie, to ostatnie to ekstrema, ale wierzyc mi sie
      nie chce, zeby bylo z Toba az tak zle. No, chyba ze spodziewa sie u Ciebie
      jednego raka za drugim (tfu, na psa urok!).
      • Gość: Milene Re: Jak to znieść..... IP: 5.3R2D* / *.w.club-internet.fr 24.09.02, 13:42
        A moze bys poszla dla pewnosci do innych lekarzy.
        Gdyby diagnoza sie potwierdzila i faktycznie musialabys w dosyc krotkim czasie
        starac sie o dziecko, zrob to. Rozpoczecie kariery zawodowej moze poczekac i w
        wieku dwudziestu paru lat, po odchowaniu dziecka, spokojnie cos znajdziesz.
        Pozdrawiam smile
Pełna wersja