Mój syn - rozterki

22.10.05, 19:20
Witajcie.
Muszę się wygadać, bo bardzo boli mnie serce matki. Mój starszy, 12 letni syn
jest świetnym dzieckiem. Dobrze się uczy, jest sympatyczny, grzeczny, bardzo
wrażliwy. Żadnych problemów wychowawczych. Co mnie boli ? Jego samotność
wśród rówieśników. Jest chłopcem, który nie interesuje się piłką nożną i w
tym problem. Jego rówieśnicy, koledzy z klasy to zapaleni kibice. Przewodnim
tematem ich rozmów są mecze. Mój syn nie ma z nimi wspólnego języka. On
uwielbia książki, które pochłania w dwa dni, nie bawią go złośliwe żarty i
komentarze. Jest zupełnie inny od chłopców, z którymi przychodzi mu spędzać
czas. Nie ma kolegów, z którymi spotykałby się poza szkołą. Wolny czas
najchętniej spędza w domu. Widzę, że jest mu źle. Chodzi smutny. Ciężko mu,
gdy ma iść do szkoły i wcale nie chodzi o naukę. Jest naprawdę fajnym
chłopcem.
Dlaczego nie potrafi się odnaleźć ? Tak bardzo mi go żal. Dużo z nim
rozmawiam, ale wiem, że nie jestem w stanie zastąpić mu kontaktów z
rówieśnikami. Kurcze, to boli.
Jak mu pomóc ? Może coś mi podpowiecie ?
Pozdrawiam - Małgosia
    • faceeet On jest normalny - przeciez pilka, a juz zwlaszcza 22.10.05, 21:53
      kibicowanie jest bez sensu. Nie znosze tego badziewia. Wole wyskoczyc w zimie
      na narty w Alpy, albo pojsc w lecie na tenisa...
    • babka71 Re: Mój syn - rozterki 22.10.05, 22:25
      Większość Mam ma odwrotny problem, jak zagonić syna do książek, a nie do grania
      w piłkę czy siedzenia przy kompie, grania w durnowate gry,.. także nie
      narzekaj, bo trafił Ci się fajny dzieciak...
      Jeśli brakuje mu sportu to idź z nim na basen...a jeśli nie
      to zapisz do jakiegoś klubu, gdzie pozna kolegów o podobnych zainteresowaniach..
    • marcelino1 Re: Mój syn - rozterki 22.10.05, 23:18
      Wiem co masz na myśli, bo podobny "problem" mam z córką. Ona również często
      odstaje od grupy, bo jest dość nieśmiała. Jest bardzo wrażliwym dzieckiem i nie
      lubi niektórych żywiołowych zabaw, które uwielbiają rówieśnicy.
      Przez to właśnie jest taka czuła, wrażliwa na krzywdę innych.
      Nie chcę tego na siłę zmieniać. Taka jest jej natura.
      Czasami przykro mi kiedy koleżanka wpycha się przed nią, bo jest
      bardziej "cwana" niż moja córka. Córka wie, że tak się nie robi ale o swoje nie
      zawalczy. Nie wiem, czy te sprawy można porównywać ale wiem co masz na myśli.
      Każde dziecko jest inne i sądzę, że rodzice nie powinni na siłę niczego
      zmieniac. Twój syn jest wyjątkowy i jedyny. Nie gra w piłę ale ma inne
      zainteresowania. Z pewnościa z czasem znajdzie prawdziwych przyjaciół, bo
      przecież nie każdy gra w piłkę.

      • noshadow Re: Mój syn - rozterki 23.10.05, 09:10
        za "komuny" wspaniala byla instytucja domow kultury. Tam takie wlasnie dzieci
        odjnajdywaly sie w grupie sobie podobnych, rozwijaly zainteresowania (taniec,
        lepienie w glinie, malarstwo, elektronika). Moze poszukaj gdzies niedaleko
        siebie takiego miejsca?
        Niestety szkola to zbieranina dzieci z roznych srodowisk spol, z rodzin gdzie u
        dzieci nie rozwija sie żadnych zainteresowan i tam, gdzie dzieci wyprzedzaja
        intelektualnie grupe rowiesnicza - oplacajac to nieakceptacja. Niestety-wroble
        kolibra zadziobia...
        • gonia333 Re: Mój syn - rozterki 23.10.05, 10:59
          Witaj!
          Mój syn ma 10 lat i mam trochę podobny problem.Też nie lubi piłki nożnej i
          nienawidzi zajęć wf.Cały czas muszę mu tłumaczyć,że nie można być dobrym ze
          wszystkich przedmiotów.Gnębi mnie to ale co mam zrobić.
          Pozdrawiam
      • margosia.kr Re: marcelino1 23.10.05, 17:47
        Ja również nie chcę zmieniać mojego syna. Tylko zwyczajnie jest mi przykro, jak
        widzę jego samotność, wolny czas spędzany w domu zamiast wśród rówieśników.
        Wcale nie chcę, by syn grał w piłkę. Od szóstego roku życia trenuje JIU-JITSU i
        sprawia mu to wielką frajdę. Mam wielką nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym
        spotka kogoś kto podzieli jego pasje, zainteresowania. Z kim będzie mógł
        porozmawiać o przeczytanej książce. I mam nadzieję, że ten ktoś będzie jego
        rówieśnikiem.
        Pozdrawiam - Małgosia
    • clk Re: Mój syn - rozterki 23.10.05, 11:02
      z tego co ja pamietam to tez specjalnie nie przepadalam za sportami: w
      bibliotece osiedlowej bylam z 3 razy w tygodniu i czyatalam ponad miare (czego
      matka mi zaczela zakazywac, bo stalam sie a spoleczna)
      W liceum pokochalam siatkowke i polaczylam i to i to wink
    • pade Re: Mój syn - rozterki 23.10.05, 12:33
      Mój co prawda lubi piłkę, nie kocha, ale lubi, ale że jest wrażliwy, a nie
      przebojowy i cwany jak inne dzieci chciałam żeby miał dużo doczynienia z
      rówieśnikami a jednocześnie nauczył się bronić i zapisałam go na aikido, chodzi
      drugi rok i jest zachwycony.
      Mamy na osiedlu MDK i jest tam tyle zajęć, że nie wiadomo co wybrać, nawet judo
      prowadzone przez Rafała Kubackiego, myślę, że wystarczy poszukać, a na pewno
      znajdą się jakieś dodatkowe zajęcia, na których znajdzie kolegów i połączy ich
      ta sama pasja.
      • margosia.kr Re: To nie do końca tak... 23.10.05, 17:56
        że ja chcę, by syn grał w piłkę. Wcale nie chcę. Od 6 lat trenuje JIU-JITSU i
        sprawia mu to przyjemność. Chodziło mi o to, że bardzo mnie boli jego samotność.
        Nie ma bliskiego kolegi i zwyczajnie odstaje od rówieśników. Jest spokojny,
        zrównoważony, taki prawy. Do tego bardzo wrażliwy. Nie chcę nic w nim zmieniać.
        Jest mi tylko przykro jak widzę gromadkę roześmianych chłopców, a wiem, że mój
        syn czas spędza samotnie. Ot, tak mnie boli matczyne serce.
        Pozdrawiam - Małgosia
        • pade Re: To nie do końca tak... 23.10.05, 18:29
          Wiesz co, a mnie się wydaje, że on zwyczajnie nie chce się z nikim przyjaźnić,
          skoro chodzi na te zajęcia są tam chyba chłopcy w jego wieku? Jeżeli sam nie
          wyciągnie do nikogo ręki Ty nic nie zrobisz.
          Naprawdę nie ma NIC wspólnego z rówieśnikami?
          Może jest bardzo nieśmiały? Pytałaś go o przyczynę? A może jemu ta samotność
          nie przeszkadza? Jeśli tak jest, nic nie poradzisz, pogódź się z tym.
        • magdalenamk Re: To nie do końca tak... 23.10.05, 22:45
          Syn mojej kolezanki jest właśnie taki. Zapisała go do szkoły muzycznej.Tam
          znalazł kolegów, którzy mają inne zainteresowania i inną wrażliwosć niż
          przeciętni chłopcy. Jak sama mówi, to jest inny świat, w którym się dziecko
          odnalazło.
          Myśle, ze warto byłoby pomóc mu podniesć samoocenę, żeby nie czuł się gorszy,
          ze nie interesuje go piłka i że z tgo powodu nie ma kolegów. Przekonaj go, ze
          jest dzięki temu lepszy niż reszta bo jest ponad przeciętną, i żeby poszukał
          sobie wartościowych kolegów. Musisz starać się pokazywac, że dzięki temu jesteś
          dumna z niego, ze nie powiela stereotypów. Wybierz mu dobre gimnazjum, gdzieś
          przy liceum, tak żeby może zmienił środowisko na tzw. lepsze i bardziej
          zaprogramowane na sukces.
    • maadzik3 Re: Mój syn - rozterki 24.10.05, 01:29
      Takie dzieci (tez bylam samotna w podstawowce i mam wielu podobnych przyjaciol)
      czesto odnajduja sie lepiej w liceum, na studiach - im wyzej tym lepiej. Ja do
      dzis pamietam jak bylam jedyna w klasie (chyba trzeciej czy czwartej) ktora NIE
      ogladala Isaury. Przez chyba 4 miesiace nie rozmawialam przawie wcale z
      kolezankami. Ale wszystko da sie przezyc. Dobrze za ma w Tobie oparcie.
      M.
    • mamapiotra Re: Mój syn - rozterki 24.10.05, 10:17
      ja byłam takim dzieckiem. bardzo niesmiałym. tylko książki i książki. i tez poszłam na ju-jitsu. wink strasznie brakowało mi przyjaciół i tak bardzo chciałam ich miec. w liceum moja sytuacja sie bardzo zmieniła. miałam baaardzo wielu przyjaciól. a na studiach... na studiach znałam tyle ludzi, ze nie zapamiętywałam ich imion...
      teraz znowu jestem troche samotna, ale czego chciec po 4 przeprowadzkach.
      zobaczysz, twój syn w końcu znajdzie sobie towarzyszy. wysyłaj go na obozy itp, moze zapisz do odpowiedniej grupy harcerskiej? wiele jest takich, które zajmuja sie chodzeniem po górach albo pływaniem. takie hufce działaja we wrocławiu, siemianowicach, zawierciu... na pewno w innych miastach tez.
    • chimba Re: Mój syn - rozterki 24.10.05, 10:35
      I ja też byłam takim dzieckiem - niesmiałym, a jednocześnie bardziej poważnym
      od grupy rówieśników, i do teraz jestem taka jakby powiedzieć poważniejsza, dla
      niektórych może nudna? Nigdy mnie interesowały plotki typu - o ona ma zielone
      rajstopy w srebne ciapki, a tym zajmowały się moje rówieśniczki, i w związku z
      powyższym miałam problemy ze znalezieniem wspólnego języka, bo ja mówiłam np. o
      książkach, a one o zielonych skarpetkach, i tak było w podstawówce, w liceum,
      dalej już trochę lepiej. I na dodatek większość moich rówieśników paliła
      papierosy, a ja nie i też byłam w tym przypadku odmienicem. Jakioś przebolałam.
      Wiem teraz, ze opłacało się być takim odmienicem. I jeszcze jedno pracuję teraz
      z samymi facetami i muszę powiedzieć, iż dogaduję się z nimi bez problemu.
      Nie wiem, moze troszke pocieszyłam. Zobaczysz Twoje dziecko wyrośnie na
      praworządnego obywatela, moze zostanie nawet prezydentem, a tcy grający w nogę
      nie będą mieli tej szansy, przynajmniej nie powinni.
      • margosia.kr Re: Dziękuję ... 24.10.05, 11:32

        • margosia.kr Re: Dziękuję ... 24.10.05, 11:43
          za słowa pocieszenia. Ja też mam nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym mój syn
          spotka osoby o podobnych zainteresowaniach. Nie mam nic przeciwko chłopcom
          grającym w piłkę. Każdy sport, każda pasja rozwija młodego człowieka. Szkoda mi
          tylko, że tych niegrających postrzegają jak odmieńców.
          Wczoraj długo rozmawiałam z synem. Jemu ciekły łzy, a ja dusiłam je w sobie,
          gdy na mój argument ( który miał być pocieszeniem), że osiem miesięcy szybko
          zleci usłyszałam : mamo dla mnie to aż osiem miesięcy, aż osiem miesięcy w
          miejscu, w którym czuje się źle i obco. Mam na myśli szkołę.
          Boli, gdy dziecko cierpi.
          Pozdrawiam - Małgosia
    • szymanka Re: Mój syn - rozterki 24.10.05, 15:29

      Małgosiu, nie wydaje mi się że, problemem jest brak zainteresowań Twojego syna
      piłką i meczami. Przecież chłopcy w tym wieku nie tylko interesują się piłką.
      Ja mam trochę młodszego bo 9-cioletniego syna (notabene totalnie nie
      zaintersowanego sportem) ale pól zainteresowań obderwuję wiele: filmy, gry
      komputerowe, karty, kolekcjonowanie przeróżnych "śmieci", oczywiście książki,
      muzyka, doświadczenia, wynalazki itp.
      Nie wierzę, że chłopcy w klasie Twojego syna interesują się TYLKO piłką. Jak
      również nie chce mi się wierzyć, że Twojego syna interesować mogą TYLKO książki.

      Myslę, że problemem jest raczej brak umiejętności nawiązywania kontaktów z
      rówieśnikami. Może chłopcu trzeba trochę pomóc? Zorganizować jakieś spotkanie w
      u Was w domu? Znasz jakichś rodziców chłopców z klasy? Może wspólny wypad do
      kina czy na jakąś wystawę? A jaki masz kontakt z wychowawczynią? Mądra
      wychowawczyni zrozumie problem i spróbuje mu zaradzić (zadania, prace
      integracyjne). Ponadto życie dziecka to nie tylko szkoła. Jak już wcześniej
      radzono, poszukaj kółek zainteresowań dla syna. Pomysł zapisania dziecka do
      druzyny harcerskiej też jest wart rozważenia.

      A może ten brak kontaktów jest problemem o podłozu psychologicznym i pomógłby
      specjalista?


      I jeszcze jedno. Może tylko ja tak to odebrałam ale z Twojego postu można
      odczytać pewnego rodzaju przekonanie o wyższości Twojego dziecka nad innymi
      dziećmi. Piszesz:
      > Jest chłopcem, który nie interesuje się piłką nożną i w
      > tym problem. Jego rówieśnicy, koledzy z klasy to zapaleni kibice. Przewodnim
      > tematem ich rozmów są mecze. Mój syn nie ma z nimi wspólnego języka. On
      > uwielbia książki, które pochłania w dwa dni, nie bawią go złośliwe żarty i
      > komentarze. Jest zupełnie inny od chłopców, z którymi przychodzi mu spędzać
      > czas.

      To tak, jakby inne dzieci zajmowały się tylko piłką, złosliwymi żartami czy
      komentarzami. Twoje jest ponad to. Mam nadzieję, że nie tak to odbierasz. Takie
      stawianie sprawy tylko pogłębiałoby izolację wśród rówieśników. A Twój syn, mam
      wrażenie już żyje we własnym świecie. I właściwie nie byłoby nic w tym złego,
      tylko... jak sama piszesz, Twój syn nie jest w tym świecie szczęśliwy.
      • kama48 Re: Mój syn - rozterki 25.10.05, 10:48
        Małgosiu, tak już w życiu jest, że czasami ci bardzo wartosciowi są spychani na
        margines. Pozostaje żyć nadzieją, że z kiedyś to się zmieni, że trafi wreszcie
        na bratnią duszę, która doda mu skrzydeł. Kiedy dziecko jest dojrzalsze od
        rówiesników, nie bawią go głupie dowcipy, odmiennie spedza czas - przezywa
        dyskomfort. Coż możesz? Być z nim, wykazać zrozumienie, zapisywać na różne
        zajęcia, ale takie, gdzie jest możliwość swobodnej wymiany myśli z innymi.
        • agatka_s Re: Mój syn - rozterki 25.10.05, 11:20
          A guzik, wcale tak nie jest ze z czyms sie trzeba pogodzic ! jak cos sie komus
          nie podoba to zawsze mozna to zmienic !!!! nie wolno sie poddawac.

          zasadnicze pytanie jest takie: czy ta "samotnosc" przeszkadza Twojemu synowi ?
          czy dla niego (a nie tylko dla Twojego matczynego serca, co jest oczywiscie
          zrozumiale..) to jest problem ?

          Czy rozmawialas ze swoim synem o tym ? Czy jemu jest jakos przykro. bo moze
          sie okazac ze on swiadomie wybiera samotnosc, woli wlasne towarzystwo. A moze
          byc tak ze nie, ze go to boli. I wtedy to on jest naprawde biedny-no i ja jako
          matka to bym wtedy stanela na glowie aby mu pomoc.

          Tylko szczera rozmowa z synem pozwoli ocenic jak sprawy sie maja. No a potem
          jak jednak okaze sie ze jest to dla niego problem-trzeba opracowac "strategie
          dzialan". Wspolnie ! niech sklada sie ona z pewnych zadan dla syna (np niech
          choc raz dziennie podejdzie do kolegi i zacznie rozmowe, niech choc raz
          dziennie zadzwoni, niech stara sie wracac ze szkoly w grupie itd itp) i dla
          ciebie- zapros np kolegow syna na cos wspolnego (np rozgrywki Monopoly) . Moze
          namow inne mamy ze np zorganizujesz wspolne wyjscie do kina, albo wspolne
          urodziny. No takie tam rozne pomysly (nie chce za bardzo sugerowac bo to
          zalezy bardzo od srodowiska w ktorym mieszkasz, co innego moga robic razem
          dzieci miejskie co innego wiejskie (oprocz wspolnej dla wszystkich pilki, no
          ale rozumiem ze to odpada...) itp). Ale jestem pewna ze cos tam zawsze da sie
          wymyslec. Tez musi to byc robione z wyczuciem, bo latwo narazic sie na
          smiesznosc i narobic jeszcze wiecej obciachu. Ale np wspolna wycieczka
          rowerowa, z wyscigami na czas moze byc fajna...

          Dobrze byloby go tez jakos osmielic. Czy jest cos co lubi robic i robi to
          dobrze ? cos co moglby robic w jakims towarzystwie ? Rozumiem ze w pilke nie
          gra, ale moze plywa (basen), a moze ladnie spiewa (chor), a moze ladnie
          recytuje (jakies kolko teatralne), a moze gra na jakims instrumencie (zespol
          muzyczny). Aha no i niech koniecznie wyjedzie na jakis oboz, czy kolonie-to
          bardzo wzbogaca baze kolegow.

          Moze jak uczy sie jezykow obcych to niech znajdzie sobie jakiegos
          obcojezycznego kolege- pewnie ze kontaktow z rowiesnikami na biezaco to nie
          zastapi- ale zawsze doda pewnosci itp. Jak np w klasie koledzy sie dowiedza ze
          koresponduje z jakims Japonczykiem-to na pewno bedzie mial o czym opowiadac...
          (to taki przyklad oczywiscie, moze byc i polski, ciekawy kolega)

          Jak dziecko cierpi, to trzeba mu pomoc-nie wystarczy zalozyc ze takim wrazliwym
          to tak trudno zyc. Niech wrazliwy zostanie, ale kolegow musi miec, jedno z
          drugim nie ma nic do rzeczy.

          No chyba ze to taki typ samotnika z wyboru, wtedy to juz trudno to jego wybor

          Pozdrawiam i zycze sukcesow!!!
    • jaskolka.dymowka Re: Mój syn - rozterki 30.10.05, 09:58
      Spróbuj namówić go na jakieś zajęcia dla "wrażliwców", np. w domu kultury -
      naukę gry na jakimś instrumencie, może jakieś zajęcia z fotografii, albo wysłać
      w wakacje niekoniecznie na kolonie, ale na jakiś obóz (żeglarski np.), po
      którym mógłby kontynuować zainteresowania i znajomości w tym samym gronie.
      Jeśli pójdzie do dobrego gimnazjum, to tam może być więcej dzieci w jego typie.
      Jeszcze dwa, trzy lata i Twój syn - jeśli będzie chciał - będzie mógł zostać
      wolontariuszem w jakiejś organizacji społecznej. Głowa do góry!
      • jaskolka.dymowka Re: Mój syn - rozterki 30.10.05, 10:08
        No i nienajgorszym sposobem na zawarcie znajomości są też różne parafialne
        oazy, grupy itd.
    • 123qweta Re: Mój syn - rozterki 30.10.05, 23:37
      Mój syn ma 13 lat, chodzi do gimnazjum. Jego charakter jest niemal identyczny
      jak u Twojego syna. Ostatni rok podstawówki był dla niego bardzo ciężki z
      powodu problemów z rówieśnikami. Zdecydowaliśmy, że złoży podanie do klasy
      integracyjnej w swoim rejonowym gimnazjum i dziś nie żałujemy. Klasa jest mała-
      16 osób, na każdej lekcji jest wychowawca, który robi dużo by klasę integrować,
      nauczyciele też w porządku. Syn znalazł sobie kolegów, lecz myślę, że najlepiej
      pomogła mu zmiana środowiska- nowa klasa, gdzie nikt go nie znał i gdzie miał
      miał szansę nawiązania świeżych znajomości. Dobrze z tego skorzystał chociaż
      w "nogę" jest najgorszy z klasy i nieraz chłopaki dokuczają mu z tego powodu.
      Nie zamartwiaj się Małgosiu, wybierzcie razem dobre gimnazjum i uwierz, że w
      nowej szkole będzie lepiej.
    • eleanorrigby Re: Mój syn - rozterki 31.10.05, 09:48
      Mój syn ma 11 lat i jest podobnie samotny.Na szczęście ma siostrę,ale przecież
      rodzina i książki nie powinny stanowić całego jego świata.Świetnie Cię
      rozumiem...
    • maxav Re: Mój syn - rozterki 01.11.05, 21:31
      Na pewno w twojej okolicy znajduje się coś takiego jak świetlica
      osiedlowa.Przeważnie są tam wolontariusze którzy pomagają w odrabianiu lekcji
      itp.Wyśli tam syna,i powiec im żeby coś zrobili z jego nieśmiałością.Na pewno
      coś wymyślą.Jeśli nie może twojemu potomkowi przydałby się wolontariusz który
      pomógłby mu przełamać ewentualną wstydliwość ?
    • konkursowe Re: Mój syn - rozterki 16.11.05, 08:21
      to zupelnie tak jak moj syn, i wiesz co, radzi sobie, na kolgach z klasy swiat
      sie nie konczy, np. w bibliotece szkolnej zaprzyjaznil sie z dziecmi, ktore
      lubia czytac tak jak on, a do tego wstapil do ZHP i teraz ma swoja druzyne, nie
      boj sie tylko wyjdzcie z domu i poszukajcie dzieci o podobnych
      zainteresowaniech. Nawet jesli mieszkaja dalej, to pisza sobie maile albo gadaja
      na gadu gadu i fajno jestsmile
      pozdrawiam
Pełna wersja