acorns
14.11.05, 10:59
Takie tematy powtarzają się często, a teraz pewnie pojawi się ich znacznie
więcej, bo i więcej będzie okazji. Moim zdaniem zadawanie takich pytań nie ma
sensu, bo to tak samo jakby zapytać "Jaki prezent dla kobiety
trzydziestoletniej?" albo "Czym interesują się czterdziestoletni faceci?".
Moja rada jest taka - zacznijcie od sięgnięcia pamięcią do czasów jak sami
byliście w wieku dziecka, któremu chcecie kupić prezent. Przypomnijcie sobie
emocje towarzyszące Wam podczas rozpakowywania prezentów. A zwłaszcza te,
kiedy po rozpakowaniu okazało się, że prezent jest nie trafiony zupełnie. Ja
pamiętam dobrze jak rozpakowywałem jakiś pakunek, wyobrażałem sobie, że
dostanę jakiegoś resoraka, a może fajną grę planszową, może model do
sklejania. A tu w paczce jakiś sweterek stanowiący przykład bezguścia zarówno
projektanta jak i kupującego. Albo kilka par skarpetek, albo książka w ogóle
w mój gust i zainteresowania nie trafiona. I tak oto sweterek lądował w
szafce, skarpetki w szufladzie, książka na półce i w ogóle do dupy z takimi
prezentami. Ja byłem kulturalny chłopczyk i żeby nie zrobić cioci albo
wujkowi przykrości, potrafiłem udawać że cieszę się z prezentu. To chyba był
błąd, bo jakbym raz czy drugi rzucił cioci sweterkiem albo skarpetkami w
twarz i obrażony poszedł do swojego pokoju to mogłoby być tylko lepiej. Albo
nie dostałbym od niej rezentu już nigdy, albo następnym razem lepiej by się
postarała. Gdybym nie dostał w ogóle, nie miałbym przynajmniej tej huśtawki
emocjonalnej. Najpierw ekscytacja, a po chwili wieeelki zawód. Potem już
przestałem być dzieckiem i sam musiałem kupować prezenty dzieciakom i
trafiałem zawsze bardzo dobrze. Pamiętałem bowiem jak się czułem gdy na ósme
urodziny dostałem kilka par skarpetek. Zajebisty prezent po prostu... Co tam
resoraki, co tam klocki Lego - uciskające, szare skarpetki ze szlaczkiem
koloru zielonego to było to o czym od urodzenia k..wa marzyłem...
Jak już wół sobie przypomni jak cielęciem był, to można przystąpić do fazy
drugiej - wysondowanie czego dzieciak nie lubi. Bo dzieciak najczęściej wie
dobrze, czego nie lubi ale nie umie sprecyzować do końca co lubi, podobnie
jak wielu dorosłych, jeśli nie większość. Jak już wiemy, że Oliwii zbiera się
na żyganie na widok różowych bluzeczek, albo Natalia nie założy szerokich
luźnych ciuchów bo będzie wyglądać na jeszcze grubszą niż jest naprawdę, albo
Pawełek nie lubi pluszaków, to już jesteśmy w posiadaniu cennej wiedzy. Wiemy
bowiem czego NIE kupować.
Pozostaje jeszcze nierozwiązana kwestia najważniejsza - co kupić. Żadne
sklepy nie sprzedają bowiem Uniwersalnych Prezentów dla Siedmioletnich
Dziewczynek. Dla ośmioletnich, dziesięcioletnich też nie, dla chłopców
również nie. Trzeba więc się czegoś o danym dziecku dowiedzieć. Kilka takich
przykładowych rzeczy:
Jaki kolor lubi?
Co lubi czytać?
Jak spędza wolny czas?
Jaki przedmiot w szkole lubi najbardziej?
Czym się interesuje?
Jakiej muzyki słucha?
Kto jest jego idolem?
O czym marzy?
Kim by chciał zostać?
Jak już jakąś wiedzę na temat dziecka mamy to można myśleć o przezencie z
danej grupy, np. mini zestaw Lego albo gra komputerowa. Ale to dopiero
początek. Bo jeśli dziecko np. w wolnych chwilach po prostu siada do
komputera i gra to nie oznacza, że ucieszy się z każdej gry, albo z zestawu
10 gier sprzed 10 lat. Gdy komputerowe dzielą się między innymi na
strzelanki, RPG, strategie, symulacje, przygodówki, zręcznościówki,
symulatory, wyścigi samochodowe i trzeba tu wiedzieć w co konkretnie dzieciak
gra i jakie gry już ma. A najlepiej wybadać jaką by chciał.
Jeżeli kupujemy dziecku prezent, to naprawdę warto się do tego przyłożyć. To
wymaga znacznie więcej czasu niż napisanie posta na forum i przeczytanie
odpowiedzi, z których nic konkretnego nie wyniknie. Jeśli zupełnie nie ma
pomysłu co kupić - zawsze można dać pieniądze w kopercie plus jakiś drobiazg
typu czekolada albo maskotka. I to by było na tyle. Mam nadzieję, że komuś
tym pomogłem.