Do Doki odnosnie "mokrego" kaszlu (jeszcze raz)

IP: *.anc.univie.ac.at 17.10.02, 15:40
Milalam nadzieje, ze zajrzysz jeszcze raz na moj post, ale widocznie nie
przewidziales, ze moge miec jeszcze jedno pytanie. Dziekuje Ci za odpowiedz,
szybka i konkretna, jedyne tylko co mi nie daje satysfakcji to to, ze moje
dziecko nie ma kataru (i nie mialo), ani troszeczke, nosek jest suchy, wiec
skad ta wydzielina (w takiej ilosci)? Przepraszam jesli jestem natretna i
uciazliwa, ale chcialabym moc to zrozumiec, znalezc wyjasnienie, a Twoje
opinie czytalam juz wiele razy (odnosnie innych "problemow") i widze, ze
chcesz pomoc, a to co innego z czym spotykalam sie do tej pory. Jeszcze raz
wielkie dzieki i czekam na odpowiedz. Pozdrawiam z Wiednia !
    • Gość: Doki Re: Do Doki odnosnie 'mokrego' kaszlu (jeszcze ra IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 17.10.02, 20:18
      Ja po prostu jeszcze nie zdazylem sie zabrac do odpowiadania na to pytanie. Twoj patofizjolog mial racje, istotnie infekcje wirusowe (a takich jest wiekszosc, zwlaszcza u dzieci) na dlugo wytracaja drogi oddechowe z rownowagi.
      Drogi oddechowe wylozone sa blona sluzowa. Ma ona nawilzac i oczyszczac powietrze w drodze do pecherzykow plucnych. Sluzy temu warstewka sluzu, nieustannie produkowana przez jeden rodzaj komorek sluzowki i przepychana do gory dzieki innym komorkom.
      Infekcja powoduje stan zapalny. Organizm broni sie, tworzac wiecej sluzu, a przy okazji same wirusy moga uszkodzic mechanizm transportujacy sluz. Efekt: sluz zalega. U dziecka objawy pojawiaja sie szybciej niz u doroslego, bo dziecko ma drogi oddechowe o mniejszym przekroju: jesli u doroslego z oskrzela o srednicy 5 mm zabrac po 1 mm na obrzek i sluz z kazdej strony, to nadal zostanie jeszcze 3 mm wolne: redukcja o 40%. U dziecka mamy na poczatku, powiedzmy, 2.5 mm srednicy, a zostanie 0.5 mm, redukcja o 80%. Stad dzieci maja wiecej klopotow z drogami oddechowymi.
      Jak w ogole doszlo do stanu zapalnego? A, tego nie wiem. Najczesciej jest to infekcja, ale podobny odczyn wystepuje tez w alergiach. I istotnie jest tak, ze np po zapaleniach oskrzelikow u niemowlat trwa czasem pol roku od ustapienia ostrych objawow, zanim przestanie pojawiac sie dusznosc i swisty przy najmniejszej prowokacji.

      PS: dziecko, ktore zupelnie nie ma kataru: niesamowite!
      • Gość: sylwia Re: Do Doki odnosnie 'mokrego' kaszlu (jeszcze ra IP: *.anc.univie.ac.at 18.10.02, 10:09
        Dziekuje Ci bardzo za wyjasnienie mechanizmu. Max jeszcze nigdy nie mial
        zapalenia oskrzeli (ma 3 i pol roku) i do tej pory, podczas trwania tego kaszlu
        w trakcie badania (biegalam go osluchiwac do lekarza raz na tydzien w trakcie
        tych 4 tygodni) nie bylo slychac w oskrzelach zadnych niepokojacych
        go "dzwiekow". Pediatra twierdzi, iz jesli rodzice nie maja zadnych alergii
        prawdopodobienstwo jej wystapienia u Maxa jest nikle. TAk wiec dla niego
        problem alergii nie istnieje. Kataru na prawde nie ma, a tego boje sie bardzo,
        bo do tej pory przy kazdym katarze bylo zapalenie ucha srodkowego.
        Jeszcze raz dziekuje Ci za wyjasnienie i chcialam zapytac, czy rzeczywiscie
        jest tak, ze dociekliwi rodzice sa uciazliwi dla lekarza ? Czy matka, ktora
        chce znac ewentualna przyczyne lub mechanizm nie ma prawa tego wiedziec ? Czy
        taki lekarz (nie odnosze tego do Ciebie) mysli sobie "jest za glupia i tak tego
        nie zrozumie" ? Bardzo mi to w przypadku naszego pediatry przeszkadza, czy
        jestem za bardzo wymagajaca ?
        Pozdrawiam!
        • Gość: Doki Re: Do Doki odnosnie 'mokrego' kaszlu (jeszcze ra IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 18.10.02, 10:55
          Gość portalu: sylwia napisał(a):

          Pediatra twierdzi, iz jesli rodzice nie maja zadnych alergii
          > prawdopodobienstwo jej wystapienia u Maxa jest nikle.

          Z tym twierdzeniem mam troche klopotu. Alergie jak najbardziej zdarzaja sie u dzieci niealergicznych rodzicow, czestosc alergii stale wzrasta wiec nie, to nieprawda, ze alergie mozna miec przede wszystkim po rodzicach. Prawdopodobienstwo alergii u Twojego syna jest na pewno wieksze niz nikle. Zwlaszcza jesli dbasz o czystosc.

          >czy rzeczywiscie
          > jest tak, ze dociekliwi rodzice sa uciazliwi dla lekarza ?

          Lekarz tez czlowiek, czasem zdarza mu sie ludzka irytacja z powodu dociekliwosci rodzicow, albo widzi pelna poczekalnie, a wie, ze np musi o okreslonej godzinie odebrac dziecko ze szkoly (na przyklad). Prawdziwy profesjonalista powinien jednak takie emocje zatrzymac dla siebie.

          Czy matka, ktora
          > chce znac ewentualna przyczyne lub mechanizm nie ma prawa tego wiedziec ?

          Naturalnie, ze ma prawo.

          Czy
          > taki lekarz (nie odnosze tego do Ciebie) mysli sobie "jest za glupia i tak tego
          > nie zrozumie" ?

          Moze, nie wiem, ale to tez nieprofesjonalne. lekarz powinien tak wytlumaczyc, zeby pacjent zrozumial, chociaz nie zawsze sie to udaje, przyznaje. Zdarzaja sie pacjenci, ktorych nie da sie przekonac ani wytlumaczyc. I tak wiedza swoje.
          Miedzy soba lekarze posluguja sie zargonem, nielatwo jest przelaczyc sie i powiedziec to samo nie uzywajac zadnego fachowego okreslenia. Ale jest to mozliwe. Ja np. staram sie to cwiczyc i mysle, ze mi to pomaga w kontaktach z pacjentami.

          Bardzo mi to w przypadku naszego pediatry przeszkadza, czy
          > jestem za bardzo wymagajaca ?

          Jestes wymagajaca, to wszystko. Takich ludzi jest coraz wiecej. Twoj pediatra tez to wie, wiec mysle, ze mozesz mu otwarcie powiedziec, ze oczekujesz szczegolowego wyjasnienia co i jak z Twoim dzieckiem. Powinien to zrozumiec, a jesli nie chce: nie jest jedynym pediatra na swiecie. Nie namawiam ci do tego, by biegac od jednego pediatry do drugiego, po prostu wiem, ze tego typu niewypowiedziane pretensje i zale biora sie wlasnie z braku komunikacji i ze otwarte postawienie sprawy pomaga.
          • Gość: sylwia Re: Do Doki odnosnie 'mokrego' kaszlu (jeszcze ra IP: *.anc.univie.ac.at 18.10.02, 11:18
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Z tym twierdzeniem mam troche klopotu. Alergie jak najbardziej zdarzaja sie
            u
            > dzieci niealergicznych rodzicow, czestosc alergii stale wzrasta wiec nie, to
            ni
            > eprawda, ze alergie mozna miec przede wszystkim po rodzicach.
            Prawdopodobienstw
            > o alergii u Twojego syna jest na pewno wieksze niz nikle. Zwlaszcza jesli
            dbasz
            > o czystosc.

            Nie zyjemy "sterylnie", bo chyba o to Ci chodzi. Nie dezynfekuje wszystkiego,
            czego dotyka Max i nigdy tego nie robilam, zdaje sobie sprawe, ze to wielki
            blad.
            >
            >
            > Lekarz tez czlowiek, czasem zdarza mu sie ludzka irytacja z powodu
            dociekliwosc
            > i rodzicow, albo widzi pelna poczekalnie, a wie, ze np musi o okreslonej
            godzin
            > ie odebrac dziecko ze szkoly (na przyklad). Prawdziwy profesjonalista
            powinien
            > jednak takie emocje zatrzymac dla siebie.
            >
            Rozumiem, ze lekarz tez czlowiek, ale to on wybral ten zawod i powinien
            zrozumiec, ze matka przychodzi do niego z chorym dzieckiem i jest pelna trwogi.

            >
            > Moze, nie wiem, ale to tez nieprofesjonalne. lekarz powinien tak wytlumaczyc,
            z
            > eby pacjent zrozumial, chociaz nie zawsze sie to udaje, przyznaje. Zdarzaja
            sie
            > pacjenci, ktorych nie da sie przekonac ani wytlumaczyc. I tak wiedza swoje.
            > Miedzy soba lekarze posluguja sie zargonem, nielatwo jest przelaczyc sie i
            powi
            > edziec to samo nie uzywajac zadnego fachowego okreslenia. Ale jest to
            mozliwe.
            > Ja np. staram sie to cwiczyc i mysle, ze mi to pomaga w kontaktach z
            pacjentami

            > Jestem chemikiem, mialam "troche" biochemii, patobiochemii. Chcialam
            studiowac medycyne, duzo czytam, sama sie informuje, moja siostra studiuje na
            AM'ie, tez mi wiele wyjasnia i nie jestem "tepa". Nie oczekuje wykladu, ale w
            odpowiedzi na moje pytania widze szczerzace zeby w usmiechu z politowaniem.

            >
            > Jestes wymagajaca, to wszystko. Takich ludzi jest coraz wiecej. Twoj pediatra
            t
            > ez to wie, wiec mysle, ze mozesz mu otwarcie powiedziec, ze oczekujesz
            szczegol
            > owego wyjasnienia co i jak z Twoim dzieckiem. Powinien to zrozumiec, a jesli
            ni
            > e chce: nie jest jedynym pediatra na swiecie. Nie namawiam ci do tego, by
            biega
            > c od jednego pediatry do drugiego, po prostu wiem, ze tego typu
            niewypowiedzian
            > e pretensje i zale biora sie wlasnie z braku komunikacji i ze otwarte
            postawien
            > ie sprawy pomaga.

            Mowilam mu juz nie raz, wierz mi, ale sa chyba 2 punkty: 1) wiekszosc pacjentow
            to obcokrajowcy, ktorzy nie rzadko nie umieja sie porozumiec i "na wiare"
            przyjmuja zalecenia tutejszych lekarzy, a im jest tak wygodnie - nie traca
            czasu na wyjasnienia; 2) on ma mnie za przewrazliwiona matke i mimo, ze mowie
            plynnie po niemiecku, jestem niewygodna, on nie ma ochoty ze mna dyskutowac.
            To jest juz 4 pediatra! Nie chce zmieniac, bo lekarz powinien "znac" pacjenta.
            Nie mam tez nikogo, kto mogl by mi kogos poleciec (chyba rzeczywiscie mam zbyt
            wielkie wymagania).
            Dziekuje Ci, ze moglam o tym pogadac; przynajmniej wiem, ze nie robie nic
            abnormalnego. Pozwole sobie Cie "niepokoic" tutaj na forum w razie problemow,
            czy moge ? Pozdrawiam i zycze milego weekendu !
Pełna wersja