cruella
29.12.05, 23:42
Starszemu udaje się to, czego ja nie potrafię:
(rozmowa z młodszym, krótka, na temat, ze skutkiem natychmiastowym
-zjedz w kuchni, nie będę po tobie sprzątał, to mój pokój
-nie pij w moim pokoju, już po tobie wycierałem
-sprzątnij te klocki albo je wyrzucę
-posprzątaj te książki albo tak je schowam, że ich nie znajdziesz
-zjedz obiad bo inaczej się nie pobawimy
-skończ odrabianie lekcji to zagramy
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starszy syn mówi tonem
spokojnym, zdecydowanym a młodszy słucha bez mrugnięcia okiem. Nie powiem,
żeby i mnie się to nie udało. Kosztuje mnie to nieco więcej nerwów,
czasu...gardło bardziej boli.
Wytłumaczcie mi to zjawisko. Dlaczego młodszy mnie tak nie słucha jak
starszego syna???
I jeszcze jedna rzecz

Ostatnie ferie obfitowały w różnego rodzaju kłótnie,
spory. Na myśl o kolejnych feriach spędzonych w domu (obydwaj są przeziębieni)
ciarki chodziły mi po plecach. A teraz siedzą jakoś dziwnie grzecznie (kolejny
dzień), starszy wciąga młodszego w trudne gry, ciężkie planszówki. Młodszy ma
w nosie lektury i wierszyki, zna za to doskonale plansze, pozycje,
charakterystyki bohaterów...
Czary jakieś?