Jak moje dzieci same się wychowują:))

29.12.05, 23:42
Starszemu udaje się to, czego ja nie potrafię:
(rozmowa z młodszym, krótka, na temat, ze skutkiem natychmiastowymsmile

-zjedz w kuchni, nie będę po tobie sprzątał, to mój pokój
-nie pij w moim pokoju, już po tobie wycierałem
-sprzątnij te klocki albo je wyrzucę
-posprzątaj te książki albo tak je schowam, że ich nie znajdziesz
-zjedz obiad bo inaczej się nie pobawimy
-skończ odrabianie lekcji to zagramy

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starszy syn mówi tonem
spokojnym, zdecydowanym a młodszy słucha bez mrugnięcia okiem. Nie powiem,
żeby i mnie się to nie udało. Kosztuje mnie to nieco więcej nerwów,
czasu...gardło bardziej boli.

Wytłumaczcie mi to zjawisko. Dlaczego młodszy mnie tak nie słucha jak
starszego syna???

I jeszcze jedna rzeczsmile Ostatnie ferie obfitowały w różnego rodzaju kłótnie,
spory. Na myśl o kolejnych feriach spędzonych w domu (obydwaj są przeziębieni)
ciarki chodziły mi po plecach. A teraz siedzą jakoś dziwnie grzecznie (kolejny
dzień), starszy wciąga młodszego w trudne gry, ciężkie planszówki. Młodszy ma
w nosie lektury i wierszyki, zna za to doskonale plansze, pozycje,
charakterystyki bohaterów...

Czary jakieś?
    • cruella Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 29.12.05, 23:56
      I jeszcze jednosad((

      Mam nadzieję, że im tak zostanie, taka cisza trwa od świąt...może trochę przed
      świętami spoważnielismile

      Jak sądzicie? Zostanie im to na dłużej?
    • roseanne Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 29.12.05, 23:57
      czary
      autorytet
      i wymierne korzysci smile)
      znaczy jesli te zabawy po sprzatnieciu/zjedzeniu wystapuja


      z wlasnego dziecinstwa pamietam wspolny front z bratem przed doroslymi i
      jakotakie ukladanie sobie wszystkiego by pasowalo
      to wyzszy stopien zzycia sie rodzenstwa, cos co zostaje na cale zycie
    • judytak Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 00:49
      cruella napisała:

      > -sprzątnij te klocki albo je wyrzucę
      > -posprzątaj te książki albo tak je schowam, że ich nie znajdziesz

      bo wie, że starszemu nie zależy, i w razie czego to zrobi
      a mama zawsze pożałuje ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • magdmaz Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 07:00
      Zazdroszczę!!!!smile
      Ale to tylko potwierdza moje obserwacje:
      Mama może na uszach stanąć i uszami zaklaskać - to jest Mama, jej prawo się
      drzeć, a nasze nie słuchać.
      ( U mnie to ma jeszcze taki wymiar, ze mama może wlać pasem - owszem,
      poskutkuje, ale stosunki mama-dziecko nie ulegną zmianie - choć notorycznie
      słyszę, jaka ta mama jest niedobra/okropna/paskudna/ najgorsza pod słońcem. A
      Niemąż tylko raz spojrzy lub warknie albo odezwie się lodowato - i dzieci
      chodzą jak w zegarku. One się go boją, a mamy nie, bo nawet jak się gniewa, to
      krzywdy nie zrobi, a z takim obcym facetem, to nie wiadomo.
      Dziewczyny - to jest przyczyna, dlaczego ojcowie gremialnie powtarzają: "ja z
      nimi nie mam żadnych problemów, a jak tylko ty wracasz, to diabeł w nie
      wstępuje"
      Ale to my, matki, znamy rzeczywiste problemy naszyh dzieci.
      A z czasem już nam się tylko tak wydaje.)
      • verdana Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 09:59
        He, he...
        Bo starszego dziecka się boi, a Ciebie nie. Starszy brat nie zna się na
        pedagogice, w razie czego przyleje, wyśmieje, albo zrobi coś jeszcze skrajnie
        niepedagogicznego, ale skutecznego. Nie mówiąc już o tym, że starszy brat
        zazwyczaj umie więcej od młodszego, i nie ukrywa, że jest od niego "lepszy i
        mądrzejszy" - ma zatem ogromny autorytet.
        Ja dopiero teraz, gdy dzieci są dorosłe, dowiaduję się o wielu rzeczach -
        pewnych szantażach (powiem mamie co zrobiłeś/aś), wymuszaniu itd - co nie
        przeszkadzało mojemu rodzeństwu być ze sobą w przyjaźni, aż do dziś.
        Jednak, przepraszam, ze zburzę idyllę - ja zawsze byłam (i jestem nadal)
        zaniepokojona, gdy młodsze jest zbyt posłuszne starszemu. To nie jest ani
        zdrowe (brat to brat, a nie kolejny rodziciel), ani bezpieczne. Zwykle też coś
        się za tym kryje.
        • cruella Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 13:36
          Cóz, w cuda nie wierzęsmile)
          Wróciliśmy z zakupów, podczas których darli ze sobą koty, co który ma włożyć do
          koszyka. Potem założyli się ile wyniesie rachunek, przy kasie licytowali do
          samego końca, pół marketowej kolejki pokładało się ze śmiechusmileŻaden nie wygrałsad(
          A teraz grzecznie siedzą w pokoju (jednym) i pałaszują równie grzecznie jogurty.

          A ja piję w spokoju kawęsmile))))
          • tomira74 Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 14:42

            To pewnie tylko zawiesznie broniwinkAlbo ich wewnetrzne porachunki o których nie
            masz pojęcia .Np mały coś narobił a duży za posłuch go nie zdradza.
            Niestety Criello cudów nie ma....niestety.
            • dino22 Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 30.12.05, 17:38
              milo sie czyta takie historie, przynajmniej jeden optymistyczny watek smile
              • cynta Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 31.12.05, 07:24
                Co by to nie bylo wydaje mi sie ze to normalne zachowanie rodzenstwa, wlasnie
                dlatego dobrze jest je miec bo tych ukladow nie zastapi nikt i nic. Potem beda
                to swoim zonom opowiadac w ramach swiatecznych wspomnien.
                • cruella Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 31.12.05, 13:21
                  Właśnie poszli równie zgodnie lepić bałwanasmile)))

                  Powoli wymiękamsmile) Kawa się parzysmile))))

                  Podobno, jaki Sylwester taki Nowy Rok (Wigilia przebiegała bardziej nerwowo).
    • cynta Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 31.12.05, 15:29
      Moje corki potrafia drzec sie na siebie za pozyczone bez pytania ubrania czy
      kosmetyki i kiedy ja zastanawiam sie jak sobie wytlumaczyc ze moje wlasne
      dzieci sie nie lubia, znajduje je na jednym lozku ogladajace zgodnie jakis
      program albo chichocza z pokoju bo jedna druga ubiera co bardziej wymyslnie.
      Wszystko jest dobrze, niech ulepia cala rodzine balwanow a ty sobie znajdz
      jakas fajna ksiazke do tej kawy....
      • edytais Re: Jak moje dzieci same się wychowują:)) 28.01.06, 19:39
        Moj brat (8 lat mlodszy) bardzo sie sluchal mnie i mojej siostry (ja najstarsza,
        siostra o 4 lata mlodsza ode mnie). Bardziej sie nas sluchal niz rodzicow.
        Nosem to zawsze krecil na jedzenie, byls okropnym niejdakiem, ale jak ja albo
        siostra cos ugotowalysmy to jadl az talez byl pusty bez slowa. My nawet
        specjlanie mu dopieprzylysmy albo przesolilysmy, a ten bez narzekan zjadal smile
        Mama nieraz byla na nas zla tez o ubrania. Jak mu cos kupila a my
        stwierdzilysmy, ze glupio w tym wyglada, to zeby niebo sie walilo on tego nie
        nalozy. Trzymalismy ze soba, ale tez i bylo mnostwo szantazow. Mama teraz
        mowi, ze bardzo trudno jej bylo nas ukarac, bo nigdy nie mogla dojsc kto
        zawinil. Zadne z nas sie nie przyznalo a wszystkich nie chciala karac.
        Ja bylam dla brata najwiekszym autorytetem, ale tez i ja go rozpuscilam. Jak
        sie urodzil to on byl moim synkiem. Pozniej mama nawet nakrzyczec na niego nie
        mogla bez mojego pozalowania: "chodz synku, przytul sie, mama be, krzyczy na
        ciebie...." itp. Teraz jest tak, ze brat z siostra dobrze zyja, sa przyjaciolmi.
        Ja z siostra tez, ale nie z bratem (wyjechalam z kraju jak mial 11 lat i nie
        wrocilam, wiec dorastal beze mnie). Jesli chodzi o uklady z rodzicami to sa
        godne pozalowania. Z siostra lepiej sie dogada i o stosunki z nia bardziej brat
        dba niz z rodzicami.
Pełna wersja