Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ???

03.01.06, 18:03
Witam!
Mój młody chodzi do I klasy szkoły podstawowej i własnie otrzymał w szkole "1"
(pomijam otrzymywane wczesniej oceny typu 3+). W pierwszej chwili wsciekłem
się na nauczycielkę, ale może niełusznie ? Tak się zastanawiam o czym
właściwie świadczy ta ocena..
1. Jeżeli jest to "informacja" dla ucznia to chyba całkowicie bez sensu, bo
dzieciaki na tym etapie ( przynajmniej mój) nie wie o co chodzi.
2. Jeżeli nie dla ucznia, to może jest to informacja dla mnie jako rodzica?
Tyle, że ja aby w jakiś sposób zareagować powinienem chyba wiedziec o co
chodziło w postaci np. słownego opisania problemu przez nauczycielkę.
3. Może jest to tylko oznaka bezradności nauczyciela ?

Będę musiał wybrać się do szkoły i porozmawiać, ale chciałbym poznać Wasze
opinie.. Być może się czepiam p. nauczycielki ? Wszelka pomoc na tema "jak się
powinienem zachować" bardzo mile widziana smile
Z góry dziękuję
Zorba
    • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 19:34
      zorba69 napisała:

      > Tak się zastanawiam o czym właściwie świadczy ta ocena.

      O niespełnieniu wymagań stawianych przez nauczyciela w stopniu rażącym.

      > 1. Jeżeli jest to "informacja" dla ucznia to chyba całkowicie bez sensu, bo
      > dzieciaki na tym etapie (przynajmniej mój) nie wie o co chodzi.

      To musisz mu wytłumaczyć, żeby zdał sobie sprawę z wagi tego faktu. Jedynki za
      nic nie dostaje się przecież.

      > 2. Jeżeli nie dla ucznia, to może jest to informacja dla mnie jako rodzica?
      > Tyle, że ja aby w jakiś sposób zareagować powinienem chyba wiedziec o co
      > chodziło w postaci np. słownego opisania problemu przez nauczycielkę.

      To musisz o to poprosić, bo zgodnie z rozporządzeniem w sprawie oceniania
      nauczyciel uzasadnia ocenę "na prośbę ucznia lub jego rodziców".

      > 3. Może jest to tylko oznaka bezradności nauczyciela?

      Stawiam raczej na to, że dziecko po prostu się nie uczy lub nie wypełnia
      poleceń.
      • czekolada_orzechowa Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:03
        Roman, ty przeczytaj to co napisałeś, mowa jest o SIEDMIOLETNIM krasnalu a nie
        o maturzyście...
        • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:22
          czekolada_orzechowa napisała:

          > mowa jest o SIEDMIOLETNIM krasnalu

          Czy siedmioletni krasnal nie ma obowiązku się uczyć i wypełniać poleceń
          nauczyciela? Czy nie może być oceniony negatywnie?

          Bez uzasadnienia oceny, znajomości dziecka i kontekstu nikt z nas nie jest w
          stanie powiedzieć, czy nauczycielka postąpiła słusznie, czy nie.
          • marbella Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:42
            A co z reformą szkolnictwa? Odnoszę wrażenie, że nowe przepisy sobie a szkolna
            rzeczywistość sobie. W klasach I - III SP jest nauczanie zintegrowane i ocena
            opisowa, wg nowych przepisów brak zadań domowych a lekcje prowadzone powinny
            być tak aby dziecko przyswoiło sobie materiał w ramach lekcji szkolnych! Do
            domu materiał może być zadawany tylko w sytuacjach wyjątkowych np. wierszyk na
            akademię, zadanie dodatkowe w celu rozwinięcia zainteresowań, odrabianie
            zaległości po nieobecności lub dla tych dzieci, które mają jakieś dysfunkcje i
            muszę regularnie ćwiczyć umiejętności.

            Stoję przed wyborem szkoły dla własnego dziecka i śledzę pilnie doświadczenia
            innych w tym zakresie. Zdaje się, że wielu ma nadal wymagania, które już dawno
            w szkolnictwie na całym świecie uznano za przeżytek. Wydaliśmy (jako Państwo)
            miliardy na reformnę szkolnictwa (system trzystopniowy, kompetencje ucznia itd,
            itp.) i nowe podręczniki, wdrażanie nowych metod nauczania a tymczasem...
            szkoda słów. Smutne to i przerażające.
            • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 21:20
              marbella napisała:

              > W klasach I - III SP jest nauczanie zintegrowane

              Coraz powszechniej krytykowane.

              > i ocena opisowa

              Obligatoryjnie tylko klasyfikacyjna.

              > wg nowych przepisów brak zadań domowych a lekcje prowadzone powinny
              > być tak aby dziecko przyswoiło sobie materiał w ramach lekcji szkolnych! Do
              > domu materiał może być zadawany tylko w sytuacjach wyjątkowych

              Nie ma takich przepisów.
              Postulat ma zalety, ale i wady. Nie może być tak, że całe trzy lata dzieci będą
              się bawić w szkołę, bo ta szkoła boi się im postawić wymagania i z tych wymagań
              zecydowanie rozliczyć.

              > Zdaje się, że wielu ma nadal wymagania, które już dawno w szkolnictwie na
              > całym świecie uznano za przeżytek.

              Kształcenie zintegrowane krytykowane jest właśnie na bazie doświadczeń innych
              krajów. Zarzuca mu się oderwanie od rzeczywiście uprawianych dyscyplin
              naukowych, brak powiązania z nauką stosowaną.
            • krabek.a Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 11:05
              > opisowa, wg nowych przepisów brak zadań domowych a lekcje prowadzone powinny
              > być tak aby dziecko przyswoiło sobie materiał w ramach lekcji szkolnych! Do
              > domu materiał może być zadawany tylko w sytuacjach wyjątkowych

              Gdzie są takie wytyczne, bardzo mnie to zinteresowało ?
              • zebra12 To nie ocena, to punkty! 07.01.06, 09:35
                Tak robia niektóre szkoły. Jedne mają buźki, inne literki, a jeszcze innne
                punkty. Te punkty uważam za najlepsze, bo uczą dzieci systemu oceniania
                zbliżonego do tego, jaki czeka ich w klasach 4-6. A jeśli rodzic tego nie wie,
                to chyba nie było się na pierwszym zebraniu!
            • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 07.01.06, 14:59
              marbella napisała:

              > A co z reformą szkolnictwa? Odnoszę wrażenie, że nowe przepisy sobie a
              > szkolna rzeczywistość sobie. W klasach I - III SP jest nauczanie zintegrowane
              > i ocena opisowa, wg nowych przepisów brak zadań domowych a lekcje prowadzone
              > powinny być tak aby dziecko przyswoiło sobie materiał w ramach lekcji
              > szkolnych! Do domu materiał może być zadawany tylko w sytuacjach wyjątkowych
              > np. wierszyk na akademię, zadanie dodatkowe w celu rozwinięcia zainteresowań,
              > odrabianie zaległości po nieobecności lub dla tych dzieci, które mają jakieś
              > dysfunkcje i muszą regularnie ćwiczyć umiejętności.
              > Stoję przed wyborem szkoły dla własnego dziecka i śledzę pilnie doświadczenia
              > innych w tym zakresie. Zdaje się, że wielu ma nadal wymagania, które już
              > dawno w szkolnictwie na całym świecie uznano za przeżytek.

              "Fronda"

              "HOMO AMERICANUS"

              We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu Edukacji
              Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność czytania i pisania w USA". Były
              to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono nad Amerykanami:
              trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.

              DEBIL AMERYKAŃSKI

              Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną okazało się, że w USA żyje 27
              min analfabetów i 45 min tzw. analfabetów funkcjonalnych. Prawie połowa ze 191
              milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać tak prostej czynności
              jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc. potrafi przy użyciu
              elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny, mając podaną cenę metra
              kwadratowego i rozmiary pokoju.

              Naukowcy przeprowadzający badania zmuszeni byli zastosować nową definicję
              analfabetyzmu. W tradycyjnym pojęciu analfabetą był osobnik podpisujący się
              krzyżykiem. Testy Departamentu Edukacji dowiodły, że wiele osób umie czytać w
              technicznym tego słowa znaczeniu, tzn. są w stanie rozszyfrować słowa, ale brak
              im umiejętności koniecznych do korzystania z tej informacji (są to owi
              analfabeci funkcjonalni, których liczbę szacuje się na 45 min). Co ciekawe,
              połowa osób, które osiągnęły najgorsze wyniki, to absolwenci High School.
              Niektórzy z dyplomami tych uczelni nie umieli w ogóle ani czytać, ani pisać.

              Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w Europie Zachodniej, np. 40
              proc. uczniów europejskich szkół średnich jest w stanie rozwiązać zadania
              matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów na tym samym poziomie nie
              umie rozwiązać.

              W 1947 r. 45 proc. uczniów w USA było w stanie odnaleźć na mapie Europę, w 1988
              r. było ich zaledwie 25 proc. Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., kiedy
              to 500 tyś. żołnierzy amerykańskich znajdowało się na froncie, aż 80 proc.
              Amerykanów nie wiedziało, gdzie leży Irak, natomiast 92 proc. wiedziało, że
              prezydent Bush nie lubi i nie będzie jadł brokuł.

              Dzieje się tak, pomimo że w latach 80. USA zainwestowały w edukację 420 mld
              dol. (czyli o 29 proc. więcej niż kiedykolwiek w historii.) W wielkości
              wydatków na kształcenie studenta Stany ustępują na świecie jedynie Szwajcarii.
              Okazuje się jednak, że wysokie nakłady finansowe nie gwarantują równie
              wysokiego poziomu nauczania.

              Skąd więc fenomen - jak to określa prasa w USA - "debila amerykańskiego"?

              AMERYKANIZOWAĆ l WYRÓWNYWAĆ !

              Na początek przyjrzyjmy się systemowi edukacji. Na mocy ustawy federalnej
              szkolnictwo jest obowiązkowe do 16 roku życia: zaczyna się w wieku 6, a nawet 5
              lat od Elementary School, która trwa 4 lata; potem idzie Middle School,
              względnie Junior High - klasy 6, 7 i 8; następnie High School, względnie Senior
              High - klasy 9, 10, 11 i 12. Tak więc przeciętnie w wieku lat 18 Amerykanin
              kończy szkołę średnią.

              W USA nie ma matury, jedynie SAT dla tych, którzy chcą studiować. SAT to
              składający się z dwóch części - matematycznej i werbalnej - egzamin,
              określający kwalifikacje na studia wyższe. Jest on dla uniwersytetów
              praktycznie tym samym, co Dow-Jones-lndex dla Wall Street. Dla tych, którzy nie
              chcą studiować, nie jest on istotny. Dyplom High School otrzymuje się
              niezależnie od SAT-u. Wystarczy zaliczyć daną liczbę kursów (credits).

              High School to szkoły narodu, który jest podzielony na katolików, protestantów,
              żydów, tubylców i emigrantów, Białych, Czarnych, Żółtych itd. Zadaniem szkół
              amerykańskich było zawsze zacieranie tych różnic w klasie, innymi słowy:
              zrobienie z tych dzieci Amerykanów. "Amerykanizować i wyrównywać!"- brzmiało
              główne hasło.

              W 1918 r. National Education Association uchwaliła 7 głównych priorytetów
              szkolnictwa średniego: 1. zdrowie, 2. władanie podstawowymi technikami kultury,
              3. wartościowe życie rodzinne, 4. zawód, 5. cnoty obywatelskie, 6. sensowna
              organizacja wolnego czasu, 7. charakter etyczny. Pomijając "podstawowe techniki
              kultury", pod którymi rozumiano pisanie, czytanie i rachunki, nie znajdziemy w
              tym spisie niczego o nabywaniu wiedzy w jakichkolwiek innych przedmiotach.

              EGZAMIN Z PROSTYTUCJI

              Powołana w kwietniu 1983 r. przez prezydenta Reagana The National Commision on
              Excellence in Education opublikowała raport zatytułowany "A Nation At Risk"
              ("Naród w niebezpieczeństwie"). Okazało się, że w latach 1976-81, w porównaniu
              z latami 1964-69, obniżył się rażąco poziom wymagań w szkołach, zredukowano
              poważnie liczbę zadań domowych, a w 13 stanach wprowadzono zasadę dobrowolności
              w wyborze przedmiotu.

              Szkoły upodobniły się przez to do centrów handlowych, tzw. shopping malls,
              które przyciągają szerokie spektrum konsumentów o różnych gustach. Przeglądając
              katalog jednej ze szkół (notabene, liczący 65 stron i zawierający 400 kursów)
              znajdziemy tam takie przedmioty jak: astrologia, cheerleading, higiena dziecka,
              mass media, żywność, football amerykański, prostytucja, sztuka kulinarna,
              rysowanie komiksów, broń, gra na gitarze, nauka jazdy, ogień i my, szycie
              plecaków, śmierć, jak uzyskać skuteczne środki antykoncepcyjne itd.
              Jednocześnie oferta uzależniona jest od zapotrzebowania uczniów, np. jeśli na
              kurs z matematyki nie zapisze się odpowiednia liczba chętnych, jest on
              skreślony z rejestru.

              W katalogu znalazłem też "język angielski dla klasy 8". Oferowane były 3 kursy
              o różnym stopniu trudności: najwyższy "dla tych, którzy chcą i są w stanie
              przeczytać 2 albo 3 książki kwartalnie, i którzy napiszą o swoich przeżyciach
              czy też o książce raz na tydzień"; średni "dla uczniów, którzy czytają i piszą
              tylko wtedy, kiedy muszą"; najniższy "dla tych, którzy mają kłopoty z czytaniem
              i pisaniem. Większość czytania będzie wykonywana podczas lekcji." Te ostatnie
              zajęcia zdominowane są przez lekturę "Piotrusia Pana" i "Człowieka Pająka".

              Jerzy Ziółkowski

              www.fronda.pl/arch/04-05/046-047.htm
              • gaika Re:Roman 07.01.06, 19:16

                Zastanawiam się czemu miało służyć użycie tego przedruku nie dość, ze pełnego
                błędów i bzdurnych(!) przeinaczeń, to skonstruowanego na zasadzie jak
                najgorzej kojarzących się wstępniaków z czasów komuny.
                Nie zamierzam bronić systemu amerykańskiego, bo sama z nim walczyłam. Czepić
                się jest czego i więcej mnie w nim irytuje, niż bym skłonna była pochwalać.
                Poziom matematyki w szkołach podstawowych i gimnazjalnych jest zatrważający,
                ale zacytowany przez Ciebie tekst jest zbitkiem przekłamań, przeinaczeń i
                tendencyjnych uproszczeń.
                Na co miał być dowodem?
                • gaika Re:Roman P.S. 07.01.06, 20:22
                  Zapomniałam wkleić w poprzednim poście.

                  Dla przeciwwagi:

                  "Wśród naszych piętnastolatków przebadanych w 2000r. prawie co dziesiąty jest
                  funkcjonalnym analfabetą i nie rozumie najprostszych informacji. Tylko 6%
                  badanych zostało zaliczonych do tej grupy, która z informacją i jej
                  przetwarzaniem radzi sobie najlepiej. Umiejętność myślenia w kategoriach
                  matematycznych i naukowych jest niezbędna dla zrozumienia problemów
                  ekonomicznych, środowiskowych oraz związanych ze współczesnymi technologiami i
                  współczesną nauką. Uczniowie, którzy dzisiaj mają wysokie kompetencje
                  matematyczne i naukowe, już w niedalekiej przyszłości będą decydować o sukcesie
                  swojego kraju w rozwoju nowoczesnej, konkurencyjnej gospodarki. Znacznie
                  poniżej średniej wypadliśmy w badaniach tych kompetencji.

                  Wyniki Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów OECD/PISA:

                  - Rozumienie tekstu
                  Wynik punktowy (średnia w krajach OECD - 499)
                  Finlandia - 546
                  Korea - 525
                  USA - 504
                  Hiszpania - 493
                  Niemcy - 484
                  Węgry - 480
                  Polska - 479
                  Grecja - 474
                  Portugalia - 470

                  - Myślenie naukowe
                  Wynik punktowy (średnia w krajach OECD - 502)
                  Korea - 552
                  Finlandia - 538
                  USA - 499
                  Węgry - 496
                  Hiszpania - 491
                  Niemcy - 487
                  Polska - 483
                  Grecja - 461
                  Portugalia - 459

                  Nie rozumiemy tekstów pisanych, ale nie radzimy sobie także z obrazami, które
                  docierają do nas z telewizora - podstawowego dla większości źródła informacji.

                  Najistotniejszą jest sfera wiążąca sprawę analfabetyzmu z edukacją. Skoro na
                  poziomie szkoły dokonuje się proces selekcji i formowania się dużej grupy
                  funkcjonalnych analfabetów, tu należy szukać sposobów poprawy warunków
                  kształcenia, douczania, tworzenia dodatkowych programów dla uczniów
                  najsłabszych i tym samym najbardziej zagrożonych. Trzeba też zadbać o edukację
                  multimedialną, której znaczenie wciąż rośnie, związaną nie tylko z telewizją,
                  ale także kompetentnym posługiwaniem się Internetem który wzmacnia, nie
                  ogranicza, jak się powszechnie wydaje, zainteresowanie książką)."
          • czekolada_orzechowa Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 22:59
            Nie, siedmioletni krasnal NIE MOZE być oceniony negatywnie akurat "jedynką" bo
            do 10 r. ż (pierwsze 3 klasy) obowiązuje ocena opisowa, służąca informacji
            bardziej niż rzeczywistej ocenie..aha, ta ocena jest dla rodzica, dzieci
            dostają np. kolorowe naklejki z szeroko lub mniej szeroko uśmiechniętą buzią.

            Żeby oceniać dziecko, najpierw trzeba pokazać mu jego mocne strony i nauczyć
            pracowac nad tymi słabymi, temu to służy.
            • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 00:03
              czekolada_orzechowa napisała:

              dzieci
              > dostają np. kolorowe naklejki z szeroko lub mniej szeroko uśmiechniętą buzią.

              które natychmiast przekładają na oceny cyfrowe
              wiem to z doświadczenia :o)
              dzieci miewają starsze o kilka lat rodzeństwo, i wystarczy, jak jedno z
              klasy "wie", że np. zielona gwiazdka, to trója, a niebieska - czwórka, to już
              możesz ty dziecku tłumaczyć, co chcesz, i tak będzie wiedziało lepiej :o)
              i to już w pierwszej klasie, co dopiero później...

              pozdrawiam
              Judyta

              P.S. krasnale są w bajce, a szkoła, to życie...
              J.
    • aka10 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:02
      W 1-wszej klasie tego typu oceny?Swiadczy to tylko o tym,ze nauczyciel nie ma
      odpowiednich kompetencji.I do tego nie potrafi nauczyc.Pozdrawiam.
      • joanna9920 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:37
        wydaje mi sie,że do trzeciej klasy obowiązuje ocena opisowa,nie stawia się
        żadnych ocen
        • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:41
          joanna9920 napisał:

          > wydaje mi sie,że do trzeciej klasy obowiązuje ocena opisowa

          Oceny cząstkowe mogą być wyrażane cyfrą.
          • czekolada_orzechowa Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 23:01
            Nie, nie mogą, poszukaj sobie rozporządzenia, bo mi się nie chce.
            • czekolada_orzechowa przykład dla Romana 03.01.06, 23:09
              na bazie rozporządzenia, którego możesz sobie poszukaćsmile
              www.sp11.miasto.zgierz.pl/dokumenty/psokz.html
              • iffona Re: do czekolady 03.01.06, 23:25
                czekolada tam jest wyraznie mowa o ocenie semestralnej a nie czastkowej
                semestralna jest opisowa, czastkowa, np za zadanie itd moze byc wyrazona w
                sposob opisowy, cyferkowy, literkowy i jakkolwiek inaczej, w sposob przyjety
                przez nauczyciela i zaakceptowany przez rodzicow na pierwszym zebraniu-
                bynajmniej u mnie tak bylo-zapoznanie rodzicow przez nauczyciela co do metod i
                zasad wystawiania ocen czastkowych

                otrzymanie jedynki jest sygnalem ze cos nie tak, nie rozumiem skad zdziwienie
                ze dziecko dostalo 3+, w zasadzie to rodzicow rusza jakie oceny dzieci maja
                wsytawiane bardziej niz same dzieci, ktore czesto klada laske na i tyle
                isc do nauczycielki poprosic o wyjasnienie w jakich okolicznosciach i za co,
                spytac sie dziacka czy rozumie dlaczego taka ocene odstalo a jesli nie to
                wytlumaczyc
            • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 01:22
              czekolada_orzechowa napisała:

              > Nie, nie mogą, poszukaj sobie rozporządzenia, bo mi się nie chce.

              Za słabo znasz to rozporządzenie smile
    • linn3 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 20:38
      Po pierwsze nie słyszałam wcześniej o stawianiu "cyfr" w pierwszym semestrze
      pierwszej klasy, dowiedz się czy jest to przyjęta praktyka w tej szkole, czy
      "innowacja" nauczycielki.
      Po drugie - co mówi dziecko, za co jego zdaniem ta ocena??
      Po trzecie - w tej sytuacji czeka Cię wizyta w szkole tak czy inaczej. Przemyśl
      sytuacje, w rozmowie skup się na tym jak pomóc dziecku, dowiedz się z czym ma
      problemy. Pamiętaj, nie idziesz na wojnę, nastaw się na współpracę z
      nauczycielką - nawet jeśli w tym momencie nie budzi w Tobie pozytywnych uczuć.
      Powodzeniawink)
    • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 03.01.06, 23:00
      w klasach 1-3 szkoła wprowadza swój system oceniania
      mogą to być okresowe "elaboraty opisowe" (nie spotkałam jeszcze)
      mogą być cyfry, litery, słowa, czy inne znaki, których znaczenie jest
      zdefiniowane, i podane do wiadomości rodziców i dzieci
      (u nas akurat są to litery, definicje wklejone do dzienniczka, pani wyjaśniła
      dziecom też, co która litera oznacza, uważam, że jeśli moje, mocno "gapowate"
      dziecko wie, co one oznaczają, to zrobiła to skutecznie.
      Najgorsza oceną jest litera "M", interpretowana, jako "musisz nad tym
      popracować", definicja coś koło "dziecko nawet z pomocą nie potrafi rozwiązywać
      proste zadania")

      oceny mojemu pierwszakowi są stawiane zawsze w tym miejscu, gdzie
      coś "popełnił" (w zeszycie, w kartach pracy), a często i tak towarzyszy temu
      opis ("praca na lekcji" itp.), niektóre oceny są wpisane w dzienniczek, z
      opisem jednowyrazowym, ale absolutnie zrozumiałym, jak nie dla mnie, to
      przynajmniej dla dziecka (np. "choinka", pytam dziecko, co to było, dziecko mi
      opowiada, ze rysowali, wycinali, naklejali, itp. itd.)

      mój pierwszak co i rusz otrzymuje oceny najgorsze, zazwyczaj jest to związane z
      tym, że zamiast robić to, co ma robić (np. przepisać dwa zdania z tablicy), po
      pierwszym słowie "się rozkojarzy", i ma pusta kartkę w zeszycie
      oczywiście jest to zarówno informacja dla dziecka (które dokładnie wie, co to
      znaczy), dla rodzica (ona wie, że ja wiem, no ale zawsze...), i, oczywiście, są
      zarazem oznaką bezradności nauczyciela ("wie pani, postanowiłam wstawiać mu te
      złe oceny, bo już nie wiem, co z nim robić, przecież to zdolne dziecko...")

      zdaje się, że też bym się wściekła w pierwszej chwili na nauczycielkę, ale
      znacznie bardziej bym się wściekła na dziecko, jakby chciało mi opowiadać, że
      nie wie, co dostało, i za co (trafia mnie to czasami, ale tylko z tym jednym z
      moch dzieci ;o))

      pozdrawiam
      Judyta
    • matkatrojgadzieci Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 08:20
      Moja koleżanka jest nauczycielką matematyki w liceum. Bardzo dobrą
      nauczycielką, ma wielu olimpijczyków, laureatów konkursów.
      Ma też zwyczaj oceniania prac uczniów w procentach! Na pierwszej lekcji ( i
      wywiadówce), do wiadomości zainteresowanych podawane jest procentowe
      przeliczanie ocen. Wiadomo, że np, 19% to pała, a 98 to szóstka.
      Ewa robi tak, że gdy uczeń - podkreślam licealista, nierzadko maturzysta,
      napisze pracę bardzo dobrze dostaje oprócz procentów "5" lub "6" i
      słóweńko "brawo"!, gdy nawali - na pracy widnieje niska ilość punktów
      procentowych i do tego w czarnej otoczce.
      Infantylne? Nie sądzę. Procenty tak naprawdę oznaczają to samo co pała, ale
      jednak nie do końca. Jest pewna magiczna różnica w odbiorze przez
      zainteresowanego i jego otoczenie tak wyrażonej oceny.
      "Niskoprocentowcy" najczęściej nie osiadają na laurach, a usiłują poprawić noty.
      Uważam, że stawianie dzieciom, zwłaszcza tak małym, pał to absurd. Nauczyciel
      idzie na łatwiznę, straszy, a nawet w pewnym sensie poniża.
      Jestem zdecydowaną zwolenniczką pozytywnej motywacji, i dzieci i dorosłych.
      Często w pracy muszę pochwalić i zganić. Jeśli chwalę - robię to głośno przy
      całym zespole, jeśli ganię - zamykam dźwiękoszczelne drzwi gabinetu, i gdy
      zostajemy sam na sam rozdzieram buzię. Ale pamiętam, że gdy ta sama osoba
      zasłuży na pochwałę - też rozdzieram buzię, ale w obecności całego zespołu.
    • mkotka Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 11:13
      Nie jestem pedagogiem, ale stawianie 1 w pierwszej klasie to debilizm.
      Dziecko w tym wieku rozumie co to 1, 4 lub 5,
      ale równocześnie dopiero uczy się co to jest szkoła.
      Uczy się jakie oceny się normalnie dostaje.
      Nie dobrze, gdy dla dziecka w tej fazie nauki "1" stanie się normalnym stopniem.
      A jeśli ją dostanie, to stanie się normalnym stopniem bo dzieci się bardzo
      szybko uczą.
      I zwyczajnie następuje demoralizacja.
      Gdy będzie w 4 czy 5 klasie "1" może stać się normą, i gdy ktoś będzie od tego
      dziecka wymagać więcej, dziecko po prostu tego nie zrozumie, przecież to
      normalny stopień.
      • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 14:18
        mkotka napisała:

        > Nie dobrze, gdy dla dziecka w tej fazie nauki "1" stanie się normalnym
        stopniem
        > .
        > A jeśli ją dostanie, to stanie się normalnym stopniem bo dzieci się bardzo
        > szybko uczą.

        nie wydaje mi się, żeby jedynka stała się "normalnym stopniem" od tego, że
        dziecko dostało raz na półrocze...

        za to jeśli można w szkole nic nie robić, albo robić coś totalnie źle, i nic z
        tego nie wynika, to właśnie "nicnierobienie" się stanie czymś normalnym

        pozdrawiam
        Judyta
        • mkotka Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 14:56
          uważam, ze dziecko do 2, 3 klasy ma bardzo mały wpływ na własną naukę.
          Stopnie faktycznie są wystawiane rodzicom, no i nauczyciel sam sobie je
          wystawia też.
          Dlaczego więc to dziecko ma dostawać tę "1" a nie jego rodzice/nauczyciel ?

          > nie wydaje mi się, żeby jedynka stała się "normalnym stopniem" od tego, że
          > dziecko dostało raz na półrocze...
          Źle ci się wydaje.
          Normalne dziecko w podstawówce, a nawet w gimnazjum przeraża, myśl, że
          dostanie "1" na półrocze,
          zaś na malca z taką "przeszłością" na pewno argument "bo będziesz mieć jedynkę
          na półrocze" wogóle nie podziała.

          • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 05.01.06, 10:48
            mkotka napisała:

            > Normalne dziecko w podstawówce, a nawet w gimnazjum przeraża, myśl, że
            > dostanie "1" na półrocze,

            nie na_półrocze, tylko raz_na_półrocze!!!
            (w klasach 1-3 nie ma cyfrowych ocen semestralnych, jest ocena opisowa w
            stylu "dziecko potrafi to, jest dobry w ty, nie potrafi tego, ma trudności z
            tamtym"

            bo np. miał się nauczyć wiersza, i się nie nauczył
            bo np. miał przepisać dwa zdania z tablicy, i nic nie pisał, tylko patrzył
            przez okno

            może ty jesteś duchem świętym, albo siedzisz z dzieckiem w klasie, ale ja na
            takie rzeczy wpływu mieć nie mam, co gorsza, nie chcę nawet mieć :o)

            pozdrawiam
            Judyta
    • agnisiaz Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 13:15
      u nas w szkole tez nie ma ocen tylko słoneczka
      słoneczko uśmiechnięte to oznaka że dziecko dobrze pracuje
      słoneczko nie usmiechnięte to informacja że cos poszlo nie tak i Pani dzieciom
      tłumaczy co jest żle zrobione
      a słoneczko skrzywione to znak że jest coś już całkowicie nie w porządku - też
      oczywiście powiedziane co
      pozdrawiam aga mama wiki
      • verdana Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 15:19
        A za co dziecko dostało jedynkę? Bo jeśli za to np., że czyta słabo, to
        skandal. A jesli za to, że nie odrabia stale lekcji, albo za to, ze świadomie
        nie chce mu się wykonywać poleceń - to słusznie. A co Pani ma zrobić - dziecko
        musi się nauczyć, ze uczeń powinien wypełniać SWOJE obowiązki. Siedmiolatek to
        nie maluch, nie krasnal, nie dzidzia - jak widza to niektóre matki, tylko spory
        dzieciak, który ma własny rozum i własne obowiązki. Wlaśnie swoje - bo jak
        czytam, że w pierwszych klasach dziecko ma niewielki wpływ za swoją naukę, a
        stopnie właściwie otrzymują rodzice, to nóż mi się w kieszeni otwiera. To nie
        rodzice maja odrabiać lekcje, tylko dziecko! Rodzice moga ewentualnie
        sprawdzić, czy lekcje są odrobione. Albo pomóc czy poprawić. Ale odrabianie
        należy do ucznia i on jest za nie odpowiedzialny.
        A potem dzieci dostaja słoneczka, ze prace odrobione przez dorosłe matki i
        chmurki, za prace odrobione samodzielnie. I absurd narasta - bo nauczyciel
        dostosowuje poziom do trzydziestoletnich mamuś - dzieci coraz bardziej nie
        potrafią wywiązać się same z zadań domowych. no więc mamy pilnie pracują przez
        całą podstawówkę na czerwone paski. A potem to już tylko korepetycje.
        A samodzielni - no cóż - nie mówi się o nich samodzielni, tylko zaniedbani.
        • matkatrojgadzieci Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 04.01.06, 16:52
          Każdy nauczyciel w mig się zorientuje czy wypracowanie pisał korepetytor czy
          uczeń.
          W niższych klasach znakomicie odróżnia się szlaczki matki i dziecka.
          Ocenianie prac dorosłych jest głupie i niepedagogiczne. Jedna z moich koleżanek
          ( polonistka), gdy zobaczyła, że uczniowie wyjątkowo dobrze i dojrzale napisali
          w domu wypracowania i miała podejrzenia, że nie były to prace samodzielne,
          zrobiła zapowiedzianą klasówkę na ten sam dokładnie temat. Uczniowie mieli do
          dyspozycji książki, słowniki, zeszyt z notatkami - wszystko tylko nie napisane
          w domu wypracowania.
          Okazało sie, że poziom prac pisanych w szkole w sposób rażący odbiegał od tych
          domowych. Koleżanka postawiła oceny adekwatne do prac i dopiero zrobiła się
          awantura. Rodzice domagali się anulowania ocen z klasówek, bo dzieci się
          zdenerwowały. Rodzice woleli własne/korepetytorów 5 i 6 niż zasłużone 3.
        • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 05.01.06, 10:52
          verdana napisała:

          dziecko
          > musi się nauczyć, ze uczeń powinien wypełniać SWOJE obowiązki. Siedmiolatek
          to
          > nie maluch, nie krasnal, nie dzidzia - jak widza to niektóre matki, tylko
          spory
          > dzieciak, który ma własny rozum i własne obowiązki. Wlaśnie swoje - bo jak
          > czytam, że w pierwszych klasach dziecko ma niewielki wpływ za swoją naukę, a
          > stopnie właściwie otrzymują rodzice, to nóż mi się w kieszeni otwiera.

          zacytuję, bo się zgadzam :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • zwiatrem Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 05.01.06, 12:19
            wszystkie opinie są ważne, warto z nauczycielem porozmawiać na zebraniu na
            przykład o skalowaniu ocen. U nas wychowawczyni sama pyta zawsze rodziców. W
            Iklasie mojego starszego syna system opisowy:<staraj się bardziej>, <mogło być
            lepiej> <dobrze> <bardzo dobrze> i znaczków stemplowanych w dzienniczku:
            <sowa> <słoń> nie zdały egazminu. My rodzice prosiliśmy o wartości 2, 3, 4, 5,
            6 dlatego, że dla nas to był obraz starań dziecka, natomiast dziecko wiedziało,
            że jest wysoko oceniona jego praca lub mogło być wyżej. Ponieważ mój syn był na
            samym szczycie, bardzo starał się mieć właśnie te oceny, widział jak koledzy z
            3 lub 4 cieszą się kiedy otrzymaja wyższe stopnie, te które otrzymywał on.
            Teraz mój młodszy syn jest w I klasie. Niestety tutaj ta sama wychowawczyni
            pytała nas co wolimy i rodzice wybrali obrazki (sowy, słonie i tak dalej) i
            dzieci nie chcą walczyć o obrazek słonia wbity do dzienniczka, choćby dlatego ,
            że <to dziecinne mamo >, więc dla nas są opisy, dla nich oceny a w
            dzienniczkach obrazki. Jak dla mnie to naprawde prost formy nad treścia.
            Wystarczył nam w dzieciństwie system liczb do oceny, w klasach od I-III nie
            było dwój, były starania.
      • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 05.01.06, 23:26
        agnisiaz napisała:

        > u nas w szkole tez nie ma ocen tylko słoneczka
        > słoneczko uśmiechnięte to oznaka że dziecko dobrze pracuje
        > słoneczko nie usmiechnięte to informacja że cos poszlo nie tak i Pani
        > dzieciom tłumaczy co jest żle zrobione
        > a słoneczko skrzywione to znak że jest coś już całkowicie nie w porządku -

        I jaka to różnica, czy dziecko dostanie umotywowaną jedynkę, czy umotywowane
        skrzywione słoneczko?
        Może taka tylko, że jak dziecko to całe skrzywione słoneczko dostanie, to
        rodzice nie mają pretensji do nauczyciela, że pały stawia wink
        • linn3 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 00:40
          W klasie mojej córki dzieci nie dostają skrzywionych słoneczek. Dostają
          uśmiechnięte lub mniej słoneczka, a kiedy coś nie wyjdzie nie dostają nic lub
          odręczną notatkę "nie wyszło tym razem" "szkoda" "postaraj się" "pomyśl". Moim
          zdaniem jest to ogromna różnica, bo zamiast bać się złej oceny, chcą dostać dobrą.
          Poza tym jedynka to też pewnego rodzaju etykieta "zły uczeń" - na tym etapie
          edukacji może odbierać nadzieję i stygmatyzować. "Postaraj się" - daje znak, że
          nauczyciel wierzy, że dziecko może się poprawić, nie skreśla go i motywuje
          pozytywnie. Pozdrawiam
          • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 01:31
            linn3 napisała:

            > "Postaraj się" - daje znak, że nauczyciel wierzy, że dziecko może się
            > poprawić, nie skreśla go i motywuje pozytywnie.

            Jeżeli jest to autentyczne, a często nie jest, jest za to wyłącznie objawem
            poprawności politycznej. Ja jestem zwolennikiem stawiania sprawy po męsku. dla
            mnie nie ma sprawnych inaczej, są niepełnosprawni, nie ma inteligentnych
            inaczej, ładnych inaczej, białych inaczej, są głupi, brzydcy, czarni itp.

            Kiedy moje dziecko dostanie (zasłużoną) jedynkę, nie będę darł szat i się nad
            nim roztkliwiał, spytam tylko, czy wie, za co dostało i co ma poprawić, a
            twierdzące skinięcie głową skwituję z uśmiechem: no to do roboty. I się
            postaraj!

            Niby wyjdzie na to samo, czy jednak?
            • matkatrojgadzieci Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 08:51
              Nie zgadzam się ! To co dla jedengo jest ładne - drugiemu się nie podoba. Można
              być utalentowanym matematykiem a nie umieć poprawnie sklecić 3 zdań - lub
              odwrotnie.
              Jest coś takiego jak pozytywana motywacja. I jest ona naprawdę skuteczna. Jest
              również coś takiego jak negatywana motywacja - zwykle mało skuteczna -
              zwłaszcza w przypadku małych dzieci. Po drugiej, trzeciej pale - bardzo łatwo o
              etykietkę "głąba", o opinię dziecka głupiego, leniwego i niezdolnego. Takiego
              na grancy specjalnej troski.
              A to, że w młodszych klasach dzieci coś robią gorzej nie oznacza, że są
              głupsze. Mogą być np. dysgrafikami. Czy w związku z tym stawianie im pały za
              pałą za nbrzydko narysowany szlaczek na sens? Nie - demotywuje .
              Dziecko może być kompletnie niemuzykalne. Czy walenie pał za źle odtworzoną
              melodię nie spowoduje, że ugruntuje sie opinia, że jest to matoł?
              W młodszych klasach w jednym oddziale mogą znaleźć się np prawie 8 latki i
              dzieci, które dopiero co obchodziły 7 urodziny. W tym wieku to przepaść. 7
              latek ( grudniowy) może być bardziej rozproszony, mniej skoncentrowany,
              zapominać itp. To minie, ale jak szkoła utwierdzi go w przekonaniu, że jest do
              niczego ( stawiając pały, bo o tym zapomniał, a tamto źle narysował) skutecznie
              wpędzi dziecko w kompleksy.
              A jeśli do tego znajdą się rodzice innych dzieci wychwalające pod niebiosa
              ładne zeszyty swoich pociech, "palowicz" będzie skutecznie zdołowany.
              Zastanówmy się o co chodzi w nauczaniu początkowym - o ładne zeszyty, szlaczki,
              wzorowe zachowanie czy o rzeczy szersze?
              W młodszych klasach ( O-III) dziecko ma zdobyć wiedzę umożliwiającą mu
              skuteczną naukę w starszych klasach. Ma nauczyć się uczyć, wiedzieć na czym
              polegają obowiązki szkolne, poznać swoją wartość, swoje słabsze strony.
              Jest to także czas na wychwycenie dysfunkcji i korygowanie braków.
              Młodsze klasy to nie przedszkole, ale również nie czas i miejsce, aby
              szufladkować dzieci.
              • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 10:53
                tematem wątku jest jedna, jedyna ocena niedostateczna, otrzymana w styczniu, a
                nie na początku września
                dlatego nie widzę powodu rozpisywania się o tym, co będzie, jak
                dziecko "otrzyma jedną pałę za drugą"
                nie widzę też powodu, żeby posądzać nauczycielkę o brak kompetencji,
                insynuując, że stawia jedynki "za brzydki szlaczek" albo "za nieładne
                śpiewanie" (już o tym nie mówiąc, że przedmioty artstyczne ocenia się na innych
                zasadch), że pojęcia nie ma o tym, że istnieje pozytywna motywacja, i że
                jedynki traktuje, jako wyłączny środek oddziaływania na każdego ucznia w każdej
                sytuacji...

                uważam, że są sytuacje, kiedy należy tę jedynkę postawić
                uważam, że każda ocena odnosi się do konkretnej "produkcji", i żadna nie jest
                ocenianiem osoby
                zdaje mi się, że wszyscy o tym wiedzą, dzieci też
                uważam ponadto, że dzieci nie można oszukać - dokładnie wiedzą, że wpisy w
                stylu "tym razem się nie udało" oznaczają to samo, co cyfra "1"

                a najskuteczniejszym sposobem na szufladkowanie dzieci jest stosowanie
                nierównej miary ("a on wcale nie dostał jedynki, bo i tak nic nie potrafi")

                pozdrawiam
                Judyta
                (też matka trojga dzieci)
                • roman.gawron Hm, co to ja chciałem... 06.01.06, 16:11
                  Po Judycie to już właściwie nic smile
                • matkatrojgadzieci Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 16:36
                  A ja uważam, że skoro pojawił się ten post na forum to jest to jednak jakiś
                  problem. Gdyby go nie było, gdyby rozmowa z nauczycielką wszystko wyjaśniła nie
                  doszłoby do tej dyskusji.
                  Przedmioty artystyczne przez wielu nauczycieli nauczania początkowego uważane
                  są za najważniejesze i w taki sposób ooceniane.
                  Łatwo zdobyć opinie ofiary przy braku talentu rysunkowego!
                  Sama miałam do czynienia z dzieckiem- mądrym i inteligentnym, które popadło we
                  frustrację, bo szlaczek nie trzymał sie w linijce ( na wszelki wypadek, to nie
                  było żadne z moich dzieci).
                  Wiesz, ktoś wymyślił słoneczka nie po to, aby utrudnić życie, ale po to, aby
                  nie frustrować , małych w sumie dzieci. Przy wszystkich problematycznych
                  pomysłach polskiej oświaty, ten akurat był nie najgorszy.
                  Dziecko ma prawo mieć gorszy okres, trudniej przyswajać w pierwszych miesiącach
                  nauki, być mniej dojrzałe. Stawianie pał za , nawet złe "produkty" natychmiast
                  ustawia dziecko w szkolnym ogonie. Dzieci bywają bezwzględne,
                  etykietka "dwujozbiornika" ( też się z tym zetknęłam) może być przyklejona na
                  klata. I czytają ją także nauczyciele w starszych klasach. Można jechać na
                  dobrej opinii latami ( i też takich znam(), można nie móc zamazać złej,
                  wyrobionej w pierwszych miesiącach nauki.
                  Stempelek - tym razem ci się nie udało, sugeruje , że następnym razem się uda,
                  będzie lepiej, pała tego nie robi.
                  Nie zgadzam się, że najskutecznijeszą metodą szufladkowania jest niestawianie
                  pał. To o czym piszesz jest właściwe raczej dla dorosłych, ich mentalności i
                  zawiści.
                  Uważam i uważać będę, że pozytywna motywacja jest o wiele bardziej skuteczna
                  niż strach, upokarzanie.
                  Nie znam dziecka, które idąc do I klasy nie chciałoby uczyć się jak najlepiej,
                  dostawać pochwały. Pała działa często jak zimny prysznic - po co mam się uczyć
                  skoro i tak dostanę pałę, starałem się, nie wyszło więc po co mam starać się
                  jeszcze raz - cokolwiek będę robił i tak dostanę pałę.
                  Uważa,m, że wielu nauczycielom przydałaby się elkcja psychologii.
                  • marbella Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 17:34
                    Znalazłam ciekawy link na temat oceny opisowej. Jestem pełna podziwu dla Pań,
                    które nie tylko zastosowały się do wytycznych, ale też stworzyły bardzo dobry
                    system motywacyjny dla dzieci - zrozumiały zarówno dla pierwszaka jak i wiele
                    mówiący o postępach dziecka rodzicom i oczywiście nauczycielowi. Zamieszczam
                    link:
                    joannadembowa.w.interia.pl/metodyka%20wprowadzania.htm
                    Nie twierdzę,że reforma "jest dobra na wszystko" - nadal będę jednak uparcie
                    twierdzić, że niestosowanie się do zaleceń i tworzenie chaosu zarówno dzieciom
                    jak i rodzicom niczemu nie służy i bynajmniej nie świadczy o tym, że system
                    jest zły. Tylko jak sprawdzić czy działa skoro każdy i tak robi to co robił
                    przed reformą? Skoro rodzice są niezorientowani o co w tym wszystkim chodzi,
                    skoro nie wiedzą jak zapisać dziecko do szkoły, skoro nie wiedzą, że w
                    pierwszej klasie lekcje nie trwają 45 minut, dlaczego nie powinno być zadawane
                    do domu itd. A do tego sami nauczyciele wydają się być w tym wszystkim
                    zdezorientowani i w wielu przypadkach nie potrafią wyjaśnić rodzicom w sposób
                    zrozumiały czego wymagają i w jaki sposób oceniają. A skoro nie potrafią nawet
                    tego to ciekawa jestem w jaki sposób uczą nasze dzieci?
                  • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 19:07
                    matkatrojgadzieci napisała:

                    > A ja uważam, że skoro pojawił się ten post na forum to jest to jednak jakiś
                    > problem. Gdyby go nie było, gdyby rozmowa z nauczycielką wszystko wyjaśniła
                    > nie doszłoby do tej dyskusji.

                    Autor wątku dopiero miał zamiar wybrać się na rozmowę z nauczycielką. Jeśli się
                    wybrał, to nic o tym dalej nie napisał i szczegółów sprawy nadal nie znamy. Nie
                    gdybajmy, nie wymyślajmy, nie dorabiajmy teorii, nie wekslujmy dyskusji na inne
                    tory, bo do niczego to nie doprowadzi.

                    > Stawianie pał za, nawet złe "produkty" natychmiast ustawia dziecko
                    > w szkolnym ogonie.

                    Ale stawianie pał za lenistwo i świadome niewykonywanie poleceń nauczyciela
                    jest już jak najbardziej uzasadnione.

                    > Stempelek - tym razem ci się nie udało, sugeruje , że następnym razem się
                    > uda, będzie lepiej, pała tego nie robi.

                    To jest metoda na dziecko, które chce, ale nie może. Nie jest to metoda na to,
                    które może, ale nie chce.

                    > Uważam i uważać będę, że pozytywna motywacja jest o wiele bardziej skuteczna
                    > niż strach, upokarzanie.

                    Ani strach i upokarzanie nie jest dobry, ani nadmiar pochwał, który z kolei
                    skutkuje u dziecka zawyżoną, nieadekwatną samooceną oraz może demotywować do
                    wysiłku. No chyba że pochwały za włożony wysiłek właśnie, za dążenie
                    do "jeszcze lepiej", pochwały za autentyczny sukces dziecka, a nie za wrodzone
                    talenty. Takich pochwał owszem, jak najwięcej.

                    > starałem się, nie wyszło więc po co mam starać się jeszcze raz

                    Zakładasz, bez żadnego uzasadnienia w treści pierwszego postu, że opisywane
                    dziecko starało się, lecz mu nie wyszło. A jeżeli się nie starało?

                    > Uważa,m, że wielu nauczycielom przydałaby się elkcja psychologii.

                    A nam wszystkim - lekcja nieferowania wyroków.
                    • mkotka Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 20:52
                      > Ale stawianie pał za lenistwo i świadome niewykonywanie poleceń nauczyciela
                      > jest już jak najbardziej uzasadnione.
                      A więc władza najważniejsza ?
                      Posłuszeństwo ponad wszystko ?
                      Czy to właśnie jest celem wychowania ?

                      Rodzic, nauczyciel , społeczeństwo, musi brać pod uwagę kosekwencje metod
                      wychowawczych.
                      Skacz w ogień i ma skakać ?
                      Zabijaj i ma zabijać ?
                      Czy celem jest wychowanie właśnie takiego, posłusznego człowieka ?

                      Jeśli nie, trzeba się wycofać z zacytowanego na wstępie zdania.
                      Jeśli tak: to fru do innego kraju.
                      • roman.gawron Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 21:13
                        mkotka napisała:

                        > Posłuszeństwo ponad wszystko?

                        Nie ponad wszystko, ale postawa zdrowego posłuszeństwa jest w wychowaniu bardzo
                        ważna.

                        > Skacz w ogień i ma skakać ?
                        > Zabijaj i ma zabijać ?

                        A skąd przyszło ci do głowy, że wydałbym dziecku takie polecenie? Nie ze złej
                        woli w dyskusji przypadkiem?
                      • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 08.01.06, 23:28
                        mkotka napisała:

                        > > Ale stawianie pał za lenistwo i świadome niewykonywanie poleceń nauczycie
                        > la
                        > > jest już jak najbardziej uzasadnione.
                        > A więc władza najważniejsza ?
                        > Posłuszeństwo ponad wszystko ?
                        > Czy to właśnie jest celem wychowania ?

                        nie celem wychowania
                        tylko warunkiem koniecznym nauczania w szkole

                        (pani mówi: macie tu, dzieci, kilka przykładów na dodawanie, zabierajcie się,
                        potem zobaczę, komu jak wyszło
                        i z 20 dzieci żadne się nie zabiera, bo przecież dużo fajniej jest gadać z
                        kolegą, rysować bitwę morską, grać w karty, albo celować kawałkami kredy w
                        literę "o" na tablicy
                        no, a potem rodzice mają pretensje, że dzieci niczego się nie nauczyły...)

                        pozdrawiam
                        Judyta
                  • judytak Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 08.01.06, 23:45
                    matkatrojgadzieci napisała:

                    > Przedmioty artystyczne przez wielu nauczycieli nauczania początkowego uważane
                    > są za najważniejesze i w taki sposób ooceniane.

                    jeśli tak jest, to jest źle
                    na szczęście nigdy się z tym nie spotkałam

                    > Łatwo zdobyć opinie ofiary przy braku talentu rysunkowego!
                    owszem, albo przy niezdarności ruchowej, albo, jak się nie zna na markach
                    samochodów, itp. itd.
                    takie rzeczy funkcjonują wśród dzieci też bez pomocy nauczyciela

                    > Sama miałam do czynienia z dzieckiem- mądrym i inteligentnym, które popadło
                    we
                    > frustrację, bo szlaczek nie trzymał sie w linijce ( na wszelki wypadek, to
                    nie
                    > było żadne z moich dzieci).

                    moje własne potrafiło beczeć z tego powodu godzinę
                    ale to była samokrytyka, występowała równie często (albo częściej) przy
                    pracach "nieszkolnych" (gdzie sama sobie założyła, że zrobi coś właśnie tak, a
                    to coś wyglądało trochę inaczej...)

                    nic to nie ma wspólnego z wymaganiami szkolnymi, tym bardziej z ocenami
                    (rzeczone dziecko praktycznie zawsze miało same piątki, niezależnie często bywa
                    niezadowolone z siebie)

                    > Wiesz, ktoś wymyślił słoneczka nie po to, aby utrudnić życie, ale po to, aby
                    > nie frustrować , małych w sumie dzieci. Przy wszystkich problematycznych
                    > pomysłach polskiej oświaty, ten akurat był nie najgorszy.

                    mi się wydaje po prostu obojętny
                    przynajmniej tak to widzę wokół siebie

                    > Stempelek - tym razem ci się nie udało, sugeruje , że następnym razem się
                    uda,
                    > będzie lepiej, pała tego nie robi.

                    zależy od komentarzy tak nauczyciela, jak rodzica i innych dzieci
                    sam rodzaj "znaku" o niczym nie przesądza

                    > Nie zgadzam się, że najskutecznijeszą metodą szufladkowania jest niestawianie
                    > pał.

                    nie "niestawianie pał" tylko zróżnicowanie wymagań (jak X zrobi 2 błędy, to
                    dostanie piątkę, jak Y zrobi 2 błędy, to dostanie czwórkę)

                    To o czym piszesz jest właściwe raczej dla dorosłych, ich mentalności i
                    > zawiści.

                    w takim razie ja spotykam same dorosłe dzieci :o)
                    nie widzę tu żadnej zawiści
                    przeważnie jest za to pobłażanie, subiektywnie upokarzające, i absolutnie
                    demotywujące

                    > Nie znam dziecka, które idąc do I klasy nie chciałoby uczyć się jak
                    najlepiej,
                    > dostawać pochwały.

                    ja też nie znam
                    za to owszem znam takie, które w obliczu potrzeby wysiłku wybierają jednak
                    wygodę i przyjemności :o)
                    bo nie jest tak, że każdy może zdobyć podstawowych umiejętności (czytanie,
                    pisanie, liczenie) bez wysiłku...

                    > Uważa,m, że wielu nauczycielom przydałaby się elkcja psychologii.

                    owszem
                    niemniej psychologia nie neguje roli negatywnej motywacji, wskazuje za to
                    na "reguły" jego stosowania i na odpowiednie (zależnie od wielu czynników)
                    proporcje między pozytywną a negatywną motywacją

                    pozdrawiam
                    Judyta
                    • matkatrojgadzieci Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 09.01.06, 09:11
                      Nie przekonamy się nawzajem. Niech każda z nas pozostanie przy swoim zdaniu.
                      Uważam, że do pracy należy motywować w sensie pozytywnym, zachęcać,
                      zainteresować.
                      Pozytywna motywacja daje, moim zdaniem, znacznie lepsze efekty.
                      Potrzę na szakołę z różnych perspektyw- pedagoga ( również przed laty
                      pracującego w szkole), matki, oraz osoby, do której trafiają skargi na
                      konkretnych nauczycieli i zasady funkcjonowania szkoły.
                      Nie ma tu sensu przytaczać rozpaczy dzieci, które już w I,II klasie zostały
                      zaszufladkowane jako te niezdolne i głupie.
                      Jeden z moich kolegów, bardzo znany i ceniony pedagog, do dziś wspomina jak w I
                      klasie stracił po pierwszych 2-3 dwójach ( pał wowczas nie było) zapał do
                      nauki.
                      Rodzicom sugerowano, że nadaje się on do szkoły specjelnej. Zmieniono szkołę (
                      bynajmniej nie na specjalną), i zamiast ocen niedostatecznych zaczął być
                      motywowany pozytywnie. I zaczęło się pasmo sukcesów w jego szkolnym życiu.
        • agnisiaz roman-gawron 06.01.06, 12:07
          wiesz ja jako matka i osoba pracująca na uczelni widzę, że są różnice w
          zachowaniu i odbiorze przez dzieciaczki 1 a np. słoneczka i jestem bardziej
          przekonana do umotywowanego skrzywionego słoneczka niz do jedynkie, którą taki
          pierszoklasista i tak nie zrozumie dla niego nie jest to obrazowe, a
          zmobilizować kogoś można też w inny sposób, chyba że totalnie maluch sie nie
          uczy ale to juz niestety wina rodziców, którzy za mało poświęcają mu uwagi,
          oczywiście nie mówię tu o dzieciach które mają inne problemy i zaburzenia
          aga mama wiki
    • glanka15 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 06.01.06, 13:50
      w pierwszej klasie stosuje sie jakieś słoneczka, kropeczki ale... jak to
      możliwe, że można dostaś lacza e 1 klasie?!

      O ile mi wiadomo to jedynke dostaje sie jak nie ma sie czegoś zrobionego, a nie
      jest to ocena za pracę
    • ulaewa1 u nas nie ma ocen :) 17.02.06, 12:13
      Mój syn chodzi do 1 klasy we Wroclawiu i oceny są dopiero wprowadzane od
      trzeciej klasy, teraz mamy pieczątki słoneczka :uśmiechnięte lub za chmurka i
      chmurki z napisami, wspaniale, bardzo dobrze, postaraj się. Żadna z ocen nie
      zniechęca dziecka, a kazde z nich chce mieć uśmiechniete słonko i przykłada się
      do pracy
    • lika13 Re: Ocena "1" w pierwszj klasie szk. podst. ??? 17.02.06, 13:27
      Napisze tylko ze całkowicie zgadzam sie z Verdaną!
      Szkoła to jest obowiązek nie bestroska zabawa i nie ma tam krasnali a sa dzieci.
      Mój syn nie cierpiał słoneczek i innych ekoludków.
      Bo ciągle nie wiedział jak dobra zrobił pracę -bardzo dobrą troche dobra czy tylko poprawną-ale to pewnie zależy od dziecka.
      Jedynka jeżeli sie pojawiła jestem prawie całkowicie przekonana,że została postawiona za niewypełnienie obowiazków lub niesubordynację-rażącą!
      jeżeli dziecko nie chce powiedzieć/nie umie powiedzieć może sie boi,bo wie że to jest zasłużona "kara".
      Porozmawiac z nauczycielem zwsze warto ale bez zbednego pieniactwa i jedynie słusznej racji,bo zwyczajnie można sie dowiedziec ciekawych rzeczy o swym dzieckusmile
      I tu też nie warto popadać w druga skrajność bo nauczyciel nie zawsze wiedzi wszystko i we wszystkim ma rację -rozmawiac z dzieckiem posłuchac jego kolegów/koleżanki jak widza konfliktowa sytuacje i wyciagnać srednią.

      Mój syn to były chodzace kłopoty przez całe "nauczania zintegrowane" i rozmów z nauczycielem,pedagogiem ,dyrektorem mam na swym koncie full!smile
      Dziś gdy chodzi do 4 klasy jakos daje sie z nim żyć i wbrew wszystkim mrocznym prognozom ulubiona nauczycielką jest bardzo sroga pani od matematyki a infantylna i rozdajaca "słoneczka" pani od sztuki wrecz znienawidzonasmile
Pełna wersja