prześladowany nastolatek - pomóżcie!

12.01.06, 15:18
Witam!
Mam pytanie do mam... Ale od początku. Pisałam kiedyś, jak ktoś w nocy
zadzwonił do moich rodziców i groził bratu
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=30855764&a=31043193
Przypominam ten wątek, bo myślę, że może mieć związek z tym, co zaraz opiszę,
i pozwoli dokładniej przyjrzeć się sytuacji.
Otóż właśnie dowiedziałam się, że mój brat jest... prześladowany? Nie wiem,
jak to nazwać. Ma 14 lat, to dość wrażliwe, na pewno nieagresywne dziecko.
Dzisiaj z płaczem opowiedział mamie, że koledzy z klasy dokuczają mu,
ubliżają, kopią plecak, słowem - wyżywają się na nim. Mama zacytowała mi
jeden z chamskich tekstów jakie padają w jego stronę: "idź siorb staremu".
Pardon, ale to próbka tego, czego wysłuchuje mój brat. Na pewno trwało to już
dłuższy czas, ale dopiero dzisiaj chłopak nie wytrzymał i poczuł się na tyle
zagubiony w tym wszystkim, bezradny, że pękł i opowiedział, co się dzieje.
Myślę, że tamta sytuacja (telefon w nocy) była sygnałem tego, że brat jest
ofiarą, kozłem ofiarnym. Nie będę teraz komentować tego, jak tamta sprawa
została poprowadzona przez rodziców, w każdym razie teraz trzeba jakoś
zadziałać. Pytanie: JAK? Co zrobić? Oprócz wzmacniania i wspierania
chłopca... Dzisiaj zebranie, mama zna nazwiska tych osób, nie chce jednak na
forum wstać i powiedzieć, co i jak. Z tego, co się zorientowała rodzice
prezentują postawy: "moje dziecko? Niemożliwe! W życiu!" itp... Brat boi się,
że bezpośrednia interwencja może doprowadzić do eskalacji złych zachowań
wobec niego. Mama postanowiła przed lekcją opowiedzieć o wszystkim
nauczycielce, powiedzieć kto i co, i niech nauczycielka też pomyśli nad
sytuacją. Mi przychodzi do głowy konfrontacja: dwie mamy, dwóch chłopców, ale
może to być trudne zarówno technicznie, jak i emocjonalnie dla brata. Poza
tym - patrz wyżej, obawa o konsekwencje ze strony kolegów...
Bardzo proszę o podpowiedzi, chętnie wysłucham jak poradziłyście sobie w
takiej sytuacji bądź jakie macie na to pomysły.
Dziękuję.
    • verdana Re: prześladowany nastolatek - pomóżcie! 12.01.06, 15:57
      Ja poruszyłabym bardzo ostro sprawę na zebraniu, łacznie z tym, że policja
      została już zawiadomiona.
      A brata przeniosła w trybie natychmiastowym do innej szkoły, akuat dobry
      moment, bo semestr się kończy.
      • aleksandrynka Re: prześladowany nastolatek - pomóżcie! 12.01.06, 16:12
        No dobrze, verdano, ale jak: wstac podczas zebrania i powiedzieć na forum,
        wymienić nazwiska, zaatakować? W tak postawionej sprawie ludzie zamkną się,
        będą się/dzieci bronić, nic konstruktywnego z tego nie wyjdzie. Mama mówi, żeby
        zacząć jakoś spokojnie, delikatnie, że "jest taki problem, porozmawiajcie z
        dziećmi"... Ale ktoś się przejmie? Ktoś będzie rozmawiał w domu o uczuciach, o
        granicach? Gorzko sie teraz śmieję. Sama nie wiem. Nóż mi się w kieszeni
        otwiera i chętnie dopadłabym jednego z drugim... Ech... Dodam, że wcześniej
        było tak, że brat jakoś stawiał temu czoło, próbował się wpisać w taki twardy
        styl, odpowiadać podobnie, ale teraz już nie potrafi, coś takiego nie leży w
        jego naturze i chłopcy odkryli, ze jest wrażliwszy, ze łatwo go zranić i
        ochoczo to wykorzystują.
    • gaika Re: prześladowany nastolatek - pomóżcie! 12.01.06, 16:01
      aleksandrynka napisała:

      >Mi przychodzi do głowy konfrontacja: dwie mamy, dwóch chłopców, ale
      >może to być trudne zarówno technicznie, jak i emocjonalnie dla brata. Poza
      >tym - patrz wyżej, obawa o konsekwencje ze strony kolegów...
      >Bardzo proszę o podpowiedzi, chętnie wysłucham jak poradziłyście sobie w
      >takiej sytuacji bądź jakie macie na to pomysły.


      Koniecznie należy się spotkać z pedagogiem, psychologiem (jeśli nie ma w szkole
      poprosić PPP o pomoc) i wychowawczynią i ustalić dalsze postępowanie. Szkoła
      musi się o sprawie dowiedzieć i podjąć odpowiednie czynności.Nie namawiałabym
      na załatwienie sprawy na zebraniu.
      W przypadku incydentów związanych z przemocą w szkole odradza się
      konfrontowanie sprawcy i ofiary. Zazwyczaj ofiara na tym traci, bo jest tu
      słabszą stroną.

      Tu były podobne dyskusje:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=34273894
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=34329514&a=34329514
      • gaika Re: Aleksandrynka 12.01.06, 16:35
        Wysłałam maila.
Pełna wersja