nisar
17.01.06, 14:21
Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat.
U Młodej w klasie (5) jest dziewczynka pochodząca z b. nieciekawej rodziny.
Nietypowo nieciekawej: nie ma tam alkoholu czy awantur, mała jest kochana,
ale rodzice robią wrażenie "niewydolnych życiowo" co skutkuje brakiem
pieniędzy (i co za tym idzie b. kiepskim np. ubraniem dla dziecka) jak
również zaniedbaniem opiekuńczym w sensie higieny (ubrania tej małej bywają
mocno nieświeże, wymagające naprawienia itd).
Mała (celowo nie piszę imienia) jest przemiłym, grzecznym dzieckiem. Nie jest
szykanowana w klasie, ale nie ma też żadnej koleżanki czy grupy do której by
przynależała. Jest tak po prostu na uboczu. Niezauważana.
Młoda zgromadziła wokół siebie kilka dziewczynek z którymi dobrze się czuje,
bawią się na przerwach, czasami dzwonią do siebie po lekcjach. Mała próbuje
się do nich jakoś przyłączyć, niemniej robi to w sposób, który np. Młodą
irytuje. Elka nie trawi, jak ktoś nie ma własnego zdania, na wszystko się
zgadza i wszystkiemu przytakuje. A Mała bojąc się (jak mniemam) odrzucenia,
gotowa jest nazwać czarne zielonym, byle tylko nie podpaść.
Żal mi tego dziecka niemożebnie, proszę Młodą, żeby ona i jej "grupa" nie
odpędzały tej Małej od siebie, proponuję jej postawić się na tamtej miejscu i
wyobrazić sobie jak by się czuła. Jednocześnie nie czuję się w prawie
wywierać zbyt dużego nacisku, bo przecież nastolatka sama powinna decydować z
kim i kiedy chce się zadawać. Niemniej jak pomyślę, że na żadne zabawy
klasowe Mała nie przyjdzie (do pewnego momentu przychodziła, teraz już nie)
to... nie wiem co robić.
Gubię się w tym. Pomóżcie proszę.