Polskie Mamy za granica-wasze losy......

IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.02, 20:34
Z prawdziwa przyjemnoscia przegladam sobie to forum,od czasu do czasu
zauwazajac,ze czesc piszacych tu Mam nie mieszka w Polsce.
Wyobrazam sobie,ze sa tu dziewczyny z prawie kazdego zakatka swiata!
Komputer a przede wszystkim internet sprawil,ze pomimo czasem tak wielkich
odleglosci mozna byc ze soba,z polska mowa i w ogole rodzinnym krajem az tak
blisko.Ja osobiscie bardzo to sobie cenie!
Proponowalabym podzielic sie krociutko swoimi losami,to nas napewno jeszcze
bardziej zblizy.Przypuszczam,ze wiele z Mam,podobnie jak i ja prowadzi zycie
z dala od najblizszej rodziny.Stworzmy wiec dla siebie mala jej namiastke.....
Ja mam 30 lat,dwie coreczki,kochanego meza.Po slubie( to juz prawie 10 lat
temu) znalazlam sie w Niemczech,w Westfalii bez zupelnej znajomosci jezyka.
Czasami potwornie sie tu czulam, bardzo osamotniona i jakas taka wyizolowana!
W chwili obecnej jest juz duzo lepiej;odkad moje pociechy poszly do
przedszkola i do szkoly znaczaco poszerzyl nam sie krag znajomych.Mile
to,choc prawdziwe przyjaznie zostaly i dalej mieszkaja sobie w Polscesmile
Z wielka przyjemnoscia je odwiedzam! Zawsze!!!!
Jestem mama domowa,nie pracuje zawodowo i bardzo to sobie cenie!Coreczki
ciesza sie niezmiernie,ze mama zawsze dla nich jest.Starsza ma 8 lat,a
mlodsza 5.
Jestem bardzo ciekawa Waszego odzewu!
    • boroweczka1 Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 08.11.02, 14:00
      Witam Cie serdecznie i dziekuje za taki cieply post. Ja czesto korzystam z tego
      i innych forow i zaluje, ze kiedy urodzilam moje pierwsze dziecko i bylam z nim
      sama wraz z wieloma pytaniami nie mialam dostepu do takiego zrodla informacji i
      mozliwosci wymiany doswiadczen. Moj synek ma 3 i pol roku i po roku
      uczeszczania do zlobka, teraz jest dzielnym przedszkolakiem. Mieszkamy we
      trojke (z tata) w Wiedniu. Maz pracuje, a ja jestem na studiach doktoranckich.
      Musze przyznac, ze brakuje mi kontaktow z ludzmi. Znajomi z niewiadomych
      przyczyn (moge tylko podejrzewac - ludzka zazdrosc) odwrocili sie od nas, a na
      zawieranie nowych znajomosci nie ma ani czasu, ani za bardzo okazji.
      Milo bylo Cie "poznac". Serdecznie pozdrawiam i do uslyszenia smile
    • brombeer Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 08.11.02, 15:43
      Witajcie!
      Podobnie jak wy, jestem taka zagraniczna mama.Kilka lat temu wyjechalam z
      Polski z mezem Francuzem, najpierw do Niemiec, pozniej do Francji.
      Poczatkowo sadzilam, ze bez problemu nawiaze mnostwo nowych, interesujacych
      znajomosci.Liczylam szczegolnie na Polakow; nie ma to jak usiasc w towarzystwie
      fajnych Polek i pogadac.
      Niestety, szybko przekonalam sie,ze nie bardzo jest z kim i o czym rozmawiac.
      Rodacy traktuja sie wzajemnie bardzo nieufnie, kilka razy zagadalam do kogos np
      przy stoisku z polska prasa i spotkalam sie ze zdziwieniem, zmieszaniem i czym
      tam badz. Zagadawszy identycznie do Francuza, Niemca, Dunczyka mozna liczyc na
      chwile sympatycznej konwersacji w miejsce dzikich spojrzen wyrazajacych chec
      ucieczki.
      Poznalam tez pare polskich mam w przykoscielnym kolku dla mam malych dzieci,
      choc mialam wrazenie, ze jedynym interesujacym tematem jest ile zarabia czyjs
      maz, ile placisz za mieszkanie etc. Zawisc o co badz, lepsze wyksztalcenie,
      znajomosc jezyka itd. Mimo wszystko spotkalam tam 2 fajne dziewczyny, ale nie
      mozna tego nazwac przyjaznia.Moja najlepsza "zagraniczna" przyjaciolka zostala
      Szwajcarka.
      Podobnie jak Wy,dziewczyny, czuje sie czasem troche samotna. Taki jest chyba
      koszt wyjazdu z wlasnego kraju i czasem mam wrazenie, ze chcac nie chcac, staje
      sie coraz bardziej "francuska". I troche zal, bo ten proces moznaby przyhamowac
      majac w poblizu jedna "bratnia dusze" do pogadania, wyjscia do pubu etc.
      Ale, nauczona doswiadczeniem, nie bede szukac kontaktow na sile.Poczekam.
      A z innej beczki: czy znacie jeszcze jakies ciekawe fora?
      Dzis mnie ogarnela listopadowa melancholia, ale wlasnie wstal z poobiedniej
      drzemki moj Dzidziun i od razu zrobilo sie weselej!
      Trzymajcie sie cieplo i napiszcie cos oswoich pierwszych emigracyjnych
      znajomosciach.Czy mialyscie podobne problemy z nawiazaniem kontaktow?Moze stad
      nasza obecnosc w internecie?
      • Gość: babe Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: ISAWS* / *.abb.ca 08.11.02, 19:59
        www.edziecko.pl
        www.bajbus.pl
      • izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 09.11.02, 03:42
        Witam,

        Mieszkam w Londynie od prawie 10 lat, mam 2 dzieci d:5, ch:3.
        Pracuje na pelny etat po zrobieniu tutaj studiow podyplomowych - dzieci juz
        zaczynaja edukacje a w domu sa z niania.
        Moj maz pochodzi ze Sri-Lanki, ale mieszka tutaj juz od wielu lat.
        Na poczatku gdy moja coreczka sie urodzila bylo mi b.ciezko bez towarzystwa, bo
        wtedy rowniez mieszkalismy poza Londynem.
        Od kilku miesiecy na forum polonii istnieje watek: Spotkanie w Londynie dzieki
        ktoremu poznalam przefajnych ludzi - spotykamy sie po raz kolejny jutro po
        poludniu - to zaleta mieszkania w metropolii.
        Internet jest wspanialym sposobem na poznawanie ludzi o podobnych pogladach i
        poczuciu humoru smile
        I pomyslec ze 5 lat temu nie mialam polaczenia - zgroza smile

        Mozemy sobie tutaj tak rozmawiac jesli jestescie chetne, bo w ten wlasnie
        sposob narodzily sie przyjaznie i przerozne kontakty towarzyskie na polonii w
        roznych krajach i na roznych kontynentach.
        Faktem jest , ze zjawiaja sie tez pomerdancy ale my ich po prostu ignorujemy -
        logujac sie za kazdym razem.

        Pozdrawiam

        Iza
        • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 09.11.02, 08:48
          Drogie dziewczyny!
          Jakie to mile,ze gdzies tam jestescie i macie choc po czesci takie same,albo
          przynajmniej podobne problemy jak ja.
          Ja tez troche cierpie na brak kontaktow z innymi.Choc Polakow w Niemczech
          masa,to jakos nie potrafie w tych znajomosciach wyjsc poza zwykle "dzien dobry
          i jak leci".Moze winna lezy po mojej stronie i mam zbyt duze wymaganiawink
          Wierze bardzo,ze gdzies tam znajda sie jakies podobne dusze, z ktorymi mozna
          bedzie dzielic wszyskie smutki i radoscia zycia w innym kraju.
          A teraz pozdrawiam Was wszystkie niesamowicie cieplo i serdecznie!
          Odezwe sie wkrotce!
          PS: A moze by tak zalozyc jakies wspolne forum,tylko dla nas????
          • izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 09.11.02, 14:28

            > A teraz pozdrawiam Was wszystkie niesamowicie cieplo i serdecznie!
            > Odezwe sie wkrotce!
            > PS: A moze by tak zalozyc jakies wspolne forum,tylko dla nas????
            Z robieniem osobnych forow zawsz rodzi sie niebezpieczenstwo, ze sie
            wyizolujemy i ze niewiele osob nas znajdzie.
            Zacznijmy moze tutaj uzywajac ten watek i zobaczymy ile chetnych do pogadania
            sie znajdzie - bo przeciez jest tysiace mam takich jak my - kwestia dotarcia do
            nich i zachecenia.
            Nowe watki wtedy mozna zakladac jesli ten rozrosnie sie ponad 100 postow lub
            bedzie nieczytelny.

            Pozdrawiam

            izabelski
            • Gość: Duende Re: Polskie Mamy za granica-zajrzyjcie na eDziecko IP: proxy / *.dial.netline.net.uk 09.11.02, 14:45
              Kochane mamy na obczyznie, zajrzyjcie na forum.edziecko.pl/list.php?
              site=edziecko&bn=edziecko_world. Tu sie spotykaja polskie mamy z calego
              swiata. Pozdrawiam serdecznie,
              Polska mama z Anglii
          • boroweczka1 Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 10.11.02, 12:50
            Witam ponownie i serdecznie pozdrawiam wszystkie Mamy zagraniczne, ktore
            odpisaly na post. Mam nadzieje, ze uda nam sie porozumiec i choc na odleglosc,
            ale stworzyc mila atmosfere.
            Pozdrawiam serdecznie z Wiednia ! Pa !
        • Gość: olka Re:do izabelski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 10:28
          mnie nie jest tak wesoło mieszkam w Austrii mój mąż jest z nepalu , problem
          polega na tym że jego matka ma olbrzymi wpływ na niego , daje mi dobre rady ,
          nawet do dziecka którego jeszcze niemamy ciągle wtrąca się, ze trzeba zrobić to
          albo to, płacze do niego jaka to jest biedna bo oni sami tam mieszkają więc on
          chce aby tu przyjechali na stałe, oni wogóle nie jedzą mięsa ...
          i jeszcze wiele wiele innych spraw
          prosze o odpowiedz
          olka
      • Gość: misiowa Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.ppp.tiscali.fr 12.11.02, 13:58
        witam,

        Tez mieszkam we Francji. Zgadzam sie z toba , ze szkoda "zfrancuziec" na
        obczyznie. Dlugo bylam sama w Lyonie. Nie przeszkadzalo mi to do czasu narodzin
        coreczki. Nagle poczulam potrzebe pogadania po polsku, podzielenia sie troskami
        mlodej mamy. Dzieki mojemu znajomemu poznalam inna mame Polke i pozniej inne
        polskie mamy. Czuje sie o wiele lepiej. I jeszcze jeden olbrzymi plus, mala
        slyszy mnie mowiaca po polsku nie tylko do niej!
        Napisz gdzie mieszkasz, moze gdzies blisko to bedziemy mogly cos zorganizowac!

        pozdrawiam
        Joanna
        • brombeer Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 13.11.02, 16:24
          Witajcie!
          Jest nas tu coraz wiecej, tak trzymac!
          Dowiedzialam sie dzisiaj, ze we Francji mieszka ponad milion Polakow, a tu na
          polnocy,gdzie mieszkamy, jest olbrzymia ilosc polskich nazwisk, ale jezyka
          polskiego nie slyszy sie wcale. Te nazwiska to "spadek" po emigracji sprzed 100
          lat, dlatego ich posiadacze czesto nie mowia juz nic wiecej po polsku poza
          niesmiertelnym " na zdrowie".
          Kiedy mieszkalismy w Bawarii, jezyk polski slyszalo sie absolutnie wszedzie, a
          teraz nic. Nie wierze, ze nikt sposrod tego miliona nie mieszka w Lille?
          Joanno z Lyonu, napisz jak sie czujesz we Francji, czy rowniez masz wrazenie,
          ze tu mozna "sfrancuziec" w piorunujacym tempie? Ja mam wrazenie, ze Polacy z
          jakis przyczyn bardzo szybko sie we Francji integruja i nie specjalnie szukaja
          kontaktu z rodakami. Szkoda, ze Lyon jest tak daleko!
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
    • Gość: Anka Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 193.131.67.* 11.11.02, 11:49
      Strasznie dziekuje za otworzenie tego watku. Nie jestem jeszcze mama, ale mam
      nadzieje ze wkrotce nia zostane. To juz czwarty miesiac ciazy! Bardzo chetnie
      poczytam o Waszych doswiadczeniach i podziele sie swoimi.
      Mieszkam w Londynie juz od 6 lat i na szczescie na brak znajomosci nie moge
      narzekac, ale prawdziwych przyjazni nigdy nie za wiele! Pracuje i jestem raczej
      energiczna osoba. Wielka niewiadoma jest dla mnie okres po porodzie i fakt, ze
      bede chciala zostac z dzieckiem jak najdluzej w domu. Moze nawet nie wroce do
      pracy ... zobaczymy jak to sie ulozy. Bedzie to dosyc duzy szok dla mnie, bo
      cenie sobie niezaleznasc i posiadanie wlasnego malego swiata. Czy mialyscie
      podobne dylematy i jak wygladal u Was okres wczesnego maciezynstwa?
      Pozdrawiam serdecznie
      • izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 11.11.02, 15:33
        witam - ja tez z Londynu.
        Twoje pytania przypominaja mi mnie sama sprzed 5,5 roku.
        Nie moglam wrocic/pojsc do pracy po urodzeniu zadnego z dzieci w
        terminie "ustawowo przewidzianym" bo chcialam je karmic piersia do 1 roku zycia.
        NIe uwazam, ze powinno sie robic tak, czy inaczej ale na pewno trzeba sobie
        doskonale zorganizowac czas/opieke nad dzieckiem - nawet juz teraz mozesz
        zapisac nienarodzonego bobasa do zlobka, bo potem bedziesz musiala czekac
        dluzej nizbys chciala.
        Ja osobiscie mam nianie Polke i dla nas jest to najlepsze rozwiazanie.

        Pozdrawiam

        izabelski
        • Gość: Anka Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 193.131.67.* 11.11.02, 16:07
          Isabelski,
          Dzieki za odpowiedz. Ja rowniez bede chciala karmic piersia i byc z dzieckiem
          przez jakis czas w domu. Mowiac szczerze nie myslalam ze zlobki trzeba tak
          wczesnie zalatwiac - chyba sie musze rozejzec. Czy masz tutaj na mysli roczne
          lub dwuroczne wyprzedzenie?
          Czy po tym okresie przerwy powrocilas do swojej firmy, czy szukalas nowej
          pracy? Niania to tez jedno z rozwiazan o jakim myslelismy z mezem. Czy ta Polka
          to ktos znajomy, czy moze sa jakies organizacje ktore sie tym zajmuja? Tysiace
          pytan sie nasuwa i tyle nowych rzeczy do zapoznania sie w tym nowym rozdziale
          zycia jaki jest przede mna!
          Dzieki Saldo za rozpoczecie tego tematu i pozdrowienia dla Wszystkich mam na
          obczyznie.
          • Gość: izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 5.1R2D* / *.webport.bt.net 11.11.02, 19:58
            Gość portalu: Anka napisał(a):

            > Isabelski,
            > Dzieki za odpowiedz. Ja rowniez bede chciala karmic piersia i byc z dzieckiem
            > przez jakis czas w domu. Mowiac szczerze nie myslalam ze zlobki trzeba tak
            > wczesnie zalatwiac - chyba sie musze rozejzec. Czy masz tutaj na mysli roczne
            > lub dwuroczne wyprzedzenie?
            Chodzi glownie o zlobki dla bobasow ponizej 18 mies zycia - miejsc jest b.malo,
            a w dodatku okrutnie drogie, to wszystko zalezy od tego gdzie mieszkasz.
            Zagladnij do Thompson/yellow pages a czasami biblioteki maja takie bezplatne
            informatory i dowiedz sie, mozesz isc juz teraz zobaczyc co maja do
            zaoferowania jesli masz czas. Ale przyznam sie, z mojego doswiadczenia to
            wszystko zalezy od menadzera @placowki" to co zobaczysz teraz moza sie
            drastycznie zmieniec za 6-12 miesiecy.


            > Czy po tym okresie przerwy powrocilas do swojej firmy, czy szukalas nowej
            > pracy?
            Moja sytuacjea byla inna - nie chcialam wogole wracac tam gdzie pracowalam
            przed urodzeniem dziecka wogole - zostalam w domu rok, poszlam na studia
            podyplomowe, urodzilam 2 dziecko , poszlam do pracy jak Antek mial 13 miesiecy.

            Niania to tez jedno z rozwiazan o jakim myslelismy z mezem. Czy ta Polka
            >
            > to ktos znajomy, czy moze sa jakies organizacje ktore sie tym zajmuja?
            Najpierw zatrudnilam Pania z Polski, ale ona musiala wrocic po 5 miesiacach z
            powrotem a potem w rozpaczy powiesilam ogloszenie na @Scianie placzu@ i obecna
            niania jest z nami juz prawie 2 lata - nie zamienilabym jej na nikogo innego za
            zadne skarby swiata, chociaz zprzyjelam ja bez referencjii, ale spodobala mi
            sie w rozmowie i na interview.

            Tysiace
            > pytan sie nasuwa i tyle nowych rzeczy do zapoznania sie w tym nowym rozdziale
            > zycia jaki jest przede mna!

            Oytaj - a jak chcesz mozemy sie spotkac - ja mieszkam na poludniu miedzy Sutton
            a Croydon, a Ty?
            > Dzieki Saldo za rozpoczecie tego tematu i pozdrowienia dla Wszystkich mam na
            > obczyznie.

            Ja rowniez wszystkich pozdrawiam serdecznie.

            izabelski
            • Gość: Anka Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 193.131.67.* 12.11.02, 17:23
              Witam ponownie!
              Dzieki za cierpliwosc w odpowiadaniu na pytania Isabelski. Ja wlasnie wrocilam
              dzisiaj z pierwszego scanu/usg i po raz pierwszy widzialam moje malenstwo!
              Jakie to uczucie chyba nie musze Wam doswiadczonym mamom pisac. Patrze na
              zdjecia co piec minut i usmiech mi nie znika z twarzy!
              Ja mieszkam na polnocy Londynu - Muswell Hill, ale mysle ze moze kiedys udaloby
              sie zorganizowac jakies spotkanie. Dzieki za propozycje. Teraz moze to byc
              troszke trudne do wykonania (praca, wyjazdy, swieta), ale na pewno dam znac. A
              lista pytan bedzie sie tylko powiekszac z czasem....
              • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 12.11.02, 18:20
                Droga Anko!

                Spiesze z najserdeczniejszymi gratulacjami!!!
                Jeszcze sama dobrze pamietam chwilke,kiedy ogladalam moje coreczki po raz
                pierwszy na monitorze usg! Niezapomniane momenty!!!
                Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze samych przyjmnosci w ciazy!
                Twoja Saldo
      • Gość: Ana Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.vip.uk.com 29.11.02, 16:16
        witam

        podobnie jak TY mam na imie Ania i tez jestem w Anglii, tyle ze w Guilford,
        calkiem od niedawna, bo zaledwie 3 miesiace. Czekamy na naszego dzidziusia,
        niestety spoznia sie nam juz 5 dni. Odczuwam troche pustki, mimo tego radosnego
        oczekiwania bardzo brakuje mi znajomych, nie mowiac juz o przyjacielach i mowy
        w jezyku polskim.


        odezwij sie prosze, to nie tak daleko wiec moze sie spotkamy?

    • Gość: Ewa Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 12.11.02, 14:14
      Hej!
      Ja od 2 lat mieszkam w Monachium i podobnie jak wiekszosc tu obecnych mamroznie
      sie tu czuje.Mam 4 letniego syna,juz w przedszkolu i teraz duzo wolnego
      czasu,ktory posiwcam na jezyk i basen.Chetnie poznam inne panie z Niemiec
      (chetnie z Bawarii-brzmi to jak anons matrym.smile),ktore mialyby ochote pisac po
      polsku i ew,spotkac sie .
      Pozdrawiam.E
      • fasolka3 Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 26.11.02, 21:41
        Hej,

        mieszkam o rzut kamieniem od Monachium i chetnie Cie poznam.

        Odezwij sie!!!

        FFF
        • Gość: Ewa Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.muc.dial.de.colt.net 16.12.02, 17:00
          Hej !
          przepraszam ,ale strasznie dlugo tu nie zagladalam,jesli masz ochote na
          konakt,to napisz na smedron@hotmail.com
      • Gość: ttpib@gazeta.pl Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.ipt.aol.com 26.04.03, 20:49
        Droga Ewo,
        jestem w Niemczech od niedawna. Mieszkam w Badeni-Witenbergii. Zastanawiam sie
        czy tu zostac. Bo czuje sie tu bardzo samotnie mimo, ze mam kochajacego
        mezczyzne i dzidziunke w drodze. Zastanawiam sie tez czy rodzic tu czy raczej
        wracac do Polski. Chcialabym sie tez uczeszczac do szkoly rodzenia ale nie
        wyobrazam sobie tego bez znajomosci niemieckiego. Nie wiem co mam robic!

        mamusia z dwoma serduszkami
        • Gość: Ania Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.03, 11:19
          Gość portalu: ttpib@gazeta.pl napisał(a):

          > Droga Ewo,
          > jestem w Niemczech od niedawna. Mieszkam w Badeni-Witenbergii. Zastanawiam
          sie
          > czy tu zostac. Bo czuje sie tu bardzo samotnie mimo, ze mam kochajacego
          > mezczyzne i dzidziunke w drodze. Zastanawiam sie tez czy rodzic tu czy raczej
          > wracac do Polski. Chcialabym sie tez uczeszczac do szkoly rodzenia ale nie
          > wyobrazam sobie tego bez znajomosci niemieckiego. Nie wiem co mam robic!
          >
          > mamusia z dwoma serduszkami

          Jesli masz diecko w drodze to proponuje CI zebys urodzila tutaj. Na pewno
          znajdziesz polskiegpo pediatre albo i polska polozna, ktora Ci pomoze. Wiem to
          z wlasnego doswiadczenia. Nie wiem jaka masz sytuacje w POolsce ale po porodzie
          zawsze mozesz wrocic a rodzac tutaj un stego roku zycia nie placisz za
          lekarstwa dla dziecka o ile sa na recepte. ikniesz zbednego stresu. Opieka po
          porodzie tez jest calkiem niezla o do 18 stego roku zycia dziecka nie placisz
          za lekarstwa o ile sa one na recepte. To moje subiektywne zdanie bo sama to
          przeszlam. Oczywiscie pozostaje jeszcze pytanie czy kiedy wroic jesli w ogole.
          Moja rada jesli juz teraz czujesz ze jest Ci zle , jesli nie masz bliskich to
          nie zastanawiaj sie zbyt dlugo. Bo ten stan ducha nie znikine jedynie sie tylko
          nasili. Nie wiem czy Twoj maz jest tez z Polski czy tez z Niemiec, ten fakt
          jest tez bardzo wazny.

          Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie

          Odezwij sie jeszcze

          Mamusia z wieloma rozbitymi serduszkami

    • Gość: wicia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.netcologne.de 14.11.02, 22:57
      Czesc wszystkim mamom,
      To cos wspanialego wymyslec klub polskim mam. Jednym slowem mamy wszystkich
      krajow laczcie sie. Ale zarty na bok.Mieszkam od 10 lat w Niemczech i pierwsze
      lata byly dla mnie straszne.Nostalgia strasznie mnie zzerala. Ale jak to zawsze
      sie uklada z czasem bylo lepiej. Z Polski jestem z Gdanska,a z Niemiec z
      Kolonii.Mam 10 letnia corke.
      Pozdrawiam wszystkie mamy!!!
      Pa
    • Gość: Ania Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.in-addr.btopenworld.com 15.11.02, 14:45
      Dzien dobry. Jeszcze jedna mama z Londynu. W Londynie od 11 lat, syn Mateusz
      8 lat, i baby przenoszone o kilka dni plci nieznanej. Mieszkam przez miedze z
      Izabelski, w poludniowym Londynie w Streatham. Jakos na szczescie do tej pory
      nie narzekalam na brak towarzystwa innych mam i nie-mam, ale teraz szykuje sie
      na nieco dluzszy pobyt w domu z maluchem, i chociaz przede wszystkim sie
      ciesze, to troche tez boje jak to bedzie bez zadnego doroslego towarzystwa
      przez caly dzien, codziennie.......
      • roseanne Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 15.11.02, 15:41
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Dzien dobry. Jeszcze jedna mama z Londynu. W Londynie od 11 lat, syn Mateusz
        > 8 lat, i baby przenoszone o kilka dni plci nieznanej. Mieszkam przez miedze
        z
        > Izabelski, w poludniowym Londynie w Streatham. Jakos na szczescie do tej
        pory
        > nie narzekalam na brak towarzystwa innych mam i nie-mam, ale teraz szykuje
        sie
        > na nieco dluzszy pobyt w domu z maluchem, i chociaz przede wszystkim sie
        > ciesze, to troche tez boje jak to bedzie bez zadnego doroslego towarzystwa
        > przez caly dzien, codziennie.......


        Aniu, odwagi smile

        przeciez bedziesz do nas zagladac, gdy tylko bedziesz mogla ,prawda?



        pozdrawiam i spokojnego rozwiazania zycze

        staly bywalec forum,
        mama z Kanady
        • Gość: mewag Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.stofanet.dk 16.11.02, 19:04
          Witam Wszystkich, ten watek stanowi mila alternatywe w stosunku do Forum
          Polonia, gdzie zagladam od roku i od pewnego czasu niewiele ciekawego (czytaj:
          normalnego) moge znalezc. Jestem mama 5 i 7 latkow, dwoch chlopcow, z ktorymi
          od roku mieszkamy w poludniowej czesci Jutlandii (Dania). Ja posluguje sie tu
          glownie jezykiem angielskim (dunskiego zaczelam uczyc sie 2 miesiace temu), a
          chlopcy zaczynaja sie porozumiewa z rowiesnikami po dunsku. Nie poszlo to tak
          szybko jak myslalam i bylam przekonywana ze wszystkich stron. Starszy syn
          dopiero po pol roku zaczal mowic krociutkie zdania i pojedyncze slowa. Teraz
          jest nieco lepiej, czytamy lekcje po dunsku i cwiczymy zdania - przepasc
          gramatyczna pewnie jest przyczyna takich problemow. Mlodszy syn zna wiele slow,
          ale trudno mu mowic zdaniami (nikt go tego specjalnie nie uczy w przedszkolu).
          To takie moje problemy na wygnaniu. Pozdrowienia dla wszystkich Mam Ewa
        • Gość: aga Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 24.11.02, 18:41
          Haja,
          mam 30 lat i tez mieszkam za granica ( od 4 mcy w Waszyngtonie), moj narzeczony
          jest Amerykaninem. Wyjechalam z Polski i zostawiam niezla kariere , rodzine i
          przyjaciol za soba. Tutaj poznalam tylko jedna bratnia dusze -Polke. Tesknie za
          Polska. Poza tym jestem w 3 mcu ciazy. Widocznie tak to sie musialo wszystko
          poukladac. Moj narzeczony musial wracac do USA a ja mialam wybor jechac z nim
          lub nie. Ciaza troszke mi pokomplikowala moje naukowe zapedy tutaj ( studia
          podyplomowe)wiec do konca nie wiem co zrobie. Na razie szlifuje jezyk. Z USA
          wyjedziemy ( jeszcze nie wiemy gdzie, moj narzeczony jest dyplomata) za jakies
          1,5 r -2 lata. Nie mam pojecia co z moja praca, moja kariera, moim dalszym
          ksztalceniem sie. Przeraza mnie wizja siebie samej i malego dziecka bez pomocy
          rodziny. Pozdrawiam A.
          • izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 25.11.02, 01:14
            Witam,

            Chociaz moja starsza coreczka skonczyla juz 5 lat to doskonale pamietam co
            czulam gdy bylam w ciazy.
            Jest to strach przed niewiadomym - a w dodatku jestes w nowym srodowisku. Co
            moge doradzic z wlasnego doswiadczenia : poszukaj sobie jakiejs grupy
            przyszlych mam - w UK panstwowa sluzba zdrowia organizuje kursy dla przyszlych
            mam, ale sa rowniez i inne organizacje typu :www.nct-online.org/, mysle
            ze podobne istnieja w USA. Ja zaluje, ze nie udzielalam sie w pracy jakiegos
            charity np. pomoc w szkole czy w domach spokojnej starosci - organizacje owe
            zawsze poszukuja chetnych i poznaje sie w ten sposob fajnych ludzi.
            Nie martw sie o swoj jezyk tzn. na pewno spotkasz chetnych do rozmowy i
            znajomosci jesli pierwsza wyciagniesz reke.

            Co do bycia sam na sam z malenstwem gdy sie urodzi to dobrze byloby gdyby ktos
            mogl do ciebie przyjechac na 4-6 tygodni tuz po porodzie, ale jesli nie dasz
            rady, to na pewno mozna wynajac jakas Polke do pomocy na miejscu gdzie
            mieszkacie.

            Poki co macie jeszcze 6 miesiecy ze soba zanim dzidzi sie pojawi - make the
            best of it.
            Zycie po narodzinach potomstwa juz nigdy nie bedzie takie beztroskie i
            spontaniczne.

            Pozdrawiam

            izabelski
          • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 25.11.02, 09:27
            Rozumie doskonale Twoj niepokoj i przerazienie! wydaje mi sie,ze wiekszosc mam
            zadaje sobie z tysiac razy te same pytania dotyczace dalszego rozwoju
            wypadkow,przyszosci,planow....Ale jestem pewna ze przyjdzie taki czas,kiedy
            wszystkie watpliowosci mina a Ty bedziesz sie juz tylko cieszyla na przyjscie
            maluszka! Koniecznie poszukaj sobie jakas bratnia dusze do rozmowy!Napewno w
            pobliskim szpitalu sa organizowane kursy przygotowawcze do porodu albo
            pielegnacji noworodka.Tam spotkasz dziewczyny w podobnej sytuacji( to juz
            bardzo buduje),moze nawet zdarzy sie ktos z Polski???
            A tak poza tym to pisz na forum,dzwon do domu,pisz maile do przyjaciol i
            znajomych i zawsze badz pewna tego,ze wszystko w zyciu ma jakis tam cel i sens!
            Twoj maluszek tez musi sie wlasnie urodzic na 6 miesicy a nie pozniej wink
    • Gość: kasiarpo1 Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dsl.siol.net 17.11.02, 17:00
      fajny temat zostal nadany.Niestety nie mozna prowadzic takich spostrzezen
      na "polonii",bo tam chyba debile siedza.
      Mieszkam w Slowenii,staramy sie o dziecko i juz wiem ,ze rodzic bede w P-
      ce.Jest tyle dobrych prywatnych klinik a tu?Zlamalam palce to zagipsowali mi
      kostke a pozniej stwierdzil facet ze chyba cos nie bardzo.-wiec dlatego wole
      nie ryzykowac.
      Smutno,teskno i do domu daleko!Niestety Polak na obczyznie to wcale nie
      pomocna dlon.Rywalizacja,kto ile i za ile,ten usmiech bardzo dopracowany na
      twarzy,spotkania w domach wielkich-tak im sie wydaje.Bezsens!W kraju mogalm
      dobierac sobie znajomych a tu jestem praktycznie sama,bo jak wiadomo nie z
      kazdym mozna sie dogadac.Maz w pracy,dobrze,ze mam dwa koty-wy macie
      maluchy,moze i ja niedlugo cos poczuje...
      Dla chetnych pomoc,przeczytajcie moj post pt"jaki paszport dla dziecka"-moze
      ktos z was znajdzie odpowiedz

      pozdrawiam
    • Gość: brombeer Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 19.11.02, 13:48
      Witajcie!
      Odnosze wrazenie, ze najwiecej polskich mam mieszka w Londynie?
      Napiszcie, co was tam przywiodlo, czy to czar tamtejszych mezczyzn czy cos
      jeszce? Czy to wielokulturowosc Londynu, jego rozrywkowosc, czy moze szanse
      jakich nie ma gdzie indziej...
      I czy tam naprawde codziennie pada? Tu we Francji czesto "wspolczuje" sie
      Anglikom pogody i nieprawdopodobnie zlej kuchni. To prawda?
      Nawiasem mowiac, tu w Lille tez leje czesto, ale mieszkancy twierdza, ze to
      kiedys minie, a u Anglikow nie.
      Serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy.
      • Gość: Anka Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 193.131.67.* 19.11.02, 17:51
        Tak wyszlo, ze moja druga polowka pomaraniczy to Anglik, tak bylo pisane, los
        tak chcial i serce nie sluga. A ze dla nas obojga lepiej jest pracowac i zyc w
        Londynie to wlasnie dlatego tutaj mieszkamy. Rozrywkowosc Londynu na pewno ma
        tu duze znaczenie tak jak i mozliwosci. A fakt wielokulturowosci to wielkie
        bogactwo i tak na prawde to Londyn jest malo angielski. Typowo angielska pogoda
        jednak nie omija tego miasta. Nieprawda jest ze pada codziennie. Porownujac do
        klimatu Polski mozna powiedziec, ze sa tu dwie pory roku a nie wyrazne cztery.
        Jesienno-zimowy okres - bardzo ponury, mokry i wietrzny. Wiosenno-letni jest
        troche lagodniejszy, a latem potrafi tez byc goraco (kilka dni w roku!). Z
        jedzeniem, no coz musze sie zgodzic typowo angielskie nie jest zbyt
        interesujace. Ale w Londynie rekompensuje je ta wielokuturowosc i rozmaitosc
        wszystkich kuchni swiata dostepna w jednym miescie.
        Pozdrowienia od przyszlej mamy z Londynu!
        • Gość: mewag Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.stofanet.dk 23.11.02, 19:24
          Hurra, moj mlodszy syn zaczal mowic po dunsku (dla niewtajemniczonych jestesmy
          w Danii od prawie roku). Wlasciwie z dnia na dzien zaczal UZYWAC obcego jezyka
          w przedszkolu do normalnego porozumiewania sie z otoczeniem. Na nasze
          pytania "Co mowiles po dunsku, przetlumacz" czasem odpowiada "nie wiem", ale
          sam mowi z pewnoscia siebie i prawidlowo (jak twierdza Dunczycy). Hurrra, dla
          pieciolatka nauka nowego jezyka do znosnego poziomu trwa ok.roku, nie 2-3
          miesiace, ale udalo sie (ostatnio bylam zalamana, ze zrobilismy dzieciakom
          krzywde, wywozac je z Polski). Pozdrowienia, i zycze podobnie radosnych chwil
          Ewa
          • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 25.11.02, 09:04
            Witaj!
            Ciesze sie razem z Toba! to niesamowicie wazne,aby dzieci w nowym srodowisku
            znalazly wspolny jezyk z rowiesnikami i zawarly duzo znajomosci.Dla malego
            czlowieczka nie ma nic wazniejszego niz calkowita akceptacja ze strony
            otoczenia!takze tego nowego!
            Wprawdzie nie znam dunskiego,ale moge sobie wyobrazic,ze to dosc trudny jezyk!
            Wyrazy uznania dla malego bohatera!!!
    • xurek Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 26.11.02, 12:03
      Jestem mama juz wkrotce dwuletniego synka. Mieszkam od 16 lat poza Polska, od 6
      w Szwajcarii. Pracuje bez przerwy na macierzynstwo, jednakze poniewaz jestem
      samodzielna udalo mi sie malego karmic do 7 miesiaca, potem sie mleko
      skonczylo. Synkiem zajmowal sie jak dotad maz, poczatkowo wciaz pracujac (tez
      samodzielny i dalo sie z malym), potem przestal (z dzieckiem raczkujacym juz
      sie nie da), od lutego maly pojdzie do zlobka na 6 godzin dziennie.
      Nie mam prawie zadnego kontaktu z Polakami a juz zupelnie zadnego z polskimi
      mamami. Wczesniej mi to nie przeszkadzalo, w sumie nie wazne, skad sa znajomi,
      byle sa. Teraz przeszkadza coraz bardziej, bo oprocz mnie nikt do malego nie
      mowi po polsku i obawiam sie, ze to nie wystarczy, zeby sie porzadnie nauczyl.
      Kto wie, moze znajde przez fora jakies mamy mieszkajace w okolicach Luzerna-
      Zurych? Bardzo fajny ten watek, pozdrawiam wszystkich.

      Xurek
    • Gość: Małgosia Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: webcacheB* / *.bulbasaur.dialup.pol.co.uk 28.11.02, 18:44
      Witam, u nas jest tak: ja Polka, mąż Anglik. Mieszkam tu już od paru lat, nie
      mam żadnych Polskich znajomości ale za to wiele angielskich mam z dziećmi w tym
      samym wieku. Proszę mnie zapisać na spotkanie mam w Londynie, my mieszkamy w
      Oksfordzie ale Londyn niedaleko. Pozdrawiam
      • izabelski Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii 29.11.02, 01:50
        Witam,

        Mysle, ze jak sie troche te przed i poswiateczne obowiazki pokoncza to sie
        gdzies umowimy - z ogonami lub bez smile

        Na razie pozdrawiam i ciesze sie, ze jest nas coraz wiecej

        izabelski
        • Gość: Anka Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: 193.131.67.* 29.11.02, 14:11
          Witam ponownie
          i dolaczam do mam w Londynie chetnych na spotkanie. Mysle, ze styczen to dobry
          pomysl. Musimy tylko utrzymac ten watek przy zyciu do tego czasu.
          Pozdrawiam serdecznie
          mum-to-be
        • Gość: ana Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.vip.uk.com 29.11.02, 16:43
          Swietny pomysl z tym spotkaniem!!
          Wtedy mam nadzieje urodzi sie juz nasz dzidzius - dla niewtajeniczonych- 5 dni
          przenoszony.
          Byloby calkiem milo moc porozmawiac o dzieciach w jezyku polskim!

          pozdrawiam wszystkie "zagraniczne" mamy

          do napisania

          ana
          • izabelski Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii 30.11.02, 00:25
            N pewno juz jest w drodze - daj znac jak bedzie po wszystkim.
            Jak moze zauwazylas jestes druga Ania na tym watku z bobasem w drodze z okolic
            Londynu bo jedna juz urodzila i jade w niedziele podziwiac bobaske smile

            Tak wiec za 5 miesiecy bedzie 3 Anie + 3 (lub wiecej smile ) bobaskow.

            Pozdrawiam

            izabelski
            • Gość: aNA Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.vip.uk.com 16.12.02, 17:18
              Witam ponownie na forum,
              widze ze jakos kiebsko tu ostatnio z rozmowami...?

              no nic, ja jednak sprobuje cos nabazgrac liczac, pomimo wszystko na jakis
              odzew,
              A wiec nasza dzidzia okazala sie byc dziewczynka i urodzila sie 5 grudnia o
              godzinie 1:10., wazyla az 4 kilo i 10 gramow,
              ile mierzyla nie wiem, bo przeciez tu nie mierza.
              obylo sie bez nacinania i szwow, a cala druga faza porodu trwala 10 minut
              wszyscy jestesmy juz w domku dobry tydzien. Mala jest karmiona piersia i ladnie
              przybywa na wadze. wazy juz 4,40kg.
              A wy dziewczyny, mamy, co sie z Wami dzieje?
              Jak Wasze pociechy,
              jak swiateczne przygotowania?

              pozdrowienia
              dla was wszystkich

              a
              • Gość: Saldo Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.02, 09:41
                Aniu Droga!

                Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Coreczki! Gratulacje plynace prosto z
                serca! A jak sie malutka nazywa?
                U mnie przygotowania swiateczne w pelni! Mieszkanko przystrojone,w miare czyste
                ( moje dziewczyny dbaja,by sie mamie nie nudzilo!) ,prezenty kupione.
                W sumie to czekamy juz tylko na pierwsza gwiazdke i snieg.Z tym ostatnim moga
                byc problemy!Jak to sie czesto zdarza w Westfalii....
                Serdeczne pozdrowienia!
                • Gość: Ana Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.vip.uk.com 18.12.02, 10:26
                  Witaj Saldo!

                  Dziekujemy za gratulacje! Maja - bo tak ma na imie przynosi nam tyle radosci!!!
                  Taki cudowny to czas oczekiwania na swieta juz z naszym malym oseskiem!
                  Wczoraj kupilismy choinke, juz stoi w pokoju, trzeba ja tylko przystroic,
                  w tym roku troche pozniej niz zazwyczaj u nas z tymi przygotowaniami, bo i
                  rok dla nas wyjatkowy!
                  raczej tu w Anglii nie licze na sniezne swieta, a szkoda...

                  Gorace pozdrowienia,

                  i... chyba jeszcze bedzie czas zlozyc sobie zyczenia, wiec nie robie tego
                  jeszcze
          • Gość: Ania Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.11.02, 11:21
            Bardzo popieram pomysl spotkania. Powodzenia z przenoszonym maluchem!!!!
            Ja urodzilam 4 dni przenoszona corke 17 listopada. Pomijajac taki szczegol,
            ze mialam bole przez 48 godzin w domu, to wszystko potem juz w szpitalu poszlo
            tak szybko i sprawnie, ze jakos przezylam wlasciwie bez znieczulenia, jezeli
            nie liczyc gas&air, ktory jest raczej srodkiem odurzajacym.

            Mamy juz Anke, Ane, Anie (czyli mnie), kto da wiecej?

            • Gość: Ana Re: Do Polskich mam mieszkających w Anglii IP: *.vip.uk.com 30.11.02, 23:13
              Wciaz nie ma odzewu, czekamy, czekamy, czeeeeeeekaaaaaamyyyy, kazdy dzien to
              kolejny miesiac...
              Napisze jak juz bedziemy razem, bo to chyba nastapi(...)

              Gratuluje Ci Aniu - dzidzi, wytrwalosci w bolach i bycia mloda Mama, z jej
              troskami, obawami i RADOSCIAMI!!!

              A do Izabelski serdecznie sie usmiecham, i dam znac, mam nadzieje, wkrotce
              do uslyszenia
              a na pozniej .. do zobaczenia
    • jan.kran Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 29.11.02, 01:23
      Ja wyjechalam z Polski 20 lat temu. Mieszkalam we Francji, potem 12 lat
      w Bawarii, gdzie pod koniec pobytu poznalam jedna polska rodzine. Jakos
      tam Polakow nie bylo. Moje dzieci 16 i 13 lat urodzily sie i wychowaly
      w Niemczech Moj maz jest Polakiem. Od prawie pieciu lat mieszkam
      w Norwegii. Dzieci jakos daja sobie rade z tym chaotycznym zyciem
      ja czasem mam troche dosyc. Corka chodzi do norweskiej szkoly,
      syn do niemieckiej, w domu mowimy po polsku i niemiecku, pomocy
      w lekcjach udzielam w siedmiu jezykach,z czego dwoch nie znam,
      a trzeci slabo. Polakow znamy niewielu. Pozdrawiam. Urszula
      • aniutek nowojorskie/polskie Mamy???? 04.12.02, 00:54
        witam,
        jestem mama 10 letniego Miska, mieszkam od 12 lat z kilkuletnimi przerwami na Warszawe
        w NYC. Jak dotad nie udalo mi sie zaprzyjaznic z zadna z klasowych Mam, znajomosci moje
        wsrod Polakow sa raczej sporadyczne i hmmmm jakby to delikatnie ujac..... nie umywaja sie
        do tych "z dawnych czasow" . Zycie w ameryce nie sprzyja przyjazniom, ludzie jakos do tego
        nie daza, czerpia satysfakcje z rodzin i PRACY. Przez wielkie "p" bo praca zdaje sie tutaj
        dominowac nad wszelkimi ludzkimi aktywnosciami.
        Krotko mowiac marze o kolezance gdzies z okolic NYC, najchetniej dzieciatej coby latorosle
        mogly sie zajac soba gdy my bedziemy gadaly smile
        Moze ta droga?
        Jestem czestym bywalcem forum Polonia gdzie jakis czas temu bywalo bardzo milo i
        wesolo, teraz jak jest kazdy widzi. Poznalam wiele osob glownie z europy i fajnie nam sie
        gada ale to nie to samo co real....
        bede zagladala tutaj z nadzieja na ciekawe znajomosci : )
        pozdrawiam
        aniutek
        • Gość: julita Re: nowojorskie/polskie Mamy???? IP: *.8.252.64.snet.net 23.12.02, 01:21
          witaj!

          miszkam w okolicach NYC, ale w stanie CT. mam dwie corki, 6 lat i 3 lata....

          napisz wiecej o sobie, ok?

          tak masz racje ze praca tutaj jest wszystkim, pozdrawiam, Julita.
    • aniutek Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 05.12.02, 05:56
      up
      • dundee_girl Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 05.12.02, 06:31
        Mam nadzieje ze niedlugo dolacze do grona Mamsmile


        POzdrawiam
        • jan.kran Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 05.12.02, 07:06
          Ja juz mam swoje forum prywatne. Mozna miec tylko jedno ,ale moze ktoras
          Mama Polka otworzylaby takie forum. Ma to te zalete,ze mozna otwierac
          nowe watki np. mamy w Anglii,male dziecko etc. i wtedy cala rozmowa staje sie bardziej przejrzysta. Pozdrowienia.


          P.S. Dundee dolaczaj smile))))))))))))))))))

          Szczesliwa ( choc czasem wkurzona na potomstwo )

          Mama Kran
    • jan.kran Re: up (ntxt). 06.12.02, 13:03
      • aniutek Re: up (ntxt). 07.12.02, 00:19
    • Gość: Beata Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.ppp1-2.sg-b.tiscali.no 07.12.02, 01:50
      Witam serdecznie!Mieszkam w Norwegii od prawie 4 lat. Mam dwoje dzieci corke
      10lat i syna 3lata. Zabawne, ze moj syn z norweskim paszportem nie mowi po
      norwesku. Mysle, ze wkrotce nadrobi zaleglosci.
      Na brak zajec nie narzekam, mimo, iz nie pracuje zawodowo. Takie zycie
      wybralam, wiec i "samotnosc" jest w to wkalkulowana. Pozdrawiam.
      • Gość: julita Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.8.252.64.snet.net 23.12.02, 01:18
        czy twoj maz mowi po polsku? cudownie ze twoj syn mowi po polsku.\\\

        moja starsza corka (6 lat) mowi troszke po polsku ale angielski jest dla nie
        latwiejszy...........niestety moj maz nie mowi po polsku.......

        czy lubisz Norwegie? czy myslisz o powrocie do Polski?

        pozdrawiam, Julita.
    • Gość: Piechuś Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 10:31
      Ale chore.
      Ale bezsens.
      Ale do niczego.
      Ale badziew.
      Ale głópie

      • Gość: nina Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: 62.60.119.* 14.12.02, 20:59
        Gość portalu: Piechuś napisał(a):

        > Ale chore.
        co jest chore?
        > Ale bezsens.
        co jest bezsensem?
        > Ale do niczego.
        Co do niczego?
        > Ale badziew.
        Co za badziew?
        > Ale głópie
        Co jest glupie?

        czyzby to forum?
        kim jestes Piechusiu?
        >
        • elaz1 Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 16.12.02, 16:08
          Nino,
          nie domyslasz sie?
          Piechus jest
          >
          > > chore.
          >
          > > bezsens.- owne
          > co jest bezsensem?
          > > Ale głópie
          > do niczego
          > badziew.-ie




          >A tak na marginesie to dopiero teraz czytam ten post.
          Ja jestem daleko od Londynu mieszkam w USA i razem z mezem mamy 2 corki 13 i 8
          lat
          Nie ma tu takiej prawdziwej Polonii. Polacy ktorzy tu mieszkaja kloca sie i
          zazdroszcza sobie wszystkiego. Mam tylko jedna znajoma z ktora sie spotykam od
          czasu do czasu.
          Jak czytam wasze posty to chcialabym byc w Londynie wink)
          Ela

          > czyzby to forum?
          > kim jestes Piechusiu?
          > >
          • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.02, 09:45
            Ja tez droga Ewo bardzo chcialabym byc czasami w Londynie! Ach ,jak fajnie
            dziewczyny sie maja,ze moga sie spotkac,pogadac,poglebic przyjaznie!
            Mnie tez bardzo brakuje takiego bezposredniego i serdecznego kontaktu z bratnia
            dusza z Polski.Ale kto wie,Swieta juz blisko,list do Aniolka wyslany,moze
            akurat dostane kogos fajnego pod choinke.....wink)))
            • Gość: M Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.12.02, 13:08
              Zapraszam mamy z Francji na strone:www.polskanova.com/bebemania.html
              Tam jest nas wiecej!!!
            • Gość: Sancia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 20.12.02, 18:52
              Saldo - u mnie ten list wyladowal!!!! - proponuje Dortmund po Nowym Roku - dla
              wszystkich mam z Westfali - mama Olka (od dwoch dni okrponego dziewieciolatka)
              • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.02, 09:19
                Jestem ZAAAAAAA!!!!
                Proponuje w styczniu zalozyc nowy watek i powiadomic chetnych o takim spotkanku!
                Och ,jak sie ciesze!!!!
                Saldo( moja corka w marcu skonczy 9 latwink))
                • Gość: Sancia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 22.12.02, 11:08
                  No to teraz wszystko w naszych rekach.....z niecierpliwoscia czekam stycznia ,
                  a poki co dla polskich mam rozsianych po calym swiecie........

                  ...moc zyczen jodla pachacych
                  na stol Wasz wigilijny slemy
                  niech przycupna pod oplatkiem
                  my - tez tam bedziemy ...

                  Ania
            • Gość: julita Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.8.252.64.snet.net 23.12.02, 01:23
              a co powiesz o mnie??????????/// mieszkam w okolicach NYC.

              wyglada na to ze wsyscy szukamy bratnich dusz. smile
    • Gość: sancia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 21.12.02, 23:22
      Drogie Mamy , a jak spedzacie Sylwestra ? - bo Wigilia to chyba we wszystkich
      polskich domach podobna...
    • Gość: julita Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.8.252.64.snet.net 23.12.02, 01:16
      Mieszkam od ponad 20 lat w USA. mam dwie corki 6 lat i 3 lata........

      ciesze sie ze znalazlam te forum, bo jednak czuje sie samotna siedzac w domu z
      dziecmi........mysle o powrocie do pracy ale zal mi zostawic dzieci z nianka.

      pozdrawiam.

      julita.
      • Gość: Gucio Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 23.12.02, 01:49
        Wszystkiego najlepszego z Toronto! Wesolych Swiat!
        Nas jest tylko trojeczka,to beda pierwsze swieta Emilki.Ale 3 stycznia
        przylatuje babcia (swietna instytucja) smile,bedzie nas czworo.
        Pozdrawiam,Ewa
    • izabelski Zyczenia 23.12.02, 22:28
      Dla wszystkich mam zagranicznych aby Swieta, ktore teraz spedzacie za lat kilka
      byly wspominane przez Was jak te z dziecinstwa smile

      Jednak nie ma to jak dobry polski piernik, eh, te slodycze...

      izabelski z Londynu
      • Gość: julita Re: Zyczenia IP: *.8.252.64.snet.net 24.12.02, 00:49
        izabelski napisała:

        > Dla wszystkich mam zagranicznych aby Swieta, ktore teraz spedzacie za lat
        kilka
        >
        > byly wspominane przez Was jak te z dziecinstwa smile
        >
        > Jednak nie ma to jak dobry polski piernik, eh, te slodycze...
        >
        > izabelski z Londynu

        tak czekoladowe serce z piernika, mmmmmmmmm, pycha!
      • Gość: Anka Re: Zyczenia IP: 193.131.67.* 24.12.02, 13:29
        Ja sie rowniez do zyczen dolaczam. Pozdrawiam wszystkie mamy swiatecznie.
        Slodycze jak slodycze ..... ale te polskie pierozki, bigosy itp to jest dla
        mnie uczta!
        Mum-to-be z Londynu
        • Gość: Ana Re: Zyczenia IP: 62.60.118.* 25.12.02, 21:57
          (...)"wszyscy wszystkim sla zyczenia"(...)
          a wiec slodkich,pysznych i rodzinnych, cieplych swiat, z opladkiem,
          kodeda,zapachem choinki ...
          i sniegiem ... jak dla mnie dosc istotnym elementem. niestety w Anglii aura
          zupelnie inna iz w Polsce, bardziej wielkanocna niz zimowa... i nie "taka zima
          zla, chu- chu-cha"

          a na sylwestra szampanskiej zabawy, w nowym roku radosci z kazdego nowego dnia,
          radosci, i na powrot radosci z naszych rosnacych pociech

    • Gość: ile tradycji ? Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 27.12.02, 15:27
      z jednej strony chcialabym zeby bylo duzo polskosci ale...przez tydzien przed
      wigilia musialam "splawiac" dziecko, ze nie mam czasu bo szykuje swieta (12
      osob na wigilii), ze znowu musimy jechac na zakupy, w wigilie sama ze
      zmeczenia malo co zjadlam no i ciagle kursowalam miedzy kuchnia a jadalnia. a i
      po wigilii nie mialam ochoty na ta tone jedzenia. jakie wy macie doswiadczenia -
      ja musze pojsc po rozum do glowy ile polskiej wigilii tak na prawde chce.
      pewnie czescia obciazenia jest fakt ze u nas w domu zderza sie tradycja
      niemiecka i polska. a konkretnie : dla niemieckiej rodziny juz o 15.00 musialo
      byc ciasto i kawa, no i dodatkowo do polskich postnych potraw zakaski i jedno
      danie miesne (mam pecha i jeden z moich szwagrow nie jada ani ryb ani grzybow,
      aponiewaz go lubie to go nie chce glodzic w swieto). no i prezenty, ktore
      trzeba najpierw wszystkie zapakowac a potem wreczyc - a to kosztuje duzo czasu
      przed wigilia i w sama wigilie jka jest najwiecej roboty w kuchni.
      • Gość: KASiek Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.12.02, 15:39
        Mieszkam w Polsce od urodzenia. Mam męża i 2,5 synka oraz teściów
        mieszkających w Berlinie. Mój mąż pracuje tutaj w Polsce w firmie komputerowej
        a ja zostałam zwolniona z pracy w banku po tym jak wróciłam z urlopu
        macierzyńskiego i postanowiłam być z synkiem do czasu kiedy pójdzie do
        przedszkola. Czasami bywam u teściów w Berlinie ale raczej są to wyjazdy
        wakacyjne i na zakupy i bardzo mi się tam podoba. Zastanawiam się czy wyjechać
        tam na stałe. Dodam że nie znam niemieckiego tylko angielski. Co Wy byście
        doradziły. Czy wyjechać z małym dzieckiem bez gwarancji pracy ale mając na
        krótki czas mieszkanie z teściami?
        Ciekawa jestem co sądzicie o takim pomyśle?
        Pozdrawiam, KAsia
        • Gość: mamusia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.proxy.aol.com 27.12.02, 17:47
          temat rzeka ale zaczac musisz od jezyka, bo zostaniesz SAMA. a jak nie bedziesz
          mogla sie dogadac z pediatra co do zdrowia twojego dziecka to wpadniesz
          wnajprawdziwsza panike.
          • Gość: Ana Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.vip.uk.com 07.01.03, 16:28
            Co z tym spotkaniem mam z Anglii, w Londynie, pod londynem, w knajpie? co tak
            zamilklyscie?
            czyzbyscie wciaz jeszcze swietowaly?
            • izabelski Spotkanie w Londynie dla mam z ogonami lub bez... 08.01.03, 14:22
              Witam po swietach.

              Zaproponujcie date - pewnie weekend jest latwiejszy dla tych spoza Londynu.
              Moze 25 lub 26.01?

              Od tego czy dzien czy wieczor bedzie zalezalo miejsce spotkania.
              Jesli kolo poludnia lub wczesne popoludnie to proponuje bar w South Bank Center.
              A jesli zdecydujemy sie na pozne popoludnie lub wieczor to nie mam na razie
              pomyslu.

              izabelski
              • emigrantka Re: Spotkanie w Londynie dla mam z ogonami lub be 11.01.03, 14:37
                izabelski - i tu cie przywialo? heheh

                witam wszystkich smile

                znowu Anna, znowu Londyn - corka lat 12.5
          • Gość: Ana do Izabelski IP: *.vip.uk.com 01.02.03, 16:22
            dziekuje ze ustalilas date spotkania. Chociaz Ty. Ja nie moglam napisac, ani
            przyjechac z wiadomych przyczyn.? Dziekuje. Ze bylas chociaz Ty na tym forum?

            pozdrawiam
            z zyczeniami najlepszego

            Ana
            • izabelski Re: do Izabelski 02.02.03, 23:11
              Witam,

              Chyba musimy zalozyc liste na yahoo - w przeciwnym razie bedziemy musialy
              liczyc na nieczeste wizyty dziewczyn na tym forum.
              Bo spotkanie sie nie odbylo...
              Jak znajde chwilke czasu, to cos stworze.
              Pozdrawiam

              izabelski
              • zaza Re: do Izabelski 03.02.03, 10:15
                kolejna mama, tym razem spod Londynu
                od 1994 roku w UK, dwojka dzieci: synek 7 lati corka prawie 5
                Kiedy w koncu zakladamy klub?
                kiedy sie spotykamy?
                • izabelski Re: do Izabelski 04.02.03, 17:16
                  na pewno cos wspolnie stworzymy - a ty gdzie mieszkasz?

                  izabelski
    • Gość: Natalia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.03, 13:30
      Witaj, bardzo dobry watek.
      Otoz tez mieszkam w Niemczech, ale od niedawna wlasnie w NRW w Bochum. Nie mam
      tu zadnych przyjaciol i czuje sie bardzo zagubiona. Tak mi sie zycie ulozylo,
      ze musialam zamieszkac z mezem w Niemczech. 7 miesiecy temu urodzil sie nam
      synek. Bobasek chowa sie wspaniale i tylko on mnie trzyma w szarej niemieckiej
      rzeczywistosci.
      Moj problem polega na tym, ze jestem kobieta typu biznes women smile W Warszawie
      mialam sporo pracy, wlasne mieszkanie i czeste wyjazdy sluzbowe do Londynu,
      Paryza i Mediolanu.
      Z wyksztalcenia jestem prawnikiem. W DE, aby wykonywac zawod adwokata musze
      zaczac prawie wszystko od poczatku. Niemiecki mi slabo wchodzi. Placz i
      rozpacz. I jeszcze w tym ... kraju nikt nic nie wie... nie moge znalezc dobrej
      szkoly jezykowej, aby moc solidnie przygotowac sie do DSH.
      Tu mieszka sporo Polakow, ale niestety nie moge sie porozumiec. Tematy za ile,
      jakie ciuchy, czy Majorka jest odpowiednia na wakacje mnie mecza i nie
      interesuja.
      Przepraszam za apel placzu...
      ale jest mi dzis super zle...


      Natalia
      • Gość: Saldo Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.03, 14:20
        Natalio! nie zalamuj sie! chyba kazda z nas ,zagranicznych Mam przechodzila
        przez cos podobnego. Mieszkasz w Bochum,masz niedaleko do Dortmundu czy
        Essen.Jestem pewna ze tam znajdziesz cos dla siebie.A i na upartego i do
        Kolonii nie jest za daleko! Ja mieszkam kolo Recklinghausen wiec mam calkiem
        bliziutko do Ciebie!Moze swiadomosc tego doda Ci nieco odwagi???
        Potrzebujesz wsparcia i dobrego slowa,daj znac!!!
        • Gość: Natalia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.03, 21:25
          To rzeczywiscie niedaleko ode mnie... Che, che juz mi lepiej.
          Dziekuje za cieple slowa. Bardzo chcialabym sie z Toba spotkac. Jezeli bedzie
          organizowane jakies spotkanie w Dortmunde prosze daj mi znac.

          MOj email duralex@gmx.de

          Sciskam
          Natalia
          • sancia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 07.02.03, 23:18



            Witaj serdecznie!

            Dobrze rozumiem co przechodzisz - wiekszosc z nas ma to za soba....
            rzeki wylanych lez.
            Ale nie musi tak byc - tez ostatnio sie zbuntowalam !
            To , ze tu dotarlas to juz dobrze rokuje - teraz musimy sie tylko dogadac..wink
            Mysle , ze razem z Saldo uda nam sie cos zorganizowac

            a na razie duzy usmiech i glowa do gory

            pozdrawiam Ania


      • izabelski Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 07.02.03, 14:24
        Czy istnieje gdzies niedaleko Instytut Goethego, wiem, ze oni prowadza b.dobre
        kursy.
        Moze sprobuj zaoferowac komus uczenie jezykow ktore znasz w zamian za nauke
        jezyka niemieckiego?
        Poczytaj forum.edziecko.pl/list.php?site=edziecko&bn=edziecko_world
        widzialam tam mamy z Niemiec i na google jest grupa bodajze mamuska ( w
        kategodii j.polski), zagladnij rowniez na
        www2.gazeta.pl/usenet/704354,27013.html?group=pl.soc.dzieci
        Trzymaj sie

        izabelaki
        • Gość: Natalia Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.03, 21:26
          Bardzo dziekuje za cenne informacje.

          Natalia
      • Gość: iwona Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.arcor-ip.net 21.02.03, 10:14
        Dzien dobry wszystkim mamom.chcialabym nawiazac kontakt z Natalia, moze wroci
        do tego watku.

        Natalia, na poczatek pozdrowienia z Bawarii, mieszkam w Eching na polnoc od
        Monachium, blisko lotniska i Freising - to ladne male miasteczko, przekonalam
        sie do niego juz absolutnie odkad odwiedzamy tam przyjaciol. Bardzo chcialabym
        Cie poznac, otoz wkrotce, jeszcze nie wiem dokladnie kiedy odwiedzimy Bochum,
        studiuje tam siostra mojego meza.Ciekawa jestem tez Ciebie. Skonczylam w Polsce
        germanistyke we Wroclawiu, a w Poznaniu prawo. Dyplomy sa w szufladzie.
        Chcialabym poznac Ciebie, by dowiedziec sie jak to jest byc prawniczka, wazna
        dla firmy i w rozjazdach po Europie.
        Moj syn ma teraz 3,5 roku i chodzi do przedszkola,ja jestem kobieta 31 letnia,
        o czym musze sobie przypominac, poczynilam juz proby odnalezienia sie w swiecie
        zawodowym, narazie kleska.
        Czekam na wiadomosc na tej stronie

        • avokat Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... 21.02.03, 11:24
          Witaj Iwonko,

          jestem Natalia. Napisz do mnie na duralex@gmx.de podam Ci swoj telefon do
          Bochum.
          Iwonko moj wuj mieszka niedaleko Berchtesgaden. Czesto do niego jezdzimy.
          Niedlugo znowu sie wybieramy...

          Natalia
      • Gość: ania Re: Polskie Mamy za granica-wasze losy...... IP: *.dip.t-dialin.net 21.04.03, 22:44
        Gość portalu: Natalia napisał(a):

        > Witaj, bardzo dobry watek.
        > Otoz tez mieszkam w Niemczech, ale od niedawna wlasnie w NRW w Bochum. Nie
        mam
        > tu zadnych przyjaciol i czuje sie bardzo zagubiona. Tak mi sie zycie ulozylo,
        > ze musialam zamieszkac z mezem w Niemczech. 7 miesiecy temu urodzil sie nam
        > synek. Bobasek chowa sie wspaniale i tylko on mnie trzyma w szarej
        niemieckiej
        > rzeczywistosci.
        > Moj problem polega na tym, ze jestem kobieta typu biznes women smile W Warszawie
        > mialam sporo pracy, wlasne mieszkanie i czeste wyjazdy sluzbowe do Londynu,

        Hej pozdrawiam Cie bardzo serdecznie z pod Kolonii. Mieszkam z tutaj z mezem i
        synkiem od 3 lat i chyba rozumiem Twoje rozterki Oboje z mezem tez jestesmy po
        studiach i doskonale zdajemy sobie sprawe, ze tak wlasciwie ludziom z dyplomem
        to chyba jest najciezej, Pierwsza rzecz ze znalezieniem znajomych, bo ilez
        mozna rozmawiac o majorce jesli tak wlasciiwe chcialoby sie przekroczyc pewien
        prog w spoleczenstwie nawet kosztem libacji na Majorce, Niestety dla wiekdzosci
        rodakow wyjazd na urlop nawet na slynna Majorke to szczyt marzen. Niestety.
        Zaczynamy sie tez zastanawiac nad powrotem Moze w POlsce mielibysmy wiecej
        mozliwosci i tak dalej.
        > Paryza i Mediolanu.
        > Z wyksztalcenia jestem prawnikiem. W DE, aby wykonywac zawod adwokata musze
        > zaczac prawie wszystko od poczatku. Niemiecki mi slabo wchodzi. Placz i
        > rozpacz. I jeszcze w tym ... kraju nikt nic nie wie... nie moge znalezc
        dobrej
        > szkoly jezykowej, aby moc solidnie przygotowac sie do DSH.
        > Tu mieszka sporo Polakow, ale niestety nie moge sie porozumiec. Tematy za
        ile,
        > jakie ciuchy, czy Majorka jest odpowiednia na wakacje mnie mecza i nie
        > interesuja.
        > Przepraszam za apel placzu...
        > ale jest mi dzis super zle...
        >
        >
        > Natalia
    • Gość: Anka Re: Spotkanie w Londynie dla mam z ogonami..... IP: 193.131.67.* 07.02.03, 15:02
      Witam ponownie po "malej" przerwie wszystkie mamy. Propozycja spotkania w
      Londynie jest bardzo kuszaca. Ja mieszkam na polnocy Londynu i teraz jestem juz
      6 miesiacu ciazy! Moze sprobujemy ustalic jeszcze raz jakas date i miejsce
      spotkania. Proponuje cos w polowie drogi do kazdej z nas ... moze gdzies w
      centrum Londynu?
      Dajcie znac.
      • zaza Re: Spotkanie w Londynie dla mam z ogonami..... 07.02.03, 15:28
        Mieszkam w Gravesend, kolo Dartford...ty?jaki tam postcode?
    • Gość: Ania Mamy londynskie IP: *.lond-b-1.access.uk.tiscali.com 12.02.03, 13:46
      No to co, spotykamy sie? Nie moge sie doliczyc tych londynskich i
      podlondynskich mam, juz od samych Ań i Anek sie troi w oczach.

      1. Poniewaz jestesmy z polnocy i z poludnia, padla juz wczesniej propozycja
      centrum Londynu. Czy jestesmy za?

      2. Jako, ze niektore, jezeli nie wiekszosc pracuje, spotkajmy sie w weekend.

      3. Sobota czy niedziela?

      4. Sobota 15 marca, mniej wiecej w porze lunchu. Co Wy na to?

      5. Restauracja Sticky Fingers
      1a Phillimore Gardens, London, W8 7EG Metro: High Street Kensington
      Tel: 020 7938 5338
      Dzieci sa tam mile widziane, urzadzaja przyjecia urodzinowe, itp.
      Potem o ile pogoda pozwoli mozna sie przeniesc do Princess Diana memorial
      playground, czy jak to sie tam nazywa.

      6. Inne propozycje???



      • Gość: Anka Re: Mamy londynskie IP: 193.131.67.* 13.02.03, 12:34
        OK Aniu! Mnie jak na razie pasuje (sobota 15.03). Mylse ze mozemy zaczac
        odliczanie. Zglaszam sie jako druga po Tobie.
        Pozdrawiam
        • zaza Re: Mamy londynskie 13.02.03, 23:26
          mi nie pasuje, moje dziecie ma pierwsza spowiedz....sad
          sad
          • Gość: Ania Re: Mamy londynskie IP: *.demon.co.uk 14.02.03, 11:16
            No to jestesmy dwie! Przypomnij prosze gdzie mieszkasz (polnoc, poludnie?) i
            jaki masz stan posiadania (dzieci)

            smile

            Ania
            • Gość: iwona@familie-sche Re: Mamy londynskie IP: *.arcor-ip.net 21.02.03, 10:23
              Witam wszystkie mamy. Nikt tu juz nie zaglada, moze jednak uda mi sie nawiazac
              kontakt z Natalia. Wybieram sie wkrotce do Bochum. Zainteresowalo mnie co
              napisala o sobie. prosze o kontakt.Moj adres mailowy jest powyzej.
              Ciekawe czy tu jeszcze zajrzysz Natalio?
              Pozdrowienia dla autorki tego watku.
              • Gość: iwona@familie-sche Re: Mamy londynskie IP: *.arcor-ip.net 21.02.03, 10:25
                Jeszcze raz mail, iwona@familie-scheerer.de
                • emigrantka Re: Mamy londynskie 21.04.03, 01:56
                  Watek padl? To do gory smile
                  • Gość: Monika Re: Polskie mamy zagranica IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 23.04.03, 05:31
                    Wyjechalam z Polski cztery lata temu, niemalze zaraz po przyjezdzie poznalam
                    mojego obecnego meza, to bylo w Londynie. Pozniej wyjechalismy razem do
                    Montrealu, tu przyszla na swiat moja corcia Michelle. Mam wiele przyjaciolek,
                    naprawde dobrych i godnych zaufania, wiekszosc z nich pochodzi z Ameryki
                    Poludniowej, z krajow takich jak Peru, El Salvador, Guatemala. Jakos lepiej
                    jest sie nam wzajemnie zrozumiec, poniewaz wszystkie jestesmy emigrantkami,
                    nasze dzieci sa w takim samym i podobnym wieku. Poznalysmy sie na kursie jezyka
                    francuskiego. Po polsku mowie tutaj tylko do mojej coreczki, a z Polakami nie
                    utrzymuje kontaktu z prostej przyczyny, oslabia to motywacje do nauki jezyka,
                    francuskiego w tym przypadku. W Londynie stosowalam ta sama metode- teraz moj
                    angielski jest doskonaly, z francuskim ciagle mam troche problemow, wiec wole
                    przebywac w towarzystwie, gdzie jestem zmuszona uzywac wylacznie
                    francuskiego.Oczywiscie, tesknie za wlasnym krajem i moimi przyaciolmi z
                    Polski, wlasnie tego lata wybieram sie do Polski na wakacje.
                    • dorrit Re: Polskie mamy zagranica 24.04.03, 10:04
                      Hej, dziewczyny,
                      a ja mieszkam we Wloszech, jakies 10 lat z przerwami, Rzym i Mediolan, teraz
                      znowu Rzym. Mam dwojke synkow 9-miesiecznych, od 2 miesiecy wrocilam do pracy -
                      nic ciekawego, sekretariat w biurze prawnym, a tak jak wiele z Was jestem po
                      studiach i wczesniej robilam co innego; ale to nie jest najwazniejsze, tym
                      bardziej, ze tu w Rzymie o tzw. dobra prace b. trudno.
                      Na forum b. malo jest mam z Wloch, ale co tam. Na brak towarzystwa nie
                      narzekam, troche znajomych/przyjaciol wloskich i polskich znam tu od kilku lat
                      i to mi wystarcza, na wiecej nie mam czasu; utrzymuje troche dawnych polskich
                      kontaktow - zal, ze sa daleko; no i mlode srodowisko w pracy tez czasami jest
                      troche rozrywkowe... A dzieciaki sa swietne i absorbuja czas niezle...
                      Bardzo lubie Londyn, z dawnych wakacyjno-studyjnych pobytow, lubie tez NYC,
                      znany glownie z pobytow turystycznych (mimo posiadanej GC nie chcialam zostac w
                      USA), ale Rzym ma sile przyciagania, tylko jest niestety chaotyczny i
                      niedoorganizowany.
                      Pozdrawiam Was serdecznie!
                      • Gość: Saldo Re: Polskie mamy zagranica IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.03, 07:41
                        My slemy tez najmilsze pozdrowienia! Rzym....smile)) Wspaniale i niezapomniane
                        miasto!
    • Gość: Dorota Londynskie mamy IP: *.proxy.aol.com 26.04.03, 11:59
      Hey ! Hyba sie spoznilam , nikt juz tu raczej nie zaglada . Mam 27 lat
      mieszkam w polnocnyn Londynie, mam dwoje dzieci c10 s7 . Chetnie nawiazalabym
      kontakt z inna polka ktora mieszka niedaleko mnie. HARROW. Piszcie do mnie
      dwurszt@aol.com
      • emigrantka Re: Londynskie mamy 26.04.03, 22:38
        gdzie sie podzialy? tyleeeeeeee bylo a tu teraz cisza..hmmm
        • Gość: Natalia Re: Londynskie mamy IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.03, 14:36
          Czesc! Jestesmy :===))))
          Wlasnie dostalam wczoraj list od dziewczyny, ktora przeczytala moja wypowiedz
          na forum. Bardzo to cieszy.
          Mam pytanko do mam z NRW. Kiedy organizujemy wiosenne spotkanko?

          Natalia
          • sancia Re: Londynskie mamy 29.04.03, 22:01


            Witajcie Dziewczyny!

            Jak to fajnie ze jeszcze tu zagladacie - w jakis sposob - to jednak szczegolny
            watek! Co do spotkania w NRW to trzeba sie tylko zmoc! Wazny jest wybor
            odpowiedniego miejsca - jesli z dzieciakami - bo nie dadza nam zamienic ani
            slowa wink.
            Nie wiem jak Wam najlepiej , ale Dortmund wydaje mi sie w miare centralny , ale
            rzucajcie inne propozycje i.. moze zalozyc nowy watek?


            Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy - Ania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja