kto ma syna nastolatka ?

IP: *.*.*.* 09.10.01, 09:41
Moj syn ma 17 lat. Z domu zrobilo sie wariatkowo. Ja jeszcze sie z nim dogaduje
ale maz ... Powiedzcie czy to sie zmieni ? I kiedy ?
    • Gość: spec Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.sympatico.ca 10.10.01, 16:31
      ze wspomien
      zmeni sie zmieni, kiedy to z mlodziaka zamieni sie w doroslego czlowieka,
      zacisnij zeby, jeszcze jakis dwa trzy lata.
      Wg mojego ojca, dziewczyny sa jeszcze gorsze- dodatkowa obawa przed wczesna
      ciaza.
    • Gość: Papas Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 14.10.01, 20:46
      Także mam w domu 17-latka więc współczuję.Jest to mój nabytek w drugim związku
      dodatkowo jest jeszcze 13-latek.W pierwszym małżeństwie było dwoje dzieci które
      przyczyniły się do tego aby życia mieć dosyć.Doświadczeń więc moc cała.
      Zbyt mało napisałaś aby można ci pomóc.Współczuję mężowi.O jedno cię tylko
      proszę POPIERAJ STANOWISKO MĘŻA ponieważ któregoś dnia obudzisz się z bardzo
      poważnym problemem ludzi dorosłych których życie zniszczyło dziecko.
      Możesz napisać więcej Papas@wp.pl Pozdrawiam
      • Gość: nana Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.*.*.* 16.10.01, 14:51
        Nie moge popierać meza. Tzn. ja go popieram, ale on nie rozmawia z synem juz
        miesiąc. No, a ja musze, wiec rozmawiam i nie wiem czy to jest popieranie czy
        nie.Mam jeszcze dwie mlodsze corki 12 latki. Maz za nimi przepada. Wydaje mi
        sie ze syn przez to jest troche dyskryminowany. Fakt, ze syn bywa nieznosny i
        czasem i ja mam ochote go udusic, ale wykrzycze sie i mi przechodzi.A czy
        ojciec moze obrazac sie na dziecko i przestac sie odzywac ?
        • Gość: Ela Re: kto ma syna nastolatka ? IP: 204.155.16.* 16.10.01, 18:27
          Pare godzin moze tak, ale nie miesiac. Maz nie zdaje sobie sprawy, ze krzywdzi
          tez siebie samego. Owszem, dzieci (mlodziez) powinna ponosic konsekwencje
          swoich dzialan, ale nierozmawianie z synem to rozwiazanie najgorzse.

          Pozdrawiam

          Ela
          • Gość: Papas Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 17.10.01, 00:59
            Sądzę że bardzo się mylicie.Czy nie sądzicie miłe Panie że ojciec ma dosyć
            i zastępuje wariatkowo stworzone przez syna córkami.Fajnie jest osądzać ojca i
            męża doszukując się w nim przyczyny. Rozumiem faceta natomiast Wam radzę pozbyć
            się tzw.syndromu mamusi w stosunku do ukochanego synka.
            Możesz się spodziewać że któregoś dnia syn bardzo Ci się odwdzięczy za Twój
            miły do niego stosunek.Uważam że powinniście GO totalnie wszyscy w domu
            zbojkotować aby odczuł co znaczy zepsuta atmosfera z jego powodu.
            • Gość: dike Re: kto ma syna nastolatka ? IP: 195.216.121.* 17.10.01, 09:27
              Bojkot syna?
              Bez sensu. Kto jak kto, ale rodzic obrażający się na swoje dziecko jest żałosny.
              Ze swojego doświadczenia wiem, że złe relacje rodzic-dziecko biorą się z
              nieporozumień między rodzicami.
              Pozdrawiam
            • Gość: nana Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.*.*.* 17.10.01, 09:29
              Dales mi do myslenia. Musze to przetrawic. Czasem wydaje mi sie, ze syn jest
              przebiegly i wyrachowany, a czasem niewinny aniolek. Staram sie go tlumaczyc
              przed sama soba, ze on tez ma ambicje i swoja godnosc, ale chyba jednak zle
              robie. Jest strasznie uparty i twierdzi, ze mu "nie zalezy". Z mezem nie
              rozmawiamy na jego temat, bo dochodzi do kłotni. Przyda mi sie obiektywne
              stanowisko innego faceta. Moze to faktycznie jest wyjscie - bojkot, ale on
              bylby chyba tylko zadowolony. Dopiero teraz gdy to pisze dociera do mnie cala
              prawda. Jestem zmanipulowana przez wlasnego syna. Wszystko uchodzi mu plazem.
              Jaka bylam glupia!!! Dzieki za otrzezwienie. Pordzcie tylko jak wybrnac z tej
              sytuacji ? Dac synowi ultimatum czy zostawic sytuacje jak jest i konsekwentnie
              /nie wiem czy potrafie/ naciskac na niego, aby unormowal sytuacje z ojcem?
              Stosowac jakies kary typu zakaz chodzenia do pubu lub bycie w domu o
              wczesniejszej godzinie, a moze nie dawac mu kasy ?? Cholera nie wiem co robic!
    • Gość: Papas Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 18.10.01, 22:59
      Mileńka zauważ że masz faceta z którym się dogadujesz,masz córki które nie
      stwarzają Ci wariatkowa i tylko jedna jednostka dezorganizuje WASZ DOM a ty
      ciągle masz skrupuły.Piszesz kasa ,pab wygody i lekkie życie.Zapewne gotujesz
      obiadki, prasujesz koszulki i wykonujesz wiele innych czynności dla
      syna.Wzamian dostajecie no właśnie CO. A może by tak zakręcić wreszcie ten
      kurek przyjemności i wygód.Skoro uważa się już za tak dorosłego to może sam
      spróbuje tych przyjemności.Bardzo dziwi mnie Twoje wachanie i rozterki.
      Licz na tych na których możesz liczyć na pewniaka.Nie daj się zwieśc słodkością
      twojego syna.Czy nie rozumiesz że ON załatwia TYLKO swoje interesy waszym
      kosztem.Jeszcze raz powtarzam obyś nie obudziła sie z nogami w nocniku kiedy
      mąż poprostu się ostatecznie wkurzy i będzie miał tego wszystkiego naprawdę
      dosyć ale tak ostatecznie. Oczywiście zrobisz jak uznasz za stosowne,jedno Ci
      powiem nie oszukuj samem siebie jak również nie daj się wypuścić tym którzy
      twierdzą że za dwa trzy lata wszystko się zmieni.Będzie jeszcze gorzej ponieważ
      ten człowiek będzie miał już 20 lat i zupełne poczucie dorosłości i
      samodzielności Ty zaś nadal będzisz tylko dostarczycielką niestety bardziej
      sfrustrowaną i rozczarowaną.Rób wszystko jeszcze teraz kiedy możesz być
      prawdziwym bossem. Szanuj swój autorytet kobiety i matki. Rób wszystko aby wraz
      z mężem stworzyć silną grupę przeciwko złu w waszym domu.
      Zapewniam Cię że przezyłem to wszystko bardzo głęboko.Do czasu kiedy byłem
      potrzebny w sensie dobrobytu,kasy i przymróżania oka byłem OK.Kiedy zrozumiałem
      i drastycznie wprowadziłem zmiany i dostrzegłem sens swojego życia którego nie
      wiem ile mi jeszcze zostało zakręciłem wszelkie kurki przyjemności jestem be.
      taka sytuacja trwa już pięć lat. Skończyło się dobre skończył się ojciec.
      Z moją córką z którą wszystkie te zdecydowane procesy zostały rozpoczęte
      dużo wcześniej jest w miarę OK. i sama przyznaje że moje stanowisko w bardzo
      dużym stopniu pomogło jej w życiu.Obecnie wszyszła za mąż i jest osobą madrą.
      Wiec jedno że nigdy nie pozbędziesz się problemu jeżeli tylko jedna strona
      będzie taką jak piszesz o sobie.Zrób - zróbcie ten krok i zapewniam cie że za
      jakiś czas ku waszemu zaskoczeniu nastąpią efekty pozytywne które nawet Was
      zaskoczą pozytywnie. Niezapominajcie przy ty być bardzo konsekwentni i
      stanowczy.

      pozdrawiam

      Życzę rozsądku i bardzo silne woli
      • Gość: nana Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.*.*.* 30.10.01, 08:51
        Wszysko pięknie tylko CO ja mam zrobić. Papas napisz konkretnie, nie ogolnikami
        ! KONKRETNIE ! Na wlasnym przykladzie. Prosze, doradz mi. Sytuacja jest
        okropna.
        Teraz faktycznie jest tak: piore, prasuje, gotuje, daje kase, pozwalam na
        wyjscia i randki. Syn nie rozmawia z mezem, ale mnie slucha, nie ma awantur,
        robi co mu kaze, w domu jest spokojnie. Ale to przeciez nie jest normalne. Maz
        twierdzi sarkastycznie - ze jest lepiej niz bylo i niech tak zostanie. Paranoja
        !!!
        • Gość: Papas Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 01.11.01, 20:33
          Sama przyznajesz że jesteś wspaniałomyślna i pozwalasz na randki,dajesz
          kasę itd,itp. Wobec tego zrób odwrotnie.Totalna blokada.Zapanuj wreszcie i
          uwierz że to Ty i mąż jesteście szefami tego interesu i to od Was zależy
          opanowanie problemu. Syn musi zrozumieć takie uwarunkowania. Osobiście zrobiłem
          to w sposób wpływania na swoich chłopaków poprzez pracę i dokładne rozliczanie
          ich z tego.Oboje wprowadziliśmy system korzyści i wynagrodzenia, zapewniam cię
          jednak że nie finansowy.Takim przykładem może być dostęp do telewizora,
          komputera,i wielu innych przyjemności młodzieńców w tym wieku.Możesz wierzyć
          lub nie rezultaty mamy znakomite,najważniejsze jednak że chłopaki to zrozumieli
          i po roku sami potrafili to wszystko zrozumieć dzisiaj śmiejąc się z tego
          jakimi byli durniami. Zmiany które nastąpiły są tak ogromne że sam jestem
          zaskoczony. Uwierz to co mieliśmy w domu to naprawdę był horror.
          Bardzo chciałbym opowiedzieć Ci więcej i dużo więcej doradzić niestety na forum
          zaraz odezwią się głosy które mnie i moją partnerkę gotowe są potępić za
          takie postępowanie. Chętnie jednak wskażę ci kilka innych sposobów już
          sprawdzonych które nasze dzieci musiały zaakceptować i to wyszło im na dobre a
          tak przy okazji i nam. Opamiętaj się i czas poświęć mężowi i sobie, natomiast
          przepraszam za wyrażenie "cwaniak" zanim pójdzie na randkę sam sobie upierze
          koszulę,sam wyprasuje, i sam zarobi na swoje przyjemnośći.
          Proszę cię spróbuj i napisz co się dzieje,zapewniam że chętnie pomożemy wraz z
          moją partnerką.
          Pozdrawiam.
    • czort Re: kto ma syna nastolatka ? 02.11.01, 15:31
      Moja złota, kiedys przeczytałam bardzo mądre zdanie, że dzieci nie kocha się za
      coś, tylko pomimo wszystko. Ja sama mam w domu 18-latka. Diabeł nie dziecko.
      Po pierwsze - nie chce się uczyć, po drugie - najważniejsi są koledzy, po
      trzecie - zaczęły sie narkotyki. Kobieto, ty to masz dobrze!!!!
      • Gość: Dana Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 02:11
        Boze drogi! Czytam wypowiedzi "Pana Ojca" i rece mi opadaja.
        Mam wrazenie, ze zapomina Pan o jednej waznej rzeczy. Nasze dzieci nie
        podejmowaly decyzji o przyjsciu na swiat, tylko my zdecydowalismy sie "na manie
        dzieci". Kazdy kto swiadomie decyduje sie na dziecko musi wiedziec, ze
        wychowanie go to wzloty i upadki. Obydwu stron. Stwierdzenia typu "pokazac mu
        kto jest szefem tego interesu" kojarzy mi sie z tresura psa. Metoda ignorancji,
        czy obrazania sie jest moim zdaniem najgorszym wyjciem. Dzieckiem trzeba sie
        interesowac, rozmawiac z nim. Musi czuc sie kochane i akceptowane nawet wtedy
        jezeli nie jest takie jakbysmy sobie wymarzyli. Nikt nie jest idealny.
        Przyjrzyjmy sie najpierw solidnie sobie samym. Nic nie bierze sie z niczego.

        Pozdrawiam
        Dana
        • Gość: dodo Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.sympatico.ca 05.01.02, 23:09
          dana ma racje - nic nie bierze sie bez przyczyny. szczerze mowiac np. nie rozumiem tego, co napisala
          nana, ze nie rozmawia z mezem na temat syna, bo sie wtedy tylko kloca.
          coz, to jest wasz syn - wasz ukochany dzieciak, o ktorym po prostu musicie rozmawiac. powiedziec
          sobie wzajemnie dlaczego tak trudno go teraz kochac, jakie macie wobec niego wymagania, na ile
          chcecie i mozecie mu pozwolic, co zrobiliscie zlego wychowyjac go i co trzeba szybko naprawic zeby
          mozna bylo normalnie zyc w rodzinie. i nie nalezy sie ludzic, ze 12 letnie panienki za pare lat nie stana sie
          takim samym (albo i wiekszym problemem) jezeli nie znajdujecie w sobie (jako para) checi do rozmowy o
          wychowaniu wlasnego dziecka (dzieci).
          ja bardzo przepraszam, ze powyzsze brzmi jak jakies pouczenia, nie o to mi chodzi. raczej o kontarst
          wobec postawy sugerowanej przez papas, ktory sam mial klopoty z wlasnymi dziecmi i o ile dobrze
          zrozumialam, sukcesami w ich wychowaniu poszczycic sie nie moze.
          ja mam w domu 15-latka i 17-latke. bywa roznie choc zdecydowanie bez "cichych dni", bo tego po
          prostu nikt z nas nie akceptuje. klocimy sie. rozmawiamy. piszemy do siebie e-mails jak juz nie ma innego
          wyjscia. ale wciaz jest tak, ze nasze dzieci lubia jezdzic z nami na wakacje, lubia pojsc z nami od czasu do
          czasu do restauracji. maz ma lepszy kontakt z corka a ja z synem, ale nie zawsze i nie we wszystkich
          sprawach. oni tez sie raczej lubia jako rodzenstwo i bardzo pilnuja zeby wszystko bylo sprawiedliwie.
          to jest ciezka praca - wychowanie. ale wychowujemy sie w gore i w dol - ja ucze moje dzieci roznych
          rzeczy ale i od nich wiele sie ucze sama - cierpliwosci, tolerancji, spokoju.
          nana - pogadaj ze swoim mezem, od tego naprawde musisz zaczac. inaczej nic z tego nie bedzie.
          i jeszcze jedno - dorastanie to najtrudniejszy okres w zyciu kazdego czlowieka. to czas tracenia zludzen,
          rodzenia sie wszelkich watpliwosci, strachu i pychy, kompleksow, pryszczy i calej masy innych
          "dolegliwosci" - zamiast przykrecac srube swojemu synowi, popatrz na niego z taka sama czuloscia jaka
          sie ma dla niemowlaka, ktory dopiero uczy sie raczkowac - to mniej wiecej ten sam poziom wysilku.
          twoj maz musi znalezc w sobie jeszcze raz te milosc, ktora mial 10, 15 lat temu - inaczej straci syna. to po
          co go bylo miec?
    • Gość: Papas Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.02, 20:17
      Pozostaje mi jedynie życzyć Danie i Dodo dalszych sukcesów z dziećmi.
      Pamietajcie jednak że dużo jeszcze przed Wami. Pozatem uważam że bardzo idealizujecie
      swoje dzieci i uważacie że Wasze metody są świetne. Przed Wami jeszcze wiele numerów
      które wytną Wam dzieci. Chciałbym zobaczyć wtedy Wasze miny.
      Różnimy się tym że ja problemy dostrzegałem i nadal dostrzegam równocześnie dzielę się z
      innymi doświadczeniami aby i ci ludzie zauważyli je u swoich dzieciaków a co za tym idzie
      w porę im zapobiegali. Odnoszę wrażenie że tak Dana jak i Dodo najnormalniej tego nie
      widzą. Powiem Wam krótko to właśnie moje dzieci dzisiaj mnie chwalą za sposoby i metody
      którymi wtedy działałem i które jak sami twierdzą w ich przypadku bardzo sie sprawdziły .
      Córka skończyła medycynę syn zaś dziennikarstwo a swoje dzieciaki które już mają
      wychowują w podobny sposób od najmłodszych lat metodami ojca nie matki.
      Radzę Wam rozmawiajcie ile chcecie ale przyglądajcie się swoim dzieciakom z bliska także
      wtedy kiedy nie jesteście razem. Wielokrotnie będziecie zdumieni i wręcz nie uwierzycie że to
      jest Wasze dziecko.
      pozdrawiam Papas



      • Gość: Dana Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 02:27
        Mam wrazenie, ze mierzy Pan wszystkich swoja miarka. Nie wszyscy rodzice czy
        dzieci sa takie same. Wiele czynnikow sklada sie na relacje rodzic-dziecko.
        Ja tez bylam kiedys nastolatka i zostalam wychowana na porzadnego i uczciwego
        czlowieka bez uciekania sie przez moich rodzicow do drakonskich metod
        wychowania.
        Nie musi mnie Pan straszyc przyszloscia. Tego co bedzie nie wie nikt. Pewnie,
        ze mamy na to wplyw, ale zycie jest takie pelne niespodzianek.
        Jako dorosli i rodzice nie mamy jednak monopolu na "wszystkowiedzenie". Dorosli
        tez sa omylni i popelniaja bledy. Staramy sie z mezem byc tez dla naszych
        dzieci partnerami. Sluchamy ich zdania i tego co maja do powiedzenia.Dzieki
        Bogu narazie nasze metody sie sprawdzaja i nie bylo wiekszych problemow.

        Pozdrawiam
        Dana
        • Gość: Alik Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.acn.waw.pl 13.01.02, 17:16
          Wydaje mi się, że nie można tu powiedzieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny,
          bo akurat właśnie okres dojrzewania jest tą przyczyną. To czas, kiedy z miłego,
          dobrze uczącego się dziecka robi się gburowaty leń. Ten czas jest dla rodziców
          wyjątkowo trudny. Mam 22 letniego syna i mamy to już za sobą. Ale wspomnienie
          tych kilku (niestety) lat budzą grozę. Początek jest najgorszy, ponieważ nie
          umiemy sobie jeszcze z tym radzić. W tym okresie ostre awantury i całkowite
          niezrozumienie i wielki żal rodziców do dziecka i odwrotnie są na porządku
          dziennym. Wtedy nadchodzi czas, żeby przyjąć odpowiednią strategię działania i
          napewno podstawową sprawą jest wspólny front rodziców i konsekwencja. Jakie to
          będą metody, to wiele zależy od tego, jakie jest dziecko i z czym są problemy i
          tego uogólnić się nie da. Papas przyjął takie metody działania i one odniosły
          skutek i chwała mu za to! My przyjęliśmy zasadę konsekwencji w pewnych sprawach
          i odpuszczenia innych, które uznaliśmy za mniej ważne. Oczywiście nie obyło się
          bez błędów, ale generalnie skończyło się sukcesem. Napewno nie można dopuszczać
          do tego, żeby nie rozmawiać z dzieckiem tyle czasu. Miałam w rodzinie sytuację,
          kiedy ojciec z córką nie rozmawiał przez 7 lat!. Tej przerwy nie da się już
          nadrobić nigdy. Wydaje mi się, że w Twoim przypadku to Twój mąż powinien
          spróbować nawiązać znów kontakt z synem. Dzieci w tym wieku potrafią być bardzo
          zacięte, a naciski na syna, żeby to on podjął taką próbę zostaną przez niego
          uznane za gwałt na jego osobie i do niczego nie doprowadzą. W tym wieku
          udowadnianie za wszelką cenę, że to rodzic ma rację staje się zarzewiem
          konfliktu. Spróbuj wysłuchać swojego syna i postaraj się pójść jego tokiem
          myślenia. Może znajdziesz jednak w tym, co mówi słuszne argumenty? Może da się
          wypracować jakiś kompromis? Życzę Ci, żebyś potrafiła policzyć do dziesięciu. I
          zawsze pamiętaj, że ten najtrudniejszy okres dla rodziców kiedyś naprawdę
          przechodzi.
          P.s. To, co zostało tu powiedziane na temat okresu dojrzewania dziewczynek jest
          szczerą prawdą. Uważaj, żeby Twój mąż, lokując teraz wszystkie uczucia w
          córkach, nie spadł za 3 lata z bardzo wysokiego drzewa.
          Mam 16 letnią córkę.
          • Gość: Gosia Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 27.01.02, 13:54
            Gość portalu: Alik napisał(a):


            My przyjęliśmy zasadę konsekwencji w pewnych sprawach
            >
            > i odpuszczenia innych, które uznaliśmy za mniej ważne.
            Sądzę, że to są najważniejsze, najistotniejsze słowa w tej dyskusji. Nie ma
            gotowych przepisów na wychowanie dzieci. Zauważcie, żeby wykonywać jakikolwiek
            zawód trzeba ukończyć szkoły, kursy itd. Jeśli chodzi o wychowanie dzieci
            jesteśmy zdani na intuicję. Jednym idzie to lepiej innym gorzej. Podręczniki,
            teorie, które głoszą ich autorzy rzadko kiedy dają się zastosować w praktyce.
            Każde dziecko jest inne. Mam dwóch synów 22 i 17 lat. Wychowują się w tej samej
            rodzinie, obowiązują ich te same zasady i co? Różnią się od siebie diametralnie.
            Ze starszym nie było nigdy kłopotów wychowawczych, z młodszym nie można się
            nudzić. Do upadłego walczy o "swoje". Czasem dla świętego spokoju odpuszczam
            mówiąc "mojej zgody nie masz, zrobisz jak będziesz chciał, ale to ty poniesiesz
            wszelkie konsekwencje swojego postępowania". Nienawidzi tego, chce mojej
            akceptacji, ale jej nie dostaje. Po jakimś czasie potrafi przyjść i przyznać, że
            nie miał racji. To są moje chwile satysfakcji, ale cichej, nieokazywanej. Jedno
            jest pewne - rodzice muszą tworzyć wspólny front. Nie może być tak, że mama
            swoje, a ojciec swoje. Oczywiście zawsze jedno z rodziców jest bardziej
            pobłażliwe (zwłaszcza ojciec dla córki, matka dla syna), ale generalnie muszą być
            stanowczy i nie torpedować poleceń czy zakazów drugiej strony. W zasadzie zgadzam
            się z Papas, ale czasem trzeba "odpuścić". Ja tak odpuściłam, kiedy starszy syn
            po maturze (zdanej na 5,1) ufarbował sobie włosy na czerwono. Usiadłam z wrażenia
            i jęknęłam coś o dojrzałości, o rozsądku itd. Na to usłyszałam: Mamo, nie palę
            papierosów, nie piję alkoholu, nie narkotyzuję się, zachowuję się normalnie, ale
            muszę sobie trochę poszaleć. Kiedy będę miał na to czas. Przekonał mnie.
            Właściwie najbardziej bałam się opinii rodziny, ale i oni jakoś to przełknęli.
            Tak sobie myślę, że wszyscy mamy jakieś kłopoty z dziećmi, ale spokojem,
            konsekwencją i życzliwością dają się przezwyciężyć. Pozrowienia


        • 007wc Re: kto ma syna nastolatka ? 13.01.02, 17:54
          Dobrze kochana piszesz - na razie jednak wszystko przed wami.
          Sądzę że facet ma słuszność ponieważ to my dorośli mamy los naszych dzieci do pewnego
          etapu ich życia w naszych rękach.
          On was nie strasz jedynie co dostrzegam w jego emeilu to ogromne doświadczenie i chęć
          przekazania wielu doświadczeń jak pisał wcześniej nie tylko z własnego podwórka.
          Moje dzieci a mam ich czworo 19, 21, 23, 26 też mi są dzisiaj wdzięczne za podobne formy
          wychowawcze o jakch pisze Papas i to one najlepiej wiedzą co było dla nich dobre.
          Odnoszę wrażenie że jesteście państwo ludzmi którzy są zapatrzeni w swoje dzieciaki i
          jak sądzę nie dopuszczacie myśli że one mogą być gorsze od innych. Jak znam życie coś w
          tym wszystkim przegapicie ale dopiero wtedy zdziwicie się bardzo co to takiego było.
          A zapewniam panią że życie znam ponieważ mam już 58 lat i kupę doświadczeń z dziećmi
          i ich pomysłami i głupotami które potrafili zrobić.
          Pozdrawiam.
    • Gość: Ola Re: kto ma syna nastolatka ? IP: 195.114.189.* 25.01.02, 11:29
      Z jakim westchnieniem czytałam ten wątek... Mam syna w ostatniej klasie
      gimnazjum. Wszystko, co sami znacie - lenistwo, zawalona szkoła, huśtawka
      nastrojów, wpędzanie dorosłych w poczucie winy "bo nie rozumiecie moich
      problemów i nikt się mną nie interesuje"... Czasami wydaje mi się, że to ja
      ucieknę z domu.
      Teraz sedno sprawy - jak przełamać "schemat", jak popracować nad zmianą
      stosunku do "obowiążku szkolnego"? Przecież ze świadectwem z trójami nie
      dostanie się do liceum, a jak się nie dostanie, to będzie już tylko równia
      pochyła.. Jaka szkoła nauczy go (w Warszawie) pracy dla siebie, zdrowej
      rywalizacji?
      Jeśli macie jakieś wskazówki, będę niezwykle wdizęczna
      • Gość: Alik Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.acn.waw.pl 26.01.02, 12:39
        Olu, znam ten problem bardzo dobrze. Jak już pisałam w tym wątku, mam 16 -
        letnią córkę. Też jest w trzeciej gimnazjum i mamy takie same kłopoty.
        Niestety, rozmowa z wychowawczynią, nauczycielami nic nie dawała. Córka nie
        robiła dosłownie nic i gładko przechodziła z klasy do klasy, bo w szkole
        panował system punktowego oceniania, który jest najgorszą rzeczą dla dzieci,
        które nie chcą się uczyć, bo uczy lawirowania. W tej dziedzinie nasze dziecko
        doszło do mistrzostwa. A jeszcze na dodatek szkoła dała nam do zrozumienia, że
        nie ma możliwości zostawienia dziecka na drugi rok. Dziecko może nic nie umieć
        a i tak przejdzie do następnej klasy! Były rozmowy z psychologiem i próby dania
        jeszcze rocznej szansy na wyrównanie braków. Dlaczego nie może być normalnie,
        tak jak w normalnych krajach zachodnich, gdzie zarówno nauczyciele jak i
        rodzice rozumieją, że nie wszystkie dzieci dojrzewają równocześnie i czasem
        danie im jednego roku nauki więcej przynosi nadspodziewane rezultaty? Taki
        przypadek mamy w rodzinie. Po wielu nieprzespanych nocach, wewnętrznych
        walkach, rozmowach z różnymi psychologami i pedagogami udało nam się znaleźć
        szkołę z fantastyczną dyrektorką (muszę przyznać, że nie spotkałam nigdy na
        swej drodze tak mądrego pedagoga). Otóż ta pani dyrektor zgodziła się przyjąć
        naszą córkę w połowie roku szkolnego ostatniej klasy gimnazjum. W tej chwili
        córka zdaje sobie sprawę, że ma dwa wyjścia z sytuacji: albo w nowej szkole (w
        której jest wyższy poziom)mobilizuje się do nauki i wtedy ma szanse dostać się
        do liceum, albo zostaje na drugi rok, który musi poświęcić na uzupełnienie
        brakującej wiedzy. W ten sposób, mam nadzieję, uniknęliśmy tej równi pochyłej,
        o której piszesz. Mamy trochę spokoju, a ona zrozumiała, że to nie przelewki.
        • Gość: Ola Re: kto ma syna nastolatka ? IP: 195.114.189.* 26.01.02, 18:35
          Dziękuję za odpowiedź.. Wiesz, nawet dzisiaj myślałam o tym, że moje
          nastoletnie dziecko jest tak infantylne, że najchętniej dałabym mu "dodatkowy"
          rok nauki. Ale to oczywiście mżonki (nie ma podstaw do niepromowania)

          Myślałaś już o LO dla córki? W jakiej dzielnicy mieszkacie? My przeprowadzamy
          się do Wilanowa, i mam poważny kłopot z wyborem szoły (LO i Gimnazjum)

          Pozdrawiam
          • Gość: ewa Re: kto ma syna nastolatka ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 01:17
            A moze tak troche i zjednego i z drugiego.Przeciez DODo ma racje piszac, ze cos
            jest nie tak, jesli rodzice nie potrafia ze soba rozmawiac i sie kloca - to jak
            oni maja sie dogadac z dziecmi ? A z drugiej strony - to kompletny nonsens zeby
            staremu koniowi prasowac koszulki i prac. Syn mojej ciotki od trzeciego roku
            zycia taszczyl swoje graty do prania, od siodmego - robil sobie zarcie, a od
            dwunastego - prasowal koszule.
            • fargo Re: kto ma syna nastolatka ? 06.02.02, 16:14
              Alik, Olu, też mam syna w gimnazjum i wiem, że zrobię mu wielką krzywdę jeśli
              go w tej szkole zostawię. Również mieszkam w Warszawie, Alik jeśli możesz
              napisz jak załatwiłaś to wielkie przedsięwzięcie. Napisz jakie to gimnazjum,
              sama Wiesz jak ciężko znaleźć coś dobrego. Napisz na mój mail
              fargo@poczta.gazeta.pl. Mój syn uczy się dobrze, ale to szkoła jest do niczego.
              Na cały semestr zadają jedno wypracowanie. Co z niego może wyrosnąć?
              Pozdrawiam, proszę odpowiedźcie. pozdrawiam
Pełna wersja