problemy szkolne i wychowawcze

21.02.06, 10:18
Ja już nie mam siły, mój syn ma 13 lat (VI klasa), a muszę go pilnować na
każdym kroku, jak na niego nie huknę to nic nie robi. W szkole nic nie robi,
tłumaczy się , że jest dyslektykiem,w ogóle potrójnym dys. To skandal żeby
13latek ponad przeciętnie inteligentny (tak wykazały testy) nie był w stanie
się zmobilizować żeby odrobić lekcje, żeby coś przeczytać, albo żeby
zwyczajnie sie pouczyc. Od lat moje popołudnia i wieczory sa takie same, po
pierwsze muszę codziennie sprawdzić mu zeszyty, bo rzekomo wszystko jest
odrobione, po sprawdzeniu okazuje się , że nie więc siedzę z nim nad
lekcjami, stoję jak kat nad dobra duszą. On mnie nienawidzi, ja jestem
wkurzona, o jest wkurzony i tak trwa to błędne koło. Nie wiem jak z nim
postepować, aby przyniosło to wymierne efekty w szkole. Próbowałam nawet
odpuscić sobie i na miesiąc zawiesiłam kontrolę, ale efekt był taki, że z
testów i klasówek przynosił pały. Może ktoś z was był w takiej sytuacji i
może mi poradzić, podpowiedzieć jakie metody się sprawdziły.
    • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 10:45
      Które z Was chodzi do szkoły i jest odpowiedzialne za oceny?
      Chyba Ty.
      Zdjęłaś z dziecka całą odpowiedzialność za wyniki w nauce - więc trudno się
      dziwić, ze się nimi nie przejmuje. To raz.
      Po drugie - nie umie juz pracować bez kontroli, wiec przynosi pały. Lepsze
      stopnie dostajesz Ty, nie on.
      Po trzecie - ponadprzecietnie inteligentne dzieci często tak maja. To niestety,
      czasem się wiąże - wysoka inteligencja i fatalne wyniki w szkole.
      Po czwarte - z domu zrobiłaś szkołe - to niedobrze. Nawet słaby uczeń powinien
      w domu cyć w domu, i być synem swojej matki, a nie jej uczniem, marnie
      ocenianym. Zyskujesz nieco lepsze stopnie i tracisz zaufanie dziecka. Jest
      nisko oceniany i w szkole i w domu. Pewnie już wierzy, że nie jest nic wart.
      To wiek dojrzewania - moze się to skończyć fatalnie.
      Radze wynająć korepetytora. To lepsze rozwiązanie niż matka w roli nauczycielki.
      Ja przerabiałam dokładnie to samo, z tym, ze nie odrabiałam z synem lekcji.
      Jesli będzie to dla Ciebie pociechą, po przemęczeniu podstawówki, i marnego
      Liceum (musiałam przenieść syna z LO do Liceum Zawodowego) okazało się, ze na
      studiach, które uwielbia, syn wpadł wręcz w pracoholizm. Żadnych problemów.
      • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 10:57
        Radzisz wynając korepetytora i co wtedy on będzie odpowiedzialny. Nie chodzi o
        przerzucanie odpowiedzialności, ale o sposób aby dziecko samo się motywowało.
        Odrobić co ma zadane i wreszcie miało czas dla siebie. Jak mu pomóc to
        zrozumieć?
        • judytak Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 11:24
          jednak korepetytor, to niezły pomysł
          raz, pozwala tobie i dziecku wrócić do roli matki i syna (według psychologów
          rodzic jest najgorszym korepetytorem...)

          dwa, skoro problemem jest samodzielna praca, nie szukasz korepetytora z
          jakiegoś przedmiotu, tylko osoby, która by się podjęła nauczyć dziecko
          samodzielnie pracować (doświadczony, dobry starszy nauczyciel albo ktoś, kto
          pracuje z dzićmi z takim problemem)

          koniec szóstej klasy może być dobrym czasem - łatwo dziecku będzie zrozumieć,
          że gimnazjalista już nie odrabia lekcji z mamusią...

          na razie chyba problem nie z motywacją, tylko z umiejętnością (koncentracji,
          zmuszania się do zajmowania się czymś, na co nie ma ochoty, co jest trudne i
          niewdzięczne)

          pozdrawiam
          Judyta
          • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 11:43
            No tak ,ale on doskonale sobie radzi z takimi korepytatorami, nawija im makaron
            na uszy; godzina czy dwie mijaja błyskawicznie i pod koniec okazuje się że nie
            napisał więc uroczy korepetytor odrabia lekcje za niego juz to przerabiałam i
            nie sprawdziło się
            • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 11:56
              Powinnaś znaleźć korepetytora solidnego, który sobie na takie numery nie
              pozwoli. Na pewno tacy są.
            • judytak Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 12:49
              no bo to, czego ty szukasz, nie jest "korepetytor, student matematyki", tylko
              albo ktoś z wykształceniem i praktyką "do trudnych dzieci", albo ktoś z
              naturalnym darem plus długą praktyką

              no i nie umawiasz się w sposób "mają być odrobione lekcje, to zapłacę panu za
              godzinę pracy", tylko jakoś inaczej (dla przykładu: kontrakt na 3 miesiące,
              pierwszy miesiąc: pomaga codziennie, drugi miesiąc: otrzymuje tyle samo, jeśli
              wyniki w miarę w porzadku, a przychodzi według uznania, trzeci miesiąc:
              otrzymuje tyle samo, pod warunkiem, że wyniki w porządku, a nie pojawia się
              częściej, niż dwa razy w tygodniu) plus kontrakt motywacyjny z dzieckiem (jakaś
              nagroda, przywilej czy ułatwienie na drugi i trzeci miesiąc, pod warunkiem, że
              wyniki takie same, jak przy udziale "pana" w pierwszym miesiącu, plus coś
              specjalnego na wakacje (wyjazd, obóz, pozwolenie na coś) za to, że "nauczy się
              być samodzielnym, jeśli chodzi o sprawy szkolne")

              pozdrawiam
              Judyta
              • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 13:25
                słuchaj ja nie szukam osoby tylko sposobu, więc będę wdzięczna jeśli możesz mi
                go podpowiedzieć. I nie jest to kwestia kasy.
                • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 13:30
                  Nie istnieje "sposób". To nie jest tak, ze jest metoda, zastosuje się, a
                  dziecko będzie potem jak anioł.
                  Może poradź sie psychologa, ale i on może tylko wskazać istniejące opcje - a
                  nie powie Ci konkretnie, co robić.
                • agatka_s Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 17:09
                  a tak w ogole to mam wrazenie, za jak to fachowo mowia
                  psycholodzy "zafixowalas" sie na jedynie sluszna metode i jakos nie chcesz
                  pokombinowac (w kazdym razie tak wynika z reakcji na rozne propozycje).
                  Wyglada na to ze "ty juz wiesz" i raczej szukasz potwierdzenia swojej metody
                  niz jestes otwarta na rozne czasem niebanalne (np dopuszczenie ze nie zda...)
                  metody.

                  Zalozylas ze jedynie slyszny i mozliwy do zaakceptowania scenariusz to jakas
                  metoda cud, po ktorej nagle dziecko zacznie sie z checia uczyc, stanie sie
                  super odpowiedzialne, podniesie swoja samoocene i oceny szkolne (choc czasem
                  mam wrazenie czytajac Cie, ze kolejnosc ktora moglaby Cie zadowolic bylaby ciut
                  inna-tak zaczynajac od ocen szkolnych)...

                  Obawiam sie (zreszta bylo to juz kilka razy tu wspomniane...) ze nie ma takiej
                  metody-cud, a postepowanie z dziecmi to nie jest postepowanie z zegarkami
                  szwajcarskimi i czasem poprostu trzeba troche pokombinowac, zanim cos zaskoczy,
                  i ja bym tego nie nazwala "eksperymentowaniem", raczej szukaniem skutecznej
                  metody w tym konkretnym przypadku na tym konkretnym etapie zycia (bo ze cos
                  wypali dzis nie oznacza ze za 5 lat sprawdzi sie tak samo).

                  W watku tym padlo wiele propozycji co z tym "fantem" zrobic, mysle ze mozna
                  sprobowac kilka z nich, a napewno warto pojsc do psychologa (nie zaszkodzi, a
                  moze pomoze). No i trzeba pozbyc sie tej pokusy ze "ja i tak wiem jak byc
                  powinno"...bo moze wlasnie niekoniecznie.

                  Ja nie jestem fanka metody "odpuszczania" ale cos podskornie czuje ze tu
                  moglaby sie sprawdzic (na zasadzie obdarowania chlopaka zaufaniem...jak czyta
                  madre ksiazki to powinien docenic co to obdarowanie zufaniem, plus mozesz
                  powolac sie na tych Tolkienowskich bohaterow).
                • judytak Re: problemy szkolne i wychowawcze 22.02.06, 10:02
                  męczysz się z tym 6 lat (no dobrze, może 4), zakładam, że wypróbowałaś
                  wszystkie "sposoby", jakie tylko mogłaś wymyśleć, przeczytać, usłyszeć...
                  i jesteś, gdzie jesteś

                  stąd wniosek, że układ "ty i twoje dziecko" w tej kwestii nie działa
                  (nie działa głównie dlatego, że to twoje dziecko, za duże u ciebie
                  zaangażowanie emocjonalne, zresztą u dziecka też)

                  dlatego proponowałam zmianę układu na "ekspert/specjalista/autorytet z
                  zewnątrz - twoje dziecko"

                  pozdrawiam
                  Judyta

                  P.S.
                  a "sposób" zależy w gruncie rzeczy od tego, czy dziecko "mógłby, tylko nie
                  chce" czy "chciałby, tylko nie może"
                  J.
    • acorns Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 14:08
      A jakie jest jego zdanie na ten temat? Mówił coś? Pytałaś dlaczego nie chce się
      uczyć i co mu się nie podoba?
      • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 14:21
        on sam nie czuje się z tym dobrze, mówi, że nie wie dlaczego to robi. Ja
        widzę , że jest mu z tym źle, jego samoocena tez jest niska, ale nie próbuje
        tego zmienić.
        • agatka_s Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 14:33
          ies2 napisała:

          > on sam nie czuje się z tym dobrze, mówi, że nie wie dlaczego to robi. Ja
          > widzę , że jest mu z tym źle, jego samoocena tez jest niska, ale nie próbuje
          > tego zmienić.


          a zdrowy jest ? Moze sie poprostu zle czuje ? jakas apatia, depresja, albo
          anemia (oj taka anemia to potrafi niezle czlowieka wymeczyc, WIEM TO) ?

          A co lubi robic w wolnym czasie? Co mu sprawia przyjemnosc ? Jest cos
          takiego ? Ma jakas pasje, czy do wszystkiego ma taki rowno olewajacy stosunek.

          A jak w domu (sprawy rodzinne)? Nic sie nie dzieje ?

          Strzelam w ciemno, ale moze te problemy z nauka to tylko widoczny objaw
          jakiegos innego problemu. Moze trzeba sie nad tym gdzie tkwi przyczyna
          zastanowic ciut glebiej.

          Wizyta u psychologa z pewnoscia nie zaszkodzi.


          Albo poprosic kogos o pomoc kogo twoj syn powaza, sznuje (dziadek, ksiadz jakis
          ulibiony nauczyciel, trener). Moze z dystansu mozna lepiej zobaczyc co sie
          dzieje.
          • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 14:50
            W domu OK, ze zdrowiem tez w porządku, pozostaje tylko niechęć do nauki . inne
            zainteresowania (muzyczne oraz malowanie figurek wojowników) rozwija jak
            najbradziej i z wielką chęcią
            • agatka_s Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 14:59
              No to tyle przynajmniej OK (ze nie chory !)

              A ta nauka to naprawde tak fatalnie ? Nie da sie tego tak zaakceptowac ? Jest
              zagrozony ?

              A co z gimnazjum (bo to chyba egzamin lada moment)? Wybral jakies ? ma jakies
              aspiracje , ambicje ?

              A moze rzeczywiscie to co mowi judyta, tzn jakas umowa ze on pracuje nad nauka
              i jak uda sie zrealizowac jakis plan, to np w wakacje pojedzie na jakis koncert
              albo festiwal muzyczny (daje na rybke, bo jak interesuje sie muzyka...ale ty z
              pewnoscia wiesz co by go "zmobilizowalo").


              Moze jakas pozytywna mobilizacja ?
              • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 15:41
                Miałam dokładnie takiego samego syna. Nauka - bardzo tak sobie (nie fatalnie,
                teraz widzę, ze histeryzowałam, fatalny był tylko jeden semestr), poza tym -
                idealne dziecko. Tez dysortograficzne.
                Do dziś podejrzewam, że wykończyłam go na spółkę z nauczycielką. Za dużo uwagi
                przywiązywałam do nauki, za mało do czego innego. Jakby nie mądry psycholog, to
                nie wiem co by było.
                Teraz, jako student psychologii(typowy wybór...), mówi, ze nie był w stanie
                zmusić się do nauki i nadal nie umie wytłumaczyć do końca- dlaczego.
                Niewątpliwie przeszkadzało mu to, ze rozumiał wyjaśnienia w szkole za
                pierwszym razem, kiedy nauczyciel tłumaczył po raz kolejny przestawał uważać i
                nie zauważał, ze mowa już o czym innym
                Drugi powód, to brak sukcesów. Dziecko z dys- moze pracować jak szalone, a i
                tak wyniki ma gorsze (może nie wyniki, a oceny). Świętemu by się odechciało.
                Trzeci - potrafi się skupić tylko gdy rysuje, składa origami itd (noować nie
                moze - i tak nie przeczyta notatek). W szkole to zakazane. Na wykładach nie.
                Wiec wykłady pamięta, a w szkole nie był w stanie uważać.
            • acorns Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 15:50
              Jego zainteresowania nie są zupełnie oderwane od tego, co obejmuje program
              nauczania. Takie figurki wojowników na przykład. To idzie w parze z czytaniem.
              Scenariusze gier bitewnych (po to są te figurki) są albo osadzone w świecie
              fantasy albo są odtwarzane autentyczne bitwy. Żeby się w tym połapać trzeba
              czytać choćby trylogię Tolkiena czy serię DragonLance albo książki historyczne.
              I to jest już jakiś punkt zaczepienia.
              Dla zachęty postaw mu poprzeczkę niżej. Ja się z córką umówiłem, że ona ma po
              prostu zdać. Oceny są nieważne. I zdaje. Nawet nie najgorzej. Ty też tak zrób.
              Lepiej niech rozwija swoje zainteresowania kosztem ocen w szkole. To będzie
              tylko z pożytkiem dla niego. Ja tak zrobiłem. Gdybym Młodą pędził do nauki i
              pracy na średnia ocen to straciłbym z nią dobry kontakt i ona sama umiałaby
              dużo mniej niż umie teraz. A umiejętności są ważniejsze niż średnia ocen w
              podstawówce albo gimnazjum.
              • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 15:59
                Tak jest istotnie, rzeczywiście z "Lord of the rings" sie nie rozstaje, ale
                inne rzeczy idą w zapomnienie, a wiem, że lepiej by się czuł gdyby oceny miał
                lepsze, wzrosłoby też jego poczucie wartości
                • agatka_s Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 16:18
                  no OK, ale jak to jest z tymi ocenami ?

                  Nie mozna sobie na troche odpuscic ? Moze jakis taki gorszy okres ma.

                  Troche glupio ze lapie kiepskie oceny bez sensu (bo np nie odrabia prac,
                  zapomina itp)-ale jak troche jest gorzej bo ma inne ciekawsze rzeczy do
                  robienia niz wkuwac... to ja bym sie zastanowila czy rzeczywiscie ten poziom
                  tych ocen to jest taki istotny. No tylko zeby to byl jakis poziom, gorzej jak
                  robi sie to grozne. To wtedy raczej trzeba zatrudnic tego korepetytora...

                  Mimo ze rzadko zgadzam sie z acorns, mysle ze w tym wypadku nie gada glupio:
                  taka gentelmenska umowa ze poprostu ma zdac-moze byc zbawienna, moze doceni to
                  zaufanie jakim go obdarzysz ?
                  • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 16:28
                    a jak nie zda? to co wtedy? po pierwsze nie chcę eksperymentować, a po drugie
                    jeśli tak się stanie to będę miała poczucie, że mu nie pomogłam
                    • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 21.02.06, 16:53
                      Zaraz?
                      Kto ma problem? Ty czy on?
                      Bo coś mi sie wydaje, ze ty znacznie większy. Jak nie zda, to nie zda. Zresztą
                      pomysł, zeby się umówić, ze zda, jest doskonały. To bardzo nisko zawieszona
                      poprzeczka, powinno mu się udać.
                      A czy byłas u psychologa/ Co on na to? Bo dzieci dyslektyczne wymagają fachowej
                      pomocy, a nie tylko pomocy rodziców.
        • judytak Re: problemy szkolne i wychowawcze 22.02.06, 10:22
          ies2 napisała:

          > on sam nie czuje się z tym dobrze, mówi, że nie wie dlaczego to robi. Ja
          > widzę , że jest mu z tym źle, jego samoocena tez jest niska, ale nie próbuje
          > tego zmienić.

          czyli raczej chce - tzn. chciałby, gdyby to nie było takim wysiłkiem...
          zdaje się, że należałoby go nauczyć, jak się uczyć
          oczywiście przekonując wcześniej, że owszem nauka, to zawsze wysiłek, ale jak
          się znajdzie sposób, który mu pasuje, to lepsze wyniki kosztują mniej wysiłku...

          jaki sposób jest dla niego dobry? bo ja wiem? ludzie są różni, sposoby
          przeróżne... można rozkładać na kawałki, z przerwami na odpoczynek, można
          nastawić budzik, co mobilizuje do niemarnowania czasu, można znaleźć
          odpowiednią porę dnia (popołudnie/wieczór/późny wieczór/rano), można wyznaczać
          sobie drobne nagrody ("jak to skończę, zrobię sobie grzanki"), albo większe, za
          jakąś całość, można używać magnetofon, przyklejane karteczki, szkice, można w
          czasie nauki mieć kompletną ciszę, albo właśnie zwyczajowy zgiełk domowy, albo
          słuchać muzyki, itp. itd.

          jak ci ciś konkretnego wyniknie, to będę bardzo ciekawa, bo szykuje mi się taki
          syn, na szczęście dopiero pierwsza klasa ;o)

          pozdrawiam
          Judyta
    • zonaniezona1 Re: problemy szkolne i wychowawcze 22.02.06, 19:46
      Ty mu nie dajesz po prostu życ.... Chcesz, żeby był idealny (pracowity,
      systematyczny, najlepszy). Ale to nie twoje życie a jego...Twoja koncentracja
      na dziecku- odbija sie na nim negatywnie i na Tobie samej. Twoje dziecko nie ma
      być ideałem. Ty też nim nie jesteś ... Cóż zaufanie do dziecka i dziecka do
      Ciebie - ksztaltuje się od maleńkości. Wspólczuję Ci, ale sama do tego
      doprowadziłaś swoją strategią wychowawczą. Sama mam syna (w 6 klasie)- dostaje
      6, 5, 4 czasem 3 . Lekcji mu nie spawdzam, poprosił mnie tylko o pomoc z
      niemieckiego , bo miał 4 na półrocze. Ma tez 4 z polskiego i biologii- ale
      raczej to jego kierunkowy , życiowy przedmiot nie będzie ...dlatego nie ma co
      się zamartwiac .Mój syn jest też podobno dyslektykiem (ale nie robi błędów , i
      dysgrafikiem, ale to go nie zwalnia z obowiązku uczenia się ) Czasem marudzi
      przy odrabianiu polskiego-ale takie jego prawo ..nie musi wszystkiego lubić..A
      swoja drogą kiedy wziełaś dziecko do kina, basen, kregle??? Kiedy mały z Tobą
      porozmawiał... Bo to jest najważniejsze w wychowaniu młodego człowieka..
      Naprawdę idz do psychologa-bo i syn i Ty masz spory problem.
      • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 10:27
        Słuchaj daruj sobie i nie rób ze mnie potwora, bo nim nie jestem. Z dzieckiem
        rozmawiam prawie codziennie , na przyjemności typu basen, kregle, a także teatr
        czy muzeua tez możemy sobie często pozwolić. Gratuluję szybkiego wyciągania
        wniosków odnośnie mojej osobowoścismileJeśli nie masz nic konkretnego do
        powiedzenia, to nie pisz, bo nie o to tu chodzi.
        • verdana Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 13:43
          Prawie codziennie? Prawie?
          • nchyb Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 16:05
            Verdano, tydzień w tę, tydzień w tę rożnicy nie czyni, prawie codziennie... smile
          • ies2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 01.03.06, 16:48
            Cieszę sie że zeszłaś juz z tego forum, ale na innych nie zachowujesz się
            lepiej, w swoich wypowiedziach jesteś agresywna i napastliwa. Acha i wpółczuję
            mopsowi.
        • zonaniezona1 Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 18:03
          Nie robie z Ciebie potwora... Raczej analizuję Twoją wypowiedz. Dopóki nie
          uznasz,ze to nie tylko Twój syn jest winny tej sytuacji - to niie zmienisz
          sytuacji w której sie znaleźliście tj. codzienne awantury przy odrabianiu
          lekcji.... A co do rozmów i przyjemności basen, teatr- to chodzi o
          odblokowanie dziecka ...chodzi o brak stresogenów na jakie narażony jest Twój
          syn.. A skutki niskiej samooceny Twojwgo syna spijasz niestety codziennie.
          Narzekając na niego w zasadzie nic nie zmienisz, oprócz zrzucenia z siebie
          odpowiedzialności za ten stan rzeczy. Zresztą Twoja wypowiedz <Jeśli nie masz
          nic konkretnego do
          > powiedzenia, to nie pisz, bo nie o to tu chodzi> świadczy o Twoje
          osobowości... Otwartośc sprzyja pozytywnym postawom w wychowaniu dzieci. Jeśli
          jemu też mówisz takie teksty np. autorytarnym tonem - to niewątpliwie dzieciak,
          ktory Cię kocha, może poczuć się np. odrzucony , niepwny siebie. .. Zamiast
          odbijać piłeczkę ...moze postaj się słuchać innych..
    • zonaniezona1 Re: problemy szkolne i wychowawcze 22.02.06, 22:40
      ies2 napisała:

      > Ja już nie mam siły, mój syn ma 13 lat (VI klasa), a muszę go pilnować na
      > każdym kroku, jak na niego nie huknę to nic nie robi. W szkole nic nie robi,
      > tłumaczy się , że jest dyslektykiem,w ogóle potrójnym dys. To skandal żeby
      > 13latek ponad przeciętnie inteligentny (tak wykazały testy) nie był w stanie
      > się zmobilizować żeby odrobić lekcje, żeby coś przeczytać> Widzisz
      tłumaczenie synowi ,ze jest inteligentny....ale jest dyslektykiem itd. powoduje
      u niego zupełny dysonans. Może lepiej wyznaczać mu male zadania zamiast
      marrudzić, krzyczeć, jęczeć. Wielu rodziców (szczegolnie my kobiety mamy do
      tego skłonnośc) mysli,ze jak się nagada to coś zmieni. Gadaniem nic nie
      zmienisz. Zastanów się nad metodą małych kroczków...Aha i nie zapomnij, że o
      wiele lepiej skutkuje zacheta i dobre slowo niz wyrzekanie i narzekanie.Pochwal
      za ładny rysunek, za zrobione lekcje. Zmien strategię... Ja bym nie
      odpusczała...tak zupełnie. Co do korepetycji...to bałabym sie ,ze przerzucenie
      odpowiedzialnoci-że to ktoś go nauczy (a nie on sam) spowoduje obniżenie jego
      sammoceny. a jak sądze to własnie Twojemu dziecku bardzo by się ona przydała.
      Pewnie wielu problemów byś wtedy nie miała. Chwalic obiektywnie i wspierać,
      wspiwrac , wspierać . To metoda na nauczenie dziecka odpowiedzialności.
    • kitkat2 Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 16:31
      ciekawi mnie, co na to wszystko nasze nieomylne wyrocznie , które znają sie na
      wszystkim
    • aniak04 Re: problemy szkolne i wychowawcze 23.02.06, 23:40
      polecam książkę pt. "Dlaczego zdolne dzieci nie radzą sobie w szkole" Sylvia
      Rimm - świetna lektura dla rodziców mających zdolne aczkolwiek nie radzące
      sobie w szkole dziecismile
      • manderla Re: problemy szkolne i wychowawcze 28.02.06, 11:56
        Masz tu wiele propozycji, każdą mozna wyprobować. Rozumiem jednak, ze problem z
        nauką jest nie od dziś? A jak to wyglądało wczesniej? W podstawówce? Czy cały
        czas z nim siedziałas przy tych lekcjach?
        Powiedziałas też, ze z kasą nie ma problemu. A czy twoj młody ma jakies marzenie
        (związane własnie z kasą), czy tez dostaje wszystko na zawołanie?komputer,
        rower, nowe gry, inne "zabawki". Czy wczesniej w ogóle, zanim mu cokolwiek
        kupiłaś, stosowałaś metode typu "jak coś tam coś tam, to dostaniesz na gwiazdkę
        to i tamto" ? Nie mam wprawdzie takich problemów ze swoim kawalerem, bo jest w
        podstawowce, ale tak naprawde od pierwszej klasy wmaiam mu ze szkoła - to jest
        jego "problem", nie moj. Tak jak ja musze pracowac, to jego obowiązkiem jest
        szkoła (i jeszcze pare rzeczy do zrobienia w domu). I nie mamy o czym
        dyskutowac. A to ze czsami cos zapomni, nie zrobi czy przegapi, no cóż, kazdemu
        sie zdarza, my rodzice tez nie jestesmy nieomylni.
        Przeanalizuj jak on spedza czas, czy ma kolegów i co oni razem robią, moze
        wyślij go na jakies sportowe zajecia, to go troche rozrusza i przestanie sie
        kisić z nudów.
        Moze jeszcze taki przykład: mój młody jest stymulowany również pieniędzmi. Jest
        to byc moze troche kontrowersyjne, ale rezultat jest pozytywny. otóz jesli
        przynosi 5 piątek po rząd to dostaje 10 zł. jezeli przynosi w tygodniu wiecej
        niz jedną pałę - płaci kare 5zł. I uwierz mi, bardzo mu zalezy, by tych pał nie
        zbierac.Ostatnio zapytałam go,ponieważ widze ze nie wydaje tego co "zarobi",- na
        co on tak zbiera pieniądze (ma juz 700 zł uzbieranych, dla niego to jest COŚ!)?
        Moj syn odpowiedzial : no jak to na co? na studia!
        W rodzinie tez nia mamy klopotow finansowych, ale tez nie jest tak ze ma
        wszystko na kiwnięcie palcem. I zapewniam cie, ze moj "aniołek" nie jest
        dzieckiem poukładanym, co chwila cos zapomni, zniszczy, nie zrobi, nie odrobi itp.
        Może spróbuj ten pomysł przełozyc na swoją sytuację?
        pozdrawiam
        • zonaniezona1 Re: problemy szkolne i wychowawcze 28.02.06, 17:06
          Ja stosuję zamiast pieniędzy wersję komputerową smile. Jeśli ma b. dobre oceny
          wtedy ma 2 h kompa dziennie , jeżśli cos by sie zdarzyło jest umowa ,ze ma
          poprawić bez konsekwencji. Jakby przestał się uczyc - wie ,ze komputera nie ma.
          To samo stosuję , jeśli chodzi o znienawidzony przedmiot mojego syna j. polski
          ( ma 4) Zanim usiądzie do kompa w sobotę musi odrobić lekcje. Parę razy
          próbował sie buntować (nie odrobieł lekcjji) i nie dostał dostępu do kompa.
          Chciał mnie sprawdzić ,czy jeśli sie obrazi, trzaśnie drzwiami, spróbuje mnie
          sprowokować - to mu ustąpię .Nie reaguję na takie zaczepki. W związku z tym
          takie zachowania wygasają w młodym człowieku. Kolejnym razem juz się nie
          buntuje- bo mu sie to po protu nie opłaca. Nie komentuję jego zachowania, ma
          prawo do swojej wściekłości-bo kto nie byłby wśiekły ,ze musi zrobic coś czego
          nie lubi.
          • manderla Re: problemy szkolne i wychowawcze 28.02.06, 17:14
            oczywiscie masz rację, z tym ze komputer juz przerabialismy - kiepsko dziala. Bo
            na szczescie mlody nie jest jakos specjalnie uzalezniony ( w odroznieniu od
            mamusi wink)) od komputera. Choc o tyle zakaz komputera (i telewizora) dziala
            dobrze, ze jak chłopak zaczyna sie nudzic, to wtedy czyta, czy wymysla sam
            sobie inne gry edukacyjne. Na dobrą sprawe odcięłabym w ogole dostep do
            komputera i tv, no ale jak dziecko grzeczne, to czemu nie...smile
            • zonaniezona1 Re: problemy szkolne i wychowawcze 28.02.06, 17:27
              Cóż.. zazdroszczę z tym kompem smile Można wymyśleć inne sposóby smile Tylko się
              trochę przyczaić - i zorientować się na czym dziecku naprawdę zależy. Mój mały
              kiedyś nie jadł i obiecaliśmy mu, że jak przytyje ilś tam kilo ( to było
              przedszkole ) dostanie kolejkę duplo. Nie mogłam uwierzyć, co znaczy motywacja.
              Ważył się co tydzień smile, jadł nieprawdopodone ilości(aż się bałąm ,ze sie
              pochorujesmile i w ciagu paru mesięcy kolejka musiała zostac kupiona. A
              przyzwyczajenie do jedzenia zostało na trwałe i ku mojej radości przestał być
              zagłodzonym szkieletorem. Kazdy człowiek jest inny - w tym nasze dziecismile
              • bemari do ies2 28.02.06, 20:09
                Mam podobny problem z siedemnastoletnim synem.

                I TO JEST WINA DYSLEKSJI.

                Nie tej naciąganej, ale prawdziwej.
                Dzieciak wybitnie inteligentny.Doskonały technicznie, mechanicznie, spokojny,
                dobrze wychowany, odpowiedzialny.W szkole do tej pory potrzebuje nadzoru.Po
                prostu kłopoty z koncentracją.Rozprasza się na lekcji, ma problem z organizacją
                warsztatu pracy, czyta, ale ucieka myślami.
                Teraz już z nim nie siedzę, ale nadal muszę pilnować, żeby ruszył do pracy.Na
                szczęście sam już rozumie, że mu pomagam, a nie gnębię.Mówi : mama, kopsnij
                mnie, bo nie mogę zaskoczyć.Nie wiem, jak to będzie z maturą.Z dalszą
                edukacją.Niczego już nie planuję.Wiem tylko, że muszę mu pomóc, bo to problem,
                a nie zwykłe nieuctwo.
                Moje córki uczą się świetnie i mają czas na wszystko.Uznałyby za hańbę
                sprawdzanie zeszytów.Zero mojego wkładu i same sukcesy.Rodzicielstwo doskonałe.
                Młody jest inny.Pogodziłam się z tym faktem( choć długo to trwało).Zaznaczam,
                że realizujemy jego plany życiowe, a nie moje.Poszedł do liceum, bo chciał - ja
                dawałam mu wolną rękę.Nie jest jednak lekko.Proponowałam, by zmienił szkołę -
                nie chce.
                Nie odpuszczaj, ies2, nawet jak jest ciężko.Z takim dzieckiem tak trzeba.Samo
                sobie nie poradzi.Spróbuj mu tylko dać odczuć, że to Twoja troska, a nie
                znęcanie się.I nie słuchaj rodziców, którzy nie zetknęli się z tym
                problemem.Twoje dziecko jest inne.Jeśli chcesz, by osiągnęło życiowy sukces,
                bądź przy nim.Nawet jak tego sukcesu nie osiągnie.Nie zostawiaj go jednak
                samemu sobie, bo sobie nie poradzi.Zetknęłam się z dużą liczbą takich
                dzieci.Bez pomocy domu daleko nie zajdą.Już gimnazjum będzie traumą.
                Daj mu coś, co będzie sukcesem.
                Mój robi świetne zdjęcia, z czajnika i spinki wyprodukuje telefon, żegluje,
                jeździ na nartach(narty są szczególnie wskazane dla dyslektyków), nieźle
                gotuje.Naukowcem pewnie nie będzie, ale potrafi pracować.
                Pamiętaj, że twoje dziecko jest na swój sposób genialne, ale szkoła to dla
                niego problem.Trzeba gnać do nauki, walczyć z dysleksją i nią niczego nie
                usprawiedliwiać, ale pamiętać, że ONA JEST.Nie traktować młodego jak lenia i
                złośliwca.Ja mówię mojemu - masz problem, ale życie nie je bajka.Trzeba
                maksymalnie niwelować złe karty od losu.
                Przede wszystkim jednak codziennie daję mu odczuć, że kocham go.
                • ies2 do bemari 01.03.06, 09:24
                  dziekuję za słowa otuchy. Kocham moje dziecko i on wie, że zrobię wszystko żeby
                  mu pomóc. Wiem jak wiele go kosztuje każda lepsza ocena. Szkoda mi go, że przy
                  tak dużym nakładzie pracy, efekty są mizerne. Oczywiście czasami brakuje mi
                  cierpliwości, bo chciałabym żeby miał więcej czasu dla siebie, a nie ślęczał
                  nad książkami. Nie chcę mówić co było za moich czasów, ale miałam czas na
                  wszystko, miałam dobre oceny i czas na siedzenie na trzepaku i zabawy na
                  podwórku.Na nartach małay jeździ doskonale i lubi to i umie, bo z każdego obozu
                  zimowego przywozi medale.Dlaczego te narty są takie dobre dla dyslektyków?
                  • aj100 Re: do ies2 01.03.06, 12:37
                    Dzieci z dysleksją mogą mieć problemy z koordynacją ruchów i/lub z utrzymaniem
                    równowagi ciała (wg badań w różnych krajach dotyczy to od 40% do 60% dzieci).
                    Wiele dyscyplin sportowych ma bardzo dobry wpływ na poprawę w ich
                    funkcjonowaniu; wśród nich na szczególną uwagę zasługują sztuki walki Wschodu
                    (przy okazji poprawiają również koncentrację), pływanie, jazda na rowerze, na
                    rolkach, na nartach, na łyżwach, aerobik, taniec, żonglerka i in. wymagające
                    koordynacji ruchów. Dobrze jest, kiedy dziecko samo może zdecydować, która
                    dyscyplina najbardziej mu odpowiada, bo wtedy będzie łączyć przyjemne z
                    pożytecznym.
                    • bemari Re: do ies2 01.03.06, 19:00
                      aj100 ma rację.Trzeba pracować nad koordynacją.Mój jest w dodatku leworęczny,
                      manualnie słaby.Na wf-ie długo był łamagą.Dziś nadal nie lubi gier zespołowych,
                      ale pływa, jeżdzi na nartach i snowbordzie doskonale.Nigdy nie rysował, za to
                      klei modele.Cały czas szukaliśmy dla niego zajęć, które mu pomogą.Niektóre
                      okazały się niewypałem, ale w tej chwili ma kilka prawdziwych pasji.Pracujemy
                      nadal.Pozdrawiam.
                • aj100 Re: do ies2 01.03.06, 09:40
                  Twój siedemnastolatek znajdzie praktyczne wskazówki, dotyczące uczenia się, tu:
                  www.modnopole.pl/dysleksja/dys13.htm#2
Pełna wersja