antonina_74
27.02.06, 11:07
czy macie doświadczenia z czymś takim?
W piątek Kubę (6,5) bolał brzuch po południu, aż pojechali z tatą do
szpitala,
lekarz stwierdził że nic mu nie jest, wieczorem wymiotował raz, w
weekend nic, dziś rano znowu jęczał ale tak bez przekonania więc poszedł do
przedszkola. W przedszkolu niby coś krąży, ostatnio paru chłopców wymiotowało
jeden po drugim i mamy zabierały ich do domu.
Ostatnio wymyślał różne wymówki żeby nie chodzić do zerówki, a to głowa a to
gardło, ale wszystko okazywało się zmyślone, bo na hasło "Nurofen" zdrowiał w
ułamku sekundy i do tematu nie wracał, "bóle" pojawiają się wieczorami,
często z komentarzem "oj, chyba będę musiał jutro zostać w domu".
Tak się zastanawiam... od co najmniej roku było już wszystko OK, w większości
lubi zajęcia, czyta, pisze najlepiej w grupie, panie go chwalą, nie ma nic co
sprawiałoby mu jakieś kłopoty, poza tym że pewne rzeczy go nudzą i oznajmia
że "nie chce mu się" tego robić. Jedyne na co narzeka w zw. z zerówką to
że "ciągle ktoś mu każe robić zadania", że "mało czasu żeby się normalnie
bawić" ale z tego co wiem zajęcia nie trwają dłużej niż 3-4 godz w 3
kawałkach, reszta pobytu to zabawa, spacer, posiłki. Panie są raczej OK, znam
je od 4 lat i nie
sądzę żeby nagle zmieniły się w sadystki, jedynym problemem mogą być koledzy
Pani twierdzi że nie dokuczają mu za bardzo - ale Kuba jest z tych
nieasertywnych co nie potrafią oddać jak ktoś uderzy.
Czy to jest już fobia szkolna? Co to może być? Co to będzie - od września
szkoła i będzie musiał
chodzić, niezależnie od chęci... wolałabym uniknąć sytuacji w której dziecko
wymiotuje ze strachu i dostaje bólów brzucha co rano...