ból brzucha = fobia szkolna?

27.02.06, 11:07
czy macie doświadczenia z czymś takim?
W piątek Kubę (6,5) bolał brzuch po południu, aż pojechali z tatą do
szpitala,
lekarz stwierdził że nic mu nie jest, wieczorem wymiotował raz, w
weekend nic, dziś rano znowu jęczał ale tak bez przekonania więc poszedł do
przedszkola. W przedszkolu niby coś krąży, ostatnio paru chłopców wymiotowało
jeden po drugim i mamy zabierały ich do domu.
Ostatnio wymyślał różne wymówki żeby nie chodzić do zerówki, a to głowa a to
gardło, ale wszystko okazywało się zmyślone, bo na hasło "Nurofen" zdrowiał w
ułamku sekundy i do tematu nie wracał, "bóle" pojawiają się wieczorami,
często z komentarzem "oj, chyba będę musiał jutro zostać w domu".
Tak się zastanawiam... od co najmniej roku było już wszystko OK, w większości
lubi zajęcia, czyta, pisze najlepiej w grupie, panie go chwalą, nie ma nic co
sprawiałoby mu jakieś kłopoty, poza tym że pewne rzeczy go nudzą i oznajmia
że "nie chce mu się" tego robić. Jedyne na co narzeka w zw. z zerówką to
że "ciągle ktoś mu każe robić zadania", że "mało czasu żeby się normalnie
bawić" ale z tego co wiem zajęcia nie trwają dłużej niż 3-4 godz w 3
kawałkach, reszta pobytu to zabawa, spacer, posiłki. Panie są raczej OK, znam
je od 4 lat i nie
sądzę żeby nagle zmieniły się w sadystki, jedynym problemem mogą być koledzy
Pani twierdzi że nie dokuczają mu za bardzo - ale Kuba jest z tych
nieasertywnych co nie potrafią oddać jak ktoś uderzy.
Czy to jest już fobia szkolna? Co to może być? Co to będzie - od września
szkoła i będzie musiał
chodzić, niezależnie od chęci... wolałabym uniknąć sytuacji w której dziecko
wymiotuje ze strachu i dostaje bólów brzucha co rano...
    • nisar Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 11:35
      Witaj w klubie.
      U mnie wyglądało to niemal identycznie, tyle że Młoda od początku wyraźnie
      mówiła o co chodzi. A chodziło o to "jak ja sobie w tej szkole poradzę".
      Zaznaczam, że zabawa zaczęła się na początku zerówki, czyli dokładnie rok przed
      rozpoczęciem nauki.
      Podejrzewam podobny problem u Kuby. Ewidentnie się czegoś boi, nie musi to być
      koniecznie szkoła, ale może uważa że nie daje sobie rady z zadaniami z zerówki?
      A może ma kłopot z jakimiś zadaniami, względnie z ich "ogarnięciem" i boi się
      konsekwencji?
      Nie wiem jak możesz dotrzeć do sedna sprawy, Młoda zawsze była otwarta i nie
      ukrywała niczego, więc tutaj nie mam doświadczenia. Ale wydaje mi się że clou
      programu to właśnie diagnoza CO jest tak dużym źródłem stresu.
      Powodzenia.

      • agatka_s Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 11:43
        u nas co prawda bolow brzucha nie bylo, ale lek (widoczny mimo wszystko tak)
        przed pojsciem do szkoly...

        Przy czym u nas byla jasna przyczyna, bo moj syn zobaczyl w tv migawke z
        jakiejs szkoly gdzie dzieci siedzialy rowno i prosto w lawkach (taki typowy
        obrazek z rozpoczecia roku...), i tak sobie to wyobrazil ze on juz tak zawsze
        bedzie musial siedziec, nawet nie bedzie mogl sie podrapac...

        Mniej wiecej po tygodniu przeszlo.


        A co do ewentualnych symulacji, my mamy umowe ze sym moze raz czy dwa nie pojsc
        do szkoly ot tak bo nie chce. Ustalilismy ze ja wole tak, nizby mial symulowac
        i mnie tym o zawal serca przyprawiac. Dzieki Bogu nie naduzywa, choc jakos
        ostatnio codziennie rano ma taka ochote...No nic byle do wiosny...(choc dzisiaj
        to juz tuz tuz)
      • antonina_74 Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 12:54
        No właśnie - problemów "z nauką" na pewno nie ma. na 100%. Dostałam od pań
        zestawienie "ocen" czyli wyliczone tak z 50 umiejętności gdzie wszystko jest
        ocenione na "bardzo dobrze" lub "dobrze". Czyta, pisze, liczy, dodaje,
        odejmuje, zna się na zegarze, rysuje - zawsze był do przodu z czytaniem,
        pisaniem, nadal jest. Bardziej obstawiałabym że mu się nudzi i że nie lubi
        robić rzeczy na rozkaz, nigdy nie lubił. Też antycypuje szkołę "a w szkole to
        tylko będę musiał się uczyć, nie będzie żadnej zabawy".
        Prędzej obstawiałabym kolegów - już nie raz bywało że ten popchnął, tamten
        zrobił buzią "prrrr" (najgorsza obelga) i młody w płacz bo nie potrafi oddać
        albo się zrewanżować. Ale z drugiej strony nieraz widzę jak się zgodnie razem
        wygłupiają z kolegami, jest zapraszany na wszystkie urodziny kolegów, ma
        najlepszego przyjaciela, miał sporą rolę w jasełkach i świetnie sobie z nią
        poradził, z wierzchu wszystko wygląda dość dobrze.
        • agatka_s Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 13:03
          no to moze go poprostu ten brzuch bolal...
        • nisar Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 13:04
          Mam wrażenie, że wielu "Zerówkowiczom" szkoła jawi się jako coś na kształt
          końca życia. To co dzieje się w zerówce uważają za przedsmak obowiązków
          szkolnych, które będą im zajmowały 100% czasu, na nic innego już go nie
          starczy.
          Może pomoże luźna opowieść o tym, jak np. ty w pierwszych klasach szkoły miałaś
          dużo czasu na swoje hobby (basen, skakanie w gumę z koleżankami itd). Może
          uspokoi go, gdy usłyszy, że w pierwszej klasie tak naprawdę powtarza się to
          samo co się robi w zerówce, że wprowadzenie w naukę jest bardzo łagodne, jest
          dużo zabaw śródlekcyjnych, wycieczek itd. (tak jest faktycznie, pamiętam że
          Młoda w pierwszej klasie nie robiła w domu prawie nic), że w szkole często bywa
          się krócej niż w zerówce (jeśli nie będzie musiał zostawać w świetlicy).
          Jeśli uda Ci się "oswoić" synkowi temat, myślę że problemy z bólem brzucha też
          miną.
    • manderla Re: ból brzucha = fobia szkolna? 27.02.06, 13:17
      Też tak powiem: witaj w klubie!
      w przedzkolu miałam to samo, jeszcze nie wymiotował i nic go nie bolało, ale nie
      chciał iśc do przedzkola , wiec zostawał czsami w domu. problem był w tym, ze on
      chodził do grupy tzw.integracyjnej, gdzie małe dzieci od 2, 5 az do zerówki . W
      wiku czterech lat pieknie czytał i pisał drukowanymi literami, a pani kazały mu
      jakies szlaczki robic, malunki, kolorowanki - on tego po prostu nie cierpiał! i
      się nudził! Wiec brał jakąś książkę z domu (po cichu) np. o lotnictwie i
      siedział w kąciku i czytał, zupełnie go nie interesowało, co robią dzieci na
      tych przygotowawczych zajęciach.
      natomiast w pierwszej klasie faktycznie dostał "ataku", wezwaliśmy nawet
      pogotowie. Okazało sie za ma jakies zaleglosci z religii i muzyki, mimo ze pani
      caly czas twierdzila, ze wszysko w porzadku. pozatym, tak jak przedmowczymi, tez
      czasami pozwalam mu zostac w domu kiedy baaaardzo nie chce isc do szkoly, i nie
      mamy juz z tym zadnych klopotow.
      Mysle ze problem jednoznacznie lezy po stronie przedszkola, twój dzieciak albo
      sie nudzi, albo cos innego moze mu tam przeszkadzać.
      powodzenia
      • ammeux Re: ból brzucha = fobia szkolna? 01.03.06, 18:19
        Miałam to samo, przez III i IV gr w przedszkolu. Ból brzucha codziennie rano sad
        Trochę pomagały metody z nazywaniem uczuć: A jak cię ten brzuch boli? A jak
        duży jest ten ból? Jest duży jak stąd do księżyca czy jak stąd do tamtego
        drzewa? A co możemy z tym bólem zrobic?? Itp. Trochę pomagało.
        Ale..... smile bóle brzucha skończyły się jak dziecko poszło do I klasy!!
        (Panicznie bałam się jak to będzie w szkole!!!!) Po pierwsze: nie posyłaj
        małego do szkoły z dziećmi, z którymi chodzi teraz!! Po drugie: znajdź mu nie
        tyle wspaniałą szkołę (czy takie w ogóle są??) co WSPANIAŁĄ, ciepłą, serdeczną,
        nauczycielkę.
        My tak zrobiliśmy i UDAŁO się, a z tego co piszesz, nasze dzieci i ich problemy
        są baaaardzo podobne.
    • olamka1 Szkoła muzycznaa ja już się BOJĘ zadań w szkole.. 02.03.06, 10:21
      Mam może ciutkę podobny problem z moją PIĘCIOLATKĄ... i nie ukrywam, że
      zaczynam się już martwić o szkołę...
      Mieszkamy w Niemczech, Mała chodzi do przedszkola - BARDZO BARDZO chętnie oraz
      od września zapisąłam ją do szkoły muzycznej. Szkoła muzyczna jest raz w
      tygodniu po 1,5 godziny, niestety od 9.00 do 10.30 czyli w czasie przedszkola.
      Wygląda to tak, ze w przeszkolu sarah ląduje w tym dniu koło 11.00 czyli
      zostaje jej bardzo mało czasu , gdyż odbieram ją o 13.30 - do tej godziny trwa
      przedszkole. I córka już w przeddzień zaczyna narzekać, ze NIE chce iść do
      szkoły muzycznej, bo:
      - potem jest ZA KRÓTKO w przedszkolu i dzieci coś robią a jej NIE BYŁO...
      Jak już jest w szkole muzycznej, to jest ZADOWOLONA, nie ma tam problemów plus
      uczy się fajnych piosenek itp. smile
      Tylko zaczyna się PROBLEM z ... zadaniami domowymi. Pani zadaje dzieciom np. do
      narysowania obrazek z cymbałkami, albo śpiewającymi dziećmi itp. Moja Sarah
      UWIELBIA rysować... a stawia VETO, że NIE narysuje za chiny tego co Pani
      prosiła. Opór okropny. NIE CHCE ODROBIĆ ZADANIA. Ja NIE naciskam, bo wiem, ze
      to przecież nie "na poważnie" i Pani ani nie skrzyczy, ze nie ma rysunku ani
      nic... najwyżej "uda, ze jej smutno", no nie wiem. Tylko MARTWI MNIE to
      kompletne VETO mojej córki... NIE I JUŻ!!! Martwię się pod kątem tego, ze od
      września idzie do szkoły - w Niemczech do pierwszej klasy idą nawet dzieci
      niespełna 6 letnie... . Boję się, ze ten sam problem będzie z odrabianiem
      lekcji... . Poradźcie mi - jak ma REAGOWAĆ, zeby jej nie zniechęcić a
      jednoczesnie, zeby wyrabiać w niej poczucie obowiązku... ???
      • olamka1 Aha... i ten ból brzucha... 02.03.06, 10:26
        No właśnie - o tym zapomniałam...
        Gdy proszę, że teraz będziemy rysować to co pani zadała to stwierdza, ze teraz
        nie moze, bo ją brzuch boli... Martwi mnie, ze WYMYŚLIŁA juz w wieku 5 lat
        WYMÓWKĘ. bo to wymówka... . Oczywiste. Ból przechodzi jak ręka odjął, gdy NIE
        musi rysować...
        Zastanawiałam się, że może chodzi o to, że WSTYDZI SIĘ, że rysuje GORZEJ niz
        inne dzieci w szkole muzycznej... nic z tych rzeczy... rysuje naprawdę ładnie,
        więc to nie w tym problem... plus rysuje chętnie - byle tylko nie DO SZKOŁY
        MUZYCZNEJ sad
Pełna wersja