moja ciąża a teściowa

IP: *.solutions.net.pl / *.solutions.net.pl 09.12.02, 14:48
Mam 25 latek, od trzech jestem mężatką, niestety mieszkamy z teściami
jeszcze... w tym roku udało sie zrealizować nasze największe marzenie -
kupiliśmy mieszkanie, teraz bardzo powoli(w zależności od możliwości
finansowych) remontujemy i urządzamy ale przeprowadzkę planujemy dopiero w
przyszłym roku (ech te pieniązki...). Właśnie skończyłam studia, jeszcze na
dobre nie zaczęłam szukac pracy na stałe i lepszej - a tu nagle okazało sie
ze jestem w ciąży, pierwsza reakcja to stach i przerazenie ale teraz z kazdym
dniem ciesze sie coraz bardziejsmile))
życiowe plany sie "troszkę" zmieniły smileale z tym już sobie poradziłam
problemem jest moja teściowa...
Jestem asertywną osobą i umiem powiedziec nie ale przy niej czasem odechciewa
mi sie wszystkiego, teściowa była super kobietą (z małymi czasowymi wyjątkami
kiedy dopadał ją taki pesymistyczny dół)do czasu kiedy młodszy syn
wyprowadział sie z domu a ja akurat zaszłam w ciążę. Chyba wszystkie uczucia
przelała na tą małą istotkę w brzuszku, wciąż powtarza że nie wyobraża sobie
żebyśmy sie wyprowadzili wcześniej niż za jakieś dwa lata (bo sobie nie
poradzę z małym), uważa ze nawet mój mąz -jej syn- nie musi uczyć sie
przewijać, kąpać czy nawet chodzić ze mną do lekarza bo to niepotrzebne (!!),
cokolwiek jej sie zaproponuje odnośnie przyszłego roku np jakiś wyjazd ona:
przeciez nigdzie nie pojade bo będzie małe dziecko i będę z nim na spacery
chodzić a pozatym tyle bedzie przy nim pracy... ale kiedy ja coś wspomnę ze w
takim razie to będę miała więcej czasu dla siebie to zaczyna opowiesci jakie
to życie z dzieckiem jest wyczerpujące... Na początku ciązy jeszcze
potrafiłam coś "mocniejszego" jej powiedziec, teraz przestałam reagować na
jej gadanie ale czuję sie z każdym dniem coraz bardziej osaczona, nie damy
rady by wczesniej sie przeprowadzić czego nie mogę przeżałować jedyna
pociechą jest mąż, który na szczęscie smile) jest po mojej stronie i to on
najbardziej stopuje "mamusię" w jej macierzyńskich zapędach. Nie mogę
zrozumieć jak kobieta, którą uważałam za moją drugą mamę mogła sie tak
zmienić????
Napiszcie coś na pocieszenie i poradę...
    • Gość: a. Re: moja ciąża a teściowa IP: *.stacje.agora.pl 09.12.02, 16:53
      Niestety nic pocieszająego nie napiszę. Miałam równie zaangażowaną tesciową, i
      też musieiśmy u niej przemieszkać aż do czasu wybudowania naszego mieszkania -
      tzn do 2 roku córki. I wspominam ten czas jako koszmar. Uważam ze to przez nią
      mój mąz przestał w ogole angazowac się w opiekę nad dzieckiem - kiedy tylko coś
      trzeba było zrobić jego mama pędziła - na wyścigi ze mną. Wiec mąż już nic nie
      musiał. Wyciagała mi dziecko z rak, ”żebym sobie odpoczęła” i na nic zdawały
      się moje protesty. I to wszystko ze szczerego serca. NIe umiałąm sobie z tym
      poradzić płakałam w łazience i nienawidziłąm jej szczerze
      a równoczesnie nie umiałam jej powiedzieć ”nie” wystarczająco mocno. Wszystko
      wiedziała lepiej - nawet to czy mam jeszcze mleko w piersi czy już nie.
      Dzisiaj myślę, że nie trzeba było szanować jej intencji tylko twardo bronić
      swojego prawa do dziecka. A najlepiej wyprowadzić sie jak najszybciej!!!
      Babcia nie powinna siętak natrętnie wtrącac w pomoc! Moj maz tez mi obiecywał,
      że będzie mnie bronił przed swoją mamą, ale jak przyszło co do czego - nie
      rozumiał o co mi chodzi.
      dlatego uwielbiałam wyjeżdżać! Jeśli tylko twoje dziecko będzie zdrowo się
      chować, nie wahaj się , wyjeżdżaj na wakacje - szczesliwa mama to i szczęsliwe
      dziecko! Myśmy nasze maleństwo nosili w górach, zabuerali na sylwestra i to
      były nasze najszczęsliwsze chwile. Swoje pierwsze kroczki nasza cóereczka
      zrobiła właśnie podczas takiego kilkudniowego wyjazdu a nie w ciepłych
      pieleszach na oczach babci i dzięki temu czułam ,że to jest prawdziwie nasza
      rADOŚC, nieodebrana nam przez nikogo.
      Dziś po kilku latach kiedy mieszkamy już sami, nasze stosunki z teściowa są
      bardzo dobre (pewnie dzięki temu, że ja przez tak długo gryzłam się w język i
      starałam się być delikatna i taktowna) ale przypłaciłam to dużym stresem i tak
      myślę sobie, że ona nawet nie wie przez co ja przeszłam i że to
      niesprawiedliwe. Ja tez juz o wielu rzeczach zapomniałam, albo postarałam się
      zrozumieć ale jedno wiem na pewno: zawsze, wszystkim będe odradzać mieszkania z
      takimi ”aktywnymi” tesciami czy rodzicami. Swoi dzieckiem lepiej czy gorzej
      powinni zajmować się rodzice a dziadkowie moga jedynie wspierać wtedy kiedy
      zostaną poproszeni o pomoc. Nie wczesniej.
      Pozdrawiam, trzymaj się.
    • Gość: k Re: moja ciąża a teściowa IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 18:23
      Ja też mam taką teściową, co to nawet lepiej niż USG przewidywała, że urodzę
      córkę i nie docierało do niej, że to będzie chłopczyk. Po porodzie odwiedzał
      mnie 5 razy dziennie, bo zawsze miała po drodze i też wszystko wiedziała
      najlepiej. Na szczęście po 2 miesiącach od porodu wyprowadziliśmy się do
      innego miasta i mój koszmar się prawie skończył, bo zostały jeszcze telefony i
      wieczna kontrola czy o 21 mały już śpi czy nie i co było na obiad. Ale to i
      tak lepiej niż spotkania z nią.
      Pozdrawiam i nie daj się.
      • Gość: l Re: moja ciąża a teściowa IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.12.02, 13:25
        Moja tesciowa zaczęła już od obecności na sali porodowej - chciała mi czytać
        książkę na głos - powiedziałam jej, ze bardzo dziękuję i ze napradwę nie mam
        ochoty w tej chwili na lektora, w końcu po spojrzeniach rzucanych w stronę mego
        małżonka -ten zorientował sie, ze to on ma swoją mamę wyprowadzić. Jak dla mnie
        o godzine za późno. Małżonek kompletnie nie zdał testu z asertywnośc - ja nie
        miałam wtedy siły ni ochoty by zdawać jakikolwiek test poza tym najważniejszym.
        Po porodfzie mieszała się we wszystko, co możliwe- bez skrępowania dotykała
        piersi sprawdzając, czy jest wystarczająco dużo mleka a na moje uwagi, że nie
        podoba mi się to dotykanie udawała, ze sie zapomniała.
        Lepiej wiedziała, co jest dla mojego dziecka najlepsze- kiedy próbowałam jej
        wytłumaczyć, że jako matka trójki dzieci w większości spraw ma rację - ale i
        ona moze się myluić - łzy i obrażanie się. Miała zdanie na temat wszytskiego:
        kiedy karmić, kiedy nie, ile, kiedy na spacer, (za mało, za dużo), to normalne,
        a to nie itd.
        Wszystko poparte przykładami: Mój Adaś też, moja Basia nie miała takich
        rzeczy..itd itp.
        Mąż uważał, że chce jego mama chce dobrze i że przesadzam. Ja uważałam, że mój
        mąż chyba nadal mentalnie jest popdorządkowany autorytetowi swoich rodziców. Ja
        byłam czarną owcą, która nie pasuje do rodziny.
        Teraz jest trochę lepiej, może dlatego, ze (paradoks) wróciłam do pracy i
        kontakty z babcia są rzadzsze (dzieckliem zajmuje się opiekunka). Wcześniej
        teściowa nie mieszkała z nami (ale i to jej nie przeszkadzało zagladać do
        nas: "bo była u kolezanki obok", "Bo płaciła na poczcie", "bo przechodziła
        obok", "bo nie dzwoniłam prze 1 cały dzień")
        Pomimo tego, ze wyraźnie powiedziałam jak wyobrażam sobie pomoc : będę
        dozgonnie wdzięczna za przygotowywanie obiadów co parę dni- byłam bombardowana
        dobrymi radami prze 24h na dobę _ chociaz musze przyznać, że jedzonko
        (wyśmienite) też dostawałam.
        I teraz tak naprawdę mam żal. Że strasznie chciałam opiekować się dzieckiem,
        być jego mamą, ze chciałam , by jego tata aktywnie włączyła się w tę opiekę,
        poznawał swoje dziecko od maleńkości, żebyśmy byli rodziną. A (może trochę
        utopijną ) wizje rodzinnej sielanki zniszczyła teściowa- bo straciłam mnóstwo
        nerwów w obronier swoich praw do dzidzi i poczuciui, że nie mogę się dogadać z
        mamą mego ukochjanego wybranka. I żal do tesciowej - i do jej syna- że nie
        sprostał moim wymaganiom.
        Ale najważniejsze jest to, że pamiętam to wszystkio dopiero jak przeczytam np
        taki wątek na forumsmile)), a normalnie kocham swoje dziecko , dogaduję się z
        teściową, a zmęża może jeszce ludzie będą smile))))))
        Pzdr
        • Gość: a. Re: moja ciąża a teściowa IP: *.stacje.agora.pl 10.12.02, 15:43
          I, dziękuję za list,a autorce wątku za jego rozpoczęcie. I, napisałaś wszystko,
          co i ja napisac probowałam.
          Tak się cieszę (chociaż to złe słowo, bo tu nie ma powodu do radości), że teraz
          wiem, że nie tylko ja przechodziłam przez ten koszmar.
          I tak sobie myślę, że mimo tego żalu który w sobie noszę do siebie, do
          tesciowej, do męża udało mi się może cos ważnego ocalić? Bo dzis, podobnie jak
          u I, nasze stosunki z teściową układają się bardzo dobrze i pozostaliśmy
          kochającą się rodziną.
          Ale za zadne skarby nie chciałabym tego przechodzić raz jeszcze.
          Teraz mamy już drugie dziecko, urodziło się już w naszym mieszkaniu i cieszę
          się każda chwilą, choć mało ich mam, bo pracuję (wtedy - z pierwszą córką tez
          musialam wrocic do pracy i w dzien byla opiekunka - tesciowa na szczescie tez
          pracowała). I cieszę się, że wreszcie mam okazję robić awanturę mężowi, że nie
          zajmuje się córkami w wystarczającym stopniu - bo teraz to widać. I, o dziwo,
          wcale nie jestem bardziej zmęczona niż wówczas kiedy musiałam walczyć o każdą
          chwile sam na sam z moją córeczką i tłumaczyć się z każdej podjętej decyzji.
          Może to jest tak, że o pewnych przeżyciach się zapomina, może nasze mamy i
          teściowe powinny przeczytać te nasze listy, by niechcący nie krzywdzić
          następnych młodych mam? Może my same powinnysmy pamietac o tym co tu piszemy,
          bo nasze dzieci tez beda kiedys miały dzieci?
          Pozdrawiam
          • Gość: Kasia Re: moja ciąża a teściowa IP: *.chello.pl 10.12.02, 18:15
            wink)) Cześć dziewczyny!!! Jeeeeeja, wiem o czym mówicie. Ja - co prawda dopiero
            kończę ciążę, ale na szczęście "fundnęłam" (znacznie wcześniej) mojej Teściowej
            pokaz asertywności (hen hen przed ciążą). Na całe szczęście niewiasta ta
            zamieszkuje sporo kilometrów od nas, jednakowoż od początku próbowała mi
            narzucić styl życia ich rodziny (zupełnie inny od tego, w którym ja się
            wychowałam: dla usprawiedliwienia mojego postępowania dodam, że ja i moja
            rodzina z kolei nigdy i nikomu nic nie staraliśmy sie narzucić, serio). Raz
            dostała ostrzeżenie, w postaci niemal półrocznego całkowitego zawieszenia
            kontaktów (z telefonami mojego męża, któy "trzymał" moją stronę - łącznie ...)
            Od początku mojej ciąży starała się "zaanektować" to dziecko na potrzeby
            swojego życia (na własną prośbę - nudnego); ale - na jej kolejne "no chyba
            żartujesz; ja na coś takiego sie nie zgodzę" (patrz: odłożenie chrztu do czasu
            jako-takiej świadomości dziecka, co do wypowiadanych słów i związanych z tym
            obowiązków - decyzja męża i moja), grzecznie odpowiedziałam: "to po prostu
            przestaniemy do ciebie przyjeżdżać". PRzy okazji zamęczania mnie doradztwem nt.
            postępowania z dziećmi "wżeniłam" kilka sążnistych tekstów: m.in. "ciekawe,
            skoro wszystko tak wspaniale wiesz, to czemu opowiadasz, ze twoje dzieci całe
            życie były takie chorowite i leżakowały po szpitalach???"; przeplatane
            wdzięcznym, a zaczerpniętym skądś cytatem: "gdyby Bóg chciał by starzy ludzie
            wychowywali dzieci, to by nie było menopauzy". I mam święty
            spokój.Pozdrawiam smile
          • Gość: dodo Re: moja ciąża a teściowa IP: 209.226.65.* 10.12.02, 19:36
            Gość portalu: a. napisał(a):
            Może my same powinnysmy pamietac o tym co tu piszemy,
            > bo nasze dzieci tez beda kiedys miały dzieci?

            i to sa swiete slowa!
        • Gość: s Re: moja ciąża a teściowa IP: *.stacje.agora.pl 11.12.02, 12:48
    • Gość: dorota Re: moja ciąża a teściowa IP: *.proxy.aol.com 10.12.02, 18:10
      Ja na twoim miejscu wyprowadzilabym sie jak najszybciej!
      Przed wami wielki moment, urodzi sie wam dziecko! Przed wami trudne zadanie:
      macie stworzyc rodzine, ustalic jakie zasady beda w niej rzadzic, nauczyc sie
      wspolnej odpowiedzialnosci za malenstwo i za wasze wspolne zycie. Teraz jest na
      to czas. Masz racje bojac sie, ze twoj moz nie bedzie mial okazji zajmowac sie
      dzieckiem, powiem wiecej on nie bedzie mial szans nawiazac z nim prawidlowej
      relacji ojciec- dziecko. Zatem bron swoich praw do bycia pelnoetatowa mama i
      bron praw swojej przyszlej rodziny, nie jestescie przeciez niepelnoletni,
      chociaz tak jestescie traktowani.
      Mozna zaakceptowac pomoc, ale nie za cene ubezwlasnowolnienia.
      Pozdrawiam i zycze odwagi! Zycie na wlasny rachunek jest moze trudniejsze, ale
      warto!
      • mruwa9 Re: moja ciąża a teściowa 10.12.02, 18:38
        Podpisuje sie obiema rekami i nogami: mimo pierwotnych wizji, jak to bedzie cudownie i sielankowo, gdy narodzi sie
        dzidzius, w rzeczywistosci narodziny dziecka powoduja autentyczny kryzys (inaczej: przelom) w zyciu rodziny.
        Czasem naprawde kryzys: trzeba nauczyc sie zyc i funkcjonowac w nowej rzeczywistosci bez patrzenia na rece
        przez osoby postronne, chocby najzyczliwsza tesciowa. Wyprowadzic sie i to jak najszybciej! (o ile macie taka
        mozliwosc). I ewentualnie wczesniej okreslic zasady pomocy ze strony babc/ dziadkow: Ja powiedzialam, ze nie
        zycze sobie odwiedzin czyichkolwiek w szpitalu i pologu (z wyjatkiem meza) , ze jesli bede gotowa na odwiedziny,
        sama dam znac. I ze chetnie skorzystam z gotowych obiadkow w sloikach (okropnie wyrachowana jestem, nie?), ale
        musimy nauczyc sie byc rodzicami bez wspomagania z zewnatrz (w zyciu okazalo sie byc niewykonalne...albo
        przynajmniej bardzo trudne). Babcie jeszcze dostana swoj czas od wnukow. A jesli ta rewolucja w rodzinie
        (narodziny dziecka) naprawde nie maja przeksztalcic sie w kryzys rodziny (jak sie np. poklocic p[rzy tesciowej? A
        przeciez zdarza sie), to lepiej uczyc sie byc rodzicami bez swiadkow.
        Pozdrawiam!
    • Gość: Halina Re: moja ciąża a teściowa IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 10.12.02, 21:19
      A jaki ty masz problem???? Mieszkanie wkrotce bedzie gotowe do przeprowadzki,
      tesciowa pelna radosci i chetna do pomocy... Chcialabys raczej tesciowa ktora
      urzadza dantejskie sceny bo jestes w ciazy i wyrzuca cie z domu bo nie ma w
      nim miejsca dla dziecka??? Tak bylo ze mna. Musielismy przeprowadzic sie do
      moich rodzicow, mieszkania nawet do remontu jeszcze nie mielismy,(dopiero
      pozniej pojawilo sie i to super). Dziecko po urodzeniu bylo umierajace, a moi
      tesciowie go nie odwiedzili, bo skoro ma umrzec to po co. Tesc lekarz tylko
      dzwonil do szpitala i zaspokajal swoja ciekawosc telefonicznie. Faktem ze to
      macocha mojego meza , nie matka, ale nie zmienia to chyba faktu ze nie
      chcialabys takiego ukladu?
    • aankaa Re: moja ciąża a teściowa 10.12.02, 23:21
      nauczcie się odmawiać jak najszybciej
      moja teściowa (mimo, że jestem od -nastu lat rozwiedziona) jeszcze przychodzi
      do mnie obiadki wnusiom gotować (a chłopy dawno babcię przerosły), bo ze mnie
      kiepska matka :o(
    • Gość: garolka Re: moja ciąża a teściowa IP: *.solutions.net.pl / *.solutions.net.pl 11.12.02, 12:01
      dzieki za Wasze wypowiedzi
      poczytałam przemyślałam
      kiedy obiektywnie patrzę na moją teściową widzę kobietę, która tak
      bardzo "potrzebuje być potrzebną"... Fakt, ze mieszkając razem przez trzy lata
      wiele się od niej nauczyłam, jakoś nigdy specjalnie nie wtrącała się w nasze
      małżeństwo ale też dziwnie sie czułam kiedy mąż chorował a ona wstawała w nocy
      i sprawdzała mu temperaturę... mimo mojego- przeciez ja tu jestem, (myslę że
      tak samo będzie z dzidziusiem). A te jej pesymistyczne humory typu a jak wy
      sobie poradzicie (kiedy się przeprowadzimy), telefony w ciągu dnia zrób to zrób
      tamto, a gdzie chodzisz, znowu jakies koleżanki,
      przecież ona taka nie była! Czasem czuję sie nie jak żona jej syna, ale jak
      jeszcze jedno dziecko w rodzinie...
      i ta jej przesadna troskliwość z jednej strony a z drugiej kiedy mówię że nie
      czuję sie najlepiej to słyszę - ciąża to nie choroba, za moich czasów kobiety
      były silniejsze itd itepe.
      Ostatnio, (po dużych zakupach typu płytki itp) pytanie do syna (mojego męża): i
      naprawdę sie przeprowadzicie? on: jak najbardziej, i przystopował mamusię kiedy
      zaczeła swoje - i jak wy sobie poradzicie...
      Nie chcę tak dramatyczne - zrywać z nią kontakty ale jak będzie dalej? wszystko
      okaże sie po porodzie, na razie staram się nie martwić na zapas smile Owszem,
      dobrze będzie mieć kogoś do pomocy przy małym - ALE TYLKO przez jakieś dwa
      pierwsze miesiące (maksymalnie) a potem zrobimy wszystko żeby sie przeprowadzić.
      jeszcze jedno: na szczeście teściowa pracuje wobec czego do godz 16 będzie
      spokój smile a telefonów można nie odbierać

      Gość portalu: a. napisał(a):
      Może my same powinnysmy pamietac o tym co tu piszemy,
      > bo nasze dzieci tez beda kiedys miały dzieci?
      taaak w końcu teściowe też kiedyś były na naszym miejscu...
      • Gość: Halina Re: moja ciąża a teściowa IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.02, 19:51


        > Gość portalu: a. napisał(a):
        > Może my same powinnysmy pamietac o tym co tu piszemy,
        > > bo nasze dzieci tez beda kiedys miały dzieci?
        > taaak w końcu teściowe też kiedyś były na naszym miejscu...
        Albo i inaczej nalezy to rozumiec: I ty bedziesz kiedys tesciowa. Jak
        bedziesz sie wowczas czula kiedy synowa ci powie ze ciebie to dziecko nie
        dotyczy?
        • Gość: Kasia no wiesz !!!! IP: *.chello.pl 12.12.02, 23:26
          Ja będę czuła się normalnie!Zlituj się, ale to jest moim zdaniem ZWYKŁE i
          NIEUPRAWNIONE NICZYM chamstwo, żeby łatać swoje nudne i nieciekawe, często
          emeryckie (rentierskie) życie, uzurpując sobie prawo do wychowywania czyjegoś
          dziecka!Ja swoje potencjalne wnuki będę po prostu kochać, rozpieszczać je i
          inne takie, ale na pewno nie będę się wpychać przed szereg i próbować udawać,
          ze to ja jestem Matką obarczoną misją wychowania tegoż.Rola Babci moze być
          równie inspirująca. Nie należy jej nigdy mylić z rolą mamy (w tej już opisywane
          tu kobiety mogły się sprawdzić). Co więcej - dalej są Matkami i powinny -
          kochając swoje własne dzieci - w tym wypadku rodziców szkraba - zdawać sobie
          sprawę, że niszczą stabilność ich rodziny, ranią osoby, wybrane przez własne
          dziecko. Przepraszam, ale jednoznacznie uznaję zachowania takich
          nadopiekuńczych kobiet za skandal i uważam , że zdrowo jest jasno postawić
          sprawę od początku.
          • Gość: Halina Re: no wiesz !!!! IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.02, 17:19
            Niepotrzebnie tak sie podniecasz.Jak twoje dziecko bedzie mialo swoje dzieci
            bedziesz tesciowa i babcia. Chyba nic nietaktownego w tym nie widac, wiec co
            sie tak obruszasz? Twoje dziecko twoj obowiazek. W zyciu nie chcialabym
            wychowywac czyis dzieci. Ale chetnie widzialabym pomoc ze strony tesciowej,
            albo chociaz radosc i to rozpieszczanie mojego dziecka. ZWYKLE I NIE
            UPRAWNIONE NICZYM chamstwo moze pracowac w dwie strony i ze strony tesciowej i
            ze strony synowej. Niewywazenie w obydwu przypadkach jest niezdrowe. Ani
            nadopiekuncza tesciowa ani przewrazliwiona na swoim punkcie synowa nie sa
            zdrowe dla dziecka. Jak ktos tak bardzo boi sie tesciowej to powinien juz
            dawno nie mieszkac pod jej dachem. Wszak chyba tesciowa nie wiezi synowej na
            sile?
    • Gość: Ola Re: moja ciąża a teściowa IP: gw:* / 192.168.115.* 11.12.02, 14:52
      Jedynym wyjściem jest uciekać jak najszybciej. Uciekać do swojego mieszkania.
      Na Twoim miejscu zrobiłabym to natychmiast. Sama widzisz, że doświadczenia
      forumowiczek nie były w tym względzie dobre. Ja nigdy nie mieszkałam z teściami
      (na szczęście), bo nigdy nie chcieliśmy się na to zgodzić. Zaraz po slubie
      wynajęliśmy mieszkanie, choć kosztowało to dużo, a teściowie zostali sami we
      dwoje w dużym domu jednorodzinnym. Sama powinnaś decydować o twoim dziecku, a z
      opisanej sytuacji wynika, że przy teściowej nie będzie to możliwe. Zasada jest
      prosta chcesz uniknąć stresu i spięć i zostać nadal dobrą synową - zmykajcie z
      tego domu.
    • Gość: i ja też czasem Wam zazdroszę tej nadopiekuńczości : ) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 20:04
      nie wiem ale zachowanie Twojej teściowej to dla mnie abstrakcja....
      z moją nie układa się najlepiej, generalnie po prostu mnie nie akceptuje i
      już..póki był konkubinat jakoś to znosiła, potem przyszedł cios nr 1 ślub -
      reakcja "po co Wam to", jakbysmy mieli po 20 lat (mamy po 10 więcej)a teraz
      cios nr 2- jestem w ciązy...i kurde wiecie co ona powiedziała jak im to
      oznajmiliśmy "a możę to choroba jajnika, wtedy też sie nie
      miesiączkuje"......załamałam sie, to był 5 tydzień ciązy a pani jest
      lek.medem smile)
      a potem było "że ona już tyle widziała różnych usg" - to reakcja na pierwsze
      nasze usg, i jej największy problem żę "jak to??? to teraz ktoś do mnie będzie
      mówił babciu??? a pani ma 55 lat..to tyle bo narazie to 11 tydzień..ciekawe co
      będzie dalej....i mamy razem spędzić świeta brrr chyba się źle poczuje ; ))
    • Gość: ada Re: moja ciąża a teściowa IP: *.p.lodz.pl 13.12.02, 08:36
      Kochana! Nie zastanawiaj sie dlużej tylko pakuj meza,siebie i maleństwo i
      uciekajcie na swoje!!!!
      My jesteśmy z mężem studentami a kiedy nasi rodzice dowiedzieli sie,że bedzie
      dzidziuś nagle wybuchnęli ogroooooooooomem rodzizielskiej ale jakże zaborczej
      miłości w stosunku do nas i maleństwa.Zaczęła sie fala dobrych rad,całe
      mnóstwo!!!!...........dzidziuś sie nie urodził już miał wybraną datę
      chrztu,mnóstwo nowych ubranek i w ogóle rodzice i teściowie próbowali wsadzić
      nos wszędzie!!
      Tak mnie ten temat zdenerwował i wywołał tyle emocji,że....
      Wyobraź sobie zrobiliśmy tak: ponieważ nie mamy własnego mieszkania zostaliśmy
      w akademiku!,co nas troszkę odizolowało,mimo,że rodzice mieszkają w
      pieknych,dużych domkach..,zaciągnełam męża do szkoły rodzenia, i dużo
      angażowalam go w sprawy ciąży(rozmawiał z dużym brzuszkiem...)Sama wybrałam
      szpital w którym urodzłsię nasz synek i moj mąż był cały czas ze mną.Zawiózł
      mnie do szpitala i to on pierwszy zobaczył naszego synka.!a rodziców o porodzie
      powiadomiliśmy kilka dni później
      Wiesz jaki jest tego efekt?Mój mąż jest najlepszym tata i ma super kontakt z
      dzieckiem,zna go lepiej,niż jego i moja mama!A dziadkowie,kiedy zobaczyli,że
      sobie radzimy(diecko,praca,studia)Dali nam spokój.......Święty!!!!!


      Więc radzę uciekajcie jak najdalej,radę to sobie na pewno dacie!!!
      • Gość: dodo Re: moja ciąża a teściowa IP: *.sympatico.ca 13.12.02, 13:00
        Gość portalu: ada napisał(a):

        > Kochana! Nie zastanawiaj sie dlużej tylko pakuj meza,siebie i maleństwo i
        > uciekajcie na swoje!!!!
        > My jesteśmy z mężem studentami a kiedy nasi rodzice dowiedzieli sie,że
        bedzie
        > dzidziuś nagle wybuchnęli ogroooooooooomem rodzizielskiej ale jakże
        zaborczej
        > miłości w stosunku do nas i maleństwa.Zaczęła sie fala dobrych rad,całe
        > mnóstwo!!!!...........dzidziuś sie nie urodził już miał wybraną datę
        > chrztu,mnóstwo nowych ubranek i w ogóle rodzice i teściowie próbowali
        wsadzić
        > nos wszędzie!!
        > Tak mnie ten temat zdenerwował i wywołał tyle emocji,że....
        > Wyobraź sobie zrobiliśmy tak: ponieważ nie mamy własnego mieszkania
        zostaliśmy
        > w akademiku!,co nas troszkę odizolowało,mimo,że rodzice mieszkają w
        > pieknych,dużych domkach..,zaciągnełam męża do szkoły rodzenia, i dużo
        > angażowalam go w sprawy ciąży(rozmawiał z dużym brzuszkiem...)Sama wybrałam
        > szpital w którym urodzłsię nasz synek i moj mąż był cały czas ze mną.Zawiózł
        > mnie do szpitala i to on pierwszy zobaczył naszego synka.!a rodziców o
        porodzie
        >
        > powiadomiliśmy kilka dni później
        > Wiesz jaki jest tego efekt?Mój mąż jest najlepszym tata i ma super kontakt z
        > dzieckiem,zna go lepiej,niż jego i moja mama!A dziadkowie,kiedy zobaczyli,że
        > sobie radzimy(diecko,praca,studia)Dali nam spokój.......Święty!!!!!
        >
        >
        > Więc radzę uciekajcie jak najdalej,radę to sobie na pewno dacie!!!

        i znow mi sie przypomina taka wegierska sztuka teatralna "drewniany talerz",
        ciekawe czemu?
    • Gość: triss zacytuję koleżankę z pracy .... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 13:33
      ... najlepiej "wziąć" męża-sierotę wink
      • Gość: Halina Re: Nie zgadzam sie z toba IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.02, 17:27
        Wcale nieprawda. Tesc wowczas zeni sie z siksa o 20 lat mlodsza, ktora leci na
        jego pozycje i forse i chociaz niewiele starsza od ciebie chce rzadzic
        wszystkimi. A jeszcze jak rodzi mu dziecko duzo mlodsze od twojego meza to juz
        calkiem przechlapane. Chcialabym aby niektore dziewczyny zaznaly takiego
        ukladu choc na krotko to moze wowczas zmienilyby nieco zdanie na temat swoich
        tesciowych...
        • Gość: kasia hihi ;-)))) IP: *.chello.pl 13.12.02, 18:55
          po pierwsze triss miała chyba na myśli "pełną sierotę" nie półsierotę wink))
          po drugie: dwudziestoletnia siksa na pewno nie będzie wtrącać się w wychowanie
          Twoich dzieci i Twoje małżeństwo wink No chyba że chodzi ci o kasę i problem
          dziedziczenia .... ale jeśli się ma to głęboko gdzieś to układ jest chyba
          idealny pozdro
      • Gość: Halina Re: Nie zgadzam sie z toba IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.02, 20:57
        Wcale nieprawda. Tesc wowczas zeni sie z siksa o 20 lat mlodsza, ktora leci na
        jego pozycje i forse i chociaz niewiele starsza od ciebie chce rzadzic
        wszystkimi. A jeszcze jak rodzi mu dziecko duzo mlodsze od twojego meza to juz
        calkiem przechlapane. Chcialabym aby niektore dziewczyny zaznaly takiego
        ukladu choc na krotko to moze wowczas zmienilyby nieco zdanie na temat swoich
        tesciowych...
    • niedzwiedziczka Re: moja ciąża a teściowa 14.12.02, 08:46
      U mnie było podobnie, tyle, że to była moja mama.
      Mieszkaliśmy w jednej kondyganacji domu, a rodzice w
      drugiej. Mój mąż miał dosyć "dobrych babcinych rad". No i
      zaczęło się: płacz i rozpacz, bo ona sama siedzi na dole,
      a słyszy śmiech dziecka na górze i nikt jej dziecka nie
      przyniesie (jakby nie mogła przyjść do dziecka na górę),
      mąż po późnym powrocie z pracy właśnie kończy obiad, a
      babcia zabiera dziecko "żeby sobie odpoczął" (nieważne,
      że nie widział dziecka cały dzień i chciałby się z nim
      pobawić, jak zje).
      Fakt, że moja siostra zostawiała swoje dziecko mojej
      mamie na parę ładnych miesięcy w roku i wykorzystywała
      każdą okazję, żeby to babcia przejmowała jej obowiązki.
      W końcu zaczęły się "dobre rady" na temat mojego
      małżeństwa, no i już tam nie mieszkamy. Wolę zamiast 67m2
      i rad mojej mamy wynajęte 18m2 i świety spokój.
      Do tej pory moja mama kwestionuje prawa męża do dziecka:
      "Bo to jest przecież MOJA wnuczka!!!"
      Jeśli możecie - zmykajcie stamtąd, nawet za cenę
      niezupełnie wykończonego mieszkania.
      • Gość: facet w dyskusji Drogie Mamy IP: *.abcsystem.com.pl 16.12.02, 12:19
        Tesciowe trzeba sobie po prostu wychować. Być grzecznym owszem, ale TO WY macie
        prawo decydować o własnym dziecku. Problem jest jeśli jestreście uzależnione
        finansowo od teściów albo rodziców, ale moim zdaniem lepiej żyć biedniej ale
        na "wolności". Ja nie wtrącam sie w relację mojej żony z jej matką, ale
        wychowałem sobie teściową że na naszym podwórku my rządzimy. Czasem sobie
        pomarudzi, że to i tamto, ale już nie histeryzuje. Jak sie urodziła nasza
        córka, Babcia była wniebowzięta, ale to my decydujemy o wszystkim !!! Z moimi
        rodzicami nie ma problemu, bo mam dwie siostry i rodzice mają już czwórke
        wnuków więdz ich miłość się odpowiednio rozkłada (przy pierwszym wnuku były
        problemy smile

        Tak wiec apluje do mam. Decydujecie sie na wiecej dzieci (min. 2) a nie
        bedziecie mieli problemów w przyszłości z własną "nadopiekuńczością"

Pełna wersja