Gość: garolka
IP: *.solutions.net.pl / *.solutions.net.pl
09.12.02, 14:48
Mam 25 latek, od trzech jestem mężatką, niestety mieszkamy z teściami
jeszcze... w tym roku udało sie zrealizować nasze największe marzenie -
kupiliśmy mieszkanie, teraz bardzo powoli(w zależności od możliwości
finansowych) remontujemy i urządzamy ale przeprowadzkę planujemy dopiero w
przyszłym roku (ech te pieniązki...). Właśnie skończyłam studia, jeszcze na
dobre nie zaczęłam szukac pracy na stałe i lepszej - a tu nagle okazało sie
ze jestem w ciąży, pierwsza reakcja to stach i przerazenie ale teraz z kazdym
dniem ciesze sie coraz bardziej

))
życiowe plany sie "troszkę" zmieniły

ale z tym już sobie poradziłam
problemem jest moja teściowa...
Jestem asertywną osobą i umiem powiedziec nie ale przy niej czasem odechciewa
mi sie wszystkiego, teściowa była super kobietą (z małymi czasowymi wyjątkami
kiedy dopadał ją taki pesymistyczny dół)do czasu kiedy młodszy syn
wyprowadział sie z domu a ja akurat zaszłam w ciążę. Chyba wszystkie uczucia
przelała na tą małą istotkę w brzuszku, wciąż powtarza że nie wyobraża sobie
żebyśmy sie wyprowadzili wcześniej niż za jakieś dwa lata (bo sobie nie
poradzę z małym), uważa ze nawet mój mąz -jej syn- nie musi uczyć sie
przewijać, kąpać czy nawet chodzić ze mną do lekarza bo to niepotrzebne (!!),
cokolwiek jej sie zaproponuje odnośnie przyszłego roku np jakiś wyjazd ona:
przeciez nigdzie nie pojade bo będzie małe dziecko i będę z nim na spacery
chodzić a pozatym tyle bedzie przy nim pracy... ale kiedy ja coś wspomnę ze w
takim razie to będę miała więcej czasu dla siebie to zaczyna opowiesci jakie
to życie z dzieckiem jest wyczerpujące... Na początku ciązy jeszcze
potrafiłam coś "mocniejszego" jej powiedziec, teraz przestałam reagować na
jej gadanie ale czuję sie z każdym dniem coraz bardziej osaczona, nie damy
rady by wczesniej sie przeprowadzić czego nie mogę przeżałować jedyna
pociechą jest mąż, który na szczęscie

) jest po mojej stronie i to on
najbardziej stopuje "mamusię" w jej macierzyńskich zapędach. Nie mogę
zrozumieć jak kobieta, którą uważałam za moją drugą mamę mogła sie tak
zmienić????
Napiszcie coś na pocieszenie i poradę...