Lekceważący stosunek do polskości

IP: webcacheB* / *.bulbasaur.dialup.pol.co.uk 11.12.02, 23:29
Witam! Nie wiem czy ten problem dotyczy wielu mam zagranicą ale mój problem
jest dla mnie szczególnie bolesny i niezbyt pomocny. Synka urodziłam w
Anglii, mąż Anglik, rodzina angielska. Od urodzenia Olka mówię do niego po
polsku, śpiewam mu polskie piosenki i czytam polskie książeczki. Problemem
jest natomiast strona angielska, która z lekceważeniem odnosi się do mojej
determinacji żeby syn był dwujęzyczny. Za każdym razie gdy wspominam, że
muszę mieć kopię metryki urodzenia żeby załatwić synowi obywatelstwo polskie
spotykam się z dziwnymi spojrzeniami, głupimi komentarzami i lekceważeniem.
Chyba dobrze robię, że uczę syna naszych tradycji, przekazuję mu nasz sposób
bycia i uczę go ogólnie polskości. Proszę o odpowiedzi mam które miały ten
sam problem. Pozdrawiam
    • izabelski Re: Lekceważący stosunek do polskości 12.12.02, 01:28
      Witaj,

      Tez mieszkam w UK, w Surrey, a Wy gdzie?

      Ale do rzeczy
      Mialam podobne problemy.
      Na poczatku wytlumaczylam mezowi jakie jest moje podejscie do jezyka polskiego
      i ze bardzo mi na tym zalezy, zeby dzieci mowily po polsku. Oboje ustalilismy,
      ze bedziemy co w naszej mocy robic, aby dzieci mowily plynnie w obu jezykach.

      Szczegolnie moi tesciowie byli niechetni temu pomyslowi, kilka razy musialam
      sie odezwac dosc zdecydowanie i ukrocic ich komentarze, ktore robili w
      obecnosci mojej coreczki. Ich argument (jak i mojej szwagierki)byl taki -
      dlaczego mala nie mowi tak jak jej rowiesnicy.
      Wiadomym jest fakt, ze wielojezyczne dzieci zaczynaja mowic z pewnym
      opoznieniem, aczkolwiek w wieku szkolnym wladaja oboma jezykami perfekcyjnie.
      Oboje z mezem poczytalismy na tematy dwujezycznosci i mielismy wystarczajaco
      argumentow na po naszej stronie.
      Po mojeje stronie mialam druga szwagierke, ktora 2 czy 3 razy uzylam jako
      mediatora, co mysle, ze pomoglo.
      W tej chwili nikt sie nie oburza i wszyscy sa przyzwyczajeni, ze do dzieci w
      ich obecnosci czasami mowie po polsku.
      Mysle, ze powinnas uzyc meza, azeby porozmawial z nimi i wytlunmaczyl dlaczego
      robisz to co robisz. Daj im tez czas, zeby do tego przywykli - ja czasami dla
      grzecznosci mowie po angielsku, co wlasnie powiedzialam po polsku.
      Kaja obecnie czyta biegle po angielsku (w ubieglym roku gdy miala 4 lata
      sklasyfikowano ja w szkole, ze ma umiejetnosci czytelnicze 8 i 3/4 latka),
      niezle po polsku z elementarza, i wogole jest b. dobrze rozwinieta
      intelektualnie.
      Jesli chcesz to przywioze twoim in-laws moje dzieci, zeby sobie popatrzyli, co
      dwujezycznosc robi z malego czlowieka smile

      Pozdrawiam

      Iza

      ps. A ile maly ma lat?
    • roseanne Re: Lekceważący stosunek do polskości 12.12.02, 01:43
      moje dzieci urodzone w Polsce ,wiec to troche inne uklady
      ale tez upieram sie przy nauce polskiego, historii, geografii

      Nie wydaje mi sie ,zeby to bylo wielkim obciazeniem, a na pewno jest wyroznikiem
      pomine juz problem kontakwo z rodzina w Polsce - jak inaczej niby maja sie
      porozumiec?
    • Gość: Małgosia Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: webcacheM* / *.kowabunga.dialup.pol.co.uk 12.12.02, 11:52
      Dziękuję za odpowiedzi. Mój synek ma dopiero siedem miesięcy ale uważam, że
      trzeba zacząć wcześnie. Mieszkamy pod Oksfordem więc nie tak daleko. Mój mąż
      uważa, że przesadzam mówiąc, że to co próbuję robić jest lekceważone ale ja
      wiem swoje. Nie chcę, żeby moja mama musiała się uczyć angielskiego bo wnuk nie
      będzie się mógł komunikować z nią. Uważam tak jak mój profesor na
      uniwersytecie, że trzeba nauczyć rodzinę swojego języka bo inaczej nikt tak do
      końca nie może nas zrozumieć. My w końcu mamy swój sposób bycia, zupełnie inny
      od tutejszego. Próbuję też wytłumaczyć mężowi, że jak on będzie obojętny do
      polskości (jego odpowiedzi to: chcesz uczyć go polskiego? Rób jak chcesz",
      zupełna obojętność) to i syn będzie i albo musi mnie poprzeć w 110% albo mogę
      sobie w ogóle nie zawracać tym głowy. Pozdrawiam.
      PS Uważam, że trzeba zorganizować spotkanie polskich mam w Anglii gdzieś w UK.
      • Gość: Gina Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: 157.25.119.* 12.12.02, 12:29
        Witam Cie serdecznie!!
        Ja w prawdzie dzieci jeszcze nie mam, ale planuję ślub z obcokrajowcem i
        założenie rodziny w jego kraju, więc istnieje możliwość, że spotkam się z
        podobnymi problemami. Moim zdaniem, robisz bardzo dobrze chcąc nauczyć swoje
        dziecko języka polskiego, ja będę robić dokładnie to samo co Ty jak tylko mój
        dzidziuś sie urodzi! Podjęłaś słuszną decyzję i nie odstępuj od niej mimo
        przeciwności, niemiłych uwag lub początkowej niechęci swojego męża. Jeśli
        będziesz konsekwentna, on i jego rodzina Cię zrozumieją i pewnego dnia poprą
        Twoje starania. Oczywiście rozmawiaj z mężem spokojnie na ten temat tak często
        jak możesz, przekonuj go i pomóż mu zrozumieć Twój punkt widzenia i Twoje
        postępowanie w tej kwestii. A przede wszystkim nie martw się i rób swoje!
        Zobaczysz, że za wiele lat Twoje dziecko będzie Ci wdzięczne, że jest
        dwujęzyczne i ma pojęcie o kraju swojej mamy! To uczyni je wyjątkowym
        gdziekolwiek będzie mieszkało!! :o))

        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego!!!
        • Gość: Milka Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.02, 12:55
          To takie typowe dla anglikow!
          Mieszkam w Germanii i musze ci powiedziec, ze tutaj ludzie sa bardzo pozytywnie
          nastawieni do wielojezycznosci cudzoziemskich dzieci. Spotkalam sie do tej pory
          tyklo z pochwalami i aprobata.

          Pozdrawiam
          • izabelski Re: Lekceważący stosunek do polskości 12.12.02, 14:19
            aprobata z nutka zazdrosci pojawia sie dopiero po tych najtrudniejszych
            chwilach, gdy dziecko mialo przypieta latke - powolne, inne etc smile

            Ogolnie dziecie moje starsze po kilku miesiacach watpliwosci (co mialo miejsce
            w ubieglym roku) teraz jest rzczej dumna z tego, ze biegle mowi 2-ma jezykami i
            nie ma mi za zle gdy sie do niej w towarzystwie kolegow oddzywam po polsku smile

            izabelski
            • elaz1 Re: Lekceważący stosunek do polskości 12.12.02, 17:05
              nauka jakichkolwiek jezykow rozwija i wzbogaca. Tym bardziej jesli nauczycielem
              jest wlasny rodzc. Mam 2 dziewczynki, ktore biegle mowia pisza i czytaja ponad
              poziom normalny dla swojego wieku. Zawdzieczaja to temu ze gdy byly malutkie
              bardzo dbalismy o to zeby w domu mowic po polsku (kontakt zangielskim mialy i
              tak w szkole przedszkolu itd) Nie moge sie tu porownywac do twojej rodziny, bo
              my z mezem oboje jestemy Polakami wiec bylo nam latwiej. Niestey znam polskie
              rodziny z rowiesnikami naszych dzieci, ktore poddaly sie i dzieci teraz
              niewiele mowia i rozumieja po polsku. Jest to tym bardziej dziwne ze niektore z
              tych rodzn beda musialy powrocic do Polski i co wtedy.
              Nie zgadzam sie z tym ze dzieci dwujezyczne musza byc opoznione w mowie. Moje
              obie panny nie mialy tego problemu, a corka znajomych Kanada (mowi po polsku z
              mama, po angielsku z tata i po francusku z dziadkami, co ciekawsze ma 3 lata i
              komletnie nie zdaje sobie sprawy ze mowi w 3 jezykach. Po prostu wie ze z
              kazdym rdzicem mowi sie inaczej. A z obcymi? Odpowiada na pytanie w jezyku w
              jakim zostalo zadane, albo probuje.
              To jest dopiero cos.
              Trwaj w swoim przekonaniu i nie daj sie zbyc. To co robisz ulatwi dziecku nauke
              innych jezykow tez. (Podobno wyksztalca sie koncept innego jezyka)
              • izabelski Re: Lekceważący stosunek do polskości 12.12.02, 17:58

                > Nie zgadzam sie z tym ze dzieci dwujezyczne musza byc opoznione w mowie.
                Ja sie rowniez zgadzam z toba, ale klimat wokol wychowywania dzieci w UK jest
                taki, ze porownuje sie juz paromiesieczne bobasy i kazda matka stara sie do
                granic niemozliwosci byc super-mum.
                A moja mala byla p[orownywana do swoich "lepiej mowiacych" rowiesnikow w wieki
                1,5 roku....
                Jak miala 3 lata to nie odstawala od nich smile
                izabelaki
    • Gość: Halina Re: Lekceważący stosunek do innosci...... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.02, 19:57
      Malgosia tak trzymaj. Dlaczego mialabys wyrzekac sie tego kim jestes ? W czym
      to niby anglik lepszy od polaka? To ignoranci. Nie pozbaw swego dziecka jego
      korzeni. Poza tym pamietaj: dziecko uczy sie szybko, a drugi jezyk znac , czy
      nawet wiecej to naprawde fantastyczna sprawa. To otwiera mozliwosci. Pozdrawiam
    • Gość: tintin Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: *.itpp.pl 12.12.02, 21:21
      Rzecz chyba w czym innym - w tym co wybierze dziecko kiedy troche dorosnie.
      Mówię o tym bo mam znajomych mieszkających za granicą. W wiekszości zresztą -
      żeby sprawa była jasna - oboje z nich to Polacy. Wszyscy z jednym wyjątkiem
      chcieli zeby ich dzieci były dwujęzyczne. I wszystkim się nie udało. Bynajmniej
      nie z powodu rodziny, tylko dzieci. Po prostu dziecko ma na podwórku kolegów i
      koleżanki które mówią po włosku, niemiecku czy angielsku a nie po polsku. I nie
      chce byc traktowane jak odmieniec. Jeszcze da sie cos załatwić jak ma 6 czy 8
      lat. Ale kiedy ma 12-13 odmawia uzywania polskiego (oczywiscie nie tylko, to
      samo dotyczy wiekszosci rodzin emigrantow niezaleznie od jezyka). Skutek jest
      taki, ze wszyscy znani mi rodzice są sfristrowani bo dzieci nie chcą z nimi
      rozmawiać po polsku, udają że nie rozumieją itd.
      Oczywiscie zawsze znajda sie wyjatki od zasady - ale tylko wtedy jesli dziecko
      ma własną motywację do nauki jezyka (nie mowie o kilku pierwszych latach zycia
      kiedy wiele dzieci uznaje ze to naturalne ze mama, tata i dziadek rozmawiaja w
      innych jezykach i w tych jezykach sie do nich zwracaja) np. kuzynke która mówi
      tylko po polsku, bo jesli z kuzynką można porozmawiac po angielsku to tego
      jezyka beda uzywac).
      Dwujezyczne dzieci daje sie wiec przewaznie wychowywac w srodowiskach gdzie
      jest presja albo silne zwiazki narodowe, kulturowe. Teraz mamy duzo
      dwujezycznych malych wietnamczykow w Warszawie, gdzie indziej moga to byc
      Zydzi, Arabowie (ale ortodoksyjni). Ale jesli idzie o wiele nacji w tym i
      Polakow - zapominaja jezyka natychmiast. Wystarczy popatrzec na polska
      emigracje. Drugie pokolenie bardzo rzadko wlada polskim, no chyba ze mieszkaja
      w "polskim" Szikagowku gdzie na podworku wszyscy mowia po polsku.
      Mysle wiec ze nic na sile, ale ze to nie rodzina bedzie ci stwarzac problemy,
      ale po prostu dziecko ktoregos dnia zacznie i tak do ciebie mowic po angielsku
      i nic w tym nienaturalnego. Na pocieszenie mozna dodac, ze kiedy bedzie juz
      dorosle bedzie zalowac ze nie zna polsiiego bo tak czesto bywa. smile)
      • Gość: Halina Re: TINTIN IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.02, 16:58
        Kiedy dziecko dorosnie bedzie juz za pozno na nauke. Najlepiej uczyc sie
        jezykow do lat 6. Im wczesniej , tym latwiej. To nie chodzi o to jak dziecko
        mowi z kolegami na podworku. Zawsze bedzie mowilo tam w jezyku kraju
        zamieszkania. Na zadnym podworku bowiem nie znajdziesz tylko samych polakow. A
        jesli jest chociaz jeden nie- polak to trzeba mowic nie po polsku. To nie ma
        absolutnie nic wspolnego z tym czy dziecko nauczy sie jezyka rodzicow, czy
        rodzica. To jest tylko i wylacznie kwestia podejscia rodzicow do tematu. Jesli
        na sile chca sie zasymilowac, wstydza sie swoich korzeni, badz sa zbyt leniwi
        ( nauka jezyka to ogromna praca na codzien)to dziecko mowic w jezyku ojczystym
        nie bedzie. Nie zgadzam sie z toba co do tych 13 latkow nie mowiacych po
        polsku. Jesli ktos jest uczony do 13 roku zycia to gwarantuje ci ze zna jezyk
        i nie trzeba go zmuszac ani do mowienia ani do nauki. Jesli nawet nie chce
        mowi to w glowie go ma. Rodzice ktorzy olali te kwestie i nie zalezalo im aby
        dzieci mowily po polsku, szukaja tylko wymowek i zwalaja cala wine na dzieci.
        Tu gdzie mieszkam sa tysiace polakow( nie w Chicago) i jeszcze nie zdarzylo mi
        sie spotkac dziecka polskich rodzicow nie mowiacego po polsku. Moj syn robi w
        tym roku mature z polskiego. Przez 12 lat chodzil do polskiej szkoly. A raczej
        wozilam go i to byl spory wysilek, ale warto bylo. Dzisiaj syn mowi biegle w
        trzech jezykach: po polsku, angielsku i francusku. Przez 8 lat uczyl sie w
        szkolach w ktorych wykladano w dwoch jezykach: po angielsku i francusku.
        Napewno nie umialby ich tak swietnie i z dobrym akcentem gdybym czekala az
        wydorosleje.
    • Gość: spinelli dwa jezyki IP: *.ip.tor.radiant.net 12.12.02, 22:54
      Moje dziecko niedlugo skonczy dwa lata, do niedawna martwilam sei jak to
      bedzie, czy nie opozni sie przez to ze ja po polsku a jego tata po angielsku.
      (Mieszkamy w Kanadzie). Tymczasem synek zaczyna mowic pelnymi zdaniami - do
      mnie po polsku, do taty po angielsku, sam wychwytuje te roznice.
      To my z mezem zaczynamy konkurowac ze soba, kiedy maly po raz pierwszy powie
      jakies slowo po po polsku, ojciec natychmiast wklepuje mu angielska wersje, i
      na odwrot.
      To ja musze sie pilnowac zeby konsekwentnie mowic do niego po polsku bo to
      latwiej tak by wszyscy rozumieli.
      Uczymy sie wszyscy, synek polskiego i angielskiego, tata - polskiego, ja -
      konsekwencji.
      Mysle, ze dziecku moze to tylko wyjsc na dobre
      powodzenia
      Spinelli
      • Gość: dodo Re: dwa jezyki IP: *.sympatico.ca 13.12.02, 13:11
        dorzucam dwa slowa od siebie (choc tylko w jednym jezyku big_grin).
        poniewaz moj najstarszy syn pochodzi z kraju, w ktorym jezykiem urzedowym jest
        portugalski, uwazalismy zawsze, ze powinien znac go choc w stopniu
        podstawowym. tak wiec jako dziecko uczyl sie nie tylko polskiego jako
        dodatkowego jezyka ale i portugalskiego, w porywach hiszpanskiego. w kanadzie
        mial tez francuski w szkole. dzis mowi biegle po polsku, portugalsku i
        angielsku, jakos tam porozumiewa sie po francusku, co mialam okazje sprawdzic
        sama, gdy ostatnio pracowal dla mojej firmy. moje mlodsze dzieci mowia po
        polsku, angielsku i francusku - biegle, portugalski rozumieja. my z mezem
        nauczylismy sie portugalskiego i bywamy na spotkaniach portugalskiego
        community w toronto. wszystko to kosztowalo duzo pracy ale pomoglo moim
        dzieciom w nauce wszystkiego innego a najstarszemu synowi dalo poczucie
        przynaleznosci nie tylko do naszej kultury ale i kultury jego biologicznych
        rodzicow.
        znam mnostwo polakow w kanadzie i stanach z dziecmi w roznym wieku i wszyscy
        mowia po polsku (w lepszym lub gorszym stopniu ale mowia), nie znam nikogo,
        kto by sie wstydzil jezyka - niektorzy bywaja leniwi badz niekonsekwentni
        wobec swoich dzieci ale to dotyczy wszystkich zagadnien wychowania.
        moj brat ma radziecka zone - jego corki mowia po polsku i rosyjsku biegle
        (pisza i i czytaja po rosyjsku jak nalezy) i po angielsku, oczywiscie tez (sa
        z bostonu) a wnuki mojego brata tez sa uczone polskiego i rosyjskiego - u
        dziadkow rozmawiaja tylko w tych jezykach. oczywiscie jest to bardzo
        podstawowa znajomosc ale narazie dzieci sa male i trudno wymagac dyskusji o
        impresjonizmie z 4-latkiem czy 6-latkiem smile
        reasumujac - wszystko sprowadza sie do woli rodzicow i konsekwencji.
        • Gość: e Re: dwa jezyki - do Dodo IP: 132.198.175.* 13.12.02, 14:42
          niezaleznie od tego na jaki temat sie wypowiadasz, czy to tesciowa, czy
          przegrzanie dziecka czy teraz o jezykach bardzo podobaja mi sie twoje
          wypowiedzi Dodo. Jestes strasznie madra osoba, szkoda ze nie jestes moja
          tesciowa. (przepraszam za brak polskich literek, ale nie mam cierpliwosci do
          ich ustawienia w pracy)
          Ela
        • Gość: izabelski Re: dwa jezyki IP: *.uk.fid-intl.com 13.12.02, 17:59
          Jestem pod wrazeniem wielojezycznosci waszej rodziny, patrzac na zapaly
          jezykowe mojej malej chyba zaczne sie uczyc francuskiego...
    • Gość: Małgosia Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: webcacheB* / *.ditto.dialup.pol.co.uk 13.12.02, 15:16
      Jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi. W moim przekonaniu do uczenia
      Olka Polskiego trwam chociaż doskonale zdaję sobie sprawę w tego, że
      rzeczywiście presja otoczenia może wzbudzić jego niechęć deo nauki. Z drugiej
      strony pocieszam się myślą, że tylu w tym kraju Azjatów, którzy zachowują swój
      jzyk i obyczaje że może i mnie się uda. Wyczytałam w jednym z wątków o
      dwujęzyczności na tym forum, że dzieci łatwo wyłapują fałsz więc nie chcę w
      przyszłości zmuszać Olka do mówienia po polsku że niby nie rozumiem, w końcu do
      męża mówię po angielsku. Co mnie natomiast boli, to to, że mój mąż nie widzi w
      tym dodtakowym języku niczego pozytywnego. U niego sytuacja była taka, że
      terściowa też pochodzi z innego kraju ale ona nigdy nie nauczyła swoich dzieci
      własnego języka i zawsze gdy jechali do babci to teściowa tłumaczyła. Takiego
      układu ja sobie szczerze mówiąc nie wyobrażam, żeby wnuk nie mógł porozumieć
      się z własną babcią. A jak laurkę na dzień babci narysuje to też napisze notkę
      po angielsku? Zobaczymy jak to będzie, Olek na razie mały i reakcji na to
      wszystko od niego jeszcze nie mam. Pozdrowienia.
      • Gość: Halina Re: Lekceważący stosunek do polskości IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.02, 16:40
        Mysle, ze tesciowa teraz dopiero uswiadamia sobie swoj blad, ze nie nauczyla
        swoje dzieci jezyka kraju swego pochodzenia. Dlatego jest zla na ciebie ze ty
        robisz to czego ona nie zrobila chociaz powinna . Ale dla niej jest za pozno,
        dla ciebie nie. Twoj maz jest temu rowniez przeciwny bo on nie zna jezyka
        swoich przodkow. Niektorzy na sile chca sie zasymilowac, odrzucajac swoje
        pochodzenie. Oklamuja i oszukuja sie sami w ten sposob. Gorzej jednak kiedy
        oszukuja rowniez w ten sposob swoje dzieci. Od przybytku glowa nie boli.
    • Gość: marcin jaka recepta ... IP: *.abcsystem.com.pl 16.12.02, 12:57
      z przyjemnościa przejrzałem tę dyskusję, gdyż problem ten za pare miesiący
      będzie mnie dotyczył. Przenosimy sie z żoną oraz 6 miesięczną córeczką do
      Brukseli. Ja bede mówił w pracy po angielsku, żona po niemiecku. A chcemy by
      córka mówiła świetnie po polsku. bo kto wie czy za pare lat nie wrócimy
      (kontrakt na 3 lata). Problem bedzie w tym, ze oboje z żona ni w ząb nie znamy
      francuskiego, a w przedszkolu to będzie pewnie podstawowy jezyk. Nie bedziemy w
      stanie uczyc jej tego jezyka. Pytanie mam jaką przyjąc strategie wychowania. W
      domu chcemy mówić wyłącznie po polsku, ale co zrobić żeby mała nie dostała
      kociokwitu ? że nie rozumiemy co do nas mówi po franscusku ? no i jak
      zakorzenić w niej polską tożsamość, czy to możliwe na "obcej ziemi", bo sami
      nie chcemy sie jej pozbawiać. Z wszelkie uwagi z góry dziekuje
      • Gość: Iza2 Re: jaka recepta ... IP: *.k.mcnet.pl 16.12.02, 13:33
        rzeczywiscie niezla mieszanka, a przy tym dziecko bardzo
        male. Nie wiem, czy w tej sytuacji nie szukalabym
        przedszkola czy opiekunki angielsko jezycznej, a na
        francuski przyjdzie czas jak dziecko podrosnie, a i wy
        sila rzeczy troche go lykniecie.
      • Gość: ela Re: jaka recepta ... IP: 132.198.175.* 16.12.02, 15:00
        absolutnie sie tym nie martw. Teraz coreczka jest malutka wiec natychmiastowe
        rozumienie i porozumiewanie po francusku jest jej niepotrzebne. za 2 miesiace
        bedzie rozumiala opiekunki bez problemow a gdy przyjdzie czas na mowienie to
        nie bedzie widziala roznicy czy mwi po francusku czy nie> po prostu bedzie
        wiedziala ze do pewnych ludzi sie mowi tak a do innych inaczej. Fakt ze mowicie
        do niej po polsku w domu niczego nie pogorszy a w wieku 3 lat moze byc waszym
        tlumaczem w rozmowach z nauczycielka (hi, hi). Rozumiem wasze rozterki ale
        zdajcie sie na bieg rzeczy. Dzieci przystosowja sie do nowego otoczenia
        szybciej nie dorosli sa w stanie to docenic.
        Gdyby mala byla nieco starsza to wtedy pomoglaby lista prostych slow polski
        (fonetycznie)-francuski by opiekunki mogly sie porozumiec z dzieckiem w takich
        sprzwach jak jedzenie lazienka lub ze mama i tata niedlugo przyjda no i moze
        slowo "nie" i "tak". Mojej 3-latce a pozniej dwulatce tak pomoglismy (potrzebne
        to bylo moze przez tydzien a i to nie wiem, bo po kilku dniach pobytu obie
        panny mialy przyjaciolki wsrod dzieci i porozumiewaly sie z nimi bez problemu.
        U mnie historia byla taka ze starsz corka poszla do amerykanskiego przedszkola
        nie majac pelnych 3 lat a mlodzsza po raz pierwszy majac 12 miesiecy na 8
        miesiecy - wtedy juz dalismy liste kilku slow. Potem przez rok byla w polskim
        zlobku - i tu o dziwo czesc "pierwszych " slow pojawiala sie po angielsku - tak
        jakby te slowa utkwily w mozgu duzo wczesniej a teraz dopiero pojawialy sie w
        mowie.
        Potem w wieku prawie 3 lat znow przedzkole amerykanskie znow lista slow ale na
        bardzo krotko - moze tydzien i "no problems". Jesli chodzi o ewntualne
        opoznienia w mowie to nie doswiadczylismy ich z zadna z corek. Wiem ze to sie
        zdarza, ale to nie regula i nie powinno zahamowac was w tym co planujecie -
        nawet jesli tak sie zdarzey to na krotko, a dobrodziejstwo wielojezycznosci
        pozostaje na cale zycie.
        Jezyki jak muzyka, "gimnastykuja umysl" Moje panny nie sa geniuszami ale sa
        zawsze na czele klasy i wychodza poza standardy dla danego poziomu nauczania
        (inna sprawa ze ten poziom jest taki sredni - no ale to juz temat na inny post)
        W kazdym razie trzymam za was i za tych co probuja kciuki.
        • Gość: marcin dzieki za slowa otuchy IP: *.abcsystem.com.pl 16.12.02, 15:31
          Nasza mała jest bardzo aktywna i ciekawa swiata, wiec myśle ze jej pójdzie to
          łatwiej. Gorzej pewnie bedzie z rodzicami .. (ja tego francuskiego rrr nigdy
          nie wypowiem smile. Postraszyla nas tylko jeszcze moja ciocia psycholog, ktora
          twierdzi ze takie dziecko traci tożsamosc narodową, a własciwie to ma jej
          zaburzenia, tzn nie wie czy jest Polakiem czy nie ? ale czy to ma znaczenie ?
          czy moze jej to zaszkodzic w życiu, a może pomoże ?. Sam wychowałem sie wśród
          Ślązakow, jako tzw gorol (czyli ktos nie-ślązak) i mimo że mam wielu przyjaciół
          ze Śląska, ciesze się swoją "oddmiennością" i nie przeszkadza mi zupełnie że
          jestem troche "obcy", ale może jestem wyjątkiem ...

          pozdrawiam
          • elaz1 Re: dzieki za slowa otuchy 16.12.02, 18:41
            nic sie nie przejmuj pania psycholog i narodowoscia. Dziecko bedzie wiedzialo
            kim jest bo ma swiadomych tego rodzicow. Francuska niania (hi, hi) nikogo
            jeszcze nie zepsula. Moje dziewczyny wiedza kim sa. Twoje tez bedzie wiedzialo.
            Mozesz sie odezwac na privie jesli bedziecie chcieli pogadac na ten temat.
            A swoja droga to jakie sa u was jezyki oficjalne ?
            • Gość: dodo poczucie przynaleznosci narodowej IP: 209.226.65.* 16.12.02, 19:54
              moje dzieci, choc kazde urodzone w innym kraju, czuja sie kanadyjczykami.
              przyjechali do kanady gdy mieli odpowiednio 10, 4 i 2 latka. w domu zawsze
              mowilismy tylko po polsku, wiekszosc wakacji dzieci spedzily i spedzaja
              w polsce a jednak jak ktorekolwiek zapytac o owa "przynaleznosc" to kazde powie
              z wielka duma smile ze czuje sie kanadyjczykiem.
              coz, jak mawiali templariusze "tam skarb twoj, gdzie serce twoje" - tak tez
              i pewnie jest z owa tozsamoscia.
              a dodam jeszcze, ze z powodu miejsca urodzenia, moja corka ma tez paszport unii
              europejskiej, synowie nie maja - dostana pewnie dopiero wraz z wejsciem polski
              do unii. oni wszyscy bardzo sobie cenia swoje multiple citizenships... moze tak
              wlasnie czuja sie obywatele swiata smile
Pełna wersja