Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu?

15.01.03, 19:29
Temat stary, ale dopadł mnie osobiście. Zastanawiam się gdzie okres
zerówkowy ma spędzić moje dziecko. Przedszkole kojarzy mi się z lepszą
opieką, a szkoła z lepszym przygotowaniem do podjęcia systematycznej nauki.
A może się mylę?
Proszę, napiszcie jakie macie doświadczenia w tej sprawie.
Pozdrawiam.
    • Gość: Insomnia Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.acn.pl / 10.66.1.* 15.01.03, 22:14
      Moje dziecko w tym roku chodzi do zerówki w przedszkolu (kiedy została
      przyjmowana do przedszkola w grupie 3-latków nie było miejsca więc poszła do 4-
      latków) i faktycznie nie ma tu wielkiej systematyczności, pani 'wiele wybacza',
      itp. Jest sporo czasu na zabawę. Mimo to moja córka bardzo dużo się nauczyła. W
      przyszłym roku mogłabym ją właściwie wysłać do pierwszej klasy (ponieważ jest
      ze stycznia i uważam, że jest dobrze przygotowana do rozpoczęcia nauki), ale
      chyba zdecyduję się na powtórzenie zerówki tym razem w szkole. Ale to tylko
      dlatego, że nie chcę jej skracać dzieciństwa. Ale to już inna sprawasmile
      • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 18.01.03, 17:01
        Rozumiem,że nie ma to znaczenia dla Ciebie, gdzie ostatni rok przedszkolny
        spędza dziecko? Jest ono według Ciebie przygotowane do podjęcia nauki po
        skończeniu przedszkola. Mhmm, to dla mnie wazne wskazówki, dziękuję.
    • kulka_ Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 18.01.03, 17:45
      A ja wolę przedszkole. Lepsza opieka. W szkole są lekcje, przerwy, twarde i
      niewygodne ławki, brak ciepłego posiłku. w przedszkolu jest bardziej "domowo",
      do szkoły dziecko się jeszcze nachodzi. To moje zdanie.
    • jotembi Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 19.01.03, 14:34
      czy zerówka jest teraz znowu obowiązkowa?
      bo jeśli nie jest, to moja odpowiedź brzmi: nigdzie! im później biedny maluch
      ruszy do tego biura, tym lepiej...
      no tak, ale to dotyczy dzieci, które mają szczęście nie chodzić do przedszkola
    • kulka_ Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 19.01.03, 14:52
      No wiesz co??!! Jak możesz mówić, żeby nie posyłać dziecka do zerówki. A wiesz
      co bedzie gdy takie dziecko pójdzie do 1-szej klasy gdzie będzie uczyło się
      czytać i pisać obok innych dzieci, które skończyły zerówkę? Gdy inne dzieci
      będą "na bieżąco" twoje będzie "zacofane". Pani też nie będzie zatrzymywać się
      nad jednym biednym dzieckiem tylko dostosuje poziom do grupy, która jest
      większością. Wtedy takie "niezerówkowe" dziecko zostaje mocno z tyłu.
      • jotembi Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 19.01.03, 22:30
        wiem co będzie
        nic nie będzie
        oczywiście nie posłałam dziecka do zerówki, do przedszkola też nie chodziło
        poszło normalnie do pierwszej klasy
        i nic się złego nie stało, żadnych tragedii, nawet pomniejszych trudności
        po co od razu taki dramatyczny ton???
        • siwaczka Re: Zerówka ... (...) do jotembi. 21.01.03, 18:46
          Witaj ...
          Dlaczego tak niechętnie odnosisz się do edukacji przedszkolnej. Masz jakieś
          niemiłe doświadczenia w tej kwestii? Napisz, proszę ... bardzo mnie to
          interesuje.
          Pozdrawiam ...
          • jotembi Re: Zerówka ... (...) do jotembi. 09.02.03, 10:54
            sorry że tak późno, mam nadzieję, że zaglądasz tu jeszcze czasami...
            wyjechałam na dłużej i nie miałam (jak w domu) nieograniczonego dostępu do
            kompa
            wiesz, ja się w ogóle dość niechętnie odnoszę do zinstytucjonalizowanej
            edukacji w naszym kraju, może (a nawet na pewno, niestety) jestem uprzedzona
            ale akurat co do przedszkola to pamiętam jak przez mgłę wyłącznie swoje własne
            doświadczenia sprzed tylu lat (prawie wieków) hehe, że właściwie powinno się
            je zaliczyć do historii starożytnej
            te doświadczenia miłe nie były, jak się domyślasz
            ale jednak to nie własnymi doświadczeniami się kierowałam, raczej obserwacją
            znajomych dzieci (starszych od mojego), które do przedszkola zostały posłane
            (zesłane moim zdaniem raczej)
            te baaardzo młode lata to jednak okres kształtowania bardzo wielu bardzo
            ważnych rzeczy
            i ja wolałam te różne rzeczy kształtować osobiście, zamiast powierzać zadanie
            ich kształtowania osobom delikatnie mówiąc średnio fachowym
            oczywiście byłam w nietypowej sytuacji, pracowałam w domu, więc organizacyjnie
            rzecz była łatwa do zrobienia
            efekt jest taki: moja córka pod żadnym względem nie odstawała od innych
            dzieci, instytucjonalizowanych od najmłodszych lat
            nie była też ani "dzika", ani aspołeczna (bzdurne argumenty)
            a przy okazji była (i nadal pozostaje) o niebo lepiej wychowana (tzw. dobre
            maniery hehe, niby nieistotne a jednak...), zdecydowanie bardziej prawdomówna
            (krętactwo i manipulacja to chyba główne przedmioty wykładane na poziomie
            przedszkolnym), znacznie sprawniej posługiwała się językiem ojczystym (to też
            jej pozostało na szczęście), nie używała (i nie używa) słów "powszechnie
            uznanych za obraźliwe" (w przeciwieństwie do wszystkich, dokładnie wszystkich,
            byłych przedszkolaków), była bardziej "obyta" towarzysko w kontaktach z
            dorosłymi...
            no i jednak trochę więcej umiała (a wiedza ta nie została jej wepchnięta w
            głowę zgodnie z zasadami edukacji przedszkolnej, tylko trafiła tam
            automatycznie podczas swobodnego poznawania świata...)
            ale powtarzam: byłyśmy (ja i moja córka) w komfortowej sytuacji dzięki mojej
            pracy w domu
            • siwaczka Re: Zerówka ... (...) do jotembi. 19.02.03, 13:15
              Dziękuję jotembi.
              Trudno się z Tobą nie zgodzić.
              Pozdrawiam ...
    • Gość: anma Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.03, 16:31
      Napisalam przed chwilą odpowiedź i mi ją zjadłosmile Dlatego przepraszam, gdyby
      się okazało ze się odnajdzie i pojawia się na forum obie, ale do rzeczy:
      Jestem za zerówką w przedszkolu. Inna atmosfera, bardziej zabawowa a
      mniej "naukowa", lepsza opieka, posiłki, w ogóle bardziej domowo niz w szkole.
      Te argumenty juz zresztą padały we wcześniejszych postach. Do szkoły się
      dziecko jeszcze nachodzi w życiu, po co to przyspiesać. Niech bedzie najdłuzej
      dzieckiem. Z tego samego powodu nie posłałbym dziecka wcześniej do szkoły
      tylko z powodu tego ze urodziło sie np. w styczniu (moje akurat z lipca to nie
      mam tego problemu). Co z tego ze bedzie najstarsze w klasie? a jak pójdzie rok
      wcześniej to będzie najmłodsze.
      Pozdrawiam
    • mary_ann Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 19.01.03, 22:37
      zdecydowanie w przedszkolu!! Wszystkie argumenty ZA juz padły, więc nie będę
      się powtarzać. Niektórzy mówią, że w szkolnej zerówce jest wyższy poziom (w co
      wierzę), ale sa chyba wazniejsze kryteria. Aha, i jeszcze argument techniczny -
      nie wiem, czy po zerówce szkola zaopiekuje się dzieckiem i co ew. zrobisz,
      jak bedzie ja kończyło np. o 11?
      ozdrawiam wszystkich
      Mary_ann
      • marina2 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 21.01.03, 19:35
        Zalezy od dziecka :jesli np jest w domu starsze rodzenstwo i mlodsze dziecko
        wyraznie chce do szkoly wyrywa sie to do szkoly , chyba ,ze organizacyjnie nie
        pasuje Ci to w grafiku dnia.W szkole sa swietlice , ale bywaja bardzo
        rozne.Mysle, ze powinnas rozpatrywac konkretna zerowke w konkretnej szkole.Syn
        chodzi do zerowki w szkole.W porownaniu z jego grupa przedszkolna zajecia sa
        duzo ciekawsze.A mam porownanie poniewaz mlodszy synek chodzi do tego samego
        przedszkola , a do starej grupy starszego syna chodza znajome dzieci.To
        konkretne przedszkole na pewno przedluza dziecinstwo , jest swietne ,
        cieple .Zdecydowalam sie na szkole i wahalam czy nie powinien pojsc do I
        kl.Panie przedszkolanki to sugerowaly jak i badania u psychologa.Chlopiec
        biegle czyta i liczy .Podobala mu sie wizja spotykania starszego rodzenstwa
        szkole wiec..ale to jest sytuacja nasza.M
    • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 26.01.03, 22:29
      Dziewczyny, serdecznie dziękuję za Wasze sugestie ... Pozostaje mi teraz to
      wszystko przemyśleć i oczywiście poradzić się dziecka ...
      Pozdrawiam ...
    • zbyszek.pendel Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 28.01.03, 18:47
      Kiedy pisałem poradnik o zerówce (czyli ostatnim roku wychowania przedszkolnego) rozmawiałem z wieloma
      pedagogoami, psychologami i socjologami edukacji. Nie mieli wątpliwosci, że zerówka w przedszkolu jest dużo, dużo
      lepsza - dla dziecka. Jest o tym w ostatnich �Wysokich Obcasach�.
      Ktos na tym forum pytał, czy zerówka jest już obowiązkowa? Nie, jeszcze nie jest. Ale ma być od wrzesnia 2003 r.
      To znaczy, że wszystkie szesciolatki (dzieci, które kończą 6 lat w tym roku kalendarzowym) od wrzesnia mają isć do
      ostatniej �klasy� przedszkola.

      pozdrawiam
      Zbyszek Pendel vel Kujon Polski
      • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 29.01.03, 00:13
        Zbyszku ...
        Gdzie można nabyś Twój Poradnik?
        Pozdrawiam ...
      • Gość: mamula Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 18:58
        Czytaliscie wywiad z dyrektorem przedszkola w Broniszach w dwusetnym
        numerze "Wysokich Obcasów"? Pojawia się tam bardzo interesująca wypowiedź o
        grudniowych dzieciaczkach, które w zerówce będą "nadganiać" rok. Co Wy na to???
        Gdyby mi dyrektor przedszkola albo szkoły zapowiedział, że moje dziecko musi
        nadgonić rok tylko dlatego, ze urodziło sie w listopadzie a nie w styczniu...
        Mam nadzieję, ze to tylko niefortunne sformułowanie, bo jeśli szanowny Pan
        Dyrektor z daty urodzenia czyni wadę, którą należy zniwelować to chyba powinien
        zmienić zawód. "Nadganianie" kojarzy mi się wyłącznie z zaniedbaniem i
        lenistwem. Mam nadzieję, że nie tylko mnie.
        Mam Panie Dyrektorze takie naiwne marzenie, żeby moje dziecko rozwijało się we
        własnym tempie, żeby, kiedy już pójdzie do zerówki, czuło się w niej szczęśliwe
        i doceniane, i poza tym traktowane było naprawdę indywidualnie, co przy
        założeniu 25 osobowych grup jest kompletnie nierealne. Sama pracuję z dziećmi i
        zdarza się, że nawet dwukrotnie mniejsza grupa pięcio i sześciolatków jest zbyt
        liczna by każdemu dziecku poświęcic odpowiednią ilość czasu. Pozdrawiam.
        • wadera2 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 01.02.03, 14:15
          Witaj!
          Czytałam ten wywiad i miałam podobne wrażenia. Na pocieszenie powiem ci, że ja
          urodziłam się 26 grudnia i nigdy nie miałam żadnych problemów w szkole, nie
          musiałam niczego nadganiać, a nie jestem wcale geniuszem , nie rozwijałam się
          inaczej niż większość dzieci. Myślę, że to sprawa bardzo indywidualna -
          dojrzałość szkolna pojawia się u dzieci w dość znacznym "rozrzucie" wiekowym i
          nauczyciele muszą to szanować. Wypowiedzi tego pana dyrektora wydały mi się
          mocno dyskusyjne w kilku miejscach - np. że dziecko powinno iść do przedszkola
          jak najwcześniej, od 3 roku życia, bo potem będzie zapóźnione w stosunku do
          rówieśników pod względem umiejętności społecznych. Dla mnie to bzdura - moja
          córka poszła do przedszkola w wieku 5 lat, bo w tym wieku zaczęła wyraźnie
          odczuwać potrzebę kontaktów z rówieśnikami, ale przedszkole męczyło ją po ok 5 -
          6 godzinach(ruch i krzyk, hałas), więc babcia zabierała ją po tym czasie do
          siebie. Dzisiaj chodzi do szkoły i radzi sobie, także pod względem
          tzw.społecznym bardzo dobrze. Moj synek ma teraz 3 latka i w lecie prowadziłam
          go na tekie zajęcia w przedszkolu gdzie były inne 3-latki, żeby sprwawdzić jak
          sobie radzi i przyzwyczaić do przedszkola (bo myślałam, żeby go tam posłać od
          września). Dzieci bardzo mało bawiły się ze sobą, głównie obok siebie. Kiedy
          zaczynała się walka o zabawkę wychowawczyni starała się odwrócić uwagę od
          przedmiotu awantury i rozdzielić dzieci, bo inne metody(rozumowe) zwyczajnie
          nie skutkują w tym wieku. Nie wydaje mi się, żeby w tym wieku chodzenie do
          przedszkola było szczególnie rozwijające dla dziecka, lepsza jest chyba czuła i
          mądra opieka w domu. Co innego , gdy się nie ma innego wyjścia, wtedy
          przedszkole na pewno nie zaszkodzi, ale gdy się może być z dzieckiem , to
          raczej lepszym wyborem jest wariant domowy.
          • Gość: hot_dog Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 15:07
            Ja w "tym temacie" mam potrójne doswiadczenia bo po pierwsze od 3 roku życia
            chodziłam do przedszkola i prosze mi uwierzyć,że do dzisiaj pamiętam swoją
            panią-to o czymś swiadczy. Później dwójka moich dzieciaków od 3 roku w
            przedszkolu, nieco bardziej przepełnionym niż obecnie i to samo zawsze
            zadowolone i do dzisiaj miłe wspomnienia. W szkole gdzie pracuję była zerówka,
            przychodziły też dzieci z przedszkola i takie, którym "udało" się nigdzie nie
            chodzić. Bardzo dobrze świadczy o rodzicach, którzy sa w stanie zapewnić
            dziecku właściwy rozwój intelektualny, emocjonalny i społeczny w domu. Ale są
            to niestety wyjątki. Z mojej wieloletniej obserwacji wynika, że najlepiej
            przygotowane do szkoły (niezależnie od tzw. możliwości intelektualnych), były
            dzieci, które uczęszczały do przedszkola i to przez kilka lat.Dobre przedszkole
            nie zastąpi oczywiście domu i jego edukacyjnej funkcji, ale NAPRAWDĘ daje
            dziecku bardzo dobry start w życie szkolne. Stymulacja rozwoju dziecka
            przebiega według metod, które dopasowane są do wieku, możliwości dziecka,
            aleteż jego "emocjonalności". Obecnie w przedszkolach pracują naprawdę
            znakomici fachowcy, nie tylko pod względem przygotowania, ale i predyspozycji
            psychicznych. NAPRAWDĘ.
            • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 20.02.03, 15:02
              Na pewno jest tak, jak piszesz. Tylko dlaczego tak bardzo musimy przekonywać
              do tego?
              Pozdrawiam ...
            • jotembi Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 23.02.03, 18:03
              sie wtrącę, lekko złośliwie: a co z indywidualizacją?
              jeśli matka ma trochę oleju we łbie, nie da się ogłupić idiotycznymi
              podręcznikami hodowli dzieci i - co najważniejsze - ma zaufanie do własnej
              intuicji i własnych umiejętności (a zaufanie takie wspomniane podręczniki
              niestety usilnie starają się zredukować do zera), to naprawdę może zrobić
              duuużo więcej, niż najnowocześniejsze nawet metody edukacji przedszkolnej
              stosowane przez najlepiej wykwalifikowane obce osoby wobec stadka bardzo
              różnych dzieci...
              • Gość: hot_dog Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.03, 20:25
                Chyba naprawdę mało wiesz o wsółczesnej pedagogice.Nikt nie mówi, że
                przedszkole zastąpi matkę (a raczej całą rodzinę) w wychowaniu dziecka.Po
                drugie o indywidualizacji to się już mówi (i stosuje) od paru ładnych lat, choć
                nie twierdę, że wszędzie. Było tematem pytania gdzie lepsza "zerówka" i na to
                pytanie moja odpowiedź brzmi: w dobrym przedszkolu.Teraz jest w modzie takie
                ogólnospołeczne "jechanie" na oświatę, zwłaszcza tę publiczną jakby była
                stworzona do gnębienia naszych milusińskich. A tak naprawdę ci co to robią w
                mediach-cóż muszą mieć jakiś temat-za to im płacą.
                • jotembi Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 23.02.03, 21:38
                  coś tam jednak wiem o współczesnej pedagogice
                  ale ty trochę chyba mylisz pojęcia: współczesna pedagogika a przedszkolna
                  rzeczywistość to zdecydowanie dwie różne sprawy
                  rola matki w wychowaniu to oklepane, ja miałam na myśli rolę matki w
                  przygotowaniu dziecka do przymusowej instytucjonalizacji w placówkach
                  oświatowych pl
                  • mam-darynka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 24.02.03, 02:41
                    Moja corka jest teraz w I klasie mimo, ze ma tylko 6 lat. Zaliczyla zerowke
                    w przedszkolu wczesniej niz inne dzieci, bo sie bardzo nudzila w grupie
                    rowiesniczej. Nie jest zadna geniuszka ale ma bardzo dobrze rozwiniete
                    instynkty spoleczne - od "maluchow" pomagala innym dzieciom w wiazaniu butow,
                    zapinaniu kurtek, skladaniu poscieli po lezakowaniu. To wszystko zawdziecza
                    starszemu bratu, ktory Ja mocno "tresowal" w domu ale rowniez wspanialej
                    atmosferze w przedszkolu, gdzie traktowano wszystkie dzieci bardzo
                    indywidualnie i pozwalano Im sie rozwijac w Ich wlasnym tempie. Z obserwacji
                    innych dzieci i rozmow z moimi wlasnymi wiem, ze wiekszosc tych dzieci, ktore
                    nie chodzily do przedszkola odstaje od reszty klasy przynajmniej na poczatku
                    edukacji. Nawet jezeli intelektualnie przewyzszaja czesto wiele dzieci
                    w klasie, to maja najczesciej klopoty z przyzwyczajemniem sie do zycia
                    w grupie. Wcale nie uwazam, ze jest cos zlego w spolecznym wychowywaniu
                    dzieci - rozwijanie indywidualizmu i zachecanie do posiadania wlasnego zdania
                    nie ma sensu jezeli nie jest praktykowane w zbiorowosci. Bycie indywidualista
                    na bezludnej wyspie nie jest zadnym osiagnieciem tak samo jak
                    bycie "najmadrzejszym" chlopczykiem czy "najinteligentniejsza" dziwczynka
                    w domu, w ktorym jest tylko ten chlopczyk lub ta dziewczynka nie ma nic
                    wspolnego z indywidualnym wychowywaniem. To wlasnie na tle grupy przedszkolnej
                    albo na tle klasy, dzieci zaczynaja wyrozniac sie jako indywidualisci.
                    Uwazam, ze przedszkole od 3 roku zycia i zerowka w przedszkolu to najlepsze
                    przygotowanie dziecka do szkoly i do zycia w ogole. Ale ja te etapy rozwoju
                    moich dzieci mam juz za soba.
                    • jotembi Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 24.02.03, 03:16
                      może po kolei, bo się nie chcę pogubić

                      > To wszystko zawdziecza
                      > starszemu bratu, ktory Ja mocno "tresowal" w domu ale rowniez wspanialej
                      > atmosferze w przedszkolu, gdzie traktowano wszystkie dzieci bardzo
                      > indywidualnie i pozwalano Im sie rozwijac w Ich wlasnym tempie.

                      no to super, że istnieją takie przedszkola. ale równie bardzo cieszę się, że
                      mnie i mojej córki to już nie dotyczy...

                      > Z obserwacji
                      > innych dzieci i rozmow z moimi wlasnymi wiem, ze wiekszosc tych dzieci,
                      ktore
                      > nie chodzily do przedszkola odstaje od reszty klasy przynajmniej na poczatku
                      > edukacji. Nawet jezeli intelektualnie przewyzszaja czesto wiele dzieci
                      > w klasie, to maja najczesciej klopoty z przyzwyczajemniem sie do zycia
                      > w grupie.

                      moje dziecko nie chodziło do przedszkola i jakoś nie miało kłopotów. o
                      przewagach intelektualnych nie ma co mówić w tym kontekście, bo żadna normalna
                      matka nie jest obiektywna hehe, natomiast kłopoty z "wrośnięciem" w grupę mogą
                      chyba najbardziej dotykać wypieszczonych jedynaków, wkoło których w domu
                      skakano. moja córka była jedynym dzieckiem baaardzo zapracowanej i lekko
                      zwariowanej samotnej matki, w sumie doskonała szkoła samodzielności...
                      za to - o czym już pisałam gdzieś tam wcześniej w tym wątku - moje dziecko nie
                      przeklina, nie kręci, nie manipuluje. może pod tym względem odbiegało od
                      grupy, która się tych umiejętności społecznych nauczyła właśnie w przedszkolu

                      > Wcale nie uwazam, ze jest cos zlego w spolecznym wychowywaniu
                      > dzieci - rozwijanie indywidualizmu i zachecanie do posiadania wlasnego
                      zdania
                      > nie ma sensu jezeli nie jest praktykowane w zbiorowosci.

                      tak kategorycznie sformułowane to twierdzenie jest moim zdaniem lekko
                      przesadzone. a poza tym - czy naprawdę te rzeczy trzeba "rozwijać"? wydaje mi
                      się, że wystarczy nie przeszkadzać w ich rozwoju, i tyle

                      > Bycie indywidualista
                      > na bezludnej wyspie nie jest zadnym osiagnieciem tak samo jak
                      > bycie "najmadrzejszym" chlopczykiem czy "najinteligentniejsza" dziwczynka
                      > w domu, w ktorym jest tylko ten chlopczyk lub ta dziewczynka nie ma nic
                      > wspolnego z indywidualnym wychowywaniem. To wlasnie na tle grupy
                      przedszkolnej
                      > albo na tle klasy, dzieci zaczynaja wyrozniac sie jako indywidualisci.

                      na miłość boską, któż tu mówi o "byciu indywidualistą"?! mowa była o
                      indywidualizacji wychowania, a to oznacza dopasowywanie metod (jeśli już muszą
                      to być metody) do potrzeb poszczególnych dzieci! własną "indywidualność" ma
                      każde dziecko, tresowane w placówce oświatowej czy nie, natomiast marzenia o
                      wychowaniu "indywidualisty" to - sorry - głupota
                      i w ogóle nie chodzi przecież o to, żeby dziecko się "wyróżniało", jako
                      indywidualista, intelektualista czy jakikolwiek inny "...lista"! mnie zawsze
                      chodziło o to, żeby moja córka mogła być sobą i żeby była szczęśliwa... myślę,
                      że jak dotąd udaje mi się tworzyć jej po temu warunki, najpierw bez udziału
                      instytucji, a teraz przy udziale dość minimalnym
                      "najmądrzejszy chłopczyk", "najinteligentniejsza dziewczynka" - a po cóż komuś
                      te przewagi, przecież to jest chore
                      zupełnie nie o to mi chodziło, do wyścigu szczurów to mój dzieciak ma jeszcze
                      trochę czasu i nie zamierzam jej wciskać w jakikolwiek bezmózgi ranking
                      jest niegłupia, czasem mi imponuje... nie ma w tym żadnej zasługi szkoły, a
                      moja zasługa polega chyba głównie na tym, że zapewniam dziecku swobodny dostęp
                      do różnych form samokształcenia. i oczywiście, znając je doskonale,
                      indywidualizuję swoje podejście. zupełnie zresztą automatycznie, właśnie
                      dlatego że znam dziecko lepiej niż ktokolwiek inny. nawet najlepiej wyszkolona
                      kadra (ach, gdzież ta kadra...?) tego akurat nie potrafi

                      > Uwazam, ze przedszkole od 3 roku zycia i zerowka w przedszkolu to najlepsze
                      > przygotowanie dziecka do szkoly i do zycia w ogole.

                      a ja bym powiedziała, że to zależy... od dziecka, od rodziny, od przedszkola,
                      od... i tak dalej
                      nie lubię takich kategorycznych twierdzeń ex cathedra. za bardzo jak na mnie
                      zasadnicze
                      nie jestem "najinteligentniejsza dziewczynka" i nie uważam, że mój prywatny
                      pogląd powinien być prawem powszechnym...
                      • Gość: hot_dog Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 12:33
                        Brum, to co piszesz brzmi groźnie. Przed takim podejściem do oświaty i
                        jej "zinstytcjonowanych" form chroń nas Panie. Sądzę ze jako Rodzic nie jesteś
                        najlepszym partnerem dla szkoły czy przedszkola....Cóż masz prawo uważać że
                        jesteś lepsza niż wychowawcy i nauczyciele...Ja tam nigdy tak nie uważam, że
                        wiem coś najlepiej nawet jeśli to moja dziedzina. A swoją drogą tak sie
                        składa,ze jestem częścią tej oświaty, ale również jej klientem byłam do
                        niedawna...mam więc spojrzenie od zewnątrz i od środka.Jak wszędzie - różnie
                        jest, ale najgorzej jest wtedy, kiedy na wstępie zakłada się, że jest i będzie
                        źle i "niech oni sobie nie myślą".Taka postawa nie rokuje dobrej współpracy
                        nawet w najlepszej instytucji oświatowej.
                        • Gość: sasky7 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 25.02.03, 22:57
                          Czytam Wasze wypowiedzi i cieszę się, że nie noszę w kieszeni scyzoryka...wink
                          Zaczęłam może za ostro (z tym scyzorykiem...).Ale do rzeczy!
                          Mam kilkunastoletnie doświadczenie w pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym .
                          Zanim zacznę wywody nad wyższością przedszkola nad szkołą w kwestii
                          przygotowania dziecka do nauki w szkole powiem, iż moim zdaniem dziecko może
                          próbować zmienić swoje środowisko z domowego na instytucjonalny dopiero po
                          ukończeniu 4-go roku życia (kiedy jest już bardziej samodzielne,kiedy wykazuje
                          zainteresowanie rówieśnikami, kiedy jego rozwój emocjonalno-społeczny pozwala
                          na "przerwanie pępowiny" z rodzinnym domem , kiedy jego zabawa z drugim
                          dzieckiem nie jest już zabawą "obok" i która nie polega jedynie na
                          zabieraniu,itp., itd)
                          Wspaniale - jeśli do tego czasu dziecko jest otoczone miłością, ciepłem i
                          poczuciem bezpieczeństwa ze strony rodziny, jeśli potrafi ona rozbudzić w
                          dziecku ciekawość świata, uwrażliwić na wartości dobra i zła zarówno z
                          cierpliwością ale i konsekwencją w postępowaniu.
                          To tyle - w skrócie i bez rozwijania poszczególnych wątków wypowiedzi- na temat
                          KIEDY DO PRZEDSZKOLA.
                          Zawodowy patriotyzm kazałby mi trąbić wszem i wobec o wyższości zerówki
                          przedszkolnej nad szkolną - dlatego ...tak też i czynięwink:
                          -dziecko jest pod stałą opieką od wczesnych godzin rannych do późnego popołudnia
                          (od 8 do 10 godzin)/tak na marginesie-dziecko spędza gro czasu poza
                          domem ,dlatego ważne jest KTO zajmuje się jego wychowaniem i nauką/:
                          -nauka dziecka w wieku przedszkolnym "dzieje się" poprzez ZABAWĘ i bynajmniej
                          nie mam tu na myśli wyłącznie klocków wysypanych na dywan czy zabawy w
                          nieśmiertelnego i starego niedźwiedzia , albo wypuszczenia dzieci "na hurrra!"
                          na plac zabaw;
                          -program "do zrealizowania" w zerówce przedszkolnej jak i szkolnej określa TEN
                          SAM DOKUMENT: założenia są te same, treści do przekazania -również.Metody i
                          sposoby jego realizacji zależą od tego , KTO pracuje z Waszymi dziećmi i w jaki
                          sposób to robi;
                          -w przedszkolu dziecko ma zapewnione trzy posiłki (urozmaicone,ułożone według
                          wymogów Sanepidu - kanapki i picie z butelki przegrywa tę "stołówkową"
                          rozgrywkę);
                          -nauczycielki przedszkola mają więcej czasu na pracę z dzieckiem indywidualnie -
                          w ciągu całego dnia w przedszkolu można znaleźć czas dla Jasia, któremu
                          laseczka w literce "a" ucieka poza linie albo dla Małgosi, która ma problem z
                          analizą słuchową wyrazu.Jest też czas dla Kazia -żeby porozmawiać z nim o jego
                          pasji związanej z zainteresowaniem minerałami,czas dla Zosi-żeby pocieszyć ją
                          po tym,jak tatuś wczoraj krzyczał na mamusię,itp., itd.
                          Nie każda mama ma wystarczająco dużo chęci i cierpliwości a szczególnie czasu
                          żeby dostrzec, jak bardzo skomplikowany może być świat dziecka.
                          Nie każde dziecko może rozwijać się i "kwitnąć" bez pomocy dorosłych. Nie każdy
                          dorosły potrafi sprawić aby jego dziecko czuło się kochane i doceniane. W
                          ferworze dnia codziennego wiele spraw nam-rodzicom- wymyka się przez palce...
                          Przedszkole jest po to by POMÓC -a nie szkodzić.
                          Może lepiej jak już skończę...
                          Uszanowanie wszystkim przedmówcom.
                          sasky7
                          • sasky7 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 02.03.03, 10:49
                            Czy to już koniec dyskusji?
                            Czy przekonałam kogoś , czy dolałam trochę oliwy do ognia?
                            Wrzesień już blisko...
                            Rekrutacja w przedszkolach- w kwietniu.
                            Życzę trafnych decyzji.
                            sasky7
    • Gość: annamaria Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: 148.246.64.* 03.03.03, 00:31
      ja tylko chcialabym dorzucic do tych wszystkich gornolotnych wypowiedzi o
      wyzszosci przedszkola i nad domem, i nad szkola, ze moje 6letnie dziecko mialo
      pare razy zaszczyt uczestniczyc w ramach zajec przedszkolnych w konkursie
      pt.ktore dziecko najlepiej wymasuje pani plecy. konkurs ten polegal na tym, ze
      kazde z dzieci kolejno masowalo pani plecy, a pani przyznawala oceny. niestety
      o tym fakcie dowiedzialam sie znacznie pozniej, gdy dziecko opusilo juz
      przedszkole. nadmienie tu, ze, z innych wzgledow (zakaz odprowadzania dziecka
      do sali po schodach, przez rok nidgy nie udalo mi sie zobaczyc na wlasne oczy
      jak wyglada porcja obiadowa, zwracanie sie do dzieci po nazwisku, agresywna
      wozna i przedszkolanki, narzucanie zawyzonych oplat na komitet rodzicielski,
      ktore to potem pani dyrektor wydatkowala na naprawy dachu itp. w przedszkolu, a
      nie na akcje socjalne, dla dzieci)interweniowalam w kuratorium, oczywiscie bez
      najmniejszego skutku...
      mysle, ze znacznie blizej naszej polskiej rzeczywistosci jest obraz
      przedstawiony przeze mnie, a nie pobozne zyczenia pan, ktore powyzej opisuja
      uroki i zalety idealnego przedszkola, ktore tak naprawde nie istnieje.
      osobiscie bardzo zaluje, ze nie zapisalam synka do zerowki szolnej.
      • Gość: hot_dog Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 11:27
        Sorry, ale to co piszesz świadczy tylko o tym,że nikt z rodziców (w tym także
        Ty) nie dopominał się o swoje prawa.Oczywiście trudno wymagać aby przedszkole
        pozwalało każdemu zaglądać w gary, ale istnieje wiele możliwości z zapoznaniem
        się z przedszkolną rzeczywistością.Czy zrobiłaś cokolwiek aby zmienić
        istniejący stan rzeczy??? Po fakcie wszyscy są odważni. W szkole też mogłaś
        trafić na nauczycielkę tak czy inaczej nie spełniającą Twoich oczekiwań.
        Wszystko to zależy "jak się trafi". Rzeczywistość zarówno szkolna jak i
        przedszkolna zależy również od tego jak ją będziemy współkreować.Ot i cała
        prawda.
        • Gość: siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.sedziejowice.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 12:45
          Napisałaś wcześniej do Jotembi, że nie jest najlepszym partnerem dla szkoły,
          czy przedszkola i nie ma prawa uważać, że jest lepsza niż wychowawcy i
          nauczyciele. Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Ja jako rodzic mam prawo być
          partnerem, nawet nienajlepszym i niewygodnym dla ciała pedagogicznego. Zawsze
          będę uważała, że jestem lepsza od tych pań, bo to jest moje dziecko i to ja i
          moje metody wychowawcze mają wpływ na jego życie, a nie pani, o której
          osobowość ociera się moje dziecko. Już nie mam siły wysłuchiwać o cudownej
          roli oświaty na początku życia małego człowieka.
          Zarzucasz Anniemarii, że nie dopomina się o swoje prawa, ale nie wolno jej
          zaglądać w przedszkolne "gary" ... Dostrzegam tu sprzeczność, ale nie jest to
          istotne. No właśnie, to bardzo niewygodna osoba. Najlepiej jakby rodzic
          angażował się w życie placówki, ale nie ingerując w nic. Zapłać, podaruj,
          pomóż, ale nie pytaj dlaczego jest w zupie tyle selera, dlaczego codziennie są
          oglądane bajki, dlaczego godzinę siedzą i piszą ogłupiające kreski, dlaczego
          jest tak mało zajęć ruchowych, dlaczego bawią się ciągle w "Króla ciszy" ? Nie
          pytaj, bo się na tym nie znasz. Przyprowadzasz, zostawiasz i ciesz się, że ci
          oddali w całości. Ktoś wcześniej napisał, że w przedszkolu jest więcej czasu
          na zajęcia indywidualne i wspomniał o pomocy dla Jasia przy pisaniu
          literki "a". Pytam ... od kiedy dzieci w przedszkolu zmuszamy do pisania ???
          Pozdrawiam ...
          • Gość: sasky7 Re: Zerówka ...-do siwaczki i nie tylko... IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 03.03.03, 15:20
            Gość portalu: siwaczka napisał(a):

            Już nie mam siły wysłuchiwać o cudownej
            > roli oświaty na początku życia małego człowieka.
            *DOM RODZINNY i PRZEDSZKOLE powinny uzupełniać się wzajemnie.Żyjemy w XXI
            wieku..DOM jest na pierwszym miejscu i przedszkole nie ma zamiaru mu tego
            miejsca odbierać.
            Najlepiej jakby rodzic
            > angażował się w życie placówki, ale nie ingerując w nic. Zapłać, podaruj,
            > pomóż
            *Niestety-wielu rodziców uważa że jak już zapłaci,to...może wymagać i nie
            interesuje go żadna współpraca z przedszkolem
            ale nie pytaj dlaczego jest w zupie tyle selera, dlaczego codziennie są
            > oglądane bajki
            *seler-zdrowa rzecz ,a TYLE selera-to chyba przesada...
            *a bajki to ja czytam i opowiadam(telewizora u nas nie ma-telewizory dzieci
            mają w domku),
            dlaczego godzinę siedzą i piszą ogłupiające kreski,
            *w 6-latkach jest dużo ćwiczeń graficznych doskonalących sprawność palców
            ręki,koordynację jej ruchów z okiem- a wszystko to po to,żeby rączkę
            przygotować do nauki pisania.PRZYGOTOWAĆ.
            dlaczego
            > jest tak mało zajęć ruchowych,
            *zajęcia związane z ruchem to:
            -ćwiczenia gimnastyczne 2x w tygodniu
            -ćwiczenia poranne (codziennie przed śniadaniem)
            -zabawy ruchowe (codziennie)
            -zabawy ruchowe przy muzyce
            -tzw.przerywniki w czasie zajęć (codziennie)
            -zabawy na placu przedszkolnym
            -spacery (w zależności od pogody, stanu zasmarkanych nosków które "nie mogą
            dziś wyjść na spacer")
            to jest mało ruchu?!?
            dlaczego bawią się ciągle w "Króla ciszy" ?
            *myślałam,że tą zabawę można znaleźć już tylko w archiwachsmile
            Nie
            > pytaj, bo się na tym nie znasz.
            *Możesz pytać!Powinnaś pytać!!
            Przyprowadzasz, zostawiasz i ciesz się, że ci
            > oddali w całości.
            *...brak mi słów
            Ktoś wcześniej napisał, że w przedszkolu jest więcej czasu
            > na zajęcia indywidualne i wspomniał o pomocy dla Jasia przy pisaniu
            > literki "a".
            *to ja napisałam.
            Pytam ... od kiedy dzieci w przedszkolu zmuszamy do pisania ???
            *Dzieci w przedszkolu nie zmuszamy do pisania a PRZYGOTOWUJEMY DO NAUKI
            PISANIA !
            Dziecko kończąc zerówkę czy to szkolną czy przedszkolną NIE MA OBOWIAZKU umieć
            pisać czy czytać.A że większość z nich opanowuje te umiejętności i Z CHĘCIĄ je
            wykonuje- to zasługa zarówno dzieci jak i pani wychowawczyni.Co z tego,że już w
            4-latkach dzieci przychodzą i chwalą się,że mama nauczyła je pisać w domu.Jakie
            to są literki? -na pewno nie takie,jakie wymagać będzie pani w kl.I. Jest na to
            czas w kl I?-jesteście w błędzie.
            > Pozdrawiam ...
            Ja również.
            Bez urazy...
            sasky7
            • siwaczka Re: Zerówka ... (...) do Sasky7 03.03.03, 17:10
              Bardzo się cieszę, że można spotkać takie placówki, jak Twoja i takich
              wychowawców jak Ty. Wierz mi jednak, że jest to przysłowiowa igła w stogu
              siana. Trudna do odnalezienia.
              Nie było moim zamiarem zmuszanie Cię do tłumaczenia się ... Wiem i znam
              dobrych nauczycieli, którzy wykonują swój zawód z prawdziwą przyjemnością. Nie
              zmieni to jednak obrazu szkolnictwa. Jest to przykre i boleję nad tym. Moje
              dzieci zaczynają start w inne życie. Nie czuję radości, a jedynie lęk, który
              staram się im nie sprzedać.
              Opinia rodziców dotycząca przedszkola i szkoły nie bierze się z plotek, ale z
              życia. Obrażanie na siebie nic pozytywnego nie wniesie. W tej przepychance
              znajduje się dziecko, które jest nieświadome zaistniałej sytuacji. Czy ono
              jest winne, że rodzic za mało się interesuje, albo wsadza nos w
              przedszkolne "gary"?
              Moje dziecko chodzi do przedszkola i jestem na bieżąco z "atrakcjami" jakie
              dostarcza placówka. Zdziwiłabyś się do czego panie są jeszcze zdolne ...
              Pozdrawiam ...
              • Gość: sasky7 Re: Zerówka ...-i koniec mojego przedszkola? IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 03.03.03, 17:42
                P.S.
                Właśnie trwa batalia rodziców o...utrzymanie naszej placówki.W ramach cięć
                budżetowych w naszym mieście "palec prezydenta" wskazał na nas- chcą oszczędzić
                kasę, to TNĄ. Policja ostrzy sobie ząbki na nasz świetnie usytuowany na osiedlu
                budynek - ma tu powstać komisariat.
                Rodzice stanęli murem.Przyszli na "nadzwyczajne zebranie" mimo godziny
                nadawania sitcomów w tv i nie trzeba ich było namawiać na udział w
                posiedzeniach komisji (..)Rady Miejskiej.Dowiedziałam się wtedy m.in.,że chodzą
                do nas dzieci,które wędrowały od przedszkola do przedszkola i dopiero u nas
                znalazły TO czego szukały...
                Nikogo z władz nie obchodzi,że przedszkole cieszy się bardzo dobrą opinią
                dzieci i rodziców.
                Ręce opadają...
                Rodzice-to siła .
                Inaczej już by nas nie było.
                A tak na marginesie: niestety-jak i gdzie okiem sięgnąć-wszędzie coś w naszym
                kraju kuleje (oświata, służba zdrowia, prawo, rolnictwo, budownictwo
                drogowe,itp., itd....).
                Powodzenia!
                • siwaczka Re: Zerówka ... - i koniec mojego przedszkola? 04.03.03, 22:34
                  Gość portalu: sasky7 napisał(a):

                  > P.S.
                  > Właśnie trwa batalia rodziców o...utrzymanie naszej placówki.W ramach cięć
                  > budżetowych w naszym mieście "palec prezydenta" wskazał na nas- chcą
                  oszczędzić
                  >
                  > kasę, to TNĄ. Policja ostrzy sobie ząbki na nasz świetnie usytuowany na
                  osiedlu
                  >
                  > budynek - ma tu powstać komisariat.
                  > Rodzice stanęli murem.Przyszli na "nadzwyczajne zebranie" mimo godziny
                  > nadawania sitcomów w tv i nie trzeba ich było namawiać na udział w
                  > posiedzeniach komisji (..)Rady Miejskiej.Dowiedziałam się wtedy m.in.,że
                  chodzą
                  >
                  > do nas dzieci,które wędrowały od przedszkola do przedszkola i dopiero u nas
                  > znalazły TO czego szukały...
                  > Nikogo z władz nie obchodzi,że przedszkole cieszy się bardzo dobrą opinią
                  > dzieci i rodziców.
                  > Ręce opadają...
                  > Rodzice-to siła .
                  > Inaczej już by nas nie było.
                  > A tak na marginesie: niestety-jak i gdzie okiem sięgnąć-wszędzie coś w
                  naszym
                  > kraju kuleje (oświata, służba zdrowia, prawo, rolnictwo, budownictwo
                  > drogowe,itp., itd....).
                  > Powodzenia!
                  Sasky ... Co z Twoim przedszkolem ???
                • Gość: anmanika Re: Zerówka ...-i koniec mojego przedszkola? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.03, 11:20
                  Gość portalu: sasky7 napisał(a):

                  > P.S.
                  > Właśnie trwa batalia rodziców o...utrzymanie naszej placówki.W ramach cięć
                  > budżetowych w naszym mieście "palec prezydenta" wskazał na nas- chcą
                  oszczędzić
                  >
                  > kasę, to TNĄ. Policja ostrzy sobie ząbki na nasz świetnie usytuowany na
                  osiedlu
                  >
                  > budynek - ma tu powstać komisariat.
                  > Rodzice stanęli murem.Przyszli na "nadzwyczajne zebranie" mimo godziny
                  > nadawania sitcomów w tv i nie trzeba ich było namawiać na udział w
                  > posiedzeniach komisji (..)Rady Miejskiej.Dowiedziałam się wtedy m.in.,że
                  chodzą
                  >
                  > do nas dzieci,które wędrowały od przedszkola do przedszkola i dopiero u nas
                  > znalazły TO czego szukały...
                  > Nikogo z władz nie obchodzi,że przedszkole cieszy się bardzo dobrą opinią
                  > dzieci i rodziców.
                  > Ręce opadają...
                  > Rodzice-to siła .
                  > Inaczej już by nas nie było.
                  > A tak na marginesie: niestety-jak i gdzie okiem sięgnąć-wszędzie coś w naszym
                  > kraju kuleje (oświata, służba zdrowia, prawo, rolnictwo, budownictwo
                  > drogowe,itp., itd....).
                  > Powodzenia!

                  Trzymam za was kciuki bo właśnie nasze przedszkole, dodam, że jedyne w
                  dzielnicy też ma być zlikwidowane bo kościół za pomocą potężnej łapowki zdobył
                  teren na którym stoi przedszole. Nadmienię od razu, że ten teren nigdy nie
                  należał do kościoła. Nasze przedszkole jest super!!!!! Dzieci uwielbiają tam
                  chodzić, często jest tak, że dziecko jak przyjdzie rodzic, prosi by przyszło o
                  17.00. Koleżanka która się przeprowadziła, przepisała swojego syna do
                  przedszkola koło domu, po miesiacu wróciła z nim do naszego przedszkola
                  ponieważ jej syn za każdym razem wymiotował na widok przedszkola do którego
                  chodził.
                  Panie są super, pani dyrektor jest jeszcze lepsza. Wszyscy są 100% otwarci na
                  współpracę z rodzicami. Moja córa chodzi do zerówki w przedszkolu właśnie i
                  uwielbia się uczyć, wszystko dzięki paniom.
                  Oczywiście wszystko co dobre trzeba zepsuć a dzieci nikogo nie interesują więc
                  przedszkole ulega likwidacji.
          • Gość: annamaria Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: 148.246.77.* 04.03.03, 02:33
            Gość portalu: siwaczka napisał(a):

            > Zarzucasz Anniemarii, że nie dopomina się o swoje prawa, ale nie wolno jej
            > zaglądać w przedszkolne "gary" ... Dostrzegam tu sprzeczność, ale nie jest to
            > istotne. No właśnie, to bardzo niewygodna osoba. Najlepiej jakby rodzic
            > angażował się w życie placówki, ale nie ingerując w nic. Zapłać, podaruj,
            > pomóż, ale nie pytaj dlaczego jest w zupie tyle selera, dlaczego codziennie

            > oglądane bajki, dlaczego godzinę siedzą i piszą ogłupiające kreski, dlaczego
            > jest tak mało zajęć ruchowych, dlaczego bawią się ciągle w "Króla ciszy" ?
            Nie
            > pytaj, bo się na tym nie znasz. Przyprowadzasz, zostawiasz i ciesz się, że ci
            > oddali w całości. Ktoś wcześniej napisał, że w przedszkolu jest więcej czasu
            > na zajęcia indywidualne i wspomniał o pomocy dla Jasia przy pisaniu
            > literki "a". Pytam ... od kiedy dzieci w przedszkolu zmuszamy do pisania ???
            > Pozdrawiam ...

            podpisuje sie dwiema rekami pod wypowiedzia siwaczki.
        • Gość: annamaria Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: 148.246.77.* 04.03.03, 02:28
          Gość portalu: hot_dog napisał(a):

          > Sorry, ale to co piszesz świadczy tylko o tym,że nikt z rodziców (w tym także
          > Ty) nie dopominał się o swoje prawa.Oczywiście trudno wymagać aby przedszkole
          > pozwalało każdemu zaglądać w gary, ale istnieje wiele możliwości z
          zapoznaniem
          > się z przedszkolną rzeczywistością.Czy zrobiłaś cokolwiek aby zmienić
          > istniejący stan rzeczy??? Po fakcie wszyscy są odważni.

          nie jestem don kichotem aby sama walczyc z calym systemem. mysle, ze moja
          interwencja w kuratorium, przy zalozeniu, ze system jest prawidlowy i sprawny,
          powinna byla przyniesc jakikolwiek efekt, niestety tak sie nie stalo. nie
          rozumiem stwierdzenia o braku odwagi przed faktem i twoich intencji. kazdy
          zdaje sobie z tego sprawe, ze odpowiedzia na skargi, bunt, proby zmiany
          rzeczywistosci, bedzie najprawdopodobniej represja w stosunku do pozostawionego
          w przedszkolu bez protekcji dziecka, ktore przeciez nie potrafi sie bronic.
          dlatego przez wiele lat przede mna i na pewno jeszcze wiele lat po mnie rodzice
          albo beda siedzieli cicho (moja interwencja byla osamotniona), albo po
          zbuntowaniu sie beda zmuszeni zmienic placowke.



      • Gość: sasky7 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 03.03.03, 14:42
        Gość portalu: annamaria napisał(a):

        > ja tylko chcialabym dorzucic do tych wszystkich gornolotnych wypowiedzi o
        > wyzszosci przedszkola i nad domem, i nad szkola,
        *nic górnolotnego w tym co napisałam nie ma.
        ze moje 6letnie dziecko mialo
        > pare razy zaszczyt uczestniczyc w ramach zajec przedszkolnych w konkursie
        > pt.ktore dziecko najlepiej wymasuje pani plecy. konkurs ten polegal na tym,
        ze
        > kazde z dzieci kolejno masowalo pani plecy, a pani przyznawala oceny.
        *może chodziło o zabawę:jedno dziecko siada plecami do drugiego i to
        drugie "pisze" mu na plecach palcem kształt litery albo figury geometrycznej -
        ten kto pisze stara się zachować wszystkie szczegóły a ten po którym piszą-
        zgaduje.
        niestety
        > o tym fakcie dowiedzialam sie znacznie pozniej, gdy dziecko opusilo juz
        > przedszkole.
        *jeśli chodziło wyłącznie o masowanie...to nie mam na to słów...
        nadmienie tu, ze, z innych wzgledow (zakaz odprowadzania dziecka
        > do sali po schodach,
        *dziwne...-do mnie do sali zawsze zachodzą rodzice i wymieniamy się na bieżąco
        informacjami.
        przez rok nidgy nie udalo mi sie zobaczyc na wlasne oczy
        > jak wyglada porcja obiadowa,
        *trudna sprawa z tym obiadem-zwłaszcza że jest ok.11.30,więc nie da się go
        zobaczyć na własne oczysmile
        zwracanie sie do dzieci po nazwisku,
        *nazwisko (razem z imieniem) każdego dziecka wypowiadam TYLKO raz dziennie-po
        śniadaniu, sprawdzając obecność
        agresywna
        > wozna i przedszkolanki,
        *Boże, gdzie ty dałaś swoje dziecko do przedszkola!!!
        narzucanie zawyzonych oplat na komitet rodzicielski,
        *rodzice mają dużo do powiedzenia w kwestii opłat za komitet.
        > ktore to potem pani dyrektor wydatkowala na naprawy dachu itp. w przedszkolu,
        a
        >
        > nie na akcje socjalne, dla dzieci)
        *nie kupowano zabawek do grupy?!?,pomocy do zajęć?!?-na dachy to są dotacje z
        urzędu(na remonty)
        interweniowalam w kuratorium, oczywiscie bez
        > najmniejszego skutku...
        *?
        > mysle, ze znacznie blizej naszej polskiej rzeczywistosci jest obraz
        > przedstawiony przeze mnie, a nie pobozne zyczenia pan, ktore powyzej opisuja
        > uroki i zalety idealnego przedszkola, ktore tak naprawde nie istnieje.
        *istnieje- ja w nim pracuję i włos mi się jeży jak czytam powyższe uwagi!!!

        > osobiscie bardzo zaluje, ze nie zapisalam synka do zerowki szolnej.
        *wybór należał do Ciebie...
        Mój 6-letni synek chodzi do przedszkola "wypisz-wymaluj" jakie opisałaś (no,
        może bez masowania pleców pani-albo też o tym nie wiem...).Nie chciałam go
        wziąść do siebie-żeby koleżanki mi go nie "rozpuściły".
        Nie będę się już dalej bronić...
        To tyle.
        Pozdrawiam
        • mam-darynka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 04.03.03, 02:22
          Ja szukalam (i znalazlam!) przedszkola, w ktorym panie
          wychowawczynie wiedzialy cos niecos na temat metod Marii
          Montesori. Bardzo mi odpowiadaja jej teorie pedagogiczne,
          czytalam sporo na ten temat, na WSP w Lodzi byla nawet
          konferencja poswiecona Jej dzialalnosci. Wbrew temu, co
          tu napisano, Ona widziala sens w zbiorowym wychowywaniu
          dzieci juz w przedziale 0-3 i przemawia to do mnie, co
          pisala. Spodziewam sie, ze jak ktos wejdzie na google.pl
          i poszuka pod haslem "maria montesori", to pewnie da sie
          cos znalezc i po polsku.
          Nie jestem przedszkolanka i nie mam powodu bronic
          "honoru" tego zawodu ale doprawdy nie spotkalam sie z
          zadna pania, ktora bylaby wredna, glupia czy
          niebezpieczna dla ktoregokolwiek z moich dzieci.
          Niektore, owszem, nie mialy zbyt kreatywnych pomyslow
          albo nieco zbyt czesto bywaly bardziej skupione na
          dyscyplinie niz np. na spiewaniu czy rysowaniu ale coz -
          dla dzieci to wstep do obcowania z normalnym swiatem, w
          ktorym przyjdzie im miec do czynienia z ludzmi, ktorzy sa
          zmeczeni, chorzy, nudni, nieszczesliwi, rozni.
          A rodzice tez nie sa idealni i my same swietnie to wiemy.
          Gdybysmy nie mialy watpliwosci, nie pisalybysmy tutaj
          swoich historii smile
          • Gość: sasky7 Re: W przedszkolu mego synka IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 05.03.03, 10:46
            To, co pisałam dotychczas - dotyczyło bezpośrednio tego co robię w swojej pracy.
            Mój 6-letni syn chodzi do INNEGO przedszkola. Mnie też nie udało się tam nic
            zmienić. Wychowawczynie patrzą na mnie "wilkiem" ,bo wiedzą że jestem z
            branży.Wiem, jak POWINNO być...
            I wiem ,jak jest:
            - w grupie 4-latków to ja gimnastykowałam się pod drzwiami z dzieckiem, kiedy
            ten miał problemy z rozstaniem.Pani zostawiła ten problem wyłącznie rodzicom -
            jakby uważała, że ona przejmuje dziecko dopiero po przekroczeniu przez nie
            progu sali..."Gimnastyka" nie skończyła się bynajmniej po miesiącu...
            - na leżakowaniu (obowiązkowym ! dla wszystkich) nie można było mieć
            przytulanki przyniesionej z domu , a zabawki pluszowe z przedszkolnej
            półki..zbierały tylko kurz.
            - kiedy przychodziłam po synka ok.15.00 -dzieci najczęściej siedziały już w
            kole na dywanie bez zabawek, bo o 15.30 pani prowadziła ich do grupy dyżurnej
            (jasna sprawa - pół godziny zabawy w "Króla ciszy?"- i żadne dziecko nie
            porozrzuca zabawek po sali)
            - na leżakowaniu był prawdziwy horror: zasypianie "buzią w stronę pani",
            zamykanie oczu na hasło "wszyscy zamykają teraz oczy!", o bajce "na dobranoc"
            opowiadanej przez panią można zapomnieć, a kiedy mój mały zbudził się i chciał
            siusiu (przed spaniem dziecko zjada talerz zupy i wypija po jedzeniu kubek
            kompotu)-pani go nie puściła, nikogo nie puszczała.
            - prowadzanie dzieci "na bajki" z kaset video chyba wpisane było w plan dnia...
            - strój do ćwiczeń nie raz wrócił takim , jakim go złożyła wkładając po praniu
            do worka
            - itd., itp....
            Wniosek jest jeden: są przedszkola i PRZEDSZKOLA.
            Muszę kończyć, bo mam na 11.30 do "moich" dzieci.
            A co z moim przedszkolem? - przekonamy się po sesji Rady Miejskiej z 17.03.
    • Gość: zmija10 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: 213.17.170.* 05.03.03, 15:12
      Moja córka skończyła dopiero 14 miesięcy, lae czasami myślę już o przedszkolu,
      jakie wybrać i na co zwrócić uwagę.

      Prawde mówiąc skóra mi cierpnie jak czytam wasze wypowiedzi. Czym się kierować
      przy wyborze przedszkola? Przecież deklaracja stosowania pewnej metody
      pedagogicznej jeszcze zupełnie nieczego nie gwarantuje.

      Jak wybierałyście przedszkole dla swego dziecka? (oczywiście przy założeniu, że
      taki wybór jest)
      • marina2 Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 05.03.03, 21:23
        poczta pantoflowa.M
    • Gość: ela Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.03.03, 20:57
      Czytałam i czytałam te wszystkie wypowiedzi i nie moge zrozumiec tylko jednego,
      otóż dlaczego posyłacie dzicko do przedszkola, ktore nie spełnia waszych
      oczekiwań? Sasky7-ja też jestem z branży i całkowicie podzielam twoje poglądy
      na temat różnych przedszkoli - ale myślę, że szkoda, że nie wziełaś synka do
      swojego przedszkola. pozdrawiam - ela
      • Gość: sasky7 Re: Zerówka - do Eli IP: *.iig.pl / 192.168.22.* 06.03.03, 16:52
        Dzięki za Twój głos w sprawie.
        Syn, o którym wspomniałam , to takie spokojne,wrażliwe "ciepłe kluseczki",
        bojące się wszystkiego co nowe.
        Argumenty "za" byciem mojego synka w mojej pracy:
        - fajna atmosfera w przedszkolu,
        - możliwość obserwowania dziecka na tle grupy w różnych "sytuacjach życiowych",
        - możliwość konsultowania jego osiągnięć lub trudności z koleżankami-
        nauczycielkami,
        - wspólne jazdy i powroty do domu.
        Argumenty "za" byciem w innym przedszkolu:
        - uniknięcie "protekcyjnego" traktowania (czyli "próbuję radzić sobie w życiu
        bez mamy")
        - większa dyscyplina wewnętrzna dziecka
        - przedszkole na osiedlu = koledzy i koleżanki z osiedla
        - zero "uwiązania"( przepraszam za słowo..), czyli nie trzeba wracać ok. 12.00
        do domu - bo mama skończyła pracę , mama ma czas załatwić trochę swoich spraw .
        Tyle mi przychodzi do głowy.
        Brałam nieraz mego małego do siebie - ale wtedy zamiast zająć się dziećmi,
        musiałam przekonywać synka żeby usiadł z dziećmi do stolika, żeby się z nami
        bawił, trudno mu było zrozumieć,że inne dzieci stoją wokół jego mamy i razem
        rozmawiają.
        Od września Kacper idzie do I kl.,ale...jest jeszcze nie dojrzały emocjonalnie.
        Dużo mogłabym na ten temat mówić -ale to nie prywatne forum .
        Pozdrawiam
        P.S.co do sposobu wyboru przedszkola: ranking przedszkoli w prasie to za
        mało.Najlepiej zapytać wiarygodną znajomą z pracy, sąsiadkę z bloku -
        doświadczenia innych mogą dopomóc.Przyjść z dzieckiem w czasie rekrutacji i
        obejrzeć przedszkole, zajrzeć do grupy do której będzie chodziło , zapoznać się
        z panią. A może przedszkole organizuje "dzień otwarty?"
    • Gość: ela Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.03.03, 18:08
      siwaczka napisała:

      > Temat stary, ale dopadł mnie osobiście. Zastanawiam się gdzie okres
      > zerówkowy ma spędzić moje dziecko. Przedszkole kojarzy mi się z lepszą
      > opieką, a szkoła z lepszym przygotowaniem do podjęcia systematycznej nauki.
      > A może się mylę?
      > Proszę, napiszcie jakie macie doświadczenia w tej sprawie.
      > Pozdrawiam.

      wracam do pierwszego postu i chciałabym zapytać dlaczego szkoła kojarzy się "z
      lepszym przygotowaniem do podjęcia systematycznej nauki" - co w zerówce
      mieszczącej się w przedszkolu brakuje do tego by dobrze, a nawet barzdo dobrze
      przygotowac dziecko do podjęcia nauki w szkole?
      • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 20.03.03, 21:28
        Gość portalu: ela napisał(a):

        > siwaczka napisała:
        >
        > > Temat stary, ale dopadł mnie osobiście. Zastanawiam się gdzie okres
        > > zerówkowy ma spędzić moje dziecko. Przedszkole kojarzy mi się z lepszą
        > > opieką, a szkoła z lepszym przygotowaniem do podjęcia systematycznej nauki
        > .
        > > A może się mylę?
        > > Proszę, napiszcie jakie macie doświadczenia w tej sprawie.
        > > Pozdrawiam.
        >
        > wracam do pierwszego postu i chciałabym zapytać dlaczego szkoła kojarzy
        się "z
        >
        > lepszym przygotowaniem do podjęcia systematycznej nauki" - co w zerówce
        > mieszczącej się w przedszkolu brakuje do tego by dobrze, a nawet barzdo
        dobrze
        > przygotowac dziecko do podjęcia nauki w szkole?

        Nic nie brakuje, a nawet jest bardziej przyjazna dziecku. To sformułowanie
        zasłyszane jest w czasie " jedna mama, drugiej mamie powiedziała", że szkoła
        to nauka, a przedszkole to tylko zabawa. TYLKO, czy AŻ?
        Pozdrawiam ...
        • Gość: birma Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? IP: *.at.ibm.com 21.03.03, 12:09
          Zabawy w przedszkolu są z założenia EDUKACYJNE. Nawet jesli jest to zwykłe
          rysowanie, to ma na celu "wyrobienie ręki", czyli przygotowanie do pisania.
          Wydaje mi się, że przedszkole jest znacznie bardziej przyjazne dziecku niż
          szkoła, wystarczy wejść do jednego i drugiego budynku. Ja wchodząc do szkoły na
          przerwie mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie, bo wrzask, krzyk, wrzawa,
          biegające dzieciaki... Jak rozumiem, twoje dziecko było do tej pory w domu,
          więc taki skok na głęboką wodę to jednak duży szok. W przedszkolu jest ciszej,
          spokojniej, nie ma kontaktu ze starszymi, jest tez czas na zabawę i spacer. To
          nie jest czas stracony, w tym czasie dzieci uczą się współżycia w grupie.
          Szkoła jest bardziej bezosobowa, a co do poziomu - program jest ten sam i tu i
          tu, a tak naprawdę wszystko zależy personalnie od nauczycielki.
    • siwaczka Re: Zerówka ... w szkole, czy w przedszkolu? 08.07.03, 16:42
      Witajcie ... Wybrałyśmy z córką zerówkę w szkole. Wybór nie był łatwy, ale
      zapisanie dziecka do zerówki było zadaniem jeszcze trudniejszym. Rejonizacja.
      Czy nam coś dała ta walka, okaże się w przyszłym roku szkolnym smile
      Pozdrawiam serdecznie i wakacyjnie ...
Pełna wersja