problem 8-latka z kolegą

02.06.06, 09:24
jestem mamą wrażliwego 8-latka i mam problem
któregoś dnia mój Junior zamknął się u siebie w pokoju, nie chciał się bawic,
rozmawiać, popłakiwał i chował się pod kołdrę; wczesniej był u niego mój
starsy od niego o rok chrześniak, bawili się razem
ponieważ Junior wcześniej czy później powie mi co się stało tak było i tym razem
i tu dochodzimy do problemu:
chłopaki bawili się razem w pokoju najpierw zabawkami a potem mój chrześniak
zaproponował nową zabawę; rozebrali się, dotykali, przytulali itp.
i Junior po jego wyjściu czuł się nieswojo, nie umiał mu powiedzieć NIE
raz już zdarzyła się podobna sytuacja i Junior miał zapowidziane że
natychmiast ma reagować na "zaloty" mojego chrześniaka
nie zareagował bo..bał się?było mu głupio? twierdzi że zapomniał co mu mówiłam
chrześniak w ogóle ma ciągoty w tym kierunku tzn. seksu, bo widać to w jego
zachowaniu (ruchy i odgrywanie scenek) słowach i opowieściach (w niewybrednym
słownictwie)
i teraz nie wiem jak mam reagować?
ograniczyć ich spotkania? (trudno to zrobić bo mieszkamy na przeciwko siebie i
chłopaki spoytykają się prawie codziennie na podwórku czy boisku)
porozmawiać z jego rodzicami? (wątpliwa reakcja z ich strony,a poza tym
obiecałam Juniorowi ze nie będę tego robić bo obawia się reakcji chrześniaka)
przyjąć to jako normalne zachowanie w tym wieku i ciekawość?
a jesli Junior obcej osobie też nie będzie umiał odpowiedzieć NIE?
nie wiem naprawde, nie wiem co robić
    • renja Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 17:47
      Ja gdyby to dotyczyło mojego syna (tez 8 lat) to postarałabym się aby następne
      jego zabawy z kolegą w domu odbywały się w mojej obecności, a na pewno nie
      pozwoliłabym na zamykanie drzwi do pokoju i dość często pod jakims pozorem
      (paluszki, sok, ciasteczka, pranie do szafy) zaglądałabym do pokoju. Poza tym
      skoro chrześniak zachowuje sie w podobny sposób również przy tobie to nie
      rozumiem dlaczego do tej pory nie dałaś mu do zrozumienia, że nie zyczysz sobie
      tego typu zachowania u ciebie w domu. W końcu to twój dom i powinien byc dla
      twojego syna twierdzą, a z twojego posta odniosłam wrażenie, że cała
      odpowiedzialność za to co sie dzieje jest zrzucana na niego.
      To on ma się przeciwstawić, to on ma pamietac itd.....
      Skoro to nie jest pierwszy raz a z zachowania twojego syna wynika, że on sie
      nie zgadza na takie "zabawy" to nie rozumiem twoich rozterek.
      Co znaczy, ze obawiasz sie rozmowy z rodzicami chrześniaka, bo syn się boi
      reakcji kolegi. Przecież w tym momencie stajesz tak naprawdę po stronie swojego
      chrześniaka: to nic że robi krzywde mojemu dziecku ale lepiej milczeć niż
      narazić sie na..... obraze że strony jego rodziców?????
      Boisz się, że Junior obcemu tez nie odmówi. A co? Dopóki robi to znajomy to
      mniejsze zło?????
      Własniemasz przykład, ze odmowa nie jest taka prosta jak sie ma 8 lat. Płacz,
      chowanie sie synka jest jego wołaniem do ciebie o pomoc w rozwiazaniu tej
      sytuacji, a ty chcesz mu pokazac, że sprawę zostawisz bo a nuz cos sie
      zmieni?????
      Natychmiast idź z ostra reprymendą do rodziców chrześniaka i powiedz im, ze nie
      zyczysz sobie spotkań chłopców i przez kilka dni kontroluj to co sie dzieje na
      podwórku.
      Nie bój sie o tym głosno powiedziec, bo chrzesniak przyzwyczai się że mu takie
      zachowania uchodza płazem
      Przede wszystkim masz chronić własne dziecko a nie rozwydrzonego bachora z
      jakims problemem. On ma swoich rodziców.

      Przepraszam, że sie tak rozpisałam ale po prostu pewnych rzeczy nigdy nie
      zrozumiem.
      • vasaro Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 19:49
        - dlaczego nie idę do jego rodziców? powody są dwa:
        1. mój Junior mnie o to prosił i mu to obiecałam (a jesli obiecałąm to słowa dotrzymuję zwłaszcza jemu)
        2. pójście tam nic nie da i rozmowa z nimi skończy się awanturą że wtrącam się i przesadzam i wychowuję dziecko na mimozę i nieżyciowego maminsynka - już to w innej sytuacji przerabiałam (chodziło o znęcanie się nad zwierzętami)-(teraz tatuś chrześniaka chwalił się mi sam osobiście jaki to fajny "instruktażowy" film puścił synom swoim - a jaki niech się wszyscy domyślą)
        - sytuację kontroluję bo w pokoju sami już nie bywają
        - rozmawiałam ze znajomą panią pedagog i to ona mi poradziła zebym nie interweniowała bo "w tym wieku to naturalne" i ze mam nie reagować emocjonalnie bo "dzieci poznawają swoją seksualność"
        - chrześniak przy mnie zachowuje się bez zarzutu natomiast jak myśli ze go nie widzę już się nie kontroluje na tyle (opowieści o seksie na przykład)

        • renja Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 21:08
          vasaro napisała:
          > 1. mój Junior mnie o to prosił i mu to obiecałam (a jesli obiecałąm to słowa
          do trzymuję zwłaszcza jemu)

          Mój syn tez kiedyś poprosił mnie, żebym nie mówiła mamie jego kolegi, że
          tamten chowa w sklepie lizaki pod kurtkę. Jednak zamiast mu to obiecywac to
          pogadaliśmy o tym, że czasami nasz wstyd, strach itp nie usprawiedliwiają
          milczenia, gdyż w ten sposób pokazujemy że się na dana sytuacje zgadzamy.
          Przyznal mi rację i ustalilismy, ze nalezy o tym powiedziec rodzicom chłopca.
          Oczywiście skończyło sie kłótnią, bagatelizowaniem sprawy i oskarżaniem mojego
          mianem kłamcy. Jakże zdzieiwone mieli miny jak któregoś dnia zadzwoniono do
          nich ze sklepu gdy ochrona przyłapała małego na wynoszeniu jakiejs zabawki.


          > 2. pójście tam nic nie da i rozmowa z nimi skończy się awanturą że wtrącam
          się i przesadzam i wychowuję dziecko na mimozę i nieżyciowego maminsynka

          Ale przynajmniej nie będziesz miała wyrzutów do siebie, ze nic nie zrobiłaś.
          Poza tym wiele złego dzieje sie tylko dla tego, że nikt nic nie mówi, bo "co to
          da".

          >cryingchodziło o znęcanie się nad zwierzętami)-(teraz t
          > atuś chrześniaka chwalił się mi sam osobiście jaki to fajny "instruktażowy"
          > film puścił synom swoim - a jaki niech się wszyscy domyślą)

          Z tego co piszesz, to cała rodzina ma jakis problem i skoro wychowanie dziecka
          idzie w tym kierunku to moze czas odizolować swego syna od tego srodowiska.

          > - rozmawiałam ze znajomą panią pedagog i to ona mi poradziła zebym nie
          interweniowała bo "w tym wieku to naturalne" i ze mam nie reagować emocjonalnie
          bo "dzieci poznawają swoją seksualność"

          Ciekawa pani psyholog. Jakoś nie przypominam sobie żebym ja, ktokolwiek z mojej
          rodziny czy znajomych w ten sposób "poznawał seksualnosc" w wieku 8 czy 9 lat.
          Tak samo nie widziałam podobnych zachowań u zadnego z dzieci które znam, więc
          to chyba nie jest normalne zachowanie.
          Poza tym skoro twój syn sie na to nie godzi to czemu masz nie reagowac tylko
          sie przyglądac????
          A inna sprawa że idąc tym tropem to za kilka lat twój chrzesniak zacznie
          obmacywac koleżanki w szkole, bo chce poznac ich seksualnośc????? Wtedy tez
          sama ciekawośc będzie naturalna, ale nie zachowanie.

          > - chrześniak przy mnie zachowuje się bez zarzutu natomiast jak myśli ze go
          > nie widzę już się nie kontroluje na tyle (opowieści o seksie na przykład)

          czyli wie, że jest to złe i nieakceptowane zachowanie. Robi to tylko przy
          słabszym i młodszym koledze bo wie, ze jest bezkarny.

          Wybacz, ale twoje podejście kojarzy mi sie jednoznacznie z sytuacjami, gdzie
          dzieci pobite i zmaltretowane trafiają do szpitali. Potem okazuje się, że
          owszem dziecko sie skarzyło babci, ze je tatus bije, ale babcia siedziała cihco
          bo wnusio prosił, żeby nic nie mówiła.
          Czasami lepiej złamać słowo dane dziecku niż stracic jego zaufanie, bo bedzie
          za późno na pomoc.



          • joanna9920 Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 22:35
            Renja ma rację,trzeba reagować.ty jesteś starsza,jesteś jego mamą i musisz stać
            po jego stronie.
          • igge Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 23:07
            Oczywiście, że powinnaś zareagować jakoś i uświadomić synowi, że nie musi
            zgadzać się na zabawy, które ingerują w jego intymność.
        • aleksandrynka Re: problem 8-latka z kolegą 02.06.06, 22:57
          1 mój Junior mnie o to prosił i mu to obiecałam (a jesli obiecałąm to słowa do
          > trzymuję zwłaszcza jemu)

          - zgadzam się z przedmówczynią - trzeba było z dzieckiem porozmawiać i
          wyjaśnić, że pewnych rzeczy nie należy trzmać w tajemnicy dlatego, że są złe i
          jak się o nich opowie to można w tej sytuacji coś zmienić (próbować). Od razu
          dodam, że taka mądra jestem teraz, przed monitorem, ale "na gorąco" mogłabym
          stracić głowę...

          pójście tam nic nie da i rozmowa z nimi skończy się awanturą że wtrącam się
          > i przesadzam i wychowuję dziecko na mimozę i nieżyciowego maminsynka - już to
          w
          > innej sytuacji przerabiałam (chodziło o znęcanie się nad zwierzętami

          2 - Uwagi o Twoim sposobie wychowywania niech sobie z góry darują, wyraźnie
          powinnaś to zaznaczyć. Tym bardziej, że póki co to skutki ich wychowywania są
          przykre dla innych... A wtrącać się jak najbardziej powinnaś, ponieważ dzieje
          się coś złego

          -(teraz t
          > atuś chrześniaka chwalił się mi sam osobiście jaki to fajny "instruktażowy"
          fil
          > m puścił synom swoim - a jaki niech się wszyscy domyślą)


          Zroumiałam, że chodzi o film pornograficzny. Tutaj już mi włosy dęba stają na
          głowie - może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale to jest PRZESTĘPSTWO.
          Tak, tutaj już prokurator wchodzi w grę. Że nie wspomnę o skutkach tego dla
          psychiki dla małego dziecka, a takim nadal, w mojej opinii jest 9-cio letni
          chłopiec. Z resztą widać to w powyższym przykładzie - przedwcześnie rozbudzona
          seksualność. Ja wiem, że w tym wieku dzieci robią różne rzeczy, sama mam kilka
          wspomnień z przedszkola. Ale co innego naturalna ciekawość dzieci, a co innego
          ciekawość zaszczepiona i podsycana prezentowaniem treści pornograficznych.
          Temat jest dla mnie na tyle bulwersujący, że tutaj się już zatrzymam, bo
          mogłabym pisać i pisać... W każdym razie uważam, że rozmowa z rodzicami tego
          chłopca jest KONIECZNA.
          Dodam jeszcze, że kompetencje pani pedagog, o której piszesz, powalają mnie na
          ziemię. Bynajmniej z powodu ich dobrej jakości (dla mnie groza!). Dzieci
          rozpoznają swoją seksualność, ale już wyżej pisałam - to wychodzi od nich, a
          nie powinno być stymulowane zewnętrznie, przez dorosłych pokazujących filmiki.
          To, co ten zadowolony z siebie "tatuś" zrobił to molestowanie, tak, molestował
          swoje dziecko pokazując mu taki film. Tak więc opisana sytuacja jest niezdrowa,
          bo:
          a) tamto dziecko przez tą zabawę nie eksplorowało spontanicznie, ale odgrywało
          schematy z filmu, być może w ten sposób próbowało poradzić sobie z tym, co
          zobaczyło a co je przerosło, nie muszę pisać, dlaczego
          b) Twoje dziecko zgodziło się wbrew sobie, nie wiem, na czym polegało
          nakłanianie, ale już samo to, że chłopak czuł się przymuszony i potem cierpiał
          z tego powodu jest alarmujące. I to znowu z dwóch powodów - nie było to
          spontaniczne zachowanie wynikające z dziecięcej ciekawości i chęci poznawania
          świata, również sfer intymnych rówieśników, oraz nie potrafi się przeciwstawić,
          odmówić, zaoponować.

          Konkludując - chrześniak został skrzywdzonym i w takim świetle o tym myśl.
          Jednocześnie nie możesz dopuszczać, żeby ten chłopiec teraz krzywdził Twojego
          syna. Co można zrobić? Moim zdaniem rozmowa z tamtymi rodzicami jest konieczna.
          Spróbuj wytłumaczyć dziecku, dlaczego tym razem nie możesz dotrzymać słowa - że
          nie przemyślałaś tego, co mówiłaś ale doszłaś do wniosku, że gorsze będzie nie
          powiedzenie prawdy niż szczera rozmowa.
          A sama rozmowa z tymi ludźmi? Echhh, brakuje mi weny. Na pewno na spokojne, ale
          bardzo stanowczo. Po pierwsze - co się stało, w jakich okolicznościach, jak to
          wyglądało od strony Twojego chłopca. Później proponuję zaznaczyć, że to, co się
          dzieje jest ZŁE... No nie wiem, pewnie zamkną Ci drzwi przed nosem, nikt nie
          lubi być pouczany, a szczególnie w sprawie wychowania swoich dzieci. Ale to
          szczególna sytuacja - dziecku dzieje się krzywda. Teraz już dwojgu dzieciom.
          Zaznacz, że powinni się zastanowić, co robią i po co. Że krzywdzą chłopaka. I
          nie wiem, co dalej, może ktoś jeszcze będzie miał pomysł na tą rozmowę, moje są
          mizerne, ale piszę na gorąco.
          Pozdrawiam
          Ola
Pełna wersja