Jak odstawić od piersi małego ssaka?

IP: proxy / 213.17.170.* 17.01.03, 12:02
Temat powtarzający się pewnie cyklicznie, ale naprawde nie wiem, jak zrobić
to z jak najmniejszą szkodą dla mojej córki. Ma 13 miesięcy, problem ze
spaniem w nocy(pisałam we wcześniejszym wątku) i uwielbia ssać pierś (mruczy
przy tym czasem jak kot). Odstawienie jej od piersi może być zapewne krokiem
ku polepszeniu snu w nocy, a ponadto wszyscy mnie starszą, że im dłużej
będzie, tym gorzej odstawić. Generalnie dużo argumentów jest za tym, zeby to
zrobić.
Liczyłam na to, że około roku sama straci trochę zainteresowanie (tak było w
przypadku kilkorga dzieci moich znajomych), ale zupełenie nie. Jak to zrobić,
zeby przezyła to najmniej boleśnie? Jakie są Wasze doświadczenia?
Pozdrawiam
Agnieszka
    • agat1 Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? 17.01.03, 12:50
      Nie jestem pewna, czy już kiedyś nie odpisywałam na Twój post w tej sprawie.
      Jeśli jesteś od początku do końca przekonana, że chcesz to zrobić, to musisz
      być konsekwentna. Spróbuj najpierw ustalić, że karmisz małą np. raz dziennie o
      stałej porze, co wprowadź w życie, tłumacząc dziecku, że teraz tak będzie.
      Kilka dni może córcia protestować, bo w końcu zabierasz jej coś, co kocha
      najbardziej. Po kilku tygodniach(3-4)takiego postępowania wyjaśnij, że nie ma
      już mleczka i że mała nie będzie ssała. Bądź przy niej, przytulaj, kiedy
      protestuje, może Ci pomóc mąż wstając do małej w nocy (w nocy najgorzej
      przychodzi takie zmaganie, bo obydwie jesteście senne i najchętniej zrobiłabyś
      wszystko, żeby dziecko zasnęło), dając jej trochę wody do picia i przytulając.
      Po kilku takich nocach ( u mnie były 2) mała przyzwyczai się do nowej sytuacji
      i będzie się domagała najwyżej przytulania, a po jakimś czasie zacznie lepiej
      sypiać. Tak było u nas, mały zaczął przesypiać noce po miesiącu od odstawienia
      od piersi, ale miał wtedy 22 miesiące. Odstawienie od piersi jest dla dziecka
      pierwszą nauką, ze traci sie czasem coś, na czym nam bardzo zależy, ale rodzice
      pomogą ptzetrwać takie trudne chwile. Nie należy wtedy wywozić dziecka np. do
      dziadków na kilka dni ani wyjeżdżać samej, bo dziecko odczuje to podwójnie -
      nie ma piersi i nie ma mamy.
      Życzę powodzenia
      • Gość: zmija10 Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? IP: proxy / 213.17.170.* 17.01.03, 13:45
        Dziękuję Ci agat1, podnosi mnie to na duchu, bo mam wrażenie, że wyrządzam tym
        jej jakąś straszną psychiczną krzywdę.
        • Gość: agat1 Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? IP: 195.116.92.* 17.01.03, 14:29
          Widzisz, największym problemem z odstawianiem od piersi jest to, że mama
          zazwyczaj cierpi co najmniej tak samo, jak dziecko i z tego powodu odwleka
          decyzję w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie miej wyrzutów sumienia, pomyśl,
          że są dzieci karmione od urodzenia sztucznym mlekiem, z różnych przyczyn, które
          są zdrowe i dobrze sie rozwijają. A Twoja córeczka dostała od Ciebie 13 (albo
          jeszcze więcej...) cudownych miesięcy - to przecież nie jest bez znaczenia!
          A żadnej krzywdy jej nie robisz, chociaż ona będzie sprawiała wrażenie
          pokrzywdzonej. To po prostu kolejny etap w jej rozwoju. Spróbuj najpierw sama
          dojrzeć do tej decyzji, a potem do dzieła, na pewno się uda.
    • Gość: Iza Re: A musisz? IP: *.introl.pl 17.01.03, 15:37
      Jeśli jeszcze nie dojrzałaś do tej decyzji czy musisz córeczkę odstawiać?

      Moja córa ma skończone 2 lata i 5 miesięcy i ciągle cycusia. Ale jakby sama
      normuje sobie cycusianie coraz rzadziej. Nie odstawiam jej, bo obie tego
      jeszcze nie chcemy, i nie jesteśmy gotowe, a wieczorne cycusianie jest jak
      najświętszy rytuał (jeszcze raz cycusia, po moim powrocie z pracy i to dużo,
      no i rano po przebudzeniu, ale to chyba bardziej, żeby się dobudzić i miło
      zacząć dzień).

      Może Twoja córeczka jest jeszcze za mała, żeby zrezygnować z czegoś co jest
      dla niej tak strasznie ważne i cenne, a i Ty boleśnie odczujesz tą rezygnację.
      Mogę Cię pocieszyć, że z wiekiem dziecko ma coraz więcej interesujących wrażeń
      w ciągu dnia i samo ogranicza cycuś (tak było u mnie), a wieczorem no to już
      co innego... z tym skończyć chyba najtrudniej, ale to dopiero przede mną i mam
      nadzieję, że nie prędko.
      • Gość: mała86 Re: A musisz? IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 18:30
        byłam karmiona piersią prawie do 3 roku życia i jakoś żyje...po za tym nigdy
        nie chorowałam na żadną "chorobe wieku dziecięcego"...nie mam żadnej alergii i
        problemów z hormonami smile więc...jakoś nie widze potrzeby odstawiania od piersi
        13 miesięcznego dziecka (ale to tylko moje skromne zdanie)
        • Gość: Doneke Re: A musisz? IP: ncgent* / *.kabel.telenet.be 20.01.03, 23:55
          Witam,

          Ja bylam karmiona trzy miesiace (padlam ze zgrozy, kiedy sie o tym
          dowiedzialam, zreszta dopiero w wieku lat 30...) i tez nie mam zadnej alergii.
          Choroby wieku dzieciecego zas, to mily zbieg okolicznosci, bo przeciwciala
          znikaja z mleka po okolo 6 m-cach. Czyli... - po tym czasie znika rola ochronna
          mleczka. Pozostaje cale bogactwo wzajemnego kontaktu mama-dziecko i plynacego z
          tego zbawczego poczucia bezpieczenstwa dla kruszyny.
          Mojego Mateusza karmilam do 9 m-ca i z zalem przerwalam (zaczelam go odstawiac
          w osmym miesiacu), pchana wylacznie checia postarania sie jak najszybciej o
          rodzenstwo dla niego. (Udalo sie! smile Choc dopiero dwa miesiace po odstawieniu
          dostalam okresu.)
          U nas glownym klopotem bylo to, ze nie chcial za nic w swiecie zaakceptowac
          mleka w proszku. Przez miesiac dawalam mu odrobinke przed posilkami, kiedy byl
          glodny, tak, ze w koncu sie przyzwyczail do nowego smaku. Od czasu do czasu
          zdarzalo mu sie z czasem wypic i pol butelki, np. wieczorem. Nigdy nie
          forsowalam i gdy probowalam w nocy, a on ostro protestowal, szybciutko dostawal
          cycusia. Ktorejs nocy jednak jakos mu juz nie przeszkodzilo, ze zrodelko jest
          inne. smile Fakt, zajelo miesiac, ale obylo sie bez placzow i stresow.

          Zycze powodzenia i na prawde nie warto nic forsowac. Pisz, Zmijko, jak sie
          udalo. smile
          Serdecznosci


          PS. A w ogole, to regula jest z naszymi pociechami, ze regul nie ma. Kazdy
          maluch jest inny i ma odmienne potrzeby. Przejrzyj porady, a potem zaufaj
          twojemu dziecku i wlasnej intuicji. To zawsze najlepsza metoda. smile
          • Gość: Doneke PS. IP: ncgent* / *.kabel.telenet.be 20.01.03, 23:58
            To, ze nie mam alergii to dziki fart oczywiscie. Gleboko wierze, ze karmienie
            piersia ma ogromne znaczenie w zapobieganiu tego typu "przyjemnosciom".

            • Gość: agat1 Re: PS. IP: 195.116.92.* 21.01.03, 10:30
              Na wstępie zaznaczę, że jestem głęboko przekonana o niezastąpionym pokarmie,
              jakim jest mleko mamy, nie mówiąc już o tym wszystkim, co się wiążę z
              karmieniem piersią, jak przytulanie, uspokajanie, itp. Sama karmiłam synka 2
              lata.
              Ale :
              1. Niech każda mama ma prawo decydować, czy chce i jak długo
              2. Nie wmawiajmy tym mamom, które chcą karmienie przerwać, że robią swoim
              dzieciom straszną krzywdę

              Uważam, że przesada w żadną stronę nie wychodzi na dobre ani dzieciom, ani ich
              mamom, a na potwierdzenie opowiem, jak było z moim synkiem :
              - urodził się (moim zdaniem) o kilka dni za wcześnie, nie umiał ssać, nie miał
              na to ochoty. Miał żołtaczkę, co jeszcze potęgowało jego niechęć do jedzenia -
              po prostu spał i już. Na moje rozpaczliwe prośby w szpitalu nie reagowała żadna
              pielęgniarka ani położna, wręcz odradzały mi ręczne odciąganie pokarmu, który
              zbierał się w piersiach w ogromnych ilościach i powodował bolesne zastoje. Nikt
              mi nie doradził, słyszałam tylko, że muszę jak najwięcej karmić, żeby żółtaczka
              przeszła, ale co było robić, gdy mały nie chciał ssać, na to nie usłyszałam
              odpowiedzi. Oczywiscie miałam w głowie jedyną myśl - muszę karmić piersią, bo
              to najlepsze, na pewno będę miała dosć pokarmu, bez względu na to, co sie teraz
              dzieje.
              Z czasem sytuacja sie ustabilizowała, ale po 2-3 tygodniach mały coraz cześciej
              ssał, właściwie cały dzień i większą część nocy wisiał przy piersi, ja byłam
              nieprzytomna ze zmęczenia, a on coraz bardziej niespokojny i płaczliwy.
              Odwiedziła nas dwa razy pediatra, zapisał w książeczce "dziecko dobrze
              odżywione", odradził wizytę w przychodni w celu zważenia dziecka (był marzec,
              ryzyko infekcji), uwagi o ewentualnym braku wystarczjącej ilosci pokarmu
              skontrował argumentem z podręczników dla młodych matek ("dziecko samo reguluje
              ilosć pokarmu, nigdy nie ma go za mało") i zostawił nas samych z tym problemem.
              Do przychodni udaliśmy się , gdy synek skończył 6 tygodni i tam dopiero się
              zaczęło = małemu przybyło na wadze tylko 250 g!!! Skierowanie do szpitala,
              strach, łzy, badania, podejrzenia o najgorsze upośledzenia (wodogłowie,
              zakażenie toksoplazmoza i cytomegalia, opóźnienie w rozwoju, itp.). Na moje
              uwagi, że mam za mało pokarmu pani ordynator aż się żachnęła - "co pani za
              bzdury opowiada - dziecko jest leniwe i nie chce ssać!". Na szczęście wszystkie
              wyniki badań były w normie, ważenie synka przed i po każdym karmieniu
              wykazywało, że zjada jedynie 30-40 g mleka na raz, a moje piersi nigdy nie były
              pełne, ale sądziłam, że tak ma być. Dopiero po kilku dniach dotarło do mnie, że
              moje dziecko jest po prostu głodne, dlatego tak często płacze i cały czas chce
              ssać. Jedna ze starszych pielęgniarek przyszła do mnie do sali na nocnym
              dyżurze i z prośbą, abym jej nie wydala przed panią ordynator(!) poradziła mi,
              żeby kupić dziecku sztuczne mleko i dokarmiac je w domu butelką.
              Tak też zrobiliśmy, kupiliśmy smoczek z małą dziurką i kiedy mały robił się
              bardzo głodny, zaczęliśmy mu podawać Humanę, potem Bebiko - najpierw raz
              dziennie, potem częściej, cały czas karmiłam go też piersią - dopiero teraz
              zobaczyłam jak wyglądają piersi po 3-4 godzinach przerwy w karmieniu, mleko
              znów je wypełniało ! Synek absolutnie nie zamierzał rezygnować z piersi, ale w
              razie większego głodu podawaliśmy mu butelkę, kiedy spał, odciągałąm moje mleko
              i podawałam je poźniej przez smoczek i tak mały w ciągu 3 miesięcy nadrobił
              zaległości, przybywając na wadze 1,5 - 1,8 kg w miesiącu !
              Ok. 1 urodzin sztuczne mleko zastąpiliśmy jogurtami i serkami z mleka krowiego,
              na szczęście mały nie miał alergii , a pierś ssał do drugicj urodzin, po czym z
              tego zrezygnowaliśmy, przy czym on nie bez żalu.
              Troche przydługie to opowiadanie, ale chciałam pokazać, że nie zawsze jest
              prosto, dziecko niekoniecznie umie ssac zaraz po urodzeniu, a w szpitalach mimo
              nacisku na naturalne karmienie znikąd nie ma pomocy, więc potem dużo stresów,
              które karmieniu piersią też nie sprzyjają. Stąd mój apel - podchodźmy do
              wszystkiego z rozsądkiem!
              Pozdrawiam
              • Gość: pinkus Re: butelka... IP: *.jazo.org.il 21.01.03, 14:42
                musialam wrocic do pracy po 3 miesiacach wiec..."odmowilam" 5
                ostatnich "naturalnych" lyczkow i jak sie rozdarla w protescie
                wepchnelam przygotowana butelke...byla tak zdziwiona na ile to
                latwiej idzie niz z piersi, ze nastepnym razem "wyplula" mame
                i przypiela sie do butelki. corcia zdrowa, oprocz kataru nie
                cierpiala na zadne choroby. powodzenia
      • Gość: miśka Re: A musisz? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 29.01.03, 09:37
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > Jeśli jeszcze nie dojrzałaś do tej decyzji czy musisz córeczkę odstawiać?
        >
        > Moja córa ma skończone 2 lata i 5 miesięcy i ciągle cycusia. Ale jakby sama
        > normuje sobie cycusianie coraz rzadziej. Nie odstawiam jej, bo obie tego
        > jeszcze nie chcemy, i nie jesteśmy gotowe, a wieczorne cycusianie jest jak
        > najświętszy rytuał (jeszcze raz cycusia, po moim powrocie z pracy i to dużo,
        > no i rano po przebudzeniu, ale to chyba bardziej, żeby się dobudzić i miło
        > zacząć dzień).
        >
        Sorry, ale dla mnie to obrzydliwe... Do kiedy będziesz ją karmić? Póki nie
        pójdzie do podstawówki?! Nie sądzę żeby pokarm miał jeszcze jakiekolwiek
        znaczenie odżywcze, poza tym to już czas na budowanie innych więzi...

        > Może Twoja córeczka jest jeszcze za mała, żeby zrezygnować z czegoś co jest
        > dla niej tak strasznie ważne i cenne, a i Ty boleśnie odczujesz tą
        rezygnację.
        > Mogę Cię pocieszyć, że z wiekiem dziecko ma coraz więcej interesujących
        wrażeń
        > w ciągu dnia i samo ogranicza cycuś (tak było u mnie), a wieczorem no to już
        > co innego... z tym skończyć chyba najtrudniej, ale to dopiero przede mną i
        mam
        > nadzieję, że nie prędko.

        Bez przesady! Ludzie skąd ten fanatyzm?! Nagle (no, od paru lat, od kiedy jest
        nagonka na karmienie piersią) nie ma już innych sposobów okazania dziecku
        miłości niż przystawianie go do piersi?!! "Strasznie ważne", niech skonam...
        Nie mówię o karmieniu niemowląt, mówię o karmieniu nieomal przedszkolaków. Dla
        dziecka w tym wieku ssanie to takie samo przyzwyczajenie jak smoczek, sęk w
        tym, że niektóre matki mają jakąś obsesję na tym punkcie. Wydaje mi się, że to
        matki bardziej przeżywają odstawienie od piersi, bo przez ciągłe karmienie moga
        zatrzymać czas, nadal czuć, że mają "dzidziusia", całkowicie zależnego od
        siebie, a nie coraz większe i bardziej samodzielne dziecko. Znajomej przy
        okazji odstawienia dziecka od piersi wymknęła się uwaga "już niedługo nie
        będzie mnie potrzebować" - i to jest prawdziwa przyczyna tej niechęci
        niektórych MATKEK od odstawienia dziecka.
        • Gość: Iza Re: A musisz? IP: *.introl.pl 29.01.03, 11:05
          Gość portalu: miśka napisał(a):

          > Sorry, ale dla mnie to obrzydliwe...

          Sorry, ale dla mnie nie jest to obrzydliwe, bo i cóż obrzydliwego jest w
          karmieniu swojego dziecka. Dla mojego męża, też nie jest obrzydliwe i jeszcze
          dla kilku osób, które wiedzą, że karmię dziecko i ile ma, albo też karmią tak
          długo (pierwszy raz spotkałam się z określeniem iż karmienie piersią dziecka
          może być dla kogoś obrzydliwe - przecież nie on(a) ssie...). Myślę, iż nie ma
          jakiegoś ściśle określonego wieku do którego powinno się karmić albo nie.
          Każda matka ma prawo podjąć tą decyzję sama, kiedy do niej dojrzeje, albo jej
          dziecko samo z tego zrezygnuje.

          >Do kiedy będziesz ją karmić? Póki nie pójdzie do podstawówki?!

          Jeszcze nie wiem do kiedy, tak jak napisałam wyżej, gdy przyjdzie odpowiednia
          pora to się odstawimy.

          >Nie sądzę żeby pokarm miał jeszcze jakiekolwiek znaczenie odżywcze,

          pewnie ma, bo gdy miesiąc temu Mała była chora. Nie chciała jeść ani pić nic
          innego poza cycusiem i przez 3 dni była prawie wyłącznie na nim. Trochę się
          bałam, że się odwodni, ale pediatra powiedziała, że jak sscie nie będzie źle.
          No i nie było. Jest też okazem zdrowia.

          > poza tym to już czas na budowanie innych więzi...

          Inne więzi też budujemy. Spokojna głowa. Wprawdzie pracuję, ale niemal cały
          czas po pracy jesteśmy razem, coś razem robiąc (w trójkę, bo tatuś też nam
          dzielnie towarzyszy w malowaniu, układaniu puzzli czy zabawie kolejką).

          > Bez przesady! Ludzie skąd ten fanatyzm?! Nagle (no, od paru lat, od kiedy
          jest nagonka na karmienie piersią) nie ma już innych sposobów okazania dziecku
          > miłości niż przystawianie go do piersi?!!

          To nie tylko okazanie miłości dzieciom, to także sposób żywienia - nie
          zapominaj o tym. A nagonka? myślę, że to nie nagonka, tylko powrót do
          NATURALNEGO KARMIENIA jak sama nazwa wskazuje. Moja babcia ze strony mamy
          wykarmiła całą swoją trójkę piersią (najdłużej wujka 3,5 roku), babcia ze
          strony taty całą czwórkę (a tatę i jego brata bliźniaka równocześnie do 2 roku
          życia). Dla obu moich babć, to że karmię piersią jest tak oczywiste i
          naturalne, jak to że dziecko musi jeść.
          To pokolenie moich rodziców zostało wrzucone w ramy sterylności (poród w
          szpitalu, w obecności wyłącznie osób w białych fartuchach, dziecko z dala od
          matki aż do wypisu, bo przecież zarazki, przynoszone tylko na kilka minut,
          zakazany wstęp tatusiom), karmienie z butli (tutaj chcę dodać, że absolutnie
          nie potępiam, ani nie atakuję mam karmiących dzieci właśnie w ten sposób. Nie
          zawsze można inaczej, po to właśnie wymyślono mieszanki, by im pomóc), a dobra
          mama kocha dziecko niezależnie od tego w jaki sposób je karmi. Potrafi to
          okazać także w inny sposób. Też jest dobrą mamą.

          > niektóre matki mają jakąś obsesję na tym punkcie.

          Nie sądzę, żeby to była moja obsesja, na szczęście mam duże wsparcie -
          przeszłam jak wiele mam z forum niezłą walkę o karmienie piersią - ze strony
          męża, teściowej (mimo, że sama karmiła męża butlą), babć i jeszcze kilkorga
          ważnych mi osób, oraz innych mam z forum).
    • edujr małego ssaka? 24.01.03, 09:37
      a może tak jak od smoczka!?

      np. posypując pieprzem!?

      www.born2002.prv.pl
    • Gość: Olga Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 09:53
      Mój patent to bandarzowanie piersi - mówisz małej że cycusie są chore, muszą
      być zabandażowane - mój synek, kiedydotykał moich piersi przez piżamę dostawał
      po prostu histerii, czuł że coś jest nie tak, nie mógł zrozumieć dlaczego nie
      moż się do nch przytulić, a jak już się przytulił, to po prostu rzucał się na
      cycusia.
      Kiedy zaczęłam na noc badażować piersi poszło całkiem nieźle, ale nie da sie
      ukryć, że był starszy - miał 2 latka i mógł to zrozumieć.
      Z mojego doświadczenia wynika że wiek twojej córeczki jest najgorzy jeżeli
      chodzi o wymuszone odstawianie - mniejsze dziecko nawet nie wi czego mu brakuje
      i dużo szybciej zapomina, starsze zrozumie - wie, co to choroba itp. Może
      poczekaj jeszcze??
      • Gość: Martini Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.03, 00:09
        A jak odstawić od piersi dziecko półroczne, któe odmawia jedzenia z butelki?
        Nie pomagają zmiany smoczków i butelek! Nie chce jeść ani mojego mleka z
        butelki, ani soku, ani kaszki, tylko zaciska pyszczek i odwraca buzię! Muszę za
        miesiąc wrócić do pracy a moja córa jada góra 50 ml jabłuszka na dzień!
        • Gość: agat1 do Martini IP: 195.116.92.* 29.01.03, 10:18
          A wypróbowałaś kubek z dzióbkiem? Można kupić w sklepach, nadaje się też dla
          starszych dzieci do nauki picia. Ja miałam firmy Avent. Albo butelka zakończona
          łyżeczką zamiast smoczka. Czy będziesz mogła skorzystać z przerwy na karmienie
          czy nie? Chcesz już całkiem zrezygnować z karmienia piersią? Ja od 4 mies.
          dawałam dziecku już zupkę warzywną ze słoiczka, jadł też Bebiko z butelki i jak
          musiałam wrócić do pracy, mały dostawał inne posiłki, ale pierś ssał jeszcze
          długo. Spróbuj dziecku podawać coś jeszcze, w końcu musi cos jesć, jak Ty
          będziesz w pracy. Jest też metodą "głodowa" - jak mała porządnie zgłodnieje, to
          w końcu zje przez smoczek to, co dostanie, tylko niestety bez protestów i
          placzu się nie obędzie. Życzę owocnej nauki
        • Gość: Iza Re: Jak odstawić od piersi małego ssaka? IP: *.introl.pl 29.01.03, 10:36
          Wróciłam do pracy gdy córa miała skończone równo 6 miesięcy.

          Gość portalu: Martini napisał(a):
          > Nie pomagają zmiany smoczków i butelek!

          Pomagało karmienie moim mlekiem, ale łyżeczką, potem butelką z dziobkiem. A
          potem stopniowo córeczka przyzwyczajała się do innego jedzonka. Wymagało to i
          ode mnie i od niej cierpliwości. Butelki i smoka nigdy nie zaakceptowała.
          • Gość: zmija10 Jest dobrze - do Martini IP: proxy / 213.17.170.* 29.01.03, 13:11
            Dziękuję wszystkim za rady. Wracam do tego wątku (zaczęłam go), żeby powiedzieć
            wszystkim, ze rady pomogły. Nie odstawiłam jeszcze zupełnie córki, ale w nocy
            udało sie ją przekonać do butelki z mlekiem (tu dygresja do tego czy musze ją
            odstawić - musiałam zareagowac jakoś na to, ze ani ja (parcuję) ani mokja córka
            praktycznie nie spałyśmy od 2 miesięcy).
            Co prawda nie obyło się bez płaczu, kłótni (tak to jej strony wyglądało wink),
            próśb, ale skapitulowała czwartej nocy i przytulona do mnie i szmacianej lalki
            wypiła mleko. Dziękuję Wam bardzo, za wsparcie. Teraz zupełne odstawienie jej
            od piersi pójdzie mi pewnie łatwiej.

            DO MARTINI:
            Znam to z własnego doświadczenia. Na 6 tygodni przed powrotem do pracy zaczęłam
            przyzwyczajać córkę do innych form jedzenia i smaków. nic z tego. nie
            przechodziła nawet butelka z moim odciągniętym mlekiem. Myślałm, ze osiwieję i
            jak na ironie zaczęłam tracić pokarm (koper włoski mnie uratował). Okazało się,
            ze dziecko jest takie sprytne, ze jak jest ze mna nie przyjmuje nic innego niż
            pierś, ale kiedy zostało z babcią, a potem w końcu samo z nianią, nie było już
            tych dramatycznych płaczów i całych tych nerwów.

            Moze niech ktoś cie zastapi. Wyjdź z domu, chowanie się w innym pokoju nic nie
            daje (dziecko wszystko wie i w kasze nie da sobie dmuchać). Trzymam
            kciuki.Pozwodzenia.
Pełna wersja