**** do Kobiet - DEPRESJA POPORODOWA - co to?****

22.01.03, 10:45
witam Was smile
tak sie sklada że ten temat bardzo mnie interesuje.
W kazdym razie chcialabym sie dowiedziec na czym ta depresja polega, jakie sa
jej objawy czy sa jej jakies odmiany.

I najwazniejsze w tym wszystkim: czy ktoras z Was tej depresji doswiadczyla
osobiscie(czy leczyla sie, czy samo przeszlo, kiedy i jak sie zorientowala ze
to wlasnie depresja a nie np. chwilowo obnizony nastroj) i moglaby sie
podzielić ze mną swoim doswiadczeniem. Albo tu na forum albo piszac na mojego
priva.


pozdrawiam cieplo i czekam na Wasz odzew smile))

PS. Jesli wiecie o jakichs dobrych linkach na ten temat, serdecznie bym
prosila o podanie.

    • Gość: agat1 Re: **** do Kobiet - DEPRESJA POPORODOWA - co to? IP: 195.116.92.* 22.01.03, 11:29
      Pamiętam, że czułam ogromny ciężar odpowiedzialności za tę malutką istotkę ,
      wszyscy (oprócz mojego męża) denerwowali mnie już sama swoją obecnością, a w
      dodatku mały nie umiał i nie chciał ssać piersi. Ryczałam kilka razy dziennie i
      oskarżałam się o brak umiejętności nakarmienia mojego dziecka, czułam się
      kompletnie bezradna, a zewsząd słyszałam tylko "dobre rady" w stylu : najlepiej
      karmic dziecko butelką (teść), albo : czy jemu nie jest za zimno (teściowa) i :
      zdejmij mu ten sweterek, przecież mu za gorąco (szwagierka, bezdzietna zresztą).
      Na szczęście w miarę nabierania wprawy w pielęgnacji synka nastrój mi się
      poprawiał, a rodzina przestała nachodzić nas codziennie i wszystko wróciło
      donormy. Właściwie nie była to chyba nawet depresja, po prostu duże zmęczenie i
      poczucie niepewnosci co do podejmowanych decyzji. No i pora roku była najgorsza
      z możliwych, przełom lutego i marca, ja i bez porodu mam wisielczy humor w tym
      czasie, a co dopiero z rozchwianymi hormonami.
      Życzę wszystkim kobietom, żeby taki nastrój ich nigdy nie dopadł
      • cora2 Re: **** do Kobiet - DEPRESJA POPORODOWA - co to? 22.01.03, 15:52
        ja również przechodziłam depresję poporodową. Sama na początku twierdziłam, że
        moje ciągłe zmęczenie to kwestia niedospania, że to narkoza po cesarce i te
        inne środki znieczulające dają jeszcze po sobie znać. Poza tym nie cieszyłam
        się dzieckiem, wręcz odwrotnie - nie chciałam go. Pierś odstawiłam po tygodniu,
        ale bynajmniej nie z braku pokarmu, wręcz odwrotnie - miałam go nadmiar (co
        zakończyło się ropniem piersi). Macierzyństwo nie było dla mnie błogostanem,
        wręcz udręką, cierpieniem. Miałam ochotę wyjść z domu, zamknąć za sobą drzwi i
        zostawić wszystko co za nimi.
        Jednak czas leczy rany, dziecko nauczyło mnie kochać i dziś kocham je bardzo.
        Myślę, że depresja to kwestia hormonów, nagłej zmiany w życiu, i świadomości
        powstania nowego obowiążku i odpowiedzialności za SWOJE DZIECKO. Dodałabym
        jeszcze zmianę wielu wartości w naszym życiu - ja poczułam nagle, że odtąd
        staję się niewolnikiem własnego dziecka.
        • kasienkak Re: **** do Kobiet - DEPRESJA POPORODOWA - co to? 22.01.03, 18:23


          hej cora, napisalam do Ciebie na priva
          • Gość: dodo Re: **** do Kobiet - DEPRESJA POPORODOWA - co to? IP: 209.226.65.* 22.01.03, 19:00
            sprobuj ten link:
            www.depressionafterdelivery.com/depression.htm
            a w ogole to wejdz na jakiekolwiek google i poszukaj albo po polsku "depresja
            poporodowa", albo po angielsku "postpatum depression". jest to dobrze opisana
            jednostka chorobowa - z diagnozowaniem bywa roznie, w zaleznosci od
            umiejetnosci lekarza ale nieleczona prowadzi czasem do tragicznych skutkow
            lacznie z samobojstwem. to nie znaczy, ze kazda nowa matka zaraz ma sie
            obawiac, ze jest w klinicznej depresji ale... kobiety, ktore przed ciaza
            leczyly sie psychiatrycznie, kobiety, ktore przeszly przez jakiekolwiek formy
            eating disorders, kobiety, ktore sa z jakichs powodow same z niemowleciem
            stanowia grupe zagrozenia. i trzeba byc tego swiadomym.
Pełna wersja