I dziękuję za to, że pracuję w szkole...

23.06.06, 17:55
Chciałabym wszystkim Mamom i Dzieciom podziękować za ten jedyny dzień w roku,
w którym jestem dumna z tego, że pracuję w szkole. Ba, dzisiaj uważam, że to
najfajniejsza praca na świecie ! Dzisiaj dziękuję za pokój duszny od zapachu
kwiatów, laurki a w tym roku nawet wiersze i olejny obraz. Za kilka słów, od
Rodziców, którzy dzisiaj wyjatkowo rozumieją trud mojej pracy. Za największe
urwisy, które dzisiaj obiecują poprawę oczywiście po wakacjach. Za łzy
wzruszenia podczas sciskania tych, z którymi się we wrzesniu nie zobaczę.
Dziękuje, że dzisiaj wyjatkowo widzę sens tego co robie... .
Dzisiaj wracając z pracy z naręczem kwiatów wszyscy się do mnie uśmiechali.
I jedyny smuteczek to taki, że odbierając pasek z wypłatą czuje się jak
żebraczka. Ale to jedyny smuteczek, a dzisiaj nawet mniejszy niż zwykle...
    • ewka985 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 23.06.06, 18:49
      Witam! Ja, co prawda znajduje się po tej drugiej stronie – jestem uczennicą
      (licealistką), ale bardzo podoba mi się to, co Pani napisała i mam cichą
      nadzieję, że moi profesorowie też mają, chociaż połowie tak ciepłe odczucia jak
      Paniwink
      Pozdrawiam cieplutkosmile
      • cremessa Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 23.06.06, 19:53
        Ja też uważam, że to najwspanialsza praca, bynajmniej w tym kraju, zwłaszcza
        dla kobiety. Jednak proszę nie pisać, ze czuje się Pani jak żebraczka.
        Co mają o sobie powiedzieć ci wszyscy młodzi po studiach, którzy zarabiają tyle
        co Pani, ale nie za 18 godzin w tygodniu, a za 40 plus niepłatne godziny po
        godzinach?
        • mysz1978 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 23.06.06, 20:17
          Tak... To chyba jedyny dzien w ktorym mozna sie poczuc docenionym i uslyszec
          tyle podziekowac i milych slow. Najmilsze to te w stylu "Nigdy Pani nie
          zapomnimy..." i ostatnie przytulenia sie. Poniewaz pozegnalam moje dzieciaki
          juz na zawsze, to plakalam jak bobr sad One tez (lub prawie tez).
          • ibulka Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 23.06.06, 22:01
            Piętnastolatka z mojej rodziny wpadła dzisiaj rozpromieniona ze szkoł do nas i
            opowiadała, co jej ukochana Polonistka dostała na prezent - słuchajcie, aż mi
            się gęba uśmiechnęła smile

            Ponieważ pani oddawała teraz do liceum 3 klasę gimnazjum, na pożegnanie dostała
            od swoich uczniów (tylko z klasy wychowawczej rzecz jasna) taki
            cudowny 'pamiętnik', z listą uczniów na pierwszej stronie i wpisami na
            kolejnych - każdy wpisał coś od siebie... smile Piękne...
            Oprócz tego pióro i pióro kulkowe Watermana, z wygrawerowanym napisem na
            skuwce smile
            No i kwiatów tyle, że szkoda gadać smile

            Naprawdę miłe i czasami żałuję, że nie zostałam nauczycielką tongue_out
          • tomira74 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 23.06.06, 22:24
            Właśnie to narzekanie na zarobki nauczycieli jest jakoś nieuczciwesad Jestem
            pielęgniarką (dopiero studiuje ale moje koleżanki po studiach są i maja 50 zł
            więcej miesięcznie) i zarazbiam z nockami świętami ok 900 zł.Myję ludzi z
            wymiotów, patrze jak umierają często obrywam za cały świat.Można powiedzić ,że
            taka drogę obrałam ale Wy drogir nauczycielki również. Więc dziękujcie za takie
            piękne dni jak dzisiejszy w moim zawodzie one się nie zdarzają.
            • iwonesik Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 09:03
              Ja pracuję w biurze i również nie zarabiam kroci, mam 40 godzinny tydzień pracy
              i tylko 26 dni urlopu. Nie narzekam, bo cieszę się , że mam pracę. Mojego
              kolegi żona pracuje w Warszawie jako nauczycielka j. angielskiego w gimnazjum i
              jest zadowolona ze swoich zarobków. Stwierdziła, że jak na tą liczbę godzin
              zarobki sa odpowiednie. ponadto po kilku latach pracy są podwyżki, czego w
              mojej pracy nie doświadczam. podnosze kwalifikacje, a zarobki stoją w miejscu.
              Proszę nie narzekajcie nauczyciele!
              • monia145 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 13:54
                Nie chce sie kłócić, ale:
                - koleżanka, nie pracuje TYLKO 18 godzin- przygotowuje sie do lekcji w domu,
                pisze konspekty, wyszukuje materiały do zajęć. To wszystko w ramach 40
                godzinnego tygodnia pracy. Tak przynajmniej ujete jest to u mnie w placówce.
                - moja kolezanka anglistka tez twierdzi, ze jej zarobki nie przeszkadzają,
                zapomina tylko dodać, ze po pracy w szkole dorabia do budżetu domowego
                korepetycjami i to sowicie opłacanymi. Twoja koleżanka tak nie robi? Nie
                wszyscy nauczyciele maja takie mozliwości, więc nie można uogólniać.
                - nie zapominaj też, że Ty po każdym dniu zostawiasz pracę za drzwiami-
                nauczyciel często w domu ma jeszcze sprawdziany itp.

                Ja też nie narzekam na zarobki, dziwne, prawda? Robię to, co lubię i to jest
                dla mnie najważniejsze. A jesliby były wyższe? Też bym nie narzekała....
                • iwonesik Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 14:29
                  Ja nie zostawiam swojej pracy za drzwiami, często muszę brać do domu i
                  uzupełniać. A moja koleżanka nie dorabia korepetycjami, poniewaz ma małe
                  dziecko i jest bardzo zadowolona z takiego tygodnia pracy. W domu rownież
                  przygotowuje się do lekcji i dodatkowo chodzi na kursy, aby doskonalić jezyk,
                  ale nigdy nie narzeka na pieniądze. Zawsze podkreśla, że nie są to głodowe
                  stawki, ale mogłoby być lepiej jak wszędzie! Znam osoby, które zarabiają 5 tys.
                  netto i też narzekają, bo mają masę wydatków i koło sie zamyka.
                  • monia145 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 16:12
                    Niestety, apetyt rośnie w miarę jedzeniasmile)))))
                • cremessa Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 14:48
                  Ja pracuję w biurze, 40 godzin tygodniowo, podobnie jak mąż. Żadne z nas nie
                  zostawia pracy za drzwiami. Bierzemy do domu stosy papierów, obliczeń, ślęczymy
                  nad tym do nocy. Z uwagi na "cieniutkie zarobki" musimy jeszcze dorabiać.
                  Dorabiamy na szkoleniach, na Uczelni, piszemy artykuły do gazet. Dzięki temu
                  czasu na jakiekolwiek życie prywatne zostaje niewiele. Jednak dzięki pracy na
                  Uczelni poznałam różnicę pracy w biurze w pokoju 8 m w 4 osoby jednocześnie, z
                  szefem na głowie, a niezależną pracą na Uczelni, gdzie 2godziny lekcyjne to tak
                  naprawdę 1,5 godziny zegarowej.

                  Nie mogę słuchać narzekań nauczycieli, a zwłaszcza dotyczących pensji i tego
                  jak wiele czasu poświęcają na dodatkową pracę w domu w przeciwieństwie do
                  innych. Należy spojrzeć szerzej, ja nie znam zbyt wielu osób, którzy po pracy 8
                  godzinnej przychodzą do domu i niczego już nie muszą przygotowywać na dzień
                  następny. Mam co prawda sąsiada, który pracuje jako przedstawiciel, lecz wraca
                  do domu po 12-14 godzinach pracy, często jednak w domu załatwia jeszcze sprawy
                  zawodowe. ądna z wymienionych przeze mnie osób nie ma płatnych wakacji, ferii
                  itp.
                  • jola_ep Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 16:47
                    > Jednak dzięki pracy na
                    > Uczelni poznałam różnicę pracy w biurze w pokoju 8 m w 4 osoby jednocześnie, z
                    > szefem na głowie, a niezależną pracą na Uczelni, gdzie 2godziny lekcyjne to tak>
                    > naprawdę 1,5 godziny zegarowej.

                    Proszę, nie porównuj pracy na uczelni z pracą w szkole, a szczególnie w gimnazjum. To dwa różne światy. Ja szczerze i głęboko podziwam wszystkie panie nauczycielki i nauczycieli, którzy pracują w tak trudnych warunkach. Dla wszystkich zazdroszczących mam jedną radę - proszę poszukać pracy w gimnazjum. Znam jedną osobę, która się wyleczyła z takiej zazdrości.
                    Klasy przepełnione do granic możliwości, a dzieciaki świetnie wiedzą, że prawa to mają oni, a nauczyciele wyłącznie obowiązki...

                    Ja mam to szczęście, że uczę młodzież i dorosłych - już po burzy hormonalnej wink
                    Bardzo lubię to robić, świetnie się z nimi dogaduję. A denerwują mnie nie tyle zarobki, ile niski prestiż nauczyciela i przede wszystkim małe nakłady na oświatę. Zupełnie inaczej uczy się w niemal 40 osobowej klasie i w takiej 20 osobowej. To dwa inne światy, wyniki też są dużo bardziej satysfakcjonujące - szczególnie, że można mieć czas dla każdego (zgodnie z programem nauczania mojego przedmiotu powinnam uczyć w grupach 8-12 osobowych!). Jak mówiłam - ja problemów wychowawczych nie mam, ale lubię nauczyć. Więc wiszę z kredą przy tablicy, bo 40-stka do sali komputerowej fizycznie się nie zmieści sad a władze dbają o pieniądze...Denerwuje mnie, gdy miesiąc przed końcem roku nagle przepadają mi zajęcia, albo w środku semestru rok jest nagle skracany o tydzień (ja w tym czasie mam już przygotowaną "rozpiskę" na cały rok, czyli tzw. plan dydaktyczny). Dla mnie to wyraz uznania, że w szkole tak naprawdę nic się nie robi i nie jest ważne, czy zdążymy wypełnić nasze zamierzenia, czy nie.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • milupa Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 24.06.06, 18:47
                      witam, ja również kiedyś wierzyłam w 18 godzinny tydzień pracy, płatne wakacje
                      i inne przywileje nauczycieli. Będąc anglistką zrezygnowałam z pracy w niezłej
                      firmie i poszłam do szkoły. Po pieciu latach odeszłam. Mitem jest nie tylko 18
                      godzin ale i wiele benefitów. Teraz mam własną działalność i ponosząc tego
                      rozmaite konsekwencje wiem,że do szkoły już nie wrócę.Jest to naprawdę baardzo
                      ciężki kawałek chleba (a zwłaszcza w gimnazjum)za naprawdę żałosną pensję. Nie
                      byłam pielęgniarką i nie chcę mówić kto ma gorzej a kto lepiej. Pewnie nikt.
                      Jest wiele zawodów źle opłacanych. Ale już nigdy nie powiem,że nauczyciele
                      przesadzają.A mojej córce przygotowałam kwiatki dla każdego nauczyciela.
                      Pozdrawiam smile
                    • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 27.06.06, 08:47
                      Dzięki, Jola. Przywracasz wiarę w ludzi. Takim ludziom, których
                      oburza "narzekanie" nauczycieli, polecam przyjśc do średniej wielkości
                      gimnazjum na chociażby jeden dzień. I nie tylko znieśc ten hałas,
                      zdyscyplinowac trzydziestkę zbuntowanych do granic nastolatków i jeszcze
                      nauczyc ich czegoś wink A to i tak tylko czubek góry lodowej.
                      Jako studentka też myślałam, że wybieram sobie świetny dla kobiety, niezbyt
                      obciążający zawód. Jakże się myliłam. Swoją pracę lubię, ale dziś już wiem, że
                      to ciężki kawałek chleba i stereotypy o naszej pracy nie mają nic wspólnego z
                      rzeczywistością.
                  • marushka Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 25.06.06, 16:52
                    Halo, proszę Państwa...
                    strasznie przykro mi, że jedyne co wyczytaliście z mojego postu to narzekanie
                    na zarobki.....
                    • aleksandrynka Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 26.06.06, 09:31
                      no, mi też się jakoś przykro zrobiło, chociaż nauczycielką nie jestem smile
                      Marushka, pozdrawiam serdecznie! I życzę, żeby satysfakcja z pracy rosła i
                      rosła i rosła... I płaca też smile))
                    • ibulka Re: nie martw się! ;o) 30.06.06, 21:47
                      marushka napisała:

                      > Halo, proszę Państwa...
                      > strasznie przykro mi, że jedyne co wyczytaliście z mojego postu to narzekanie
                      > na zarobki.....

                      Nie martw się, to świetny sposób do rozpoczęcia dyskusji, która zakończy się
                      (najczęściej) pyskówką... smile
                      Wyczytałam coś innego... I aż się zachce okazywać nauczycielom jakąś
                      wdzięczność po zakończeniu edukacji smile
    • monia145 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 26.06.06, 09:21
      Nie,nie- ja jeszcze wyczytałam, że w ciagu roku rzadko zdarzają sie takie
      chwile, które skłaniaja do bycia dumnym z zawodu nauczyciela. Ale czy na pewno?
    • atra1 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 27.06.06, 17:25
      W sumie praca jak pracasmile
      MInusy: czasem pyskata gównażeria, tony bezsensownej papierkowej roboty, śliskie tematy - bo coraz mniej nauczycielowi wolno, pensja dla sosoby po studiach może rzeczywiście niskawa,
      ale
      pensja płacona za 10mc pracy (a swoją drogą nauczyciel przy pensum 18h w tygodniu nigdy się do tej liczby godzin nie ogranicza)
      2 mce laby
      święta długie
      13-tka
      czasem dzika satysfakcja, że dziecko doznało oświecenia i coś zapamiętało.

      Jednym słowem czasem potrafi dopiec, ale daje satysfakcję.
      • tomira74 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 27.06.06, 17:49
        Po 15 eróciłam do domu do tej pory siedzę i nie umiem dojść doo siebie o tym
        jka kilka godzin walczyłam z krwotokiem po zabiegu prostaty ,jest mi mdło od
        zapachu krwi i cały czas zastanawiam się co z tym człowiekiem się dzieje.
        Naprawdę będę szcześliwa jeśli rano zobacze go żywego.
        Ale dodam coś na pocieszenie dla nauczycielek .Kilka lat temu porzuciłam na 4
        roku Historie na WSP w Częstachowie bo juz wtedy wiedziałam ,że nie chce być
        panią nauczycielką >A olśniło mnie po praktykach.
        Jest takie stare przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył"
    • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 27.06.06, 18:17
      Nauczycielki......... Jak w każdym zawodzie są różni ludzie. Spotkałam osoby
      mądre, życzliwe i skończone kretynki. Zetknęłam się z takimi, które lubiły to
      co robią i odwalające lekcje - te ostatnie nawet się z tym specjalnie nie kryły.
      Ze względu na żenująco niskie płace coraz więcej wartościowych nauczycieli
      ucieka z tego zawodu ( podobnie dzieje się z lekarzami, pielęgniarkami) część
      demoralizuje się.
      Czy jest czego zazdrościć przedstawiciel(k)om tego zawodu? Chyba nie bardzo.
      Roszczeniowi rodzice, rozpuszczone dzieci, pracodawcy nie zawsze
      przestrzegający Karty Nauczyciela, i wspomniane już zarobki znacznie
      odbiegające od średniej krajowej.
      Z drugiej strony szkoła bywa dobrą przechowalnią dla leniwych i biernych.
      Czy ktoś kiedyś tak naprawdę rozliczył nauczyciela za to, że źle uczy? Nie, no
      chyba, że podpadł z jakiegoś innego powodu, a brak postępu podopiecznych jest
      dobrym pretekstem do pozbycia się niewygodnego belfra.
      • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 00:04
        Ja bym się jeszcze przyczepiła do tych dwóch miesięcy laby - większa częśc tego
        to po prostu nasz urlop ( policzcie, ile dni roboczych mieści się w tym
        czasie ), urlopu przecież nie bierzemy w innym terminie. Wychodzi mniej więcej
        o 2 tyg. więcej niż mają wszyscy inni. W tym czasie zresztą ( ciągu tych dwóch
        tygodni) jesteśmy do dyspozycji dyrektora szkoły - na przykład dzisiaj miałam
        kilkugodzinną radę pedagogiczną. A ja ciągle słyszę - takiej to dobrze, cały
        rok pensja, 10 miesięcy pracy. Kolejny stereotyp.
        • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 08:24
          Jeżeli już liczymy u c z c i w i e to do 8 tygodni ( lipiec+ sierpień) należy
          doliczyć także inne dni wolne. Pobawię sie w buchaltera.
          Rok szkolny zakończył się 24 .06 - dochodzi więc 5 roboczych dni czerwca (
          26,27,28,29,30). Wakacje - lipiec i sierpień ( 21 i 22 = 43 dni - odliczam
          15.08 - wolny dla wszystkich). I jeszcze 1.09. Razem 49 dni.
          "Mosty" długich weekendów pomijam, bo ma je większość pracowników.
          Nadchodzi grudzień - w tym roku 3 dodatkowo wolne dni ( 27,28,29.12). W sumie
          52.
          Lecimy dalej - ferie zimowe. Na Mazowszu od 29.01 - 9.02 ( 10 dni roboczych).
          Czyli 62. Na tym nie koniec - mamy Wielkanoc. Wolne dni przypadają na czwartek,
          piątek, wtorek - niezależnie od ukladu kalendarza. Kolejne 3 dni.
          Razem wychodzi na 65. Niech dyrektor zatrudni nauczyciela w związku z
          organizacją roku szkolnego i radami przez tygodnie ( 10 roboczych dni). Czyli
          pozostaje 55 dni roboczych.
          Człowiek zatrudniony na etacie ma 26 dni urlopu ( pracownik naukowo-
          dydaktyczny - 6 tygodni jak leci). Czyli jakkolwiek by nie liczyć wychodzi o
          19 DNI ROBOCZYCH więcej.
          Nie neguję ciężkiej pracy nauczyciela ( sama jestem belfre, ale od nieco
          starszych), ale jak jesteśmy uczciwi to do końca.
          W wielu instytucjach pracuje się w soboty, niedziele, święta, w nocy ( choćby w
          służbie zdrowia).Są firmy, w których nie wychodzi się do domu w chwili wybicia
          zegara ( dzwonka). Są obowiązkowe imprezy integracyjne ( zwykle soboty),
          szkolenia ( week-edndy) itd.
          Na większości zastępstw nauczyciel nie uczy zaś pilnuje, żeby był jako taki
          spokój ( pewnie, że lepiej w tym czasie czytać gazetę, ale jest to praca
          wymagająca mniej zaangażowania).
          I jeszcze jedno. Do 18 godzin tygodniowo doliczmy wywiadówki - przeliczając na
          tydzień wyniesie to max. 2 godziny ; rady pedagogiczne kolejną godzinę- także
          przelczając to na tydzień, tak dla ulatwienia; wytrawny belefer przygotowuje
          się do lekcji nie więcej niż 4 godziny w tygodniu, klasówki sprawdza najwyżej
          1). Tak więc z 18 godzin robi się 26, no 28 godzin, ale nie więcej w tygodniu
          na pełnym etacie. Większość pracowników ma 40 godzinny tydzień pracy.
          Tak więc, powtarzam, cenię nauczycieli, ale nie koloryzujmy.
          • iwonesik Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 09:11
            Brawo agawamala!!!!
          • marushka Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 09:38
            Jestem nauczycielem kontraktowym, moje dzieci to dzieci z zaburzeniami ( adhd,
            autyzm, schizofrenia )pisze doktorat a w tym roku ukończyłam koło pięciu kursów
            doszkalających ( też jakoś za nie trzeba zapłacić ). jestem osobą samotną, więc
            nie mam z kim dzielić kosztów utrzymania. "Na rękę" zarabiam 1046zł, co w
            Warszawie starcza mi na hmmm wynajęcie pokoju i skromne życie... . Tak, mamy
            dużo wolnego, wakacje to super czas. Mój pierwszy post to naprawde wyraz
            wdzięczności dla Dzieci i Rodziców, ale nadal uważam, że gdyby nie pobudki
            ideologiczne to zrezygnowałabym z tej pracy nawet dla 40h tygodnia pracy.
            Nauczyciele po prostu zarabiają mało. I tyle. Tak samo jak absolwenci po
            studiach i lekarze. Pensja niestety determinuje selekcje negatywną w
            środowisku - wyobraź sobie kogo stać na to by być nauczycielem ? Pensja może
            być demotywująca....Jak czują się osoby których uczniowie, wieczorami spotykają
            na kasie w auchan ? Jak mam podnosić swoje umiejętności i byc coraz lepsza w
            tym co robie jeżeli z trudem pod koniec miesiąca mam na jedzenie ? I nadal nie
            uwazam za argument, że inni maja gorzej a ja mam wakacje wolne ( żeby dorobic
            jeżdże na kolonie wiec nie jest to czysty odpoczynek). Dodam, że pracuje w
            szkole która nie zatrudnia nauczycieli w oparciu o "Kartę Nauczyciela" więc 13
            pensja, i 1,5 stawki za godziny nadliczbowe sa nie dla mnie... . Ale nadal
            lubie to co robię, lubię moje dzieci i dziękuje za to, że pracuje w szkole...
            Chyba, że ideały przeminą razem z młodością..
            • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 12:46
              Licytować można się bardzo długo. Np. lekarzom pracy w nocy nikt nie liczy
              podwójnie jako nocnej zmiany, a dyżurów jako godzin nadliczbowych.
              W innych zawodach też są kursy płatne z własnej kieszeni, konieczność kupienia
              literatury ( częstokroć bardzo kosztownej) i......bardzo niskie pensje.
              Nie kwestionuję, że 1046 złotych to bardzo mało. Zgadzam się, że na skutek tak
              upokarzających wynagrodzeń istnieje negatywna selekcja do zawodu nauczyciela.
              Zaznaczam wyraźnie - pensje niskie, prestiż zawodu niewielki ( m.in. dzięski
              haniebnym uposażeniom), ale są jednak bonusy niespotykane gdzie indziej - malo
              godzin, dluższe wakacje ( jest jeszcze urlop na poratowanie zdrowia, raz w
              życiu, roczny, płatny).
              Dobrze, że praca daje Ci satysfakcję, - mało już takich nauczycieli.
              Pozdrawiam.
          • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 10:35
            No to bądżmy dokładni do końca. Jestem nauczycielką języka polskiego, więc
            sprawdzanie prac zajmuje mi zdecydowanie więcej czasu niż wyliczona przez
            Ciebie godzina tygodniowo. Szkolenia i wyjazdy integrancyjne w wolne dni
            dotyczą też nauczycieli. Zapomniałaś też o wycieczkach, w czasie których
            zajmujemy się młodzieżą w dzień i w nocy. Rzadko uda się wtedy urwac kilka
            godzin snu. To jest też praca za darmo i najczęściej w weekendy. Pza tym co
            najmniej dwie godziny w tygodniu poświęcam na koło polonistyczne (
            nieodpłatnie, bo miasto na na tkie cele nie jest w stanie wysupłac ani
            grosza ), do tego kilka przedstawień w roku, do których próby popołudniami i
            wieczorami trwają wiele godzin. Spróbuj zaproponowac na przykład lekarzowi,
            żeby przyjmował pacjentów przez kilka godzin tygodniowo za darmo. Podejrzewam,
            że zabiłby Cię śmiechem.
            • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 12:36
              Z lekarzem to akurat trafiłaś jak kulą w płot.Mój mąż jest lekarzem, ma 6
              godzinny dzień pracy, i bardzo, bardzo rzadko się zdarza, aby pracował krócej
              niż 8-9 godzin za p e n s j ę! Po prostu nie odejdzie od zabiegu w chwili
              wybicia godziny 14.00.
              Mam dzieci w wieku licealnym, też mają język polski. Sądząc po ilości
              sprawdzanych prac raczej mało prawdopodobne, aby nauczyciel poświęcał na nie
              więcej niż 4-5 godzin w miesiącu.

              I nie są to obserwacje z jednej czy dwóch szkół.
              Wycieczki - zgodzę się, że nie jest to odpoczynek, ale po pierwsze ile
              wycieczek jest w roku? 1-2 - nie więcej i nie są nigdy w soboty czy niedziele.
              W ciągu całej kariery szkolnej moich dzieci ani jedna wycieczka nie obejmowała
              dni wolnych od pracy.
              Ponadto nauczyciel wyjeżdżając z młodzieżą ma szansę zobaczenia za darmo np.
              Włoch czy Grecji. I nie są to nieatrakcyjne wyjazdy. Nie zazdroszczę, ale gwoli
              dokładności.
              Nauczyciele uczestniczą w szkoleniach, podnoszą kwalifikacje, ale to samo
              dotyczy przedstawicieli innych zawodów. Jest więc 1:1.
              Jeżeli miasto nie finansuje kół zainteresowań, to nauczyciel najczęściej
              ogranicza się do 1 godziny i nierzadko jest ona wliczana do pensum ( te
              wiadomości też nie są wyssane z palca).
              Nie spotkałam też prób do przadstawień urządzanych popołudniami. Najczęściej
              odbywają się na lekcjach lub kółkach. Sprawa prosta - wiele szkół po południu
              wynajmuje sala np. szkołom językowym. I uczniowie też raczej nie przesiadują do
              późnych godzin wieczornych.
              I jeszcze jedno - ile jest polonistek w Twojej szkole? Ile przedstawień w roku?
              Jeżeli w skali 10 miesięcy przeznaczy się na to 5 godzin to wszystko. A mieści
              się to w granicach błędu, bowiem 2 godziny ( przy wyliczeniu tygodniowym) -
              przeznaczane na wywiadówki oznaczałyby, że na rozmowy z rodzicami przeznaczasz
              8 godzin w miesiącu. Prawda zaś jest taka, że żaden dzień otwarty tyle nie trwa.

              Nie neguję, że praca nauczyciela jest ciężka, odpowiedzialna i nisko oplacana,
              ale nie jest tak do końca, że nie ma bonusów w postaci dłuższych (
              zdecydowanie) wakacji i większej ilości wolnego czasu.
              Pozdrawiam.
              • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 12:54
                > Mam dzieci w wieku licealnym, też mają język polski. Sądząc po ilości
                > sprawdzanych prac raczej mało prawdopodobne, aby nauczyciel poświęcał na nie
                > więcej niż 4-5 godzin w miesiącu.

                Widac jestem bardziej sumienna, ja i moje koleżanki z pracy.



                Wycieczki - zgodzę się, że nie jest to odpoczynek, ale po pierwsze ile
                > wycieczek jest w roku? 1-2 - nie więcej i nie są nigdy w soboty czy
                niedziele.
                > W ciągu całej kariery szkolnej moich dzieci ani jedna wycieczka nie
                obejmowała
                > dni wolnych od pracy.

                Dyrektor mojej szkoły zabronił nam wyjazdów, które nie obejmują przynajmniej
                dwóch dni wolnych od pracy. Szkoła nie ma pieniędzy na zapłacenie nauczycielom
                zastępujących wycieczkowiczów. W tym roku zorganizowałam kilkudniowy biwak nad
                POLSKIM morzem mojej klasie, a także pomagałam koleżance jako opiekun, kiedy
                wyjechała na wycieczkę integracyjną ze swoimi uczniami do małej wypoczynkowej
                miwjscowości kilkanascie kilometrów od naszego miasta. O Grecji czy Włoszech
                mogę zapomniec - nieźle się uśmiałam przy tym fragmencie.



                Jeżeli miasto nie finansuje kół zainteresowań, to nauczyciel najczęściej
                > ogranicza się do 1 godziny i nierzadko jest ona wliczana do pensum ( te
                > wiadomości też nie są wyssane z palca).

                A jednak chyba wyssane. Moje koło trwało co najmniej dwie godziny lekcyjne w
                każdy piątek ( czasem zostawałam dłużej, aby wyjasnic do końca jakieś
                zagadnienia ). Nie mam tego w pensum, nikt za to nie płaci, ale ( żeby było
                śmieszniej) muszę do tych zajęc prowadzi pełną dokumentację, z której
                rygorystycznie rozlicza mnie dyrektor i organ prowadzący ).



                Nie spotkałam też prób do przadstawień urządzanych popołudniami. Najczęściej
                > odbywają się na lekcjach lub kółkach

                Gdybym te próby chciała przeprowadzac na lekcjach, niewiele materiału
                zdążyłabym zrealizowac. Wolne sale na takie dodatkowe zajęcia znajdują się
                dopiero po południu. Przedstawień jest około 5 - każde poprzedzają co najmniej
                dwutygodniowe próby.



                Nie neguję, że praca nauczyciela jest ciężka


                Cały czas to robisz.


                • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 13:27
                  Usiłujesz wmówić mi to czego nie napisałam. Sama mam zajęcia ze studentami, tak
                  więc ten kawałek chleba nie jest mi obcy.
                  Powtarzam, nie neguję, że jest to praca ciężka i mało płatna, ale ma też swoje
                  plusy. Choćby ten w postaci większej ilości wolnych dni i mniejszej ilości
                  godzin pracy.
                  Znam z autopsji 5 szkół ( podstawówki, gimnazjum i licea). W żadnej(!!!!)
                  wycieczki nie odbywały się w dni wolne od pracy. Od poniedziałku do piątku (
                  czasem od wtorku do czwartku itp).
                  W podstawówkach dzieci nie pisały więcej niż 1 wypracowanie w miesiącu. A pod
                  nim nie było żadnego komentarza ani uwagi tylko ewentualne błędy i ocena. Tak
                  więc sprawdzenie raczej nie zajmowało nauczycielowi więcej niż 3 godziny.
                  W szkole moich dzieci ( licea) co roku są naprawdę atrakcyjne wyjazdy
                  zagraniczne - Grecja, Włochy, Austria.
                  Syn sąsiadki - gimnazjum - był na super wycieczce samolotem w Londynie, kuzyn (
                  podstawówka) 3 dni na Litwie. Mamy więc odmienne doświadczenia.Jeśli nauczyciel
                  proponuje polskie morze albo Mazury słyszy , zazwyczaj od rodziców coś co
                  przypomina "eeeeeeeeeeee".
                  Szkoły po godzinie 16.00 świecą pustkami ( chyba, że są wywiadówki, albo obcy).
                  Mamy więc rózne doświadczenia. Tym nie mniej nie zgodzę się, że rzeczywisty
                  czas pracy nauczyciela ( wliczając w to wakacje i inne wolne dni) nie jest o
                  jakieś 30% krótszy niż np. pracownika urzędu skarbowego.
                  • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 13:58
                    A ja myślę, że nieprzypadkowo ten czas jest nieco krótszy. Pracuję z
                    trzydziestoosobowymi grupami gimnazjalistów, którzy nie zawsze wiedzą, po co
                    przychodzą do szkoły. Nasze doświadczenia rzeczywiście się różnią - swoją
                    drogą, dobrze jest się dowiedziec, jak jest gdzieś indziej. Rodziców moich
                    uczniów najzwyczajniej na wycieczki zagraniczne nie stac. Polskie morze to dla
                    niektórych Himalaje. Każda z nas ma rację. Ja dodatkowo mam małego świra na
                    punkcie zwalczania stereotypów ( blondynki głupie, księża śpią z gosposiami a
                    nauczyciele nic, tylko leżą wink
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • delll Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 13:59
                      Zapomniałam dodac, że miło jest podyskutowac z inteligentnym przeciwnikiem smile
                      • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 29.06.06, 14:04
                        Życzę miłych wakacji. Ta wymiana poglądów też mnie sporo nauczyła.
                        Pozdrawiam serdecznie, i naprawdę nie jestem ani zacietrzewiona, ani
                        zapalczywa. Agata,
                        • lenka_13 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 09:06
                          Nie zapominajcie,że te wolne dni ma nauczyciel w tzw. szczytach i przez to i
                          wczasy droższe (nikt go nie zwolni we wrezśniu,październiku czy maju lub czerwcu
                          na tańszy wypoczynek nie wspominam już o feriach). Do godzin w tygodniu
                          dodaj bezpłatne okienka,bo planu nie da się ułożyć jak leci i często z 18 robi
                          się np.26 w tym 8 bezpłatnych. Pracownikowi także płaci się za urlop i to
                          czasami wychodzi więcej niż wynagrodzenie (o ile wynagrodzenie ma zmienne - sama
                          jestem pracodawcą i coś wiem na ten temat) a nauczyciel ma zazwyczaj sporo mniej.
                          I nie porównujcie pracy nauczyciela akademickiego (zazwyczaj lenia lub nie
                          chcącego kształcić sobie konkurencji -słowa moich wykładowców) z pracą
                          nauczyciela w szkole.
                          • zuzanna56 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 09:52
                            Zgadzam się w 100%
                          • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 11:57
                            Tak jak są różni hydraulicy tak i różni nauczyciele akademiccy. Nie wiem kiedy
                            kończyłaś studia, ale dziś jesteśmy bacznie obserwowani i OCENIANI przez
                            studentów. I wcale lepszych ocen nie dostaje leń czy leser. Przeciwnie -
                            studenci wymagają i ich przedstawiciele zasiadają w radzie pedagogicznej.
                            A co do konkurencji - niedlugo będzie trzeba zastawiać sidła i brać z łapanki
                            asystentów ( czyli następców i potencjalną konkurencję).
                            Zaś co do okienek - owszem, zdarzają się, ale wtedy nauczyciel zazwyczaj albo
                            idzie na zastępstwo ( czyli ma dodatkowo platne, albo np. sprawdza klasówki).
                            Ale gwoli sprawiedliwości doliczmy jeszcze 2 godziny tygodniowo na
                            bezproduktywnie zmarnowany czas.
                            Zaś co do wakacji - rodzice dzieci w wieku szkolnym tez biorą urlopy w okresie
                            wolnym od zajęć szkolnych. Raczej nie w październiku , bo ktoś musi zająć się
                            dziećmi i w czasie roku szkolnego i wakacji.
                            • lenka_13 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 13:10
                              Najczęściej wysyłają te dzieci do babć,albo na kolonie.
                              U mojego synka w klasie już większość jest po tańszych wspólnych wyjazdach , my
                              niestety , z uwagi na pracę męża właśnie nauczyciela , nie mogliśmy sobie na to
                              pozwolić.
                              A kończyłam renomowaną uczelnię i wcale nie jest prawdą,że student może dużo.
                              Oprócz tego mam znajomych wykładowców i wiem co oni robią w godzinach pracy
                              smile)) pozazdrościć smile)))
                              • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 13:45
                                Wiem jak jest na AM ( mój mąż tam pracuje) i na AWF ( ja). Oczywiście możecie
                                się przyczepić, że ja ostatnio sporo czasu spędzam nie ze studentami a przy
                                kompie, ale mam tzw. pracę własną ( raz na kilka lat) i dostałam ją, aby nie
                                brać dłuuuuuuuuuuuugiego zwolnienia po złamanej nodze. Stan po złamaniu bardzo
                                utrudniłby mi prowadzenie zajęć.
                                Moje dzieci do 14 roku życia nie wyjeżdżały na kolonie. Potem na obozy na 2
                                tygodnie. Oczywiście ratowali nas rodzice, ale też nie na całe wakacje. A poza
                                tym ja sobie nie wyobrażam zwalniania dzieci z zajęć z przyczyn innych niż
                                choroba.
                                • lenka_13 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 13:59
                                  Ty nie , ale większość tak robi.
                                  I już niktórzy zapowiedzieli,że we wrześniu powtórka.
                                  Teraz niepotrzebne jest zwolninie lekarskie,wystarczy usprawiedliwienie rodziców.
                                  W klasie mojego Juniora w ostatnim tygodniu chdziło 18 dzieci na 29.
                              • tomira74 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 14:08
                                No cóż wiekszości z nas wogóle nie sytać na wakacje .
                                Mam troje dzieci w ciągu ostatnich kilku lat jedno z nich było na wycieczce w
                                sobotę.( w tym czasie zaliczyliśmy trzy szkoły w różnych miejscowościach).
                                wywiadówki są raz na kwartał a spotkania z rodzicami w pierwszy wtorek miesiąca
                                od 15-15.30 gimnazjum a pod 15-16 .nauczyciele raczej nie życzą sobie spotkań w
                                innym terminie chyba ,że sprawa jest wyjątkowa.

                                Poza tym bardzo zainteresowała mnie szkoła ,gdzie nie ma karty nauczyciela a
                                obowiązuje 18h czas pracy.
                                • zuzanna56 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 20:18
                                  tomira74 napisała:

                                  > No cóż wiekszości z nas wogóle nie sytać na wakacje .
                                  > Mam troje dzieci w ciągu ostatnich kilku lat jedno z nich było na wycieczce w
                                  > sobotę.( w tym czasie zaliczyliśmy trzy szkoły w różnych miejscowościach).
                                  > wywiadówki są raz na kwartał a spotkania z rodzicami w pierwszy wtorek
                                  miesiąca
                                  >
                                  > od 15-15.30 gimnazjum a pod 15-16 .nauczyciele raczej nie życzą sobie spotkań
                                  w
                                  >
                                  > innym terminie chyba ,że sprawa jest wyjątkowa.
                                  >
                                  > Poza tym bardzo zainteresowała mnie szkoła ,gdzie nie ma karty nauczyciela a
                                  > obowiązuje 18h czas pracy.
                                  >

                                  No cóż, u mnie wywiadówki są co 2 miesiące w godzinach 18-21.30
                                  Jest to szkoła niepubliczna.
                                  • agawamala Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 22:07
                                    Jedno z moich dzieci chodziło do szkoły prywatnej(!). "Wywiadówki "odbywały 3
                                    razy w roku między godziną.......uwaga.......7.45 a 8.10. Lekcje kończyły
                                    najpóźniej o 14.35, zero kółek i konsultacji. Ale to nie była normalna szkoła,
                                    bardzo współczułam nauczycielom.
    • magdadd2 Re: I dziękuję za to, że pracuję w szkole... 30.06.06, 14:39
      WYRAZIłAś MOJE UCZUCIA DZIęKUJę
Pełna wersja