kulka_
08.02.03, 15:40
Mam do was pytanie, bo sama już nie wiem co robić. Moja córka jutro skończy
rok. Przez cały rok jest i była bardzo do mnie przywiązana. Myślę jednak, że
coś nie jest do końca w porządku, ponieważ moje dziecko nikogo ani niczego
poza mną nie widzi. Cały czas wymaga noszenia na rękach (nie może to być
tatuś, muszę być ja), po przyjściu z pracy gotuję obiad z nią w nosidełku,
sprzątam i robię inne rzeczy jedną ręką, a na drugiej mam dziecko. Każda
próba posadzenia jej gdzie indziej kończy się rykiem, który trwa tak długo,
aż jej nie wezmę. Mała ma mnóstwo kolorowych zabawek, klocków, książeczek ale
NICZYM nie potrafi się zająć. Nawet jeśli coś ją bardzo zainteresuje, drugim
okiem obserwuje mnie i kiedy wychodzę z pokoju, żeby szybko coś zrobić,
zaczyna ryczeć i więcej nie da się już pasadzić poza moimi rękami. Czy to
jest normalne? Zaczynam już myśleć, że może to jakaś choroba? Może trzeba iść
do jakiegoś lekarza, psychologa czy co? Czy to normalne, żeby roczne dziecko
nie było zainteresowane zabawkami, kolorami, klockami? Pytam naprawdę
poważnie, bo naprawdę nie wiem. Moja pierwsza córka cały czas bawiła się
sama, zasypiała sama i nie było z nią problemów. Chociaż nie miała nawet
połowy tych zabawek co ma jej siostra. Nigdzie wśród znajomych nie spotkałam
takiego przypadku. Powiedzcie czy ktoś z was znał kiedyś takie dziecko? Co z
niej wyrośnie? Czy to w ogóle normalne zachowanie?
Już nie mówię o moim stanie psychicznym.
Pozdrawiam i czekam. Może jest tu jakiś lekarz i coś wie?