wprowadzanie nowych pokarmów

IP: *.visp.energis.pl 19.02.03, 23:38
Moja córeczka skończyła dziś 6 miesięcy. Cały czas karmię ją piersią.
5 dni temu wprowadziłam słoiczkową marchewkę. Nowe jedzonko moja córka od
początku pochłania z wielką chęcią i z zainteresowaniem. Dziś domagała się
dokładki (dostała połowę słoiczka 110g).
I tu pojawił się mój problem: jaką ilość powinnam podawać jej jednorazowo.

Za 1,5 miesiąca wracam do pracy, tak więc powinnam dążyć do zastąpienia
większości dziennych posiłków. Aktualnie marchewkę podaję córeczce raz
dziennie, a potem dostaje jeszcze moje mleczko.
Od kiedy powinnam wprowadzić nowy posiłek przy kolejnym karmieniu w ciągu
dnia?
Czy soczek marchwiowy mogę testować razem z marchewką, tylko o innej porze
dnia? w jakich ilościach?
Jak powiniem wyglądać dzień pod względem posiłków?

Potrzebuję konkretów, a wszędzie znajduję informacje wyłącznie na temat tego,
co się wprowadza w danym miesiącu.

Pozdrowienia
Agula
    • Gość: cleo Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: *.ppp.clsm.epix.net 20.02.03, 00:56
      ja swojemu maluchowi zaczelam wprowadzac pokarmy stale miesiac temu, kiedy
      skonczyl 5 mcy. zaczelam od kaszki ryzowej, bo tak mi polecil lekarz. przez
      pierwsze dwa tygodnie szlo nam opornie, bo eryk za nic nie chcial sie
      zaprzyjaznic z lyzka a nie chcialam go karmic kaszka z butelki, poniewaz chodzi
      w koncu o to aby samodzielnie nauczyl sie jesc i przelykac (do samodzielnego
      jedzienia jewszcze mu daleko, ale robi postepy). jak jzu w koncy polubil
      lyzeczke zaczelam co trzy dni podawac mu inne kaszki: jeczmienna a potem
      owsiana (tej ostatniej nie lubi wiec go za czesto nie zmuszam do jedzenia jej).
      w ostatnia niedziele podalam mu po raz pierwszy przetarte jablko- 2 lyzeczki na
      poczatek. lekarz poelcil mi aby kazdy nowy owoc lub warzywo wprowadzac raz w
      tygodniu. w ten sposob jesli wystapi reakcja alergiczna lub problemy z
      trawieniem bedziesz wiedziala, co jest problemem.
      a teraz jesli chodzi o porcje. mam przed soba mala ksiazeczke, ktora dostalam
      od doradcy ds zywienia. jest tam napisane ze dzieci w wieku 6-8 miesiecy moga
      juz zaczac jesc:
      -mleko z piersi: 3-5 ray dziennie lub mieszanka 3-5 razy dziennie 180-240ml;
      -produkty zbozowe:
      kaszki:2 razy dziennie po 2-4 lyzki stolowe;
      mozna zaoferowac kawalek chleba (ja sie osobiscie jeszcze nie odwaze, bo
      co jak mi sie maluch zacznie krztusic?);
      2 krakersy;
      -owoce:
      przetarte owoce- 2 razy dziennie2-3 lyzki stol.
      soczki- ok 100ml- zalecaja podawac z kubeczka
      -warzywa 2 razy dziennie 2-3 lyzki

      oczywiscie sa to tylko wskazowki, nie trrzeba sie ich scisle trtrzymac. Maluch
      sam da znac na co jest gotowy. jesli chce jesc wiecej mozna mu dac wiecej.
      wazne jest jednak zeby nadal glownym skladnikiem jego diety bylo mleko (z piesi
      lub modyfikowane) dopoki mala nie ukonczy pierwszego roku.

      powyzsze menu jest oparte na zaleceniach WIC (Women Infants Children)-
      organizacji amerykanskiej, zajmuj\acej sie propagowaniem prawidlowego
      odzywiania dzieci i kobiet w ciazy. akurat teraz przebywam w USA, ale chyba te
      wskazowki beda rowniez pomocne w polskich warunkach. a ja juz sie nauczylam ze
      najwazniejsze to obserwowac i sluchac swojego malucha. powodzenia i pozdrawiam.
      Aga

      ps. a ja swojego malucha karmie tak: sniadanie i obiad: mleko modyfikowanie z
      butelki (ja nie karmie piersia) i w polowie kaszka, drugie sniadanie (lub jak
      inni wola lunch): mleko z butelki i owoc, a na kolacje to juz na razie tylko
      mleko, ale wkrotce to sie zmieni.
    • pineska1 Re: wprowadzanie nowych pokarmów 20.02.03, 10:37
      ja wrocilam do pracy jak moje dziecko mialo 5,5 miesiaca. Od 4 mesiaca
      wprowadzalam pokarmy inne niz mleczko z piersi. Zazelam od zupki jarzynowej
      albo marchwiowej Gerbera, od pół słoiczka dziennie, na drugi dzień dalam juz
      3/4 a na trzeci cały słoiczek. Małej to smakowało. Co tydzień lub co 10 dni
      wprowadzałam nowy produkt. Nastepne byly jabłuszka tez ze słoiczka, potem
      jagódki z jabłuszkami. Potem kaszka ryzowa na wodzie z jabłuszkami albo
      jagódkami. Potem różne potrawy, ale bez mięsa. Mięsko wprowadziłam w 7
      miesiącu. Tez gerberki. Do picia dawałam jej herbatki Hipp, rumiankowa,
      ziołową, czy koperkowa. Bardzo małej smakowały.
      Jak miała 12 misięcy wprowadziłam jej do diety banany, brzoskwinie, nawet
      truskawkowe koktaile, no i kaszki na mleku - chyba w 8 miesiącu, albo 9 juz nie
      pamietam.
      aga
    • Gość: Iza Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: *.introl.pl 20.02.03, 11:46
      Na początek w 7 miesiącu dawałam córze soczek jabłkowy Gerbera(kilka łyżeczek
      dziennie) + pierś na żądanie (gdy byłam w pracy babcia dawała łyżeczką
      ściągnięte mleko - 3x 150ml)

      8 miesiąc - zupkę jarzynową Gerbera bez mięsa(lekarka zwróciła uwagę by
      wybierać takie zupki gdzie w składzie nie było mleka w proszku) - ok. pół do 1
      słoiczka (więcej córa nie chciała, pamiętam, że się martwiłam,że tak mało je)
      soczki jabłkowe lub z marchewką (po połówce butelki na dzień)

      Potem urozmaicałam. Do roku moja córa nie chciała herbatek (nadal nie chce),
      więc ściągałam w pracy mleko do picia (2 x 100 ml), potem cycuś na żądanie,
      soczki (1 lub 2 na dzień), zupki Gerbera jedna z mięskiem i jedna bez mięska +
      słoiczek owoców, do gryzienia jabłuszku, pomidor (co drugi dzień). W okolicy
      11 miesiąca zmieniłam zupki na takie mniej rozdrobnione Gerbera (delikatny
      schab z kluseczkami, warzywa z indykiem itp). I te większe jadła po słoiczku
      dziennie. Gdzieś w 13 miesiącu zaczęłam dodawać do zupki jeszcze samo mięsko
      Gerbera z indyka lub kurczaka tym samym wzmacniając zupkę. W 13 miesiącu córa
      zaczęła jeść banany, suszone morele, mandarynki, które do dziś uwielbia.

      Żółtka nie dawałam w ogóle, gdyż każda próba wprowadzenia kończyła się
      chlustającymi wymiotami. Córa miała na nie alergię. Teraz już minęła.

      Kaszką pluła na odległość, więc też sobie darowałam. Pod koniec pierwszego
      roku zaczęłam dawać Danonki - jeden na dzień.

      Podobno przeholowałam z marchewką, bo skóra córy była brzoskwinkowa. Nasz
      lekarz kazał ograniczyć marchewkę, ale teraz po 2,5 roku widzimy (ja i lekarz -
      ostatnio o tym rozmawialiśmy), że córa ma po prostu taką karnację skóry jak
      mąż (ja przy nich jestem straszny bladzioch).

      Pozdrawiam. Iza
    • Gość: zmija10 Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: 213.17.170.* 20.02.03, 13:05
      Witaj Aga,
      często tu zaglądam, więc natknęłam się i Twój list.

      Przyjmuje się, ze z wprowadzeniem nowego elementu diety czeka się ok 3-4 dni
      (czas na ukazanie sie ewentualnej alergii).

      Jedzenie inne niż mleko najlepiej jest wprowadzać (zdaniem mojej pediatry) w
      okolicach obiadu, czyli ok 13-14 (warto przyzwyczajać dziecko do tych godzin,
      ponieważ w przedszkolu obiad jest o tej porze, a nie ma nic lepszego niż dobre
      przyzwyczajenia).

      Poza tym marchewka i sok z marchewki, to przecież ten sam produkt tylko w innej
      postaci. Tylko należy uważać z iloscią, bo marchew zagęszcza stolec. Pewnie pól
      słoika dziennie to w sam raz jak na pierwsze dwa tygodnie (oczywiscie oprócz
      innych smakołyków).

      Ja swojej M. taki stały rytm (śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek,
      kolacja) wprowadziłam dopiero jak byłam juz w pracy. No, wcześniej ona
      generalnie nic nie jadła.

      Ale nie ma złotej zasady dobrej dla wszystkich dzieci.
      Ciesze się, że Z. smakowało, ja miałam zupełnie inne doświadczenia.

      Całuję mocno
      LU
    • Gość: agula Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: *.visp.energis.pl 20.02.03, 20:52
      Bardzo dziękuję za wszystkie wasze rady, dzięki nim poukładałam sobie w głowie
      to, co od dawna nie mogło znaleźć swojego miejsca.
      Teraz muszę jeszcze zacząć odciąganie mleka, aby nabrać wprawy.
      Chcę się zaopatrzyć w laktator Aventu + torebki do zamrażania mleka.
      Polecacie taki zestaw? czy może warto zaopatrzyć się w coś bardziej pomocnego?
      Czy mogę uczyć maleńką picia ściągniętego mleczka w kubku z dziubkiem,
      chciałabym uniknąć butelki ze smoczkiem.
      Odciąganie mleka w pracy trochę wydaje mi się czymś dziwnym i nie na miejscu.
      Jak dałyście sobie z tym radę?
      Poradźcie jak je przechowywać? Przecież nie włożę go do firmowej lodówki
      pomiędzy jadło pracowników.

      Pozdrowienia
      Agula
      • Gość: Małgosia Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: *.blastoise.dialup.pol.co.uk 20.02.03, 21:35
        Witam, ja zaczęłam wprowadzanie pokarmów stałych jak syn kończył 16 tygodnii,
        zaczęłam od warzyw i szybko jedzenie bardzo mu zasmakowało. Jak skończył 6
        miesięcy to potrafił dostawać na obiad około 170 ml mojego własnoręcznie
        ugotowanego jedzenia ale nie dawałam już mleka, jego posiłki w tym czasie były
        śniadanie: Weetabix (takie poduszki zbożowe) z mlekiem krowim itd, potem lunch
        i obiad, oba gotowane, i butelka na dobtranoc, około 250 ml mleka. Jak tylko
        wprowadziłam posiłkie stałe to Olo stracił zainteresowanie mlekiem więc
        odstawiłam go od piersi w wieku 5ciu miesięcy.
      • Gość: elka Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: 81.15.237.* 20.02.03, 22:10
      • Gość: elka Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: 81.15.237.* 20.02.03, 22:18
        Moja córeczka w szóstym miesiącu sama już na tyle interesowała się jedzeniem,
        że dawałam jej odrobinkę chlebka czy bułeczki i bardzo to lubi do dziś. Nie
        widziałam ani razu przy tym jakiś niepokojących objawów wymiotów, wysypki itd.
        Rano dostawała kaszkę z jabłuszkiem na wodzie, przegryzała właśnie tą bułeczką,
        ok. 12 -13 tej gerberek, 15.00 mleczko, 17-18.00 jabłuszko, 19.00 po kąpieli
        mleko. A herbatki Hippa są dla niej dobre na wszystko.
      • Gość: Iza Re: wprowadzanie nowych pokarmów IP: *.introl.pl 21.02.03, 12:30
        Gość portalu: agula napisał(a):

        > Teraz muszę jeszcze zacząć odciąganie mleka, aby nabrać wprawy.

        Przyzwyczajanie się do ściągania zaczęłam około miesiąc wcześniej.

        > Chcę się zaopatrzyć w laktator Aventu + torebki do zamrażania mleka.
        > Polecacie taki zestaw? czy może warto zaopatrzyć się w coś bardziej
        pomocnego?

        Używałam laktatora Chicco, takiego, który można trzymać i ściągać jednocześnie
        jedną ręką. Bardzo go sobie chwalę, bo był skuteczny i wygodny w użyciu. Nie
        zamrażałam nigdy mleka, ściągałam z dnia na dzień (mleko w lodówce można
        przechowywać 24 godziny). Najpierw ściągałam trzy, a potem dwa razy w ciągu
        pracy i każdą porcję przelewałam do wyparzonych słoiczków po jedzonku Gerbera
        (osobno gotowałam dzień wcześniej słoiczki, potem laktator a na końcu pokrywki
        ze słoiczków, trochę pracy jest, ale w gruncie rzeczy nie dłużej niż 15 minut
        całość "procedury")

        > Czy mogę uczyć maleńką picia ściągniętego mleczka w kubku z dziubkiem,
        > chciałabym uniknąć butelki ze smoczkiem.

        Babcia używała najpierw łyżeczki, a potem właśnie butelki z dziubkiem -
        wszystko zależy, czy Twoja córa będzie umiała z niej pić, moja na początku
        miała problem.

        > Odciąganie mleka w pracy trochę wydaje mi się czymś dziwnym i nie na
        miejscu.
        > Jak dałyście sobie z tym radę?

        Dlaczego nie na miejscu. U nas jest czysta toaleta, a dopiero potem osobne
        wejście do ubikacji. Przygotowałam sobie zawsze miejsce (czyste ręczniki
        papierowe obok umywalki), a po tygodniu koleżanki traktowały mnie ściągającą
        mleko jako coś oczywistego. (Byłam trzecią dziewczyną przechodzącą przez to w
        naszej firmie, po mnie jeszcze dwie).

        > Poradźcie jak je przechowywać? Przecież nie włożę go do firmowej lodówki
        > pomiędzy jadło pracowników.

        A dlaczego nie? Przecież nie wkładasz tam nic brudnego, śmierdzącego etc. A
        jak ktoś się brzydzi, to niech on nie używa lodówki. Ile razy robiłam poruchę
        wyrzucając czyjeś stare spleśniałe żarcie, bo właściciel o nim zapomniał. Na
        dzień miałam dwa - trzy słoiczki. Kupiłam taki pojemnik plastikowy, zamykany
        (4,-zł), do którego wszystkie się mieściły i dopiero wstawiałam. Na dobrą
        sprawę nie było widać co tam jest.
        >

        Mleko w pracy ściągałam prawie 1 i pół roku.
        Pozdrowienia
        Iza.
Pełna wersja