Angielski dla 5-latka - któa metoda?

22.08.06, 15:27
Któa metoda nauczania angielskiego jest lepsza dla dziecka 5-letniego, które
jeszcze się nie uczyło....
Najbardziej mnie interesują takie, które wykorzystują metodę nauka przez
zabawę...
Słyszałam tylko o Helen Doron, ale nie sądzę, żebyśmy konsekwentnie słuchali
kaset w domu.... więc interesują raczej inne metody.
Może wiecie, jakie Szkoły organizują takie kursy (coś a la metoda Callana
tylko dla dzieci)?
    • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 23.08.06, 13:17
      Dołączam się do pytania - też nie wiem na co się zdecydować.
      Do Helen Doron mam zastrzeżenia - lekcja 1 x w tygodniu + słuchanie kaset - czy
      to nie jest metoda skierowana raczej do młodszych dzieci ?
      Moja córka (5,5 roku) trochę się angielskiego uczyła - chciałabym aby wyszła
      poza naukę kolorów, liczb, zwierząt i tych najbardziej podstawowych zwrotów,
      chociaż chciałabym aby zaczęła od poziomu "0", bo angielski w przedszkolu nie
      jest najlepiej prowadzony.

      Pozdrawiam
      Basia
      • mhania Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 23.08.06, 13:58
        1. Daję głowę, że nie będziecie słuchać kaset w domu - moje dziecko błagało
        mnie żeby je wyłączyć bo ma już dosyć(nawet jak były puszczane tak jak powinny
        czyli "w tle")
        2.
        dużo niepotrzebnego słownictwa wg. mnie i ogólnie "chaos poznawczy" - dużo
        dobrych chęci a w praniu nie wszystko wychodzi jak powinno
        3. poza tym lektorka, która uczyła moje dziecko miała tragiczny akcent(mówiła
        biegle ale co z tego...)

        zrezygnowałam po pół roku a moje dziecko z radością wyrzuciło kasety do kosza...
        • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 23.08.06, 16:29
          A ile lat miało wtedy Twoje dziecko ? Na co zdecydowaliście się teraz ?
          U mnie ze słuchaniem kaset nie byłoby problemu (w samochodzie do przedszkola i
          w drodze powrotnej), ale ja mam zastrzeżenia do samej metody HD.
          A możesz napisać jak faktycznie wyglądały lekcje i jakiego typu materiał był do
          odsłuchania na kasetach ?

          Z góry dziękuję i pozdrawiam
          Basia
    • mhania Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 23.08.06, 16:42
      No właśnie też puszczałam kasety w samochodzie a mój syn wył, że ma już ich po
      dziurki w nosie...Faktycznie, ja też tego już nie mogłam słuchać...no bo ile
      można...Jedną lekcję słucha się codziennie przez jakiś misesiąc...wyobrażasz
      sobie? Dla 2 latka czy rocznego dziecka - ok ale mój syn miał 6 lat i taki mało
      wrażliwy na "tło" nie już jest niestetysmile)

      Poza tym lektorka szalenie sympatyczna ale jak już pisałam wcześniej - akcent
      tragedia!(zależy mi na tym, żeby dziecko nauczyło się faktycznie angielskiego a
      nie angielskiego w wersji "polskiej"
      Poza tym dzieci zaczęły wchodzić jej na głowę i coraz więcej było rozmów na
      lekcji w języku polskim...no bo miło miało być i bezstresowo...a ponoć nie
      wolno wogóle używać polskiego przez lektorkę(niestety nie jest to prawda)

      Teraz syna uczy super wymagająca pani, z dobrym akcentem...no i jestem b.
      zadowolona(prywatne lekcje) i wiem, że nie wyrzucam pieniędzy w błoto.
      • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 24.08.06, 10:00
        Szczerze powiedziawszy też zastanawiam się nad prywatnymi lekcjami -
        indywidualnymi albo dla 2 dzieci (kolega córki z przedszkola)- trzeba tylko
        znaleźć odpowiednią osobę uczącą - z podejściem do dzieci, kreatywną (lekcje
        nie mogą być nudne), z dobrym akcentem, nie pozwalająca wejść sobie na głowę -
        moje dziecko w mig to wyczuwa).
        A ile lat ma teraz Tój syn ? Od jakiego wieku zdecydowałaś się na lekcje
        indywidualne i jak są one prowadzone ?
        A może jesteś z Warszawy i możesz polecić swoją panią ?

        Pozdrawiam
        Basia
    • sdomitrz Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 28.08.06, 12:23
      No widzę, że nie tylko ja szukam smile
      Basiu, pamiętam z Twoich postów że córeczka chodzi do jednego z najlepszych
      przeszkoli prywatnych. W takich przedszkolach dzieci mają angielski ok. 3 razy
      tygodniowo.
      Czy Twoim zdaniem to nie wystarcza czy chcesz jeszcze bardziej podciągnąć ten
      język?
      Mój syn niestety nie będzie miał lekcji (chodzi do Klubu przedszkolaka i raczej
      tam zostanie przez cały rok z różnych względów, więc chce mu zaewnić różne
      zajęcia poza...)- basen, angielski, może jakiś sport...
      Niestety zupełnie się nie orientuję, gdzie szukać i t.p. więc jeśli znajdziesz
      dobrego lektora lub szkołę, bardzo proszę o poinformowanie, ok? Może się
      dołączymy... Jesteśmy z Mokotowa (metro Wilanowska)
      • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 28.08.06, 13:06
        Eeee tam - zaraz jedno z najlepszych .... Przedszkole w sumie niezłe, w tym
        roku angielski ma być 4 czy 5 razy w tygodniu (po 30 min), ale lektorka chyba
        nie jest najlepsza, dzieci w sumie niewiele umieją, a akurat na języku mi
        zależy, dlatego szukam czegoś poza przedszkolem. Jak coś znajdę to oczywiście
        się odezwę smile

        Pozdrawiam
        Basia
    • patyk.od.zosi Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 01.09.06, 19:20
      czesc dziewczyny smile

      ja slyszalam ze dobra szkola jest englishfirst ktory ma strone ww i tam podanych kioka lokalizaji
      bylymsy z zosia na lekcji probnej ale ona nie zapalal do nauki
      dzieci znajomych sa zadowolone
      czyli na narazie wystarczy angileski w przedszkolu
      na lekcjach probnych helen doron nie podobalo mi sie
      jest jeszcze jedno fajne miejsce na sadybie
      nazywa sie juniorenglish
      ________________
      pozdrawiam,
      Patyk, mama 2x
      • maryland1 Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 02.09.06, 10:12
        A ja polecam Helen Doron.
        Patyku, baaardzo dużo zależy od lektora. Moje dzieci chodzą na angielski HD i
        uwielbiają zarówno zajęcia jak i swoją panią. Zajęcia są prowadzone TYLKO po
        angielsku, jest dużo smiechu, zabawy, gier.
        Pewnego razu "nasza" pani rozchorawała się i przyszedł inny lektor na
        zastępstwo. To był dramat.... Gdyby ta właśnie osoba miała uczyć moje dzieci -
        natychmiast bysmy zrezygnowali.
        Dużą zaletą zajęć HD jest możliwość "odpracowania" nieobecności.
        Ja polecam.
        • maryland1 Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 02.09.06, 10:14
          A jeśli chodzi o słuchanie kaset - to moje dzieci same włączają sobie i
          słuchają. Kiedy jedziemy samochodem na dłuższą wycieczkę, proszą właśnie o
          włączenie "angielskiego".
          Jakieś te moje dzieci dziwne....???
          • zgagusia Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 08.09.06, 13:12
            no wlasnie, wszystko zalezy od prowadzacego. Moj starszy syn 1,5 roku chodzil
            na angielski HD i bylo fantastycznie - tak jak pisze poprzedniczka, lekcje w
            calosci po angielsku, nauczyl sie niesamowicie duzo mimo ze plyty nie sluchal
            regularnie. Potem w zerowce mial angielski codziennie i zrezygnowalismy z HD -
            bardzo zalowalam bo w "0" niczego nowego sie nie nauczyl a wrecz sporo
            zapomnial sad

            Aga
    • skrzyniaa Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 03.09.06, 19:47
      Ja co prawda jestem z Krakowa, ale miałam ten sam problem co Wy. Po roku nauki
      angielskiego w przedszkolu ( w drugiej grupie) zobaczyłam, że przy takim sobie
      poziomie nauki córka robi postępy i że jej się nauka języka podoba. Dlatego rok
      później czyli jak miała 5 lat, znalazłam przypadkowo nowo powstałą szkołę
      języków obcych w Kraku no i spróbowałyśmy. Marysia przez cały rok była
      zachwycona, czekała z utęsknieniem na lekcje. Powiem tylko, że w grupie były
      tylko dwie dziewczynki. Szkoła ta nazywa się Axon. Wszystko zależy od doboru
      lektorki - dzieci uczyły się z pięknie wydanych książek i płyt "Longman-a" ,
      śpiewały, bawiły się, malowały. We dwie były nie do ogarnięcia smile. Teraz
      Marysia idzie do zerówki i mam zamiar dalej kontynuować naukę w tej szkole.
      Prowadzą ją świetni ludzie, którzy do każdego podchodzą bardzo indywidualnie.
      Warunki finansowe też dobre nie przesadzone. Jest jeszcze w Kraku Gama Bell.
      Autorzy "Lippy and Messy" , bardzo intensywne lekcje i bardzo drogie, ja nie
      miałam ani czasu, ani tyle pieniędzy. Także polecam szukać mniejsze szkoły
      języków obcych. I polecam wydawnictwo www.english-adventure.com.pl. Ważne jest
      też, żebyśmy też pomagały w nauce angielskiego w domu (no oczywiście jeśli
      znamy angielski ). Pozdrawiam i polecam . Skrzynia
      • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 06.09.06, 23:38
        Czy ktoś z Warszawy zna tę szkołę (nazwę podała Patyk-od-Zosi smile)
        www.juniorenglish.pl/oferta.htm ? Z opisu i rozmowy z właścicielką
        wydaje się interesująca, ale bardzo droga, prawie 2 x droższa niż pozostałe
        kursy dla dzieci, czy jest warta ceny ?
        Ciekawy może też być ten kurs www.speak-spell.pl/kursy-dla-dzieci.php -
        tańszy i praktycznie szkołe mamy pod domem.
        Jeszcze znalazłam www.angloschool.com.pl/Angloschool.swf,
        www.cityschool.pl/cityschool/angielski_dla_dzieci.php i
        www.naszepluszaki.pl/add_ju5-6.html
        I co myślicie ? Znacie któraś z tych metod ?

        Pozdrawiam
        Basia
        • linka9 Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 07.09.06, 09:03
          basia-bma napisała:

          > I co myślicie ? Znacie któraś z tych metod ?

          Metoda - metodą, renoma szkoły - renomą, a i tak przynajmniej 80% sukcesu zależy
          od lektora, który Wam się trafi. Ja bym poszła w kierunku sprawdzenia sposobu
          doboru kadry, wymagań im stawianym, szkoleniom wewnętrznym, itp, itd + wywiad
          środowiskowy na temat danego nauczyciela.
          • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 07.09.06, 13:18
            Oczywiście to zamierzam zrobić - część już obdzwoniłam i umawiam się na wizyty,
            ale gdyby ktoś z Was znał któraś ze szkół i wyraził swoją opinię, to na pewno
            byłoby to pomocne (a i inni by skorzystali smile.
            Junior English wydaje się na wysokim poziomie, 5-os grupy, konkretny program,
            ale drogo i trochę za daleko (będę musiała biegiem z pracy gnać po córkę do
            przedszkola i zawozić na lekcje - czasu będzie na styk), wolałabym coś na
            Ursynowie ... Swoją drogą większość kursów dla dzieci jest w godzinach 15 - 16 -
            to chyba tylko dla dzieci niepracujących matek, przecież wiadomo, że 6-latek
            nie będzie na takie zajęcia chodził sam, zwykle czeka w przedszkolu na
            odebranie przez rodziców.

            Pozdrawiam
            Basia
            • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - którą szkołę wybrać ? 12.09.06, 11:18
              Zrobiłam przegląd kilku ofert i ostatecznie waham się między Junior English
              www.juniorenglish.pl/glowna.htm i Speak&Spell
              www.juniorenglish.pl/glowna.htm.
              W obu szkołach byłyśmy, program jest porównywalny. Junior English zrobiła
              bardzo dobre wrażenie, siedziałyśmy tam 1,5 godz, ja rozmawiałam, a Natalia w
              tym czasie bawiła się w świetlicy i przeglądała angielskie książeczki. Wyszła
              zachwycona z nastawieniem, że chce chodzić właśnie do tej szkoły, była pełna
              zapału i bardzo podekscytowana, że będzie bawić się i mówić po angielsku, a
              latem jeździć na obozy językowe(zwłaszcza te obozy bardzo jej się spodobały).

              W Speak&spell byłyśmy wczoraj. Szłam z nastawieniem, że raczej zapiszę Natalę
              do Junior English, ale sprawdzimy dla porównania jak jest w Speak&Spell. A tu
              miłe zaskoczenie - sala jest duża, odnowiona, dekorowana właśnie kolorowymi
              plakatami, pełana "rekwizytów" i zabawek (w JE oczywiście wszystkie salki
              dziecięce). Natala od razu wpadła tam wszystko oglądać. Myślałam, że szkoła
              która uczy paru języków i praktycznie wszystkie grupy wiekowe (łącznie z
              seniorami 55+) nie będzie miała salki specjalnie dla dzieci.
              Właścicielka przedstawiła mi szczegóły, powiedziała jak odbywają się zajęcia,
              pokazała podręczniki i ćwiczenia, oni w sumie kładą duży nacisk na mówienie i
              umiejętność posługiwania się językiem w codziennych sytuacjach (tu obie szokły
              mają porównywalny program). w S&S dzieci odgrywają scenki symulacyjne (w JE
              też), organizują mini teatrzyki (w JE nie wiem), książka nie najgorsza w formie
              komiksu (Pingu 2 Longmana, w JE pracują na nowszym podręczniku opracowanym we
              wspołpracy z Disneyem, ale sama już nie wiem który lepszy, Pingu 2 jest w
              formie komiksu), w S&S jest krótka praca w ćwiczeniach zadawana do domu, raz w
              miesiącu lekcja pokazowa dla rodziców, CD do przegrania, po każdej lekcji
              rodzice dostają karteczkę co dzieci przerobiły - można ćwiczyć to w domu
              i jest kontrola co dzieje się na lekcjach (w JE nie ma takiej kontroli).
              Natalii się podobało, pani trochę z nią porozmawiała - wypadła nieźle, chociaż
              oczywiście nie wiedziała wszystkiego, ale najważniejsze, że coś potrafiła
              powiedzieć i rozumiała co się do niej mówi.

              Teraz mam kompletny mętlik w głowie, nie wiem, na którą szkołę się zdecydować.
              Zaraz po wyjściu z S&S Natala twierdziła że ta szkoła jest fajniejsza, chociaż
              dzieci nie jeżdżą na obozy (wcześniej z JE też wyszła zachwycona). Wieczorem
              stwierdziła, że jednak Junior English lepsza (bo tam jest świetlica ze
              zjeżdżalnią i zna już dziewczynkę z grupy). Niestety decyzję muszę
              podjąć JA, bo ona raczej nie będzie w stanie ocenić sposobu prowadzenia lekcji,
              sama już nie wiem ...

              Napiszę o plusach i minusach obu szkół - może ktoś z Was zechce mi coś
              doradzić ?

              Junior English:
              - plusy: typowa szkółka języka angielskiego dla dzieci - nastawienie tylko na
              dzieci i tylko na angielski, może (ale nie musi) iść za tym lepsza jakość
              nauczania, lepsze przygotowanie i selekcja lektorów, organizują letnie obozy
              dla dzieci i różne imprezy okolicznościowe (bal przebierańców, mikołaj itp),
              kameralna, rodzinna atmosfera, szkółka tworzy mini społeczność, jest świtlica
              gdzie dzieci moga się bawić przed i po zajęciach, a nawet zostać trochę pod
              opieką dorosłego, podręczniki są w cenie kursu, grupy 4-5 osobowe (ale zajęcia
              będą prowadzone nawet dla 2 dzieci), płatność w dogodnych ratach bez %,
              możliwość odrobienia nieobecności i zwrotu wpłaconej nadwyżki w przypadku
              rezygnacji z kursu, zajęcia na 17.45 - na pewno zdążę
              dojechać na czas

              - minusy: dalej od domu / przedszkola, dłuższy dojazd (w korkach),
              sporo droższy kurs (7 pln na 1 lekcji, w skali roku to prawie 700 pln więcej,
              ale też o 10 zajęć więcej niż w speak&spell), nie bardzo jest możliwość
              sprawdzenia co faktycznie dzieje się na lekcjach (nie mają lekcji pokazowych,
              bo "obecność rodziców rozwala lekcję"), gorzej organizacyjnie - zajęcia są na
              17.45 (wcześniej nie dam rady tam dojechać) i praktycznie w dniach zajęć nie
              bardzo jest czas na spacer czy cokolwiek innego


              Speak&Spell:
              - plusy: bardzo blisko, wygodnie, taniej (różnica w kosztach jak wyżej),
              dogodniej organizacyjnie - lekcje od 17.00 do 17.45 (w tym czasie spokojnie
              zdążę zrobić zakupy i nawet odnieść je do domu, mogę też sama wrócic do domu a
              po córkę wysłać męża, kontrola nad tym co dzieje się na lekcjach, wgląd w
              postępy dzieci, po lekcjach jest jeszcze czas na spacer, zabawę, odpoczynek czy
              nawet basen lub łyżwy, na zajęcia będą prawdopodobnie chodzić dzieci z
              najbliższej okolicy, co oznacza nowe kontakty i znajomości (Natala nie zna
              wielu rówieśników na osiedlu, bo do przedszkola kawałek dojeżdżamy)

              - minusy: szkoła mniej znana od Junior English, krócej na rynku, nie
              specjalizuje się w nauczaniu dzieci - uczy 6 różnych języków i wszystkie grupy
              wiekowe łącznie z seniorami 55+, nie wiadomo czy nie jest gorsza (wymowa i
              akcent lektorów, ich selekcja i podejście do dzieci - ale może też być lepsza
              od Junior i mogę się o tym przekonać biorąc udział w lekcji pokazowej), mogę
              nie "wyrabiać się" po pracy na 17.00, jeśli cokolwiek mi się przedłuży będę się
              spóźniać (ale w awaryjnych sytuacjach o których wiem wcześniej moge prosić męża
              o pomoc, albo wyskoczyć z pracy zawieźć N. na angielski, a mąż odbierze lub na
              odwrót), nie ma świetlicy (dziecko przed/po lekcją jest praktycznie bez opieki,
              trzeba odbierać punktualnie), dziecięcych grup jest mało (bo szkoła nastawiona
              jest gł na dorosłych i młodzież) - nie wiadomo czy ta sama grupa bedzie
              kontynuować w nastepnym semestrze i na jaką godzinę, wszelkie nieobecności to
              strata (nie ma równoległej grupy żeby odrobić zajęcia), nie zwracają wpłaconych
              pieniędzy w przypadku rezygnacji (chyba że po prostu nie dopłaci się kolejnych
              rat, raty oprocentowane), nie ma imprez integracyjnych - obozy, bale itp

              W obu szkołach zajęcia są prowadzone po angielsku i zwraca się uwagę na
              umiejętność mówienia i POSŁUGIWANIA SIĘ językiem angielskim. Odniosłam
              wrażenie, że w Junior jest więcej zabawy i gier ruchowych, w Speak więcej
              scenek sytuacyjnych i symulacji.

              Natala chce też chodzić do szkółki łyżwiarskiej, której zajęcia są raz w
              tygodniu po południu - w przypadku Speak&Spell mogłabym zawozić N. PO
              ANGIELSKIM (robi nam to 1 dzień w tygodniu cały zajęty do 19.45 i jeden zajęty
              do 17.45 - tylko ang), w przypadku Junior English łyżwy wypadają innego dnia
              niż angielski, mogę zapisać ją na łyżwy na cześniejszą godzinę - 17.45, ale i
              tak mamy wtedy 3 dni w tygodniu zajęte praktycznie w całości ze względu na
              godziny i dojazd, boję się, że to za dużo dla niespełna 6-latka, a zabawa,
              odpoczynek ? Z drugiej strony to ciekawe, aktywne i atrakcyjne spedzenie czasu
              zwłaszcza późną jesienią, zimą i wczesną wiosną, jak na dworzu szybko robi się
              ciemno, gorzej wczesną jesienią i późną wiosną jak na dworzu jest ładnie, a z
              powodu zajęć brak czasu na spacer (w tym drugim przypadku lepsza byłaby
              Speak&Spell). Zaznaczam, że córka BARDZO CHCE chodzić na zajęcia dodatkowe,
              zawsze po przedszkolu "chce gdzieś iść" i ciekawie spędzić czas (w sumie obie
              to lubimy) - do tej pory po przedszkolu chodziłyśmy na spacer, rolki, rower,
              czasem basen czy łyżwy. Natala nie zważając na moje ewentualne zmęczenie z
              reguły próbuje mnie gdzieś wyciągnać.

              Strasznie się rozpisałam .. mam nadzieję, że komuś to się może przy okazji
              przyda i ... bardzo liczę na Wasze wpisy i rady (ale nie takie, że jestem
              nienormalna i wyrodna, bo chcę dziecku zająć czas, gdy ono powinno się bawić).
              I angielski (w który często sama się z nią bawię), i łyżwy / rolki, i basen na
              który chodzimy w weekendy są dla córki bardzo atrakcyjną formą spędzenia czasu -
              ona to uwielbia, a ja zamierzam wykorzystać to, że ma w
      • sdomitrz Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 13.09.06, 20:25
        Basiu!
        Ja bym wybrała jednak dogodną lokalizację... jednak będziecie jeździły przez
        cały rok....
        Też planuję pojechać i zobaczyć jak będzie.
        Czy te 2 szkoły mają w ofercie jakieś zajęcia pokazowe czy próbne (nie wiem na
        ile mój synek się nadaje....)?
        Jaki jest koszt kursu dla początkującego 5-latka w jednej i drugiej szkole?
        Nie napisałas nic o Naszych Pluszakach - czy Tobie tam się nie spodobało? Niski
        poziom?
        -
        IGOREK
        Daszeńka
        • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 13.09.06, 22:04
          Też się zastanawiam, czy nie wybrać jednak lepszej lokalizacji.
          Dzisiaj zrobiłam test - pojechałam z Natalą na zajęcia pokazowe do Play & Say
          Academy (naszepluszaki) na 17.00 - wyrabiam się na styk - mała ma do 16.30
          zajęcia w przedszkolu i jak ją zabieram od razu traci II podwieczorek (to
          akurat nie problem ba mam dla niej kanapkę i owoce, które może zjeść w
          samochodzie)i punkt 17.00 jesteśmy na angielskim. Po angielskim pojechałyśmy na
          torwar zobaczyć jak wygląda szkółka łyżwiarska, ale Natala usnęła po drodze
          więc sobie darowałam. To będzie jednak zbyt męczące (torwar jest za daleko, bo
          gdyby był tuż obok, to by było ok), raczej będziemy sobie teraz jeździć na
          rolkach (za darmo smile), Natala w sumie nieźle już jeździ), a zimą będziemy sobie
          jeździć w weekendy na odkryte lodowiska (przy okazji pobyt na świeżym
          powietrzu).
          Jeśli chodzi o Play & Say to niespecjalnie mi się podobało - trochę mało
          profesjonalnie i kiepsko lokalowo (w klasie, na podłodze, praca z jakimiś
          kiepskim kserówkami, wymowa lektorki niespecjalna - taka jak moja smile), a nie
          filologa anglistyki, grupa też chyba nie przypadla Natali do gustu - 3
          starszych chłopców, wyglądających raczej na 7- niż 6-latków (hmm - Natala ma
          5,5, mimo to językowo sobie w grupie nie najgorzej radziła, mimo, że tamci
          uczyli się razem przez pół roku).

          Trochę się właśnie obawiam czy w Speak & Spell nie będzie podobnie, chociaż
          przynajmniej lokal robi dużo lepsze wrażenie - przestronna salka, wykładzina,
          poduszki do siedzenia dla dzieci, wszystko ładnie odnowione (szkoła dopiero co
          się tu otworzyła), kolorowo, widziałam podręcznik i ćwiczenia oraz parę
          rekwizytów - powinno być lepiej.

          Mimo wszystko Junior English wydaje mi się najbardziej profesjonalna z tych
          szkołek, ale jednak ten dojazd ..., Natalia miałaby chwilę oddechu po
          przedszkolu (ok 40 min. np. na spacer - może to nie byłoby takie złe), ale
          angielski kończyłby się o 18.30, a w domu byłybyśmy o 19.00. Nie raz wracamy
          później, ale po dzisiejszym epizodzie zastanawiam się, czy nie bedzie to jednak
          zbyt męczące - ciezko stwierdzić.

          Najlepiej byłoby przetestować obie szkoły i na tej podstawie wybrać lepszą, ale
          jakoś głupio by mi było zrezygnować po 2 tygodniach z JE, gdyby S&S okazała się
          lepsza. A może nie przejmowac się tym czy to głupio czy nie ?

          Pozdrawiam
          Basia
          • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 13.09.06, 22:09
            Zapomniałam o Twoim pytaniu.
            W S&s można ostatecznie zadeklarować się po pierwszej lekcji, cena 1 semestru
            (30 zajęć) to 550 pln czyli wychodzi ok 19 pln za lekcję, a za rok (60 zajęć)
            1100 pln. Kurs zaczyna się od 2.10.06.
            W JE nie ma lekcji "na spróbowanie", ale można w każdej chwili się wycofać i
            zwracaja ewentualną nadpłatę. chwala się, że nikt im się do tej pory nie
            wycofał - to trochę daje do myślenia, chyba że to tylko przechwałki. Koszt
            rocznego kursu (70 zajęć) to 1820 pln, czyli 26 pln za lekcję. Kurs zaczyna się
            od 18/19.10.06.

            Pozdrawiam
            Basia
            • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 14.09.06, 10:34
              Dziewczyny doradźcie mi coś - pleeeease, dzisiaj muszę dać odpowiedź JE.

              Najchętniej spróbowałabym tu i tu, i podjęła decyzję po pierwszych zajęciach
              (jak zobaczę sposób prowadzenia lekcji przez lektora - to będzie najbardziej
              miarodajne, bo to w sumie lektor jest w tym wszystkim najważniejszy).
              Dzisiaj Natala rano stwierdziła, że jednak woli "tę szkołę ze zjeżdżalnią"
              czyli JE, bo nie chce się po przedszkolu śpieszyć prosto na angielski, chce
              mieć chwilę czasu na zabawę w przedszkolnym ogródku (może rzeczywiście to
              lepsza wersja ze spacerem przed angielskim, a nie po). Zimą o 18.00, czyli
              wtedy gdy kończą się lekcje w S&S, jest już ciemno ... Jej chyba, tak jak mi
              preferencje zmieniają się co parę godzin smile

              Pozdrawiam
              Basia
              • grazbed Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 14.09.06, 11:04
                Basiu, doradzam smile Ci tutaj

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=47347349&wv.x=1&a=48586379
          • naszepluszaki Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 16.09.06, 12:50
            W jednym z postów autorka basia-bma zarzuciła pani lektorce prowadzącej zajęcia
            języka angielskiego dla dzieci w Play&Say Academy na Kabatach złą wymowę oraz
            używanie "kiepskich kserówek". Jako dyrektor metodyczny Play&Say Academy
            chciałabym ustosunkować się do tych uwag. Pani lektorka,o której pisze basia-
            bma legitymuje się prestiżowym,międzynarodowym dyplomem Cambridge Certificate
            of Proficiency in English (CPE)( w skali oceny w biegłości językowej jest to
            wyżej niż najczęściej spotykany u nauczycieli angielskiego w szkołach
            językowych Cambridge Certificate in Advanced English CAE.)A zatem biegłość
            językową pani lektorki bardzo pozytywnie oceniono na podstawie uznawanego na
            całym świecie egzaminu i przyznano jej certyfikat językowy -prestiżowy i
            potwierdzający jej biegłą znajomość języka angielskiego. Pani lektorka posiada
            także uzyskane przed dyplomem Cambridge Certificate of Proficiency , Cambridge
            First Certificate i Cambridge Certificate of Advanced English. Poza tym
            legitymuje się Certificate of Language Studies International, Dublin, Teacher's
            Certificate of Cork Language Centre International,Certificate of The Brtish
            Counciel English Language Training. A zatem jej profesjonalizm został uznany i
            potwierdzony przez anglojęzyczne autorytety,a nie przez osoby,które jak same
            przyznają ,nie są profesjonalistami w tej dziedzinie ( vide basia-bma ) Co
            więcej,pani lektorka odbyła staż w teatrze lalek,fantastycznie posługuje się
            pacynkami/zabawkami wspomagającymi nauczanie w Play&Say Academy.Potrafi
            nawiązać świetny kontakt z dziećmi-bo jest to cecha, obok kwestii językowych,
            priorytetowa w wyborze naszych lektorów,którzy przechodzą u nas dodatkowe
            szkolenia metodyczne.
            Następna uwaga autorki dotyczyła "kiepskich kserówek". Spieszę z wyjaśnieniem.
            Na zajęciach Play&Say Academy lektorzy i dzieci korzystają z
            ciekawych,bajecznie kolorowych podręczników międzynarodowego wydawnictwa o
            światowej renomie Macmillan Publishers Limited. Nasi "studenci" jak nazywamy
            dzieci uczestniczące w naszych kursach,zakupują oryginalne zestawy
            podręczników /CD/kaset z których korzystają podczas zajęć oraz w domu. W tzw.
            teacher's books ( książkach dla nauczycieli wydawanych przez Macmillan) są
            specjalne strony związane z tematami lekcji,a przeznaczone do oficjalnego
            kopiowania i wykorzystywania podczas zajęć ( "kserówki). Nasz program jest
            ponadto rozszerzony i wzbogacony o różne gry i zabawy językowe,dostosowane do
            tematów zajęć.a nasi lektorzy używają mnóstwo ciekawych i zabawnych
            rekwizytów. Autorka postu nie mogła nie zauważyć między innymi ogromnego
            kangura i imponujących rozmiarów słonia ( oczywiście w wydaniu... pluszowym),a
            także wielu innych rekwizytów używanych podczas lekcji.
            Zajęcia na Kabatach odbywają się w nowym,bardzo zadbanym budynku szkolnym.
            Nie neguję,że są obecnie różne oferty kursów językowch dla dzieci. Niektóre
            szkoły językowe do tej pory zajmowały się uczeniem tylko dorosłych,teraz
            próbują rozszerzać ofertę,często pobierając opłaty "z góry" za cały semestr,bez
            możliwości uczestniczenia przez dziecko w bezpłatnej lekcji pokazowej. Często
            to co dorośli ( rodzice)kojarzą z edukacją tzn"posadzenie" małych dzieci w
            ławkach nie jest akceptowane przez ich pociechy i później skutkuje niechętnym
            stosunkiem do uczenia się przez nich języków obcych. Jeśli chcieliby Państwo
            przekonać się osobiście jak wyglądają nasze zajęcia i czy podobają się dzieciom
            to zapraszamy na bezpłatne lekcje pokazowe. Nasza strona internetowa
            www.naszepluszaki.pl
            Z poważaniem,
            Beata Niedzielska-Słowikowska
            Play&Say Academy
            • patyk.od.zosi Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 16.09.06, 16:41

              Prosze Pani,
              basia-bma nie neguje posiadanie prze lektorke wielosci dyplomow o skoplikowanych zazwach, ktore
              pani wymienila
              wyrazial swoje zdanie
              rowniez jezdzilam z moja corka do wielu szkol jezyka angielskiego i mialam rozne zdanie o lektorach
              znam angielski, ale lektorka nie jestem, i w niejedenj szkole nie podobal mi sie sztuczny wyuczony
              akcent u nauczycielki

              to jest watek do wymiany doswiadczne miedzy rodzicami

              a nie reklama szkol smile
              ________________
              pozdrawiam,
              Patyk, mama 2x
              • naszepluszaki Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 16.09.06, 20:07
                Zastanowiło mnie stwierdzenie" sztucznego,wyuczonego akcentu".Czy miała Pani
                okazję przebywać w otoczeniu osób anglojęzycznych urodzonych,wykształconych i
                mieszkających w różnych regionach Anglii, Stanów Zjednoczonych,Australii czy
                też np. Nowej Zelandii? Dla mieszkańca np. Londynu akcent osoby mieszkającej w
                tym samym kraju ale w Yorkshire też brzmi "sztucznie" i "inaczej". Wydaje mi
                się,że w tej kwestii zawierzyłabym raczej specjalistom-językoznawcom wydającym
                certyfikaty językowe niż ocenom osób nie będących profesjonalistami w tej
                dziedzinie. Oczywiście ma Pani rację,iż każdy ma prawo wypowiedzieć swoją
                opinię,ale musi być także przygotowany na otrzymanie odpowiedzi. Będąc sama
                mamą 2 dzieci zapoznaję się czasem z wątkami do wymiany doświadczeń na
                różne "dziecięce" tematy, ale jak obie wiemy, ludzie różnią się gustami,
                przekonaniami ,oczekiwaniami i najlepiej samemu te opinie zweryfikować,a nie
                uznawać je za całkowicie wiarygodne źródło wiedzy.
                Z serdecznymi pozdrowieniami,
                Beata Niedzielska-Słowikowska
                • patyk.od.zosi Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 16.09.06, 21:04
                  mialam okazje przebywac w towarzystwie osob anglojezycznych
                  kilka miesiecy bylam w Londynie, uczylam sie tam ang.
                  kilka miesiecy bylam tez w Australii
                  mam znajomych Kanadyjczykow
                  w W-wie skonczylam metodystow, gdzie uczylo mnie wielu lektorow
                  na studiach mialam zajecia z jez. prawniczego angielskiego prowadzone przez Amerykanow
                  tak wiec rozne akcenty i wymowy sa mi znane
                  tylko dlatego pozwolilam sobie na zabranie udzialu w tym watku

                  jednak, chyba Pani przyzna, ze zdanie egzaminu Proficiency, bardziej swiadczy o perfekcyjnej
                  znajomosci gramatyki, slownictwa i bieglosci wypowiedzi, niz o doskonalej wymowie bez akcentu

                  to mialam na mysli piszac o "sztucznym wyuczonym akcencie"

                  na szczescie kazdy moze miec swoje zdanie

                  ________________
                  pozdrawiam,
                  Patyk, mama 2x
                  • basia-bma Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 16.09.06, 23:00
                    Cóż ... zdaje się, że nie powinnam podawać nazw szkół (i tak wszyscy
                    zainteresowani tj. właściciele szkół już sobie poczytali smile, forum niestety nie
                    jest anonimowe)... dodam tylko, że nie mam nic przeciwko lektorce, która
                    prowadziła lekcję, na której byłam w Paly&Say - przemiła dziwczyna i
                    rzeczywiście ma dobre podejście do dzieci, ale ... co ja poradzę, że lekcja nie
                    bardzo mi się spodobała ...
                    Odnośnie wymowy - nie piszę przecież, że była zła, tylko ... taka jak moja,
                    może moja nie jest wcale zła smile))

                    Bardzo przepraszam Play&Say, jeśli placówka poczuła się niesłusznie oczerniona,
                    nie miałam takiego zamiaru, być może szkoła jest dobra, ale po prostu mi nie
                    przypadła do gustu.

                    Pozdrawiam
                    Basia
                    • sdomitrz Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 17.09.06, 12:08
                      Forum jest po to żeby ludzie wymieniali się doświadczeniem, opiniami...
                      Wiele razy pomogło mi znaleźc najlepsze z możliwych rozwiązań dzięki radom
                      wirtualnych koleżanek... Basiu, nie musisz za nic przepraszać.
                      Wyraziłaś swoją subiektywną opinię. Jeżeli ktoś będzie bardzo zainteresowany
                      Naszymi Pluszakami, to i tak pojedzie i zobaczy jak to wszystko wygląda i
                      podejmie decyzję.
                      Wtrącenie się jednak administracji tej szkoły do tego wątku i zarzucanie Ci
                      tego i owego o niczym dobrym nie świadczy.
                      Kolejna nieudana zresztą próba zareklamowania się cudzym kosztem.... Kierownik
                      naprawdę dobrej szkoły nie będzie się bał że opinia jednej osoby z Forum
                      odstraszy mu kilku-kilkunastu klientów - będzie powyżej tego wszystkiego... W
                      tym momencie sami sobie zrobili krzywdę....
                      • patyk.od.zosi Re: Angielski dla 5-latka - któa metoda? 17.09.06, 14:13
                        sdomirz,

                        wlasnie to mialam na mysli piszac swoj pierwszy post
                        kiedy zostalo zakwestionowane czy w ogole wiem o czym pisze i czym mam pojecie o angielskim
                        chyba tez niepotrzebnie tlumaczylam sie...
                        ________________
                        pozdrawiam,
                        Patyk, mama 2x
Pełna wersja