rysa9
18.09.06, 10:39
Moje dziecko przynosi do domu w zeszytach jakieś naklejki: słoneczka,
dzwoneczki, itp. Okazuje się, że to są niejako oceny za wykonane zadanie.
Przyznam, że nie podoba mi się to. Mam dziecko, które jest w grupie ryzyka
dysleksji i wolałabym otrzymywać od nauczyciela konkretne informacje w jakich
obszarach powinnam więcej popracować z dzieckiem. Dla mnie taka "etykietka"
to żadna wiedza o dziecku.
Obawiam się, że prędzej czy później moje dziecko zostanie zaszufladkowane i
wtedy nie dowiem się o nim niczego konkretnego.
Zastanawiam się też jak nauczyciel potem wystawi ocenę opisową skoro przez
cały czas będzie się posługiwał oceną obrazkową?
Oczywiście poruszę tę kwestię na zebraniu ale jestem ciekawa Waszych opinii.
Mam nadzieję, że odezwą się zarówno rodzice jak i nauczyciele.