Ocenianie w pierwszej klasie?

18.09.06, 10:39
Moje dziecko przynosi do domu w zeszytach jakieś naklejki: słoneczka,
dzwoneczki, itp. Okazuje się, że to są niejako oceny za wykonane zadanie.
Przyznam, że nie podoba mi się to. Mam dziecko, które jest w grupie ryzyka
dysleksji i wolałabym otrzymywać od nauczyciela konkretne informacje w jakich
obszarach powinnam więcej popracować z dzieckiem. Dla mnie taka "etykietka"
to żadna wiedza o dziecku.
Obawiam się, że prędzej czy później moje dziecko zostanie zaszufladkowane i
wtedy nie dowiem się o nim niczego konkretnego.
Zastanawiam się też jak nauczyciel potem wystawi ocenę opisową skoro przez
cały czas będzie się posługiwał oceną obrazkową?
Oczywiście poruszę tę kwestię na zebraniu ale jestem ciekawa Waszych opinii.
Mam nadzieję, że odezwą się zarówno rodzice jak i nauczyciele.
    • izabellaz1 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:00
      Nauczyciel powinien prowadzić zeszyt obserwacji dziecka. Właściwiem każdego
      dziecka w klasie choć zdaję sobie sprawę, że może to być trudne. Na pewno jednak
      powinien prowadzić taki zeszyt w przypadku dziecka zagrożonego ryzykiem
      dysleksji. Może prowadzi taki zeszyt i na jego podstawie potem wystawi ocenę
      opisową. Proszę się zapytać nauczycielkismile A jak nie prowadzi to niech stale
      Panią informuje o postępach dziecka bądź ich brakach.
      Pozdrawiam

      Ps. A obrazki to frajda dla dzieciaczków. Cieszą się jak dostaną słoneczko czy
      serduszko za pracę czy zachowaniesmile
      • verdana Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:06
        "Dzieciaczki" i tak sobie natychmiast przeliczaja słoneczka na oceny. Nie widzę
        żadnej róznicy, poza graficzną. A miały być oceny opisowe.
        • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:14
          verdana napisała:

          > "Dzieciaczki" i tak sobie natychmiast przeliczaja słoneczka na oceny. Nie
          widzę
          >
          > żadnej róznicy, poza graficzną. A miały być oceny opisowe.
          >

          Dokładnie takie same są moje odczucia.
          Nawet jeśli dostanę ocenę opisową na półrocze to co mi po niej, jak to już
          będzie za późno na odrobienie pewnych zagadnień. Ja potrzebuję na bieżąco
          informacji o postępach i problemach mojego dziecka. A niestety nie mam
          możliwości spotykać się z panią nauczycielką, bo pracuję i jak przyprowadzam
          dziecko albo je odbieram to pani jeszcze albo już nie ma.
      • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:07
        Dziękuję za informację o tych zeszytach obserwacji. Przyznam, że mnie uspokoiła.
        A co do tych obrazków, to może te pozytywne są frajdą dla dzieci. Ale co gdy
        dziecko zacznie dostawać same negatywne? A takie też są, jak wynika z relacji
        mojego dziecka.
        • izabellaz1 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:12
          Myślę, że tylko kiepski nauczyciel nauczania początkowego będzie przyznawał same
          negatywne znaczki. Dziecko może się zniechęcić, stracić motywację. Ale dopóki są
          one w równowadze czy zdarzają się sporadycznie to chyba normalne. Moim zdaniem
          dziecko 7,8,9-letnie wie już, że coś robi lub zrobiło "źle" a to tylko
          informacja, że następnym razem będzie lepiej (zwłszcza jeśli chodzi o znaczki z
          zachowania)smile Powinno takiemu stawianiu negatywnego znaczka towarzyszyć
          wyjaśnienie dziecku przez nauczyciela co należy poprawić i powiedzieć, że
          następnym razem na pewno już nie będzie takiego znaczkasmile
          • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:33
            Mam nadzieję, że tak właśnie jest, że pani tłumaczy, skoro już MUSZĄ być te
            znaczki.
            Jednak to nadal nie rozwiązuje mojego problemu braku informacji o dziecku.
            Czy jako rodzic mam prawo oczekiwać od nauczyciela, żeby oprócz tych znaczków
            wpisywał informacje typu: "Nie radzi sobie z..." albo "Zrobił postępy w..."?
            • izabellaz1 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:39
              Oczekiwać...i WYMAGAĆ jak najbardziejsmile To ich obowiązek a różni są nauczyciele.
              Jeden jest wspaniały i oddaje się pracy wiedząc, że kszatłtuje przyszłych,
              dorosłych członków społeczństwa a inny przychodzi...jak do pracy i czasem
              trzeba mu o pewnych rzeczach przypominać lub dopominać sięsmile
            • 5_monika Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 11:59
              wygląda na to że musisz pofatygować się do nauczycielki, jeśli chcesz dokładnie
              informacje o tym jak rdzi sobie dziecko w szkole.
              • ibulka Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:31
                5_monika napisała:

                > wygląda na to że musisz pofatygować się do nauczycielki, jeśli chcesz
                dokładnie
                >
                > informacje o tym jak rdzi sobie dziecko w szkole.


                Dokładnie.
                Podczas rozmowy z nauczycielką ustalić, że obok naklejki będzie wpis - na
                przykład przy negatywnym obrazeczku wpis na temat braków w materiale :o)

                Bo chyba przy pozytywach nie trzeba?
          • sion2 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 12:16
            Spokojnie bez paniki smile. Znaczki to są dla dziecka, zapewniam że nauczyciel w
            swoim zeszycie i dzienniku nie przykleja słoneczek i serduszek smile.

            W każdej chwili mozesz iść do wychowawczyni i poprosic o dokładną ocenę dziecka
            dla ciebie, na zakończenie semestru dostaniesz świadectwo opisowe, a na koniec
            roku dostaniesz całe wypracowanie na temat swego dziecka. Poza tym na każdej
            wywiadówce nauczycielka mówi szczegółowo o każdym dziecku.

            nie zgadzam sie z verdaną, nie spotkałam sie z tym aby pierwszoklasista umiał
            powiedzieć czy słoneczko za chmurką to czwórka czy trójka z plusem, ale
            oczywiście wiedzą ża cłe słoneczko to lepiej niż za chmurką i o to własnie
            chodzi w nauczaniu początkowym, owszem trzecioklasiści to potraią juz sobie po
            swojemu przeliczać ale nie pierwszaki.
            • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 12:46
              sion2 napisała:

              > Spokojnie bez paniki smile. Znaczki to są dla dziecka, zapewniam że nauczyciel w
              > swoim zeszycie i dzienniku nie przykleja słoneczek i serduszek smile.

              Ale zaczyna szufladkować w ten sposób dzieci na te ze słoneczkami i te z
              chmurkami.


              > W każdej chwili mozesz iść do wychowawczyni i poprosic o dokładną ocenę
              dziecka
              > dla ciebie, na zakończenie semestru dostaniesz świadectwo opisowe, a na koniec
              > roku dostaniesz całe wypracowanie na temat swego dziecka. Poza tym na każdej
              > wywiadówce nauczycielka mówi szczegółowo o każdym dziecku.


              Ale mnie chodzi o ocenę opisową na bieżąco a nie raz na trzy miesiące. Pisałam
              już wyżej, że nie mam możliwości spotykać się z nauczycielką systematycznie.


              > nie zgadzam sie z verdaną, nie spotkałam sie z tym aby pierwszoklasista umiał
              > powiedzieć czy słoneczko za chmurką to czwórka czy trójka z plusem, ale
              > oczywiście wiedzą ża cłe słoneczko to lepiej niż za chmurką i o to własnie
              > chodzi w nauczaniu początkowym, owszem trzecioklasiści to potraią juz sobie po
              > swojemu przeliczać ale nie pierwszaki.


              Ale to właśnie chodzi o to, że dzieci wiedzą, które z nich dostało lepszą a
              które gorszą ocenę. I nie ma znaczenia, czy tą oceną będzie słoneczko czy
              piątka. Dziecko emocjonalnie będzie odbierało to dokładnie tak samo.
              I zacznie się segregacja. I rywalizacja. A czy o to chodzi w pierwszej klasie i
              to już na starcie? Gdy jeszcze ani pani dobrze dzieci nie zna ani dzieci siebie
              nawzajem? Czy też chodzi o stworzenie atmosfery wzajemnej akceptacji i o to by
              dzieci szkołę polubiły?
              • verdana Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 13:04
                W mojej szkole wszystkie dzieci dokladnie wiedziały, jaka dostaly ocene.
                Wiedziały tez matki i wielokrotnie słyszałam w szatni "Dlaczego tylko czworka,
                a nie piatka".
                Zreszta wydaje mi się, ze chmurka albo smutne słoneczka sa a/ zbyt infantylne
                dla 7-9 latków, b/ o wiele bardziej dołujace niż zwykła ocena. To ułatwienie
                sobie pracy, bo w zamyśle pod praca miało być napisane "Dobrze liczysz, ale
                staraj się pisać wyraźniej", albo "Świetnie wypełnileś puste miejsca, zwracaj
                jednak uwagę na wyrazy z "ó". No, ale nauczycielom się nie chcial. stopnie
                zastapili sloneczkami i gwiazdkami, zeby było "bez ocen" i dzieci tak naprawdę
                znowu żadnej istotnej informacji o swojej pracy nie otrzymują.
                • agatka_s Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 13:11
                  a dla mnie to hipokryzja.

                  Ja tam wole jasny i sprawiedliwy system ocen, niz jakies tam opisy, ktore
                  zazwyczaj i tak sa sztampowe i mnie nigdy nic nie mowily (np opis na
                  swiadectwie, to byla taka laurka z ktorej nic nie wynikalao-jak w czwartej
                  klasie pojawily sie stopnie to nareszcie to jest "prawdziwe" swiadectwo).

                  A z samej informacji na temat tego ze Jas gorzej zrobil cos od Krzysia,
                  naprawde nic zlego nie wynika. No chyba ze mamy doczynienia z Jasiem (lub jego
                  rodzicami, co czestsze !!!) ktory nie umie zaakceptowac ze cos robi gorzej...

                  Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem stopni od samego poczatku, a oceny opoisowe
                  uwazamy za niepotrzebne zawracanie glowy nauczycielom i rodzicom.
                • agnieszka_azj Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 13:11
                  verdana napisała:

                  To ułatwienie
                  > sobie pracy, bo w zamyśle pod praca miało być napisane "Dobrze liczysz, ale
                  > staraj się pisać wyraźniej", albo "Świetnie wypełnileś puste miejsca, zwracaj
                  > jednak uwagę na wyrazy z "ó". No, ale nauczycielom się nie chcial. stopnie
                  > zastapili sloneczkami i gwiazdkami, zeby było "bez ocen" i dzieci tak naprawdę
                  >
                  > znowu żadnej istotnej informacji o swojej pracy nie otrzymują.

                  No właśnie - jakie wnioski dziecko wyciągnie, gdy nauczyciel po sprawdzeniu
                  zeszytu wstawi ocenę: "musisz się jeszcze postarać"(czyli słoneczko za
                  chmurką wink. Postarać co - pisać nie wychodząc poza linijki, uwazniej
                  przepisywać bo robi błędy, inaczej formułowac zdania, itp.itd. ???
                  Dla mnie ocena opisowa to OPIS - i tego co dobre, i tego, co jeszcze trzeba
                  poprawić. Słoneczko za chmurką to zadna inforamcja i dla dziecka i dla rodzica.
                  • sion2 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:21
                    System oceniania bez ocen w naczaniu początkowym to nie polska rewelacja ale
                    zwyczaj w wielu krajach Europy. Każdy moze mówić za swoje dziecko, wyobraźcie
                    sobie dziecko które od pierwszych dni w szkole dostaje jedynki i dwóje -
                    wspaniały początek, nieprawdaż? na pewno będzie to dziecku obojętne

                    jestem wolontariuszką, uczę dzieci z nauczania początowego, spotykam się z
                    wychowawczyniami i pedagog i powtarzam: nie słyszałam żadnego licytowania się
                    dzieci, to ze któreś z waszych dzieci bądź znajomych to robiło nie jest regułą

                    ja osobiście uważam ze oceny powinny być stawiane od półrocza 2 klasy, wtedy
                    dzieci są już otrzskane z rzeczywistoscią szkolną, czują sie pewniej, te z
                    trudnościami chodzą już na reedukację itd i każde z nich ma już ustaloną pozycję
                    w klasie
                    • verdana Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:27
                      Niestety, świadczy to tylko o tym, jak niewiele wiedzą nauczycielki o swych
                      uczniach. Nie wierzę w 7-latka, ani w rodziców, ktorzy błyskawicznie nie
                      rozszyfrują znaczenia gwiazdek i słoneczek i nie podstawią pod to stopni.
                      A szkoda, bo rzeczywiscie dzieci przez pierwsze lata nie powinny być w ten
                      sposób oceniane.
                    • agnieszka_azj Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:33
                      Nie chodzi mi o sam fakt oceniania, tylko o to, czemu ma to służyć.

                      Moim zdaniem - poinformowaniu dziecka i rodziców - co juz opanowało, a nad czym
                      jeszcze musi popracować. Słoneczka i chmurki takiej informacji nie dają,
                      szczególnie, że trafiła nam się kiedyś nauczycielka, która w dobrze
                      rozwiązanych zadaniach matematycznych obniżyła Zosi ocenę za nieprawidłowo (nie
                      pełnym zdaniem) sformułowaną odpowiedź, motywując to nauczaniem zintegrowanym ;-
                      )))

                      Co do licytacji - ja słyszałam nieraz. W pierwszej klasie Ani ocena niższa od
                      znakomicie i wspaniale (juz nie pamietam, która z nich była oceną wyższą wink))
                      nazywała się "przeciętnie". Pamietam tekst pewnej Zuzi, kiedy wychodzili z
                      klasy: "Proszę Pani, ja dostałam wspaniale z rysunku, a Ania PRZECIĘTNIAKA wink))
                      Nauczycielka twierdziła, że okreslenie "przecietny" jest neutralne znaczeniowo,
                      ale dla dzieci była to zdecydowanie ocena negatywna.
                      • sion2 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 16:20
                        No dobrze, czyli lepiej by brzmiało "Dostałam szóstkę z rysunku a X tylko
                        tróję!", tak?
                        • verdana Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 16:24
                          Nie. lepiej by brzmiało "Pani napisała, ze moj rysunek jest bardzo ładny, tylko
                          powinnam uwazać, zeby nie gnieść kartki". Taka ocena jest nieporównywalna, o
                          ile nauczycielka jest osoba znajacą się na pedagogoce i nie wypisuje ocen
                          typu "Dno".
                          • agnieszka_azj Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 20:07
                            Verdano, fajnie, że się czasem w czymś zgadzamy wink))
                    • agatka_s Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:37
                      Po pierwsze jak dziecko idzie do szkoly to wie ze tam sa stopnie (chociazby wie
                      ze slyszenia bo kazdy rodzic opowidal jak sam chodzil do szkoly, albo jak
                      zdawal mature, a jak nie rodzic to wystarczy aby dziecko obejrzalo np
                      wiadomosci w telewizji itp itd).


                      Po drugie na poczatku sie niczego nie ocenia, bo nie ma za bardzo czego. Ale w
                      ktoryms momencie, juz jest. Jest pierwsze dyktando czy jak to sie nzywalo
                      pisanie z pamieci(u nas to byla 1sza klasa), pierwsze czytanie na glos,
                      pierwsza odpowiedz.

                      Wtedy naprawde lepiej i uczciwiej aby dziecko dostalo stopien a nie jakies
                      sloneczko (a dziecko i tak wie czemu to sloneczko odpowiada).

                      Ja zamiast pisanej epistoly, wolalam podejsc w czasie zebrania (dnia otwartego)
                      i zapytac sie-rozmowa z nauczycielem jest i byla dla mnie duzo cenniejsza niz
                      korespondencja (dotyczy to zarowno kwestii nauki ale przede wszystkim
                      zachowania).

                      A dzieci licytuja sie ocenami, co prawda na tej samej zasadzie jak licytuja sie
                      kto ma ladniejsze gumki, a kto ladniejszy samochod, a kto komorke i
                      mp3...chodzi o sama licytacje a co jest jej przedmiotem nie jest tak wazne.
                      Nacisk na oceny pojawia sie pozniej i wywoluje go pierwszy egzamin ktory cos
                      znaczy, czyli sprawdzian po 6 klasie (chyba ze ktos ma nieszczescie i ma
                      nadambitnych rodzicow).

                      Ja uwazam ze w samych ocenach nie ma nic zlego, duzo istotniejsze jest jak do
                      nich podchodzi samo dziecko i rodzice. Jesli tylko jak do informacji zwrotnej-
                      to wszystko OK, natomiast jesli jak do celu samego w sobie, to wszystko jedno
                      czy to beda liczby, sloneczka czy tekst "popracuj jeszcze" efekt bedzie tak
                      samo kiepski-stres, gonitwa za kroliczkiem i zgubienie glownego celu i
                      przyjemnosci nauki...

                • alkop5 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 16:34
                  verdana napisała:
                  To ułatwienie
                  > sobie pracy, bo w zamyśle pod praca miało być napisane "Dobrze liczysz, ale
                  > staraj się pisać wyraźniej", albo "Świetnie wypełnileś puste miejsca, zwracaj
                  > jednak uwagę na wyrazy z "ó". No, ale nauczycielom się nie chcial. stopnie
                  > zastapili sloneczkami i gwiazdkami, zeby było "bez ocen" i dzieci tak naprawdę
                  >
                  > znowu żadnej istotnej informacji o swojej pracy nie otrzymują.

                  Właśnie w ten sposób nauczyciel informuje dziecko na bieżąco o jego postępach
                  (słownie), a w zeszycie stawia czy przykleja odpowiedni do tego, umowny znaczek.
                  Wyobraź sobie zajęcia w szkole, gdzie nauczyciel sprawdza na bieżąco i opisuje
                  przynajmniej jednym zdaniem pracę na lekcjach lub pracę domową każdego ucznia (a
                  ma ich w klasie średnio 25). To jest po prostu niewykonalne, nie ma na to czasu
                  na lekcjach, bo trzeba realizować program. Raz w tygodniu nauczyciel może zebrać
                  zeszyty uczniów, dokładnie je sprawdzić i wówczas napisać każdemu uczniowi (a
                  zarazem jego rodzicom) jakie są jego postępy lub braki w nauce.
                  Poza tym istnieje coś takiego jak zebrania klasowe, na których nauczyciel
                  informuje rodziców o pracy ich dzieci, uwierz mi, podstawą takiej informacji na
                  pewno nie są znaczki, jakie dziecko dostaje w swoim zeszycie.
                  • skrzynka3 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 16:53
                    W klasach u obydwu moich chlopakow dzieciaki blyskawicznie przeliczyly
                    sloneczka i chmurki na stopnie i tylko taka terminologia sie posluguja miedzy
                    soba. Tyle ze czesto w zeszycie obok tego stempelka jest konkretna informacja
                    typu "ladnie budujesz zdania, ale pamietaj o przecinkach i kropkach".I jak dla
                    mnie tyle by wystarczylo bez sloneczka za chmurka mniej lub bardziej.
                    Informacje o postepach lub braku otrzymuje ustnie raz na miesiac na zebraniach
                    i sa to zwykle konkrety. Natomiast ze swiadectwa opisowego wynika co dziecko
                    umie ale czesto nie ma odniesienia do tego co powinno na tym etapie umiec a
                    jeszcze nie umie.
                    Skrzynka
                    • sion2 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 17:30
                      Tak, ale ile czasu zajmie pierwszakowi odszyfrowanie takiej złożonej, wyrazonej
                      wieloma wyrazami, oceny?

                      ocena w zeszycie jest dla dziecka, w czytelnej dla niego formie - znaczków
                      dal nauczyciela i rodzica zaś, jest ocena opisowa
              • ibulka Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:33
                rysa9 napisała:

                > Ale zaczyna szufladkować w ten sposób dzieci na te ze słoneczkami i te z
                > chmurkami.

                Czy kiedy dziecko w gimnazjum, na przykład, dostanie kilka trój, pałek itd., to
                też będziesz miała pretensję, że przez oceny młodzież szufladkowana jest na
                Młodzież-Z-Piątkami i Młodzież-Z-Trójkami?
              • alkop5 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 16:46
                rysa9 napisała:
                > Ale mnie chodzi o ocenę opisową na bieżąco a nie raz na trzy miesiące. Pisałam
                > już wyżej, że nie mam możliwości spotykać się z nauczycielką systematycznie.

                To umów się z nauczycielką, że ona będzie przychodzić do Ciebie systematycznie,
                albo piszcie do siebie listytongue_out
                A tak na serio: żadna ocena opisowa nie zastąpi szczerej rozmowy z nauczycielką
                (nawet ta, pisana raz na tydzień). W klasie mojego syna zebrania odbywają się
                raz w miesiącu w późnych godzinach popołudniowych, aby zapewnić możliwość
                przybycia na nie wszystkim rodzicom. Jeśli ktoś nie może przyjść, kontaktuje się
                z nauczycielem indywidualnie, w dogodnym dla siebie czasie (oczywiście umawiając
                się wcześniej z nauczycielem). Nauczyciele pełnią też raz w tygodniu dyżury, na
                których oczekują na rodziców.
                Wnioskuję, że Twoje dziecko jest w 1 klasie, czy odbyło się już jakieś zebranie
                z rodzicami? Może zaproponuj na nim nauczycielce częstsze spotkania klasowe lub
                inną formę spotkań.
        • ibulka Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 14:29
          rysa9 napisała:

          > Dziękuję za informację o tych zeszytach obserwacji. Przyznam, że mnie
          uspokoiła
          > .
          > A co do tych obrazków, to może te pozytywne są frajdą dla dzieci. Ale co gdy
          > dziecko zacznie dostawać same negatywne? A takie też są, jak wynika z relacji
          > mojego dziecka.


          Naklejki + zeszyt obserwacji.
          Wg. mnie dobre rozwiązanie.
    • hankam Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 17:02
      W szkole mojej córki były jakieś kwiatki czy słoneczka wklejane do zeszytu z
      angielskiego.
      Z t.zw. zewu pojawiały się czasami wpisy w zeszycie typu b.ładnie. Ocena
      opisowa była przygotowywana bardzo rzetelnie - i bardzo mi się podaba ten
      sposob oceniania. Przynajmniej wiedziałam, co moja córka umie, a co wychodzi
      jej średnio. Taką ocenę dostałam do wglądu cztery razy w ciągu roku.
      I jeszcze jedno: znajoma ma synka, bardzo mądrego chłopaka, który z wieloma
      rzeczami radzi sobie podobnie jak moja córka.
      Opis osiągnięć mojej córki był taki:
      W miare swoich możliwości stara się utrzymywać porządek na ławce (tak na
      przykład).
      Pisze czytelnie.
      A tego chłopca:
      Nie umie zachować porządku na lawce.
      Pisze niestarannie.

      Jest róznica, prawda? A niby o to samo chodzi.
    • ibulka Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 19:41
      Więc moja odpowiedź jest taka: dla dziecka naklejka, a dla rodzica informacja
      pisana.

      I tyle.
    • judytak Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 18.09.06, 22:50
      pierwsze trzy lata szkolnej nauki stanowią niejako całość, czyli tak naprawdę
      wymagania są "sztywnie" ustalane dopiero na koniec trzeciej klasy
      to nie jest teoria, widze to po programie (naprawdę od samych podstaw powtarza
      sie materiał na początku następnej klasy), jak też z tego, co widzę,
      nauczyciele też o tym pamiętają

      żadnego "szufladkowania" na początku pierwszej klasy bym się nie bała
      na pewno nie na podstawie wiedzy, umiejętności czy ocen
      już prędzej na podstawie zachowania...

      w znanych mi szkołach średnio raz w miesiącu jest albo zebranie, albo "dzień
      otwarty", czyli zebranie tylko dla chętnych - sądzę, że taka częstotliwość
      szczegółowego informowania się o postępach nawet w przypadku dziecka z
      poroblemami spokojnie wystarczy (mówię to ja, matka dziecka z problemami)

      zresztą jeśli regularnie oglądasz zeszyty dziecka, i pytasz, co robili na
      lekcji, ile trzeba było napisać, sprawdzasz, na ile jest w stanie odrobić
      lekcji czy przeczytać czytankę, to doskonale się orientujesz, na czym dziecko
      stoi...

      jeśli odczuwasz potrzebę regularnego otrzymywania opisowych informacji, to moim
      zdaniem potrzebna jest jedna solidna rozmowa z nauczycielem, ze 20 minut, kiedy
      wyjaśniasz co byś chciała i dlaczego, nauczyciel ci wyjaśnia, jak on to
      zwyczajowo robi, i jakoś się umawiacie (np. że co piątek wpisze ci w
      dzienniczku, co i jak, a jak nic nie pisze, to oznacza, że dziecko w normie,
      nic się szczególnego nie dzieje)

      w ogólnej kwestii ocen: znane mi pierwszoklasiści dokładnie wiedzą / wiedziały,
      jaki obrazek / kolor kropki / litera / opisowy tekst jest odpowiednikiem jakiej
      oceny

      nie jestem przeciwnikiem stosowania ocen, wręcz przeciwnie
      przy czym jeśli dziecko ma z czymś szczególne trudności, coś mu ewidentnie nie
      wychodzi (np. prace plastyczne itp.) to nikt nie zabrania nauczycielowi
      niektóre prace kwitować bez oceny, podpisem "sprawdzone", co też nauczyciele
      robią...

      też zauważam w prawktyce odwrotność "negatywnego szufladkowania" - cała klasa
      wraz z nauczycielem się autentycznie cieszą, jak się udaje coś komuś, komu
      zazwyczaj się nie udaje (dla ścisłości: tu też wszystko się rozbija o
      zachowanie tego "osobnika z problemami"...)

      pozdrawiam
      Judyta

      pozdrawiam
      Judyta
      • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 08:41
        judytak napisała:

        > żadnego "szufladkowania" na początku pierwszej klasy bym się nie bała
        > na pewno nie na podstawie wiedzy, umiejętności czy ocen
        > już prędzej na podstawie zachowania...

        Judyto, jeśli dziecko będzie dostawać wciąż ten sam obrazek, to nie tylko ono
        samo siebie ale i pani, dzieci, rodzice będą je utożsamiać z tą oceną. Prawo
        etykietek smile


        > w znanych mi szkołach średnio raz w miesiącu jest albo zebranie, albo "dzień
        > otwarty", czyli zebranie tylko dla chętnych

        Jeszcze nie znam zwyczajów naszej szkoły, ale mam nadzieję, że i tutaj będzie
        możliwość częstego spotykania się z panią w godzinach przystępnych dla rodziców
        pracujących.

        > zresztą jeśli regularnie oglądasz zeszyty dziecka, i pytasz, co robili na
        > lekcji, ile trzeba było napisać, sprawdzasz, na ile jest w stanie odrobić
        > lekcji czy przeczytać czytankę, to doskonale się orientujesz, na czym dziecko
        > stoi...

        Regularnie przeglądam zeszyty i oczywiście znam podstawowe problemy mojego
        dziecka ale mimo wszystko odczuwam jakiś niedosyt. Bo owszem wiem co dzieci
        robiły w książkach i zeszytach manulanie ale nic poza tym. A sądząc z ilości
        tych zadań domniemywam, że są wykonywane jeszcze inne zadania na lekcjach.


        > jeśli odczuwasz potrzebę regularnego otrzymywania opisowych informacji, to
        moim
        > zdaniem potrzebna jest jedna solidna rozmowa z nauczycielem, ze 20 minut,
        kiedy
        > wyjaśniasz co byś chciała i dlaczego, nauczyciel ci wyjaśnia, jak on to
        > zwyczajowo robi, i jakoś się umawiacie (np. że co piątek wpisze ci w
        > dzienniczku, co i jak, a jak nic nie pisze, to oznacza, że dziecko w normie,
        > nic się szczególnego nie dzieje)

        i tu się z Tobą nie zgodzę smile ja potrzebuję KAŻDEJ informacji:
        -o problemach, żeby wiedzieć w jakim kierunku pracować z dzieckiem
        -o postępach, by móc pochwalić dziecko i zmotywować je do dalszej pracy


        Dzięki Judyto, sporo mi naświetliłaś smile
        Pani nauczycielka wspominała na zebraniu przed wakacjami, że ważne jest, żeby
        rodzice z nią współpracowali, więc mam nadzieję, że wspólnie znjadziemy jakieś
        dobre rozwiązanie.
        • naa123 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 09:47
          Ten system wogóle "oceniania" jest bez sensu. Potem przychodzi czwarta kalsa i
          dzieci "głupieją" bo tak naprawdę nie zdają sobie kompletnie sprawy z wartości
          ocen. I nie mówię tu o pojedynczych przypadkach tylko o całej klasie. Myślą, że
          3 to ocena dobra bo pozytywna. Całą czwartą kalsę zajęło mi nauczenia mojego
          syna "uczenia się". Przyznam, że teraz są tego efekty ale to napewno nie
          zasługa szkoły i systemu.
          • agatka_s Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 10:07
            No wlasnie...

            A u nas oceny liczbowe (z dopiskiem pkt) byly od samego poczatku w zasadzie
            gdzies od pazdziernika (kiedy tez skonczylo sie odbieranie dzieciz szatni przez
            pania-ten pazdziernik to byl koniec "okresu ochronnego"), tak samo jak i
            klasowki, dyktanda, tak samo jak i uwagi w dzienniczku, poprawianie ocen jesli
            ktos czul ze mu nie wyszlo, wypracowania (od razu z akapitami-tpo tak apropos
            innego watku), wiersze na pamiec i wszelkie inne atrybuty szkoly byly od razu
            (wiadomo na poczatku bardzo delikatnie, ale krok po kroku juz coraz normalniej
            bez zadnej taryfy ulgowej)od pierwszej klasy. Nawet zajecia ZZ byly
            tradycyjnie podzielone na jezyk polski, matematyke i nauke o srodowisku (znaczy
            w planie bylo ZZ ale w klasie bylo wiadomo ten tydzien poswiecamy na
            matematyke, nastepny to byla lektura i caly tydzien jezyk polski, potem byl
            tydzien przyrody a potem jak sie udalo wszystko zrobic szybko i sprawnie to
            czas na drobne przyjemnosci np wizyta w Palacu Kultury na wystawie mozg, albo
            rowery w lesie kabackim, i potem z powrotem bardzo ostro 3-4 tygodnie i znowu
            oddech)

            Efekt w czwartej klasie zero roznicy, zadnego dostosowywania sie do "nowego"
            systemu. Zadnych zdziwien ze mozna dostac jedynke i zostac zaetykietkowanym,
            bo to bylo juz znane i oswojone...Dla mnie ten jakis parasol ochronny przez 3
            pierwsze lata to straszna krzywda ktora wyrzadza sie dzieciom-i wychodzi to
            wlasnie w 4 klasie-gdy zaczynaja sie dramaty, i pojawia sie fobia szkolna.
        • judytak Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 20.09.06, 12:19
          rysa9 napisała:

          > Judyto, jeśli dziecko będzie dostawać wciąż ten sam obrazek, to nie tylko ono
          > samo siebie ale i pani, dzieci, rodzice będą je utożsamiać z tą oceną. Prawo
          > etykietek smile

          ale dlaczego miałoby ciągle dostawać tej samej oceny???
          nie ma dzieci (dorosłych...), którym zawsze wszystko by się udawało tak samo...
          moja córka prymuska otrzymuje najwięcej piątek, mniej-więcej równą liczbę
          szóstek i czwórek, trochę trójek i czasami jedynki

          mój syn "z orzeczeniem" otrzymuje taką mieszankę wszystkiego, od jedynek po
          szóstki, że hej

          a szufladkowanie, to nie stwierdzenie faktu, a założenie, że jeśli ktoś
          zazwyczaj dostaje "x", to nie może tym razem akurat otrzymać "y", czyli
          nadmierny wpływ prekoncepcji na ocenę danego zdarzenia...

          > i tu się z Tobą nie zgodzę smile ja potrzebuję KAŻDEJ informacji:
          > -o problemach, żeby wiedzieć w jakim kierunku pracować z dzieckiem
          > -o postępach, by móc pochwalić dziecko i zmotywować je do dalszej pracy

          żeby mieć każdą informację, musiałabyś siedzieć z dzieckiem w klasie :o)
          dziecko rośnie, staje się co raz bardziej samodzielne, co raz bardziej posiada
          własne życie, oddzielne od życia matki, i to jest dobrze, a nie źle
          zobaczysz, że dziecko samo ci dużo opowie :o)

          a o postępach i problemach naprawdę w wystarczającym stopniu można informować
          rodzica za pomocą wpisów w dzienniczku kiedy coś sie dzieje albo regularnie
          raz - dwa razy w tygodniu, dla mnie jest to bardziej wiarygodne, niż rozmowy z
          nauczycielem, bo w rozmowie często pamięta się tylko o najbardziej bieżących
          sprawach...

          > Dzięki Judyto, sporo mi naświetliłaś smile

          nie ma za co :o)

          > Pani nauczycielka wspominała na zebraniu przed wakacjami, że ważne jest, żeby
          > rodzice z nią współpracowali,

          znając życie, miała na myśli, wpłaty na komitet, opiekę na wycieczkach,
          poczęstunki przy okazji świąt i temu podobną współpracę...

          pozdrawiam
          Judyta
    • joannab-o Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 10:22
      Sion, nie starcza Ci wyobraźnismile- moje dziecię dostawało słoneczka z minusem i chmurki z plusem.
      Dzieciaczki sie cieszą jak dostaja słoneczka? I w tym największy jak dla mnie problem. Z czego się cieszą ? - z nic niewartego abstraktu, wartości umówionej (narzuconej). A ja chcę, żeby dzieci uznawały wyłącznie wartości prawdziwe i nawet widzę tu jeden z najważniejszych rodzicielskich obowiązków.

      Co do praktyki radzenia sobie ze stopniami - nie zwracać na nie uwagi i już. Stemplowanie jest prywatną sprawą nauczyciela, jemu to służy i niech on sobie to interpretuje. Oczywiście ten mój punkt widzenia przedstawiam dziecku z zachowaniem szacunku dla nauczyciela.
    • lenka_13 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 10:35
      U mojego syna od I klasy były punkty 0-4.
      Tylko zachowanie to kolorowe kropki. Jeżeli grupa dziecvi jest niegrzeczna to
      Pani dyktuje uwagę i oni sobie sami wpisują i nam dają do podpisu - Moim zdaniem
      super rozwiązanie i naświetlenie problemu np. bezpiecznego zachowania w szkole.
      Chociaż nauczanie jest zintegrowane my mamy podany [plan z podziałem na
      przedmioty. Co piątek mają dyktando,sprawdziany są często robione i bez
      zapowiedzi. Następnie my te sprawdziany dostajemy do domu do wglądu. Zadania są
      wypunkotowane przez Panią. Przeglądając je od razu widać z czym dziecko sobie
      nie radzi. Dla dzieci słabszych są zajęcia wyrównawcze.
      Uważam,że jest to super rozwiązanie. Nie mam żadnych obaw co do IV klasy,są na
      zróżnicowanie przygotowani i to jest zasługa Pani.
      A co do opisów - nauczyciel mając np. 29 w klasie nie jest w stanie wszystkiego
      opisywać,to do rodzica należy zainteresować się postępami dziecka.
      Oprócz tego są telefony , jeżeli nie możesz spotkać się z Panią to zadzwoń do
      pokoju nauczycielskiego i z nią porozmawiaj.
      Jeżeli Ty nie możesz raz w miesiącu poświęcić czasu na spotkanie z nauczycielem
      nie wymagaj od niego większego zainteresowania swoim dzieckiem.
      Ja jestem mamą pracującą i kiedy potrzeba znajdę czas na spotkanie z
      nauczycielem.Wydaje mi się ,że przy odrobinie dobrej woli z Twojej strony
      (narazie stawiasz się tylko w pozycji roszczeniowej) wszystko da się ułożyć.
      Najważniejsza jest rozmowa smile))
      • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 11:21
        lenka_13 napisała:

        > A co do opisów - nauczyciel mając np. 29 w klasie nie jest w stanie
        wszystkiego
        > opisywać,to do rodzica należy zainteresować się postępami dziecka.

        Myślę, że WSPÓŁPRACA nie oznacza jednostronnego zainteresowania, czyli ze
        strony tylko rodzica i nauczyciel też powinien dążyć do spotkania. I nie wydaje
        mi się, że w klasie liczącej 29 osób WSZYSTKIE dzieci są z dysfunkcjami i
        WSZYSCY rodzice oczekują opisów.


        > Oprócz tego są telefony , jeżeli nie możesz spotkać się z Panią to zadzwoń do
        > pokoju nauczycielskiego i z nią porozmawiaj.

        Nie bardzo sobie to wyobrażam. Będąc na miejscu pani nie byłabym zachwycona,
        gdyby rodzic zajmował mi dziesięciominutową przerwę, podczas której chciałam
        zjeść kanapkę czy udać się do toalety.

        > Jeżeli Ty nie możesz raz w miesiącu poświęcić czasu na spotkanie z
        nauczycielem
        > nie wymagaj od niego większego zainteresowania swoim dzieckiem.

        Niczego takiego nie napisałam. Natomiast informacja raz w miesiącu, to nie jest
        dla mnie informacja na bieżąco. Zwłaszcza teraz, gdy są początki. Może za pół
        roku lub rok będę mniej wymagająca smile

        > Ja jestem mamą pracującą i kiedy potrzeba znajdę czas na spotkanie z
        > nauczycielem.Wydaje mi się ,że przy odrobinie dobrej woli z Twojej strony
        > (narazie stawiasz się tylko w pozycji roszczeniowej) wszystko da się ułożyć.

        Ja jestem mamą pracującą i z wywieszonym językiem pędzę z jednego krańca miasta
        na drugi, żeby zdążyć dziecko odebrać ze świetlicy o 16.30. O tej porze pani
        wychowawczyni już nie ma.
        Ale mam nadzieję, że znajdziemy z panią jakieś rozwiązanie, by być w stałym
        kontakcie i wymieniać się konkretnymi informacjami na temat postępów mojego
        dziecka.
        Bo etykietki to nie jest indywidualne podejście do ucznia. Ja nie potrzebuję
        porównywać mojego dziecka do innych dzieci w klasie. Ja chcę pomóc mojemu
        dziecku w tych konkretnych obszarach, w których sobie nie radzi ale do tego
        potrzebuję wsparcia pani nauczycielki.
        • agatka_s Re: Ocenianie w pierwszej klasie?-do rysy9 19.09.06, 11:39
          Nie obraz sie, to co powiem to z zyczliwosci...

          Mowie to z doswiadczenia 5 klasy, wydaje mi sie ze troche przesadzasz z iloscia
          informacji ktore cgcesz miec o postepach dziecka w szkole. Jasne ze w
          pierwszej klasie rodzic odczuwa potrzebe "wiedzenia ABSOLUTNIE wszystkiego o
          swoim dziecku w szkole", ale potem tej wiedzy potrzeba coraz mniej, coraz mniej
          i ochota aby byc informowanym o wszystkim i na biezaco mija. I naprawde tych
          informacji rodzicom tak wiele nie potrzeba.

          Od poczatku nalezy raczej przyjac jako aksjomat, ze to dziecko chodzi do
          szkoly, a nie ja rodzic i raczej przyjac zasade ze wiem o dziecku tyle ile to
          jest absolutnie niezbedne bez specjalnej, niepotrzebnej nadgorliwosci w tym
          wzgledzie.

          W sumie moim zdaniem comiesieczne zebranie, ogladanie zeszytow, dzienniczka i
          rozmowy z dzieckiem-powinny dac ci wystarczajacy obraz co tam moja
          pociecha "wyrabia". Rozmowa z nauczyciele-owszem ale tylko jak jest jakis
          konkretny problem, sprawa do zalatwienia-najgorsze co moze byc to taka mama
          ktora doslownie z kazdym "duperelem" zawraca glowe (tym bardziej ze zazwyczaj
          sytuacja jest bardzo dynamiczna, dzis napisalo cos krzywo, a jutro super
          literki sa piekne...)

          Tym bardziej ze na tym etapie, najwazniejsze jest aby dziecko nauczylo sie
          szkoly, aby poprostu chodzilo do szkoly chetnie i bez specjalnego stresu-mysle
          ze nadgorliwy rodzic nieustannie kontrolujacy i sprawdzajacy postepy dziecka to
          istny dramat dla dzieciaka, bo dzieciak podswiadomie wie ze mama caly czas
          sprawdza, dowiaduje sie itp. Czuje ta presje, i zamiast sie cieszyc ciagle
          sobie mysli "a co na to pwie mama"...

          Dziecko nie lubi jak mama ciagle jest w szkole i ciagle mu sie wtraca, i nie
          lubia tez tego inne dzieci-tacy nadgorliwi rodzice to czasem powod do wstydu
          dla dziecka. Dzieci zazwyczaj chca byc samodzielne, jesli tylko im sie na to
          pozwoli....

          Poprostu mysle ze zdrowy rozsadek, trzymanie reki na pulsie ale bez przesady-
          poprostu w jakims normalnym wymiarze to podstawa. Poza tym w ktoryms momencie
          to poprostu fizycznie sie nie da, mozna tak rok wiedziec wszystko, ale bez
          przesady w koncu zycie to nie tylko szkola...Poza tym tak ciagle siedzac w tych
          zeszytach itp denerwujac sie kazda krzywa literka albo niezbyt udanym
          ryzsunkiem, to mozna zwyczajnie zwariowac...czasem zycie w blogiej
          nieswiadomosci bywa poprostu zdrowsze (ta tak z doswiadczen 5 lat w szkole !!!)
          • lenka_13 Re: Ocenianie w pierwszej klasie?-do Agatka_s 19.09.06, 11:46
            Napisalaś ładnie o tym co i ja myślę smile
            Pozdrawiam mądrą Mamę smile
            Bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi.
            • agatka_s Re: Ocenianie w pierwszej klasie?-do Agatka_s 19.09.06, 12:05
              lenka_13 napisała:

              > Napisalaś ładnie o tym co i ja myślę smile
              > Pozdrawiam mądrą Mamę smile
              > Bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi.
              >


              Dzieki

              Aha "Madra" mama czlowiek sie nie rodzi, to przychodzi z doswiadczeniem...

              Ja tez w pierwzej klasie "umieralam" z niepokoju jak widzialam kulfony mojego
              dziecka, a jakis gryzmol zamiast pieknego rysunku doprowadzal mnie na skraj
              zalamania nerwowego. Nie latalam do szkoly tylko i wylacznie z braku czasu,
              ale pewnie gdybym go miala to tez jak wiekszosc rodzicow "zameczalabym" nasza
              pania. A tak to bylam tylko raz, kiedy sytuacja naprawde tego wymagala.

              Za to absolutnie swiadomie i celowo chodzilam na wszelkie mozliwe wycieczki i
              wyjscia jako mama do opieki-uznalam ze obserwujac klase w sytuacjach
              naturalnych, widzac dzieci (w tym moje !) "w akcji" i dodatkowo majac okazje
              porozmawiac z pania tak ogolnie "o wszystkim i o niczym"-dowiem sie o moim
              synu, jego szkolnym zyciu, jego kolegach, klasie itp duzo wiecej-niz z suchych
              ocen czy oficjalnych informacji, i tak bylo. Jedno wyjscie do ZOO dawalo
              tysiac razy wiecej informacji i wiedzy o dziecku niz wszystkie zebrania, czy
              oceny opisowe razem wziete...

              Teraz tez tak jest. Wole np organizowanie czegos razem z dziecmi i rodzicami
              (czego jest sporo w szkole spolecznej)-bo to daje mi obraz mojego dziecka w
              szkole daje szanse rozmowy ze wszystkimi- a nie sztywne teksty typu "uczen
              zachowuje sie kulturalnie, uzywa form grzecznosciowych , jest kolezenski i
              uczynny. Podejmuje zadania i wykonuje je zgodnie ze swoimi umiejetnosciami"
              bla, bla, bla (autentyk ze swiadectwa)....


              Pozdrawiam


          • rysa9 Re: Ocenianie w pierwszej klasie?-do rysy9 19.09.06, 12:23
            Agatko, całkowicie się z Tobą zgadzam. Chyba moje intencje zostały źle
            odczytane albo pomieszane z wypowiedziami innych forumowiczów.

            Chcę mieć informację KRÓTKĄ i KONKRETNĄ na temat postępów/braku postępów mojego
            dziecka co parę dni a nie ETYKIETKI. Dwa-trzy konkretne zdania nie elaborat.
            Nie potrzebuję do tego ani częstych spotkań z panią ani tym bardziej telefonów
            do niej. Wystarczyłyby te dzienniczki. Ale jak na razie ich nie ma... Więc
            chyba mam prawo czuć się niedoinformowana? smile

            PS. Zdaję sobie sprawę, że nadmiar informacji o dziecku jest szkodliwy. Sama
            unikałam przedszkolanki, która mi za dużo mówiła o moim synku wink
            • judytak Re: Ocenianie w pierwszej klasie?-do rysy9 20.09.06, 12:25
              rysa9 napisała:

              > Wystarczyłyby te dzienniczki. Ale jak na razie ich nie ma... Więc
              > chyba mam prawo czuć się niedoinformowana? smile

              a kiedy będzie pierwsze zebranie?
              bo zazwyczaj na pierwszym zebraniu nauczycielka wyjaśnia rodzicom, jaki zeszyt,
              jak podzielony, wypełniony, z jakimi informacjami tam wpisanymi potrzebują
              dzieci w charakterze dzienniczka...

              a na razie nie masz żadnej informacji, bo aż tak na początku pierwszej klasy
              nic się ciekawego jeszcze nie dzieje...

              pozdrawiam
              Judyta
        • lenka_13 Re: Ocenianie w pierwszej klasie? 19.09.06, 11:42
          rysa9 napisała:

          > lenka_13 napisała:
          >
          > > A co do opisów - nauczyciel mając np. 29 w klasie nie jest w stanie
          > wszystkiego
          > > opisywać,to do rodzica należy zainteresować się postępami dziecka.
          >
          > Myślę, że WSPÓŁPRACA nie oznacza jednostronnego zainteresowania, czyli ze
          > strony tylko rodzica i nauczyciel też powinien dążyć do spotkania. I nie wydaje
          >
          > mi się, że w klasie liczącej 29 osób WSZYSTKIE dzieci są z dysfunkcjami i
          > WSZYSCY rodzice oczekują opisów.
          >
          Obecnie rodzice wyprzedzają czas i większąść dzieci ma jakieś dys....
          U nas na 29 jest takich 15(z papierkiem z poradni) !!!!! To chyba jest dużo,prawda?
          Jeżeli wymagasz czasu dodatkowego od nauczyciela to z siebie też coś daj.
          Jak to sobie wyobrażasz? Nauczyciel ma czekać na Ciebie po swoich lekcjach,bo Ty
          pracujesz czy może poświęcić Ci swoją sobotę? Od tego są wywiadówki i spotkania
          w szkole.

          >
          > > Oprócz tego są telefony , jeżeli nie możesz spotkać się z Panią to zadzwo
          > ń do
          > > pokoju nauczycielskiego i z nią porozmawiaj.
          >
          > Nie bardzo sobie to wyobrażam. Będąc na miejscu pani nie byłabym zachwycona,
          > gdyby rodzic zajmował mi dziesięciominutową przerwę, podczas której chciałam
          > zjeść kanapkę czy udać się do toalety.

          Można ustalić na której przerwie jest dostępna dla rodziców

          >
          > > Jeżeli Ty nie możesz raz w miesiącu poświęcić czasu na spotkanie z
          > nauczycielem
          > > nie wymagaj od niego większego zainteresowania swoim dzieckiem.
          >
          > Niczego takiego nie napisałam. Natomiast informacja raz w miesiącu, to nie jest
          >
          > dla mnie informacja na bieżąco. Zwłaszcza teraz, gdy są początki. Może za pół
          > roku lub rok będę mniej wymagająca smile

          >
          > > Ja jestem mamą pracującą i kiedy potrzeba znajdę czas na spotkanie z
          > > nauczycielem.Wydaje mi się ,że przy odrobinie dobrej woli z Twojej strony
          > > (narazie stawiasz się tylko w pozycji roszczeniowej) wszystko da się ułoż
          > yć.
          >
          > Ja jestem mamą pracującą i z wywieszonym językiem pędzę z jednego krańca miasta
          >
          > na drugi, żeby zdążyć dziecko odebrać ze świetlicy o 16.30. O tej porze pani
          > wychowawczyni już nie ma.
          Ale chyba raz na jakiś czas zwolnić się możesz albo wziąść urlop.

          > Ale mam nadzieję, że znajdziemy z panią jakieś rozwiązanie, by być w stałym
          > kontakcie i wymieniać się konkretnymi informacjami na temat postępów mojego
          > dziecka.
          > Bo etykietki to nie jest indywidualne podejście do ucznia. Ja nie potrzebuję
          > porównywać mojego dziecka do innych dzieci w klasie.
          Ale Twoje dziecko nie jest jedyne w klasie .....

          Ja chcę pomóc mojemu
          > dziecku w tych konkretnych obszarach, w których sobie nie radzi ale do tego
          > potrzebuję wsparcia pani nauczycielki.
          Uważam,że jeżeli porozmawiasz znajdziecie wspólne rozwiązanie. I tego Ci życzę smile
Pełna wersja