lekcje w porządku, problem ze świetlicą

22.09.06, 09:25
Moja córka poszła w tym roku do pierwszej klasy, do pewnego czasu było w
porządku, natomiast od kilku dni rano narzeka na bol brzucha i placze, że nie
chce iść na świetlicę (lekcje zaczyna około poludnia, a od rana jest na
swietlicy, po lekcjach na chwikę też jest na świetlicy). Powody dla których
nie chce chodzić na świetlice: nudno (nieprawdziwy argument, bo Panie
naprawde zajmują dziecim czas, każdego dnia przynosi jakieś prace), nikogo
nie zna (jest wiele dzieci z jej klasy, ale ona ma problemy z nawiązywaniem
kontaktów, więc są to dzieci "nieznajome" a znajome dzieci to takie, które
zna od lat. Argument trzeci: jest za głośno (i tu się z nią zgdzam i Panie
świetliczanki również, jest jedna mała salka, a w ciągu dnia przewija sie
przez świetlicę ok 100 dzieci). Rozmawiałam z Pania świetliczanką i jest
bardzo zdziwiona takim nastawieniem mojego dziecka, bo podobno jest w miare
aktywne i chętnie bierze udzial w zajęciach. Strasznie sie denerwuję
zostawiając zapłakane dziecko w świetlicy, nic złego mu sie nie dzieje, ale
wiecie jak czuje sie matka, tym bardziej, że przerabiałam niechęć do
przedszkola i płacz prawie przez 3 lata, dopiero w zerówce było w miarę.
Dodam, że córka zadowolona jest z lekcji, natomiast ta
świetlica...Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale może ktoś miał podobny
problem i znalazł jakieś rozwiązanie (oczywiście takie, że dziecko ma nie
chodzić na świetlice - odpada)
dziekuje
ada
    • linka9 Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 10:20
      ajak3 napisała:

      >Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale może ktoś miał podobny
      > problem i znalazł jakieś rozwiązanie (oczywiście takie, że dziecko ma nie
      > chodzić na świetlice - odpada)

      Niestety, bywa i tak, że jedynym rozsądnym rozwiazaniem (pomińmy, czy
      wykonalnym) jest takie, o którym napisałaś w nawiasie. Sporo dzieci negatywnie
      reaguje na pobyt w świetlicy; po prostu długie przebywanie w warunkach, jakie
      często fundują świetlice jest zbyt dużym obciążeniem dla młodego organizmu, od
      którego wymaga się efektywnej pracy (nauki)
    • agnieszka_azj Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 10:26
      ajak3 napisała:

      ...Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale może ktoś miał podobny
      > problem i znalazł jakieś rozwiązanie (oczywiście takie, że dziecko ma nie
      > chodzić na świetlice - odpada)

      A dlaczego odpada ? Rozumiem, że pracujesz i mała nie może sama zostawać w
      domu ?
      Mimo wszystko poszukałabym innego rozwiązania. Kiedy moja Ania zaczynała szkołę
      sytuaacja jej klasy była podobna - lekcje na drugą zmianę, mała i zatłoczona
      swietlica. Dzieci, które były w świetlicy od rana, były zmęczone już zanim
      zaczęły sie lekcje i miały duże problemy ze skupieniem się w klasie. Pamiętam,
      że jedna z Mam dogadała się z drugą, która mieszkała niedaleko i dziecko
      zamiast w świetlicy czas przed szkołą spędzało u kolegi. Nie wiem na jakiej to
      było zasadzie, moze coś jej płaciła.
      Płacz i ból brzucha rano to kiepski poczatek dnia i prosta droga do nerwicy.
    • nchyb Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 11:12
      > swietlicy, po lekcjach na chwikę też jest na świetlicy). Powody dla których
      > nie chce chodzić na świetlice: nudno (nieprawdziwy argument, bo Panie
      > naprawde zajmują dziecim czas, każdego dnia przynosi jakieś prace),
      dlaczego uważasz to za nieprawdziwy argument? To, ze te zajęcia i prace kogoś
      nie nudzą, nie oznacza, ze Twojej córki nie nudzą. ją moga nudzić śmiertelnie.
      Czyli już dwa argumenty córki (ten z hałasem) są jak najbardziej do przyjęcia.
      A trzeci - nikogo nie zna - no to może pomóż córce bliżej poznać. Zaproś do
      domu kilkoro,, by się bliżej poznały...
      • ajak3 Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 11:33
        dziekuje za wszystkie zaproponowane możliwości. Niestety pracujemy od 8-16,
        więc ok. 7 musimy ją zostawiać w świetlicy (więc zaprowadzanie do kogoś o tak
        wczesnej porze to nas by trochę krępowało). Co do zapoznania nowych koleżanek
        to ona nie chce, niedługo ma urodziny i tłumaczę, żeby zaprosiła jakieś
        koleżanki z klasy, świetlicy to nie chce, zaprasza tylko stare znajome z
        przedszkola, lub dzieci naszych znajomych (byłam już nawet gotowa zrobić wielki
        spęd dzieci w domu - cała klasa - zdecydowanie nie do zaakeptowania przez moje
        dziecię). Co do prac robionych na świetlicy to chętnie je wykonuje, przynosi do
        domu i pokazuje, jest z nich zadowolona ja oczywiście też. Ech, trudne to
        życie, już na samym jego początu sad
        ada
        • agnieszka_azj Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 11:47
          Od siódmej w świetlicy ? To się nie dziwię, że nie chce.
          Przypomniał mi się jeszcze jeden wariant opieki stosowany przez znajomych
          rodziców - sąsiadka. Rodzice rano wychodzili do pracy, a dziecko zostawało w
          domu jeszcze w łóżku wink Przychodziła sąsiadka - dawała śniadanie i
          odprowadzała do szkoły. Dziecko przychodziło do świetlicy nie o 7 tylko koło 9 -
          10.
    • d.wludyka Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 22.09.06, 15:46
      A nie ma jakiś kółek w czasie gdy córka przebywa w świetlicy, albo może córka
      mogłaby chodzić do biblioteki?
      Ja zrezygnowałam z ładniejszej i bliżej położonej szkoły z powodu lekcji na
      drugą zmianę. Moim zdaniem skoro dziecko musi już spędzać czas w świetlicy to
      wolę żeby był to czas po lekcjach niż rano.
      Oboje z mężem też pracujemy i nie mamy nikogo kto mógłby nam pomóc w odbieraniu
      córki ze szkoły. Żeby córka nie siedziała zbyt długo w świetlicy (są dni gdy ma
      tylko 3 planowe lekcje) zapisała się na kilka zajęć dodatkowych (angielki,
      kółko matematyczne, przyjaciół Wrocławia, ortograficzne, teatralne), oprócz
      tego chodzi na tańce do pobliskiego MDK-u.
      • skrzynka3 Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 24.09.06, 01:14
        Moje chlopaki tez nie przepadaja za swietlica (halas!) i tez ratuja sie roznymi
        zajeciami dodatkowymi, ktore wypelniaja im czas pobytu w swietlicy. W naszej
        szkole jest calkiem spora oferta zajec bezplatnych (kolo teatralne, unihokej,
        spotkania ze sztuka, zajecia informatyczne,sks, zbiorki zuchowe) i troche
        platnych (angielski, tance, szachy, karate) kazdy z nich powybieral po kilka
        pasujacych i od razu zaczeli mniej narzekac na swietlice.

        Moze jak corka nie chce kolezanek w "masie" sprobujcie zapraszac pojedynczo??
        • ajak3 Re: lekcje w porządku, problem ze świetlicą 25.09.06, 09:43
          hmmm, na żadne dodatkowe zajęcia też nie chce chodzić, bo tam "nikogo" nie zna.
          Byliśmy na tanecznych zajęciach organizacyjnych, podobało jej sie jak
          dziewczynki tanczą, ale sama chodzić nie chce. Oj wyległa nam sie taka
          aspołeczna osóbka sad mam nadzieje ze w końcu jej to przejdzie, ale wtedy już my
          pewnie będziemy chcieli żeby z nami posiedziała, a nie ganiała z koleżankami i
          kolegami smile. Jeszcze raz wielkie dzieki za słowa wsparcia
Pełna wersja