ajak3
22.09.06, 09:25
Moja córka poszła w tym roku do pierwszej klasy, do pewnego czasu było w
porządku, natomiast od kilku dni rano narzeka na bol brzucha i placze, że nie
chce iść na świetlicę (lekcje zaczyna około poludnia, a od rana jest na
swietlicy, po lekcjach na chwikę też jest na świetlicy). Powody dla których
nie chce chodzić na świetlice: nudno (nieprawdziwy argument, bo Panie
naprawde zajmują dziecim czas, każdego dnia przynosi jakieś prace), nikogo
nie zna (jest wiele dzieci z jej klasy, ale ona ma problemy z nawiązywaniem
kontaktów, więc są to dzieci "nieznajome" a znajome dzieci to takie, które
zna od lat. Argument trzeci: jest za głośno (i tu się z nią zgdzam i Panie
świetliczanki również, jest jedna mała salka, a w ciągu dnia przewija sie
przez świetlicę ok 100 dzieci). Rozmawiałam z Pania świetliczanką i jest
bardzo zdziwiona takim nastawieniem mojego dziecka, bo podobno jest w miare
aktywne i chętnie bierze udzial w zajęciach. Strasznie sie denerwuję
zostawiając zapłakane dziecko w świetlicy, nic złego mu sie nie dzieje, ale
wiecie jak czuje sie matka, tym bardziej, że przerabiałam niechęć do
przedszkola i płacz prawie przez 3 lata, dopiero w zerówce było w miarę.
Dodam, że córka zadowolona jest z lekcji, natomiast ta
świetlica...Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale może ktoś miał podobny
problem i znalazł jakieś rozwiązanie (oczywiście takie, że dziecko ma nie
chodzić na świetlice - odpada)
dziekuje
ada