pade
29.09.06, 23:40
Chciałam się Was poradzić bo szczerze mówiąc nie wiem co robić, tak źle i tak
niedobrze, a po ostatnich urodzinach moich dzieci jest mi tak przykro, że na
samo wspomnienie łzy się cisną.
Moje dzieci urodziły się we wrześniu, oboje, 5 lat i tydzień różnicy. Na syna
urodziny przyszła prawie cała rodzina, chrzestna z niemężem itd. Przyszedł
nawet chrzestny córki, bo coś mu miało wypaść za tydzień i nie mógł przyjść.
Nie poinformował nas o tym, po prostu przyszedł. Tak więc syn się cieszył,
córa obserwowała.
Za tydzień urodziny córci, byłam zaskoczona tym jak ona wszystko rozumiała.
Ma trzy lata, a czekała na tort, dmuchanie świeczek i ...gości. Boże, nawet
teraz chce mi się płakać jak to piszę. Przyszli tylko moi rodzice i teściowa,
u syna było 4 razy więcej gości. Czekała i czekała, co dzwonek albo telefon
podskakiwała i wołała o goście! i kazała sobie śpiewać sto lat!
Nie wiem dlaczego goście nie przyszli, może myśleli, ze za mała nic nie
rozumie, ale przeciez to też człowiek, tylko mały.
I teraz móje pytanie: co zrobić za rok? Połączyć?
WG mnie to bez sensu, bo każde dziecko chce się czuć w tym dniu wyjątkowe, a
tak będzie się musiało dzielić uwagą i gośćmi.
Nie wiem co robić. I tak mi przykro...