Gość: ronda
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
16.03.03, 18:31
W moim otoczeniu jest takich kilka. Jedna maluje ośmiolatce paznokcie u
nóg,bo uczy ją dbałości o siebie , druga uważa , że życie całej rodziny
powinno być podporządkowane jej jedynaczce i każde zdanie zaczyna od"moja
Izunia".Poświęciła siebie i męża(finansowo , czasowo , towarzysko)i nie może
zrozumieć , że dalsza rodzina może mieć inne zainteresowania. Trzecia zawsze
jest po stronie swojego nastolatka.Nawet , gdy przyprowadzono jej naćpanego
synka do domu zrobiła awanturę , że to podłe insynuacje.On mu wierzy
bezwarunkowo - jest przeciaż kochającą matką! Czwarta uważa , że dziecku
należy się poszanowanie i wolność osobista. Dlatego nie dziwi jej, że
czternastolatek baluje na imprezie do rana.Czy tak trudno mądrze kochać nasze
dzieci? To my powinniśmy być mądrzejsi.