W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp.?

09.10.06, 11:44
Jak uważacie? Jak widzę, że 8-latki dostają komputer na komunię, to jakoś im
współczuję, a nie zazdroszczę, choć to drogi prezent. Odnosząc się do innego
swojego postu - uważam, że małe dzieci powinny biegać po podwórku, a nie
siedzieć przy kompie.
Ale jest jakiś wiek, kiedy dziecko potrzebuje komputera, internetu. Najpierw
korzysta z niego u rodziców, gra sobie w grę, drukuje ciekawostki z
Internetu..... w końcu pyta: a kiedy będę miał swój komputer...?
Jak uważacie, jaki wiek wymusza zakup komputera?
Jak ja chodziłam do liceum, nikt jeszcze komputerów w domu nie miał i były
one potrzebne dopiero na studiach - to bezsprzeczne.
Jednak czasy się zmieniły, więc....?

Mnie się wydaje, że pierwsza-druga klasa liceum. A wy?
    • komunia1 Komputer ośmiolatka 09.10.06, 11:45
      Gdy ten ośmiolatek będzie miał 15 lat, a więc kiedy naprawdę będzie potzrebował
      komputera, to ten komputerek sprzed 7 lat który dostał, będzie zabytkiem -
      pamiętajmy też o tym smile)
      no chyba że rodzice będą non stop w niego inwestować.
      • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 11:59
        Moje dziecko od pierwszej klasy ma zadawane rzeczy ktore wymagaja komputera a
        bardzo czesto i drukarki i programu do obrobki zdjec i nawet sprzetu do
        nagrywania plikow mp3(internet, programy graficzne , muzyczne itp), nie mowiac
        o tym ze od pierwszej klasy mial informatyke-a jak uczyc informatyki bez
        komputera ? przeciez to jest bez sensu.

        Nie wiem czy w domu kazdy domownik musi miec swoj komputer-to juz kwestia
        organizacji, jedna rodzina moze korzystac z jednego, inna (np my, bo ja pracuje
        w domu i moj laptop jest na chodzie 24 godziny czasem mam go nawet w toalecie ,
        bo ja musze byc tak dostepna- i ja mam swoj wlasny do ktorego poprostu nie dam
        sie nikomu dotknac). Komputer jeden drugi byl u mnie w domu zawsze, jeszcze
        zanim moje dziecko sie urodzilo-komputer jest dla mnie dzis taka sama
        oczywistoscia, jak przepraszam prysznic czy sedes, poprostu dzis nie wyobrazam
        sobie abym mogla bez niego funkcjonowac, no i jak w takim domu mozna od
        komputera odcinac dziecko ?

        To bardzo dobrze ze szkola wymaga od dzieci od najmlodszych lat aby umialy
        korzystac z narzedzia nowoczesnego czlowieka jakim jest komputer. Im wczesniej
        dzieci traktyja komputer jak normalne narzedzie do pracy, ulatwienie zycia, itp
        itd a nie jakis zakazany owoc, tym lepiej.

        Oczywiscie tak jak napisalam o naszej szkole, nie jest wszedzie, ja mieszkam w
        warszawie, na nowoczesnym i dosyc bogatym osiedlu, gdzie komputer w domu jest
        oczywistoscia i jest w zyciu dziecko duzo wczesniej niz "na komunie"...

        Na wsiach, czy w miejscach dotknietych bezrobociem, nauczyciel nie moze
        zakladac ze komputer jest w domu (a szkoda). Tam rzeczywiscie kupno
        komputera "dla dziecka" bywa jakims wydarzeniem. Ale to sie niedlugo wyrowna,
        bo niedlugo i tam komputer nie bedzie jakas atrakcja, tylko narmalna rzecza jak
        pioro, ksiazka czy film video.
        • procesor Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:11
          agatka_s napisała:
          "w domu i moj laptop jest na chodzie 24 godziny czasem mam go nawet w toalecie ,
          bo ja musze byc tak dostepna-"
          ***

          niby rozumiem
          ale chyba i współczuję..
          smile

          jest takie stare powiedzenie że cmentarze sa pełne ludzi niezastąpionych..
          • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:21
            procesor napisała:

            > agatka_s napisała:
            > "w domu i moj laptop jest na chodzie 24 godziny czasem mam go nawet w
            toalecie
            > ,
            > bo ja musze byc tak dostepna-"
            > ***


            eee nie, coz za cos. Za to nie musze codziennie stac w korkach zeby dojezdzac
            do pracy, i warszawskie centrum znam ostatnio tylko z opowidan....moge sobie
            sama regulowac kiedy i jak mocno pracuje (a najwazniejsze ze jak mam cos do
            zrobienia swojego to nie musze kombinowac czy sie zwalniac)...

            a z ta toaleta to tylko czasem, jak cos rzeczywiscie jest bardzo pilnego,
            zdarza mi sie czekac na jakis bardzo pilny telefon np z Kazachstanu (przez
            Skype, gdzie nie tak latwo sie polaczyc ) i na wszelki wypadek zabieram laptopa
            nawet jak ide pod prysznic np zeby nie przegapic...a i czasem mam polaczenia z
            krajami ktore maja roznice czasowe i zalezy mi aby miec juz to z glowy, bo juz
            jest pozno i chce spac...

            Ale tak poza tym to tak zle nie jest !

            >
            > niby rozumiem
            > ale chyba i współczuję..
            > smile
            >
            > jest takie stare powiedzenie że cmentarze sa pełne ludzi niezastąpionych..
            • laicrist Re: Komputer ośmiolatka... czemu nie 09.10.06, 12:44
              >w domu i moj laptop jest na chodzie 24 godziny czasem mam go nawet w
              >toalecie

              Rety to tak, u mnie w domu ( 2 kompy na okrągło plus laptop smile). Czasem sie
              zastanawiam, czy ten laptop to nie jest taki trochę członek rodziny wink

              Ale wracając do tematu. Myślę, że to, kiedy dziecko powinno dostać komputer
              zależy w dużej mierze od dojrzałości rodziców i od tego, jak dziecko jest
              wychowane. Sama byłam młodzsza niż mój syn teraz, kiedy tato przytargał do domu
              'gumiaczka'... ehhhh 1maja się chował...

              Mój syn pierwotnie miał dostać komputer, jak pójdzie do szkoły - zmieniamy z
              mężęm sprzęt dosyć często, więc z aktualizacją problemów nie będzie, zawsze
              można coś 'odziedziczyć' po staruszkach. Ale uznaliśmy, że poczekamy jeszcze
              trochę, nie chcemy, żeby był pierwszym dzieckiem w klasie, które dostanie kompa,
              bo pierwszaczki bywaja zawistne.

              • laicrist Re: Komputer ośmiolatka... czemu nie 09.10.06, 13:00
                Cholera, wysłało mi się przed końcem wywodu... jeszcze raz smile

                Rety to tak, u mnie w domu ( 2 kompy na okrągło plus laptop smile). Czasem sie
                zastanawiam, czy ten laptop to nie jest taki trochę członek rodziny wink

                Ale wracając do tematu. Myślę, że to, kiedy dziecko powinno dostać komputer
                zależy w dużej mierze od dojrzałości rodziców i od tego, jak dziecko jest
                wychowane. Sama byłam młodzsza niż mój syn teraz, kiedy tato przytargał do domu
                'gumiaczka'... ehhhh 1maja się chował...

                Mój syn pierwotnie miał dostać komputer, jak pójdzie do szkoły - zmieniamy z
                mężęm sprzęt dosyć często, więc z aktualizacją problemów nie będzie, zawsze
                można coś 'odziedziczyć' po staruszkach. Ale uznaliśmy, że poczekamy jeszcze
                trochę, nie chcemy, żeby był pierwszym dzieckiem w klasie, które dostanie kompa,
                bo pierwszaczki bywaja zawistne.

                Myślę, że dziecko szybciej łapie, co, gdzie i jak. A dobrze dopilnowane dziecko
                nie ma problemów z graniem - są ograniczenia ze strony rodziców, są gry
                odpowiednio dostosowane do wieku, w tym gry edukacyjne (ukłon w stronę Królika
                Bystrzaka smile), a i dziecko, jeżeli mu się oszczędnie czas dozuje na komputer
                będzie siedzieć jak mysz pod miotłą, kiedy akurat potrzebna cisza w domu.

                U nas jest tak, że młody gadugadu korzysta z mojego komputera, ale może pisać
                tylko do dziadków i mojego brata, na gry nawet nie spojrzy już, bo w domu w 2
                pokojach 'stanowiska' obstawione konsolami, a o komputerze marzy, koniecznie o
                swoim, bo ja swojego tak chętnie nie udostępniam (mąż też). Poza tym braty
                niedźwiedzie, rybki nemo, bystrzaki i działania matematyczne mu bokiem wychodzą,
                a innych gier nie pozwalamy (od grania w domu są konsole - tam jest SuperMario,
                Wyścigi z Mareim, jeszcze jeden Mario i inny Mario wink).

                Tak czy inaczej, jak będzie miał osiem lat dostanie komputer. Po co? Bo tak smile
                Żeby mieć, żeby sie oswoić ze sprzętem już całkiem, żeby sie cieszył, żeby miec
                z kim w szachy grać (Chessmaster smile). Bo poza radościa to on się za dużo nie
                nakorzysta (przechlapane, jak staruszkowie sie na sprzęcie znaja i nie da się
                korzystać ze stron, na które koledzy z 2i3 klsy juz wchodzą, nie?).
                Być może jest to tylko głupia zachcianka, ale patrząc po zabawkach rówieśników,
                to może jednak nie taka głupia...

                uffff, uciachał mi się poprzedni post, to mogłam się trochę zamieszać

                • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka... czemu nie 09.10.06, 13:14
                  aha i jeszcze jedno.

                  W domu oprocz 2 telewizorow i 2 komputerow mamy tez polki pelne ksiazek, plyt
                  CD, i filmow. I z nich korzystamy !!! Uprawiamy sport, duzo podrozujemy
                  chodzimy do kina, dbamy o kontakty towarzyskie i rodzinne w realu...

                  Bo moim zdaniem to nie istotne czy sie cos "ma", istotne jak sie z czegos
                  korzysta. Jesli z umiarem i tak samo jak i z innych rzeczy to OK. Gorzej jesli
                  czyjas aktywnosc sprowadza sie tylko do jednego medium.

                  Mysle ze dzieciaki z kawiarenek internetowych nie posiadajace swoich komputerow
                  potrafia byc od nich duzo duzo bardziej uzaleznieni niz wiele dzieci z domow w
                  ktorych "mieszka" po kilka komputerow-ot taka refleksja.
    • mika_p Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 09.10.06, 11:56
      Nie mam zielonego pojęcia.
      Junior na pewno na komunię komputera nie dostanie. W domu są dwie maszyny, jak
      chce pograć w internecie to nie ma większego problemu (strony sprawdzone i
      zaaprobowane), od zawsze mógł na komputerze rysować czy grać w gry z płyty, ale
      samodzielne korzystanie z Internetu - nie wiem kiedy. A już korzystanie bez
      nadzoru to odległa przyszłosć.
      Zastanawiam się juz od jakeigoś czasu, jak poprowadzić "wychowanie
      internetowe"...
      • sir.vimes Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 09.10.06, 11:59
        Po co dziecku własny jeżeli ma dostęp do domowej maszyny? Przecież i tak
        rodzice raczej nie pozwolą siedzieć na kompie dłużej niż 2h dziennie max,
        prawda? Chyba lepiej inwestować we wspólny komp. (Ciekawe programy)
        • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:06
          no tak ale to jest kwestia na co kogo stac, i jak ktos ma zorganizowane zycie
          itp.

          Tez mozna twierdzic ze posiadanie dwoch samochodow w rodzinie jest bez sensu.


          No ale jesli kogos stac, i jesli komus dwa samochody pozwalaja na dobre
          funkcjonowanie to super !

          Tak samo jak ja mam 2 telewizory. Wiadomo ze nie ogladam 2 naraz, ale czasem
          jest tak ze ja chce ogladac M jak Milosc a syn mecz....no tez mozna sie
          czepiuac ze to rozrzutnosc, ze lepiej zamiast w dwa telewizory albo samochody
          (tudzie osobne rowery, rolki itp itd) zainwestowac w cos innego...

          No ale niektorzy wola zainwestowac w osobne telewizory, pokoje rowery i
          komputery i ze tak powiem guzik komus do tego...
          • sir.vimes Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:13
            Jasne, ja nie krytykuję pomysłu posiadania własnego kompa , raczej zdziwił mnie
            ten wątek. Tak jakby nadchodził jakiś moment zero, kiedy już bez własnego kompa
            dziecko żyć nie może. Jak sie ma kasę i chęć - świetnie. Jak się nie ma - po co
            się zarzynać? Bo koledzy na komunię dostaną ? Buchacha!
          • kasiapfk Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:15
            myślę, że przykłąd znajomych jest wiele mówiący
            ojciec informatyk-architekt, mama księgowość-biuro rach.
            dziecko w II kl SP -informatyka od pierwszej kalsy.
            w domu 3 kompy, używany przez domowników "rozrywkowo" tylko 1.
            I jakoś potrafią się podzielić bez problemu. Nie żeby specjalnie chronili
            pozostałe dwa, ale wychodzą z założenia,że młode musi uczyć się społecznie
            współpracować, tj dogadywać, kto kiedy i jak używa kompa.
            inna sprawa, ze młody nie dłużej niż 30 min/dziennie.
            • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:28
              no wiesz to u nas jest tak samo, bo ten niby syna komputer jest naszym
              wspolnym. Tzn wszystkie moje prywatne rzeczy mam na tym komputerze, moj laptop
              jest tylko do rzeczy sluzbowych.

              Komputer "syna" stoi w jego pokoju, bo tu jest biurko i gniazdko telewizji
              kablowej-ale ja tez na nim pracuje jak jestem w domu, bo jest wygodniejszy-ma
              duzy ekran i ja mam tu wszystkie dokumenty.

              Laptop ktory ma bezprzewodowy internet uzywam tylko jak syn potrzebuje swojego
              pokoju, albo jak ja musze np gotowac obiad...

              Syn czasem mi cos tam sprawdzi w internecie na moim laptopie, jak akurat laptop
              chodzi a komputer nie, ale poza tym nic nie rusza.

              A co do korzystania-moze korzystac ile musi jesli to sa rzeczy do szkoly.

              Jesli chodzi o gry i inne takie rozrywkowe to ma limit pol godziny dziennie,
              niezaleznie na ktorym by to nie bylo komputerze....(zazwyczaj jak ma mecz w
              telewizji to juz na komputerze nie moze-ale to chodzi o wzrok !)
            • evee1 Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:33
              To u nas jest troche podobnie smile.
              Ja i maz jestesmy informatykami i mamy trzy komputery w domu, polaczone w siec.
              Ale dzieci moga uzywac tylko jednego i do zabaw tylko gora godzina dziennie (a
              i to nie jak ogladaja telewizje). Weekendy sa wolne od komputera.
              Szkola nie wymaga robienia pracy domowej na komputerze, a jakby wymagala tego
              czesto to pierwsza bym interweniowala smile.
              Nawet jezeli praca domowa polega na zdobywaniu jakich informacji, to szukamy w
              slownikach i chodzimy do biblioteki. Czasami korzystamy z komputera, kiedy
              dzieci robia jakis projekt i potrzebne sa obrazki, albo jakies fajne napisy.
              Ja uwazam, ze koniecznosc posiadania wlasnego komputera przez dziecko powinna
              zalezec od wymagan w szkole, ale napewno podstawowka to za wczesnie.
              A, moje dzieci sa w 4tej i 6stej klasie.
              • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 12:50

                > Ja uwazam, ze koniecznosc posiadania wlasnego komputera przez dziecko powinna
                > zalezec od wymagan w szkole, ale napewno podstawowka to za wczesnie.
                > A, moje dzieci sa w 4tej i 6stej klasie.


                A ja sie nie zgadzam.

                Po pierwsze moje dziecko mialo zadawane i nadal miewa cwiczenia z informatyki
                na komputerze. Mieli taka ksiazke, ktora miala plyte CD i tam byly cwiczenia
                do robienia w domu-w ten sposob dziecko w 1 i 2 klasie opanowalo poslugoiwanie
                sie Wordem, Excelem i Power Pointem.

                Klasowki z informatyki byly tez na komputerze i polegaly na wykonaniu
                konkretnych prac.

                Teraz w 5 klasie moj syn lepiej umie poslugiwac sie Powerpointem niz ja, bo
                mnie nigdy nie uczono i poprostu wielu rzeczy nie wiem.

                Po drugie caly czas syn ma do przygotowania rozne plakaty, prace na komputerze.

                Przyklad z tego weekendu-na tle polskiego godla mial napisac historie o lechu,
                czechu i Rusie w dwoch jezykach (troche pomagalam bo wcale nie bylo to takie
                proste technicznie...)


                Bardzo czesto ma prace z religii, np jak byli na wycieczce ekumenicznej (po
                roznych kosciolach_ mieli w grupach wziac aparat cyfrowy i potem z uzyciem
                zdjec oraz informacji z internetu na temat symboli religijnych poszczegolnych
                religii wykonac plakat pokazujacy 5 religii islam, judaizm, katolicka i
                prawoslawna i protestancka.

                Poza tym bardzo czesto nauczyciele poprostu mowia, o np na ostatnie
                biologii "prosze wydrukowac z internetu o rozszerzalnosci cieplnej gazow" (o
                rany jeszcze dodatkowo musialam balon do zamrazarki wsadzac !!!!).


                To samo jest na polskim, np jak przerabiaja temat "opis postaci"-to pani kaze
                poszperac w interneci. To samo bylo z 50 terminami literackimi-mieli definicji
                poszukac w internecie (ale nie tylko ).

                Syn czesto akurat prosi mnie o pomoc z tymi rzeczami internetowymi, bo on
                jeszcze nie bardzo umie korzystac z wyszukiwarek-pomagam ! nie zaprzeczam.


                Naprawde u nas w piatej klasie to jest standard, te wymienione przyklady sa z
                ostatniego tygodnia(poza wycieczka ekumeniczna)-nie ma dnia aby czegos tam przy
                uzyciu komputera nie umial robic.


                Aaaaa teraz jedzie do Rumunii ze szkola-robia prezentacje multimedialna, ale to
                juz w szkole-ja w tym juz nie siedze. To samo bylo z nagrywaniem plyty ktora
                wydala szkola z okazji nadania imienia-nagrywali to na komputerach-w ramach
                zajec z muzyki.

                Ja juz nie wspomne o kontaktach miedzy kolegami....(jakies grono, blogi
                zdjeciowe i rzeczy ktorych ja powoli zaczynam nie ogarniac) ! Koledzy tez
                wysylaja np notatki z zajec jak kogos nie bylo skanujac z zeszytu (nie zawsze !
                ale kilka razy tak bylo )


                Naprawde te komputery sa na codzien i w uzyciu praktycznym-nie mowiac o nas
                rodzicach-porozumiewamy sie miedzy soba mailami.


                • agnieszka_azj Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 13:35
                  agatka_s napisała:

                  > Poza tym bardzo czesto nauczyciele poprostu mowia, o np na ostatnie
                  > biologii "prosze wydrukowac z internetu o rozszerzalnosci cieplnej gazow" (o
                  > rany jeszcze dodatkowo musialam balon do zamrazarki wsadzac !!!!).
                  >
                  > To samo jest na polskim, np jak przerabiaja temat "opis postaci"-to pani kaze
                  > poszperac w interneci. To samo bylo z 50 terminami literackimi-mieli definicji
                  > poszukac w internecie (ale nie tylko ).


                  Niezaleznie od tego, co sadzi o tym Acors, ja w takich przypadkach próbuję
                  skierować dziecko do encyklopenii czy słownika.

                  Po pierwsze - Internet to wielki śmietnik i mozna w nim znaleźć całą furę
                  inrormacji złych, niepełnych albo nieprawdziwych. Mam wieksze zaufanie do
                  Kopalińskiego czy PWN niz do przypadkowych rzeczy umieszczonych w sieci przez
                  przypadkowych ludzi.
                  Po drugie - w wyniku szperania po książkach i przepisywania znalezionych
                  informacji do zeszytu zostaje w głowie duzo więcej, niż po wyjęciu z drukarki
                  wydruku.

                  Miałam na ten temat dyskusję w klasie z rodzicami, którzy twierdzili, ze ich
                  nie stac na encyklopedię oraz z Panią, dla której polecenie dzieciom, żeby cos
                  znalazły w Internecie było dowodem, ze jest ona nowoczesna.
                  • agatka_s Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 14:09
                    > >
                    > >
                    >
                    > Niezaleznie od tego, co sadzi o tym Acors, ja w takich przypadkach próbuję
                    > skierować dziecko do encyklopenii czy słownika.
                    >
                    > Po pierwsze - Internet to wielki śmietnik i mozna w nim znaleźć całą furę
                    > inrormacji złych, niepełnych albo nieprawdziwych. Mam wieksze zaufanie do
                    > Kopalińskiego czy PWN niz do przypadkowych rzeczy umieszczonych w sieci przez
                    > przypadkowych ludzi.
                    > Po drugie - w wyniku szperania po książkach i przepisywania znalezionych
                    > informacji do zeszytu zostaje w głowie duzo więcej, niż po wyjęciu z drukarki
                    > wydruku.
                    >
                    > Miałam na ten temat dyskusję w klasie z rodzicami, którzy twierdzili, ze ich
                    > nie stac na encyklopedię oraz z Panią, dla której polecenie dzieciom, żeby
                    cos
                    > znalazły w Internecie było dowodem, ze jest ona nowoczesna.


                    Encyklopedie (PWN 31 tomow) tez mamy i czasem z niej korzystamy (bo zazwyczaj
                    jest tam lepsza, obszerniejsza wiedza niz ta z internetu), mamy tez
                    slowniki,leksykony (niektore jeszcze z moich lat szkolnych)-ich tez uzywamy !
                    Ale czasem potrzebne sa 2-3 zdania aby wydrukowac i przyniesc na lekcje, i
                    wtedy internet jest najlepszy !

                    Bardzo czesto korzystamy z internetu (teraz pisze specjalnie w liczbie mnogiej,
                    bo ja uzywam internetu do wyszukiwania roznych informacji tysiac razy
                    dziennie). I to jest umiejetnosc sama w sobie. Tak jak kiedys uczono jak
                    szukac ksiazek w bibliotece (katalog tematyczny alfabetyczny itp), tak teraz
                    szkola uczy jak wykorzystywac internet. Fakt ze smieci jest sporo, no ale
                    potem w zyciu doroslym te smieci tez beda, trzeba sie uczyc je odrzucac w
                    zalewie informacji... z powodu tego ze nie wszystko w internecie jest cacy, nie
                    mozna odrzucac go w calosci...

                    Niestety (lub stety !!!) dzis bez internetu zyc sie nie da (tak samo jak i bez
                    komorki, przed ktora bronimy sie a potem, wtopa na calego...)

                    Ja bym nie demonizowala ! Jesli dziecko ogranicza sie tylko do internetu to
                    jest kiepsko, ale jesli tak samo biegle porusza sie w internecie jak i
                    encyklopedii to wszystko OK. Natomiast postawa typu Reytan (po moim trupie dam
                    dziecku komputer) jak kazda skrajnosc moze doprowadzic tylko do zlych rzeczy.

                    Ja sie ciesze ze szkola jest nowoczesna i wykorzystuje nowoczesne narzedzia.
                    Ciesze sie tez ze dba o tradycje, o czytanie, o ogolna erudycje. Nic sie
                    wzajemnie nie wyklucza.



                    • agnieszka_azj Re: Komputer ośmiolatka 09.10.06, 14:16
                      Agatko - mimo, ze z cytatem "z Ciebie" to nie było do Ciebie wink))

                      Chodzi mi o ogólną manię traktowania Internetu, jako jedynego i objawionego
                      źródła wiedzy wszelakiej wink))
              • acorns XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 09.10.06, 13:27
                > Nawet jezeli praca domowa polega na zdobywaniu jakich informacji, to szukamy
                > w slownikach i chodzimy do biblioteki.

                Jak rozumiem poprzez analogię - jeśli będziesz miała do przepiłowania pniak i
                do wyboru piłę ręczną lub spalinową, wybierzesz ręczną.

                Ile czasu zajmuje wpisanie szukanego tematu w Google a ile czasu trwa
                przeglądanie książek i słowników? Czemu ma więc służyć utrudnianie życia
                dzieciom zamiast im je ułatwiać?
                • scher Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 09.10.06, 14:27
                  acorns napisał:

                  > > Nawet jezeli praca domowa polega na zdobywaniu jakich informacji, to
                  > > szukamy w slownikach i chodzimy do biblioteki.
                  > Ile czasu zajmuje wpisanie szukanego tematu w Google a ile czasu trwa
                  > przeglądanie książek i słowników?

                  Na pewno tylko o czas tu chodzi? Wartości kulturotwórczych książek i słowników
                  nie dostrzegasz? Obycie, biegłość w posługiwaniu się książką, słownikiem są nie
                  do przecenienia, zamiłowanie do książki również.

                  A wartość śmieci znajdowanych w Google jest powszechnie znana.

                  Sz.
                  • acorns Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 09.10.06, 14:42
                    Ja myślę, że w XXI wieku znacznie bardziej przydaje się obycie i biegłość w
                    posługiwaniu się internetem niż ksiązką. Słowniki i encyklopedie są też
                    dostępne on-line i można z nich skorzystać. Pamiętam jak musiałem jako
                    zaliczenie z polskiego napisać coś o Felicjanie Faleńskim. Ciężko było
                    cokolwiek znaleźć w bibliotece. Książek cała masa, ale weź i przejrzyj kilka
                    tysięcy stron. Pewnie coś o tym poecie było więcej, ale przeoczyłem. Ile czasu
                    w końcu można siedzieć w bibliotece? Udało mi się napisać tylko kiedy się
                    urodził, zmarł i spisać fragment jednego utworu. A teraz jak wpiszę hasło w
                    Google, to mam wszystko o nim. Google to świetna wyszukiwarka, tylko trzeba
                    umieć oddzielić ziarno od plew.
                    • agatka_s Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 09.10.06, 14:53
                      W zyciu !!!

                      Internet to super narzedzie gdy nie wiem jaki autobus dowiezie mnie na
                      przystanek X, albo nie wiem jakie linie lotnicze dowioza mnie najtaniej do
                      Londynu, albo potrzebyje dowiedziec sie ilu mieszkancow ma Sztokholm w 5
                      minut...(abstarhuje tu od innych poza informacyjnym wykorzystaniem internetu)

                      No ale aby uwazac sie za osobe wyksztalcona i rzeczywiscie na poziomie trzeba
                      czytac, chodzic do teatru, kina, sluchac muzyki (i to nie tylko z
                      komputerowefgo CD). Ograniczenie sie tylko do wiedzy ointernetowej czyni z
                      ludzi kaleki umyslowe.

                      Absolutnie nie pozwolilabym swemu dziecku ograniczyc sie tylko do komputera
                      jako zrodla wiedzy !!! Internet sie bardzo przydaje, ale jako jedno z , a nie
                      jedyne medium dzieki ktoremu zdobywamy wiedze, mamy dostep do sztuki itp.

                      Poza tym tradycyjne metody bywaja poprostu bardzo przyjemne !!! (czytanie
                      ksiazki realnej versus takiej na ekranie, albo film w kinie versus na ekranie
                      komputera itp itd)
                      • acorns Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 10.10.06, 13:47
                        Masz rację. Inaczej brzmią skrzypce czy organy na żywo, a inaczej z CD.
                        Oglądając dzieła mistrzów na żywo, zobaczyć można więcej niż w internecie czy
                        na reprodukcji. Jednak wszystkiego na żywo nie posłuchamy ani nie obejrzymy, bo
                        życia zbraknie. Trzeba więc szukać innych metod. I tu nie chodzi o ograniczanie
                        się wyłącznie do wiedzy internetowej, ale właśnie o te inne metody. Gdy Młoda
                        uczyła się w szkole o Zakonie Krzyżaków, wziąłem ją w trasę i zwiedziliśmy
                        kilka zamków, Młoda posłuchała opowieści przewodnika i wiedzę przyswoiła sobie
                        bez książek i bez internetu. Inna sprawa, że ona uwielbia chodzić po takich
                        zamkach i taka lekcja była dla niej prawdziwą przyjemnością.

                        > Poza tym tradycyjne metody bywaja poprostu bardzo przyjemne !!! (czytanie
                        > ksiazki realnej versus takiej na ekranie, albo film w kinie versus na ekranie
                        > komputera itp itd)

                        No tutaj to różnie bywa. Młoda czytajac książkę będzie gubiła wątek, to
                        wszystko się bowiem rozgrywa zbyt wolno dla niej. Tempo nawet najbardziej żywej
                        akcji jest ograniczone szybkością czytania, a sama czynność jest dla niej zbyt
                        monotonna.
                    • agnieszka_azj Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 09.10.06, 14:57
                      Przykład odwrotny: syn znajomej miał w 1 kl. gimnazjum wyjasnić
                      pojęcie "człowiek jednej księgi". Poszukiwania w internecie niewiele dały -
                      zadzwonili do mnie. Siegnęłam na półkę po "Słownik mitów i tradycji kultury"
                      Kopalińskiego i znalazłam odpowiedź w dwie minuty.

                      Nie twierdzę, że korzystanie z Internetu nie ma sensu, a jedynie - że trzeba
                      pokazywać dzieciom, że sa inne źródła wiedzy.

                      A tego Faleńskiego próbowałeś szukać w Polskim Słowniku Biograficznym ??? Ja
                      bym od tego zaczęła.
                      • acorns Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 10.10.06, 13:49
                        > Nie twierdzę, że korzystanie z Internetu nie ma sensu, a jedynie - że trzeba
                        > pokazywać dzieciom, że sa inne źródła wiedzy.

                        No chyba ze tak. Bo ja odnosiłem się do całkowitego odrzucenia internetu jako
                        źródła wiedzy.

                        > A tego Faleńskiego próbowałeś szukać w Polskim Słowniku Biograficznym ??? Ja
                        > bym od tego zaczęła.

                        Nie pamiętam tego. To dawno już było, zanim jeszcze rzuciłem szkołę na dłużej.
                  • jakw Re: XXI wiek mamy - tak tylko przypominam 11.10.06, 20:48
                    Ale żeby skorzystać z encyklopedii czy słownika nie trzeba szeleścić kartkami.
                    Encyklopedie komputerowe mają 1 niekwestionowaną zaletę - zajmują znacznie
                    mniej miejsca.
                    A obycie w googlach też ułatwia życie. Wierz mi, że umiejętność właściwego
                    wybrania słów do wyszukiwania (z odpowiednimi opcjami) + szybka selekcja pt.
                    czy to to czy nie to wcale nie jest tak częstą umiejętnością.
    • komunia1 Chyba źle zadałam pytanie....! 09.10.06, 13:40
      Nie chodzi mi o to, kiedy dziecko dostanie ten komputer, jak w domu agatki_s.
      Chodzi o to, kiedy mu jest niezbędny.
      Agatko, nie obraź się, ale pomimo prac domowych z informatyki dziecko 7-letnie
      naprawdę nie potzrebuje jeszcze żadnego sprzętu, bo i tak Ty musisz mu
      organizować pracę z komputerem, pilnować, kontrolować, pomagać.
      A mi chodziło o taki wiek, kiedy uznamy, że dziecko jest na tyle dorosłe, ze
      tzreba mu kupić swój komputer, bo już tego potrzebuje. I nie będziemy nad
      dzieckiem stać jak nad 7-latkiem.

      Nie chcę cię urazić, cieszę się też że masz dobrą sytuację finansową, ale
      jednak sądzę, że jesteś wyjątkiem w społeczeństwie, albo jednym z kilku
      wyjątków. W końcu mało które dziecko na komunię dostaje komputer i toczą się
      dyskusje, ze to za wcześnie.
      Więc nie zgadzam się absolutnie z tym, ze 7,8-letnie dziecko ma mieć swoją
      maszynę smile

      Moja granica to około 15-16 lat. Oczywiście zakłądając, ze dziecko od małego
      jest obyte z komputerem, gra sobie czasem i korzysta u rodziców, może sobie tam
      coś wydrukować. Tego nie neguję - taki dostęp jest potrzebny.

      Ale co innego "dostęp u rodziców" i odrabianie lekcji z informatyki, a co
      innego "mieć swój komputer".

      Przez "mieć swój komputer" rozumiem to, że dziecko moze z niego korzystać ile
      chce, jak z każdej rzeczy która jest w jego pokoju.

      • agnieszka_azj Re: Chyba źle zadałam pytanie....! 09.10.06, 13:51
        W naszym domu komputer był wczesniej niż dzieci i od zawsze było to narzędzie
        pracy rodziców, do którego dzieci były dopuszczane. Poniewaz ostatnio zrobił
        się juz przy nim straszny tłok, dziewczyny dostały swój.
        Komputer stoi w pokoju Ani, ustalone zostały zasady, na jakich korzystaja z
        niego młodsze.
        Zarówno Ania (1 gimn.), jak i Zosia (4 kl.) mają w podręcznikach do rozmaitych
        przedmiotów płyty, z których korzystaja przy powtórzeniach, poza tym grają w
        różne gry. Ich komputer nie ma połączenia z internetem - to załatwiają z
        naszego i pod kontrolą ( nie czytam oczywiście ich korespondencji, ale
        kontroluje na jakie strony wchodzą)
      • agatka_s Re: Chyba źle zadałam pytanie....! 09.10.06, 14:20
        to mowisz o kompletnie roznych rzeczach...

        dziecko nie powinno korzystac z komputera ile chce i jak chce. Niestety
        komputer potrafi:

        a.uzalezniac (a dzieci rzadko kiedy potrafia sie same przed tym uchronic)
        b.niesc tresci niedobre dla dzieci
        c. zle wplywac na zdrowie (oczy, plecy, zaburzenia neurologiczne)

        i chociazbyz tych powodow dziecko nie moze miec niekontrolowanego dostepu. Jak
        dlugo ? To pewnie zalezy od dziecka. moje np narazie mimo swoich 12 lat i
        bardzo duzej jak na swoj wiek dojrzalosci, kompletnie nie kwalifikuje sie do
        zdjecia ograniczen (akurat na punkcie gry w gry pilkarskie Fifa ma hopla i
        poprostu wiem ze moglby grac pewnie i kilka dni pod rzad...), bo wiem ze gdyby
        nie te ograniczenia to moglby poprostu "wsiaknac".

        Ograniczenia i cenzure zniose jak zobacze , ze juz jest na to gotowy, ale kiedy
        to bedzie nie wiem (moze jak skonczy 40 lat ?-smile)))))...


        Natomiast czas spedzany przy komputerze-jego ilosc i jakosc-nie ma nic
        wspolnego z tym czy komputer jest dziecka, czy rodzicow czy jest w kawiarence
        internetowej czy swietlicy szkolnej. Poprostu w kazdym z tych przypadkow
        dziecko moze korzystac rozsadnie i na odwrot w kazdym z tych przypadkoew mozna
        korzystac destrukcyjnie.

        To tak samo jak z byciem bogatym, sa tacy ktorzy umieja to wykorzystac dla
        czynienia dobra i tacy co tylko przez bogactwo glupoty wyczyniaja...nie znaczy
        to jednak ze nalezy bogactwa ludziom zakazac.
        • aka10 Re: Chyba źle zadałam pytanie....! 09.10.06, 16:25
          Agatka_s:

          "Natomiast czas spedzany przy komputerze-jego ilosc i jakosc-nie ma nic
          wspolnego z tym czy komputer jest dziecka, czy rodzicow czy jest w kawiarence
          internetowej czy swietlicy szkolnej. Poprostu w kazdym z tych przypadkow
          dziecko moze korzystac rozsadnie i na odwrot w kazdym z tych przypadkow mozna
          korzystac destrukcyjnie."

          Z tym sie zgadzam w zupelnosci.
          Nie wiem w ogole w czym problem z tym wlasnym komputerem.Moze lepiej bylo
          postawic pytanie "od jakiego wieku dziecku powinno miec w domu dostep do
          komputera". Jesli rodzice malo korzystaja z komputera,to dziecko w ogole u
          siebie w pokoju nie musi miec wlasnego.Jesli rodzice siedza non-stop i
          np.pracuja na swoim komputerze i dziecko nie ma mozliwosci wcale uzywac,to
          wtedy dobrze miec dwa.No,a jesli rodzicow stac na to,zeby kazdy mial swoj,to
          nie widze problemu.Pozdrawiam.
    • nchyb u mnie przypadkowo każdy ma swój... 09.10.06, 17:54
      był stacjonarny, kupiliśmy nowy, komputer przeszedł ogólnie na dzieci. Później
      trafiło się, że każde z nas miało już swojego laptopa, więc i drugi
      stacjonarny trafił do dzieci i w ten sposób każde z nas ma swój własny komputer.

      Ale - posiadanie komputera nie musi wcale oznaczać spędzania przed nim kazdej
      wolnej chwili.
      > swojego postu - uważam, że małe dzieci powinny biegać po podwórku, a nie
      > siedzieć przy kompie.
      można znaleźć złoty środek. Komputer nie jest złem wcielonym, przydatny bywa w
      różnym wieku.

      > Jak ja chodziłam do liceum, nikt jeszcze komputerów w domu nie miał i były
      > one potrzebne dopiero na studiach - to bezsprzeczne.
      > Jednak czasy się zmieniły, więc....?
      >
      > Mnie się wydaje, że pierwsza-druga klasa liceum. A wy?
      Tak naprawdę, obejść można się bez niego przez całe życie, jak się ktoś uprze,
      ale czy trzeba się upierać?
    • evee1 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 03:49
      acorns napisał:
      > Jak rozumiem poprzez analogię - jeśli będziesz miała do przepiłowania pniak i
      > do wyboru piłę ręczną lub spalinową, wybierzesz ręczną.
      Zalezy jaki pniak, jaka deske. Jak poszukasz dobrze na internecie, to
      znajdziesz informacje, ze pila reczna jak najbardziej przydaje sie w pewnych
      zastosowaniach smile)). My mamy i reczna, i tarczowa (ale elektryczna) i uzywamy
      ich w odpowiednich do tego sytuacjach.

      > Ile czasu zajmuje wpisanie szukanego tematu w Google a ile czasu trwa
      > przeglądanie książek i słowników? Czemu ma więc służyć utrudnianie życia
      > dzieciom zamiast im je ułatwiać?
      To ja tez sie posluze analogia. Po co rozmawiac przez telefon, skoro mozna
      wysylac SMSy? Tak jest przeciez taniej, prawda. A jednak rozmowa tez sie doc
      czegos przydaje.
      To nie o czas chodzi, tylko o umiejetnosc poslugiwania sie roznymi zrodlami
      wiedzy. I zeby wlasnie nie byc zaleznym od internetu jako od jedynego jej
      zrodla. Czesto wiedzy mylacej, szczegolnie dla kogos kto nie potrafi jeszcze
      selekcjonowac, bo jest do tego za maly.

      A tak poza tym, zeby nie bylo, ze ja jestem przeciwniczka komputera. Uwazam to
      za bardzo pozyteczne narzedzie i siedze przed nim 8-10 godzin dziennie. Zreszta
      dzieki temu, ze ludzie uzywaja komputerow, ja mam prace smile).
    • nieistotne74 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 06:00
      Koniecznie chcesz uwsteczniać swoje dzieci ?... moja córka ma kontakt z
      komputerem niemal od urodzenia... w wieku 5 lat dostała stary mój... teraz jest
      z 3 klasie podstawówki i dobrze sobie radzi i z kompem i siecią, ale przez to,
      że komputer nie jest dla niej tą nacudowniejszą zabawką na którą czekała wiele
      lat, ma do niego leki stosunek i nie przesiaduje przy nim jak te dzieciaki na
      swoim wyczekanym... przemyśl...
      • evee1 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 07:22
        A to do mnie bylo o tym uwstecznianiu?
        Jezeli chodzi o moje dzieci, to nie mam sie o co martwic. One bardzo biegle
        posluguja sie komputerem.
        • nieistotne74 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 19:11
          Evee1 przejdź na drzewko to zobaczysz do którego postu jest moja odpowiedź.
      • komunia1 Re: nieistotne74 11.10.06, 13:09
        Masz rację, to też ma znaczenie.

        Przed "wyczekanym" kompem dziecko będzie dłużej przesiadywało i lepsza jest
        sytuacja obcowania na codzień od dziecka.

        Ale - niech to będzie w pokoju rodziców, na komputerze "ogólnodomowym", wtedy
        będzie OK.
        Bo jakoś nie wyobrazam sobie kompa w pokoju 7-latka, serio, naprawdę tego nie
        rozumiem i nigdy bym takiej maszyny mu do pokoju nie wstawiła, choćby z
        oszczędności miejsca wink zbędny grat w pokoju dziecka
    • wieczna-gosia Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 12:07
      jesli ktos nie ma zaufania do internetu- to chcialam poinformowac ze wiekszosc
      encyklopedii i slownikow ma swoje wydania multimedialne. Ja tez dzieci kieruja
      do slownikow- ktore mam w komputerze. Oraz przez internet sprawdzamy katalog w
      bibliotece- czy ma ona potrzebna pozycje, i albo wypozyczamy (juz na nogach)
      albo wirtualnie rezerwujemy smile

      moje dzieci nie maja wlasnego kompa jednakowoz bo do tej porydwa ogolne
      wystarczaja. Ja tez wlasnego nie mam i maz takze nie.
      • agnieszka_azj Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 10.10.06, 12:26
        Gosiu, ja akurat wiem i tez niektóre rzeczy mam na płytach.

        Przyznasz, ze czym innym jest świadome sięgnięcie po konkretny słownik czy
        encyklopedię (świadome tego, że np. znaczenia słowa antropomorfizacja szukam w
        słowniku wyrazów obcych itd.) o czy innym wrzucenie w Google słów:
        człowiek+jednej+księgi, gdzie wyskakują m.in. jakieś wypowiedzi na jakimś forum
        tłumaczące to zupełnie opacznie.

        Na pierwszym roku moich studiów historycznych były zajęcia o nazwie Wstęp do
        Badań Historycznych, w ramach których zapoznawaliśmy sie z najrozmaitszymi
        pomocami naukowymi niezbędnymi w pracy historyka typu: herbarze, słowniki
        biograficzne itd. Takim wstępem dla osób wykształconych ogólnie w stopniu
        podstawowym i ponadpodstawowym powinna byc szkoła i stąd powinni wynieść wiedzę
        o tym, gdzie tej wiedzy szukać wink))
      • komunia1 Re:wieczna-gosia 11.10.06, 13:06
        I to jest zdrowa sytuacja - ogólnodostępne kompy w domu.
        Jestem zdania, że nie jest to dobre, jeśli tata ma swój , mama swój...
        Bo wtedy te osoby spędzają za dużo czasu przy tych "swoich".

        Niestety.
    • judytak nie ma takiego wieku 11.10.06, 14:26
      w którym dziecko potrzebuje mieć własnego komputera
      tak samo, jak i nie potrzebuje własnego telewizora, pralki czy lodówki
      albo samochodu...

      dobrze, żeby w domu, gdzie są dzieci w wieku szkolnym, był komputer, tak samo,
      jak dobrze, żeby był też telewizor, pralka czy samochód

      jeśli okazuje się, że młody człowiek (taki 15-16-letni lub starszy) akurat jest
      z tych, co bardzo dużo (i z sensem) korzystają z komputera, to jest sens, żeby
      miał swój - żeby nie blokował innym dostępu. Ale nie jest to wcale reguła -
      jeden potrzebuje, a drugi tyle co sprawdza pocztę, czegoś poszuka, coś napisze,
      i już...

      pozdrawiam
      Judyta
      • spurs1 Re: nie ma takiego wieku 11.10.06, 14:43
        jasne że nie ma takiego wieku. Mój starszy syn ma komuter w pokoju od 4 roku
        życia.Teraz ma 6 i pół roku Używa go 1-2 godziny tygodniowo. Trochę gra. Gry ja
        kupuje więc śa to gry edukacyjne- uczą pisac, czytać itp.
        Poza tym umie już pisac w wordzie, obsługiwac internet itp. Generalnie bardzo
        sprawnie. Syn traktuje kompuer jak coś normalnego i nie ma w nim wielkiego
        pragnienia siedzenia przy nim no stop.
        Nie mamy z tym problemu.
    • gandalf26 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 02.11.06, 03:21
      Moj syn posiada swoj komputer, pierwszy komputer dostal w wieku ok. 2 latek do
      pisania w Wordzie.
      Teraz uzywa komputera do gier (Krolik Bystrzak, Kubusiowe
      przedszkole,Zwierzaki) oraz internetu (strony dzieciece).
      Poniewaz trafilo mi sie dosc rozwazne dzieco, nie mamy problemu z dozowaniem,
      wyznaczaniem godzin.

      Mysle ze kontrola troszke sie zmieni jak maly pojdzie do pierwszej klasy.
    • piastka Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 02.11.06, 15:11
      Moje dziewczyny mają swoje komputery przynajmniej od czasu, od kiedy chodza do
      szkoły. Przedtem miały jeden "na spółę", ale niestety za bardzo się kłóciły...
      Starsza chodzi do gimnazjum i komputer jest wręcz niezbędny, ale młodszej
      ograniczyliśmy dostęp do dwóch godzin dziennie za pomocą programu "Opiekun".
      Zresztą i starszej, i młodszej "Opiekun" filtruje podejrzane stronki.
      • kasiapfk Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 02.11.06, 18:08
        Piastka, mozesz podesłać linka do opisu tego programu? Właśnie czegoś takiego
        szukam i ja dla swojego strszaka
        • piastka Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 03.11.06, 12:20
          Sprawdzę w domu i dam Tobie/Wam znać.
          pozdrowienia
          • piastka Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 03.11.06, 12:21
            Właściwie to już wiem (zajrzałam do netu):

            www.opiekun.com/
            Powodzenia
            • aka10 Re: W jakim wieku dziecko powinno mieć swój komp. 13.11.06, 22:24
              Dzis znalazlam cos takiego.Idealny prezent na roczek winkwink
              www.marko-zabawki.pl/index.php?id=14/
Pełna wersja