Problem

IP: *.lublin.mm.pl 22.03.03, 13:41
Witam wszystkichsmile
Chciałabym się Was poradzić w sprawie, która męczy mnie już od paru dni.
Wciąż kłócimy się z mężem o wychowanie naszego syna.
Ja chciałabym żeby Kuba (ma 19 miesięcy) przebywał w miłej, przyjaznej
atmosferze. W takiej, żeby czuł się akceptowany, kochany i ważny. Staram się
szanować jego potrzeby.
Kuba w towarzystwie taty jest grzeczny, ale kiedy tylko ja pojawię się na
horyzoncie staje się marudny i płaczliwy. Zastanawiam się jaka jest tego
przyczyna. Czyżbym rozpieszczała swoje dziecko?
Mąż uważa, że chłopaka należy wychowywać twardo i od małego powinien się
hartować na przyszłość. Czasami traktowanie syna przez mojego męża jest
dziwne. Wczoraj była taka sytuacja. Wróciłam z pracy. Usiadłam i zabrałam się
za zdejmowanie butów. Kuba zadowolony szedł w moją stronę. Nagle mąż złapał
go za sweter i nie pozwolił mu do mnie przyjść. Kuba zaczął coraz głośniej
płakać a mąż uparcie trzymał go za kołnież. W końcu ja się zdenerwowałam i
wzięłam syna. Mąż obraził się. Uważa on, że za bardzo ulegam dziecku i przez
to Kuba wyrośnie na krnąbnego i rozpieszczonego, nieporadnego zyciowo
człowieka.
Nie wiem w końcu jak postępować.
Proszę o jakieś porady. Byłabym wdzięczna.
    • Gość: finka Re: Problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.03, 14:34
      Nie daj się zwariować. W tej konkretnej sytuacji to mąż przesadził. Ale... Nie
      lekceważyłabym jednocześnie sygnału, że dziecko jest spokojne przy innych, a
      wszelakie brewerie zaczyna pokazywać przy tobie. Dzieci (nawet niemowlęta)
      instynktownie wyczuwają, komu da się wleźć na głowę (widzę moją mamę w akcji).
      Oczywiście masz rację z okazywaniem miłości i tego, że syn jest dla ciebie
      ważny. Ale równie istotne jest, żeby on od dziecka wiedział, że równie ważne są
      TWOJE uczucia i np. potrafił zauważyć fakt, że ktoś jest chory - i potrafił
      wyciągnąc z tego wnioski - że nie należy wtedy hałasować itp. Oczywiście nie
      będzie robił tego teraz, ale przecież taka wiedza i empatia nie spływają jak
      objawienie wraz z wiekiem! A wierz mi, łatwiej nauczyć takie małe dziecko
      pewnych zachowań, niż wytępić je u starszego. Poobserwuj swoje dziecko z
      dystansu - czy słucha twoich poleceń, czy je lekceważy, jak odnosi się do
      innych (czy np. ojca słucha, ciebie olewa), czy wreszcie ty jesteś konsekwentna
      tzn. czy egzekwujesz zakazy, czy jak trochę pokrzyczy, to ustępujesz i mały
      stawia na swoim. Jeśli traktuje wszystkich jednakowo, to ok, jeśli tylko przy
      tobie marudzi i robi się niegrzeczny, to oznacza, że ma poczucie, że ty mu na
      wszystko pozwolisz. To nie jest za wcześnie na przkazywanie informacji, nie
      będziesz w stanie wytłumaczyć wszystkiego takiemu maluchowi, ale dzieci
      świetnie rozumieją też niewerbalne określenie barier, co wolno, co nie.

      A tak w ogóle to bardzo trudne - z jednej strony okazać bezwarunkową miłość, a
      z drugiej - określić granice i trzymać się tego.
      • Gość: Kaśka Re: Problem IP: *.lublin.mm.pl 22.03.03, 20:11

        Dziękuję za odpowiedź.
        Kuba ogólnie jest grzecznym dzieckiem. Nie wiem, dlaczego właśnie przy mnie
        bardziej marudzi. Mąż nie pozwala na to, zawsze powtarza "cisza".
        W takim razie jak powinnam się zachować, kiedy dziecko ciągnie mnie za rękę w
        kierunku kuchni. Pójść, czy może nie? Jeżeli mnie tam prowadzi, to znaczy, że
        ma jakiś powód. To nie jest tak, że on wymusza krzykiem jakieś konkretne
        rzeczy. Tak nie jest. On się najczęściej irytuje, kiedy nie chcę z nim pójść
        np. do kuchni.
        Z mojego punktu widzenia, to żaden problem pójść tam gdzie on chce. To znaczy,
        że ulegam dziecku?
        I jeszcze jedno. Często tak jest, że kiedy mąż jest sam z synem, np. w łazience
        i Kuba zaczyna głośno płakać, ja przerazona biegnę tam i sprawdzam co się
        dzieje. Kiedy widzę zapłakaną i nieszczęśliwą twarz dziecka mam ochotę zabrać
        go. Denerwuję się na męża, że zbyt ostro traktuje nasze dziecko.
        Wiem, że najlepszą metodą byłoby porozmawianie z mężem, ale nie jest to łatwe,
        dlatego, że nie umiem dobrze argumentować.
        Może te problemy nie są takie duże, ale mi wprowadzają mętlik w głowie i
        dlatego radzę się bardziej doświadczonych osób.
        Proszę o rady.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Gosia Re: Problem IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 22:41
          Gość portalu: Kaśka napisał(a):

          >

          > Może te problemy nie są takie duże, ale mi wprowadzają mętlik w głowie i
          > dlatego radzę się bardziej doświadczonych osób.
          > Proszę o rady.
          > Pozdrawiam.

          Moim zdaniem to są powazne problemy. Jezeli już teraz macie rózne zdania na
          temat wychowania dziecka, kiedy jest ono tak małe, to co będzie w przyszłości?
          Mom zdaniem powinniście koniecznie o tym rozmawiać i dochodzić do jakiegos
          wspólnego rozwiązania. Bo jeżeli będziecie wysyłać do dziecka sprzeczne
          sygnały, tym trudniej będzie mu poznać czego tak naprawdę się od niego oczekuje.
          Co do samego wychowania, osobiście uważam że dzicko należy wychowywać tak, by
          przede wszystkim czuło się kochane, akceptowane. Oczywiście, potrzebna jest
          konskwencja ale to nie znaczy że trzeba traktować dziecko, jak piszesz twardo,
          ostro. Czasami widuję takich tatusiów, ktorzy krzyczą na małego który się
          przewrócił "nie płacz, nie bądź beksa, mężczyźni nie płaczą!" To oczywiście
          przykład jeden z wielu. Moim zdaniem nie tędy droga.
          Popieram tez rady finki. Konsekwencja jak najbardziej ale z miłością, czułością
          pełną akceptacją swojego dziecka.
          • Gość: Kaśka Re: Problem IP: *.lublin.mm.pl 23.03.03, 20:04
            Dziękuję za pomoc. Dzisiaj w końcu odważyłam sie porozmawiać o kwestii
            wychowania dziecka z mężem. Kupiłam sobie w sieci książkę o wychowaniu i mam
            nadzieję, wszystko potoczy się w dobrym kierunku. Oby. Trzeba miec dużo
            cierpliwośći do dziecka i do męża wink
            Pozdrawiam
      • Gość: Aleksandra Re: Problem IP: 212.160.130.* 23.03.03, 23:25
        Chwileczkę, czy ja śnię?!? Finka każe sprawdzić, czyich poleceń słucha
        DZIEWIĘTNASTOMIESIĘCZNE dziecko? No luuudzie, bez przesady! Ja nie znam
        dwudziestocztero miesięcznego, które nie ma "odjazdów", nie wspominając już o
        tym, że KAŻDE dziecko, jakie znam (a jest ich niemało!) właśnie w obecności
        mamy zachowuje się bardziej marudnie... W tym mniej więcej czasie kształtuje
        się odrębność małego człowieczka, bada on granice swoje i innych. A tu od razu
        wymaga się, żeby było dorosłe! Odpowiedzialne, rozumiejące, współodczuwające...
        Jeśli ktoś sobie tego właśnie od takiego berbecia życzy, to mocno się
        zagalopował, a na pewno nie popisał się znajomością dziecięcej psychiki i faz
        rozwojowych...
        Nieporadny życiowo to Twój syn ma szansę się stać, ale tylko wtedy, gdy
        będziesz go wyręczać we wszystkim, ale w żaden sposób nie da się do tego
        doprowadzić miłością, akceptacją. Jeśli dasz to dziecku, wyposażysz je
        psychicznie na całe życie: będzie się czuło pewnie, silnie, bezpiecznie. Co ma
        na celu ta okrutna próba przeprowadzona przez Twojego męża? Jaki jest sens
        dręczyć stęsknione dziecko? Co mu się w ten sposób pokaże? Że ma powściągać
        emocje, ma być obojętnym, zimnym draniem, na którym przyjście do domu ukochanej
        osoby nie robi żadnego wrażenia? To taki wstępny trening, potem być może mąż
        skarci go za to, że da ptaszkom okruszki (niech se znajdą, brudne bestie!)I jak
        się ten maluch ma nauczyć empatii, skoro na progu jego życia nie odpowiada się
        na jego potrzeby? Ktoś tu chyba zapomniał, albo po prostu nie wie, że dzieci
        uczą się nie słuchając mądrych rad, ale obserwując zachowanie dorosłych. Jeśli
        teraz mama nie przywita się ze stęsknionym maluchem (symboliczny przykład
        podany przez autorkę listu), potem jego nie będzie obchodziło, że ją boli głowa
        i potrzebuje trochę ciszy. W końcu w tym domu nie trzeba się liczyć z
        potrzebami innych, a najlepiej być twardzielem i nie dać się... To czarny
        scenariusz, ale bardzo prawdopodoby do spełnienia, o ile pozwolisz mężowi
        wprowadzać te "oświecone" metody wychowawcze. Wierzę jednak, że tak się nie
        stanie. Jeśli nie potrafisz dotrzeć do męża takimi argumentami proponuję wam
        obojgu zapisać się na warsztaty dla rodziców. Uczestnictwo w nich to nie
        przyznanie się do wychowawczej bezradności, ale madra decyzja odpowiedzialnego
        rodzica któremu zależy przede wszystkim na dobru dziecka. Zachęcam, pozdrawiam.
        • Gość: zmija10 Re: Problem IP: 213.17.170.* 24.03.03, 11:39
          Aleksandra , święte słowa! Nic dodać, nic ująć, do tego, co napisałaś.

          Pozdrawiam wiosennie
          • alfika Re: Problem 25.03.03, 11:02
            Też się zgadzam z Aleksandrą!
            Zawsze jeszcze tacy twardzi tatusiowie mogą uczyć rzucać kamieniami w
            przechodniów, bo karabinu nie udźwignie, póki co.
            Oj, nie byłabym taka łagodna dla meża, gdyby wprawiał syna w byciu mężczyzną w
            taki sposób!
            Poza tym nawet w życiu plemiennym zwykle dopiero od 7go roku życia ojciec
            przejmował pałeczkę pierwszeństwa w wychowaniu syna - a sami wojownicy
            wyrastali. Wcześniej dziecko jest dzieckiem i kropka.
    • Gość: Anka Re: Problem IP: 193.0.122.* 24.03.03, 09:40
      Twój mąż jest po prostu zazdrosny. Widzi (i to go denerwuje), że maluch
      bardziej lgnie do mamy, ale do tego się nie przyznaje. Usiłuje sprowadzić syna
      na właściwe tory pod pretekstem, ze wychowuje syna na tzw. "twardziela".
      Karygodne jest zachowanie ojca, który nie pozwola przywitać się dziecku z mamą.
      Nie poddawaj się. Okazuj synkowi jak najwięcej miłości, nie zważając na
      zazdrosnego tatę, edoistę.
    • Gość: Kaśka Re: Problem IP: *.lublin.mm.pl 24.03.03, 23:01
      Dziewczyny, (jeżeli można tak powiedzieć) jesteście świetnie. Rzeczowa
      wypowiedź Aleksandry naprawdę rozjaśniła moje wszystkie wątpliwości. Cenię
      sobie również wszystkie wyrażone tu opinie.
      Instynktownie czuję, że mojemu dziecku przede wszystkim potrzebna jest miłość i
      akceptacja. Poczucie, że jest kimś ważnym i wartościowym. Ja niestety nie
      otrzymałam tego od rodziców, co dzisiaj procentuje, oczywiście w negatywny
      sposób. Odkryłam to niedawno: moje dzieciństwo zaważyło na moim dorosłym
      życiu sad i teraz mam dużo pracy, żeby stać się w miarę normalnym człowiekiem,
      bez niższego poczucia własnej wartości i tego typu rzeczy. Dlatego tak bardzo
      zależy mi, aby moje dziecko miało łatwiejsze życie. Oby mi się udało.
      Jeszcze raz dzięki za poradysmile
      • Gość: ela do Kasi (prywatnie) IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.03.03, 23:23
        Kasia, jesteś jeszcze w inecie? bo nie widzę Cie na mojej liście gg? Daj jakiś
        znak -pozdrawiam ela
      • Gość: Aleksandra Re: Problem IP: 212.160.130.* 25.03.03, 12:44
        Trzymaj się, nie daj się, Kaśka!
        Serdecznie pozdrawiam!
Pełna wersja