Gość: Kaska
IP: *.lublin.mm.pl
22.03.03, 13:41
Witam wszystkich

Chciałabym się Was poradzić w sprawie, która męczy mnie już od paru dni.
Wciąż kłócimy się z mężem o wychowanie naszego syna.
Ja chciałabym żeby Kuba (ma 19 miesięcy) przebywał w miłej, przyjaznej
atmosferze. W takiej, żeby czuł się akceptowany, kochany i ważny. Staram się
szanować jego potrzeby.
Kuba w towarzystwie taty jest grzeczny, ale kiedy tylko ja pojawię się na
horyzoncie staje się marudny i płaczliwy. Zastanawiam się jaka jest tego
przyczyna. Czyżbym rozpieszczała swoje dziecko?
Mąż uważa, że chłopaka należy wychowywać twardo i od małego powinien się
hartować na przyszłość. Czasami traktowanie syna przez mojego męża jest
dziwne. Wczoraj była taka sytuacja. Wróciłam z pracy. Usiadłam i zabrałam się
za zdejmowanie butów. Kuba zadowolony szedł w moją stronę. Nagle mąż złapał
go za sweter i nie pozwolił mu do mnie przyjść. Kuba zaczął coraz głośniej
płakać a mąż uparcie trzymał go za kołnież. W końcu ja się zdenerwowałam i
wzięłam syna. Mąż obraził się. Uważa on, że za bardzo ulegam dziecku i przez
to Kuba wyrośnie na krnąbnego i rozpieszczonego, nieporadnego zyciowo
człowieka.
Nie wiem w końcu jak postępować.
Proszę o jakieś porady. Byłabym wdzięczna.