Kwalifikacje nauczyciela

15.10.06, 12:16
Zaczely mnie niepokoic porzadki w szkole mojej spolecznej corki. W pierwszej
klasie miala znakomita nauczycielke angielskiego, ktora niestety odeszla. W
tej chwili angielskiego uczy nauczycielka historii ze starszych klas(!). Na
pewno nie jest to osoba po anglistyce. Po zgloszeniu przez rodzicow
zastrzezen do dyrekcji szkoly obiecano nam, ze nauczycielka zostaie objeta
opieka pedagogiczna. Tylko, ze mnie to dalej nie odpowiada. Zamierzam sama
interweniowac w tej sprawie, ale nie znam przepisow.
Czy ktos moglby mi jakies pomysly podsunac, jakich argumentow (prawnych) mam
uzyc?
    • elena70 Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 18:58
      Widziałaś jej akta osobowe, że wiesz jakie ma kwalifikacje???
      • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 19:55
        Wiem, ze ta nauczycielka uczy historii w klasie czwartej, piatej i szostej w
        tej samej szkole. I ze w tej szkole nigdy nie uczyla angielskiego. Wiec kim
        jest, anglistka, ktora uczy historii czy historyczka, ktora uczy angielskiego?
        Zamierzam zapytac dyrekcje, jakie ma kwalifikacje, ale chcialabym wiedziec,
        jakie sa w tej sprawie regulacje. Angielski w programie tej szkoly jest
        obowiazkowy od pierwszej klasy, wiec chyba nauczyciel powinien byc po studiach
        z danego przedmiotu ?
        • lioninka Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 20:18
          To, że ktoś uczy historii, to nie znaczy, że nie ma kwalifikacji do nauczania
          angielskiego. Powinnaś to najpierw sprawdzić. Teraz dużo nauczycieli kończy
          różne kierunki studiów podyplomowych i kursy, i uczą kilku przedmiotów w jednej
          szkole.
    • 5_monika Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 20:36
      nie trzeba być po anglistyce żeby uczyć j.angielskiego
      • ibulka Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 21:05
        5_monika napisała:

        > nie trzeba być po anglistyce żeby uczyć j.angielskiego

        To mniej więcej na takiej zasadzie, jak stwierdzenie, że nie trzeba być
        chirurgiem żeby robić skomplikowane operacje...

        Zapytałabym dyrekcji o kwalifikacje nauczycielki i dopiero potem podjęłabym
        inne działania.
        • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 15.10.06, 23:12
          Wszyscy rodzice, z ktorymi rozmawialam sa niezadowoleni z nauczycielki. Mamy
          wrazenie, ze dzieci bardzo niewiele robia w porownaniu z zeszlym rokiem. Wtedy
          material byl ciagle powtarzany i utrwalany, byly zadawane prace domowe, byly
          sprawdziany. W tym roku zeszyty sa puste, ksiazki tez, a dzieci twierdza, ze
          ucza sie slowek.
          Cos jest nie tak.
        • acorns Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 09:31
          > To mniej więcej na takiej zasadzie, jak stwierdzenie, że nie trzeba być
          > chirurgiem żeby robić skomplikowane operacje...

          Akurat lingwistyka i medycyna są ze sobą nieporównywalne.
          Gdyby moja córka była teraz o 10 lat starsza i uczyła rosyjskiego w szkole, czy
          byłaby gorszą nauczycielką od absolwentki rusycystyki? Przy nauce języków w grę
          wchodzą takżę inne rzeczy. To nie jest tylko uczenie się słówek i poprawności
          gramatycznej. Język to jest przede wszystkim mowa. Ja się spotykasz z
          cudzoziemcem, to chyba nie piszecie sobie karteczek, tylko rozmawiacie. I tu
          ogromne znaczenie ma czy nauczyciel jest native speakerem czy też nie. A jeśli
          nie jest, to czy przynajmniej ma kontakt z żywym językiem. Kwalifikacje to jest
          tylko papierek. Taki sam papierek, którego używam po dokonaniu pewnej czynności
          fizjologicznej. Młoda pojedzie do Rosji i pogada z biznesmenem, pogada ze
          sprzedawcą w sklepie, z rolnikiem, z hip hopowcem, z gospodynią domową, z
          przedszkolakiem, z menelem, ze studentem i z każdym się dogada bez problemu
          używając języka, literackiego, mowy potocznej, gwary, surżyka lub slangu.
          Absolwent rusycystyki nie mający kontaktu z żywym językiem będzie miał duże
          trudności i dopiero parę lat w Rosji i kilkaset wypitych z Rosjanami flaszek
          sprawi, że będzie znał ten język naprawdę a nie tylko na papierku.
          • ibulka Re: acorns 16.10.06, 14:08
            Młodzi nauczyciele angielskiego, którzy mają to-to na papierku, jeżdżą do
            Anglii na praktyki, więc jest to mniej więcej tak, jak w przypadku twojej
            córki - tyle, że ona jest Rosjanką w połowie, a nie tylko na papierku :]

            Wolałabym, aby moje dzieci uczone były przez nauczyciela z papierkiem, po
            wyjazdach do Anglii itd., niż przez panią od historii.'
            • hankam Re: acorns 16.10.06, 14:15
              Oprocz znajomosci jezyka jest jeszcze metodyka nauczania. Pare papierkow
              potwierdzajacych znajomosc jezyka mam sama, ale nie podjelabym sie uczenia
              dzieci. Nawet wlasnego, moge co najwyzej przepytac.
              Nauczycielka z zeszlego roku miala papierek, znajomosc jezyka i umiejetnosci
              nauczania, a ta - nie mam pojecia co ma i co umie, ale efektow nie widac. Ide
              podburzac rodzicow.
            • jotka001 Re: acorns 26.10.06, 20:34
              ibulka napisała:
              > Młodzi nauczyciele angielskiego, którzy mają to-to na papierku, jeżdżą do
              > Anglii na praktyki

              Ciekawe to, co piszesz o tych praktykach. Jestem nauczycielką angielskiego w
              podstawówce, od kilku lat co roku mam kilka osób (z różnych lat kolegiów i
              studiów) na praktykach i prawie nikt z nich w życiu nie był w żadnym
              anglojęzycznym kraju, nawet turystycznie. Szczerze mówiąc dziwi mnie to bardzo,
              bo w dzisiejszych czasach to chyba nie problem skoczyć choć na parę dni do
              Anglii. Dobiło mnie jak panie praktykantki na lekcjach o Londynie wciskały
              dzieciom, że np. Harrods jest na Oxford Street lub że Big Ben jest koło Tower
              Bridge. Teoretycznie bez takich informacji można żyć, ale ja tę wiedzę potem
              wykorzystywałam w innych ćwiczeniach przy innych okazjach (praca z planem
              miasta itp). Ile ja się musiałam namęczyć, żeby jakoś sprostować te informacje,
              a jednocześnie nie powiedzieć dzieciom wprost, że panie nie wiedzą o czym mówią
              i nie przygotowują się do lekcji.
              Ja akurat po anglistyce nie jestem, ale sama z siebie jeżdżę do Wielkiej
              Brytanii lub Irlandii przynajmniej raz w roku. Czasem na 2-3-tygodniowe
              intesywne kursy dla nauczycieli, czasem na 4-6-tygodniowe wakacje, czasem na
              parę dni w jakieś święta. Więc wydaje mi się, że bardziej się orientuję w
              temacie niż niektóre osoby po anglistyce, które z żywym zmieniającym się
              przecież językiem nie mają tak naprawdę do czynienia i uczą tylko tego, co jest
              w podręczniku. A przyznać trzeba, że praca w podstawówce mało rozwija językowo
              nauczyciela (delikatnie mówiąc).

              Co do wykształcenia to do tej pory tacy jak ja, czyli mgr innego kierunku,
              musieli robić dodatkowo kurs metodyczny, specjalny do nauczania jęz. ang. plus
              egzaminy CAE lub CPE. Teraz do nauczania ang. w kl. 1-3 wystarczy, że pani od
              ZEWu zda FCE i już może uczyć (żadna metodyka nauczania jęz. ang. nie jest jej
              potrzebna wg przepisów). Moim zdaniem jest to trochę głupie, bo inaczej uczy
              się ZEWu po polsku, a inaczej języka obcego, inne metody przecież. Ale cóż... A
              swoją drogą egzamin FC zdają dziś co bardziej wykształceni gimnazjaliści.

              Co do pani od historii, to proponowałabym nie czepiać się wykszałcenia, a
              przynajmniej nie stawiać tego na pierwszym i jedynym miejscu, tylko wypunktować
              wasze zastrzeżenia co do metod nauczania. Bo chyba chodzi o to, żeby nauczyciel
              uczył dobrze i efektywnie, a nie o papierek.
              • hankam Re: acorns 27.10.06, 10:24
                O to nam chodzi. Wyksztalcenie nie jest gwarancja, ze jest sie dobrym
                nauczycielem. Wazna jest bardzo dobra znajomosc jezyka i metodyka. Niemniej do
                pania byly istotne zastrzezenia, z tym, ze juz troche sobie powyjasnialismy i
                jest chyba troche lepiej.
          • monique251 Re: Kwalifikacje nauczyciela 18.10.06, 10:55
            acorns napisał:


            .
            "Gdyby moja córka była teraz o 10 lat starsza i uczyła rosyjskiego w szkole, czy
            byłaby gorszą nauczycielką od absolwentki rusycystyki? "

            Tak. Prawdopodobnie (!) by była.


            "Przy nauce języków w grę wchodzą takżę inne rzeczy. To nie jest tylko uczenie
            się słówek i poprawności gramatycznej. Język to jest przede wszystkim mowa. Ja
            się spotykasz z cudzoziemcem, to chyba nie piszecie sobie karteczek, tylko
            rozmawiacie. I tu ogromne znaczenie ma czy nauczyciel jest native speakerem czy
            też nie. A jeśli nie jest, to czy przynajmniej ma kontakt z żywym językiem.
            Kwalifikacje to jest tylko papierek. Taki sam papierek, którego używam po
            dokonaniu pewnej czynności fizjologicznej. "

            No, jeżeli rzeczywiście taki sam i tyle samo wysiłku wkładasz w uzyskanie
            możliwości wykorzystania obu, to pewnie jesteś najtrudniejszym przypadkiem
            waszego lokalnego proktologa (na twoim miejscu jednak sprawdziłabym, czy ma
            odpowiedni papierek uprawniający go do wystawiania recept)



            "Młoda pojedzie do Rosji i pogada z biznesmenem, pogada ze sprzedawcą w
            sklepie, z rolnikiem, z hip hopowcem, z gospodynią domową, z przedszkolakiem,
            z menelem, ze studentem i z każdym się dogada bez problemu używając języka,
            literackiego, mowy potocznej, gwary, surżyka lub slangu.
            Absolwent rusycystyki nie mający kontaktu z żywym językiem będzie miał duże
            trudności i dopiero parę lat w Rosji i kilkaset wypitych z Rosjanami flaszek
            sprawi, że będzie znał ten język naprawdę a nie tylko na papierku. "

            Będę musiała jeszcze raz dokładnie przeanalizować mój sylabus (trudne słowo) z
            metodyki. I spróbować gdzieś (może zamiast praktyk pedagogicznych w szkołach?)
            wkomponować wizyty w knajpach i sklepach monopolowych.

            Pozdrawiam cię gorąco.
    • ela_tuptus Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 14:50
      od tego roku zmieniły się przepisy.
      Języka może uczyć tylko osoba, która ma studia magisterskie.
      Wiadomość od nauczycielki syna, która od tego roku nie może i nie uczy właśnie
      z tego powodu sad(( choć kolejki się do niej tworzyły i były losowania sad
      z pozdrowieniami
      ela
      • ela_tuptus Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 14:57
        oczywiście magisterskie z danego języka
      • no-surprises Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 15:21
        Nie do końca masz rację. Czasem wystarczy licencjat.
        • tehanu73 Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 16:38
          A jeżeli ktoś już uczy w szkole, to wystarczy egzamin państwowy, jak znajdę
          przepisy, to linka wklejęsmile
          • tehanu73 link 16.10.06, 16:44
            www.kuratorium.gda.pl/index.php?c=307&d=2534
          • asiara74 Re: Kwalifikacje nauczyciela 16.10.06, 16:44
            Od tego roku trzeba mieć minimum dyplom nauczycielskiego kolegium języków
            obcych, póżniej jest licencjat i magisterka. Zadne egzaminy państwowe(masz chyba
            na myśli FCE i inne certyfikaty)już nie są wystarczające, chyba że bardzo
            brakuje nauczyciela i zgodę wyrazi kurator.
            • tehanu73 Re: Kwalifikacje nauczyciela 17.10.06, 20:25
              asiara74 napisała:

              > Od tego roku trzeba mieć minimum dyplom nauczycielskiego kolegium języków
              > obcych, póżniej jest licencjat i magisterka. Zadne egzaminy państwowe(masz
              chyb
              > a
              > na myśli FCE i inne certyfikaty)już nie są wystarczające, chyba że bardzo
              > brakuje nauczyciela i zgodę wyrazi kurator.

              Masz rację, jeżeli chodzi o tych, którzy dopiero zaczynają pracę, nauczycielom
              wystarczy certyfikat i kurs metodyczny.
              • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 17.10.06, 23:21
                Dziekuje, wlasnie o takie informacje mi chodzilo.
          • monique251 Re: Kwalifikacje nauczyciela 18.10.06, 10:40
            nie wystarczy.
            • no-surprises Re: Kwalifikacje nauczyciela 19.10.06, 18:29
              Dlaczego tak twierdzisz?
    • agnieszkagosia Re: Kwalifikacje nauczyciela 18.10.06, 19:27
      Moja koleżanka jest po polonistyce. Skończyła ją 5 lat temu i pracuje w szkole.
      Obecnie uczy głównie angielskiego - w podstawówce. uczyła też w gimnazjum. Zdała
      egzamin CAE i zrobiła kurs metodyczny w WOM.
      Ma pełne kwalifikacje do nauczania angielskiego, jest to zgodne z przepisami
      inaczej szkola nie przyjęłaby jej.
      nauczycielowi, który już uczy innego przedmiotu i ma uprawnienia pedagogiczne
      wystarczy obecnie egzamin CAE i kurs metodyczny, nie ma podstaw do zakwestionowania
      być może zmiana dotyczy tych, którzy są nowi, świezo po studiach
      Agnieszka
      • agnieszkagosia Re: Kwalifikacje nauczyciela 18.10.06, 19:29
        ta moja koleżanka najpierw dwa lata pracowala w szkole spolecznej
        mowiac szczerze to uczyla tam angielskiego w podstawowce i gimnazjum nawet jak
        miala tylko FCE i zaczynala dopiero kurs metodyczny. nie przeszkodzilo to nikomu
        ze szkoly spolecznej w zatrudnieniu. natomiast szkola panstwowa domaga sie
        jednak tego CAE i skonczonego kursu
    • anna-pia Jako osoba z uprawnieniami do nauczania 19.10.06, 23:17
      dwóch języków obcych przypominam, że po to są nauczycielskie kolegia językowe,
      żeby osoby je kończące mogły uczyć w szkole nie zawracając sobie głowy robieniem
      _od_razu_ dyplomu magisterskiego z filologii czy lingwistyki.
      Pani od historii może posiadać właśnie takie wykształcenie językowe.

      A co do stosowanych metod - sprawdź ich skuteczność, a nie oceniaj, jeśli nie
      posiadasz kierunkowej wiedzy glottodydaktycznej.
      • hankam Re: Jako osoba z uprawnieniami do nauczania 20.10.06, 09:11
        Sprawdzam. Na razie moje dziecko umie wszystko spiewajaco, tak samo, jak i w
        zeszlym roku.
        Tyle, ze przez cztery lata chodzilo do Helen Doron i to, co jest przedmiotem
        nauczania w I i II klasie umie juz od dawna.
        • anna-pia Re: Jako osoba z uprawnieniami do nauczania 20.10.06, 10:27
          hankam napisała:

          > Sprawdzam. Na razie moje dziecko umie wszystko spiewajaco, tak samo, jak i w
          > zeszlym roku.
          > Tyle, ze przez cztery lata chodzilo do Helen Doron i to, co jest przedmiotem
          > nauczania w I i II klasie umie juz od dawna.

          Chodzi o podstawówkę? To może zmień szkołę, żeby dziecko mogło się rozwijać.
          Serio piszę.
    • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 20.10.06, 11:02
      Nie wiem, czy piszesz serio, bo wyczuwam ironie. I slowo daje, nie rozumiem,
      dlaczego. Czy to, jak uczone sa dzieci w podstawowce, nie ma znaczenia? Moga
      marnowac czas, bo w liceum nadrobia? Jesli w programie szkoly jest angielski 4
      razy w tygodniu, to chyba szkoda 4 niewykorzystanych godzin?
      Jesli chodzi o nauczyciela wf, tez wole, zeby byl po AWFie, a nie po historii,
      chociaz u mnie w podstawowce wf w mlodszych klasach prowadzila wychowawczyni -
      polonistka. I robila to naprawde kiepsko.
      • anna-pia Re: Kwalifikacje nauczyciela 20.10.06, 14:27
        hankam napisała:

        > Nie wiem, czy piszesz serio, bo wyczuwam ironie. I slowo daje, nie rozumiem,
        > dlaczego. Czy to, jak uczone sa dzieci w podstawowce, nie ma znaczenia? Moga
        > marnowac czas, bo w liceum nadrobia? Jesli w programie szkoly jest angielski 4
        > razy w tygodniu, to chyba szkoda 4 niewykorzystanych godzin?

        No cóż, prezentujesz dziwne podejście do wykształcenia nauczyciela. Napiszę tak:
        jeśli ktoś ma ukończone kolegium nauczycielkie i zdolności do nauczania, to
        będzie lepszym nauczycielem, niż ja z magisterium, bo ja uczyć nie lubię. Co do
        dzieci z podstawówki: nie osiagają takiego poziomu, żeby był im potrzebny
        nauczyciel z wiedzą na poziomie magistra filologii - zresztą, w ten sposób
        odrzucasz magistrów lingwistyki, których wiedza jest zupelnie inna, a
        uprawnienia do nauczania te same.

        alina66 napisała:

        > hmm ciekawe podejście..
        > nie wiedziałam, że ukończenie pełnych studiów filologicznych zakończonych
        > egzaminem magisterskim to zawracanie głowy...

        Co do zawracania sobie głowy magisterium - dobrze byłoby, jakbys doczytała mój
        post do końca. Napisałam wyraźnie - _od_razu_ - czyli ktoś po kolegium może
        zacząć uczyć, uzupełniając swoje wykształcenie, czy to filologii, czy na
        lingwistyce.


        > Jesli chodzi o nauczyciela wf, tez wole, zeby byl po AWFie, a nie po historii,
        > chociaz u mnie w podstawowce wf w mlodszych klasach prowadzila wychowawczyni -
        > polonistka. I robila to naprawde kiepsko.
        • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 20.10.06, 14:59
          W zasadzie sie z toba zgadzam. Dretwy nauczyciel po anglistyce, ktory
          nienawidzi nauczania moze byc gorszy niz utalentowany native speaker. Tylko, ze
          ta nauczycielka dobra nie jest. Nie trzeba byc znawca glottodydaktyki, zeby
          wiedziec, ze jesli dzieci na lekcji chorem powtarzaja slownik i przepisuja
          slownik do zeszytu, to nie jest najlepsza metoda.
          Zreszta, nie znam sie. Moze jest?
          • anna-pia Re: Kwalifikacje nauczyciela 22.10.06, 22:25
            hankam napisała:

            > W zasadzie sie z toba zgadzam. Dretwy nauczyciel po anglistyce, ktory
            > nienawidzi nauczania moze byc gorszy niz utalentowany native speaker.

            Nie chodzi mi o native speakera, tylko o kogos po kolegium. jeśli lubi uczyc,
            bedzie na starcie lepszy od magistra, który nie lubi.

            > Tylko, ze ta nauczycielka dobra nie jest. Nie trzeba byc znawca
            glottodydaktyki, zeby
            > wiedziec, ze jesli dzieci na lekcji chorem powtarzaja slownik i przepisuja
            > slownik do zeszytu, to nie jest najlepsza metoda.
            > Zreszta, nie znam sie. Moze jest?

            Nie jest smile
    • alina66 Re: Kwalifikacje nauczyciela 20.10.06, 13:25
      hmm ciekawe podejście..
      nie wiedziałam, że ukończenie pełnych studiów filologicznych zakończonych
      egzaminem magisterskim to zawracanie głowy...

      Niestety w czasie całej szkolnej kariery mojego syna (teraz maturzysty)
      mieliśmy raczej dobre doświadczenia z nauczycielami po studiach i złe (a nieraz
      groteskowe)z tymi, których wykształcenie nie było pełne. Niespecjalnie z tym
      walczyłam, ponieważ jeśli chodzi o naukę języka, nie musiałam liczyć na szkołę,
      ale rozumiem rodziców, którzy nie chcą się pogodzić z bylejakoscią nauczania.

      I to nie jest tak, że uczyć każdy może.


      • hankam Re: Kwalifikacje nauczyciela 20.10.06, 13:39
        A ja wlasnie chce liczyc na szkole i dlatego wybralam szkole spoleczna, w
        ktorej jezykow jest duzo. Nie usmiechalo mi sie wozenie dziecka 2x w tygodniu
        na angielski, 2x na basen i na cos tam jeszcze. Zreszta logistycznie bylo to
        nie do zrealizowania.
        • alina66 Re: Kwalifikacje nauczyciela 21.10.06, 11:42
          i masz całkowitą rację, oraz święte prawo wymagać, aby Twoje dziecko w czasie
          tych czterech godzin tygodniowo uczyło się języka w sposób efektywny, aby
          nauczyciel posiadał odpowiednie kwalifikacje i przygotowanie merytoryczne do
          zawodu.
          Niestety wyegzekwowanie w polskiej szkole pewnych rzeczy jest trudne.



    • jaskolka.dymowka Re: Kwalifikacje nauczyciela 22.10.06, 23:45
      Zacznijmy od tego, że osób z pełnymi kwalifikacjami do uczenia języka, które
      chciałyby tego języka uczyć, jest za mało, i w bardzo wielu szkołach uczą osoby
      z niższymi kwalifikacjami od wymaganych. Pełne kwalifikacje to (w podstawówce i
      gimnazjum) - licencjat lub mgr filologii z przygotowaniem pedagogicznym.
      Kolegium nauczycielskie także kończy się licencjatem. W liceum trzeba być
      magistrem z przygotowaniem ped.
      W ubiegłych latach zamiast wyżej wymienionych można było mieć zdany egzamin z
      języka (w przypadku angielskiego w klasach I-III - FCE, do gimnazjum włącznie-
      CAE, w liceum-CPE), oraz kurs pedagogiczny. Obecnie już nie. Ale to nie
      oznacza, że nagle przybyło anglistów chcących pracować za 800 złotychsmile
Pełna wersja