migrunia
17.11.06, 12:18
mój syn ma 13 lat. Do szkoły chodzi dosyć chętnie, chyba, że czegoś nie
przygotuje, to kombinuje, ale zwykle rano, przed wyjściem mówi i wtedy
próbujemy naprawić problem. Często gonię do szkoły z czymś, czego zapomniał
(nie chcę, żeby się pogrążał, bo często się załamuje). Trzeba go cały czas
kontrolować, sprawdzać co i ile zrobił, poganiać, bo się zajmuje zupełnie
innymi rzeczami - przeważnie siedzi i myśli. Nie ma w nim zapału do nauki.
Jak to zmienić?
Może znacie jakieś sposoby na zachęcenie do nauki i do życia.
Nie wie, kim chciałby być w przyszłości, ma kiepski kontakt z kolegami, chyba,
że rozrabia i gada na lekcjach.
Nie chce czytać prasy dla jego wieku, tylko tv, którego nie pozwalam, jak nie
zrobi lekcji. Ale to są podchody, albo oszustwa, że zrobił. I walka od nowa.
Co robić, jak zachęcać, jak pomagać a nie wyręczać?
Prawdopodobnie byłam za miękka wcześniej, ale poraźcie, jak to naprawić?