monia323
22.11.06, 10:35
Wkurza mnie moja sasiadka. Nasze dzieci chodza razem do jednej klasy.
mieszkamy na przeciwko siebie. ciągle sie pyta a co dostała twoja córka bo
mój taka ocenę. Jak on dostanie gorsza od mojej córki to wtedy sie nie pyta.
Wkurza mnie to ,że gdy jej syn dostanie gorszą ocenę to ona od razu leci do
danego naczyciela, no bo jakto przeciez jej syn jest taki mądry. Wymusza na
nauczycielach zmianę ocen. Ostsatni przeszła sama siebie. Do szkoły został
przyjęty nowy nauczyciel od języka angielskiego i w końcu zaczął od dzieci
wymagać (zaczął pytać ,robic klasówki). Jednym słowem dzieci muszą się uczyć
tego języka i bardzo dobrze. Wcześniej nie uczyły się prawie w ogóle, bo Pani
nic nie wymagała, nie pytała,nie robiła klasówek itd. Mojej sasiadce się to
nie podoba. Oststnio np spytał moja córcię. Nie potrafiła powiedzieć dostała 2
(mierną). zaraz potem była klasówka i dostała 4+. sasiad dostał 3 i zaczęło
sie. Poleciała z gębą do niego ,że jak to ,ze on umie ,że przychodzi do domu
Pani która go uczy i powiedziała,że on umie. Ale tak naprawde to gdyby umiała
dostał by dobra ocenę. tak uwazam. Facet nie mści sie na tym chłopcu . On
jest bardzo wymagający. Powiedziała do niego ,że napisze do kuratorium i
wywali go ze szkoły. Czy ona jest normalna? Moja córcia też chodzi dodatkowo
na język, ja pomagam jej w domu bo sama umiem angielski a to ze dostała 2 z
odpowiedzi to może nawet i dobrze bo wie że trzeba się uczyć. Co wy o tym
sądzice?