Klasowa zakała - wyjścia?

28.11.06, 12:09
Witam - w klasie mojej córki jest dziewczynka,która wygląda na
zakałę.Argumenty: używa przekleństw przy których mnie więdną uszy,bije się ze
wszystkimi,w tym z chłopcami,wyśmiewa na forum klasy wszystkich o statusie
materialnym niższym niż ona sama (rodzice przedsiębiorcy małomiejscy,bogato
ale bez szczególnego wypasu).Wiem,że opis wygląda na dość zwykły,ale moje
dziecko jest bardzo zdenerwowane szkołą w związku z tym i chyba czas coś
zrobić.Matka dziewczynki była wzywana do szkoły,obrzuciła wychowawczynie
stekiem wyzwisk i na tym koniec.Chciałem pogadać z ojcem dziewczynki jak
facet,ale podobno gość nie ma w domu nic do powiedzenia.Trochę się obawiam
eskalacji konfliktu,klasa jest podzielona - jednym to imponuje,inni się boją.
Rzecz dzieje się w piątej klasie podstawówki.Jak sprawy się nie zmienią mam
plan rozmowy z matką dziecka,językiem jaki sama stosuje.
Jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach?

nn
    • acorns Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 12:44
      > Jak sprawy się nie zmienią mam plan rozmowy z matką dziecka,językiem jaki
      > sama stosuje. Jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach?

      Ja bym pogadał z tą dziewczyną. Jej matka to raczej buraczana księżniczka. Znam
      ten typ ludzi. Trochę się dorobiła i myśli że już się do elity zalicza. Córka
      bierze z niej przykład no bo z kogoś ten przykład brać musi. W takich
      przypadkach łatwiej dogadać się z jedenastolatką niż z jej mamusią. Tak więc
      pogadaj z nią po szkole, może zaproś ją na jakąś pizzę albo na lody i spokojnie
      wyjaśnij co jest złego w jej zachowaniu. Przede wszystkim musisz ją uświadomić,
      że takie podkreślanie swojego bogactwa kończy się bardzo nieprzyjemnie w
      momencie gdy w szkole albo i w klasie pojawi się ktoś bogatszy, ktoś kto ma
      lepszą komórę lepszy odtwarzacz MP3, lepsze ciuchy, jego rodzice mają lepszy
      samochód. Przecież ludzie, którzy się dorobili często uciekają z Warszawy i
      zawsze któryś może tu sobie kupić dom, a jego dziecko dołączyć do jej klasy.
      Zresztą musisz jakoś poprowadzić rozmowę tak, zeby ona była zainteresowana tym
      co mówisz i jednocześnie zrozumiała co robi źle.
      • plepla Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 12:56
        W dobie eskalacji oskarżeń o pedofilię, molestowanie itp nie radziałabym zabierać 11-latki na pizzę itp bez wiedzy rodziców.
        • acorns Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 13:09
          To przecież zaprasza ją do pizzerii a nie do domu ani nie na spacer w ustronne
          miejsce. A pogadać można nawet i pod szkołą, nie trzeba nigdzie iść.
          • lioninka Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 20:14
            Pomysł zaproszeniem jej na lody i pizze nie jest najlepszy. To nie
            ten "gatunek"(przepraszam za określenie) dzieci. Naprawdę wierzycie, że pójdzie?
    • no-surprises Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 14:53
      > Witam - w klasie mojej córki jest dziewczynka,która wygląda na
      > zakałę.Argumenty: używa przekleństw przy których mnie więdną uszy,bije się ze
      > wszystkimi,w tym z chłopcami,wyśmiewa na forum klasy wszystkich o statusie
      > materialnym niższym niż ona sama (rodzice przedsiębiorcy małomiejscy,bogato
      > ale bez szczególnego wypasu).Wiem,że opis wygląda na dość zwykły,ale moje
      > dziecko jest bardzo zdenerwowane szkołą w związku z tym i chyba czas coś
      > zrobić.

      Nie jest to jakś specjalny wyjątek, ale na pewno nie jest to normalne zachowanie
      dziecka jedenastoletniego. Swoim zachowaniem pokazuje ono, moim zdaniem, że
      potrzebuje dostrzeżenia, uwagi.

      > Matka dziewczynki była wzywana do szkoły,obrzuciła wychowawczynie
      > stekiem wyzwisk i na tym koniec.

      Skąd to wiesz? Słyszałeś rozmowę czy o rozmowie?

      > Chciałem pogadać z ojcem dziewczynki jak
      > facet,ale podobno gość nie ma w domu nic do powiedzenia.

      Podobno. Czy rozmawiałeś? I dlaczego właśnie Ty masz rozmawiać z rodzicami tego
      dziecka?

      > Trochę się obawiam
      > eskalacji konfliktu,klasa jest podzielona - jednym to imponuje,inni się boją.
      > Rzecz dzieje się w piątej klasie podstawówki.

      A co na to wychowawczyni? Czy rozmawialiście wspólnie np. na wywiadówce na ten
      temat?
      Uważam, że należałoby rozpocząć interwencję od szkoły - zgłosić problem
      wychowawczyni, zastanowić się nad wspólnymi działaniami, w które raczej od razu
      trzeba włączyć szkolnego pedagoga. Wezwać na rozmowę rodzica, konkretnie
      przestawić mu problem, wysłuchać, zaproponować jakieś przemyślane rozwiązania.

      > Jak sprawy się nie zmienią mam
      > plan rozmowy z matką dziecka,językiem jaki sama stosuje.
      > Jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach?

      Ponieważ jest to problem klasowy, zacząć należy od wychowawcy. Oczywiście,
      należy mu się wsparcie i od rodziców, i od dyrekcji.
      • no_nick do no-surprises 28.11.06, 16:52
        Cześć - o wrzaskach matki wiem od wychowawczyni,matka została wezwana i wedle
        wychowawczyni darła się na całą szkołę.W kwestii ojca - przyznaję opieram się
        na zasłyszanych informacjach.Myślę,że skoro moja córka jest w grupie
        dzieci,którym to przeszkadza i to bardzo (jest wyzywana przez tą dziewczynkę i
        to bardzo grubo) to właśnie ja (lub moja żona) powinniśmy reagować.
        Problem został zgłoszony wychowawczyni przez moją żonę - efekty jak wyżej
        opisałem;przed rozmową z matką dziewczynka była pouczna przez nauczycielkę, po
        rozmowie z matką - pouczenia ustały,zachowanie dziewczynki bez zmian.
        • lioninka Re: do no-surprises 28.11.06, 20:18
          To może pedagog szkolny coś tu pomoże. Dobrze by było, gdyby wychowawczyni
          opowiedziała o sprawie pedagogowi. Szkoła ma też inne środki oddziaływania,
          może podziałałaby na dziecko np. nagana ze strony dyrektora (o ile to jest aż
          tak poważne, żeby prosić go o interwencję).
        • no-surprises Re: do no-surprises 28.11.06, 21:24
          > Cześć - o wrzaskach matki wiem od wychowawczyni,matka została wezwana i wedle
          > wychowawczyni darła się na całą szkołę.W kwestii ojca - przyznaję opieram się
          > na zasłyszanych informacjach.

          Rozumiem. Niestety, może to wyglądać na to, że wychowawczyni się broni ("Nic nie
          mogę zrobić, bo wiedza państwo...")

          > Myślę,że skoro moja córka jest w grupie
          > dzieci,którym to przeszkadza i to bardzo (jest wyzywana przez tą dziewczynkę i
          > to bardzo grubo) to właśnie ja (lub moja żona) powinniśmy reagować.

          To pozostaje poza dyskusją.

          > Problem został zgłoszony wychowawczyni przez moją żonę - efekty jak wyżej
          > opisałem;przed rozmową z matką dziewczynka była pouczna przez nauczycielkę, po
          > rozmowie z matką - pouczenia ustały,zachowanie dziewczynki bez zmian.

          Co bym zrobiła? Poszłabym do wychowawczyni raz jeszcze. Poprosiłabym o
          zdecydowaną interwencję, a w razie jej braku porozmaiwłabym z dyrekcją (o tym
          także powiedziałabym wychowawczyni). Oczywiście wszystko z taktem, umiarem i w
          atmosferze prozumienia - nie atak, pretensje - ale chyba o tym nawet nie
          powinnam wspominać smile
          A wsparcie innych rodziców, którzy mają podobne obserwacje co do tej
          dziewczynki, byłoby bardzo na miejscu.

          Pozdrawiam.
    • scher Re: Klasowa zakała - wyjścia? 28.11.06, 21:26
      no_nick napisał:

      > Jak sprawy się nie zmienią mam plan rozmowy z matką dziecka, językiem jaki
      > sama stosuje.

      Skoro to matka u nich w domu nosi spodnie, ja bym po męsku porozmawiał właśnie
      z nią.
      Argumentacją oraz zwrotami wyrażającymi niesmak i najwyższe oburzenie
      zapędziłbym kobietę w kozi róg, po czym bezlitośnie chlastałbym ją nadal -
      językiem stanowczym, żdecydowanym, dobitnym, ale literackim.
      smile

      Sz.
    • acorns Uczcie dzieci walczyć - dla ich dobra 29.11.06, 12:21
      Uczcie swoje dzieci walczyć właśnie po to, żeby w razie potrzeby umiały ustawić
      córkę albo synka takiej buraczanej księżniczki. Gdyby to moja córka była
      wyzywana przez taką "koleżankę", to koleżanka w odpowiedzi usłyszałaby typową
      praską meliniarską wiązankę po której albo by się zamknęła bo nie wiedziałaby
      co odpowiedzieć albo skoczyła do Młodej z łapami. Lepiej dla niej by było żeby
      się jednak zamknęła, bo ja Młodą walczyć nauczyłem. I to tak, że nawet
      buraczanej, wrzeszczącej na całą szkołę mamusi się nie przestraszy tylko też
      jej odpowiednio pośle i przejedzie się po niej jak czołg, a w razie potrzeby
      załatwi ją tak jak załatwiła moją ex, gdy tamta skoczyła do niej z łapami. Brak
      umiejętności bicia się sprawia, że jeden agresor w klasie stanowi problem.
      • no_nick acorns ma chyba rację 30.11.06, 14:46
        nie bardzo mam punkt odniesienia do "moich czasów" bo to było dość
        dawno,wszystko było inaczej i nie byłem dziewczynką.W tych dniach była
        wywiadówka,zmieniła niewiele i mam coraz większą cheć przeniesienia dziecka do
        innej szkoły.A - jak pisze acorns - de facto jeden agresor stanowi problem.

        • acorns Re: acorns ma chyba rację 30.11.06, 16:07
          Po raz kolejny zacytuję słowa mojego byłego teścia - "jak ty swoich dzieci nie
          wychowasz, to ludzie ich wychowają". Więc jeśli ta dziewczyna nie jest
          wychowywana przez swoich rodziców, to powinna ją wychować klasa. To może być
          bolesne i nieprzyjemne, ale jest skuteczne. Ja jednak w tej sytuacji
          postawiłbym na rozmowę Twoją i tej dziewczyny. Może zrozumie co robi źle.
    • agawamala Re: Klasowa zakała - wyjścia? 29.11.06, 13:13
      A czy ta dziweczynka nie ma słabych punktów? Zapewne ma. Więc wśmiać ją na
      forum klasy, upokorzyć. Jeśli usłyszy, że jest wywłoką pszenno-buraczaną, jeśli
      oleje się ją i nikt nie zechce do niej odezwać poczuje jak to jest.
      A tak wogóle polecam ignorowanie jej na każdym kroku.
      • lioninka Re: Klasowa zakała - wyjścia? 29.11.06, 20:25
        Tylko, że z tym olaniem albo wysmianiem w klasie nie jest tak łatwo. Jedne
        dzieci tego nie zrobią, bo się jej boją, inne nigdy się do takich rzeczy nie
        wtrącają i nawet nie mają tyle odwagi, a jeszcze innym zachowanie tej uczennicy
        niestety imponuje. Niestety, ale na ogół każdy w klasie radzi sobie z takim
        problemem sam, tak jak potrafi.
Pełna wersja