lagorda
03.12.06, 19:17
Na wstepie przepraszam za błedy i literówki, ala mam
bardzo male doświadczenie z komputerem, nawet nie mam internetu w domu i
korzystam z gościnności przyjaciólki.
Ale do rzeczy: moja córa za miesiac konczy 13 lat. Jest bardzo piekna
dziewczyna, wyglada nawet na więcej, oglądają sie już za nia nietylko chłopcy
w jej wieku ale nawet dorośli mężczyźni. Uczy się tez dobrze, jest zdolna,
owszem zdarzaja sie jedynki ale to przeciez normalne u kazdego ucznia. Dopoki
chodzila do podstawowki nie było w zasadzie większych problemow, może tylko
poza tym, ze nie miała w zasazdie bliskich kolezanek, ale to może przez
zazdrość o urodę. Jest bardzo dojrzala jak na swoj wiek, rozmawiamy z nią o
wielu powaznych nawet problemach. Martwil mnie tylko ten brak koleżanek. Ale
myslalam sobie, ze może zabiorę ją na wczasy, pojedziemy we dwie w wakaje
może pozna dziewczynki z innych miast, nawiąże przyjaźnie. Niestety, tam byly
wprawdzie dzieczyny w jej wieku, ale nieprawdopodobnie dziecinne, cały czas
albo czytaly ksiązki, albo chodziły na dyskoteki dla... dzieci! Kasia
strasznie sie nudzxila i musialam chodzić z nią na dyskoteki dla doroslych,
bo balam się puścić jej samej, może to błąd, ale balam sie że ktoś może ja
wziąc za doroslą i wykorzystać. Z kolei trudno, zeby dziewczyna w tym wieku
chodzila spać o 20-tej. Jednak moja Kasia zaczela się domagać, aby ubierac
sie jak dorosła, bo tak ubrane dziewczyny widziala na tych dyskotekach. No i
zaczely sie problemy. Kasia nie chce kupowac rzeczy odpowiednucj dla
dziewczyny w jej wieku, awanturuje sie,ze nie pozwolilam jej ufarbowac
wlosów. Prawde mowiąc, juz chcialam nawet ustapić i pozwolic jej chociaż na
pasemka, ale zaczal się rok szkolny. Myślalam, że jak pojdzie do gimnazjum,
to klopoty sie skoncza bo zajmie sie bardziej nauką. Niestety tam poznala
dziewczyny, ktre chodza do szkoly z dekoldami, golymi brzuchami, w makijażu.
Nie chcialam jej pozwolic tak sie ubierac, ale ona na to, ze nie będzie się
odróżniala od innych. Zresztą ja i tak nie mam wplywu na to co ona kupuje -
daję jej pieniądze, mówi, że idzie kupić bluzkę do szkoły a wróciła ostatnio
z jaskrwoczerwoną bluzką do pępka w dodatku z wielkim dekoldem, w dodatku na
nią za duża i uparla się, że będzie w niej chodzila do szkoły. Żadne
argunenty do niej nie trafiają. Tak w ogole to mądra dziewczyna, nie pali
papierosow, nie pije alkoholu, o narkotykach w ogole nie ma mowy, chlopakow z
ktorymi chodzi tez zawsze wybiera bardzo starannie, nie chodzi z byle kim,
ale boję się, ze orzez ten ubiór może sprowokować jakiegoś starszego mżczyznę
i może dojść do nieszczęścia. Może pomyslicie sobie, że jestem o nią
zasadrosna (ona mi to niedawno wykrzyczała) ale ja naprawde się o nią
martwie. Ciesze sie, ze jest piekna, że może kiedyś będzie startowala w Miss
Polonia, narazie jest trochę za niska bo ma 160 cm, ale mowię jej. żeby sie
nie martwila, bo napewno urośnie jeszcze. Naprdę ją kocham i chce dla niej
jak najlepiej, juz nwet sklonna jestenm zgodzić się na delikatny makijaż,
obiecalam, że w przyszle wakacje pozwolę zrobić pasemka - ale nie chce aby
prowokowala strojem. Co robić, jak jej wytlumaczyć ze to dla jej dobra? A
może nie mam racji, może mam jakieś zacofane poglądy? Proszę. poradźcie.
Mirka