Mam problem- dysleksja!

22.12.06, 14:05
Witam i prosze o porade..
Wczoraj dowiedzialam sie,ze moj 9-letni syn ma dysleksje..
Zostala ona wykryta przy okazji innych testow(mam na mysli to,ze nie
wnioskowalam o badania w kierunku dysleksji)
I teraz mam pytanie:jak ja mam sie do tego ustosunkowac?
Syn robil bledy ale nie jakies tragiczne w moim mniemaniu(jest dzieckiem
dwujezycznym)i nigdy nie przypuszczalam,ze to dysleksja.
Wiec, czy ja mam z nim cwiczyc,czy odpuscic sobie?Czy cwiczenia w ogole
przynosza jakies rezultaty?Czy sa to jakies specjalne cwiczenia?
Jak mam reagowac kiedy przyniesie zla ocene z dyktanda?
A szkola?Czy powinnam to zglosic wychowawczyni,czy wtedy beda mu
przyslugiwaly jakies inne kryteria w ocenianiu?
I wrescie,czy powinnam powiedziec synowi o tym?
Zaznacze,ze syn ma Adhd i wiele innyc problemow(min.problemy z koncetracja)
a tu jeszcze TO!
Poradzcie drogie mamy,bo temat jest mi jeszcze obcy.
Pozdrawiam swiatecznie!
    • nchyb Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 14:19
      przede wszystkim polecę Ci link do forum dysleksji:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42552
      A poza tym, również swiątecznie pozdrawiam smile
      • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 14:21
        Twój syn ma dysleksje czy dysortografię? Bo jakos nie wydaje mi sie, by
        dysleksję można bylo przeoczyć, dysortografie - owszem, da się.
        A działania trzeba podjąć zupełnie inne.
        • haydut Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 15:08
          Aaaa,nie wiedzialam,ze dysleksjia i dysortografia to dwie rozne rzeczy.
          Mieszkamy w Niemczech,wiec jesli ktos zna niemiecki to tak brzmi pelna diagnoza:
          Verzögerung der Rechttschreibentwicklung.
          Dziekuje za linka.
    • puchata1 Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 14:45
      Czesc
      Jestem podobnie jak Ty w kropce. Moj 6-letni syn byl podejrzewany o ADHD
      okazalo sie ze jest nad wyraz ruchliwy, ale ADHD nie ma (choc to bardzo blisko
      bo ma brak kontroli swoich zachowan i brak koncentracji). Teraz psycholog
      przedszkolny tez zauwazyla ze chyba ma dysleksje.
      Nie bardzo wiem jak sobie z tymporadzic, ale najpierw zdiagmozujemy go na
      dysleksje, to pierwszy krok, ktory zamierzam podjac, a pozniej probowac jakis
      cwiczen
      Pozdrawiam swiatecznie!!
    • szkola.be Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 18:05
      Całkiem poważnie polecam wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=374&w=38970212
      No bo po co tą ortografią katować dziecko ?
      Lepiej uprościć ortografię. Można łatwo w języku polskim zlikwidować
      ó, rz, i ch. Więc dlaczego tego nie zrobić?
      Kłopoty z ortografią mają praktycznie wszystkie dzieci, nie tylko te z adhd.
      Po co marnować czas na ortografię ?
      • haydut Re: Mam problem- dysleksja! 22.12.06, 20:58
        Jesli robi Ci to jakas roznice-mieszkamy w Niemczech wink
    • iwonapa Re: Mam problem- dysleksja! 23.12.06, 19:57
      O ile dobrze przeczytałam ,to wolne tłumaczenie brzmi: zaburzenie rozwoju
      prawidłowego pisania - więc to dysortografia. Dysleksja przejawia się
      trudnościami w czytaniu, to tak w ogromnym skrócie
    • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 23.12.06, 21:25
      Dysleksja to problemy z czytaniem, dysgrafia to problemy ze strona graficzna
      pisma, dysortografia to problemy z ortografia. Nazwa "dysleksja" jest również
      stosowana jako ogólna nazwa wszystkich tych zaburzeń.

      Nie dziwi mnie, że u Twojego syna zdiagnozowano dysleksję, mimo że radzi sobie
      całkiem nieźle. Po Dysleksja może występować z różnym nasileniem. Poza tym
      inteligentne dzieci potrafią nieraz świetnie się maskować - same uczą się
      radzić sobie ze swoimi problemami. Diagnozowanie dysleksji u dorosłych jest
      wyjątkowo trudne właśnie ze względu na to, że oni często mają już wypracowany
      szereg strategii radzenia sobie.

      Dysleksji nie należy lekceważyć. Dobrze poprowadzona terapia może zdziałać
      cuda. Istnieją metody pomagania takim dzieciom. Co robić konkretnie, podpowie
      Ci terapeuta. W Polskiej szkole ucniowie otrzymują ulgi, jeśli mają
      zaświadczenie o dysleksji. Podejrzewam, że w Niemchech jest podobnie. Z
      pewnością warto pogadać z wychowawczynią.

      Nie słyszałam, żeby ktoś ukrywał przed swoim dzieckiem, że ma ono dysleksję.
      Wydaje mi się, że trzeba powiedzieć. Dodatkowo wyjaśnić z czym to się je.
      Powiedzieć, że jeśli będzie pracował, to może bardzo dużo zyskać, że
      prawdopodobnie Einstein miał dysleksję, że dyslektycy nie są gorsi tylko inni
      itp.

      Bardzo gorąco polecam Ci kontakt z Polskim Towarzystwem Dysleksji. Pod
      telefonem 022-864-20-66 w poniedzialki w godzinach 14-16 przyjmuje pedagog.
      Udziela za darmo fachowych porad zagubionym rodzicom. Czasem trudno się
      dodzwonić, bo jedna rozmowa trwa zazwyczaj długo, poza tym interesanci
      przychodzą również na miejsce i przez to ona nie zawsze może odbierać telefon,
      ale warto próbować.

      Gdzie Twój syn miał robione badania? Psycholog nic Ci nie wyjaśnił? Pytam z
      ciekawości.
      • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 23.12.06, 23:28
        Cudów się nie spodziewaj. O ile parę lat temu przekonywano mnie, ze usilna
        praca moze pomóc (przy dwojgu starszych dzieciach), o tyle teraz nastawienie
        psychologów i reedukatorow wyraźnie się zmieniło. Nadal mówia, ze dysleksję da
        się zmniejszyć, przy usilnej pracy, ale przy dysortografi rokowania na
        pełne "wyleczenie" sa znacznie gorsze. Na szczęście sa komputery ze
        sprawdzaniem pisowni.
        • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 24.12.06, 11:17
          Mam dysortografie i byłam reedukowana. Błędów prawie nie robię. Właściwie to
          jest ich u mnie chyba mniej niż u przeciętnego Polaka. Myślę, że to zależy od
          stopnia zaawansowania dysleksji i ilości włożonej pracy. Są osoby, którym nie
          da siętak do końca pomóc, ale terapia może dać bardzo dużo.
          • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 24.12.06, 15:51
            Moje dzieci byly reedukowane całe lata. Najusilniej reedukowany najstarszy
            nadal nie potrafi pisać ortograficzne, mimo lat pracy. Dwoje, ktorym
            odpuścilam, ale miały mniej zaawansowaną dysortografię, piszą lepiej, choć nie
            bezbłędnie.
            Problem w tym, ze wyrasta się z nieumiejetnosci nieortograficznego pisania. W
            prawdziwej, głębokiej dysortografii właściwie nie ma możliwosci wyprowadzenia z
            niej delikwenta. Tak przynajmniej teraz tłumaczą mi reedukatorki - ze
            wiekszość "sukcesów" to dzieci nie tyle z dysortografią, ile te piszące
            nieortograficznie. A to nie to samo.
            Dziecko z dysortografią powie prawidłowo, jak się pisze dany wyraz i sekundę
            potem napisze źle. Potrafi na tej samej stronie zrobic trzy różne błedy w tycm
            samym słowie. Nie potrafi prawidłowo przepisac zdania. Czytanie, nawet wielu
            książek tygodniowo, nic nie zmienia w znajomosci prawidłowej pisowni. Tego na
            ogół nie robią dzieci, które po prostu mają kłopoty z nauczeniem się
            ortrografi.
            • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 24.12.06, 22:31
              Dlatego napisałam, że efekty zależą od indywidualnych cech i stopnia nasilenia
              zaburzeń. Nie twierdzę, że zawsze da się pomóc. Uczęszczałam na reedukację ze
              swoją dobrą koleżanką, której niewiele ona pomogła. Niemniej uważam, że mimo
              wszystko niewarto rezygnować. Trzeba próbować.

              Pracuję aktualnie z chłopcem, który ma według mnie bardzo zaawansowaną
              dysgrafię i dysortografię. Nie jestem jeszcze specjalistką w tej dziedzinie.
              Jestem dopiero na trzecim roku edukacji początkowej z reedukacją. Niestety nie
              było nikogo innego, kto mógłby dzieciakowi pomóc, więc robię to ja. Zdaję sobie
              sprawę, że przy takim nasileniu problemów najprawdopodobniej nie uda mi się
              nauczyć go pisać ortograficznie i w związku z tym kładę bardzo duży nacisk na
              umiejętność sprawdzania napisywanych przez siebie tekstów. Na razie zaznaczam
              pojedyńcze wersy, w których robi błędy, daję słownik i proszę go, żeby
              poprawiał. Powolutku pojawiają się pierwsze efekty. Mam nadzieję, że z czasem
              będzie potrafił wyłapać błędy z całego tekstu. Myślę, że gra jest warta
              świeczki. Czy rzeczywiście, napiszę za kilka lat wink

              Wesołych Świąt smile
              • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 25.12.06, 13:05
                U mnie jesyny efekt, jak przyniosła reedukacja, to powazne problemy z samooceną.
                Tak się zastanawiam, czy osiem lat ciężkiej pracy, w momencie gdy wystarczy
                włączyć moduł sprawdzania pisowni, to naprawdę gra warta świeczki. Jak mysle,
                ile rzeczy syn móglby zrobić w tym czasie, rzeczy ktore przynioslyby wymierne
                efekty.
                Bardzo mało dzieci w wyniku reedukacji pisze całkowicie poprawnie. Uczy sie
                tylko stopniowo, ze praca, nawet ciężka, nic nie daje, albo jak daje - to
                niewiele. To nie jest dobra nauka dla dzieci.
                I zastanawiam się, czy naprawdę dziecko powinno sprawdzać kazde słowo w
                słowniku, gdy mozna to zrobić w Wordzie w 10 sekund. Kiedyś uważalam, ze tak.
                Teraz wydaje mi się, że jest to zwykle marnotrawstwo energii. Coś w rodzaju
                uczenia dziecka kaligrafiii... Mnóstwo pary w gwizdek.
                Moeje reedukowane mało intensywnie dzieci przynajmniej nie uznaly po 5 latach
                usilnej, bezustannej nauki, ze sa glupie i niezdatne do nauki. Najstarszy
                przestał uczyc sie w ogóle - bo po co, skoro poświecał pare godzin tygodniowo
                na ortografię, a efektów nie było? Uznał po prostu, ze jest niezdolny i w ogóle
                uczyć się nie moze...
                I jak mi potem powiedziała jego psycholog-terapeuta, ma takich wypadków całe
                mnóstwo.
                • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 25.12.06, 16:30
                  Dobra terapia powinna pomagać budować samoocenę. To jest bardzo istotna część
                  reedukacji. Mój uczeń ma z tym kłopoty ze względu na niepowodzenia szkolne.
                  Staram się dużo chwalić, stawiam 5, daję zadania nie tylko z puli tych, które
                  sprawiają mu trudność, ale i takie, które może zrobić w 100% dobrze, rozmawiam
                  o problemach, wyjaśniam przyczyny, mowię, że to nie jest jego wina, okazuję
                  dużo ciepła i sympatii. Byłoby idealnie, gdyby udało się znaleźć dziedzinę, w
                  której byłby nadprzeciętnie dobry - planuję poprosić mamę, żeby rozejrzała się
                  za czymś takim (samochody, astronomia, rysowanie, konie - cokolwiek).

                  Nie mówię o sprawdzaniu każdego wyrazu ze słownikiem w ręku. Słownik przydaje
                  się tylko czasem. Chodzi o to, żeby sam potrafił wyłapywać błędy. Sądzę, że to
                  się uda, bo on przecież wie, jak dany wyraz powinien być napisany. Jak
                  zaznaczam wers i mówię, żeby znalazł błąd, to pokazuje go często sam, bez
                  żadnej pomocy.

                  Chętnie w ogóle machnęłabym ręką na ortografię, ale w naszym społeczeństwie
                  poprawne pisanie wciąż jest bardzo cenione. Ludzie z reguły nie reagują dobrze
                  na tłumaczenie "jestem dyslektykiem". I nie zawsze jest możliwość pisania na
                  komputerze. Ja na przykład bez reedukacji nie mogłabym zdecydować się na zawód,
                  który wybrałam.
                  • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 26.12.06, 11:18
                    O ile wiem, dysortografia polega na tym, ze uczeń wie, jak powinien być wyraz
                    napisany, ale nie widzi jak pisze źle. Moje starsze dzieci potrafią wobec tego
                    wyłapać sporą część błędów w tekście drukowanym, natomiast absolutnie nie
                    potrafią we własnym. Na tym m.im. polega problem autentycznej dysortografii.
                    Niestety, przyjmujesz też tą samą postawę znaną mi u wielu życzliwych
                    reedukatorów i psychologów - tzn. przyjmujesz, że dziecko bierze za dobrą
                    monetę to, co mu mowia nauczyciele i reedukatorzy, natomiast samo nie myśli i
                    nie wyciąga wniosków. I tu jest własnie błąd. Moje dzieci miały bardzo
                    zyczliwych reedukatorów (nauczyckieli mniej) natomiast sama konieczność uczenia
                    sie intensywnie i bez wiekszych sukcesów tego, co innym przychodziło bez
                    wysiłku powodowało, że ich samocena gwałtownie sie pogarszała. Nie da się
                    wytłumaczyc inteligentnemu dziecku, ktore pracuje, pracuje, pracuje i nadal
                    robi błędy, ze nie ma poważnego problemu, nie jest po prostu "gorsze". Dorośli
                    mówia swoje, a ono po prostu widzi, ze jest niezdolne i głupie (gdyby nie było,
                    to po co wszyscy wazni dla niego ludzie zajmowali by się własnie tym, czego nie
                    umie, a nie tym, w czym jest dobre?). To trochę tak, jakby niezbyt sprawnemu
                    fizycznie dziecku dac zadanie, by biegało równie szybko co rówieśnicy - przy
                    czym sprawa jego biegania angażowala i rodzicow i nauczycieli i specjalnych
                    trenerów. Po pewnym czasie z wolno biegającego dziecka otrzymamy sfrustrowanego
                    dzieciaka, ktory będzie oceniał się przez ten jeden, niezbyt wazny w życiu
                    element. A biegać i tak szybciej nie będzie - moze nawet wolniej, bo za bardzo
                    będzie mu zależało.
                    Każdy w życiu ma jakies ograniczenia. Niektórzy nie moga być tancerzami,
                    niektorzy chirurgami, niektorzy reedukatorami. Niestety, reedukacja, która
                    przynosi 100% sukces zdarza sie niezwykle rzadko i raczej nie dotyczy
                    rzeczywistej dysortografii. Tak wiec po wielu, wielu latach wytężonej pracy
                    dysortograficy i tak nie będą pisać bezbłędnie i i tak część zawodow pozostanie
                    przed nimi zamknięta.
                    • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 26.12.06, 14:49
                      Rzeczywiście pewnie kładzenie zbyt dużego nacisku na reedukację może być
                      szkodliwe. Dziękuję, że mi to uświadomiłaś. Może to kwestia odnalezienia
                      złotego środka? Pracowania, ale z umiarem? Można prowadzić reedukację, ale nie
                      czynić z niej treści życia dziecka. Poświęcać więcej czasu temu w czym jest
                      dobre. Mało sprawne fizycznie dziecko nie musi być mistrzem świata w bieganiu a
                      dysortografik nie musi wygrywać konkursów ortograficznych, ale czasem trzeba
                      podbiec do autobusu lub zostawić notatkę służbową i dobrze by było, gdyby w
                      takiej sytuacji potrafili sobie w miarę poradzić.

                      Dobra wiadomość jest taka, że we Francji zaczęto pomagać dyslektykom zupełnie
                      innowacyjną metodą. Stwierdzono, że dysleksja łączy się z zaburzeniami
                      propriocepcji (świadomości położenia własnego ciała). Z tego wynika, że można
                      leczyć ją przy pomocy odpowiednich okularów, wkładek do butów, ćwiczeń. Na
                      razie czytalam tylko jeden artykul na ten temat i nie mam pojęcia, czy
                      dysleksja jest tam traktowana ogólnie czy jedynie jako zaburzenia w czytaniu.
                      Mam nadzieję, że metoda szybko dotrze do Polski. Zainteresowanym mogę podesłać
                      na maila artykuł z Le Monde po francusku lub tłumaczenie mojej koleżanki.
                      • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 26.12.06, 17:45
                        No właśnie - "olać" dysortografii nie można i się nie powinno. Tez uważam, ze
                        dziecko powinno być reedukowane, ale z umiarem. Tymczasem ze wszystkich stron
                        moj najstarszy słyszał, ze jak się w czymś jest słabym, to trzeba nad tym
                        pracować i pracować, ze dzieci kalekie całe dnie poświecaja na rehablitację (ja
                        tez slyszałam, ze matki takich dzieci potrafią poswiecić wszystko, wiec i mnie
                        mnie nie ma prawa brakować czasu), ze jak ktoś ma dysfunkcję, to powinien
                        poswiecić czas na to, by być czlowiekiem zdrowym, a nie z dysfunkcjami. No iw
                        wlsnie to powtarzanie, czego nie bedzie mogł robić kompletnie go dołowało (jak
                        sie nie nauczysz, to przecież nie bedziesz mógł zostać..., jak ludzie bedą
                        traktowali dorosłego. ktory robi błędy itd). To jest akurat zdanie, którego
                        NIGDY dziecko z dysortografią nie powinno uslyszeć, poniewaz prawdopodobnie
                        bedzie robilo błędy i wobec tego od razu uzna się za osobe przegrana, niezdolna
                        do kariery zawodowej, skazana na proste prace fizyczne.
                        W ten sposób moje dziecko stało się dysortografikiem, a nie zwykłym dzieckiem z
                        kłopotami z ortografią. Ta dysfunkcja stała się najbardziej dominująca cechą,
                        wokół ktorej kręcił sie jego świat. Trzy razy w tygodniu przez pół godziny
                        przekonywał sie bowiem, ze jest idiotą, ktory nie potrafi wykonywac
                        najprostszych zadań. Gdyby nie pomoc psychologa dziecko niezwykle inteligentne
                        nie skonczyłoby pewnie nawet szkoly podstawowej. A nie było obecnie studentem
                        ostatniego roku psychologii i nie konczyło dodatkowo kierunku pedagogicznego.
                        Syn reedukowany był przez lat 11. Notatki słuzbowej pisanej ręcznie nie bedzie
                        mógł nigdy zostawić, podobnie jak jego ciotka, specjalista miedzynarodowy w
                        dziedzinie ochrony zabytków, ktora zna 6 języków (w tym arabski), a nie moze
                        nawet napisać kartki z wakacji.
                        Wydaje mi sie, ze reedukacja moich młodszych dzieci (raz w tygodniu, trochę
                        samodzielnych ćwiczeń w specjalnych zeszytach, a poza tym pozostawienie dzieci
                        w spokoju) zaowocowała i lepszymi efektami - robia mniej błędów i znacznie
                        lepszymi ogólnymi wynikami w nauce.
                        Tak więc wzywam wszystkich przyszłych reedukatorów - aby nie przekonywali
                        dzieci, że cięzka praca przyniesie całkowite wyleczenie - bo to nieprawda. Że
                        bez nauczenia się ortografii ich szanse na pracę gwałtownie spadają - bo to tez
                        nie musi być prawda. Owszem, warto powiedzieć, ze ich dysfunkcja powoduje, ze
                        pewne działy są przed nimi zamknięte, ale to jeszcze nie nieszczęście. Lepiej -
                        jak wynika z moich doświadczeń - bagatelizować przypadłość, choć praować nad
                        nią, niż przekonywac dziecko, ze MUSI się jej pozbyć.
                        A - i moje dzieci miały róznorodne cwiczenia - nic to im nie pomoglo,
                        niestety...
                        • dorota.konowrocka Re: Mam problem- dysleksja! 26.12.06, 22:29
                          Myslę, że Twoja strategia - nie olewać, ale bagatelizować, pracować troszkę, ale
                          nie robić z tego wielkiego halo - jest całkowicie słuszna. Moje dzieci jeszcze
                          za małe, zeby ocenic z praktyki, ale intuicja podpowiada, ze to jest to. I
                          powiem Ci, że jest (był, zmarł w 1985 roku) taki facet, nazywał się John Holt,
                          który napisał kilkanaście - doskonałych - ksiązek (m.in. How Children Fail i How
                          Children Learn), w których wyjaśniał, uzasadniał i podpieral przykładami Twój
                          punkt widzenia. Przeciwstawiał sie nieustannemu poprawianiu małych dzieci
                          robiących błędy w mowie, ciągłemu ćwiczeniu, korygowaniu i "nadganianiu" na
                          polach, na których dziecko było słabsze. Tak jak Ty, twierdził, że ukryty
                          przekaz "jesteś po prostu głupi, bo nie potrafisz się tego nauczyć" jest o wiele
                          silniejszy niż jakiekolwiek pozytywne efekty; a zostawione samo sobie dziecko
                          szybciej samo skoryguje swoje blędy niż to poddane ciągłej presji nauczycieli i
                          edukatorów. Holt pisał w czasach, gdy amerykański system szkolnictwa był mniej
                          więcej w tym punkcie, co nasz - testy, "etykietki" dyslektyka, adhd, dysgrafika
                          itp., silny nacisk na "ogromną rolę dobrej edukacji w przyszłym życiu". Nie będę
                          tu wyjasniać całego światopoglądu Holta, bo sie nie da, ale twierdził m.in. że
                          "problemy" dzieci nie są problemami dzieci - są problemami szkoły. Innymi słowy:
                          inteligentne z natury dzieci głupieją w szkole, bo metodologia nauczania nie
                          uwzględnia kompletnie ani tego, w jaki sposób ludzie naturalnie się uczą (w
                          sposób chaotyczny, nieuporządkowany, falami /okresy ogromnego zainteresowania
                          danym tematem przerywane są okresami kompletnego braku zainteresowania/, budując
                          cały czas sieć powiązań z posiadaną wiedzą, na podstawie doświadczeń,
                          emocjonalnie), ani tego, że uczą się różnych rzeczy w różnym tempie, w różnym
                          wieku, w różnym stopniu (niektóre dzieci uczą sie czytać w wieku lat czterech, a
                          inne w wieku lat 11. Kiedy mają lat kilkanaście, i jedne, i drugie czytają
                          podobnie). OK, nie będę się już rozwodzić, polecam lekturę, chciałam tylko
                          napisać, że za Twoimi mądrymi słowami przemawawiają nie byle jakie autorytety smile

                          Dorota
                          • nejmamon Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 09:35
                            Jestem już dorosła i mam stwierdzoną dysortografię. Walczyłam z nią wiele lat.
                            Zawsze byłam piątkową uczennicą tylko za błędy dostawałam 2. Mimo ogromnego
                            zapału nie udało mi się wyeliminować problemu. Teraz umiem sobie z tym radzić,
                            ponieważ posługuję się praktycznie zawsze komputerem.
                            Mój 11 letni syn też robi straszne błędy a ładnie pisze i dość słabo czyta. On
                            w przeciwieństwie do mnie bardzo kiepsko się uczy. Zastanawiam się czy
                            odziedziczył po mnie tą przypadłość.
                            Czy możecie mi napisać jak obecnie się diagnozuje dysekcję. Gdzie powinnam się
                            udać w tej sprawie.
                            Czy długo to trwa - polonistka w szkole mówiła mi że mogę nie zdążyć z diagnozą
                            przed testami do gimnazjum.
                            • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 09:48
                              Dysleksję możeesz zdiagnozować w poradni psychologiczno-pedagogicznej (szkola
                              da Ci adres), ale tam rzeczywiscie może sie okazać, ze czas oczekiwania na
                              wizytę jest długi.
                              Mozna też zdiagnozowac w poradni dysleksji - w Warszawie jest kilka prywatnych.
                              Tam czas oczekiwania jest krótki, ale trzeba płacić.
                              • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 10:16
                                Pisałyśmy jednocześnie smile
                            • anulex Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 10:12
                              Dysleksję diagnozuje się w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Samo badanie
                              trwa koło 3 godzin. W przypadku młodszych dzieci czasem dzieli się je na
                              części, żeby uniknąć fałszowania wyników przez zmęczenie. Nie wiem, jaki jest
                              czas oczekiwania na badanie w państwowych poradniach. Zależy to zapewne od
                              regionu. Warto spytać w swojej rejonowej poradni (adres podadzą Ci w szkole). W
                              prywatnej poradni zrobią badanie od ręki, ale koszt jest duży i musisz się
                              upewnić, że poradnia ma prawo wydawać wiążące opinie do egzaminów.

                              Badanie do egzaminu gimnazjalnego musi być wykonane przed 30 września roku
                              szkolnego, w którym dziecko będzie miało egzamin. Nie warto odkładać tego na
                              ostatnią chwilę, bo tuż przed 30 września wszyscy pchają się do poradni i może
                              się okazać, że nie będzie już dla Was terminu (nawet w poradniach prywatnych).
                              Najlepiej iść po zaświadczenie do egzaminu już w piątej klasie. I jeśli opinia
                              ma być uznawana na egzaminie, powinno być w niej zaznaczone, że do egzaminu się
                              odnosi - więc przed badaniem dobrze jest powiedzieć psychologowi, że między
                              innymi o ten egzamin chodzi.

                              Badanie robi psycholog. Składa się ono z reguły z testu na inteligencję i
                              dodatkowych testów mających ocenić, czy dziecko ma dysleksję (nic
                              strasznego wink). Przed badaniem warto powtórzyć zasady ortografii. Dodatkowo
                              trzeba wziąć ze sobą jakiś zeszyt dziecka i ewentualnie dane dotyczące chorób,
                              które mogłyby mieć wpływ na problemy z nauką (wada wzroku, kłopoty ze słuchem
                              itp).
                              • nejmamon Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 10:46
                                Dziękuję za informacje. Już zapisałam się do poradni na początek lutego.
                                Mam jeszcze jedno pytanie - czy wstrząśnienie mózgu w dzieciństwie może mieć
                                wpływ na dysleksję i na problemy w nauce?
                                • verdana Re: Mam problem- dysleksja! 27.12.06, 15:12
                                  Raczej stawiałbym na dziedziczność. Złe wyniki w nauce jeszcze o niczym nie
                                  świadczą - bardziej miarodajny jest ogólny rozwoj dziecka, a nie stopnie w
                                  szkole.
Pełna wersja