Kto wydaje decyzję o przyjęciu do przedszkola.

IP: *.acn.waw.pl 04.04.03, 15:50
Witam !
Jestem mamą niepracującą - nie z własnego wyboru niestety - i chcę od
września posłać synka do przedszkola a sama zacząć gdzieś pracować. chciałam
się dowiedzieć kto decyduje o tym czy dzicko jest czy też nie jest przyjęte
do przedszkola. Co zrobić jeśli dziecko nie zostanie przyjęte ?
    • sasky7 Re: Kto wydaje decyzję o przyjęciu do przedszkola 04.04.03, 16:47
      Witam mamę Jasia.
      Decyzję o przyjęciu dziecka do przedszkola podejmuje dyrektor.
      Jest jeden , ale za to ważny, wyjątek - jeśli podań o przyjęcie dziecka do
      przedszkola wpłynie więcej, niż jest miejsc w przedszkolu - musi zebrać się
      komisja ( dyrektor, ktoś z kadry pedagogicznej oraz z tzw. góry)i ta ustala
      decyzję o przyjęciu. Komisja kieruje się następującymi kryteriami( w
      kolejności):
      - obydwoje rodzice dziecka pracują
      - rodzic samotnie wychowuje dziecko (śmierć współpartnera, rozwód)
      - dziecko nauczycielskie("niepisane prawo")
      Jeśli zostaną jeszcze wolne miejsca - dyrektor przyjmuje dzieci,których jedno z
      rodziców pracuje.
      Na pewno kryterium nie są:
      -zarobki rodziców
      -"rejonizacja"
      Życzę...wielu wolnych miejsc i trafnego wyboru przedszkola.

      • _jana Re: sprostowanie 04.04.03, 17:58
        do wypowiedzi powyższej
        wszystko prawda
        tylko
        po samotnych rodzicach,są jeszcze inwalidzi

        a co do dzieci nauczycielskich to jest to jak najbardziej pisane prawo
        dzisiaj sobie dokładnie przczytałam na drzwiach przedszkola "wytyczne" (chyba
        kuratorium jeśli nie ministra)
        i zbulwersowało mnie to
        następna korporacja!
        • Gość: olinerkha Re: sprostowanie IP: *.chello.pl 06.04.03, 23:20
          witam,
          Nie bardzo rozumiem dlaczego tak Cię to zbulwersowało. Po pierwsze, jeśli jest
          to "pisane prawo" to chyba trudno mówić o korupcji. Ja bym to raczej nazwała
          lojalnością zawodową. Wątpię, aby taki przywilej mógł być nadużywany - trudno
          mi sobie wyobrazić, aby ktoś został nauczycielem tylko z tego powodu... A poza
          tym chyba powinno nam zależeć na tym aby nauczyciele nie musieli martwić się o
          opiekę nad swoimi dziećmi, aby mogli poświęcić swoją uwagę naszym pociechom.
          pozdrawiam,
          Ola (absolutnie nie nauczycielka)
          • _jana Re: ?? 07.04.03, 15:17
            A czy ja wspomniałam gdzieś o korupcji?
            Chyba,że masz na myśli k-o-r-p-o-r-a-c-j-ę.Czytaj uważniej.
            smile

            Twój sposób myślenia potwierdza tylko chore rozwiązania,do których naród
            przyzwyczaił się przez lata.
            Dlaczego ma byc jakaś lojalność?
            Czyli dzieci sędziów i prokuratorów mają być lepiej traktowane przez wymiar
            sprawiedliwości (lojalniej niż szary obywatel)
            Dzieci lekarzy mają też być lojalniej traktowani?
            Dzieci nauczycieli akademickich też powinni być traktowani lojalniej.
            Wymieniać dalej??

            Dlaczego mam się martwić,czy naucyciele mają zapewnioną opiekę nad swoimi
            dziećmi?
            A maszynista,a motorniczy,który mnie wiezie do pracy?On też ma dzieci.
            A lekarz,który robi zabieg,operację?On też ma dzieci.

            Itd.itd


            • Gość: oma do -jany IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.04.03, 17:03
              A własciwe dlaczego Ciebie tak bulwersuje to, że dzieci nauczycieli mają
              pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Czyzby w Twoim miescie było tak duzo
              dzieci nauczycielskich w wieku p-lnym, że przez nie inne dzieci, ktorych
              rodzice nie są nauczycielami, nie maja miejsca w przedszkolu? Watpię.
              • mam-darynka Re: do -jany 07.04.03, 17:57
                W innych krajach to sie nazywa "benefity" - gdy ktos procz wyplaty ma dodatkowe
                korzysci z wykonywania jakiegos zawodu czy pracy w okreslonej instytucji. Tak
                wiec np. pracownicy linii lotniczych i ich rodziny maja prawo do okreslonej
                ilosci darmowych przelotow w ciagu roku, pracownicy szpitali moga korzystac
                z urzadzen poza kolejnoscia i ich rodziny moga korzystac z lepszych pokoi bez
                dodatkowej oplaty itd. Mysle, ze owym "benefitem" w zawodzie nauczycielskim
                jest np. prawo do umieszczenia dziecka w placowce szkolnej czy przedszkolnej
                zgodnie z wyborem i poza kolejnoscia. Ja sama korzystam z pewnych przywilejow
                zwiazanych z moim zawodem wiec trudno by mi bylo krytykowac to, ze ktos inny ma
                owe "benefity". Trudno mi sobie wyobrazic, Jana, ze Ty nie masz zadnych
                niepisanych czy tradycyjnie ustanowionych przywilejow w swojej pracy. Jest to
                naturalne, ze ludzie korzystaja z wykonywania jakiejs profesji nie tylko biorac
                wyplate ale majac jeszcze inne formy "wynagrodzenia". Nie ma w tym nic zlego
                zwlaszcza jesli jest to podane do wiadomosci publicznej.
                • _jana Re: do -jany 07.04.03, 18:30
                  To co robi pracodawca prywatny,to jego sprawa.Może sobie dawać różne bonusy do
                  woli.
                  Ale my mówimy o pracy państwowej.
                  Co do dostępności dzieci do przedszkoli,to właśnie tak się składa,że jest ich
                  za mało.W moim mieście jest ich za mało.
                  Przypominam,że przedszkole to nie tylko przechowalnia dzieci,aby rodzice mogli
                  pracować.
                  Zgodnie z zaleceaniami i wytycznymi powinna być powszechna dostępność do
                  przedszkoli,ale nie ze względu na rodziców i ich problem z opieką nad
                  dzciekiem,ale ze względu na DZIECKO.Bo to ono potzrebuje kontaktu z
                  dziećmi,nauczania i wszystkiego tego,co może dać przedszkole,a nie da
                  przebywanie w domu.
                  Tak,bulwersuje mnie,że oprócz istniejących udogodnień dla nauczyceieli dochodzą
                  jeszcze te,które faworyzują ich DZIECI.
                  Dlatego porównanie do linii lotniczych jest chybione.
                  Adwokaci i radcowie też się bronią rękoma i nogami przed zabraniem im
                  przywilejów.I też mówią,że nie ma nic dziwnego w tym,że to ich dzieci w 1
                  kolejnosci są przyjmowane na aplikację.smile)
                  Porozmawiajcie z lekarzami,którzy chcą sie dostać na te lepsze
                  specjalizacje.Tam też dzieci mają przywileje.smile)
                  A to,że u nauczycieli jest to jawne? W tym sęk.Ta grupa ma wyjątkowe plecy
                  wiec już nawet nie udaje.
                  • sasky7 Re: do -jany 07.04.03, 19:35
                    Zabierzmy przy okazji:
                    -darmowe bilety kolejowe dla pracowników PKP,
                    -darmowe bilety autobusowe dla pracowników MPK,
                    - wejścia bez kolejki do lekarza dla pracowników służby zdrowia,
                    - znajomości przy przyjmowaniu dzieci nauczycielskich,
                    -zwolnienie pracowników RTV z abonamentu (to już chyba zabrano),
                    -furę węgla dla pracowników kopalniwink))))
                    Śmieszne...
                    Same super bogate resorty.To nie przemysł, to usługi...
                    W moim mieście jest 800 wolnych miejsc w przedszkolach-tak podaje p.naczelnik
                    Wydziału Oświaty.Jeszcze miesiąc temu z tej okazji chciano zlikwidować 7
                    przedszkoli-bynajmniej nie tych "najsłabszych",mających wolne miejsca i nie
                    cieszących się uznaniem wśród dzieci i rodziców.
                    Mojej koleżanki-nauczycielki- dziecko chciało dostać się do klasy integracyjnej
                    do kl.I szkoły podstawowej.I nic.To PRAWO jest "nie pisane" i wcale nie bywa
                    zawsze respektowane.
                    To na otarcie łezsmile))
                    Pozdrawiam
                  • olinerkha Re: do -jany 07.04.03, 20:04
                    Witam,
                    Rzeczywiście cos mi nie poszło z ta korupcją i bije sie w piersi...
                    Ale mimo to nie mogę się z Tobą zgodzić.
                    Wydaje mi się, że jeśli państwo (czyli nas podatników) nie stać na godziwe
                    opłacanie nauczycieli, to należy im się chociaż taki "poza finansowy" bonus (co
                    zresztą jak moje przedmówczynie zauważyły nie jest właściwe tylko tej profesji).

                    > Co do dostępności dzieci do przedszkoli,to właśnie tak się składa,że jest ich
                    > za mało.W moim mieście jest ich za mało.

                    Staram się zrozumieć Twoją frustracje z tego powodu, ale to chyba nie jest
                    wina "nauczycielskich dzieci"

                    > Przypominam,że przedszkole to nie tylko przechowalnia dzieci,aby rodzice
                    mogli
                    > pracować.
                    > Zgodnie z zaleceaniami i wytycznymi powinna być powszechna dostępność do
                    > przedszkoli,ale nie ze względu na rodziców i ich problem z opieką nad
                    > dzciekiem,ale ze względu na DZIECKO.Bo to ono potzrebuje kontaktu z
                    > dziećmi,nauczania i wszystkiego tego,co może dać przedszkole,a nie da
                    > przebywanie w domu.

                    Nikt tego nie kwestionuje, ani nie kwestionował.

                    > Tak,bulwersuje mnie,że oprócz istniejących udogodnień dla nauczyceieli
                    dochodzą jeszcze te,które faworyzują ich DZIECI.

                    A jakie to wielkie udogodnienia mają nauczyciele?
                    Krótszy tydzień pracy? Co z tego, że etat nauczycielski liczony ilością godzin
                    dydaktycznych jest ok dwókrotnie ( nie wiem dokładnie ile, ale wydaje mi się że
                    to 18 godzin)mniejszy niż innego pracownika, jeśli do tego powinnaś dadać co
                    najmniej połowę (o ile nie tyle samo) na przygotowanie się do zajęć +
                    sprawdzanie klasówek, kartkówek, wypracowń czy czego tam jeszcze + zebrania z
                    rodzicami + ewentualne wycieczki...
                    Wakacje?
                    To fakt, ale jest to naturalna specyfika tego zawodu i trudno żeby nauczyciele
                    bili się w piersi, że dzieci mają wolne. Przecież nie będą siedzieć w szkole i
                    jej pilnować?

                    > Dlatego porównanie do linii lotniczych jest chybione.

                    Chyba nie jest do końca chybione, bo jeśli pracownicy linii lotniczych (i ich
                    rodziny) mają tańsze bilety to dzieci takich osób też są faworyzowane, bo nie
                    wielu (relatywnie) rodziców z poza tej branży stać luksus latania samolotami, a
                    podróże przecież kształcą wink

                    > Adwokaci i radcowie też się bronią rękoma i nogami przed zabraniem im
                    > przywilejów.I też mówią,że nie ma nic dziwnego w tym,że to ich dzieci w 1
                    > kolejnosci są przyjmowane na aplikację.smile)
                    > Porozmawiajcie z lekarzami,którzy chcą sie dostać na te lepsze
                    > specjalizacje.Tam też dzieci mają przywileje.smile)

                    Nie porównywałabym ilości miejsc na aplikacje czy specjalizacje z ilością
                    miejsc w przedszkolach...

                    > A to,że u nauczycieli jest to jawne? W tym sęk.Ta grupa ma wyjątkowe plecy
                    > wiec już nawet nie udaje.

                    Ale gdzie te plecy?

                    pozdrawiam serdecznie
                    Ola
                    • _jana Re: do -jany 07.04.03, 21:10
                      Kolejny dowód na to, jak nas sobie uchowano.smile)
                      Czy ja wiem,czy nauczyciele tak mało zarabiają?W porównaniu do innych zawodów
                      (również na posadach państwowych o podobnych kwalifikacjach,albo nawet
                      poważniejszych obowiązkach) chyba nie.Ale to,że ich zawód jest specjalny,że są
                      pokrzywdzeni-to fakt medialny,ciężko zapracowany przez lata.Wytworzony przez
                      prl,który miał jeszcze kilka innych ulubionych zawodów.
                      Pytasz o plecy.No cóż,powinnaś wiedzieć,że istnieje coś takiego jak ZNP,którego
                      siła oddziaływania jest potężna.To też twór prlowski tak wdzięcznie
                      współpracujący zawsze z sld.smile))

                      Argument o klasówkach mnie nie przekonuje.Każdy musi w swoim zawodzie się
                      przygotowywać,czytać,rozwijać.Bez tego stoi w miejsce.Przygotowanie klasówki,
                      to nie jest ciężka praca naukowa.Sprawdzenie chyba też nie.
                      Za darmo tego nie robią.

                      Ale pomijąc to,uważam,ze to co powiedziałaś jest bardzo niebezpieczne.
                      Państwo nie wynagradza,to my się złóżmy na bonusy.Podobna logika kieruje
                      rodzicami przy okazji Dnia Nauczyciela.Moja koleżanka nie wiedziała,że trzeba
                      dać Pani prezent ( w przedszkolu!!!).No teraz już wie,jak jej dziecko "przez
                      przypadek" nie dostało dokładki surówki,albo wyjątkowo dla niej zabrakło
                      kredek.smile))
                      Jak chcesz to się na to gódź,ja nie.Dla mnie to jest nieuczciwe,nieprzyzwoite i
                      demoralizujące.
                      To,że jak piszesz inne zawody też "tak mają" niczego nie dowodzi.Podane
                      przykłady są często firmami prywatnymi (na zachodzie)i to jest kwestia
                      rozwiązań socjalnych w danej firmie.Przedszkole to nie firma.A jeśli są
                      patologie,(u nas wciąż sa i narzekamy na nie zdaje się) to trzeba je zwalczać,
                      a nie tłumaczyć.I do tego powinniśmy dążyć.

                      Nie wiem,po co piszesz o moich frustracjach?Skoro ich nie ma.Jeśli czyjeś uwagi
                      na temat patologii kojarzysz z tym,że mówi o "swoim mieście" to gratuluje.smile)
                      Skąd wiesz,może to i Twoje miasto?smile))


                      Błagam,nie pisz,że nauczyciele, drugą połowę czasu przygotowują się.Do czego?
                      Pokaż mi takich nauczycieli.smileSiłaczka to była,ale dawno temu.wink
                      Co do wycieczek-pamiętam,ze nauczyciele lubili na nie jeździć-bo były za
                      darmo.smile)


                      > Przypominam,że przedszkole to nie tylko przechowalnia dzieci,aby rodzice
                      mogli
                      > pracować.
                      > Zgodnie z zaleceaniami i wytycznymi powinna być powszechna dostępność do
                      > przedszkoli,ale nie ze względu na rodziców i ich problem z opieką nad
                      > dzciekiem,ale ze względu na DZIECKO.Bo to ono potzrebuje kontaktu z
                      > dziećmi,nauczania i wszystkiego tego,co może dać przedszkole,a nie da
                      > przebywanie w domu.

                      "Nikt tego nie kwestionuje, ani nie kwestionował."

                      Chyba jednak kwestionujesz skoro piszesz:
                      "A poza
                      tym chyba powinno nam zależeć na tym, aby nauczyciele nie musieli martwić się o
                      opiekę nad swoimi dziećmi, aby mogli poświęcić swoją uwagę naszym pociechom"

                      Każdy ma dzieci i nie naszą sprawą powinno być, czy dana osoba ma zapewnioną
                      opiekę nad dziećmi.Czy myślisz,że jak ktoś opiekuje się Twoim dzieckiem,to Ty
                      jesteś obowiązana do uniżoności.Ja wiem,tak nas przećwiczyli,że drżymy o swoje
                      dzieci,ale może jednak rozsądek tzreba dopuścić?

                      Piszesz,że:
                      "Nie porównywałabym ilości miejsc na aplikacje czy specjalizacje z ilością
                      miejsc w przedszkolach..."

                      nikt nie porównuje ilości miejsc tylko mechanizmy i logikę przy naborze.

                      Polecam lekturę artykułu,jak pani nauczycielka pobiła "niechcący" dziecko na
                      krakowskim Kazimierzu. (dzieciak leży w szpitalu)"niechcący" to opinia
                      lojalnych kolegów.Nawet nie dopełniono obowiązku powiadomienia odpowiednich
                      władz.To tak z lojalności do koleżanki.Wcześniej byly skargi,ale nikt nie
                      zareagował. Koleżankę się chroni.smile

                      A tak przy okazji.Po przeanalizowaniu zawodów,które mogę wykonywać po
                      ukonczeniu swoich studiów i ogromu pracy jaki się wkłada przy jego
                      wykonywaniu,żałuję,że nie zostałam nauczycielką.To świetny zawód dla
                      kobiety,która chce być mamą.Wiem,że trudno zostać nauczycielką i dostać
                      pracę.Szkoda,że tak późno to zrozumiałam.Może też byłam podatna na pranie
                      mózgu? smile Inni jak widać zrozumieli to wcześniej.

                      Nie słyszałam jeszcze nikogo,kto by w Polsce nie narzekał.Więc jak słyszę
                      nauczyciela,który narzeka,to mnie to nie rusza.Bo wszyscy to robią.big_grin




                      • olinerkha Re: do -jany 07.04.03, 22:40
                        Uff, nie miałam świadmości, że ta dyskusja może zajść aż tak daleko... Ale sama
                        jestem sobie winn, bo się rozpędziłam. Tak naprawdę, to chodziło mi tylko o to,
                        że dla mnie (podkreślam) ten "przywilej nauczycielski" to część socjalu. A
                        nauczyciele pewnie są różni( i dobrzy i źli, jak we wszystkich zawodach). Tak
                        na koniec, wszystkie opisane przeze mnie sytuacje nie są fikcją. O zawodzie
                        nauczyciela pisałam wg swej najlepszej wiedzy - z obserwacji.
                        pozdrawiam
                        Ola
                        PS:ok, ujawnie się - to właśnie ja jestem tym "zmanierowanym" dzieckiem
                        nauczycielskim
    • Gość: anma Re: Kto wydaje decyzję o przyjęciu do przedszkola IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.03, 22:41
      Uważam, ze w firmach państwowych, a takze szkołach , przedszkolach nie powinno
      być ŻADNYCH przywilejów, bonusów itp. Państwowe to państwowe, wszyscy płacimy
      podatki i wszyscy powinniśmy miec równe prawa wobec tego co oferuje państwo
      (to taki skrót myslowy). Mamy godzic się na uprzywilejowanie nauczycieli w
      kwestii na przykład przyjęć do przedszkoli? To może na przykład dac dzieciom
      pracowników urzędów miejskich bez kolejki mieszkania kwaterunkowe? Oburza nas
      jak się to dzieje niejawnie więc moze ujawnić. Albo zwolnić z podatku (na
      powiedzmy pierwsze trzy lata pracy) dzieci pracowników urzędów skarbowych?
      Przeciez to tacy sami państwowi pracownicy jak nauczyciele. Wiem, ze to trochę
      prowokacyjne co piszę, ale uważam, że po prostu przyzwyczailiśmy się, że
      nauczyciel, lekarz, policjant to jakiś szczególny zawód. Owszem, są to
      wyjątkowe zawody, a właściwie służby. Ale z łapanki tam nie biora, decyduje
      się każdy samodzielnie na wykonywanie danego zawodu i akurat jesli chodzi o
      nauczycieli to nie od dziś wiadomo jak wyglądają zarobki w tym zawodzie. A
      jednak niektórzy się decydują na tę pracę, bo własnie są wakacje, ferie, mniej
      godzin pracy. Mam w rodzinie dwie nauczycielki(plastyczkę i nauczycielkę
      nauczania początkowego) i one własnie twierdzą, ze własnie to było decydujące
      w wyborze tej pracy.
      Tak na marginesie: miałam ładnych parę lat temu niemiłą sytuację z babcią, za
      którą odebrałam pod jej nieobecność emeryturę. Wszystko było ok, dopóki babcia
      nie zobaczyła ze ma na stoliku całą emeryturę co do grosza. Zrobiła mi
      awanturę, ze nie dałam listonoszowi końcówki, i jak ona teraz przed nim
      wygląda i w ogóle. To tez jest chore. Nie daje listonoszom, nie daję lekarzom
      (no chyba ze idę prywatnie to oczywiście płacęsmile)
      Co innego w prywatnych firmach. Jak firmę stać to niech nawet funduje
      pracownikom wakacje na Hawajach a dzieciom kolonie na Wyspach Bahama.
      Dla scisłosci dodam, ze pracowałam 8 lat w państwowej firmie, bez żadnych
      przywilejów i 3 lata w prywatnej, w której jedynymi "bonusami" były paczki
      Mikołajowe dla dzieci (ale ja wtedy dzieci nie miałam)wink
      Sorry, ze przydługo, ale tak mi wyszło.
      Pozdrawiam
    • pawro2001 Re: Kto wydaje decyzję o przyjęciu do przedszkola 22.04.03, 15:44
      A moje dziecko kiedys nie zostało przyjete do przedszkola, chociaz żona jest
      nauczycielką. I na całe szczeście. Bo poszedł tam rok później i szybko go
      przenieslismy gdzie indziej. A było to tzw. "renomowane przedszkole", do
      którego ciężko było sie dostać. rzeczywiście program edukacyjno-kulturalny był
      tam bardzo bogaty, tyle, że chyba dla dzieci zaniedbanych intelektualnie.
      Pięciolatki traktowano jak trzylatki. Nastepne przedszkole, nieoblegane przez
      rodziców na szczęście okazało sie normalne.
Pełna wersja