Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iza2

16.04.03, 12:00
Pyutanie to było, jest i będzie stawiane wielokrotnie i znudzenie mnie
ogarnia gdy znowu to słyszę. Staram się je ignorować, bo ile można, ale teraz
specjalnie dla Iza2 odpowiadam.
Karmiłam piersią 2 lata. Wybór był oczywisty - moje dziecko będzie karmione
naturalnie, chcę mu przekazać nie tylko najbardziej dostosowany dla niego
pokarm (bo nieszany sztuczne bynajmniej nie są niczym naturalnym), chcę mu
dać odpowiednie przeciwciała (to też było dla mnie ważne), zaspokoić jego
potrzebę bliskości i czułości. Takie były początki.
Karmiłam 2 lata i nie dlatego, że tak spobie założyłam, ale dlatego, że tak
chciało moje dziecko. Nie widziałam przeciwskazań, aby mu to odbierać.
Dla mnie karmienie 2 lata zaczęło w końcu nastręczać trochę trudności -
chciałam nauczyć dziecko samo zasypiać (a nie przy cycu), co nie było takie
proste, gdy byłam w domu. Przez kilka nocy musiałam wychodzić na spacer na
kilka minut, aby dziecko mógł uśpić tata.
Pomogło, wieczorne karmienie zostało zapomniane. Zostało jeszcze poranne.
jednak podczas wakacji, gdy dziecko było z dziadkami również o tym zapomniało
a jak wróciłam nie było tematu. Taki był koniec.\
Karmiłam 2 lata, bo tego chciało moje dziecko a ja nie miałam nic przeciwko.
Nie miałam na celu dowartościowanie się jako matka, bo macieżyństwo nie jest
JEDYNYM celem w moim życiu. Nie miałam żadnej ideologii za, ale nie widziałam
również nic złego w karmieniu tak długo jak dziecko sobie tego życzy.
Jakie są korzyści dla dziecka tak długiego karmienia. Z medycznego punktu
widzenia nie wiem, bo się nie znam za bardzo na medycynie, ale wydaje mi się,
że dla młodego jeszcze żołądka pokarm matki jest niewątpliwie zdrowy.
Jeśli chodzi o sferę psychiczną to obserwowałam poczucie zadowolenia i
bezpieczeństwa u mojego dzicka. Niestety dziecko nam nie powie co wtedy czuje
i dlaczego to robi (możę ktoś kto karmi 5-6 latka może sie zapytaćsmile))
Jednak jeśli widzę, że dziecko się tego domaga, sprawia mu to przyjemność i w
żaden sposób mu to nie zagraża, a ja to akceptuję, to czemu nie spełniać jego
oczekiwań.
Pozdrawiam
    • Gość: Doki ja jako adwokat diabla IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.04.03, 13:10
      Wszystko, co pisze mamillaria jest moze i sluszne, ale
      popatrzcie tez na druga strone.

      mammilaria napisała:

      > Karmiłam piersią 2 lata. Wybór był oczywisty - moje
      dziecko będzie karmione
      > naturalnie,

      "Naturalnie" wcale nie jest rownoznaczne z "lepiej" ani
      "zdrowiej". Lekarstwa tez nie sa naturalne, a bywaja
      potrzebne. Pokarm matki nie musi byc zdrowszy od pokarmu
      sztucznego, jesli matka zyle w zlych warunkach (a wiele
      osob jest skazonych, nawet o tym nie wiedzac).

      chcę mu przekazać nie tylko najbardziej dostosowany dla
      niego
      > pokarm (bo nieszany sztuczne bynajmniej nie są niczym
      naturalnym), chcę mu
      > dać odpowiednie przeciwciała (to też było dla mnie ważne)

      Te argumenty sa istotne tylko w niemowlectwie.
      Przeciwciala: gora do 6 miesiaca, potem juz nie, zreszta
      dziecko ma wlasne przeciwciala. Istotny jest moze
      argument o przeciwcialach przeciw zakazeniom pokarmowym,
      ale na to pomaga tez higiena przygotowywania posilkow.
      Mleko kobiece nie jest najbardzij dostosowanym pokarmem
      dla szybko rosnacego dwulatka: zawiera np za malo zelaza.

      > zaspokoić jego
      > potrzebę bliskości i czułości

      Do tego cyc nie jest niezbedny.

      > ale dlatego, że tak
      > chciało moje dziecko

      Wazniejsze jest czy matka tego chce.

      > trochę trudności -
      > chciałam nauczyć dziecko samo zasypiać

      No, to jest powazny problem, nie jakas tam "trudnosc", IMHO.

      > bo macierzyństwo nie jest
      > JEDYNYM celem w moim życiu.

      Swiete i rozsadne slowa.

      Przeciwko dodam jeszcze: koniecznosc uwazania na diete,
      trudnosci organizacyjne (praca, wyjazdy, nawet wyjscie z
      domu, a co ze zlobkiem czy niania? Pewnie, wszystko jest
      do przejscia, ale skoro sa alternatywy, to trzeba je
      rozwazyc...) Argument o alergiach jest slaby: mozna
      przekazac alergeny pokarmowe z mlekiem matki. No i
      jeszcze: matka, ktora probowala i karmienia piersia, i
      butelka, wie co jest w nocy latwiejsze: wyciaganie
      malucha z lozeczka i podawanie piersi, czy na wpol spiaco
      flaszka do mikrofali, kilkumiesieczny maluch juz umie sam
      trzymac butelke. A nazajutrz tez jest dzien i trzeba wstac...

      Karmienie piersia noworodka i niemowlecia nie da sie
      zastapic niczym. Jest potrzebne, a podawanie sztucznego
      pokarmu takim malenstwom ma tyle samo sensu, co karmienie
      cielat mlekiem kobiecym. Jednak dwulatek moze z
      powodzeniem jest wlasciwie wszystko to, co dorosli- w
      granicach rozsadku, oczywiscie. Dlatego darujcie,
      szanowne Panie, ale bicie rekordu dlugosci karmienia
      piersia ma dla mnie tylez sensu co bicie rekordu w staniu
      na rekach. Mozna, ale po co? Polska to nie Bangladesz,
      gdzie nie ma czystej wody, a poza tym jest glod i mleko
      matki to jedyne czyste i wartosciowe pozywienie zdatne
      dla dziecka w promieniu wielu kilometrow.
      • mammilaria Re: ja jako adwokat diabla 16.04.03, 13:41
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Wszystko, co pisze mamillaria jest moze i sluszne, ale
        > popatrzcie tez na druga strone.
        >
        > mammilaria napisała:
        >
        > > Karmiłam piersią 2 lata. Wybór był oczywisty - moje
        > dziecko będzie karmione
        > > naturalnie,
        >
        > "Naturalnie" wcale nie jest rownoznaczne z "lepiej" ani
        > "zdrowiej". Lekarstwa tez nie sa naturalne, a bywaja
        > potrzebne. Pokarm matki nie musi byc zdrowszy od pokarmu
        > sztucznego, jesli matka zyle w zlych warunkach (a wiele
        > osob jest skazonych, nawet o tym nie wiedzac).


        >
        > chcę mu przekazać nie tylko najbardziej dostosowany dla
        > niego
        > > pokarm (bo nieszany sztuczne bynajmniej nie są niczym
        > naturalnym), chcę mu
        > > dać odpowiednie przeciwciała (to też było dla mnie ważne)
        >
        > Te argumenty sa istotne tylko w niemowlectwie.
        > Przeciwciala: gora do 6 miesiaca, potem juz nie, zreszta
        > dziecko ma wlasne przeciwciala. Istotny jest moze
        > argument o przeciwcialach przeciw zakazeniom pokarmowym,
        > ale na to pomaga tez higiena przygotowywania posilkow.
        > Mleko kobiece nie jest najbardzij dostosowanym pokarmem
        > dla szybko rosnacego dwulatka: zawiera np za malo zelaza.
        >
        > > zaspokoić jego
        > > potrzebę bliskości i czułości
        >
        > Do tego cyc nie jest niezbedny.
        >
        > > ale dlatego, że tak
        > > chciało moje dziecko
        >
        > Wazniejsze jest czy matka tego chce.
        >
        > > trochę trudności -
        > > chciałam nauczyć dziecko samo zasypiać
        >
        > No, to jest powazny problem, nie jakas tam "trudnosc", IMHO.
        >
        > > bo macierzyństwo nie jest
        > > JEDYNYM celem w moim życiu.
        >
        > Swiete i rozsadne slowa.
        >
        > Przeciwko dodam jeszcze: koniecznosc uwazania na diete,
        > trudnosci organizacyjne (praca, wyjazdy, nawet wyjscie z
        > domu, a co ze zlobkiem czy niania? Pewnie, wszystko jest
        > do przejscia, ale skoro sa alternatywy, to trzeba je
        > rozwazyc...) Argument o alergiach jest slaby: mozna
        > przekazac alergeny pokarmowe z mlekiem matki. No i
        > jeszcze: matka, ktora probowala i karmienia piersia, i
        > butelka, wie co jest w nocy latwiejsze: wyciaganie
        > malucha z lozeczka i podawanie piersi, czy na wpol spiaco
        > flaszka do mikrofali, kilkumiesieczny maluch juz umie sam
        > trzymac butelke. A nazajutrz tez jest dzien i trzeba wstac...
        >
        > Karmienie piersia noworodka i niemowlecia nie da sie
        > zastapic niczym. Jest potrzebne, a podawanie sztucznego
        > pokarmu takim malenstwom ma tyle samo sensu, co karmienie
        > cielat mlekiem kobiecym. Jednak dwulatek moze z
        > powodzeniem jest wlasciwie wszystko to, co dorosli- w
        > granicach rozsadku, oczywiscie. Dlatego darujcie,
        > szanowne Panie, ale bicie rekordu dlugosci karmienia
        > piersia ma dla mnie tylez sensu co bicie rekordu w staniu
        > na rekach. Mozna, ale po co? Polska to nie Bangladesz,
        > gdzie nie ma czystej wody, a poza tym jest glod i mleko
        > matki to jedyne czyste i wartosciowe pozywienie zdatne
        > dla dziecka w promieniu wielu kilometrow.
      • mammilaria Re: ja jako adwokat diabla 16.04.03, 13:56
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Wszystko, co pisze mamillaria jest moze i sluszne, ale
        > popatrzcie tez na druga strone.
        >
        > mammilaria napisała:
        >
        > > Karmiłam piersią 2 lata. Wybór był oczywisty - moje
        > dziecko będzie karmione
        > > naturalnie,
        >
        > "Naturalnie" wcale nie jest rownoznaczne z "lepiej" ani
        > "zdrowiej". Lekarstwa tez nie sa naturalne, a bywaja
        > potrzebne. Pokarm matki nie musi byc zdrowszy od pokarmu
        > sztucznego, jesli matka zyle w zlych warunkach (a wiele
        > osob jest skazonych, nawet o tym nie wiedzac).

        MATKA RACZEJ WIE CO JE I W JAKIM STOPNIU JEST SKAŻONA. NIESTETY NIE MAMY
        PEWNOŚCI SKĄD POCHODZI POKARM SZTUCZNY, CO SIĘ TAM MIEŚCI, JAK BYŁ
        WYPRODUKOWANY I PRZECHWYWANY. JAKOŚ BADANIA IMID CZY INNYCH INSTYTUCJI MNIE NIE
        PRZEKONUJA, BIORĄC POD UWAGĘ RÓŻNE PRZEKRĘTY W TEGO TYPU INSTYTUCJACH.
        DLA MNIE NATURALNY ZAWSZE JEST LEPSZY NIŻ SZTUCZNY (W LEKARSTWACH PROBLEM JEST
        NIE LEPSZY -GORSZY, A SKUTECZNIEJSZY - NIESKUTECZNY. MLEKO MATKI NIE JEST W TYM
        WYPADKU LEKARSTWEM A POKARMEM, A TO RÓŻNICA)
        >
        > chcę mu przekazać nie tylko najbardziej dostosowany dla
        > niego
        > > pokarm (bo nieszany sztuczne bynajmniej nie są niczym
        > naturalnym), chcę mu
        > > dać odpowiednie przeciwciała (to też było dla mnie ważne)
        >
        > Te argumenty sa istotne tylko w niemowlectwie.
        > Przeciwciala: gora do 6 miesiaca, potem juz nie, zreszta
        > dziecko ma wlasne przeciwciala.
        ZGADZA SIĘ, DZIECKO MA WŁASNE PRZECIWCIAŁA, ALE PRZECIWCIAŁA OD MATKI MU NIE
        ZASZKODZĄ.

        Istotny jest moze
        > argument o przeciwcialach przeciw zakazeniom pokarmowym,
        > ale na to pomaga tez higiena przygotowywania posilkow.
        > Mleko kobiece nie jest najbardzij dostosowanym pokarmem
        > dla szybko rosnacego dwulatka: zawiera np za malo zelaza.
        OCZYWIŚCIE SAMO MLEKO MATKI NIE WYSTARCZY NAWET DLA 8-10 MIESIĘCZNEGO DZIECKA,
        ALE PRZECIEŻ TAKIE DZIECI SA KARMIONE NIE TYLKO MLEKIEM MATKI. MLEKO KOBIECE
        JEST TU UZUPEŁNIENIEM, NIE JEDYNYM ŻRÓŁEM POŻYWIENIA!!!
        >
        > > zaspokoić jego
        > > potrzebę bliskości i czułości
        >
        > Do tego cyc nie jest niezbedny.
        ALE POMAGA!!
        >
        > > ale dlatego, że tak
        > > chciało moje dziecko
        >
        > Wazniejsze jest czy matka tego chce.
        NO NIE WIEM. CHYBA NIE BYŁABYM W STANIE ZMUSIC MEGO DZICKA DO CYCA, JEŚLI ONO
        NIE CHCE. NIE KIERUJE SIĘ RACZEJ W ŻYCIU ZASADĄ - WSZYSCY MUSZĄ BO JA TAK CHCĘ.
        >
        > > trochę trudności -
        > > chciałam nauczyć dziecko samo zasypiać
        >
        > No, to jest powazny problem, nie jakas tam "trudnosc", IMHO.
        DLA MNIE I DZIECKA TO BYŁA JEDYNIE TRUDNOŚĆ, NIE NAZWAŁABYM TEGO PROBLEMEM, ALE
        WSZYSTKO ZALEŻY OD PUNKTU WIDZENIA
        >
        > > bo macierzyństwo nie jest
        > > JEDYNYM celem w moim życiu.
        >
        > Swiete i rozsadne slowa.
        >
        > Przeciwko dodam jeszcze: koniecznosc uwazania na diete,
        DA SIĘ PRZEŻYĆ, NIE JEST AŻ TAK ŹLE - OCZYWISCIE JEŚLI DZIECKO NIE JEST
        ALERGIKIEM POKARMOWYM
        > trudnosci organizacyjne (praca, wyjazdy, nawet wyjscie z
        > domu, a co ze zlobkiem czy niania?
        W WIELU PRZYPADKACH SPRAWDZA SIĘ POWIEDZENIE CO Z OCZU TO I Z SERCA. 6-8
        MIESIĘCZNE DZIECKO WIE, ŻE JAK NIE MA MAMY TO NIKT MU CYCA NIE DA I PRZEWAŻNIE
        PRZECHODZI Z TYM DO PORZĄDKU DZIENNEGO (MAMA=CYC, TATA = PODRZUCANIA,
        NIANIA=SPACER, ITP)
        Pewnie, wszystko jest
        > do przejscia, ale skoro sa alternatywy, to trzeba je
        > rozwazyc...) Argument o alergiach jest slaby: mozna
        > przekazac alergeny pokarmowe z mlekiem matki. No i
        > jeszcze: matka, ktora probowala i karmienia piersia, i
        > butelka, wie co jest w nocy latwiejsze: wyciaganie
        > malucha z lozeczka i podawanie piersi, czy na wpol spiaco
        > flaszka do mikrofali, kilkumiesieczny maluch juz umie sam
        > trzymac butelke. A nazajutrz tez jest dzien i trzeba wstac...
        KARMIŁA, PRACOWAŁAM I PRZEŻYŁAM. NIE WIEM CO JEST ŁATWIEJSZE CYC CZY BUTELKA,
        BO NIDGY NIE UŻYWAŁAM BUTELKI. JEDNAK CHYBA DLA MNIE JEST PROŚCIEJ W PÓŁŚNIE
        WYJĄĆ DZIECKO Z ŁÓŻECZKA I PRZYSTAWIĆ DO PIERSI, NIŻ LECIEĆ DO KUCHNI, SZUKAC
        BUTELKI, WSTAWIAĆ DO MIKROFALÓWKI - JEŚLI KTOŚ JĄ MA I Z POWROTEM BIEGIEM DO
        DZIECKA?
        >
        > Karmienie piersia noworodka i niemowlecia nie da sie
        > zastapic niczym. Jest potrzebne, a podawanie sztucznego
        > pokarmu takim malenstwom ma tyle samo sensu, co karmienie
        > cielat mlekiem kobiecym. Jednak dwulatek moze z
        > powodzeniem jest wlasciwie wszystko to, co dorosli- w
        > granicach rozsadku, oczywiscie. Dlatego darujcie,
        > szanowne Panie, ale bicie rekordu dlugosci karmienia
        > piersia ma dla mnie tylez sensu co bicie rekordu w staniu
        > na rekach. Mozna, ale po co? Polska to nie Bangladesz,
        > gdzie nie ma czystej wody, a poza tym jest glod i mleko
        > matki to jedyne czyste i wartosciowe pozywienie zdatne
        > dla dziecka w promieniu wielu kilometrow.

        DOKI, NIEKT NIE MÓWI/PISZE, ŻE DZIECKO PRZEZ 2 LATA JEST JEDYNIE NA PIERSI. TAK
        JEST PRZEZ PIERWSZE 6 MIESIĘCY, POTEM DOCHODZĄ INNE PROUKTY. PIERŚ OD 6
        MIESIĄCA JEST JEDYNIE DODATKIEM, A W WIEKU 2 LAT RACZEJ PRZYJEMNOŚCIĄ, NIŻ
        POSIŁKIEM.

        POZDRAWIAM
        MAMMILARIA
        • Gość: Doki no i last but not least... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.04.03, 14:46
          Po pierwsze: nie krzycz. A teraz do rzeczy.

          mammilaria napisała:


          > MATKA RACZEJ WIE CO JE I W JAKIM STOPNIU JEST SKAŻONA.

          Niestety, to nie jest prawda. po pierwsze, skazen nabywa
          sie przez cale zycie, i to nie tylko przez pozywienie,
          ale takze, a czasem przede wszystkim, przez powietrze.
          Mowie tu o tych naprawde niebezpiecznych skazeniach:
          metale ciezkie, dioksyny, parachlorobifenyle, DDT,
          skazenia przemyslowe z miejsca pracy.

          > JAKOŚ BADANIA IMID CZY INNYCH INSTYTUCJI MNIE NIE
          > PRZEKONUJA, BIORĄC POD UWAGĘ RÓŻNE PRZEKRĘTY W TEGO
          TYPU INSTYTUCJACH.

          Podaj przyklad chociaz jednego przekretu w instytucji
          kontrolujacej lub produkujacej odzywki dla dzieci.


          > ZGADZA SIĘ, DZIECKO MA WŁASNE PRZECIWCIAŁA, ALE
          PRZECIWCIAŁA OD MATKI MU NIE
          > ZASZKODZĄ.

          Z pewnoscia nie, bo dziecko je po prostu strawi, jak
          kazde inne bialko. Tylko po co w takim razie tak sie wysilac?

          > MLEKO KOBIECE
          > JEST TU UZUPEŁNIENIEM, NIE JEDYNYM ŻRÓŁEM POŻYWIENIA!!!

          Skoro tak, to nie jest niezastapione.

          > NO NIE WIEM. CHYBA NIE BYŁABYM W STANIE ZMUSIC MEGO
          DZICKA DO CYCA, JEŚLI ONO
          > NIE CHCE. NIE KIERUJE SIĘ RACZEJ W ŻYCIU ZASADĄ -
          WSZYSCY MUSZĄ BO JA TAK CHCĘ.

          Zastosuj te zasade takze do swojego dziecka: nie musi byc
          wcale tak, ze skoro ono chce cyca, to znaczy, ze go dostanie.

          > DA SIĘ PRZEŻYĆ, NIE JEST AŻ TAK ŹLE - OCZYWISCIE JEŚLI
          DZIECKO NIE JEST
          > ALERGIKIEM POKARMOWYM

          Nie chodzi tylko o alergie, ale raczej, a moze przede
          wszystkim o alkohol, przyprawy, niektore mocno pachnace
          potrawy...

          > W WIELU PRZYPADKACH SPRAWDZA SIĘ POWIEDZENIE CO Z OCZU
          TO I Z SERCA. 6-8
          > MIESIĘCZNE DZIECKO WIE, ŻE JAK NIE MA MAMY TO NIKT MU
          CYCA NIE DA I PRZEWAŻNIE
          > PRZECHODZI Z TYM DO PORZĄDKU DZIENNEGO (MAMA=CYC, TATA
          = PODRZUCANIA,
          > NIANIA=SPACER, ITP)

          No! To po co zawracanie glowy z cycem?
          NIE WIEM CO JEST ŁATWIEJSZE CYC CZY BUTELKA,
          > BO NIDGY NIE UŻYWAŁAM BUTELKI. JEDNAK CHYBA DLA MNIE
          JEST PROŚCIEJ W PÓŁŚNIE
          > WYJĄĆ DZIECKO Z ŁÓŻECZKA I PRZYSTAWIĆ DO PIERSI, NIŻ
          LECIEĆ DO KUCHNI, SZUKAC
          > BUTELKI, WSTAWIAĆ DO MIKROFALÓWKI - JEŚLI KTOŚ JĄ MA I
          Z POWROTEM BIEGIEM DO
          > DZIECKA?

          A ja ogladalem i jedno, i drugie (nasza mala byla na
          piersi az 4 miesiace. Nie ironizuje, na tutejsze normy to
          dlugo). Dlaczego biegiem do dziecka? Odmierzyc proszek,
          na to woda, wstrzasnac, 30 s w mikrofali, razem nie
          dluzej niz 2 minuty. No i nie zapominaj, ze sztuczny
          pokarm zapycha lepiej niz mleko kobiece, maluch
          nakarmiony butla wczesniej zacznie przesypiac cala noc.

          No i last but not least: piersi karmiacej kobiety sa
          duze, wieksze, czasem znacznie, od biustu takiej pani, co
          nie karmi. Powoduje to czasem klopoty natury zdrowotnej
          (bole kregoslupa), organizacyjnej (stanik nie pasuje),
          psychicznej (sa kobiety, ktore wolalyby miec mniejszy
          biust, albo np boja sie, ze beda nieatrakcyjne dla
          partnera, badz tez po prostu przeszkadza im to w pracy).
          Nie mowie juz o trudniejszej higienie (a 2-latek umie
          ugryzc).

          Pewnie, kazdy ma swobode wyboru. Ale czynic sobie tytul
          do chwaly, albo chodzic w przekonaniu, ze robi sie dla
          dziecka cos szczegolnie dobrego (juz nie mowie o
          wypominaniu matkom, ze szkodza dzieciom nie karmiac tak
          dlugo) to, moim zdaniem, przesada. Sorry...
          • mammilaria Re: no i last but not least... 16.04.03, 16:44
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Po pierwsze: nie krzycz.
            ???

            A teraz do rzeczy.
            >
            > mammilaria napisała:
            >
            >
            > > MATKA RACZEJ WIE CO JE I W JAKIM STOPNIU JEST SKAŻONA.
            >
            > Niestety, to nie jest prawda. po pierwsze, skazen nabywa
            > sie przez cale zycie, i to nie tylko przez pozywienie,
            > ale takze, a czasem przede wszystkim, przez powietrze.
            > Mowie tu o tych naprawde niebezpiecznych skazeniach:
            > metale ciezkie, dioksyny, parachlorobifenyle, DDT,
            > skazenia przemyslowe z miejsca pracy.

            W TWOIM ROZUMIENIU SKAŻONY JEST CZŁOWIEK, A ŻYWNOŚĆ NIE??? TUTAJ CIE NIE
            PRZEKONAM, JEDNAK JA WIEM CO JEM, A NA CZYM ROŚNIE ROŻLINA LUB ZWIERZE NIE
            WIEM. JESLI WIERZYSZ W REKLAMÓWKI GERBERA LUB INNYCH FIRM, TO TWOJA RZECZ...

            >
            > > JAKOŚ BADANIA IMID CZY INNYCH INSTYTUCJI MNIE NIE
            > > PRZEKONUJA, BIORĄC POD UWAGĘ RÓŻNE PRZEKRĘTY W TEGO
            > TYPU INSTYTUCJACH.
            >
            > Podaj przyklad chociaz jednego przekretu w instytucji
            > kontrolujacej lub produkujacej odzywki dla dzieci.

            CHOCIAŻBY SPRAWA SZAMPONU DLA DZIECI FIRMY J&J. MA POZYTYWNĄ OPINIĘ IMID A
            POWODUJE PPOWAŻNE PODRAŻNIENIA I JEST WRĘCZ ZAKAZYWANA PRZEZ WIELU PEDIATRÓW.
            A SPRAWA MLEKA BEBIKO Z LAT 70??? WYMIENIAC DALEJ??
            >
            >
            > > ZGADZA SIĘ, DZIECKO MA WŁASNE PRZECIWCIAŁA, ALE
            > PRZECIWCIAŁA OD MATKI MU NIE
            > > ZASZKODZĄ.
            >
            > Z pewnoscia nie, bo dziecko je po prostu strawi, jak
            > kazde inne bialko. Tylko po co w takim razie tak sie wysilac?

            JA KARMIĄC PIERSIĄ SIE NIE WYSILAŁAM, ROBIŁAM TO Z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ
            WOLI. PO CO SIĘ W OGÓLE WYSILAĆ I MIEĆ DZIECI???
            >
            > > MLEKO KOBIECE
            > > JEST TU UZUPEŁNIENIEM, NIE JEDYNYM ŻRÓŁEM POŻYWIENIA!!!
            >
            > Skoro tak, to nie jest niezastapione. - TAK W WIEKU 6 MIESIECY MOZNA JE
            ZASTĄPIĆ. W DOROSŁYM ŻYCIU NIEKTÓŻY TEŻ ZASTĘPUJĄ WODĘ WÓDKĄ...
            >
            > > NO NIE WIEM. CHYBA NIE BYŁABYM W STANIE ZMUSIC MEGO
            > DZICKA DO CYCA, JEŚLI ONO
            > > NIE CHCE. NIE KIERUJE SIĘ RACZEJ W ŻYCIU ZASADĄ -
            > WSZYSCY MUSZĄ BO JA TAK CHCĘ.
            >
            > Zastosuj te zasade takze do swojego dziecka: nie musi byc
            > wcale tak, ze skoro ono chce cyca, to znaczy, ze go dostanie.

            JA ZASADĘ NIENARZUCANIA WOLI STOSUJE GŁÓWNIE DO SIEBIE. JEŚLI MNIE KTOŚ O COŚ
            POPROSI STARAM SIĘ TO ZROBIĆ, ALE CÓŻ, NEI WSZYSCY SĄ TACY SAMI...
            >
            > > DA SIĘ PRZEŻYĆ, NIE JEST AŻ TAK ŹLE - OCZYWISCIE JEŚLI
            > DZIECKO NIE JEST
            > > ALERGIKIEM POKARMOWYM
            >
            > Nie chodzi tylko o alergie, ale raczej, a moze przede
            > wszystkim o alkohol, przyprawy, niektore mocno pachnace
            > potrawy...

            TO CHYBA CZYSTY SADYZM PIĆ ALKOHOL I PALIĆ ZARÓWNO W CZASIE CIĄŻY I KARMIENIA.
            ALE CÓŻ KAŻDY MA INNĄ HIERARCHIĘ WARTOŚĆI...
            >
            > > W WIELU PRZYPADKACH SPRAWDZA SIĘ POWIEDZENIE CO Z OCZU
            > TO I Z SERCA. 6-8
            > > MIESIĘCZNE DZIECKO WIE, ŻE JAK NIE MA MAMY TO NIKT MU
            > CYCA NIE DA I PRZEWAŻNIE
            > > PRZECHODZI Z TYM DO PORZĄDKU DZIENNEGO (MAMA=CYC, TATA
            > = PODRZUCANIA,
            > > NIANIA=SPACER, ITP)
            >
            > No! To po co zawracanie glowy z cycem?

            A PO CO ZAWRACAĆ SOBIE GŁOWĘ Z DZIECKIEM W OGÓLE???


            > NIE WIEM CO JEST ŁATWIEJSZE CYC CZY BUTELKA,
            > > BO NIDGY NIE UŻYWAŁAM BUTELKI. JEDNAK CHYBA DLA MNIE
            > JEST PROŚCIEJ W PÓŁŚNIE
            > > WYJĄĆ DZIECKO Z ŁÓŻECZKA I PRZYSTAWIĆ DO PIERSI, NIŻ
            > LECIEĆ DO KUCHNI, SZUKAC
            > > BUTELKI, WSTAWIAĆ DO MIKROFALÓWKI - JEŚLI KTOŚ JĄ MA I
            > Z POWROTEM BIEGIEM DO
            > > DZIECKA?
            >
            > A ja ogladalem i jedno, i drugie (nasza mala byla na
            > piersi az 4 miesiace.
            A WŁAŚNIE - OPGLĄDAŁEŚ. TO TROCHĘ DZIWNE, BO JAKO OJCIEC (PISZESZ NASZA MAŁA,
            WIĘC CHYBA JESTEŚ OJCEM) POWINIENEŚ BRAĆ W TYM UDZIAŁ!!!

            Nie ironizuje, na tutejsze normy to
            > dlugo). Dlaczego biegiem do dziecka? Odmierzyc proszek,
            > na to woda, wstrzasnac, 30 s w mikrofali, razem nie
            > dluzej niz 2 minuty. No i nie zapominaj, ze sztuczny
            > pokarm zapycha lepiej niz mleko kobiece, maluch
            > nakarmiony butla wczesniej zacznie przesypiac cala noc.

            ZAPYCHA - TO TWOJE SŁOWA, ALE 100% ODDAJA ISTOTĘ RZECZY. MLEKO SZTUCZNE
            WŁAŚCIWIE ZAPYCHA. NIGDY NIE JESTEŚ PEWIEN, CZY NIE JEST ZA SYTE LUB ZA
            WODNISTE JAK NA POTRZEBY DZIECKA (PODRĘCZNIKI NIE SA W STANIE PODAC
            INDYWIDUALNYCH POTRZEB KAŻDEGO DZIECKA. MLEKO MATKI - JEGO SKŁAD DOSTOSOWUJE
            SIE ŚCIŚLE DO POTRZEB DANEGO DZIECKA. DO TEJ PORY NIE MA (I ŚMIEM TWIERDZIĆ, ŻE
            NIE BĘDZIE) NIC DOSKONALSZEGO NIŻ SAMA NATURA I BIOLOGIA.
            >
            > No i last but not least:
            PO KILKU MIESIĄCACH ZA GRANICĄ ZAPOMNIAŁEŚ POLSKIEGO???


            piersi karmiacej kobiety sa
            > duze, wieksze, czasem znacznie, od biustu takiej pani, co
            > nie karmi. Powoduje to czasem klopoty natury zdrowotnej
            > (bole kregoslupa), organizacyjnej (stanik nie pasuje),
            > psychicznej (sa kobiety, ktore wolalyby miec mniejszy
            > biust, albo np boja sie, ze beda nieatrakcyjne dla
            > partnera, badz tez po prostu przeszkadza im to w pracy).
            > Nie mowie juz o trudniejszej higienie (a 2-latek umie
            > ugryzc).

            ZNASZ TO Z KSIĄŻEK???

            PIERSI I TAK ROSNA SAMOISTNIE W TRAKCIE CIĄŻY I NIC TEGO NIE ZMIENI.
            POWIĘKSZAJĄ SIĘ JESZCZE PRZEZ PIERWSZE MIESIĄCE KARMIENIA, POTEM WRĘCZ MALEJĄ -
            DZIECKA POTRZEBY RÓWNIEŻ. NIE ZAMIERZAM Z TOBĄ NA TEMAT WIELKOSCI BIUSTU
            DYSKUTOWAĆ, BO NIE JESTEŚ W TEMACIE I MIJA SIĘ TO Z CELEM.
            >
            > Pewnie, kazdy ma swobode wyboru. Ale czynic sobie tytul
            > do chwaly, albo chodzic w przekonaniu, ze robi sie dla
            > dziecka cos szczegolnie dobrego (juz nie mowie o
            > wypominaniu matkom, ze szkodza dzieciom nie karmiac tak
            > dlugo) to, moim zdaniem, przesada. Sorry...

            NIGDY NIE MÓWIŁAM I NIE PISAŁAM, ŻE ROBIĄ ŻLE NIE KARMIĄĆ POIERSIA, NIEZALEŻNIE
            JAK DŁUGO (CZY W OGÓLE CZY 5 LAT). JEST TO WYBÓR KOBIETY TYLKO I WYŁĄCZNIE -
            CZĘSTO ŚWIADOMY, ALE RÓWNIEŻ ZDARZA SIĘ, ŻE WBREW JEJ SAMEJ.
            CAŁKOWICIE AKCEPTUJĘ ŚWIADOMY WYBÓR KOBIET O NIEKARMIENIU, BĄDŻ KRÓTSZYM
            KARMIENIU I NIE MAM NIC DO TEGO. KAŻDY ROBI TO CO CHCĘ I JEDYNIE JA OSOBIŚCIE
            MOGĘ Z KOGOŚ BRAĆ PRZYKŁAD LUB TEZ IŚĆ WŁASNĄ DROGĄ.

            CO DO KOBIET, KTÓRE NIE MOGA KARMIĆ Z PRZYCZYN BIOLOGICZNYCH (MAŁO POKARMU,
            NIEPRZYSTOSOWANIE PIERSI, PROBLEMY Z DZIECKIEM, ITP) TO SZCZERZE IM WSPÓŁCZUJĘ.
            MUSI TO BYĆ DLA NICH TRAGEDIA W PIERWSZYM MOMENCIE, ALE BYCIE MATKĄ TO NIE
            TYLKO KARMIENIE PIERSIĄ I O TYM PROPONUJĘ PAMIĘTAĆ.

            OWASZEM JESTEM QDUMNA Z TEGO, ŻE KARMIŁAM MOJE DZIECKO TAK JAK JESTEM DUMNA Z
            LICZNYCH OSIĄGNIĘĆ MEGO SYNKA W PRZEDSZKOLU I MILIONA INNYCH RZECZY. SWOIM
            POSTEM ZAMIERZAŁAM JEDYNIE POKAZAĆ ZALETY KARMIENIA, NIKOMU NICZEGO NIE
            NARZUCAJĄC I DO NICZEGO NIE NAKŁANIAJĄC. MATKA SAMA MUSI WYBRAĆ NAJLEPSZĄ DLA
            SIEBIE GROGE PRZEZ MACIEŻYŃSTWO ZGODNA PRZEDE WSZYSTKIM Z JEJ SUMIENIEM.

            A WTRĄCANIE SIĘ OSÓB TRZECICH, TATUSIÓW BEZ BLADEGO POJĘCIA I ICH DOBRYCH RAD,
            BO JA WIEM LEPIEJ, TEŚCIOWYCH , ITP TO HORROR, KTÓREGO ŻYCZĘ WSZYSTKIM
            KOBIETOM, ABY NIE DOŚWIADCZYŁY (NA ŻYCZENIA DLA TWOJEJ PARTNERKI/ŻONY JUZ CHYBA
            ZA PÓŹNO).
            DALSZĄ KORESPONDENCJĘ PROPONUJĘ SŁAĆ NA PRIV.

            POZDRAWIAM


            • Gość: Doki =>mammilaria IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.04.03, 17:26
              Dalej krzyczysz. Poniewaz najwyrazniej nie wiesz o co
              chodzi, wyjasniam: uzywanie SAMYCH WIELKICH LITER na
              forum lub w Usenecie jest odpowiednikiem krzyku w
              bezposredniej rozmowie. Wielkie litery sa pozyteczne dla
              polozenia akcentu na to czy tamto, ale osoba, ktora pisze
              z CapsLockiem wystawia sobie swiadectwo nieznajomosci
              netykiety.

              > W TWOIM ROZUMIENIU SKAŻONY JEST CZŁOWIEK, A ŻYWNOŚĆ NIE???

              Zywnosc jest skazona, i dlatego czlowiek tez.

              JEDNAK JA WIEM CO JEM, A NA CZYM ROŚNIE ROŻLINA LUB
              ZWIERZE NIE
              > WIEM.

              Nie wiem co Ty jesz, ja jednak przewaznie jem rosliny i
              zwierzeta. Te rosna lub sa hodowane/zywione na skazonym
              czesto gruncie. W Polsce, a i w innych krajach mozna z
              autostrady ogladac zboze.

              JESLI WIERZYSZ W REKLAMÓWKI GERBERA LUB INNYCH FIRM, TO
              TWOJA RZECZ...

              Nie wierze w reklamowki. Z racji zawodu znam troche
              system nadzoru sanitarnego. A tu nieopodal jest kwatera
              glowna Nutricii.

              > > Podaj przyklad chociaz jednego przekretu w instytucji
              > > kontrolujacej lub produkujacej odzywki dla dzieci.
              >
              > CHOCIAŻBY SPRAWA SZAMPONU DLA DZIECI FIRMY J&J.

              Nie na temat. Karmisz dziecko szamponem?

              MA POZYTYWNĄ OPINIĘ IMID A
              > POWODUJE PPOWAŻNE PODRAŻNIENIA I JEST WRĘCZ ZAKAZYWANA
              PRZEZ WIELU PEDIATRÓW.

              Pomine powody. My akurat znalezlismy lepszy szampon dla
              dziecka.

              > A SPRAWA MLEKA BEBIKO Z LAT 70??? WYMIENIAC DALEJ??

              A jakiegos argumentu swiezszego niz 30-letni nie masz?
              Prosze, wymieniaj, bo na razie nie podalas niczego
              sensownego.

              > PO CO SIĘ W OGÓLE WYSILAĆ I MIEĆ DZIECI???

              Mysle, ze to normalne, ze czasem rodzic zadaje sobie
              takie pytanie. Refleksja nad wlasnym postepowaniem jest
              zdrowa.

              > TAK W WIEKU 6 MIESIECY MOZNA JE
              > ZASTĄPIĆ.

              Voila!

              > W DOROSŁYM ŻYCIU NIEKTÓŻY TEŻ ZASTĘPUJĄ WODĘ WÓDKĄ...

              Wypowiedz bez zwiazku z tematem. Zreszta nikt wody wodka
              nie zastepuje: jesli pijesz wodke, musisz wypic jeszcze
              wiecej wody. Ale to naprawde nie ma tu nic do rzeczy.


              > JA ZASADĘ NIENARZUCANIA WOLI STOSUJE GŁÓWNIE DO SIEBIE.

              Jesli uwazasz, ze jest to zasada sluszna (ja tak uwazam),
              to chyba nalezaloby ja przekazac dziecku, prawda? Na tym
              polega wychowanie.

              > TO CHYBA CZYSTY SADYZM PIĆ ALKOHOL I PALIĆ ZARÓWNO W
              CZASIE CIĄŻY I KARMIENIA.

              Nie sadyzm, tylko dzialanie na szkode dziecka. Dlatego,
              jesli chcesz sie napic wina, lepiej przestac karmic.
              O paleniu nie wspominalem i nie wspomne, bo to nie nalezy
              do tematu.

              > A WŁAŚNIE - OPGLĄDAŁEŚ. TO TROCHĘ DZIWNE, BO JAKO
              OJCIEC (PISZESZ NASZA MAŁA,
              > WIĘC CHYBA JESTEŚ OJCEM) POWINIENEŚ BRAĆ W TYM UDZIAŁ!!!

              Niestety, karmienie piersia nigdy mi nie wychodzilo.
              Karmienie butelka- oczywiscie, ze bralem w tym udzial, to
              normalne i z wlasnego doswiadczenia moge Ci powiedziec,
              ze to nietrudne. W dodatku, poniewaz moga to robic oboje
              rodzice, zdecydowanie odciaza to matke.

              > ZAPYCHA - TO TWOJE SŁOWA, ALE 100% ODDAJA ISTOTĘ
              RZECZY. MLEKO SZTUCZNE
              > WŁAŚCIWIE ZAPYCHA. NIGDY NIE JESTEŚ PEWIEN, CZY NIE
              JEST ZA SYTE LUB ZA
              > WODNISTE JAK NA POTRZEBY DZIECKA (PODRĘCZNIKI NIE SA W
              STANIE PODAC
              > INDYWIDUALNYCH POTRZEB KAŻDEGO DZIECKA. MLEKO MATKI -
              JEGO SKŁAD DOSTOSOWUJE
              > SIE ŚCIŚLE DO POTRZEB DANEGO DZIECKA.

              Nie ma zadnego magicznego sposobu, w jaki mleko matki sie
              dostosowuje. Jest jeden sposob, by stwierdzic, czy
              pokarmu wystarcza: regularnie wazyc dziecko. Jesli pokarm
              w butelce byl za wodnisty, "alarm glodowy" wlaczy sie
              wczesniej. Poza tym to, ze pokarm byl raz czy drugi
              bardziej cienki czy bardziej syty, naprawde nie zaszkodzi
              (oczywiscie, w granicach rozsadku). Organizm dziecka to
              nie worek na pokarm, ma wlasne mechanizmy regulujace i da
              sobie rade.

              > DO TEJ PORY NIE MA (I ŚMIEM TWIERDZIĆ, ŻE
              > NIE BĘDZIE) NIC DOSKONALSZEGO NIŻ SAMA NATURA I BIOLOGIA.

              To stwierdzenie jest tylez puste, co nieprawdziwe.
              Czlowiek juz dawno wyszedl z biologii i natury, stworzyl
              technologie, ktora wspomaga, a czasem zastepuje lub
              naprawia biologie. Nie obejdziesz sie juz bez technologii.

              > > No i last but not least:
              > PO KILKU MIESIĄCACH ZA GRANICĄ ZAPOMNIAŁEŚ POLSKIEGO???

              Jesli znasz rownie krotki zwrot w jezyku polskim, ktory
              oddalby to, co chcialem powiedziec, podaj go, prosze.

              > ZNASZ TO Z KSIĄŻEK???

              Tez. Mam tez kolezanki i czasem rozmawiamy.

              >
              > PIERSI I TAK ROSNA SAMOISTNIE W TRAKCIE CIĄŻY I NIC
              TEGO NIE ZMIENI.
              > POWIĘKSZAJĄ SIĘ JESZCZE PRZEZ PIERWSZE MIESIĄCE
              KARMIENIA, POTEM WRĘCZ MALEJĄ -
              > DZIECKA POTRZEBY RÓWNIEŻ.

              Innymi slowy: najprostszym sposobem, by wszystko wrocilo
              do normy jest przestac karmic.

              > NIE ZAMIERZAM Z TOBĄ NA TEMAT WIELKOSCI BIUSTU
              > DYSKUTOWAĆ, BO NIE JESTEŚ W TEMACIE I MIJA SIĘ TO Z CELEM.

              Jesli chcesz dyskutowac o walorach estetycznych biustu,
              to dla Ciebie, z definicji, jako mezczyzna, jestem
              autorytetem lub, jak kto woli, punktem odniesienia.

              > SWOIM
              > POSTEM ZAMIERZAŁAM JEDYNIE POKAZAĆ ZALETY KARMIENIA,
              NIKOMU NICZEGO NIE
              > NARZUCAJĄC I DO NICZEGO NIE NAKŁANIAJĄC.

              No a ja chcialem pokazac druga strone medalu, nikomu
              niczego nie narzucajac i nie naklaniajac. Kazdy czyta i
              rozwaza. Na tym polega dyskusja, wiesz?

              > DALSZĄ KORESPONDENCJĘ PROPONUJĘ SŁAĆ NA PRIV.

              Mowy nie ma! To bardzo pouczajaca dyskusja, choc z zalem
              stwierdzam, ze faulujesz.

              Tym niemniej, pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: anma jeszcze o karmieniu i niekarmieniu piersią IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.03, 14:56
          Nie było mi dane karmić piersią ani dnia. Mój synek od pierwszych dni życia
          był karmiony Bebilonem. Potrzebę bliskości podczas karmienia zaspokajaliśmy w
          ten sposób, ze karmiłam go (butelką) leżąc na łóżku. Synek mocno przytulony do
          mnie. I w zasadzie tylko ja go karmiłam. Piszę w zasadzie, bo zdarzało się, ze
          musiałam wyjść i wtedy karmiła go babcia lub tata. To że karmiłam przeważnie
          ja miało być takim suplementem "cyca". Chciałam zeby ten czas był własnie
          czasem spędzonym w jaknajwiększej bliskośći. Poza tym synek przez pierwsze
          miesiące życia miał problem z połykaniem nawet z najmniejszej dziurki w
          smoczkach Avent (najmniejsza dziutka w smoczkach chyba jaka istnieje) i
          krztusił się, a ja jakoś najbardziej potrafiłam nakarmić go bez krztuszenia.
          W tej chwili maluch ma 3 lata i prawie 9 miesiecy i jest taką przylepą, ze nie
          sądziłam ze to w ogóle możliwesmile Jest bardzo radosny, otwarty, łatwo
          nawiązuje kontakty (mimo problemów z mową) i jst ze mną bardzo związany
          emocjonalnie, czasem az za bardzo smile)
          A jeśli chodzi o zdrowie? Jeśli chodzi o infekcje to mieliśmy przez całe jego
          życie 2 anginy i 2 przeziębienia - to chyba nie dużo? Latem ubiegłego roku
          wirusowa biegunka. Żadnych alergii, ani pokarmowych ani kontaktowych, na żadne
          pyłki, roztocza i inne. A od urodzenia wychowuje się z psem, rybkami i
          kanarkiem. Ostatnio u babci ma kota. Ma oczywiście parę
          innych "dolegliwości", ale są to sprawy związane z urazem okołoporodowym, z
          ktorych pomału wychodzimy.
          Po co to wszystko piszę? Bo nie lubię stwierdzeń kategorycznych, które się
          czsem przy temacie karmienia piersią pojawiają, ze w zasadzie jak dziecko nie
          było karmione piersią to nie ma szans na normalny rozwój i na pewno będzie
          chorowite ( to ogólna uwaga, nie do mammilari). Jak nie spędził przynajmniej 6
          m-cy przy cycu to z pewnością wyrośnie na psychopatę nieprzystosowanego do
          życia w społeczeństwie. Otóż, tak nie jest, na co znam mnóstwo przykładów. A
          także znam conajmniej kilka przykładów na to, ze dzieci karmione piersią bez
          przerwy chorują. Jak zwykle nie ma reguły. Oczywiscie zgadzam się ze
          najlepszym pokarmem dla niemowlaka jest pokarm mamy, ale nie zawsze można mu
          to zapewnić. I to niczego nie przesądza.
          Pozdrawiam
          • Gość: bzzk Re: jeszcze o karmieniu i niekarmieniu piersią IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 16:26
            Znam przypadek kiedy matka karmiła przedszkolaka - biedne dzieco nie wyjdzie z
            tego do końca życia.., a mój pediatra opowiadał mi o innej nawiedzonej, że
            dwulatka karmiła wyłącznie piersią - włosy rozsypywały się w rękach - niedobór
            witamin
            najgorsze sa przegiecia
    • Gość: szymanka Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 22:15
      Po co długo karmić piersią ?
      Dlatego, że karmienie piersią dla matki jest jednym z przejawów miłości
      macierzyńskiej, jakże krótkim i niepowtarzalnym więc nic dziwnego że chciałoby
      się go przedłużyć.
      Dlatego, że dla dziecka to idealne zaspokojenie najbardziej pierwotnych
      instynktów, takich jak ssanie, pożywienie, bliskość... wymieniać można długo.
      Podkreślam: idealne, bo oczywiście rozwój cywilizacyjny, zapewnia nam różne
      substytuty. One też mogą zaspokoić instynkt dziecka ale czy zrobią to idealnie?
      Myślę że w walce z naturą nadal przegrywają.
      Dlatego, że zarówno dziecku jak i matce sprawia to przyjemność, obie strony
      czerpią zadowolenie z tego faktu, idąc dalej nikt tu nikomu nie wyrządza
      krzywdy więc dlaczego nie? smile
      Najczęściej słyszę głosy współczujące dla matek nie karmiących, a paradoksalnie
      prześmiewcze dla karmiących długo. Dlaczego? Odwrócę pytanie: co jest złego w
      długim karmieniu?

      O innych argumentach nie będę tu wspominać, myślę że mammilaria i doki zgłębili
      tematsmile
      PS. Doki, z całym szacunkiem ale Twoje argumenty na temat biustu, staników itd.
      rozłożyły mnie na łopatkismile
      Pozdrawiam
      • Gość: Doki Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.04.03, 23:32
        Gość portalu: szymanka napisał(a):

        > PS. Doki, z całym szacunkiem ale Twoje argumenty na
        temat biustu, staników itd.
        > rozłożyły mnie na łopatkismile

        To nie sa do konca moje argumenty. Czasem musze
        posiedziec z rodzaca, no i wtedy rozmawiamy sobie o tym i
        owym. Temat karmienia piersia tez sie pojawia. W czasach,
        gdy sam uwazalem, ze nie karmic piersia to prawie
        dzieciobojstwo, wdawalem sie w dyskusje z pacjentkami i
        niektore podawaly wlasnie taki argument, jak "i tak musze
        za 4 tygodnie wracac do pracy, no i chce jakos wygladac".
        Nie wymyslilem sobie tego, sam uwazam to za przesade, ale
        dla porzadku tutaj przytoczylem. Hostessy, prezenterki TV
        i zwykle businesswoman tez rodza dzieci.
        • mam-darynka Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz 17.04.03, 04:03
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Gość portalu: szymanka napisał(a):
          >
          > > PS. Doki, z całym szacunkiem ale Twoje argumenty na
          > temat biustu, staników itd.
          > > rozłożyły mnie na łopatkismile
          >
          > To nie sa do konca moje argumenty. Czasem musze
          > posiedziec z rodzaca, no i wtedy rozmawiamy sobie o tym i
          > owym. Temat karmienia piersia tez sie pojawia. W czasach,
          > gdy sam uwazalem, ze nie karmic piersia to prawie
          > dzieciobojstwo, wdawalem sie w dyskusje z pacjentkami i
          > niektore podawaly wlasnie taki argument, jak "i tak musze
          > za 4 tygodnie wracac do pracy, no i chce jakos wygladac".
          > Nie wymyslilem sobie tego, sam uwazam to za przesade, ale
          > dla porzadku tutaj przytoczylem. Hostessy, prezenterki TV
          > i zwykle businesswoman tez rodza dzieci.

          No i jeszcze kobiety, ktorym pekaja sutki, potem maja infekcje albo sutki nie
          chca sie goic... Rowniez kobiety, ktorym wlasciwie caly czas pokarm sie ulewa
          i powinny praktycznie chodzic pol nago 24 godziny na dobe, bo inaczej wszystko
          i tak jest oblepione mlekiem. Znam tez kobiety, ktore tryskaly mlekiem przy
          jakimkolwiek zblizeniu z mezem, co w znacznym stopniu zniechecalo faceta do
          jakichkolwiek kontaktow z zona - bardzo niemila sytuacja. Biust to wazna
          sprawa i nie sluzy wylacznie do karmienia dzieci.
          Ja nie podziwiam matek, ktore dlugo karmia ale czesto podziwiam mezow, ktorzy
          nie protestuja zakrzyczani i zmuszeni uwierzyc, ze to jest wlasnie dla dobra
          dziecka wiec nawet myslenie, ze mogloby byc inaczej moze tylko swiadczyc o ich
          braku uczuc ojcowskich. Tu sie zaraz pewnie podniosa glosy pan, ktore beda na
          wyscigi udowadniac, ze ich maz uwielbial patrzec jak ona karmi albo nie mial
          nic przeciwko, albo wrecz przeciwnie - sam ja namawial. Zapewne sa i tacy
          mezczyzni - dziwnych ludzi na swiecie nie brak a nikt nie jest tak naprawde
          normalny :o) Prawda, panie doktorze?
          Jedyne, co mnie osobiscie przekonaloby do dlugiego karmienia to moglyby byc
          badania dowodzace, ze im dluzej kobieta karmi, tym bardziej zabezpiecza ja to
          przed rakiem piersi. Ale takie badania czyniono juz wielokrotnie bez
          jednoznacznych wynikow i obie strony - pro dlugiemu karmieniu i contra - nie
          sa w stanie udowodnic niczego jednoznacznie. Tak wiec mysle, ze jest to
          wylacznie egoistyczna potrzeba kobiety, ktora ma to swoje dzidzi przy sobie
          jak najdluzej - jak laleczke do zabawy - taka jej wlasna, ukochana, tak
          przyjemnie od niej zalezna. Co kto lubi.
    • Gość: Mati Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: *.acn.waw.pl 16.04.03, 22:49
      Moja dziewczynka skończyła 9 miesięcy. Karmie ją piersią nadal bo obydwie to
      uwielbiamy. Mysle ze wszystko, kazdy etap w życiu człowieka powinien mieć swój
      naturalny początek i koniec.
      Myśle też ze w Polsce rzeczywiście panuje swoista nagonaka, na karmienie
      piersią. Musisz i już. Wiem, że prowadzi to do frustracji wiele kobiet, które
      karmić piersią nie mogą lub po prostu nie chcą. I mnie, kobiete, choć problem
      mnie nie dotyczy - denerwuje ta sytuacja. Najgorsze są przegięcia. Poza tym
      każdy ma swoją prawde i te dyskusje czasami, wybaczcie, wydają mi się
      bezsensowne.
      pozdrawiam
      Mati
    • annamaria_2928 popieram Dokiego 17.04.03, 05:24
      Choc jestem zwolenniczka naturalnego karmienia niemowlat (ostatnio czytalam
      wyniki badan naukowych swiadczace o tym, ze dzieci karmione piersia w wieku
      niemowlecym, pozniej w wieku szkolnym, osiagaja znacznie lepsze wyniki, lepiej
      rozwijaja sie intelektualnie, a to dzieki zawartosci kw.omega-6 i omega-3 w
      mleku kobiecym), to moim zdaniem, temat ten , nie wiedziec dlaczego, w Polsce
      wywoluje zbyt wiele emocji, dominuje tu jakas demagogia i przesadyzm. Dlaczego
      w Polsce pierwszym pytaniem, jakie zadaje ktokolwiek matce na widok niemowlecia
      jest "karmisz go piersia, czy butelka", jakby to byla sprawa wagi panstwowej?
      Dlaczego matki karmiace mieszanka sa potepiane? W kraju, gdzie mieszkam b.
      niewiele kobiet karmi piersia, a jezeli juz to tylko do 6 miesiaca. Ja,
      karmiaca swoje dziecko jeszcze w 10-tym miesiacu, zostalam uznana przez
      pediatre za osobe wyjatkowo dziwaczna i dostalam wyrazne zalecenie lekarza do
      przechodzenia na mieszanke z ostrzezeniem, ze mleko kobiece na tym etapie nie
      zaspakaja potrzeb niemowlecia, oczywiscie wziawszy pod uwage nawet urozmaicona
      diete dziecka.
      Z tego, co pisze Doki, wynika, ze takze w Austrii (tak?) nie wywiera sie
      jakiejs szczegolnej presji spolecznej na karmiace matki. Wiem tez , ze np. w
      USA takie przedluzone karmienie piersia jest juz na granicy perwersji.
      Takie przedluzone karmienie jest charakterystyczne dla spoleczenstw
      prymitywnych, a przeciez nie mozemy zaryzykowac stwierdzenia, ze spoleczenstwa
      te naleza do najzdrowszych, wrecz przeciwnie.
      • miss_mag Re: popieram Dokiego 17.04.03, 07:28
        Tez popieram rozsadek Dokiego. Czytajac te gorace dyskusje za i przeciw (to
        mniej) chcialabym dorzucic kilka uwag:
        1. Z ta wyzsza inteligencja to przesada - roznica wyniosla statystycznie mniej
        niz 10 punktow IQ.
        2. Rak piersi - prawdopodobienstwo zachorowania spada jesli sa ciaze
        wielokrotne oraz przynajmniej jedna ciaza przed 30-tka. Przy karmieniu
        piersia poziom estrogenu wraca do normy okolo 6 miesiaca karmienia.
        3. Jakosc pokarmu matki. W srodowiskach zanieczyszczonych niestety ale owe
        zanieczyszczenia dostaja sie do mleka matki, zwlaszcza metale ciezkie.
        Odzywki niemowlece sa notomiast na te rzeczy testowane, przynajmniej w krajach
        rozwinietych.
        3. Wystarczalnosc pokarmu matki. Miedzy 9 miesiacem a 1 rokiem zycia mleko
        nawet najlepiej odzywionej matki przestaje byc wystarczajace ze wzgledu na
        gwaltowny rozwoj mozgu dziecka. Zaczynaja byc potrzebne elementy, ktore moga
        byc gostarczone tylko z zewnatrz. Ponadto, najnowsze badania wykazaly, ze
        dzieciom karmionym piersia brakuje chronicznie witaminy D, poniewaz mleko
        matki ma jej niewiele, a wzrost rakow skory spowodowal, ze ludzie mniej
        wychodza na slonce, wiec cialka dzieci nie sa w stanie doprodukowac brakujacej
        ilosci. W USA, gdzie mieszkam, zaleca sie podawanie wit. D w kroplach,
        zwlaszcza dzieciom mieszkajacym na polnocy.
        4. Zasypianie z "cycem" - sprawa indywidualna, ale brak snu moze byc zabojczy,
        zwlaszcza, kiedy matka musi wrocic do pracy (i prowadzic samochod).
        5. Samodzielnosc dziecka - sprawa wylacznie kulturowa i do decyzji rodzicow.
        6. Estetyka - j.w.
        7. Odpornosc - tylko do okolo pierwszego roku zycia. Pozniej rozwiniety
        system trawienny dzieciatka slicznie trawi przeciwciala. W koncu to takie
        samo bialko jak wszystko inne.
        8. Najgorsza rzecz - mleko matki niestety nie jest bariera dla retrowirusow.
        Jesli chodzi o wirusa AIDS, to w Polsce zakazenie niemowlecia pokarmem matki
        nie jest problemem, ale w Afryce jest. Natomiast nie wiem jak jest z wirusem
        zoltaczki. Doki tu moze cos wiecej wiedziec.
        Moje doswiadczenie - dzieci (blizniaki) urodzily sie przedwczesnie i bez
        umiejetnosci ssania. Sciagalam mleko, ktorego mialam sporo (8 razy dziennie
        po szklance) przez 6 tygodni, potem dostalam ciezkiego zapalenia piersi, bo
        probowalam te swoje nieuki nauczyc pic z piersi i mnie pogryzli ze zlosci. To
        byl koniec mojej produkcji mleka. Na dodatek poszli do zlobka w wieku 12
        tygodni, bo ja musialam wrocic do pracy (nie tylko moj dochod byl podstawa
        budzetu domowego, ale tez mialam ubezpieczenie na rodzine placone przez mojego
        pracodawce). Dzieci sa zdrowe, normalne, przynosza bardzo dobre oceny (juz
        chodza do szkoly) i sa bardzo usportowieni. Moze na Harvard nie pojda (cale
        szczescie, bo z czego bym zaplacila), ale glupkami nie sa, czego wszystkim
        mamom, karmiacym i nie, zycze smile))
      • Gość: Doki to znowu ja IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.04.03, 07:55
        annamaria_2928 napisała:

        > Z tego, co pisze Doki, wynika, ze takze w Austrii
        (tak?) nie wywiera sie
        > jakiejs szczegolnej presji spolecznej na karmiace matki.

        Gwoli scislosci: w Belgii. Presji sie nie wywiera.
        Prowadzone sa akcje uswiadamia, na ktore matki
        odpowiadaja "wiem, wiem, ale...". Skutek jest taki, ze
        srednio karmia piersia ok 6 tygodni, tj tyle, ile sa na
        macierzynskim. Choc bywaja przypadki skrajne: pewne
        malzenstwo mialo sklep spozywczy, taki minisupermarket.
        Wlascicielka przyszla w srode wieczorem na indukcje
        porodu, bo w czwartek maja i tak zamkniete, wiec do
        piatku wydobrzeje i bedzie mogla wrocic do pracy i nie
        straca klientow. Tu juz nie kapitalisci wyzyskuja
        robotnikow, ale drobni kapitalisci wyzyskuja sie sami.
        No, ale odbiegam od tematu. Chodzi o to, ze
        organizacyjnie karmienie piersia nie jest takie proste
        przy wysokim tempie zycia.
        Powazniejszym problemem, zreszta nie tylko w Belgii, jest
        odkladanie w nieskonczonosc (tj na po trzydziestce)
        pierwszej ciazy. No, ale to juz calkiem osobna kwestia.

        > Takie przedluzone karmienie jest charakterystyczne dla
        spoleczenstw
        > prymitywnych, a przeciez nie mozemy zaryzykowac
        stwierdzenia, ze spoleczenstwa
        > te naleza do najzdrowszych, wrecz przeciwnie.

        Naturalnie, chociaz gdyby te spoleczenstwa polegaly na
        ONZ-owskich zrzutach odzywek, to nie bylyby zdrowsze.
        Karmienie sztuczne wymaga minimum infrastruktury, co
        najmniej czystej, biezacej wody i dostepu do paliwa lub
        pradu elektrycznego.
    • Gość: Iza2 Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: *.k.mcnet.pl 17.04.03, 08:26
      Przeczytalam wszystkie posty. Dzieki za ciekawe
      informacje i pasjonujaca dyskusje
    • Gość: jasse chora aura potępienia ;-) IP: *.chello.pl 18.04.03, 20:37
      Ja karmiłam (nie wybór, konieczność-brak pokarmu-rozwalona gospodarka
      hormonalna po usunięciu tarczycy) prawie od początku podstawowym "Bebilonem 1"
      dziecko jest zdrowe, bez alergii, skaz i innych "modnych" chorób. Chciałabym
      karmić naturalnie, ale nie wyszło.Karmienie naturalne, bywa prostsze -
      zwłaszcza, gdy wyjeżdżając na 2 dni musisz zabierać sterylizator, podgrzewacz,
      mleko, zapas wody mineralnej, i cały ten dziki "entourage"). Podobie ze
      spacerami - nie zawsze, zwłaszcza jeśli nie masz dziecka ksiażkowo zjadającego
      189 ml co 4 godz. ale wariata jedzącego 5 razy o 40 ml - "utrafisz" w dłuższą
      przerwę - i pojawia się problem - za mocno podgrzejesz butlę do termosika -
      będzie za gorąca w chwili pierwszego wrzasku; nie podgrzejesz - może okazać się
      za zimna. A w nocy - owszem 30 sek w mikrofali, ale co się "nasłuchasz" w
      trakcie tej minuty (dodaję czas przygotowania mieszanki) to Twoje ... Pragnę
      definitywnie obalić mit że karmienie naturalne jest bardziej wygodne, zwłaszcza
      w pierwszych 6 miesiącach. Ale nie każdemu jest dane ....
      Denerwuje mnie w Polsce aura potępienia, jaka towarzyszy kobietom które z
      różnych przyczyn karmią sztucznie. Celują w tym zwłaszcza panie położne i
      doradczynie laktacyjne (ja miałam do czynienia z dwoma wstrętnymi babaskami w
      szpitalu na Karowej), które traktują cię jak istotę z pogranicza patologii
      społecznej, leniwą, egoistyczną, wyrodną. Na pewno nie pomaga to w pierwszych i
      tak trudnych dniach po porodzie. Także drogie "szczęściary" karmiące piersią -
      zanim rzucicie kamieniem - pomyślcie o nas życzliwiej .... Pozdro
      • Gość: Iza Re: chora aura potępienia ;-) IP: *.introl.pl 22.04.03, 10:06
        Zwróć proszę uwagę, że tu przysłowiowym kamieniem rzucają w mamy długo
        karmiące.

        Ja wychodzę z założenia że dziecko należy kochać niezależnie od sposobu
        żywienia. Nie potępiam mam karmiących sztucznie czy krótko, ale nie jestem w
        stanie zrozumieć dlaczego one potępiają mamy karmiące długo. Kompleksy? (to
        nie było do Ciebie)
        • Gość: jasse nie kompleksy - żal że się nie mogło :( IP: *.chello.pl 23.04.03, 19:25
          • Gość: Iza Re: tak też to odebrałam IP: *.introl.pl 24.04.03, 10:24
            dlatego napisałam, że to nie do Ciebie. Jeszcze raz powtórzę ważne by
            dzieciątko KOCHAĆ. Pozdrawiam.
    • Gość: moboj Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: *.magma-net.pl 23.04.03, 20:35
      krótko i na temat: posty Dokiego popieram w całej rozciągłości. w życiu ważny
      jest rozsądeksmile
      a co do "last but not least" - to bardzo popularny zwrot i często używany.
    • Gość: Olga Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: 212.14.38.* 25.04.03, 15:45
      To nie prawda, że oburzają się szczególnie matki dłużej karmiące. Zwróćcie
      uwagę na tę dyskusję - jak dotąd właściwie wszyscy atakują Mammilarię.
      Kiedy mówię że karmiłam ponad rok wszyscy powowduje to zawsze jakieś komentarze
      i dyskusje.
      Od dłuższego czasu obserwuję forum i nie widziałm ANI JEDNEGO PRZYPADKU, kiedy
      matki karmiące długo używały by sobie w tak niewybredny sposób (prymitywne
      społeczeństwa itp.) na matkach nie karmiacych wcale lub krótko.
      Kiedy czytam te uwagi można odnieść wrażenie, że większość matek karmi swoje
      dzieci przez dłuższy okres czasu. Z obserwacji moich znajomych wiem jednak że
      tak wcale nie jest - może 20% matek karmi do 6 miesiąca, większość rezygnuje
      już po kilku tygodniach.
      Ta nagonka na "karmiące dłużej" jest chyba spowodowana tym, że w Polskim
      społeczeństwie przyznanie się do czegoś co może nie jest najlepsze dla dziecka,
      a łuży tylko wygodzie rodziców (co jest zresztą dyskusyjne) nie przeszło by
      nikomu przez usta.
      • Gość: mirka Re: Po co długo karmić piersią - odpowiedź dla Iz IP: 80.48.229.* 27.04.03, 14:37
        Czy poznając kogoś nowego pytamy go co je,jak je, itd. Jestem mamą karmiącą
        dwulatka.Słucham komentarzy, czasem ktoś zawstydza mego synka, Szlag mnie
        wtedy trafia. Matka w Polsce musi być poprawna społecznie czyli rodzisz - karm
        piersią, dziecko ma 7/8 miesięcy zaprzestań i wiele innych podobnych absurdów.
        A biada tym, które chcą ,muszą czy poprostu wybiorą inaczej. A co do wygody
        karmienia piersią to każdy kij ma dwa końce. Tu też jest wazny wybór matki a
        nie presji spolecznej. Mój syn je zwyczajne posiłki, moze nawet bardziej
        róznorodne od rówieśników, ze względu na swe upodobania kulinarne lecz z
        piersi nie chce zrezygnować. Wszelkie niedrastyczne metody zawiodły a na te
        bardziej zdecydowane jakoś nie potrafię się zdobyć.Może gdybym naprawdę
        musiała? Jestem bardzo ostrożna w ocenie kogokolwiek,starsza córka była
        zupełnie odmiennym dzieckiem od syna i bardzo musiałam zrewidować wiele ze
        swych poglądów. Bo nigdy nic nie wiadomo....
    • Gość: Anna Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodziny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.04.03, 18:51
      Mysle, ze nikt z nas tu nie moze narzucic zadnej mamie karmiacej aby nie
      karmila. Kazdy ma jednak prawo wyrazic taka czy inna opinie. Nie sadze ze
      trzeba sie obrazac za to. Nie ma nic lepszego dla malego dziecka jak pokarm
      matki.I tu naleza sie mamom karmiacym duze brawa, bo karmienie to mniejsza
      ponoc szansa na alergie w przyszlosci. To fakt, ale jak dlugo jest to tak
      bardzo korzystne, a kiedy staje sie to tylko przyzwyczajeniem, czy wygoda? Czy
      dlugie karmienie piersia moze miec jakis negatywny wplyw na dziecko, ojca i
      reszte rodziny? Mnie interesuje to zagadnienie od strony zebow dziecka.
      Zasypianie przy cycu, czy dokarmianie dziecka ktore ma zeby( szczegolnie
      trzonowe ) w nocy to duza szansa na prochnice. Oczywiscie dotyczy to rowniez
      mleka w butelce. Dlatego uwazam, ze starsze dziecko powinno sie poic w nocy
      jedynie przegotowana woda. Mysle rowniez ze karmienie dziecka butelka przez
      ojca wytwarza pewna wiez miedzy dzieckiem i ojcem. Oczywiscie nie musi to byc
      koniecznie butelka z mlekiem, ale chociaz z herbatka. Czy dlugie karmienie
      piersia nie jest troche uzurpowaniem sobie prawa do blizszego kontaktu z matka
      niz z ojcem, czy innymi osobami w rodzinie( dluzej niz jest to naprawde
      potrzebne?)? Moze jest to troche taki podswiadomy zal ze moje dziecko staje
      sie coraz bardziej ode mnie niezalezne, ze inni ludzie ( ojciec przede
      wszystkim) staja sie na rowni wazni co matka? A co do samego dziecka, to czy
      zbyt dlugie karmienie nie pozbawia go poczucia pewnosci siebie , zaradnosci
      czy samodzielnosci? Co o tym sadzicie? Bo przeciez moment zaprzestania
      karmienia musi kiedys nastapic. Kiedy i kto o tym powinien zdecydowac?
      • Gość: Monika Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodzin IP: *.lanet.wroc.pl 27.04.03, 23:06
        Właśnie - trafiłaś w sedno - wydaje mi się , że niektóre matki karmiąc piersią nieraz wręcz na siłe trzymaja dziecko tylko przy sobie. Byłam zszkokowana, gdy moje jedna znajoma, która karmiła wyłącznie piersią dziecko przez ponad pól roku płakała, ze musi mu wprowadzić 1 dodatkowy posiłek (z zalecenia pediatry). Przecież to chore - ile można trzymać dziecko na samej piersi- przeciez ono tez musi wkońcu posmakować czegoś innego i przyzwyczaić się do posiłkow jedzonych lyżeczką itp.
        Wydaje mio się , ze w przypadku dzieci karmionych sztucznie ojciec ma wiekszą mozliwość kontaktu z dzieckiem- co oczywiście nie oznacza , że jestem zwolennikiem karmienia sztucznego. Natura wie co robi - po to sa piersi żeby nimi karmić. Ale czy dawniej karmiono wyłącznie piersią przez pol roku? Nie - i to mi się wydaje baaaardzo nienaturalne. Mam dziecko i widziałam, że juz w wieku 4 miesięcy przejawiało chęć posmakowania innych potraw, interesowało sie tym, co my jemy itp. Uważam karmienie tylko piersią tak długo za przesadę i bycie w niezgodzie z naturą. Gdy moja znajoma nie pozwalała 5-6 miesiecznemu dziecku posmakować jabłka czy chrupka kukurydzianego tylko na silę pakowała mu do buzi cyca wyglądało to wręcz komicznie. Jednak takie dziecko jest już duże i potrzebuje więcej energii i samo interesuje sie innym jedzeniem -więc gdzie tu ta natura. Gdy argumentem są tylko puste frazesy, ze "nalezy karmić wyłącznie piersią do końca 6 miesiąca".
        • mammilaria Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodzin 28.04.03, 10:40
          Witam ponownie!

          Postanawiam po raz kolejny zabrać głos, bo to ja poniekąd wywołałam tę burzę.
          Na wstępie małe wyjaśnienie: pisałam drukowanymi literami aby było widoczne co
          pisze ja jako komentarz na poprzednie maile. Nie znam net-etykiety i nie
          wiedziałam, iż to podniesiony głos Mea Culpa. Niegdy moja intencja nie był
          krzyk, gdyż z natury nie podnoszę głosu. Dokiego i wszystkich urażonych moim
          sposobem wypowiedzi przepraszam.
          Co do karmienia piersia dłuższgo niż 6 miesiecy, to był to mój śiwadomy wybór i
          jestem z tego zadowolona. O tym decydowałam ja i moje dziecko, nic do tego nie
          miał mąż ani rodzina ( ale faktem jest, że nie widzieli nic przeciwko).
          No to ja karmiłam a moje dziecko korzystało, wiec ani dla męża ani dla rodziny
          w
          niczym to nie przeszkadzało (no może było sprzeczne z ich poglądami, ale na nie
          starali się forsowć swego sposobu widzenia). Ja tez nie narzucam mężowi w jaki
          sposób ma się bawić z dzieckiem, ani czy iść na lody czy na hamburgera.
          Jesteśmy wolnymi ludźmi, jak myślę...
          Zapewne interesuje Was jak do tego podchodził mąż. Otóż był zadowolony, że
          wreszczie żona ma większe piersi i to jakaś odmiana (nie musi mieć 2 kochanek,
          bo ma jedną i tą samą z innym wyglądemwink
          Owszem przez pierwsze kilka tygodni (nie więcej niż 4-5) przeszkadzało cieknące
          mleko (którego mąż nie polubił, chociaż od koleżanek wiem, że niektórzy panowie
          to bardzo lubią, mi osobiście smakowało). Jednak po ok. 1-1.5 miesiaca
          produkcja mleka się unormowała i nie było samoistnych wycieków.
          Nadmieniam, że mój biust na tym nie ucierpiał, jednak to chyba sprawa genetyki,
          bo z tego co wiem są różne przypadki.

          Co do więzi z ojcem to argument, iż matka karmiąca odbiera ojcu dziecko wydaje
          mi sie śmieszny i niepoważny. Czy gdy tata kąpie dziecko, lub wychodzi z nim na
          spacer, to czy matka traci więź z dzieckiem?
          Już nawet małe dziecko wie, że mama jest głównie od karmienia (ale często
          te "najsmaczniejsze" rzeczy jak lody, cukierki i hamburgery to tata). Mama
          zawsze milej przytuli i narysuje, ale nic nie zastąpi zabaw z Tatą, bo mama nie
          zrobi takiego samolotu jak tata, nie pójdzie na basen, nie pogra w piłkę, nie
          poszalejne na rowerze. A babcia i dziadek w przeciwieństwie do rodziców i tak
          pozwolą na wszystko, gdyby to nawet miało się skończyć "przebudową" mieszkania.
          I takie zróżnicowanie płci i ról społecznych jest moim zdaniem zdrowe i
          prawidłowe. Dziecko uczy się rozróżniać kto jest kto. Człowiek jest istotą
          bilogiczną i również u zwierząt naturalne jest , że to samica karmi młode.

          Oczywiście każda przesada jest nie wskazana i nikt nie mówi, należy karmić
          dziecko wyłącznie piersią przez 2 lata, albo, iż należy kontynuować karmienie
          do 6 lat. Jednak babcie i najczęściej bedzietne koleżanki namawiające mlodą
          mamę na zmianę jej dotychczasowych planów (karm dłużej naturalnie, nie karm
          piersia, bo dziecko jest za duże) powinny zająć się własnymi sprawami nie
          ingerować w życie matki i jej dziecka. Kobieta najczęściej sama instynktownie
          wie co jest najlepsze dla niej i dla dziecka (natura sama zadbała, żeby kobieta
          miała mleko, tak wieć i natura podpowiada kobiecie co należy robić). Przy
          wsparciu (czyt. akceptacji) ze strony taty dziecka i najbliższych cała rodzina
          będzie w stanie szczśliwie i w harmoni przejść przez życie, czego sobie i
          wszystkim czytelnikom życzę.
          Pozdrawiam
          mammilaria
          • Gość: pyzapyza Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodzin IP: voodoo2:* / 10.48.26.* 28.04.03, 16:39
            Ja tez tu wtrącę 3 grosze.
            Nie zamierzam karmić mojego dziecka piersią.
            Nieprawdą jest że mleko wszystkich kobiet jest lepsze dla dziecka, niż sztuczna
            mieszanka. Pomijając toksyny i inne świństwa, zdarza się, że pokarm jest np. za
            tłusty i dziecko ma biegunki.
            Nie trafia do mnie argument pt.: dzieci, które nie są karmione piersią nie
            dostają ciepła rodziców. Co to w ogóle ma do rzeczy? Niejedna matka z rynsztoka
            (mówię o marginesie umysłowym, pijaństwie, etc., a nie o biedzie) karmi
            dzieciaka cycem - i co? Nie daje ciepła, nie nawiązuje się więź, nie mówiąc już
            o wzroście inteligencji.

            Ja byłam karmiona sztucznie (mama nie miała pokarmu). Do 10 roku życia nie
            chorowałam praktycznie na nic, co wymagałoby wizyty u lekarza (jakaś mała
            gorączka w zerówce). Od początku, gdy wróciłam z mamą ze szpitala do domu
            przesypiałam w nocy 6 godzin, a po pół roku 8. Mojej inteligencji nic nie
            brakuje - w podstawówce najlepsza w klasie, w liceum i na studiach w ścisłej
            czołówce, trudne studia ukończone na piątkę.

            Drażni mnie też inny punkt widzenia: jeśli matce coś stanie się przy porodzie i
            dziecko będzie wychowywał tylko ojciec, to czy to oznacza, że takie dziecko
            jest gorsze na starcie?

            Cała ta dyskusja wskazuje dobitnie, że Polska jest cholernie nietolerancyjnym
            krajem. Co Was ludzie obchodzi, co robią inni?
            • Gość: Misia Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodzin IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.03, 16:56
              Mnie sie tez wydaje,ze to indywidualny wybor i bardzo osobista decyzja kazdej
              kobiety. Starszej corki nie udalo mi sie wykarmic! Po ciezkim porodzie,kiedy
              dziecko lezalo na intensywnej terapi odciagalam pokarm i dowozilam do szpitala.
              Wytrawalam tak ok 3 tygodni! Przeszlam na butelke! A ile to sie musialam
              nasluchac,jaka to krzywde robie dziecku. Dziewuszka wyrosla mi zdrowa i
              dorodna! Mlodsza byla juz mniej problemowa! Pila do ok 10 miesiaca i jakos tak
              sama zrezygnowala z piersi!Znam wiec oba warianty,oba maja swoje plusy i minusy
              i tylko od matki zalezy na co sie zdecyduje!
            • mary_ann twój wybór, ale nie powtarzaj przesądów! 28.04.03, 19:51
              Gość portalu: pyzapyza napisał(a):
              > Ja tez tu wtrącę 3 grosze.
              > Nie zamierzam karmić mojego dziecka piersią.

              Masz do tego prawo.

              > Nieprawdą jest że mleko wszystkich kobiet jest lepsze dla dziecka, niż
              sztuczna
              >
              > mieszanka. Pomijając toksyny i inne świństwa, zdarza się, że pokarm jest np.
              za
              >
              > tłusty i dziecko ma biegunki.


              Czy moge znac źrodło takich rewelacji? Powtarzasz tu jeden z najczęstszych
              zabobonów dotyczących karmienia piersią (dwie wersje do wyboru, do koloru - 1.
              mleko za tłuste= biegunki /ja to znałam raczej w wersji: =utuczysz dziecko,
              ew. bedzie niedopojone (!), 2. mleko za chude= dziecko dlatego słabo przybiera
              na wadze). Polecam fachowa i w miare świezą lekturę na temat karmienia.
              Biegunki (lub zaparcia) miewają najczęściej te spośród dzieci karmionych
              sztucznie, które nie toleruja mieszanek na bazie mleka krowiego. Moze chodzi
              Ci o to, że dzieci karmione piersią oddają b. luźne stolce? To nie ma nic
              wspólnego z biegunką.

              > Nie trafia do mnie argument pt.: dzieci, które nie są karmione piersią nie
              > dostają ciepła rodziców. Co to w ogóle ma do rzeczy? Niejedna matka z
              rynsztoka
              >
              > (mówię o marginesie umysłowym, pijaństwie, etc., a nie o biedzie) karmi
              > dzieciaka cycem - i co? Nie daje ciepła, nie nawiązuje się więź, nie mówiąc
              już
              >
              > o wzroście inteligencji.
              >


              Oczywiście. Tyle tylko, ze to jeszcze nie przemawia PRZECIWKO karmieniu
              piersia, które jest uznawane za zdrowsze z wielu innych powodów.



              > Ja byłam karmiona sztucznie (mama nie miała pokarmu). Do 10 roku życia nie
              > chorowałam praktycznie na nic, co wymagałoby wizyty u lekarza (jakaś mała
              > gorączka w zerówce). Od początku, gdy wróciłam z mamą ze szpitala do domu
              > przesypiałam w nocy 6 godzin, a po pół roku 8. Mojej inteligencji nic nie
              > brakuje - w podstawówce najlepsza w klasie, w liceum i na studiach w ścisłej
              > czołówce, trudne studia ukończone na piątkę.
              >

              To znaczy tylko tyle, ze Tobie karmienie sztuczne nie zaszkodziło. Wielu
              osobom nie zaszkodziło i jest to bezdyskusyjne. Dzieciom z atopią w genach
              moze zafundować problem na resztę zycia. Nikt nie daje gwarancji, ze karmione
              piersią dziecko bedzie zdrowe, w tym wolne np. od alergii. Tyle tylko, ze
              zgodnie z obecnym stanem wiedzy jest to per saldo OPTYMALNY sposób karmienia.
              To nie gwarancja, to raczej świadomość, ze zrobiło się dla zdrowia dziecka
              wszystko, co sie dało, a reszta w rekach ... (wpisac w zależności od
              światopogladu) ( jak w mojej ulubionej anegdocie żydowskiej: "Icek, ty daj
              Panu Bogu szanse, ty kup los!").

              > Drażni mnie też inny punkt widzenia: jeśli matce coś stanie się przy
              porodzie i
              >
              > dziecko będzie wychowywał tylko ojciec, to czy to oznacza, że takie dziecko
              > jest gorsze na starcie?

              Dziecko, gorsze?? Kto zdrowy na umysle tak twierdzi?


              > Cała ta dyskusja wskazuje dobitnie, że Polska jest cholernie
              nietolerancyjnym
              > krajem. Co Was ludzie obchodzi, co robią inni?

              Ludzie wypowiadaja tu tylko swoje opinie, do czego maja prawo (zwlaszcza, że
              czesto sa o nie pytani). Równiez nieocenianie niczego i nikogo to chyba źle
              pojęta polityczna poprawność. Naprawdę chcialabys żyć w społeczeństwie, w
              ktorym nic nikogo nie obchiodzi poza wlasnymi czterema scianami?

              Pozdrawiam z szacunkiem, choć nie zamierzam udawać, ze Twój wybor w kwestii
              karmienia mnie zachwyca
              Mary_ann
              • ariana_ Re: twój wybór, ale nie powtarzaj przesądów! 28.04.03, 21:19
                " za tłuste mleko matki"?!!!! Co za bzdury! Zanim
                zaczniesz wygłaszać takie nowatorskie ( i nieprawdziwe)
                poglądy, zapoznaj się z licznymi publikacjami na temat
                karmienia naturalnego. Ktoś to przeczyta i jeszcze
                uwierzy w takie bzdety...
              • Gość: pyzapyza Re: twój wybór, ale nie powtarzaj przesądów! IP: voodoo2:* / 10.48.26.* 29.04.03, 16:22
                OK, wycofuję się z tym "za tłustym mlekiem", choć zapewniam, że daleko mi do
                zabobonów (taką informację usłyszałam od LEKARZA i może dlatego bezkrytycznie
                uwierzyłam - sorry).

                Zapomniałam jeszcze dodać, że dla mnie widok karmiącej matki jest obleśny i
                porównywalny z pokazaniem gołego tyłka publicznie. Mówię tu o matkach, które
                karmią dziecko w miejscu ogólnie dostępnym (np. w kawiarni - myślałam, że
                zwymiotuję). I tak jak nie wyobrażam sobie oglądania piersi mojej teściowej,
                tak w żadnym wypadku nie mam ochoty pokazywać swoich piersi teściowi. I
                szczerze mówiąc określenie "cyc" jest dla mnie okropne i z jednej półki z
                określeniem "pipa" (sorry, jeśli kogoś uraziłam tym słowem).

                Ja nie jestem przeciwniczką karmienia piersią - ja jestem za wyborem matki.
                Właśnie moja przyjaciółka karmi piersią i w imię idei (jest bliska załamania i
                rezygnacji na rzecz butelki) cierpi prawdziwe katusze z powodu bólu piersi,
                ugryzień przez dziecko i psychicznej udręki, że jest mleczną krową, brudzącą
                wszelkie biustonosze i bluzki mlekiem. Inna matka karmi piersią bez większych
                problemów i jest szczęśliwą mamą. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji, a
                warczenie na umęczoną kobietę w szpitalu, żeby karmiła, tak samo jak
                niepotrzebne (nie mówię o potrzebnym) dopajanie dzieci karmionych naturalnie
                sztucznym pokarmem (wcale nierzadkie zjawisko, przynajmniej w znajomym małym
                szpitalu powiatowym) jest NIEDOPUSZCZALNE i świadczy o braku profesjonalizmu
                personelu.

                Sorki, że tak długo.
            • Gość: Ala Re:Czy to dobrze dla dziecka, ojca, reszty rodzin IP: 195.116.210.* 29.04.03, 10:59
              oj, Pyzapyza, a skąd czerpiesz takie informacje, że mleko matki może być dla
              dziecka za tłuste??? Przecież to zabobony, pokarm matki nie moze być ani za
              chudy ani za tłusty dla dziecka. Pozdrawiam
Pełna wersja