myha1977
10.02.07, 22:24
temat dlugi i skomplikowany, duzo sytuacji i zachowaan. mam dwoje dzieci 2 i
10 lat oraz opiekunkę do nich od trzech. mały jest do niej przywiazany bo
jest z nim od poczatku opiekunka kocha go jak własnego syna którego utraciła
w tragicznym wypadku. Starsza córka jest dzieckiem wrazliwym do bólu,
zbuntowanym,lubiącym rzadzić nieznoszacym krytyki i zbyt cwanym i
inteligentnym jak na swój wiek. opiekunka sobie z nią nie radzi, nie slucha
jej a jak ma zły dzien potrafi nawrzeszczec na nia z totalnym brakiem
szacunku nalezącym sie osobie starszej. opiekunka odnosze wrazenie nie lubi
mojego starszego dziecka, nie radzi sobie z prostymi poleceniami, opowiada o
niej ze straszną ironią gdy ona zrobi cos nie po jej mysli. ogólnie jak
wracam z pracy mam łeb jak sklep od zażalen z jednej i drugiej strony. gdy
mała przeprasza opiekunka nie przyjmuje przeprosin i jest nadeta i obrazona
na nas wszystkich. mówi ze daje sobie na łeb wejsc i usiłuje mi wytłumaczyc
ze nie umiem wychowac dziecka. a ja dostaje w pracy smsa " mamusiu zabierz
mnie z domu bo dłuzej nie wytzrymam" romawiam z obydwiema ale z dnia na dzien
jest coraz gorzej. i tu dylemat... zwolnic opiekunkę? stanac bezwarunkowo po
stronie córki choc wiem ze jest trudnym dzieckiem, czy stawiac dziecko dzien
w dzien do pionu wierzac bezwarunkowo opiekunce? mam dzis totalnego doła,
dzieki za kazdą odpowiedź
pozdrawiam
myha