czy ktos moze obiektywnie?

10.02.07, 22:24
temat dlugi i skomplikowany, duzo sytuacji i zachowaan. mam dwoje dzieci 2 i
10 lat oraz opiekunkę do nich od trzech. mały jest do niej przywiazany bo
jest z nim od poczatku opiekunka kocha go jak własnego syna którego utraciła
w tragicznym wypadku. Starsza córka jest dzieckiem wrazliwym do bólu,
zbuntowanym,lubiącym rzadzić nieznoszacym krytyki i zbyt cwanym i
inteligentnym jak na swój wiek. opiekunka sobie z nią nie radzi, nie slucha
jej a jak ma zły dzien potrafi nawrzeszczec na nia z totalnym brakiem
szacunku nalezącym sie osobie starszej. opiekunka odnosze wrazenie nie lubi
mojego starszego dziecka, nie radzi sobie z prostymi poleceniami, opowiada o
niej ze straszną ironią gdy ona zrobi cos nie po jej mysli. ogólnie jak
wracam z pracy mam łeb jak sklep od zażalen z jednej i drugiej strony. gdy
mała przeprasza opiekunka nie przyjmuje przeprosin i jest nadeta i obrazona
na nas wszystkich. mówi ze daje sobie na łeb wejsc i usiłuje mi wytłumaczyc
ze nie umiem wychowac dziecka. a ja dostaje w pracy smsa " mamusiu zabierz
mnie z domu bo dłuzej nie wytzrymam" romawiam z obydwiema ale z dnia na dzien
jest coraz gorzej. i tu dylemat... zwolnic opiekunkę? stanac bezwarunkowo po
stronie córki choc wiem ze jest trudnym dzieckiem, czy stawiac dziecko dzien
w dzien do pionu wierzac bezwarunkowo opiekunce? mam dzis totalnego doła,
dzieki za kazdą odpowiedź
pozdrawiam
myha
    • acorns Re: czy ktos moze obiektywnie? 11.02.07, 00:15
      Ja Ci dam radę trochę nietypową, ale ja w takiej sytuacji tak właśnie bym
      zrobił - zamiast opiekunki zatrudnij opiekuna. Facet sobie da radę i ona
      prawdopodobnie będzie wobec niego zupełnie inna niż wobec kobiety.
      • mysz56 Re: czy ktos moze obiektywnie? 11.02.07, 02:03
        opiekunka być może faktycznie uprzedziła się do córki a córka to wyczuwa i
        koło się zamyka...ja postarałabym wysłuchać przede wszystkim swojego
        dziecka ,dlaczego nie słucha ,dlaczego krzyczy i się złości może w zachowaniu
        opiekunki jest coś co ją złości i denerwuje-i próbowała zrozumieć tłumacząc że
        o wszystkim można powiedzieć ,porozmawiać nie krzycząc z drugiej strony
        porozmawiałabym z opiekunką jak ona widzi sprawę i zasugerowałabym sposób
        postępowania z dzieckiem przecież to ty znasz je najlepiej i nie pozwalałabym
        na krytykę córki w jej obecności tu spirala tylko się nakręca,ani też ciebie
        jako mamy do tego myślę nie ma prawa , może jest też tak że
        córka ,,niegrzecznym,,zachowaniem próbuje zwrócić na siebie uwagę,której ma
        może mniej z racji posiadania młodszego rodzeństwa...to tyle mi przyszło do
        głowy pozdrawiam
    • gpat Re: czy ktos moze obiektywnie? 11.02.07, 11:45
      Nie znam tej opiekunki, ale trochę bym się jej bała właśnie z tego względu że
      straciła dziecko. Obawiałabym się tego jej przywiązania do twojego synka i jej
      zachowania w stosunku do córki. Nie podoba mi się taka skrajność. Najważniejsze
      jest dobro twoich dzieci a teraz szczególnie tej starszej, wchodzącej w trudny
      okres. Zapewnie przed zwolnieniem jej powstrzymuje cię wiele, pewnie jest
      punktualna, nie rozkrada ci domu, może zostać z dzieckiem dłużej.
      Jeżeli chcesz ją zostawić, to zapisz starszą córkę na świetlicę tak żeby jak
      najkrócej była w domu z opiekunką, bo jak sama widzisz, córka woła o pomoc.
    • jola_ep Re: czy ktos moze obiektywnie? 11.02.07, 12:37
      Dawna opiekunka moich dzieci starciła dwójkę dzieci.
      Przyjęłam ją, gdy poszłam do pracy po urodzeniu drugiego dziecka. Córka miała wtedy jakieś 5 lat.
      Sytuacja była więc nieco podobna. Szczególnie, że w pierwszych tygodniach zauważyłam, że coś jest nie tak. Pojawiały się też pierwsze konflikty na osi opiekunka-córka. Moja opiekunka to mądra kobieta - udało mi się z nią porozmawiać i wytłumaczyć, że opiekuje się _dwójką_ dzieci smile Innymi słowy: powinna też okazać, że moja córka też jest dla niej ważna.
      Moja opiekunka lubiła/kochała moją dwójkę, choć na pewno moja starsza nie zawsze była posłusznym aniołkiem wink - ale większych konfliktów nie było smile Moje dzieciaki też ją uwielbiały.

      To pewnie naturalne, że łatwiej pokochać/polubić niemowlę niż wyszczekaną 8-latkę. Ale tu potrzeba dobrej woli, może też jakiś umiejętności/wiedzy.
      A tej mam wrażenie odrobinę zabrakło ze strony opiekunki.

      Zastanwiasz się, po czyjej stronie stanąć...
      Myślę, że po stronie dziecka.
      Sama mam wyszczekaną, inteligentą, wrażliwą 11-latkę. I wiem, że ona musi akceptować choć w mimalnym stopniu osobę, której ma się słuchać. Mam w rodzinie taką osobę, wobec której moja córa co prawda nie występuje jeszcze jawnie bardzo ostro. Wiem jednak, jak przeżywa każdą dezaprobatę, czy polecenie - choćby niewinne i słuszne, nawet gdy całkowicie się z nią zgadza. Jest w miarę dobrze tylko dlatego, że nie przebywają ze sobą pod jednym dachem na codzień. Gdyby jednak córa wyczuła, że ona jej nie lubi (a tak na szczęście chyba nie jest :0 )to konflikt byłby murowany...
      Nie potrafiłabym ją w takiej sytuacji narażać na przebywanie z tą osobą.

      Druga sprawa to wiek. Dziecko 10-letnie pewnie już zaczyna dojrzewać. Rozbudzony układ hormonalny nie działa stopniowo zwiększając dawki hormonów, tylko co jakiś czas (początkowo co ileś tam dni) "wyrzuca" większą porcję hormonów. Moje dziecko zachowywało się wtedy okropnie - każdy problem urastał do gigntycznych rozmiarów, nawet raz nawrzeszczeć na ukochaną babcię jej się zdarzyło. A potem córa rozpaczała, bo sama nie wiedziała, dlaczego reaguje tak ostro... U mnie pomagało odizolowanie (nie rozmawiam, jak wrzeszczy), rozmowy, także o tym, co się z nią dzieje (co, znowu wyrzut hormonków?). Z czasem jednak sytuacja się ustabilizowała... Boję się, że się przyzwyczaję do tego dobrego dziecka, które mam teraz wink))

      Myślę, że jeśli nie chcesz z jakiegoś powodu zmieniać opiekunki, to przynajmniej zastanów się nad możliwością odizolowania w maksymalnym stopniu córki i opiekunki - może rzeczywiście świetlica byłaby dobrym rozwiązaniem.
      Bo jeśli brak dobrej woli z obu stron (a odniosłam takie wrażenie, po tym, co napisałaś) to konflikt będzie raczej narastał. Trudno 10-latce podporządkować się komuś, kto jej nie lubi. A opiekunka chyba właśnie bezwględnego posłuszeństwa oczekuje.

      Pozdrawiam
      Jola
    • gazunia Re: czy ktos moze obiektywnie? 11.02.07, 16:12
      Sądzę, że Twoja córka czuje niechęć opiekunki i stąd problemy. Napisałaś, że
      opiekunka mówi o jej zachowaniu z wyraźną ironią, najprawdopodobniej tak samo
      odnosi się do małej. Dziewczyna i tak przeżyła zapewne pojawienie się młodszego
      braciszka a jeżeli ktoś tak wyraźnie go faworyzuje to nic dziwnego, że się
      buntuje. Ja rozstałabym się z opiekunką, to nie jest odpowiedni człowiek, jeśli
      nie przyjmuje przeprosin od dziecka!
    • judytak Re: czy ktos moze obiektywnie? 12.02.07, 00:32
      na linii mojej córki i opiekunki do młodszych nie było konfliktu,
      niemniej kiedy córka chodziła juz do szkoły, opiekunka miała wobec niej
      właściwie bardzo mało zadań - po drodze z przedszkola wstąpić po nią do szkoły,
      dać obiad, dalej córka robiła swoje, opiekunka swoje

      jeśli chcesz opiekunkę utrzymać, radzę tak właśnie stawiać sprawę - że córka
      już duża, samodzielna, ty z nia ustalasz, co ona ma robić po szkole, opiekunka
      ma tylko dobrze określone, ustalone rzeczy z nią do robienia (posiłki,
      odrowadzanie gdzieś?), nie ma "się opiekować", ma interweniować tylko w
      skrajnych przypadkach, a nie zajmować się "wychowywaniem" (odrób lekcji, nie
      rozmawiaj przez telefon, itp. itd.)
      w zamian córka ma być rzeczywiście "duża", ustalać z tobą, co i jak ma robić, i
      się tego trzymać

      pozdrawiam
      Judyta
      • myha1977 Re: czy ktos moze obiektywnie? 12.02.07, 23:54
        witam
        byłam dzisiaj swiadkiem rozmowy opiekunki i córki, prawda jest niestety taka że
        podczas jednego tematu córka usłyszała trzy komentarze delikatnie złośliwe,
        chyba tylko moja obecnosc nie wywoła konffliktu z jej strony. mysle e takich
        sytuacji jest kilka razy wiecej w ciagu kazdego dnia. powiedziałam opiekunce,
        ze takie zachowanie nakreca córke i specjalnie nie dziwia mnie jej reakcje, ze
        zlosliwosc wywołuje złosliwosc, ze nie wyobrazam sobie dalszej jej pracy z
        takim podejsciem.odpowiedziala mi ze oczywiscie mam rację i ze nie powtórzy
        takiego zachowania. no cóż nie powiem, ze jej wierzę ale poobserwuję, przy
        kolejnym konflikcie bedzie jasny obraz sytuacji skąd on powstał, bede wiedziała
        gdzie szukac ogniwa zapalnego.dam jej ostatnia szansę, jesli z niej nie
        skorzysta nie bedziemy się dłuzej męczyć.
        dziękuje wam wszystkim za odpowiedzi, w chwilach załamania są bezcenne,
        pozdrawiam
        myha
Pełna wersja