cockie1
28.03.07, 10:27
Mam taki problem. Mój 9 - letni chodzi regularnie do Klubu na zajęcia
sportowe. Po pół roku uczestniczenia w zajęciach pojechał na zimowisko
sportowe (organizowane przez Klub). Choć tęsknił, i nie wszystko mu się
podobało - wrócił zadowolony. Teraz Klub organizuje wyjazd sportowy w czasie
wakacji letnich. Moje dziecko bardzo chce jechać i prosi, żeby Go zapisać a
następnego dnia już nie chce jechać i prosi żeby Go nie zapisywać. Ja to
widzę tak: ponieważ bardzo lubi sport, który uprawia, uwieeelbia trenera -
chce jechać, no ale czegoś się boi i wtedy twierdzi, ze jednak nie jedzie.
Porozmawiałam z Michałem, i okazało się, że faktycznie boi się. Boi się tego,
że zgubi się na plaży i dlatego tak się waha i zastanawia czy jechać.
Poradźcie proszę, czy jednak "naciskać" (tłumacząc i analizując możliwość
zgubienia się na plaży), żeby jechał, czy jednak odpouścić i niech nie
jedzie. albo niech zupełnie sam to w sobie "przegryzie" i zdecyduje?
Dodam jeszcze, że Michał ma w sobie taki strach na co dzień niestety. Boi się
że osoba, która odbiera Go ze szkoły - spóźni się i On będzie musiał czekać i
się denerwować. Podobnie jest np na angielskim. Wchodzi z dziećmi i panią do
sali , wszyscy rodzice idą na zakupy, czy na spacer a ja muszę warować pod
drzwiami i nigdzie się nie ruszać. W sali zabaw w Centrum Handlowym tez nie
zostanie bo się boi. Biorąc pod uwagę jego obawy codzienne, może jednak
lepiej, żeby na ten obóz nie jechał??