Gość: mimbla
IP: *.itpp.pl
20.05.03, 18:15
Mam taką sprawę. Opiekunka naszego malucha zaczyna nas objadać. jesteśmy z
niej zadowoleni, dobrze zajmuje sie dzieckiem, ale od pewnego czasu
zauwazylismy że znika coraz więcej jedzenia. To nie o to chodzi, że to jest
kosztowne, bo zjada chleb ser i wędlinę ale za to dużo. Prawie cały bochenek
chleba dziennie, albo cały ser.
Jestesmy w troche głupiej sytuacji, bo kiedy wracamy do domu wieczorem i
nagle okazuje się że nie mamy nic na kolację i trzeba biec do sklepu na
zakupy. Sami tez zawalilismy troche sprawe bo powiedzielismy kiedys zeby
sobie zrobila kanapke jak jest głodna. Ale nie mielismy na mysli pol kilo
chleba, i calej wedliny z lodowki dziennie. Z drugiej strony przeciez nie
bedziemy podpisywac jajek w lodówce, ani sprawdzac ile kromek chleba ubylo
(teraz trudno bylo nie zauwazyc bo została piętka

. Wydawało nam się, że to
jasne ze jak sie gdzies idzie do pracy, to sie zywi samemu. Ale nie jest
jasne. Jak wy rozwiązujecie takie sprawy? A może wasze opiekunki nie są
żarłoczne?