Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal!

22.05.03, 20:07
Ponoć od przyszłego roku wszystkie sześciolatki mają obowiązkowo pójść do
zerówki. Taki projekt już był, ale kochane SLD nie spoczęło na laurach i
wymyśliło jeszcze lepszy wariant - obowiązkowa zerówka ma być nie, jak
dotąd, do wyboru: przy szkole lub w przedszkolu. Koniec z bezhołowiem,
porządek musi być, wszystkie dzieci powędrują karnie do szkoły. Pod
sztandarem "zrównywania szans edukacyjnych"...

I znowu Wielki Brat chce moim dzieciom zrobić dobrze, bo wie lepiej niż ja,
co się im najbardziej przysłuży. Nie tylko wie, ale i wyegzekwuje swoją
rację...Kurczę, wkurzyłam się! A Wy? Co o tym myślicie?
    • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 22.05.03, 20:15
      chodziłam do zerówki w 1984 roku. zerowka była w szkole - miałam swietne
      nauczycielki i cała klasą przeszlismy z zerówki do pierwsze klasy. zyję, nie
      umarłam od tego pobytu w szkole. co w tym złego?
      podczas mojej nauczycielskiej kariery w szkole rodzice staraja się, żeby
      dziecko miało jak najlżejsze zycie i jak najmniej obowiązków i czasem wykłocają
      się, że nauczyciel daje zbyt trudne rzeczy do nauki (np. ortografia - przykład
      z zycia wzięty).
      • Gość: hot_dog Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.crowley.pl 22.05.03, 20:55
        Jest to własciwie przyspieszenie obowiązku szkolnego. W wielu krajach obowiązek
        szkolny zaczyna sie od 6 roku życia. Najważniejsze jest według mnie, nie to
        gdzie się bedzie uczył młody człowiek, tylko aby zarówno programy, warunki,
        kadra itp., faktycznie były adekwatne do wieku i potrzeb rozwojowych dziecka.I
        tu mimo ( a może dlatego), że jestem nauczycielką i znam trochę naszą oświatę
        mam pewne wątpliwości- patrz np. ostatnie poczynania "w temacie" budżetów szkół
        warszawskich...
    • Gość: Anna Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.05.03, 20:48
      To w Polsce 6 latki nie mialy obowiazku pojscia do zerowki????? No to jestem
      zszokowana. W Kanadzie dzieci ida obowiazkowo do zerowki w wieku 5 lat, a
      prawie 100% rodzicow posyla je juz rok wczesniej do wczesno-zerowkowej klasy
      w wieku lat 4. Moj syn ma wlasnie 4 lata i nie moze sie doczekac kiedy pojdzie
      ( we wrzesniu) do prawdziwej szkoly.Pozdrawiam.
    • Gość: anma Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.05.03, 22:47
      Zgadzam się z Tobą, to rzeczywiscie wkurzające. Mój prawie czterolatek nie
      chodzi do przedszkola i miałam w planie posłać go do przedszkola jak bedzie
      miał 5 lat na rok i potem chciałam zeby w tym samym przedszkolu chodził do
      zerówki. No a potem szkoła. ALe w tej sytuacji to sama nie wiem czy robic
      dziecku mętlik w głowie i posyłac na rok do przedszkona, potem na rok do
      zerówki i wreszcie, wiadomo, do szkoły. A co do obowiązków...Jeszcze sie
      nachodzi do szkoły, jeszcze bedzie miał obowiązki, po co to przyspieszać?
      Dlatego tez nigdy nie posłałabym dziecka o rok wcześniej do szkoły (nawet
      urodzonego w styczniu). Mój brat urodzony w styczniu poszedł do szkoły ze
      swoim rocznikiem, był najstarszy i bardzo sobie ten układ chwalił. No a co
      sobie w dziecinstwie poleniuchował to jegosmile I nie przeszkodziłao mu to w
      dalszej karierze naukowejsmile Ale to juz inny temat.
      W kazdym razie zawiedziona jestem brakiem perspektywy zerówki w przedszkolu...
    • Gość: Doki Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.213-200-80.adsl.skynet.be 22.05.03, 22:56
      Cholera, dopiero od 6 lat? Tak pozno? Jak to nadrobic u
      takiego starego dziecka?
      A powaznie: im predzej zaczniesz edukacje, tym lepiej.
      Male dziecko jest najbardziej chlonne i wiecej mozna je
      nauczyc.
      Tu u nas posyla sie dzieci "do szkoly" jak tylko wyrosna
      z pampersow (czyli plus minus od 2.5 roku). Tak naprawde
      to jest przedszkole, ale ma swoj program, ktory
      realizuje, nie ma spania, tylko regularne zajecia i
      wszystko to sie odbywa w tym samym miejscu co szkola
      podstawowa. Nasze dziecko bardzo to lubi, bo jest o wiele
      ciekawiej niz z tym wapnem, ktore siedzi w domu.
      Perspektywe "niepojscia do szkoly" odbiera jako kare.
      • legal.alien Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 14:16
        Biedne dziecko. Nic wiecej mi namysl nie przychodzi. Wspolczeje jemu i wam.
        • Gość: Doki =>legal.alien IP: *.1-200-80.adsl.skynet.be 23.05.03, 21:52
          legal.alien napisał:

          > Biedne dziecko. Nic wiecej mi namysl nie przychodzi.
          Wspolczeje jemu i wam.

          Ubostwiam falszywe wspolczucie. Tak znakomicie zastepuje
          brak rzeczowych argumentow, prawda?

          Dlaczego biedne? Dlatego, ze lubi szkole? Co w tym zlego,
          ze w szkole dobrze sie bawi? Co w tym zlego, ze jest z
          rowiesnikami, ze specjalnie do tego celu wyksztalcona
          osoba zajmuje sie nimi przez caly dzien? JA nie mam na
          to czasu- taka mam prace.
          • legal.alien Re: =>legal.alien 26.05.03, 10:34
            Jak sie nie ma czasu dla dzieci to sie nie powinno miec dzieci.
            Nic nie zastapi dzieku kontaktu z rodzicami, nawet najlepsz przedszkolanka czy
            nauczyciel.
            • Gość: Doki Re: =>legal.alien IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.05.03, 11:20
              legal.alien napisał:

              > Jak sie nie ma czasu dla dzieci to sie nie powinno miec
              dzieci.
              > Nic nie zastapi dzieku kontaktu z rodzicami, nawet
              najlepsz przedszkolanka czy
              > nauczyciel.

              To prawda, podobnie jak prawdziwe jest twierdzenie, ze
              nic nie zastapi dziecku kontaktu z rowiesnikami, zadna
              mama ani babcia.
              • legal.alien Re: =>legal.alien 26.05.03, 11:36
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > legal.alien napisał:
                >
                > > Jak sie nie ma czasu dla dzieci to sie nie powinno miec
                > dzieci.
                > > Nic nie zastapi dzieku kontaktu z rodzicami, nawet
                > najlepsz przedszkolanka czy
                > > nauczyciel.
                >
                > To prawda, podobnie jak prawdziwe jest twierdzenie, ze
                > nic nie zastapi dziecku kontaktu z rowiesnikami, zadna
                > mama ani babcia.
                Jedno nie wyklucza drugiego. Nie chodzilem nigdy do przedszkola, moja zona
                zreszta tez nie, a mielismy dosc kontaktow z rowiesnikami.
    • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 22.05.03, 23:53
      uważam, że obowiązek szkolny powinien byc wprowadzony jak najwczesniej. sama
      jestem nauczycielem i logopedą i nic mnie tak nie wkurza jak zatroskanie
      przewrazliwionych mamusiek i tatusków, że no przeciez dziecko ma czas, że po co
      te obowiązki, że jeszcze się w zyciu namęczy. co to w ogóle za argumenty? a
      może do 10 roku zycia chodować taka dziecinę w cieplarnianych warunkach, i żeby
      broń boże niczego się nie nauczyło, bo sobie mózg przeciąży.
      a potem się wszyscy dziwią, że u nas analfabeci są, że dzieci nie chcą czytać,
      że nie znają ortografii, że nie wiedzą gdzie pustynia gobi, i że są leniwymi
      głąbami po prostu, którzy bez ściągi nie potrafią zdac żadnego egzaminu, a
      czytanie ze zrozumieniem to dla nich jak zdobycie himalajów.
      rodzice to sobie tak myslą: do szkoły nie, ale jak fajnie mieć mądre dziecko. a
      jak ono ma byc mądre jak w domu tez się niczego nie nauczy, bo rodzice wolą
      teraz pokemony włączyć byle w domu cisza była.
      dodam, że to co tu napisałam to nie bajery tylko to, co zobaczylam w kilku
      szkołach i przedszkolach, zarówno w małym mieście, jak i w dużej aglomeracji.
      • Gość: no_comments otóż to))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 00:39
        Gość portalu: moboj napisał(a):

        1. sama jestem nauczycielem i logopedą i nic mnie tak nie wkurza jak
        zatroskanie
        > przewrazliwionych mamusiek i tatusków, że no przeciez dziecko ma czas, że po
        co
        >
        > te obowiązki, że jeszcze się w zyciu namęczy

        2. co to w ogóle za argumenty? a
        > może do 10 roku zycia chodować taka dziecinę w cieplarnianych warunkach, i
        żeby (...)

        3. a potem się wszyscy dziwią, że u nas analfabeci są, że dzieci nie chcą
        czytać,
        > że nie znają ortografii

        Taa, pani profesur, "CHodować", a potem "Nie znają ortografii... I jak tu się
        nie bać posyłać wcześniej do szkoły, jak tam takie kompetentne kadry uczą...
        To może lepiej iech juz na te głąby wyrastają...
      • Gość: no_comments otóż to))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 00:39
        Gość portalu: moboj napisał(a):

        1. sama jestem nauczycielem i logopedą i nic mnie tak nie wkurza jak
        zatroskanie
        > przewrazliwionych mamusiek i tatusków, że no przeciez dziecko ma czas, że po
        co
        >
        > te obowiązki, że jeszcze się w zyciu namęczy

        2. co to w ogóle za argumenty? a
        > może do 10 roku zycia chodować taka dziecinę w cieplarnianych warunkach, i
        żeby (...)

        3. a potem się wszyscy dziwią, że u nas analfabeci są, że dzieci nie chcą
        czytać,
        > że nie znają ortografii

        Taa, pani profesur, "CHodować", a potem "Nie znają ortografii... I jak tu się
        nie bać posyłać wcześniej do szkoły, jak tam takie kompetentne kadry uczą...
        To może lepiej iech juz na te głąby wyrastają...
        • Gość: moboj Re: otóż to))) IP: 62.233.250.* 23.05.03, 07:51
          Gość portalu: no_comments napisał(a):

          > Taa, pani profesur, "CHodować", a potem "Nie znają ortografii... I jak tu się
          > nie bać posyłać wcześniej do szkoły, jak tam takie kompetentne kadry uczą...
          > To może lepiej iech juz na te głąby wyrastają...

          a słyszałes o literówkach? bo tak się składa, że to moje "chodować" to tylko
          literówka, a niekltórzy w ten sposób cały czas piszą.czy tego do wiadomości nie
          przyjmujesz, bo tak wygodniej? i czy masz jakieś inne argumenty?
        • Gość: moboj Re: otóż to))) IP: 62.233.250.* 23.05.03, 08:33
          Gość portalu: no_comments napisał(a):

          > Taa, pani profesur, "CHodować", a potem "Nie znają ortografii... I jak tu się
          > nie bać posyłać wcześniej do szkoły, jak tam takie kompetentne kadry uczą...
          > To może lepiej iech juz na te głąby wyrastają...

          hahahahaha.ja nawet wiem czemu napisałam tę nieszczęsną hodowlę przez "ch". a
          to dlatego, że własnie mam dziś egzamin na moich studiach podyplomowych i
          wczoraj cały dzień transkrybowałam - tzn. zapisywałam rózne teksty fonetycznie,
          czyli tak, jak sie mówi. przy transkrybowaniu nie ma różnicy między "ch/h",
          między "u/ó", między "rz/ż" i pisze się np. "truskafki", "ożex" (gdzie "ż"
          powinno byc z daszkiem, a x to tu akurat "ch"), "samoxut". po kilku godzinach
          takiego pisania w normalnej sytuacji tez sie zaczyna tak pisać, niestety.
          więcej poczucia humoru, mniej czepiania, panie "otóż to" (miałam ochotę
          napisać "otusz"smile. w południe zdam egzamin i potem chyba już będę normalnasmile
      • legal.alien Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 14:11
        Gość portalu: moboj napisał(a):

        > uważam, że obowiązek szkolny powinien byc wprowadzony jak najwczesniej.

        Proponuje od razu zabierac dzieci po urodzeniu.

        sama
        > jestem nauczycielem i logopedą i nic mnie tak nie wkurza jak zatroskanie
        > przewrazliwionych mamusiek i tatusków, że no przeciez dziecko ma czas, że po
        co
        >
        > te obowiązki, że jeszcze się w zyciu namęczy. co to w ogóle za argumenty? a
        > może do 10 roku zycia chodować taka dziecinę w cieplarnianych warunkach, i
        żeby
        >
        > broń boże niczego się nie nauczyło, bo sobie mózg przeciąży.

        A mnie wkurza glupota, tepota i ograniczenie umyslowe wszelkiego rodzaju
        pasozytujazcych na szkolach pedagogow, logopedow, psychologow itp.

        Zaczalem szkole 2 wieku 7 lat. W wieku 4 umialem czytac i pisac. Do przedszlola
        nie chodzilem. Mialem noramlne dzicinstwo i normalny kontakt z rodzina.


        > a potem się wszyscy dziwią, że u nas analfabeci są, że dzieci nie chcą
        czytać,
        > że nie znają ortografii, że nie wiedzą gdzie pustynia gobi, i że są leniwymi
        > głąbami po prostu, którzy bez ściągi nie potrafią zdac żadnego egzaminu, a
        > czytanie ze zrozumieniem to dla nich jak zdobycie himalajów.
        > rodzice to sobie tak myslą: do szkoły nie, ale jak fajnie mieć mądre dziecko.
        a
        >
        > jak ono ma byc mądre jak w domu tez się niczego nie nauczy, bo rodzice wolą
        > teraz pokemony włączyć byle w domu cisza była.
        > dodam, że to co tu napisałam to nie bajery tylko to, co zobaczylam w kilku
        > szkołach i przedszkolach, zarówno w małym mieście, jak i w dużej aglomeracji.

        Gdyby nauczyciele byli madrzy i dobrze przygotowani do zaczynanie nauki w wieku
        lat 7-iu jest absolutnie wystarczajace. Niestety nauczyciele w polskich
        podstawowkach to odpad. Dziwuszyny, ktore nie wiedzialy co ze soba zrobic szly
        do szkoly "uczyc".
        • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 23.05.03, 14:41
          legal.alien napisał:

          > A mnie wkurza glupota, tepota i ograniczenie umyslowe wszelkiego rodzaju
          > pasozytujazcych na szkolach pedagogow, logopedow, psychologow itp.

          a ty mógłbys skończyć tak trudne studia jak psychologia? cos wątpię. i popatrz
          sobie ile razy na tym forum była potrzebna porada logopedy.

          > Gdyby nauczyciele byli madrzy i dobrze przygotowani do zaczynanie nauki w
          wieku
          >
          > lat 7-iu jest absolutnie wystarczajace. Niestety nauczyciele w polskich
          > podstawowkach to odpad. Dziwuszyny, ktore nie wiedzialy co ze soba zrobic
          szly
          > do szkoly "uczyc".
          >

          poznałeś wszystkich nauczycieli, jacy tylko u nas uczą? jakieś badania naukowe
          prowadziłeś?
    • mary_ann Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 00:28
      No, cóż, przyznam, że nie bardzo wiem, jak ustosunkować się do niektórych
      wypowiedzi. Zabrzmiały dla mnie tak, jakbyśmy z ich autorami (przynajmniej
      jeśli chodzi koncepcje wychowawcze) byli z nieco innej bajki...
      Każdy ma prawo do swoich poglądów na temat wychowania, ja mówiłam tylko za
      siebie, domagając się poszanowania mojego prawa wyboru. Nie identyfikuję się z
      nurtem, w którym EDUKACJA małego dziecka zajmuje tak poczesne miejsce w
      hierarchii celów. W którym nie pozostawia się zbyt wiele miejsca naturalnemu
      rozwojowi dziecka, w zamian nieustannie organizując temu ostatniemu czas na
      wzór dorosłych („zajęcia”- nie nieskrępowane zabawy, tylko właśnie „zajęcia”,
      najlepiej „rozwijające” i „edukacyjne”, aby żadna chwila nie została
      zmarnowana, a „chłonność” wykorzystana na maxa. Angielski, rytmika, balet i
      wszystko, co zwiększy szansę na udany start w wyścigu szczurów (a przy okazji
      da zajęcie rzeszom profesjonalistów i napełni rodziców błogim przekonaniem, że
      sprawdzili się w roli wychowawców, zapewniając dziecku to, co najlepsze).
      Można by wręcz odnieść wrażenie, że tak naprawdę, to rodzice, po sprowadzeniu
      dziecka na świat, powinni w optymalnej wersji zdarzeń jak najszybciej ustąpić
      miejsca innym osobom, bardziej od nich kompetentnym. Bo, jak nie, to się ich
      latorośl na coś tam spóźni (na co?), coś straci (co?), czegoś tam już nie
      nadrobi (czego, Doki?). Mnie bliżej do tych, co uważają, że edukacyjnie to się
      akurat wszystko da nadrobić, jak dziecko będzie dopieszczone, dokochane i
      zrównoważone psychicznie, a jak nie, to guzik mu przyjdzie z
      najperfekcyjniejszej edukacji. A od dokochania, od edukacji emocjonalnej jest
      rodzina, a nie instytucje. Rodzina, która nie podejmuje swej roli wychowawczej
      dopiero na pół godziny przed dobranocką (bo maluch jest w przedszkolu do 18-
      ej).

      Dla porządku powtórzę, a może po prostu doprecyzuję: jak ktoś chce posyłać do
      przedszkola 2,5 letnie dziecko, to jego wybór. Co innego, gdyby wprowadzić
      PRZYMUS posyłania dzieci do przedszkola w tym wieku, a tak chyba w Belgii na
      szczęście nie jest. Mój sprzeciw budził kolejny zamach na prawo wyboru
      rodziców w kwestiach związanych z edukacją i wychowaniem dziecka. Nie podobał
      mi się zresztą już sam pomysł wprowadzenia obowiązkowej zerówki (jeszcze
      trochę, i będzie obowiązkowe przedszkole...), ale już likwidacja zerówek
      przedszkolnych to dla mnie skandal. Nigdzie nie twierdziłam, że wszystkie
      zerówki przy szkołach są be, ani że koniecznie muszą każdemu bez wyjątku
      dziecięciu zaszkodzić. W znanych mi szkołach odbywają się one po prostu
      bardzo „po szkolnemu” np. trwają od 8 do 13.30 (sic!! W przedszkolu córka ma 1-
      godzinne zajęcia /w gronie PIĘCIORGA, a nie dwadzieściorga dzieci/, a potem
      normalny przedszkolny dzień z zabawami na świeżym powietrzu. Mimo to pomyślnie
      przeszła rozmowę kwalifikacyjną do podstawówki, więc jednak ta godzina też
      wystarczy... Jej tego już na szczęście, zygu-zygu!!, nie odbiorą, ale dlaczego
      moja młodsza córka miałaby mieć o rok skrócone strasznie fajne przedszkole??).
      Polska szkoła, mimo powolnych zmian na lepsze, jest dość skostniała strukturą
      i nie chce mi się wierzyć, żeby każda zerówka tam usytuowana miała charakter
      bardziej „dziecioprzyjazny” jak być może jest w Belgii.

      A tak przy okazji, to pewnie pomysłodawcom projektu nie chodzi o żadne
      wyrównywanie szans edukacyjnych, tylko o to, żeby dać pracę nauczycielom
      nauczania początkowego (ZNP jest silnie lewicowy...)

      Z pozdrowieniami dla wszystkich
      Mary_ann
      • Gość: Doki Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.1-200-80.adsl.skynet.be 23.05.03, 09:00
        Chwila. EDUKACJA to nie musi byc bieganie z rytmiki na
        balet i z powrotem. Widze to po swojej corce: maja
        zajecia dopasowane do wieku i czegos tam sie ucza.
        Przygotowuja sie do normalnej szkoly. Zajecia poza
        szkola: bez przesady, to jednak spory dodatkowy koszt,
        nie mowiac juz o zawracaniu glowy. Wcale nie uwazam, ze
        4- latek musi chodzic na balet.
        Co sie tyczy nadrabiania: juz mowie:
        1. sprawnosc jezykowa. W domu mowimy przewaznie po
        polsku, dlatego zalezalo nam, zeby dziecko mialo jak
        najwczesniej kontakt z niderlandzkim, bo im wczesniej
        nauczy sie tego jezyka, tym lepiej. Oczywiscie, to akurat
        przypadek szczegolny, bo rodzina emigrantow.
        2. sprawnosc socjalna. Chce, zeby moje dziecko nauczylo
        sie radzic sobie w grupie, zeby cwiczylo umiejetnosci
        rozwiazywania konfliktow, zeby uczylo sie samodzielnosci
        i radzenia sobie bez mamy i taty. Nie ma szans nauczyc
        tego w domu.
        3. 4- latka mozna nauczyc czytac, pisac i liczyc, a
        przynajmniej do tego wstepnie przygotowac. Zaczynanie tej
        nauki w wieku dopiero 6 (a coz powiedziec o 7 latach) to
        o wiele za pozno, moim zdaniem. Poniewaz czesc dzieci
        chodzi do przedszkola, te, ktore przedszkolnego
        przygotowania nie przeszly, beda opoznione. A rodzice nie
        naucza, bo po prostu nie umieja.

        Teraz dochodza dodatkowe argumenty. Po pierwsze
        organizacyjny. Juz odsiedzielismy (pisze "my", ale to
        przede wszystkim moja zona odsiedziala) 2.5 roku z
        dzieckiem w domu i wystarczy! Dluzsze siedzenie byloby
        upupiajace dla rodzicow i, jak staralem sie wyjasnic
        powyzej, niekorzystne dla dziecka. Argument o kochaniu
        mnie nie przekonuje. Po pierwsze, nie uwazam "kochania"
        za az tak istotne, aby ustepowaly przed nim inne wzgledy.
        Moze i nie da sie wychowac dziecka bez milosci (chociaz
        uwazam, ze jest to mozliwe, ale juz sie nie klocmy), ale
        sama miloscia wychowac go na pewno nie sposob. Po drugie,
        kochac dziecko (czy w ogole kogokolwiek) nie znaczy
        siedziec kolo niego bez przerwy. Mam duze doswiadczenie w
        kochaniu na odleglosc. smile
        To strasznie modne powtarzac, ze dzeicko trzeba przede
        wszystkim kochac, ale dziecko trzeba przede wszystkim
        kochac madrze. Emocje wzbogacaja ludzkie zycie, ale
        kierowanie sie emocjami jest niemadre i wrecz szkodliwe.

        No i wreszcie po ostatnie: a jak inaczej zorganizowac
        swoje zycie? Przeciez trzeba chodzic do pracy, nie sposob
        tego robic z dzieckiem na karku... Odpowiedza niektorzy
        "to nie trzeba bylo sie decydowac na dziecko". Nie
        zgadzam sie. Po to sa przedszkola, zeby z nich korzystac.
        Tak jak drogi, sklepy i szpitale.

        Wlasnie pol godzinki temu zona odprowadzila dziecko do
        przedszkola. Kolejny dzien zajec- od 8.30 do 15.30. Nie
        ma czego sie bac, dzieci znosza to niezle. Tylko
        najmniejsze 3- latki chodza na pol dnia, do 12.00, reszta
        nawet nie idzie do domu na obiad.
        I tak, mysle, jest najlepiej dla wszystkich.

        PZDR
        • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 23.05.03, 09:19
          Doki jak zwykle pisze niezwykle rozsadnie i moim zdaniem ma rację.
          sama chodziłam do przedszkola od 3 roku zycia, ale to była inna sytuacja, bo
          moja babcia była jego dyrektorem. było duzo zabawy, mniej nauki, ale w wieku 4
          lat nauczyłam się czytać i pisać. do zerówki chodziłam w szkole - były
          specjalne sale dla takich dzieciaków - z wykładzinami zamiast parkietu, z
          zabawkami, z grami, z ciekawymi zajęciami plastycznymi i muzycznymi.
          ja nie mam swoich dzieci, ale za to mam chrzesniaczkę, która w kwietniu
          skończyła 3 lata, i od minionego wrzesnia chodzi do przedszkola. a chodzi
          dlatego, że jest w tym przedszkolu jej 5 - letnia siostra i młodsza
          pozazdrościła starszej. soboty to dzień straszny dla rodziców, bo
          obie "odstawiają płacz", bo nie idzie się do przedszkola.
          obie są w przedszkolu od 8 do 15. nie ma baletu i angielskiego. jest rytmika,
          spacery, zabawa w grupie i na placu zabaw. za to widzę, że kaśka (ta młodsza) o
          wiele lepiej zachowuje się w zabawie z innymi dziećmi niz starsza karolina,
          która poszła do przedszkola chyba w wieku 4 lat i długo nie umiała się dzielić
          zabawkami. obie po przyjściu do domu robia przedstawienia dla rodziny, spiewaja
          piosenki, opowiadaja bajki. naprawdę świetnie sie rozwijają.

          ps. mam nadzieję, że tu już nie ma żadnych błędów ortograficznych. zdam w
          południe egzamin i już potem będę normalna - znaczy nie będę transkrybowac
          nawet na forum.
        • Gość: mamusia Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 09:30
          ja mysle ze sedno sprawy tkwi w programie takiej szkoly. mam nadzieje, ze
          plany SLD nie zakladaja wsadzania 5latkow w lawki na 5x45 minut z krotkimi
          przerwami, pani stoi przy tablicy i perroruje.

          moja (niemcy) ma w przedszkolu sensowny program, jest miejsce na swobodna
          zabawe (duzo!) ale sa "oferty" edukacyjne. moja jak na razie sie wyzywa w
          wielkim pokoju z lalkami (zabawa w dom) ale powoli zaczyna jej wychowaczyni
          zwracac uwage zeby jednak wycinala etc. no i uczestniczy w
          projekcie "czekolada" - zbieraja informacje, eksperymentuja w kuchni, pojada
          do fabryki. to troche wiecej niz przedszkole, ktore pamietam.

          to faktycznie wyrownuje szansy edukacyjne dzieciakow, w koncu nie kazdy z
          rodzicow moze sobie czasowo pozwolic na rozmaite kurso-zajecia. nie mowiac juz
          o tym, ze na wolnym rynku jest nawal kursow i jak tu wiedziec co ma sens a co
          za duzo. na pierwszy rzut oka moge wiedziec ze rytmika ok, a balet snobizm. ze
          ogrodek muzyczny ok a lekcje fortepianu przesada. mnie na prawde nie chodzi o
          to zeby wychowac yuppie. ale kazdy impuls, kazde wrazenie dla mozgu to nowa
          asocjacja (na ktorych opiera sie cale nasze myslenie). dziecinstwo bogate we
          wrazenia to otwarte drzwi dla umyslu. roznie mozna taki program wrazen
          realizowac, w niemczech sa przedszkola i szkoly steinerowskie, gdzie zadany
          standard edekacyjny realizowany droga wrazen naturalnych, bez udzialu mediow
          etc.

          penwie sa juz w polsce swietne przedszkola, ktore taki pro-edukacyjny program
          reprezentuja. ale to pewnie te prywatne, k... drogie. wprowadzenie zerowki z
          obowiazujacym programem (niechby sie odbywala w przedszkolu)wprowadzi wlasnie
          jeden standard.

          no i jesli chcemy do europy to wyksztalcenie naszych dzieci musi byc
          porownywalne z kazdym innym europejskim. inaczej trudno o wolny wybor uczelni
          np, jesli matura nie jest przystawalna. trudno o przystawalna mature jesli
          podstawowka konczy sie na innym poziomie i uuuuupppppppps..jestesmy przy
          zerowce.

          ale niewatpliwie prawda jest, ze conajmniej rownie wazna jak dlugosc jest
          jakosc nauczania. i ta np w niemczech po 4 klasie ("podstawowka") wyraznie
          spada. zaczyna sie monotonne tluczenie materialu.
          • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 23.05.03, 10:09
            na pewno nikt nie wsadzi pięciolatków do ławek na 5x 45 minut. w ministerstwie
            pewnie nie siedzą zbyt mądre osóbki, ale az tak głupie też chyba nie.
            • mary_ann Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 11:09
              Gość portalu: moboj napisał(a):

              > na pewno nikt nie wsadzi pięciolatków do ławek na 5x 45 minut. w
              ministerstwie
              > pewnie nie siedzą zbyt mądre osóbki, ale az tak głupie też chyba nie.

              Tak jak napisałam, w mojej najblizszej podstawówce zajęcia zerówkowe trwają od
              8 do 13.30, w normalnym układzie szkolnym (czasami są jakieś wyjścia na
              wycieczki, ale to raczej wyjątek od reguły).
              • Gość: moboj Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: 62.233.250.* 28.05.03, 19:19
                mary_ann napisała:

                > Tak jak napisałam, w mojej najblizszej podstawówce zajęcia zerówkowe trwają
                od
                > 8 do 13.30, w normalnym układzie szkolnym (czasami są jakieś wyjścia na
                > wycieczki, ale to raczej wyjątek od reguły).

                to poslij dziecko do innej podstawówki.
    • kathy38 Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 08:45
      Słyszałam urywki tej informacji wczoraj w Wiadomościach, nie zwróciłam jednak
      uwagi, ze maja to być zerówki tylko w szkołach. Nie chce mi się wierzyć, ze
      maja być zlikwidowane w oddziałach przedszkolnych. Przecież to przedszkola mają
      bazę, maja doświadczenie w pracy z 6-latkami, szkoły nie. Szkoła, którą kończy
      moja starsza córka boryka się z problemami lokalowymi, dzieci z nauczania
      początkowego chodzą na dwie zmiany. Nie wyobrażam sobie jeszcze w tej szkole
      zerówki, dodatkowych kilku klas, które gdzieś trzeba pomieścić. Poza tym
      prowadząc dziecko do przedszkola mam zapewnioną opiekę od 7.30 do 16, jest czas
      na zjedzenie posiłku, czas na zabawę i czas na naukę. Są spacery, zabawy w
      ogródku. Szkoła nie ma takich warunków, żeby zapewnić to wszystko mojemu
      dziecku. Nie sadzę aby mogła zapewnić opiekę przez 8 godzin. To dla mnie jest
      najbardziej przerażające, co zrobić z dzieckiem kiedy samemu jest się w pracy.

      Mam nadzieję, ze te informacje nie znajda pokrycia w rzeczywistości.
    • Gość: Iza2 Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.k.mcnet.pl 23.05.03, 13:21
      Z jednej strony posty jak uczyc dwulatki czytania ciesza
      sie duzym powodzeniem, na angielski niedlugo zaczniemy
      niemowlaki wysylac, a z drugiej strony tyle emocji przy
      obnizeniu wieku obowiazku szkolnego. Wiadomo, ze trzeba
      to zrobic, ze na calym swiecie mature zdaja 18-latkowie,
      a u nas dorosli ludzie, sciezka edukacyjna polskich
      dzieci jest o rok opozniona. Dzieciaki w wieku 6 lat
      powinny isc do pierwszej klasy, a nie do zerowki!
      Wszystkie fachowe prace udawadniaja, ze w wieku 5-6
      dzieciaki najszybciej sie ucza, a my je sztucznie przez
      rok wstrzymujemy. Lepiej niech siedzi w domu i gapi sie w
      telewizor. Oczywiscie, ze innym problemem jest
      organizacja zajec w szkole, ale to jest rownierz problem
      pierwszoklasistow - za malo godzin zorganizowanych zajec
      w publicznych szkolach. Natomiast musisz miec jakas
      bardzo kiepska podstawowke na oku, jesli zajecia w
      nauczaniu poczatkowym polegaja w niej na 45 minutowych
      lekcjach i 10 min, przerwach. Moze nauczycielki powinny
      troche poczytac, dowiedziec sie troche o obowiazujacych
      metodach nauczania zintegrowanego....
      • legal.alien Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 14:19
        Gość portalu: Iza2 napisał(a):

        > Wiadomo, ze trzeba
        > to zrobic, ze na calym swiecie mature zdaja 18-latkowie,
        > a u nas dorosli ludzie, sciezka edukacyjna polskich
        > dzieci jest o rok opozniona.
        Nie wiem o jkim swiecie mowisz, ale w wiekszosci krajow europejskich mature
        zdaje sie w wieku 18-19 lat, tak jak w Polsce.
      • Gość: joannab-o Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.garbatka.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 20:08
        Gość portalu: Iza2 napisał(a):

        > Z jednej strony posty jak uczyc dwulatki czytania ciesza
        > sie duzym powodzeniem, na angielski niedlugo zaczniemy
        > niemowlaki wysylac, a z drugiej strony tyle emocji przy
        > obnizeniu wieku obowiazku szkolnego.
        Tu nie ma żadnej sprzeczności. Ja właśnie ucze swoje dzieci od bardzo małego i
        jestem przeciwniczką obniżania wieku obowiązkowej nauki szkolnej.
        Szkoła nie uczy tylko tresuje do nauki. Niszczy naturalna motywację dzieci do
        badania swiata, zastępuje ją systemem kar i nagród. Zamiast autentycznej
        przyjemności uczenia się dziecko dostaje zadanie do wykonania w narzuconym
        tempie i narzuconym momencie. I zniszczyła, może już bezpowrotnie, świadomośc
        olbrzymiej większosci rodziców, że dziecko uczyc nalezy i jest to ich, a nie
        cudzy obowiązek.
        > Wszystkie fachowe prace udawadniaja, ze w wieku 5-6
        > dzieciaki najszybciej sie ucza, a my je sztucznie przez
        > rok wstrzymujemy. Lepiej niech siedzi w domu i gapi sie w
        > telewizor.
        No właśnie, nie wstrzymujmy sztucznie, tylko uczmy, ale sami, w przyjaznej
        atmosferze, bez stopni, rywalizacji, w zgodnym z dzieckiem przekonaniu, ze
        fajniej jest cos umiec niż nie umiec.
        Wiem, ze sa rodzice, którzy tego robic nie beda, bo choćby nie umieja. Dla ich
        dzieci powinna byc wczesna nauka. Ale żeby państwo było uczciwe wobec ludzi,
        którzy chcą i potrafią sami uczyc swoje dzieci, powinna byc możliwość
        nieuczeszczania do szkoły, czyli amerykańskie i angielskie Home Schooling.
        joanna
        • legal.alien Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 23.05.03, 20:28
          Oprocz tego poziom wyksztalcenia w swiecie w tym glownie w Europie spada
          dramatycznie. Powodem jest masowe ksztalcenie. W Polsce ostatnie 13 lat to
          ciagle psucie calkiem dobrego systemu edukacji - dostoswywanie do Europy - tu
          akurat nie wychodzi na dobre nikomu.
    • legal.alien Czy jest glupszy minister od Lybackiej?? 23.05.03, 14:13
      Chyba nie. Ta glupia baba chyba chce do konca rozwalic szkolnictwo, a na
      dodatek zrobic hodowle janczarow. Proponuje objac obowiazkiem szkolnym dzieci
      zaraz po urodzeniu. Co jest zdrowsze dla dziecka? Kontakt z rodzicami, czy tez
      z przewaznie tapawa nauczycielka nauczania poczatkowego??
      • Gość: hot_dog Do legal.alien IP: *.crowley.pl 23.05.03, 21:40
        Znam (jeśli tak to można określic) Cie jako uczestnika 1 i 2 edycji Ligi
        Naukowej, gdzie dzielnie stawałes w szrankach,mając wiele (niegłupio) do
        powiedzenia na forum. Tym razem jenak troche mnie wkurzyłeś okreslając
        nauczycielki, w tym także te z nauczania zintegrowanego jako "odpady" i biedne
        sfrustrowane "dziewuszyska", które ucza w szkoe bo nic innego im sie w życiu
        nie udało.Otóż muszę Ci powiedzieć,że obecnie wymagania wobec nauczycieli sa
        bardzo wysokie, a ich kwalifikacje zawodowe naprawdę duże.Trafia do szkół wiele
        osób, których własciwym celem i przygotowaniem jest nauczanie i wychowanie
        własnie. Piszesz, tak jak "nakazują" stereotypy obowiązujące w społeczeństwie i
        podsycane przez żądną sensacji prasę.Oczywiście wiele poczynań decydentów nie
        zawsze wydaje sie być trafna, ale jak to bywa w życiu, doły wiedzą swoje i
        robią co do nich należy nie patrząc na różne decydenckie wygibasy. I powiem
        jeszcze,ze tak naprawdę,więcej wiedzą i mają naprawdę wiecej wyczucia i "serca"
        nauczycielki z podstawówekn, niż "profesorowie" (z takim samym mgr) z
        liceów.Sorry za przydługi wywód, ale mnie Twoje wypowiedzi osobiście bardzo
        dodknęły. Jako "przygłupia", "tylko" nauczycielka stawałam w szranki w Lidze
        Naukowej ( edycja) z niezłym skutkiem, a swoją mizerną wiedzę przekazałam już
        chyba setkom uczniów. Olga55
        • legal.alien Re: Do legal.alien 26.05.03, 10:45
          Gość portalu: hot_dog napisał(a):
          Przepraszam, ze cie osobiscie dotknalem. Niestety stan polskiego szkolnictwa
          jest coraz gorszy. Ostatnie 13 lat to psucie sytemu, ktory byl naprawde dobry.

          > Znam (jeśli tak to można określic) Cie jako uczestnika 1 i 2 edycji Ligi
          > Naukowej, gdzie dzielnie stawałes w szrankach,mając wiele (niegłupio) do
          > powiedzenia na forum. Tym razem jenak troche mnie wkurzyłeś okreslając
          > nauczycielki, w tym także te z nauczania zintegrowanego jako "odpady" i
          biedne
          > sfrustrowane "dziewuszyska", które ucza w szkoe bo nic innego im sie w życiu
          > nie udało.Otóż muszę Ci powiedzieć,że obecnie wymagania wobec nauczycieli sa
          > bardzo wysokie, a ich kwalifikacje zawodowe naprawdę duże.Trafia do szkół
          wiele
          >
          > osób, których własciwym celem i przygotowaniem jest nauczanie i wychowanie
          > własnie. Piszesz, tak jak "nakazują" stereotypy obowiązujące w społeczeństwie
          i
          >
          > podsycane przez żądną sensacji prasę.

          Mamy z zona wielu znajomych majacych dzieci w szkolach i znajome nauczycielki.
          Obraz nie jest niestety tak rozowy jak piszesz. To prawda sa jednostki
          zainteresowane swoja praca, niestety reszta powinna miec zakaz sadowy zblizania
          sie do dzieci.

          Oczywiście wiele poczynań decydentów nie
          > zawsze wydaje sie być trafna, ale jak to bywa w życiu, doły wiedzą swoje i
          > robią co do nich należy nie patrząc na różne decydenckie wygibasy. I powiem
          > jeszcze,ze tak naprawdę,więcej wiedzą i mają naprawdę wiecej wyczucia
          i "serca"
          >
          > nauczycielki z podstawówekn, niż "profesorowie" (z takim samym mgr) z
          > liceów.Sorry za przydługi wywód, ale mnie Twoje wypowiedzi osobiście bardzo
          > dodknęły. Jako "przygłupia", "tylko" nauczycielka stawałam w szranki w Lidze
          > Naukowej ( edycja) z niezłym skutkiem, a swoją mizerną wiedzę przekazałam już
          > chyba setkom uczniów. Olga55

          Gratuluje takich jak ty powinno byc wiecej. Wydluzenie czasu nauki, przy
          ograniczaniu programow nauczania niczego nie zmieni.
          Rozmawialem niedawno z moja byla nauczycielka matematyki i moja wychowaczynia w
          liceum. Cieszy sie, ze juz odchodzi na zasluzona emeryture i nie bedzie musiala
          tego ogladac, co sie robi w Polsce ze szkolnictwem. Jej przedmiot w klasie
          matemtyczna-fizycznej ulegl ograniczeniu w ciagu ostatnich nastu lat. Zmniejsza
          sie liczby godzin, ogranicza programy. To po co wydluzac czas nauki????
      • _jana Re: do legal alien 24.05.03, 01:16
        Nie chcę wchodzić w temat do końca,ale czy z Twojej wypowiedzi wynika,że:
        1-rodzice ,a przynajmniej jedno,nie powinni pracować-aby mieć całodzienny
        kontakt z dzieckiem (bo co począć z dzieckiem jak się jest w pracy?)
        2-czy mam wnioskować,ze chodzi może o przedszkole?-tam powinno być dziecko,a
        więc panie z przedszkola reprezentują wyższy poziom?
        3-czy parogodzinna przerwa w bytności z rodzicami w ciągu dnia wyklucza kontakt
        z dzieckiem?

        bez złośliwości,ciekawa jestem Twoich poglądów,bo w większości zgadzam się
        (choć nie wiem czy się zgadzam,bo mam nie utrwalony pogląd na temat wczesnego
        nauczania)
        pozdrawiam
        • legal.alien Re: do legal alien 26.05.03, 10:38
          _jana napisał:

          > Nie chcę wchodzić w temat do końca,ale czy z Twojej wypowiedzi wynika,że:
          > 1-rodzice ,a przynajmniej jedno,nie powinni pracować-aby mieć całodzienny
          > kontakt z dzieckiem (bo co począć z dzieckiem jak się jest w pracy?)
          Tak uwazam i jest to wazne dla prawidlowego rozwoju dziecka - staly kontakt z
          przynajmniej jednym z rodzicow. Niestety obecna polityka socjalna w wiekszosci
          krajow europejskich i glownie sytuacja ekonomizna uniewmozliwiaja to. Jesli sie
          nie ma czasu dla dzieci to nie powinno sie ich miec.

          > 2-czy mam wnioskować,ze chodzi może o przedszkole?-tam powinno być dziecko,a
          > więc panie z przedszkola reprezentują wyższy poziom?

          Nie, dziecko do pewnego wieku powinno byc w domu.

          > 3-czy parogodzinna przerwa w bytności z rodzicami w ciągu dnia wyklucza
          kontakt
          >
          > z dzieckiem?

          Nie ale go znacznie ogranicza.

          Przede wszystkim jestem przeciwko tego typu odgornym nakazom, ze dziecko MUSI
          isc do zerowki, czy musi isc do przedszkol coraz wczesniej.
          >
          > bez złośliwości,ciekawa jestem Twoich poglądów,bo w większości zgadzam się
          > (choć nie wiem czy się zgadzam,bo mam nie utrwalony pogląd na temat wczesnego
          > nauczania)
          > pozdrawiam
          • _jana Re: do legal alien 26.05.03, 12:56
            mimo wszystko to nie jest odpowiedź na moje pytanie smile))
            do jakiego wieku według Ciebie dziecko powinno być tylko w domu?
            Czy nie uważasz,że właśnie 3 lata to jest taki okres w rozwoju dziecka,gdzie
            pragnie ono kontaktu z rówieśnikami,zabaw i zajęć,których matka nie jest w
            stanie zapewnić.Czy wiesz jak źle jest dzieciom,które nie mają kontaktu z
            rówieśnikami?
            Kiedy w takim razie (podaj wiek) należy dziecko "poddawać socjalizacji" tzn.
            robić małe kroczki do tego?Czym na pewno jest przedszkole.
            Bo chyba nie zaprzeczysz,że całe życie potem człowiek istnieje w społeczeństwie
            i umiejętności interpersonalne są nie do przecenienia.

            Twoje twierdzenie o tym,że rodzice nie powinni pracować (jedno z nich),bo po co
            mają dzieci, jest zupełnie oderwane od rzeczywistości.Piękne,ale nierealne.
            Skoro coś nie jest nierealne,to nie można czynić zarzutu z posiadania dzieci.
            To jest nadużycie.Różne są sytuacje.
            Życie to nie tylko zdrowa,piękna i bogata mama.

            Prawdopodobnie zgadzam się z Tobą co do istoty kwestii.Ja też przywiązuję wagę
            do życia rodzinnego,poświęcenia dzieciom maksimum czasu i nie ma dla mnie
            problemu,że robię to "kosztem" jakiejś tam swojej sfery spraw,ale uważam,że
            generalnie (zależy od dziecka) 3 lata to jest czas,gdy dziecko potrzebuje
            kontaktu z dziećmi i zajęć.(nie zaawansowanych,ale zwykłych zajęć)
            I do szkoły też musi się jakoś przygotować.Z dnia na dzień-nie da się.
            • legal.alien Re: do legal alien 26.05.03, 15:20
              _jana napisał:

              > mimo wszystko to nie jest odpowiedź na moje pytanie smile))
              > do jakiego wieku według Ciebie dziecko powinno być tylko w domu?
              > Czy nie uważasz,że właśnie 3 lata to jest taki okres w rozwoju dziecka,gdzie
              > pragnie ono kontaktu z rówieśnikami,zabaw i zajęć,których matka nie jest w
              > stanie zapewnić.Czy wiesz jak źle jest dzieciom,które nie mają kontaktu z
              > rówieśnikami?

              Nie wiem jaki jest wiek i nie mowie, ze dziecko nie mam miec kontaktu z
              rowiesnikami. Ja i moja zona nigdy nie chodzilismy do przedszkola i mamy wciaz
              przyjaciol, ktorych poznalismy we wczesnym dziecinstwie.

              > Kiedy w takim razie (podaj wiek) należy dziecko "poddawać socjalizacji" tzn.
              > robić małe kroczki do tego?Czym na pewno jest przedszkole.
              > Bo chyba nie zaprzeczysz,że całe życie potem człowiek istnieje w
              społeczeństwie
              >
              > i umiejętności interpersonalne są nie do przecenienia.
              >
              > Twoje twierdzenie o tym,że rodzice nie powinni pracować (jedno z nich),bo po
              co
              >
              > mają dzieci, jest zupełnie oderwane od rzeczywistości.Piękne,ale nierealne.
              > Skoro coś nie jest nierealne,to nie można czynić zarzutu z posiadania dzieci.
              > To jest nadużycie.Różne są sytuacje.
              > Życie to nie tylko zdrowa,piękna i bogata mama.

              Wychowywalem sie w rodzinie, w ktorej moja matka nigdy nie pracowala zawodowo.
              moja zona rowniez nie pracuje zawodowo. Obie maja dobre, albo wrecz bardzo
              dobre doswiadczenie i nigdy nie czuly, ze poswiecaja sie dla rodziny. Mialem
              dzieki temu normalne dizeicinstwo, bez wyrywania malego dziecka skoro swit z
              lozka do przedszkola, tak samo ma nasze dziecko - jest wypoczete ma ochote do
              zabaw, jest wesole i pogodne itp, w odroznieniu od swojej rowiesnicy, ktora juz
              po skonczeniu roku zostala wyslana do przedszkola.
              >
              > Prawdopodobnie zgadzam się z Tobą co do istoty kwestii.Ja też przywiązuję
              wagę
              > do życia rodzinnego,poświęcenia dzieciom maksimum czasu i nie ma dla mnie
              > problemu,że robię to "kosztem" jakiejś tam swojej sfery spraw,ale uważam,że
              > generalnie (zależy od dziecka) 3 lata to jest czas,gdy dziecko potrzebuje
              > kontaktu z dziećmi i zajęć.(nie zaawansowanych,ale zwykłych zajęć)
              > I do szkoły też musi się jakoś przygotować.Z dnia na dzień-nie da się.

              My z zona poszlismy do szkoly z dnia na dzien i nie mielismy najmniejszego
              problemu z adaptacja. Z reszta wielu naszych znajomych z podworka tam chodzilo.
              • _jana Re: do legal alien 26.05.03, 17:09
                Skoro już jesteśmy przy osobistych porównaniach, to i ja nie chodziłam do
                przedszkola sensu stricto lecz do ogniska,co 2 dzień,kilka godzin- z ciekawymi
                zajęciami.
                Ale było mi tam bardzo dobrze i z radością zostawałabym na cały dzień.
                Z kolei mąż wink,który nie chodził nigdzie-wspomina to jako koszmar.Jedna wielka
                nuda ze starą babką.wink
                Może jest tak jak mówisz-że i zostanie w domu jest dobrym wyjściem.Ale nie
                uważam,że posłanie dzieci do przedszkola,gdy są już dojrzałe i pragną kontaktu
                z dziećmi było czymś złym i krzywdzącym dla nich.
                Przychodzi czas,kiedy dzieci zaczynają "odchodzić" uniezależniać się.
                Ale to nie jest pstryknięcie tylko proces.Zaczyna się wbrew pozorom bardzo
                wcześnie.Dzieci są autonomiczne od początku.

                A co do kobiety i jej sytuacji-takie zostanie w domu z dziećmi mimo korzyści
                dla całej rodziny rodzi często niekorzystną sytuację socjalną dla kobiety.
                Choćby brak uprawnień emerytalnych.smile Potem na garnuszku u męża?wink
                Poza tym dzieci szybko wyfruwają z domu.I co potem?

                Twój przykład z dzieckiem idącym do żłobka w wieku 1 roku nie jest standartem.
                Przecież takie sytuacje zdazają się najczęściej,gdy matka lub rodzice nie mają
                innej możliwości.Też im powiesz-nie powinniście mieć dzieci?
                Czyli dzieci są tylko dla:
                -zaradnych życiowo (mężczyzn,którzy zarobią na utrzymanie rodziny)
                -jednocześnie rozumiejących,że kobieta wychowująca dzieci nie siedzi tylko
                ciężko pracuje
                -którzy nie wypomną na stare lata swojego utrzymania, a może wcześniej zadbają
                o uposażenie emerytalne dla żonki


                a są tacy w ogóle??
                Zostańmy przy realiach
                baśnie i fantastyka są dobre dla dziecismile
                • legal.alien Re: do legal alien 27.05.03, 08:03
                  _jana napisał:

                  > Skoro już jesteśmy przy osobistych porównaniach, to i ja nie chodziłam do
                  > przedszkola sensu stricto lecz do ogniska,co 2 dzień,kilka godzin- z
                  ciekawymi
                  > zajęciami.
                  > Ale było mi tam bardzo dobrze i z radością zostawałabym na cały dzień.
                  > Z kolei mąż wink,który nie chodził nigdzie-wspomina to jako koszmar.Jedna
                  wielka nuda ze starą babką.wink

                  A ja znowu pamietam, ze potwornie balem sie, ze pojde do przedszkola i bylem
                  nim skutecznie straszony.

                  > Może jest tak jak mówisz-że i zostanie w domu jest dobrym wyjściem.Ale nie
                  > uważam,że posłanie dzieci do przedszkola,gdy są już dojrzałe i pragną
                  kontaktu z dziećmi było czymś złym i krzywdzącym dla nich.

                  A kiedy to dzieci sa dojrzale? W wieku 3, 4, 5 , 12 lat, znam
                  dwudziestoparolatkow, ktorzy sa nadal dziecmi?

                  > Przychodzi czas,kiedy dzieci zaczynają "odchodzić" uniezależniać się.
                  > Ale to nie jest pstryknięcie tylko proces.Zaczyna się wbrew pozorom bardzo
                  > wcześnie.Dzieci są autonomiczne od początku.

                  DEziecko w wieku paru lat niezalezne???!!!!
                  >
                  > A co do kobiety i jej sytuacji-takie zostanie w domu z dziećmi mimo korzyści
                  > dla całej rodziny rodzi często niekorzystną sytuację socjalną dla kobiety.
                  > Choćby brak uprawnień emerytalnych.smile Potem na garnuszku u męża?wink

                  To zalezy jak to traktujesz. U nas nikt nie wspomina czyje sa pieniadze i kto
                  je zarabia. Sa po prostu nasze.

                  > Poza tym dzieci szybko wyfruwają z domu.I co potem?

                  Jest tyle ciekawych rzeczy do robienia na swiecie, czy na prawde trzeba
                  koniecznie pracowac?

                  >
                  > Twój przykład z dzieckiem idącym do żłobka w wieku 1 roku nie jest
                  standartem.
                  > Przecież takie sytuacje zdazają się najczęściej,gdy matka lub rodzice nie
                  mają
                  > innej możliwości.
                  Tu akurat rodzice mieli inne mozliwosci, ale zdecydowaly sprawy stricte
                  materialne - chca spalcic kredyt w 5 lat, a nie spokojnie w 10 lat.
                  Też im powiesz-nie powinniście mieć dzieci?
                  Z takim podejsciem jak ich, tak nie powinni miec dzieci.

                  Rozumiem, ze bardzo czesto wyslanie dziecka do zlobka, czy przedszkola to
                  przymus materialny, ale akurat w ich przypadku tak nie bylo.

                  > Czyli dzieci są tylko dla:
                  > -zaradnych życiowo (mężczyzn,którzy zarobią na utrzymanie rodziny)
                  > -jednocześnie rozumiejących,że kobieta wychowująca dzieci nie siedzi tylko
                  > ciężko pracuje
                  > -którzy nie wypomną na stare lata swojego utrzymania, a może wcześniej
                  zadbają o uposażenie emerytalne dla żonki

                  To byloby idealnie. Niestety feminizm i zmiany w systemach socjalnych
                  doprowadzily, ze facet sam bardzo zadko jest w stanie utrzymac rodziny.
                  >
                  >
                  > a są tacy w ogóle??

                  Owszem, znam calkiem sporo rodzin spelniajacych powyzsze warunki.

                  > Zostańmy przy realiach
                  > baśnie i fantastyka są dobre dla dziecismile
                  • Gość: Doki Re: do legal alien IP: *.7-200-80.adsl.skynet.be 27.05.03, 10:05
                    legal.alien napisał:

                    > A ja znowu pamietam, ze potwornie balem sie, ze pojde
                    do przedszkola i bylem
                    > nim skutecznie straszony.

                    To wyjasnia Twoja niechec do przedszkola. Ale nie taki
                    diabel straszny. Generalnie dzieci wola chodzic do
                    przedszkola niz siedziec w domu (opinia na podstawie
                    odpytki wsrod znajomych).


                    > A kiedy to dzieci sa dojrzale? W wieku 3, 4, 5 , 12
                    lat, znam
                    > dwudziestoparolatkow, ktorzy sa nadal dziecmi?

                    Nie musza byc dojrzale, przedszkole (i szkola) ma je
                    dojrzalosci uczyc. Dwudziestoparoletnie dzieci to
                    demagogia, a nie argument. Ja znam 60- letnie dzieci- np
                    wyborcy Samoobrony- i co z tego?

                    > DEziecko w wieku paru lat niezalezne???!!!!

                    Nie materialnie, rzecz jasna, ale ma swoje zdanie, to
                    pewne...

                    > To zalezy jak to traktujesz. U nas nikt nie wspomina
                    czyje sa pieniadze i kto
                    > je zarabia. Sa po prostu nasze.

                    U nas tez tak jest, ale widac rozne sa kobiety. Moja zona
                    bylaby szczesliwsza pracujac, wiec nawet jesli nie zarobi
                    na dodatkowy koszt organizacji opieki nad dzieckiem, to
                    pojdzie do pracy przy pierwszej okazji.

                    > Jest tyle ciekawych rzeczy do robienia na swiecie, czy
                    na prawde trzeba
                    > koniecznie pracowac?

                    Tez zadawalem sobie to pytanie i wyszlo mi, ze trzeba.
                    Zebrac nie lubie, na spadek nie ma co liczyc, z bogata
                    staruszka sie nie ozenie, krasc nie umiem, w totolotka
                    nie wygralem. Nie mam wyjscia.

                    > Tu akurat rodzice mieli inne mozliwosci, ale
                    zdecydowaly sprawy stricte
                    > materialne - chca spalcic kredyt w 5 lat, a nie
                    spokojnie w 10 lat.

                    A ja mam kredyt na 20 lat. Nawet nie marze o krotszym
                    terminie. No i co?

                    > To byloby idealnie. Niestety feminizm i zmiany w
                    systemach socjalnych
                    > doprowadzily, ze facet sam bardzo zadko jest w stanie
                    utrzymac rodziny.

                    Istotnie. W dodatku feminizm doprowadzil do
                    nieodwracalnych zmian w umyslach kobiet.
                    • legal.alien Re: do legal alien 28.05.03, 07:57
                      Gość portalu: Doki napisał(a):

                      >
                      > To wyjasnia Twoja niechec do przedszkola. Ale nie taki
                      > diabel straszny. Generalnie dzieci wola chodzic do
                      > przedszkola niz siedziec w domu (opinia na podstawie
                      > odpytki wsrod znajomych).

                      Nie wiele znam takich dzieci. Mam prawie pod oknem przedszkole i widze stado
                      biednych, niewyspanych i smutnych maluchow "socjalizujacych" sie w nim. Nie,
                      dziekuje swoim dzieciom nie zgotujemy takiego losu.
                      >


                      Nie materialnie, rzecz jasna, ale ma swoje zdanie, to pewne...

                      No i co z tego?? Dziecko ma takie swoje zdanie, ze np. chce sie bawic na
                      ruchliwej ulicy i co? Mam mu pozwolic??
                      >

                      > U nas tez tak jest, ale widac rozne sa kobiety. Moja zona
                      > bylaby szczesliwsza pracujac, wiec nawet jesli nie zarobi
                      > na dodatkowy koszt organizacji opieki nad dzieckiem, to
                      > pojdzie do pracy przy pierwszej okazji.
                      >
                      No widzisz. Czyli moze powiiniscie sie zastanowic nad posiadaniem dzieci. Bo
                      rozumiem, ze u was to akurat nie przymus materialny powoduje, ze zona pracuje.
                      Skoro nie chcecie byc z dziecmi, uwazacie prace za ciekawsza, to po co wam
                      dzieci???




                      > A ja mam kredyt na 20 lat. Nawet nie marze o krotszym
                      > terminie. No i co?

                      A moze trzeba bylo kupic mniejszy dom i poswiecic wiecej czasu dzieciom???
                      • Gość: Doki Re: do legal alien IP: 80.200.246.* 28.05.03, 08:34
                        legal.alien napisał:

                        > Nie wiele znam takich dzieci. Mam prawie pod oknem
                        przedszkole i widze stado
                        > biednych, niewyspanych i smutnych maluchow
                        "socjalizujacych" sie w nim. Nie,
                        > dziekuje swoim dzieciom nie zgotujemy takiego losu.

                        Szkola, do ktorej chodzi moja corka, jest za plotem.
                        Widze gromade uganiajacych sie dzieciakow, wcale nie sa
                        smutne. Jak przychodzimy odebrac maja ze szkoly, ta
                        czasem pyta z wyrzutem "juz przyszliscie? Czemu tak
                        wczesnie?". Widac sa dobre i zle szkoly. Tylko ze tutaj
                        wiekszosc jest dobra, bo musza walczyc o to, zeby rodzice
                        chcieli zapisac swoje dzieci.


                        > No i co z tego?? Dziecko ma takie swoje zdanie, ze np.
                        chce sie bawic na
                        > ruchliwej ulicy i co? Mam mu pozwolic??

                        Nie chodzi o to, czy pozwalasz dziecku, tylko o
                        samodzielnosc. Wlasna wola to poczatek samodzielnosci.
                        Ile dni Twoje dziecko przezyloby bez Twojej pomocy? Moje
                        jest na tyle samodzielne, ze radziloby sobie do
                        wyczerpania zapasow w lodowce. A ma 4 lata.


                        > No widzisz. Czyli moze powiiniscie sie zastanowic nad
                        posiadaniem dzieci. Bo
                        > rozumiem, ze u was to akurat nie przymus materialny
                        powoduje, ze zona pracuje.
                        > Skoro nie chcecie byc z dziecmi, uwazacie prace za
                        ciekawsza, to po co wam
                        > dzieci???

                        Potomstwo to jedyny cel istnienia istoty zywej- na
                        poziomie animalnym. Ja to sobie racjonalizuje i dlatego
                        mam dziecko i bede mial jeszcze jedno. Natomiast dzieci
                        nie sa celem zycia samym w sobie. Nie powinny byc- bo
                        potem grozi zespol pustego gniazda. Spelniam obowiazek
                        wobec przyrody, jesli wolisz, ale swoje zycie tylko
                        naginam do rodzicielstwa na ile trzeba, a nie
                        podporzadkowuje mojego zycia rodzicielstwu.

                        > A moze trzeba bylo kupic mniejszy dom i poswiecic
                        wiecej czasu dzieciom???

                        Po pierwsze, jesli bierzesz kredyt, ktory mozna splacic w
                        5 lat, to rownie dobrze mozesz obejsc sie bez kredytu. 20
                        lat to normalny termin. Po drugie, gdybym kupil mniejsz
                        dom, to nie byloby w nim miejsca dla dzieci.
                        • legal.alien Re: do legal alien 28.05.03, 10:25
                          > Szkola, do ktorej chodzi moja corka, jest za plotem.
                          > Widze gromade uganiajacych sie dzieciakow, wcale nie sa
                          > smutne. Jak przychodzimy odebrac maja ze szkoly, ta
                          > czasem pyta z wyrzutem "juz przyszliscie? Czemu tak
                          > wczesnie?".

                          Naprawde wspolczuje, jesli male dziecko woli byc w szkole niz z rodzicami. To
                          naprawde straszne i swiadczy o wieziach rodzinnych.

                          Widac sa dobre i zle szkoly. Tylko ze tutaj
                          > wiekszosc jest dobra, bo musza walczyc o to, zeby rodzice
                          > chcieli zapisac swoje dzieci.
                          >
                          >
                          > > No i co z tego?? Dziecko ma takie swoje zdanie, ze np.
                          > chce sie bawic na
                          > > ruchliwej ulicy i co? Mam mu pozwolic??
                          >
                          > Nie chodzi o to, czy pozwalasz dziecku, tylko o
                          > samodzielnosc. Wlasna wola to poczatek samodzielnosci.
                          > Ile dni Twoje dziecko przezyloby bez Twojej pomocy? Moje
                          > jest na tyle samodzielne, ze radziloby sobie do
                          > wyczerpania zapasow w lodowce. A ma 4 lata.

                          Powod do dumy?? Watpie. Moge szczerze wspolczuc twojemu dziecku.

                          >
                          >
                          >
                          > Potomstwo to jedyny cel istnienia istoty zywej- na
                          > poziomie animalnym.

                          A gdzie czlowieczenstwo???

                          Ja to sobie racjonalizuje i dlatego
                          > mam dziecko i bede mial jeszcze jedno.

                          I niech spoleczenstwo je wychowa!! Ja swoj obowiazek rozmnazania spelnilem. Toz
                          to czysta patologia.

                          Natomiast dziecinie sa celem zycia samym w sobie. Nie powinny byc bo
                          > potem grozi zespol pustego gniazda. Spelniam obowiazek
                          > wobec przyrody, jesli wolisz, ale swoje zycie tylko
                          > naginam do rodzicielstwa na ile trzeba, a nie podporzadkowuje mojego zycia
                          rodzicielstwu.

                          Smutne. Jednak niektorzy ludzie naprawde nie powinni miec dzieci. Zastanow sie
                          powaznie nad dalszymi.
                          >
                          > > A moze trzeba bylo kupic mniejszy dom i poswiecic
                          > wiecej czasu dzieciom???
                          >
                          > Po pierwsze, jesli bierzesz kredyt, ktory mozna splacic w
                          > 5 lat, to rownie dobrze mozesz obejsc sie bez kredytu. 20
                          > lat to normalny termin. Po drugie, gdybym kupil mniejsz
                          > dom, to nie byloby w nim miejsca dla dzieci.

                          Czyli typowo materialistyczne podejscie. Moge tylko wspolczuc twoim dzieciom.
                          • Gość: Doki Re: do legal alien IP: 80.200.246.* 28.05.03, 11:29
                            legal.alien, dziekuje za rozmowe, ale przestaje byc
                            interesujaca. Naduzywasz wspolczucia, chociaz juz
                            mowilem, ze nie ma czego wspolczuc.
                            Masz swoja idee fixe o tym jak powinien wygladac dom
                            rodzinny i nie przyjmujesz do wiadomosci, ze mozna
                            inaczej, co nie znaczy, ze gorzej. Rezygnuje z
                            przekonywania Cie.
                            Nie miejsce tu, zebym rozwijal wlasne teorie o zyciu
                            emocjonalnym w ogolnosci i o relacjach w rodzinie w
                            szczegolnosci, bo "zawspolczujesz" sie na smierc, a
                            wszystko niepotrzebnie.
                            Gdy jeszcze bylem mlody i glupi, powtarzalem podobne do
                            Twoich zdania bezkrytycznie. Dzis juz nie jestem taki
                            mlody, za to jestem bardziej krytyczny.

                            bywaj.
                            • legal.alien Jakos tego krytycyzmu nie widze... 28.05.03, 11:33
                              Raczej bezkrytcznosc i nieodpowiedzialnsc. Mamona i wlasna wygodaprzeslania ci
                              wszystko.
                              • Gość: Doki to normalne :-) IP: 80.200.246.* 28.05.03, 12:01
                                Nie widzisz, bo o tym nie pisalem. Pare sadow, z ktorymi
                                pewnie sie zgodzisz, a ktore nie wytrzymaly w starciu z
                                rzeczywistoscia (czyt: moj krytycyzm)
                                - rozwoj emocjonalny jest bardzo wazny, wrecz wazniejszy
                                od formalnej edukacji
                                - cala teoria inteligencji emocjonalnej Golemana. Moim
                                zdaniem czysty belkot
                                - w zyciu nalezy kierowac sie tak emocjami, jak rozumem
                                - pieniadze nie sa az tak istotne, zawsze jakos tam bedzie
                                - rodzice zawsze wiedza najlepiej co jest dobre dla dzieci
                                - liczna rodzina wielopokoleniowa to jest to
                                - ten swiat jest dobry, piekny i stworzony dla wszytkich
                                ludzi dobrej woli

                                itp, itd. Tak wyszlo, ze musze twardo stapac po ziemi. To
                                jest inne widzenie swiata- inne od Twojego. Przyjmuje do
                                wiadomosci Twoj punkt widzenia, ale nie wymagaj ode mnie,
                                zebym go nasladowal czy pochwalal. Ty zyjesz po swojemu,
                                ja po swojemu i nie spierajmy sie kto jest szczesliwszy.
                                A jesli chodzi o przyszlosc naszych dzieci- coz, czas
                                pokaze, chociaz ja jako rodzic wcale nie uwazam, ze mam
                                na te przyszlosc az tak decydujacy wplyw- jestem bardzo
                                krytyczny takze wobec siebie. Tylko prosze, nie wspolczuj
                                mi. Dziele rzeczy na takie, ktore moge zmienic i te
                                zmieniam, jesli zechce, oraz na takie, ktorych zmienic
                                nie moge i tych nawet nie probuje zmieniac, ale
                                dostosowuje sie do nich. System spoleczny, warunki pracy,
                                fiskalizm, ceny w sklepie to rzeczy, na ktore nie mam
                                wplywu, ale musze sie do nich dostosowac, zeby przezyc.
                                Moje marzenia i aspiracje sa moje, a wiec moge je
                                dowolnie modyfikowac.

                                Pytanie: czy powinienem dac spokoj z plodzeniem dalszych
                                dzieci i skazac corke na bycie jedynaczka, co uwazam (z
                                wlasnego doswiadczenia) za okropne i prawdziwie dla
                                dziecka krzywdzace, czy tez zaryzykowac, "dorobic" corce
                                rodzenstwo za cene uszczesliwienia dwojga. Czym narobie
                                mniej szkod, Twoim zdaniem?

                                Aha, tak, jestem dumny, gdy moja corka jest samodzielna.
                                Staram sie jak najmniej robic za nia, raczej pokazywac
                                jak cos moze zrobic sama. A ona chetnie wspolpracuje. To
                                tez jest nauka.

                                Jesli chcesz, przenies dyskusje na nowy watek, zanim sie
                                tu pogubimy.
    • Gość: Anna Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.05.03, 03:45
      Dzieci najszybciej i najefektywniej ucza sie do 6 roku zycia. Tak ze jezeli
      ten czas nie jest wykorzystany to wielka strata dla dziecka. Napewno dla
      rodzicow jest wygodniej odprowadzic dziecko do przedszkola niz na pare godzin
      do szkoly, ale taki to juz nasz rodzicow obowiazek aby zapewnic dziecku
      najlepszy mozliwy rozwoj.
      • Gość: magi Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: *.router.media-com.com.pl 24.05.03, 08:38
        Wszyscy rodzice chcą, by ich dzieci osiągnęły dojrzałość
        emocjonalną, intelektualną i społeczną. Faktem jest, że
        ludzki mózg rozwija się najlepiej do 6-7 roku życia, o
        sżycia: im wiecej bodźców , tym większy potencjał
        intelektualny. wynika z tego , że najlepiej zacząć
        eduację naszych pociech już w chwili urodzenia; nie
        chodzi tu jednak o "szkolną" naukę, a o dostarczanie
        rozmaitych wrażeń wzrokowych , słuchowych itd. Im
        intensywniej dziecko przyżywa świat, tym jest lepiej
        "wyposażone" na przyszłość. I nie chodzi tu o wyścig
        szczurów... Gdy dziecko osiągnie wiek przedszkolny warto
        go do tego przedszkola posłać: najukochańsza babcia czy
        mama nie dostarczą dziecku tylu bodźców... A na pewno nie
        zastąpią grupy rówieśniczej... Jestem za wczesną
        edkukacją, ale znając polskie realia, wolę by moje
        dziecko zerówkę zaliczyło w przedszkolu...
        • Gość: Beata Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: *.dtvk.tpnet.pl 24.05.03, 12:44
          Ja mysle, ze ze wzgledow finansowych i lokalowych zerowki nadal pozostana w
          przedszkolach. Moja corka teraz chodzi do takiej przedszkolnej zerowki i nie
          protestuje. Nie dajmy sie poniesc emocjom.
          Beata
      • Gość: ola Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: 158.75.28.* 27.05.03, 15:52
        Drodzy emigranci! Rzecz nie w tym, że my tu w Polsce nie chcemy posyłać dzieci
        6-letnich do szkół, bo uważamy, że są za małe, ale dlatego, że znamy nasze
        szkoły i doskonale wiemy, że nie są dostosowane do przyjęcia dzieci
        sześcioletnich, nie mówiąc w ogóle o bezpieczeństwie dzieci tam przebywających.
        Wiem dobrze, co mówię, bo sama mam dziecko 5-letnie w przedszkolu i pierwszaka
        w szkole. Wszyscy podpierają się tym, że wszędzie od 5, a nawet 4 lat...
        Dobrze, ale czy ktoś widział, jak wyglądają klasy i zajęcia dla dzieci 5-6
        letnich w Kanadzie, USA czy Wielkiej Brytanii? Czy są to małe klasy z rzędami
        ławek i gołą podłogą, bez szafekl na rzeczy dzieci i zasikanymi non-stop
        łązienkami? Czy szatniami z wieszakami na wysokości 140 cm, bo podobno takie
        przepisy bhp? Dobrzez wiemy, jak wygląda rzeczywistość naszych pierwszaków, jak
        są zamykani w toaletach, jeśli nie przez 6-klasistów, to choćby III-klasistów,
        od których nie są oddzieleni, bo paniom nie chce się wyjść na korytarz i
        sprawdzić, jak dzieci spędzają przerwę. Wszystkie te komentarze z Kanady czy
        USA są po prostu śmieszne, nie dlatego, że nie ma w nich racji, tylko dlatego,
        że pasują do naszej szkoły jak pekińczyk do psiego zaprzęgu. Może jakaś mama z
        innego kraju podzieli się wrażeniami, jak wyglądają zajęcia dla 5-6 latków w
        ich szkole? Cieszę się, że moja córka idzie już teraz do zerówki we wspaniałym
        przedszkolu, które przygotuje ją nie gorzej do I-klasy niż szkoła bez
        pieniędzy. I tak jest z końca grudnia, więc swoje jeszcze odcierpi.
        • Gość: Anna Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.05.03, 20:37
          Smiesznie to napisalas Olu. Ubawilas mnie w szczegolnosci tym pekinczykiem.
          Jesli w Polsce jest dzisiaj tyle zmian w kazdej dziedzinie zycia , to dlaczego
          uznajesz ze ty jako rodzic nie mozesz wplynac pozytywnie na szkole, aby twoje
          dziecko mialo lepsze warunki? Wszak 6 czy 7 lat to nie jest az tak ogromna
          roznica w wieku dziecka. Nadal bedzie gola podloga i brak nadzoru w drodze do
          ubikacji. Wieszaki dla malych dzieci mozna zalatwic w ramach pomocy
          rodzicielskiej. Wystarczy kawalek deski z wieszaczkami i dzieci moga juz sie
          same rozbierac i wieszac swoje rzeczy. Jesli nie ma dywanu to sprawe moglyby
          rozwiazac male dywaniczki( tak jak do lazienki) ktore dzieci moglyby same
          rozlozyc i zlozyc po zajeciach. Jest rowniez wiele innych malych spraw ktore
          sami rodzice mogliby zalatwic, w porozumieniu z nauczycielem oczywiscie. Male
          dzieci w Kanadzie chodza grupowo do ubikacji( stoja w kolejce jeden za drugim)
          z nauczycielem. Ubikacje sa czyste, nie tylko dla malych dzieci, ale i dla
          wiekszych. Tutaj powinniscie porozmawiac z dyrekcja, aby ubikacje byly
          nalezycie sprzatane. No i przede wszystkim szkola szkole nierowna. Ja nie
          posylam moich dzieci do najblizszej szkoly bo tak mi najwygodniej. Obydwoje z
          mezem wybralismy dla nich szkoly najlepsze z mozliwych(zarowno pod katem
          akademickim-odpowiednie programy szkolne i pozaszkolne, dobre wyniki
          uczniow,jak i ze wzgledu na odpowiednie zaplecze - dobrze wyposazone gabinety
          itp. Jesli uwazasz ze przedszkole do ktorego chodzi corka da jej wiecej niz
          szkola to jest to twoja sprawa. Mysle jednak ze nie zawsze wybor przedszkola
          zamiast szkoly wiaze sie z tym ze w przedszkolu sa lepsze warunki dla dziecka.
          Czasami jest to wybor ze wzgledu na wygode dla rodzicow a nie ze wzgledu na
          dobro dziecka. Tak czy inaczej kiedys do tej szkoly i tak bedzie musialo isc.
          Czy nie lepiej wiec walczyc o lepsze szkoly dla swoich dzieci?
          • Gość: ola Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! IP: 158.75.3.* 28.05.03, 12:48
            Gość portalu: Anna napisał(a):

            >Wieszaki dla malych dzieci mozna zalatwic w ramach pomocy
            > rodzicielskiej. Wystarczy kawalek deski z wieszaczkami i dzieci moga juz sie
            > same rozbierac i wieszac swoje rzeczy.

            Niestety, na nasze uwagi i propozycje na temat pani dyrektor odpowiedziała, że
            takie są przepisy bhp i wieszaki MUSZĄ wisieć na takiej wysokości.

            > Ubikacje sa czyste, nie tylko dla malych dzieci, ale i dla
            > wiekszych. Tutaj powinniscie porozmawiac z dyrekcja, aby ubikacje byly
            > nalezycie sprzatane.

            Dyrekcja mówi, że winne są dzieci, bo nie spuszczają wody po sobie itd.
            I tak jest w większości szkół w Polsce. Ręczniki i papier toaletowy
            załatwiliśmy w klasie, z pieniędzy tzw. klasowych. To, co sie dzieje poza
            klasą, jest poza naszym wpływem.

            > Ja nie posylam moich dzieci do najblizszej szkoly bo tak mi najwygodniej.

            Ja też nie, ale nie stać mnie na prywatną szkołę. Szkoła ma zresztą dobre
            wyniki w nauczaniu i sama nauczycielka jest świetna, ale pewnych spraw w szkole
            publicznej jeszcze się nie da przeskoczyć. Kiedy to będzie możliwe, chętnie
            poślę tam nawet 4-latka. I na tym polega różnica między nami - wcale nie tak
            wiele jeszcze się zmieniło, jak uważasz, Anno.

            > Czy nie lepiej wiec walczyc o lepsze szkoly dla swoich dzieci?

            Oczywiście, małymi kroczkami to właśnie robimy. Tyle że my musimy walczyć, a
            dla ciebie jest to oczywiste. Odrobinę zrozumienia, proszę.
    • mary_ann Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 27.05.03, 19:09
      To jeszcze raz Mary_ann, „zbiorczo”:
      1. Zgadzam się z legal_alienem, że dziecko powinno być przez pierwsze
      lata życia w domu. Nie uważam, żeby poniżej 3 roku potrzebowało
      socjalizacji, bo do tej dorasta przeciętnie ok. 4 roku życia (taka jest zgodna
      opinia wszystkich znanych mi psychologów). Stąd np. posyłanie dzieci do
      żłobków czy pozostawianie niemowląt z opiekunkami uważam – przepraszam za
      wyrażenie – za patologię społeczną (pomijam wypadki smutnej wyższej
      konieczności /o czym dalej/ i oczywiście nie chodzi mi o pozostawianie dziecka
      na 2h))konieczności. Sama socjalizacja może wyglądać różnie, przyzwyczailiśmy
      się myśleć, że musi to być instytucja (tak jak nie do pomyślenia wydaje nam
      się często poród poza szpitalem,). Tymczasem jeśli dziecko ma w domu liczne
      rodzeństwo albo w pobliżu grupkę rówieśniczą , na pewno żadne opóźnienie
      socjalizacyjne mu nie grozi i przedszkole nie jest konieczne.(Co zaś do
      opóźnień stricte edukacyjnych, to, jak już napisałam wcześniej, uważam
      niebezpieczeństwo za wydumane).
      2. Inaczej sprawa się ma tam, gdzie rzeczywiście dziecko siedzi w domu
      np. z babcią i nawet nie wyściubia nosa na zewnątrz (bo takie przypadki też
      znam). Tu przedszkole (ale nie złobek, bo to za wcześnie) może wiele zdziałać.
      DOBRE, a nie bylejakie przedszkole, bo to drugie przyniesie więcej szkody iż
      pożytku.

      3. W przeciwieństwie natomiast do legal_aliena (a w zgodzie z _janą)
      widzę, że jest to model IDEALNY, lecz nie zawsze realny. Nie potępiam zatem
      (licznych, och jak licznych) kobiet, które naprawdę MUSZĄ ruszyć do pracy
      niemal zaraz po porodzie itp. Nie zmienia to faktu, że nie rozumiem tych,
      którzy rodzą dzieci, a następnie zachowują się tak, jakby stawali z otoczeniem
      do wyścigu pt „kto z nas najszybciej uniezależni się od własnego
      dziecka”, „komu krócej dziecko sprawiało kłopot”: czyli: szybko odstawić od
      piersi (bo przecież są mieszanki) , szybko do pracy, jak najwcześniej do
      przedszkola – popatrzcie, jacy jesteśmy dzielni, już 3 mies. po porodzie życie
      wróciło do normy!, możemy imprezować jak dawniej)))

      4. Istotnym i słusznie podniesionym przez _janę zagadnieniem jest też
      inna strona pracy kobiet, którą nazwałabym „ubezpieczeniową”. To pięknie,
      Legal, że u Ciebie i Twoich znajomych pieniądze są wspólne itd. Ufam, ze nie
      zmienisz w tej kwestii zdania w żadnych okolicznościach. Ja natomiast
      widziałam zbyt wiele sytuacji, w której jedna ze stron (zwykle mężczyzna)
      jednostronnie wymawia tę niepisaną umowę nt. podziału ról : zakłada nowy dom,
      a była żona, która nie pracowała lub pracowała mniej, ląduje bez środków do
      życia i możliwości podjęcia rozsądnie opłacanej pracy zarobkowej. (albo i ze
      środkami, tyle, że łaskawie wydzielanymi przez byłego, który dziwnym trafem
      nagle przestaje uważać pieniądze za wspólne)) I myślę, że wiele kobiet nawet
      w udanych małżeństwach choćby podświadomie pracuje z tych pobudek, choć w
      gruncie rzeczy wolałoby pozostać w domu. I ja je rozumiem aż nadto dobrze.

      5. Zgadzam się, że feminizm narobił sporo szkody, przede wszystkim
      sprawił, ze kobieta wychowująca dzieci, zamiast być dumna, ze w końcu wykonuje
      najważniejszą pracę na świecie (wiem, że to wielkie słowa, ale NAPRAWDĘ od
      tego, jak ukształtujemy nasze dzieci, zależeć będzie oblicze tego świata),
      jest bombardowana sygnałami, że jest leniem, zaniedbanym trutniem,
      niezrealizowana kuchtą bez ambicji, że się cofa w rozwoju. Nie każdy (a)))
      jest tak silny (a)) psychicznie, by dobrze czuć się pod taką presją, nawet
      jeśli jest przekonany(a)) o trafności swego wyboru.

      Do Anny _ : argument, ze dziecko najszybciej się uczy do 6 rż i że ten okres
      można jakoś „zmarnować”, jest naprawdę chybiony. Po pierwsze skąd te dane?
      Jeśli za wyznacznik rozwoju uważa się osiągnięcia spektakularne i łatwo
      mierzalne, jak np. tempo czytania, to może (?) zgoda, ale czy o taki rozwój
      chodzi?? Idąc zresztą konsekwentnie tym tropem, można by poddawać stymulacji
      intelektualnej jeszcze płody (bo chyba nigdy potem mózg nie rozwija się równie
      intensywnie jak w okresie ciąży). Dochodzimy do absurdu.

      A tak w ogóle, to nieco nam ten watek zwekslowal z tematu, choć to chyba
      dobrze. Mnie chodziło tylko o to, że nie godzę się, żeby Państwo decydowało za
      mnie w tak „ideologicznie wrażliwych” kwestiach. Houhg.
      • Gość: Anna Re: Mary-ann IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.05.03, 20:07
        mary_ann napisała:


        ,
        > Do Anny _ : argument, ze dziecko najszybciej się uczy do 6 rż i że ten okres
        > można jakoś „zmarnować”, jest naprawdę chybiony.

        Chybiony poniewaz ty tak uwazasz? Czy masz jakies dane ze to jest
        nieprawda ( dane na to chybienie) ?


        Po pierwsze skąd
        > te dane?

        Z wielu badan naukowych i mysle ze rowniez z naszych rodzicielskich
        obserwacji. Na przyklad w nauce jezykow obcych przez male dzieci. Polecam w
        szczegolnosci prace znanego psychologa Glenna Domana : Jak uczyc male dziecko
        czytac, Jak uczyc male dziecko matematyki, Jak zwielokrotniac inteligencje
        malego dziecka , Jak czynic je fizycznie doskonale rozwinietym.


        > Jeśli za wyznacznik rozwoju uważa się osiągnięcia spektakularne i łatwo
        > mierzalne, jak np. tempo czytania, to może (?) zgoda, ale czy o taki rozwój
        > chodzi?? Idąc zresztą konsekwentnie tym tropem, można by poddawać
        stymulacji
        > intelektualnej jeszcze płody (bo chyba nigdy potem mózg nie rozwija się
        równie
        > intensywnie jak w okresie ciąży). Dochodzimy do absurdu.


        Dlaczego do absurdu? Masz wlasnie racje ze im mlodsze dziecko tym szybciej sie
        uczy. W lonie matki tez przeciez rozwija sie mozg. Im blizej tych 6 lat tym
        tempo nauki i przyswajania wiedzy jest mniejsze. Trzeba tylko posiasc
        odpowiednia technike nauczania dziecka, a nie tradycyjnie powoli i nudnie.


        > A tak w ogóle, to nieco nam ten watek zwekslowal z tematu, choć to chyba
        > dobrze. Mnie chodziło tylko o to, że nie godzę się, żeby Państwo decydowało
        za
        > mnie w tak „ideologicznie wrażliwych” kwestiach. Houhg.


        Panstwo decyduje za ciebie w wielu kwestiach. Poczatek szkoly to tylko maly
        margines. Mysle, ze gdyby kazdy rodzic decydowal sam o poczatku rozpoczecia
        szkoly pezez swoje dzieci to niektore w wieku 15 lat nadal chodzilyby do
        przedszkola bo tak przeciez latwiej dla rodzicow.
        • _jana Re: Mary-ann 27.05.03, 21:12
          A co by było gdyby tak dzieciom zostawić wybór?
          smile))))
          • Gość: Doki Re: Mary-ann IP: *.59-136-217.adsl.skynet.be 27.05.03, 21:39
            _jana napisał:

            > A co by było gdyby tak dzieciom zostawić wybór?
            > smile))))

            Zgroza. Gowniarze juz teraz maja za duzo do powiedzenia. smile
        • mary_ann Re: Mary-ann 27.05.03, 22:55
          Gość portalu: Anna napisał(a):

          > mary_ann napisała:
          >
          >
          > ,
          > > Do Anny _ : argument, ze dziecko najszybciej się uczy do 6 rż i że ten okr
          > es
          > > można jakoś „zmarnować”, jest naprawdę chybiony.
          >
          > Chybiony poniewaz ty tak uwazasz? Czy masz jakies dane ze to jest
          > nieprawda ( dane na to chybienie) ?
          >
          >Nie ma zadnych danych dowodzących np., iz dzieci ktore np. uczone czytania w
          wieku 5 lat osiągają na poźniejszych etapach edukacji lepsze wyniki niż te,
          ktore uczyły się tej sprawności później.


          > Po pierwsze skąd
          > > te dane?
          >
          > Z wielu badan naukowych i mysle ze rowniez z naszych rodzicielskich
          > obserwacji. Na przyklad w nauce jezykow obcych przez male dzieci. Polecam w
          > szczegolnosci prace znanego psychologa Glenna Domana : Jak uczyc male
          dziecko
          > czytac, Jak uczyc male dziecko matematyki, Jak zwielokrotniac inteligencje
          > malego dziecka , Jak czynic je fizycznie doskonale rozwinietym.
          >
          > 1. Językow obcych? Akurat z tym wiąże się moja praca naukowa))) Pomijając
          kwestie fonetyczno-fonologiczne, uczenie się języka /"learning"/(nie mylić ze
          spontanicznym przyswajaniem /"acquisition"/ np. w naturalnej grupie
          rowieśniczej, kiedy język ma rzeczywiste zastosowanie komunikacyjne) jest w
          wypadku małych dzieci bardzo mało efektywne.

          2. Co do tytułow cytowanych przez Ciebie poradnikowych pozycji to... sorry,
          ale czy zwlaszcza te dwa ostatnie Cię po prostu nie śmieszą?
          >

          > Jeśli za wyznacznik rozwoju uważa się osiągnięcia spektakularne i łatwo
          > > mierzalne, jak np. tempo czytania, to może (?) zgoda, ale czy o taki rozwó
          > j
          > > chodzi?? Idąc zresztą konsekwentnie tym tropem, można by poddawać
          > stymulacji
          > > intelektualnej jeszcze płody (bo chyba nigdy potem mózg nie rozwija się
          > równie
          > > intensywnie jak w okresie ciąży). Dochodzimy do absurdu.
          >
          >
          > Dlaczego do absurdu? Masz wlasnie racje ze im mlodsze dziecko tym szybciej
          sie
          > uczy. W lonie matki tez przeciez rozwija sie mozg. Im blizej tych 6 lat tym
          > tempo nauki i przyswajania wiedzy jest mniejsze. Trzeba tylko posiasc
          > odpowiednia technike nauczania dziecka, a nie tradycyjnie powoli i nudnie.
          >

          Tzn, jak się to okaze technicznie wykonalne, to sprobujesz uczyć roczne
          dziecko czytania? Jesli tak, to chętnie dowiedziałabym się, po co.

          >
          > > A tak w ogóle, to nieco nam ten watek zwekslowal z tematu, choć to chyba
          > > dobrze. Mnie chodziło tylko o to, że nie godzę się, żeby Państwo decydował
          > o
          > za
          > > mnie w tak „ideologicznie wrażliwych” kwestiach. Houhg.
          >
          >
          > Panstwo decyduje za ciebie w wielu kwestiach. Poczatek szkoly to tylko maly
          > margines. Mysle, ze gdyby kazdy rodzic decydowal sam o poczatku rozpoczecia
          > szkoly pezez swoje dzieci to niektore w wieku 15 lat nadal chodzilyby do
          > przedszkola bo tak przeciez latwiej dla rodzicow.

          Dlaczego zakładasz, ze przy takich decyzjach rodzice kierują się wygodą?
          To, że państwo o wielu sptrawach za mnie decyduje, to zaden argument.
          Chcialabym, zeby te sprawy ograniczały się do absolutnie niezbędnego minimum.
          Omawiana decyzja na pewno do takich nie należy.
        • Gość: ola Re: Mary-ann IP: 158.75.3.* 28.05.03, 12:54
          Gość portalu: Anna napisał(a):

          > Im blizej tych 6 lat tym
          > tempo nauki i przyswajania wiedzy jest mniejsze.

          W zasadzie dzieciaki powinny zakończyć edukację w wieku 6 lat, skoro potem i
          tak już niewiele sie nauczą... 6 lat jako szczyt rozwoju intelektualnego - czym
          was tam karmią na Zachodzie? Chyba tylko po tej genetycznie zmodyfikowanej
          żywności można dojść do podobnych konkluzji
          • legal.alien Re: Mary-ann 28.05.03, 14:01
            Gość portalu: ola napisał(a):

            > Gość portalu: Anna napisał(a):
            >
            > > Im blizej tych 6 lat tym
            > > tempo nauki i przyswajania wiedzy jest mniejsze.
            >
            > W zasadzie dzieciaki powinny zakończyć edukację w wieku 6 lat, skoro potem i
            > tak już niewiele sie nauczą... 6 lat jako szczyt rozwoju intelektualnego -
            czym
            >
            > was tam karmią na Zachodzie? Chyba tylko po tej genetycznie zmodyfikowanej
            > żywności można dojść do podobnych konkluzji

            W wiekszosci szkol na tzw. Zachodzie poziom nauczania jest gorzej niz
            tragiczny, tak wiec nie dziw sie teoriom, ze dzieci najwiecej ucza sie do 6
            lat - bo ucza sie w domu. Niestety polskie szkolnictwo stara sie dorownac
            szkolnictwu zachodniemu i wedlug najnowszych teorii szkola ma byc lekka,
            przyjemna i co najwazniejsze bezstresowa!!!!!!!!!!!
            Jesli porownasz statystyki z konkursow wiedzy, miedzynarodowych matur itp to
            dowiesz sie, ze caly czas ludzie z bylego bloku sowieckiego sa najlepiej
            wyksztalceni. Najgorzej wypadaja kraje "zlotej wolnosci" Skandynawia i
            Beneluks. Z Zachodu najlepiej jeszcze prezentuje sie konserwatywna i "zacofana"
            Wielka Brytania.
            • Gość: Doki mylisz sie, legal.alien IP: 80.200.246.* 28.05.03, 14:52
              legal.alien napisał:


              > Jesli porownasz statystyki z konkursow wiedzy,
              miedzynarodowych matur itp to
              > dowiesz sie, ze caly czas ludzie z bylego bloku
              sowieckiego sa najlepiej
              > wyksztalceni. Najgorzej wypadaja kraje "zlotej
              wolnosci" Skandynawia i
              > Beneluks. Z Zachodu najlepiej jeszcze prezentuje sie
              konserwatywna i "zacofana"
              >
              > Wielka Brytania.


              Zapraszam na strone

              nces.ed.gov/quicktables/Detail.asp?Key=722
              Dowiesz sie z tej statystyki, ze Twoje slowa to po prostu
              nieprawda. Wprawdzie Wielka Brytania istotnie osiaga
              dobre wyniki w ksztalceniu, ale jeszcze lepsze osiaga
              Finlandia, badz co badz kraj skandynawski, a pozostale
              kraje Europy Zachodniej radza sobie niewiele gorzej,
              lepiej od USA i O NIEBO lepiej od Polski.

              Ale generalnie zgadzam sie, ze tutejsze szkoly ucza po
              lebkach. I TU widze role dla siebie: wybrac sie z
              dzieckiem do Technopolis, poeksperymentowac razem, a nie
              trzymac przedszkolaka w domu.
              • legal.alien Mylisz sie Doki 28.05.03, 15:30
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                >> Dowiesz sie z tej statystyki, ze Twoje slowa to po prostu
                > nieprawda. Wprawdzie Wielka Brytania istotnie osiaga
                > dobre wyniki w ksztalceniu, ale jeszcze lepsze osiaga
                > Finlandia, badz co badz kraj skandynawski,

                Finlandia to nie Skandynawia - ani geograficznie, ani kulturowo.

                a pozostale
                > kraje Europy Zachodniej radza sobie niewiele gorzej,
                > lepiej od USA i O NIEBO lepiej od Polski.
                Te statystyki mozesz sobie wyrzucic do kosza. Norwegowie sa najwyzszym poziomie
                w matematyce niz Polacy to chyba zart. W Norwegii odkryli ze ok 40% absolwentow
                szkol podstawowych ma klopoty z czytaniem!"!!!Zobacz sobie wyniki olimpiad
                przedmiotowych i matur miedzynarodowych to ci dopier cos powie.
                Statystyka zalezy od tego kto robi zestawienia, ktos kiedys powiedzial ze
                Statystyka to sztuka oszustwa.
                Amerykanskim szkolnictwem tez bym sie tak bardzo nie ekscytowal.

                Chyba zartujesz. Wiem ile rodzice naprawde dbajacy o dzieci musza w Noregii
                spedzic z nimi czasu, by je czegos nauczyc i zeby mialy porzadna wiedze ogolna.
                Wiem ile dzieci Polakow tu mieszkajacych musialy sie dodatkowo nauczyc, zeby
                dostac sie na studia do Polski. Porozmawiaj z przecietnym obywatelem Europy i
                zobacz jaka maja wiedze o historii i geografii kontynentu.
                >
                • Gość: Doki Re: Mylisz sie Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 28.05.03, 17:10
                  Moze i myli sie moje zrodlo, ale tak po prostu "wrzucac
                  do kosza" statystyki robione przez badz co badz
                  amerykanska agende rzadowa... i co dostaje zamiast
                  statystyki? Twoje solenne zapewnienie... daruj, ale Ci po
                  prostu nie wierze, a musialbym Twoje zapewnienie przyjac
                  na wiare i wbrew danym. Sorry, ale nie. Poza tym jestes
                  niekonsekwentny. Raz mam studiowac listy laureatow
                  olimpiad, a innym razem gadac z przecietnym
                  Europejczykiem- to jak to jest? Przecietni olimpiad nie
                  wygrywaja i to nie olimpijczycy stanowia o poziomie
                  wyksztalcenia spoleczenstwa. I co to w ogole jest
                  przecietny Europejczyk?
                  No dobrze, przyznaje, ze i ja odnioslem wrazenie, ze
                  wiedza mlodych ludzi (i nie tylko mlodych) o geografii,
                  historii, literaturze czy nawet naukach scislych wydala
                  mi sie mniejsza od mojej. Tylko ze ja sam jestem
                  finalista dwoch olimpiad, a laureatem jednej (chemicznej,
                  choc musze przyznac, ze nie odnioslem zadnego sukcesu w
                  olimpiadzie wiedzy o Polsce i swiecie wspolczesnym smile).
                  Jednak Twoj argument o dodatnim wplywie konserwatywnego
                  szkolnictwa na wyniki w nauce nie trzyma siekupy. Rownie
                  dobrze mozna powiedziec, ze Brytyjczycy dlatego maja
                  dobre wyniki w nauce, bo jest tam sporo szkol z
                  internatem, ktore przeciez ograniczaja kontakt z
                  rodzicami smile Nie mozesz interpretowac danych w kierunku
                  z gory postawionej tezy. Byc moze Europejczycy lepiej
                  wypadaja w statystykach, bo uczy sie ich przydatniejszych
                  rzeczy... nie wiem. Wiem np ze wiekszy nacisk kladzie sie
                  na nauke jezykow obcych. W Belgii to nie jest niezwykle,
                  ze po skonczeniu szkoly mowisz i rozumiesz 4 jezyki.
                  Gdzie tu jest miejsce na Polske?

                  Tylko ze to juz zupelnie inny temat do ciekawej dyskusji.
                  • legal.alien Re: Mylisz sie Doki 28.05.03, 18:50
                    Nie mam ostatni czasu, zeby poszperac w internecie i znalezc statystyki.
                    Niedawno widzialem je w norweskiej prasie. Tez chodzilo o matematyke i wyniki
                    byly dosc odmienne. Na poczatku caly blok wschodni + Wielka Brytania na szarym
                    koncu Skandynawia i Beneluks. Jak juz pisalem statystyki zaleza od tego kto je
                    robi i jak je sie nterpretuje.
                    Ja bardziej wierze tym, ktore widzialem w Norwegii w prasie, bo znam poziom
                    wyksztalcenia tubylcow, a nasza znajoma jest nauczycielka i jej opowiesci o
                    poziomie nauczania tutaj sa przerazajace. Pracuje z ludzmi z wyzszym
                    wyksztalceniem i na pewno bym na swoje sie nie zamienil.
                    My Polacy mamy wiele kompleksow, ale naszego solidnego jeszcze wyksztalcenia
                    nie powinnismy sie wstydzic.
                    -
      • Gość: Doki Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.59-136-217.adsl.skynet.be 27.05.03, 21:42
        Mary_ann, zgrabne podsumowanie, jednak i Ty, i Twoi
        psycholodzy, mylicie sie co do wieku, w ktorym dzicko
        dorasta socjalnie. 4 lata? Chyba zartujesz. Juz dwulatki
        probuja kontaktow z rowiesnikami i nie nalezy w tym
        przeszkadzac, wrecz przeciwnie. My czekalismy na moment,
        w ktorym mala wyrosnie z pieluch, zeby ja czym predzej
        poslac miedzy dzieci- wlasnie dlatego, ze sama chciala.
        A co do decydowania przez panstwo: sympatyzuje z Twoim
        pogladem, ale znajac tzw spoleczenstwo, nie moge go
        podzielac. Zdecydowana wiekszosc ludzkosci to tumany,
        przyglupy i glupki. Bledem jest dawac im prawo wyborce, a
        coz dopiero pozostawiac w ich rekach wychowanie dzieci.
        Howgh.
        • Gość: melmire Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 27.05.03, 21:57
          Co prawda to prawda. Dzieciom forumowych mam zerowka w szkole nie jest moze
          bezwzglednie potrzebna, ale pomyslcie o tych wszystkch dzieciach kiepskich
          rodzicow.......tych co to nie rozmawiaja z dziecmi, nie bawia sie z dziecmi,
          nie czytaja dzieciom. Przykladem moze byc moj brat cioteczny i jego syn. Syn
          ktory bron boze nie zostanie wyslany do przedszkola, ani do zlobka, bo dziecko
          lepiej sie w domu wychowuje. Z matka w pracy,i pijanym ojcem na kanapie. Jego
          pierwsze slowa pewnie beda, za przeproszniem "kurwa mac" bo tylko takie sa w
          jego domu rozmowy. Dla niego obowiazkowa zerowka jest szansa zeby rok
          wczesniej wyjsc i zobaczyc normalne zycie wsrod normalnych ludzi.
        • mary_ann Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 27.05.03, 23:02
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Mary_ann, zgrabne podsumowanie, jednak i Ty, i Twoi
          > psycholodzy, mylicie sie co do wieku, w ktorym dzicko
          > dorasta socjalnie. 4 lata? Chyba zartujesz.

          Nie żartuję. Ilekroć powraca dyskusja nt urlopow macierzyńskich, o zdanie
          proszeni sa psychologowie, ktorzty zwykle zgodnie twierdza, że 3 lata to
          absolutnie najwcześniejszy moment (dla wielu dzieci za wczesny - stąd
          bezpieczniejszy wariant 4 lat) pójścia do przedszkola.


          > A co do decydowania przez panstwo: sympatyzuje z Twoim
          > pogladem, ale znajac tzw spoleczenstwo, nie moge go
          > podzielac. Zdecydowana wiekszosc ludzkosci to tumany,
          > przyglupy i glupki. Bledem jest dawac im prawo wyborce, a
          > coz dopiero pozostawiac w ich rekach wychowanie dzieci.
          > Howgh.


          No, super, z tymi głupkami to się akurat moge zgodzić, choć niekoniecznie w
          w/w opisanej kwestii))) ŻArty zartami, a tak serio, to odpowiedziec by sobie
          trzeba było na pytanie, czy jesteśmy za demokracją i wolnością jednostki
          (wtedy tumany też mają prawo głosu) czy za absolutyzmem oświeconym))).
          Demokracja ma multum wad, ale nie wiem, czy lepsza byłaby dyktatura
          jaśnieoświeconych)) Wolę sobie nie wyobrażać, jakie zakazy i nakazy w imię
          świętej Wiedzy (zmianiającej się wszak co parę lat) ci ostatni mogliby
          wprowadzić...
      • legal.alien Re: Obowiązkowa zerówka w SZKOLE?! Skandal! 28.05.03, 07:51
        mary_ann napisała:

        > To jeszcze raz Mary_ann, „zbiorczo”:
        > 1. Zgadzam się z legal_alienem, że dziecko powinno być przez pierwsze
        > lata życia w domu. Nie uważam, żeby poniżej 3 roku potrzebowało
        > socjalizacji, bo do tej dorasta przeciętnie ok. 4 roku życia (taka jest
        zgodna
        > opinia wszystkich znanych mi psychologów). Stąd np. posyłanie dzieci do
        > żłobków czy pozostawianie niemowląt z opiekunkami uważam – przepraszam za
        >
        > wyrażenie – za patologię społeczną (pomijam wypadki smutnej wyższej
        > konieczności /o czym dalej/ i oczywiście nie chodzi mi o pozostawianie
        dziecka
        > na 2h))konieczności.
        W pelni sie z Toba zgadzam.

        Sama socjalizacja może wyglądać różnie, przyzwyczailiśmy
        > się myśleć, że musi to być instytucja (tak jak nie do pomyślenia wydaje nam
        > się często poród poza szpitalem,). Tymczasem jeśli dziecko ma w domu liczne
        > rodzeństwo albo w pobliżu grupkę rówieśniczą , na pewno żadne opóźnienie
        > socjalizacyjne mu nie grozi i przedszkole nie jest konieczne.(Co zaś do
        > opóźnień stricte edukacyjnych, to, jak już napisałam wcześniej, uważam
        > niebezpieczeństwo za wydumane).

        Wlasnie!! Czemu socjalizacja ma sie odbywac w przedszkolu, czy szkole???

        > 2. Inaczej sprawa się ma tam, gdzie rzeczywiście dziecko siedzi w domu
        > np. z babcią i nawet nie wyściubia nosa na zewnątrz (bo takie przypadki też
        > znam). Tu przedszkole (ale nie złobek, bo to za wcześnie) może wiele
        zdziałać.
        > DOBRE, a nie bylejakie przedszkole, bo to drugie przyniesie więcej szkody iż
        > pożytku.

        Tu tez sie z Toba zgadzam!

        >
        > 3. W przeciwieństwie natomiast do legal_aliena (a w zgodzie z _janą)
        > widzę, że jest to model IDEALNY, lecz nie zawsze realny. Nie potępiam zatem
        > (licznych, och jak licznych) kobiet, które naprawdę MUSZĄ ruszyć do pracy
        > niemal zaraz po porodzie itp. Nie zmienia to faktu, że nie rozumiem tych,
        > którzy rodzą dzieci, a następnie zachowują się tak, jakby stawali z
        otoczeniem do wyścigu pt „kto z nas najszybciej uniezależni się od własnego
        > dziecka”, „komu krócej dziecko sprawiało kłopot”: czyli: szybko odstawić od
        > piersi (bo przecież są mieszanki) , szybko do pracy, jak najwcześniej do
        > przedszkola – popatrzcie, jacy jesteśmy dzielni, już 3 mies. po porodzie
        > życie wróciło do normy!, możemy imprezować jak dawniej)))

        Ja tez o tym pisalem, ze model "domowy" jest bardzo czesto nieralny glownie z
        powodow ekonomicznych.
        >
        > 4. Istotnym i słusznie podniesionym przez _janę zagadnieniem jest też
        > inna strona pracy kobiet, którą nazwałabym „ubezpieczeniową”. To pi
        > ęknie, Legal, że u Ciebie i Twoich znajomych pieniądze są wspólne itd. Ufam,
        ze nie zmienisz w tej kwestii zdania w żadnych okolicznościach. Ja natomiast
        > widziałam zbyt wiele sytuacji, w której jedna ze stron (zwykle mężczyzna)
        > jednostronnie wymawia tę niepisaną umowę nt. podziału ról : zakłada nowy dom,
        > a była żona, która nie pracowała lub pracowała mniej, ląduje bez środków do
        > życia i możliwości podjęcia rozsądnie opłacanej pracy zarobkowej. (albo i ze
        > środkami, tyle, że łaskawie wydzielanymi przez byłego, który dziwnym trafem
        > nagle przestaje uważać pieniądze za wspólne)) I myślę, że wiele kobiet nawet
        > w udanych małżeństwach choćby podświadomie pracuje z tych pobudek, choć w
        > gruncie rzeczy wolałoby pozostać w domu. I ja je rozumiem aż nadto dobrze.

        Na szczescie moja zona mimo bardzo dobrego wyksztalcenia i doktoratu, jakos nie
        ma ochoty na pracy.

        >
        > 5. Zgadzam się, że feminizm narobił sporo szkody, przede wszystkim
        > sprawił, ze kobieta wychowująca dzieci, zamiast być dumna, ze w końcu
        wykonuje najważniejszą pracę na świecie (wiem, że to wielkie słowa, ale
        NAPRAWDĘ od tego, jak ukształtujemy nasze dzieci, zależeć będzie oblicze tego
        świata), jest bombardowana sygnałami, że jest leniem, zaniedbanym trutniem,
        > niezrealizowana kuchtą bez ambicji, że się cofa w rozwoju.

        Tak, to jest naprawde najpiekniejsza i najbardziej rozwijajaca praca.

        Nie każdy (a)))
        > jest tak silny (a)) psychicznie, by dobrze czuć się pod taką presją, nawet
        > jeśli jest przekonany(a)) o trafności swego wyboru.
        >
        > Do Anny _ : argument, ze dziecko najszybciej się uczy do 6 rż i że ten okres
        > można jakoś „zmarnować”, jest naprawdę chybiony. Po pierwsze skąd
        > te dane?
        I akurat pani przedszkolanka, ktora ma na glowie stado dzieci bedize dbala o
        rozwoj intelektualny dziecka!! To zart.!!

        > Jeśli za wyznacznik rozwoju uważa się osiągnięcia spektakularne i łatwo
        > mierzalne, jak np. tempo czytania, to może (?) zgoda, ale czy o taki rozwój
        > chodzi?? Idąc zresztą konsekwentnie tym tropem, można by poddawać stymulacji
        > intelektualnej jeszcze płody (bo chyba nigdy potem mózg nie rozwija się
        równie
        > intensywnie jak w okresie ciąży). Dochodzimy do absurdu.
        >
        > A tak w ogóle, to nieco nam ten watek zwekslowal z tematu, choć to chyba
        > dobrze. Mnie chodziło tylko o to, że nie godzę się, żeby Państwo decydowało
        za
        > mnie w tak „ideologicznie wrażliwych” kwestiach. Houhg.
        • mam-darynka Doki i legal alien 28.05.03, 15:24
          Czytam wasza dyskusje z zapartym tchem. Kiedys probowalam zaczac watek o
          wychowywaniu mlodego pokolenia ale nikt nie byl zainteresowany. Ja sie tym
          pasjonuje prywatnie i zawodowo wiec mozliwosc czytania waszych postow to
          prawdziwa pozywka dla moich wlasnych przemyslen.
          Szkoda, ze nikt wiecej sie nie chce wlaczyc i poruszyc kwestii samodzielnosci,
          niezaleznosci, umiejetnosci wspoldzialania, wychowywania dziecka aby bylo kim?
          czlonkiem rodziny, czlonkiem spoleczenstwa, indywidualista? Piszcie dalej -
          bede bardzo wdzieczna czytelniczka,
          Masza
          • Gość: Doki Re: Doki i legal alien IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 28.05.03, 17:16
            Nie ostrz sobie za bardzo zebow na pasjonujaca lekture.
            Wlasciwie chyba juz wszystko zostalo powiedziane.
            Przedstawilismy stanowiska. Teraz spieramy sie juz o
            szczegoly, ale zadna strona nie przekona drugiej.
            Przydalby sie moderator, ktory pogrzebaczem rozrusza zar
            na nowo. Moze sprobujesz?

            PZDR
            • mam-darynka Re: Doki i legal alien - dom contra reszta swiata? 28.05.03, 18:22
              Zakladam, ze chowam swoje dzieci tak aby umialy sie jak najlepiej znalezc
              w otaczajacym je swiecie i z otaczajacymi je ludzmi. Zakladam, ze moje dzieci
              beda mialy zycie jak kazdy inny - przemieszane radosci i klopoty. Chce aby byly
              przygotowane na cieszenie sie radosciami i radzenie sobie z klopotami. Czy dom
              i rodzina sa wystarczajacym "polem doswiadczalnym" aby trenowac mlodego
              czlowieka w zakresie funkcjonowania w spoleczenstwie? Czy wyslanie dziecka zbyt
              wczesnie (potrzebna by tu byla definicja WCZESNIE) "w swiat" (przedszkole,
              szkola itp.) nie zaowocuje negatywnym stosunkiem do samego swiata i
              wysylajacych rodzicow? Gdzie jest ten balans?
              Te pytania mozna ciagnac dalej - jakiego czlowieka chce wychowac?
              Samodzielnego, odwaznego, zyczliwego swiatu i ludziom?
              Jak ma przebiegac ten proces wychowania i jakim efektem koncowym ma byc
              uwienczony? Tytulem doktora, ktory jak pisze o swojej zonie legal alien, lezy
              bezuzytecznie w szufladzie? Kolejnymi dziecmi, wnukami?
              • legal.alien Re: Doki i legal alien - dom contra reszta swiata 28.05.03, 18:45
                Tytulem doktora, ktory jak pisze o swojej zonie legal alien, lezy
                > bezuzytecznie w szufladzie?
                Dlaczego BEZUZYTECZNY!!!!!!!!!!!!!!!
                To ze ktos cos osiagnal, zdobyl jakas wiedze, a robi teraz cos innego, ma inne
                wyzwania, moze nie mniej interesujace i satysfakcjonujace, to czy znaczy, ze
                to co przeszle to sie liczy? To kapital zdobytej wiedzy i doswiadczenia, ktory
                zawsze w roznych sytuacjach bedzie procentowal.
                • mam-darynka Re: Doki i legal alien - dom contra reszta swiata 28.05.03, 19:10
                  legal.alien napisał:

                  > Tytulem doktora, ktory jak pisze o swojej zonie legal alien, lezy
                  > > bezuzytecznie w szufladzie?
                  > Dlaczego BEZUZYTECZNY!!!!!!!!!!!!!!!
                  > To ze ktos cos osiagnal, zdobyl jakas wiedze, a robi teraz cos innego, ma
                  inne
                  > wyzwania, moze nie mniej interesujace i satysfakcjonujace, to czy znaczy, ze
                  > to co przeszle to sie liczy? To kapital zdobytej wiedzy i doswiadczenia,
                  ktory
                  > zawsze w roznych sytuacjach bedzie procentowal.
                  >

                  Moze bedzie. Ja wcale nie krytykuje ani Twojej zony ani Jej wyborow. Ja je
                  oceniam z MOJEJ perspektywy. Zawsze tak mialam - odkad przeczytalam wszystkie
                  tomy "Ani z Zielonego Wzgorza" zawsze sie zastanawialam po co ona z takim
                  wysilkiem zdobywala wyksztalcenie zeby potem byc pania doktorowa z 6 czy 7
                  dzieci. To, ze sie zastanawiam i probuje zrozumiec czyjas postawe wcale nie
                  znaczy, ze oceniam ja negatywnie. Gdyby trzeba bylo wybierac znaki w babelku
                  nad glowa komiksowej postaci mam-darynki to to nie bylby minus tylko znak
                  zapytania. Nie ze zlosliwosci skorzyslam z przykladu Twojej zony, naprawde!
                  A wracajac do dzieci - to gdyby np. moja corka kiedys tam w przyszlosci (dzis
                  ma 7 lat wiec to naprawde jeszcze daleka przyszlosc) zrobila doktorat i byla
                  dobra w swoim zawodzie, tez by mi bylo trudno zrozumiec gdyby ktoregos dnia
                  wszystko to zostawila i zajela sie wylacznie wychowywaniem dziecka czy dzieci.
                  Jako matka ze swoja wlasna okreslona postawa wobec zycia, zastanawialabym sie
                  jak to mozliwe, ze chowajac Ja po swojemu moglam osiagnac takie wyniki.
                  No i teraz wlasnie mozemy wrocic do kwestii wychowywania - w domu czy
                  w przedszkolu. Jakie sa te wyniki, ktore chcemy osiagnac? Jakiego czlowieka
                  wychowac? I dlaczego domowe lub przedszkolne/szkolne wychowywanie mialoby
                  gwarantowac osiaganie tych wynikow szybcie czy latwiej?
                  • mary_ann Re: Doki i legal alien - dom contra reszta swiata 28.05.03, 19:54
                    mam-darynka napisała:

                    > legal.alien napisał:
                    > Gdyby trzeba bylo wybierac znaki w babelku
                    > nad glowa komiksowej postaci mam-darynki to to nie bylby minus tylko znak
                    > zapytania.

                    (...)
                    Jakie sa te wyniki, ktore chcemy osiagnac? Jakiego czlowieka
                    > wychowac? I dlaczego domowe lub przedszkolne/szkolne wychowywanie mialoby
                    > gwarantowac osiaganie tych wynikow szybcie czy latwiej?

                    Piękne te Twoje znaki zapytania, Mam-darynko)))...I chyba na tym to polega,
                    żeby codziennie, w bólach, ucierał się ten kompromis między skrajnościami, te
                    rozwiązania nie IDEalne wprawdzie, ale w zadanych awrunkach OPTYmalne))) Oj,
                    jakie to często trudne, bo zawsze "coś za coś"...)))
                    Pozdrówka raz jeszcze
                    Mary_ann
    • Gość: Anna Zadufani w sobie i ograniczeni.. w mysleniu. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.05.03, 21:02
      Musze przyznac z przykroscia ze ciagle jeszcze pokutuje wsrod Polakow w Polsce
      bledne przekonanie o wlasnej wyzszosci, w szczegolnosci o tym wspanialym i
      niedoscignionym wysokim poziomie nauczania. Smiechu warte i nic poza tym.
      Wynika to glownie z braku znajomosci szkolnictwa w innych krajach i zadufania
      w sobie . To skrajna pozostalosc komunistyczna, ktora musicie moi drodzy
      zweryfikowac w swoich glowach. Silicie sie tu na wywody, a tak naprawde to nic
      soba nie reprezentujecie. Najbardziej rozsmieszyla mnie niejaka Ola ktora
      pisze o genetycznie zmodyfikowanej zywnosci i jej wplywie na poziom nauczania.
      Olu a co ty jadasz??? Bo jak widac mozg ci calkiem zamroczylo. Pamietam jak
      dawno temu rosjanie uwazali sie za najmadrzejszy narod swiata i ciagle
      cytowali jakies wierszyki i tym podobne bzdury, na dowod swojej wyzszosci nad
      innymi. Niektorzy z was tutaj wygladaja podobnie, choc jak widac nawet
      wierszykow nie znaja. A moze jednak?
      • legal.alien Re: Zadufani w sobie i ograniczeni.. w mysleni 28.05.03, 21:46
        A co taki wspanialy poziom nauczania jest w amerykanskich szkolach
        panstwowych, gdzie nauczyciele sie boja uczniow.
        Prywatne szkolnictwo jest zupelnie z innego obrazka.
        • Gość: hot_dog Do legal.alien- raz jeszcze IP: *.crowley.pl 28.05.03, 22:02
          Śledzę dość uważnie cała te dyskusję, jako osoba zawodowo i osobiście (w końcu
          matka dwojga dzieci), troche będąca w temacie. Przyjnując na spokojnie rózne
          argumenty n. t. emocjonalnego rozwoju dziecka, niedostatków (niestety) polskiej
          oświaty itp, zadziwia mnie jednak pewna rzecz. Otóz napisałeś,że nie życzysz
          sobie, aby państwo (odbierasz je jako aparat ucisku, a nie aparat w jakis
          sposób organizujący życie w społeczeństwie-ale to inny temat)decydowało kiedy
          Twoje dziecko ma iść do szkoły.OTÓŻ KIEDYŚ, "JAKIEŚ", PAŃSTWO ZADECYDOWAŁO,ŻE
          OBOWIĄZEK SZKOLNY W OGÓLE ISTNIEJE.TO CIĘ NIE BULWERSUJE???I ŻE TEN OBOWIĄZEK
          JEST OD 7 ROKU ŻYCIA!!I MA SIĘ ODBYWAĆ W BUDYNKACH SZKOLNYCH A NIE U KAŻDEGO W
          DOMU. JAKIM PRAWEM KTOŚ TAK ZDECYDOWAŁ??Mnie to w tych Twoich bojach wydaję się
          trochę hmmm...nielogiczne.
      • mary_ann Re: Zadufani w sobie i ograniczeni.. w mysleni 28.05.03, 21:55
        Gość portalu: Anna napisał(a):
        Najbardziej rozsmieszyla mnie niejaka Ola ktora
        > pisze o genetycznie zmodyfikowanej zywnosci i jej wplywie na poziom
        nauczania.
        > Olu a co ty jadasz??? Bo jak widac mozg ci calkiem zamroczylo.

        Na Boga, ciut poczucia humoru! To była chyba figura stylistyczna, a nie
        śmiertelnie poważna uwaga...
Pełna wersja