Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci?

IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 25.05.03, 17:18
Czy macie jakiś pomysł aby zachęcić nastoletnie dzieci do nauki. A może ktoś
wie jak pokonywać słomiany zapał. Etap kaszek i kolek mam za sobą, na raziesmile
(nigdy nie mów nigdy ). Wydaje mi się, że łatwiej wymyślić jak nakarmić
dzicię, niż jak mówić inteligentnie i właściwie bez urazy do 15 i 17 letnich
chłopaków. Jak do dorosłego się nie da (szkoda, byłoby prościej), jak do
dziecka nie można, jak do kumpla też nie, bo ja jestem matką a nie koleżanką.
Są jakieś propozycje? Czy pozostaje tylko przeczekać ze ściśniętym sercem, że
będzie dobrze.
    • Gość: 258 Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: 80.48.229.* 26.05.03, 10:59
      dopisuję się objema rękami.Mama 15-latki (i 2-latka)
    • Gość: Iza2 Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.k.mcnet.pl 26.05.03, 11:41
      Mam syna w gimnazjum, ktory sam z siebie jest szalenie
      ambitny i do bolu obowiazkowy, wiec problemow z nauka nie
      mamy (na razie!) ale nie bardzo rozumiem dlaczego nie da
      sie rozmawiac z nastolatkiem jak z doroslym badz kumplem.
      W koncu kolezance tez sie nalezy szacunek, tez nalezy sie
      liczyc z jej zdaniem, a jednoczesnie nastolatek moze byc
      bardzo pomocny i odpowiedzialny. Dlaczego nie pytac go o
      rade, nie prosic o pomoc.
      • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 12:03
        To nie jest kwestia sposobu i tematów rozmowy. My możemy spierac się,
        dyskutować na różne tematy. Syn wie, ze w pewnych sprawach zwracam się do niego
        o pomoc np. tematy komputerowe bo ja tego w szkole nie miałam i szkoda mi czasu
        na dochodzenie do tego co on może wytłumaczyć jednym zdaniem. Ale ja nie mogę
        być koleżanką bo istnieje różnica między nawet najlepszym przyjacielem a matką.
        Napisałam dzieciom taki tekst:
        Pustka w głowie
        Jakiś obłęd
        Strach, niepewność
        Kłopot, problem
        Jawnie albo po kryjomu
        dzwoń do domu
        Stres, żal, smutek
        Serca pożar
        Ciąża, pała, psy, choroba
        Jawnie albo po kryjomu
        Dzwoń do domu

        To ma być zapewnienie, ze tu jest zawsze akceptowany, z kolegami bywa różnie,
        sami się przekonują, nie chcę by dopuszczali możliwość odrzucenia ich przez nas
        rodziców, bo ja jako matka nie zamierzam dobrowolnie wypisać się z roli jaką
        wybrałam.
        Izo, czy ambicje Twego dziecięcia idą w parze ze zdolnościami? Ja kiedyś byłam
        ambitnym uczniem, dostałam się na trudne studia, ale brakło zdolności, bardzo
        bolało. Dziś nie wymagam od dzieci by były dobre ze wszystkiego, ale trochę
        ambicji chętnie bym doszczepiła.smile
        • Gość: Iza2 Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.k.mcnet.pl 26.05.03, 14:25
          Gość portalu: Gocha napisał(a):

          > Izo, czy ambicje Twego dziecięcia idą w parze ze
          zdolnościami? Ja kiedyś byłam
          >
          > ambitnym uczniem, dostałam się na trudne studia, ale
          brakło zdolności, bardzo
          > bolało. Dziś nie wymagam od dzieci by były dobre ze
          wszystkiego, ale trochę
          > ambicji chętnie bym doszczepiła.smile
          Na pewno ida w parze z latwoscia uczenia sie. Ale ja tez
          staram sie uczyc dzieci pewnego dystansu. Powodzenia
          szkolne, szczegolnie wczesno szkolne, jak wiemy nijak sie
          maja do szczescia w zyciu doroslym. Z drugiej strony
          oboje z mezem wszystko co osiagnelismy to zasluga naszej
          umyslowej pracy, nauki, studiow i poki co dzieciaki
          czerpia z tego przykladu.
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 26.05.03, 19:57
      hej!
      ja sama jestem nastolatką, w gimnazjum też mieli ze mną rodzice problem z
      zachęceniem mnie do nauki, ale jakoś się udało skończyć szkołę, poszłąm i
      dostałąm się do wymarzonego liceum, o wymarzonym profilu z przedmoiotów,
      technicznych same piątki, z reszty nie mam problemó, oprócz mojej pięty
      achillesowej jaką jest matematyka, uczę się dla siebie to zrozumiałąm.
      Jak masz jakieś pytania pytaj, bo za bardzo nie wiem o cyzm mam pisać.
      Pozdrawiam!
      • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 20:20
        Czy to znaczy, że mój syn, który jest teraz w "wymarzonym" liceum, dobrym sic!
        ocknie się pewnego dnia. Czy to tylko dołek ? Jest koniec roku, problem z
        historią, do tego czas matur, nauczyciele rzadko są na lekcjach( zwłaszcza, gdy
        potrzeba coś poprawić), a on mówi nie martw się i wychodzi. W czwartek idę na
        zebranie....
        Drugi syn jest w gimnazjum. Nie lubi się uczyć. Nie naciskam, może trzeba
        zaczekać, może on musi przejść przez zawodówkę..Powiedziałam mu, że decyzja
        należy do niego, na nas zawsze może liczyć(oczywiście o pomoc chodzi a nie
        wyręczanie). Ale we wrześniu musi zdecydować, co wybiera, bo ma zaległości i
        tylko systematyczna praca pomoże...
        Z innej beczki: co sądzisz o wierszyku ( jest w moim post dla Izy) ?
        A z mat. to jest podobno tak: przyczyna problemów leży w zakresie mat. ze
        szkoły podst. Czego nie opanowałaś perfekt z tab. mnoż, działania na liczbach,
        prostyh działaniach, ułamkach itp. to wszystko wychodzi potem, albo
        bezpośrednio, albo
        jako blokada przy trudniejszych zasadach(brak biegłości prostego liczenia).
        Jedno jest pewne warto pomęczyć się z mat. bo uczy logicznego myślenia,
        potrzebnego w dzisiejszym świecie nawet artystom(PIT i inne ZUSy), przydaje się
        później do pomocy własnym dzieciom.Nie zrażaj ,się ostatecznie Eistein był
        dyslektykiem. Nie każdy musi być omnibusem i grać w 1 z 10. Pozdrówka. Nara!
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 26.05.03, 20:28
      Hej!
      Ja mam problrem z funkcją i geo,metrią zadania tekstowe są ok, i nie mam z nimi
      problemówsmile
      Ja jestem w wymarzonej szkole przeze mnie, mam marzenia, marzę o studiach i
      prcy z dziećmi, póki co mam wolontariat i jest mi z tym dobrzesmile
      • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 20:42
        Tylko tyle to dasz radę, myślałam, że masz antymat. nastawienie. A co z moimi
        pytaniami? Trochę zginęły w przydługim tekście!
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 26.05.03, 20:55
      Hej Gocha!
      Skopiowałam sobie i wrzuciłąm do word-asmile jutro dostaniesz obszerną odpowiedź,
      bo mam dizwnie internet do 21 sam się wyłącza o 21 i nie zdąrzyłąbym przemyślę
      i jutro odpiszę około 15smile Pozdrawiam
      Ewa!!!
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 27.05.03, 16:51
      Tak w liceach, matury są my też nie mamy większości lekcji. Wiesz jeśli jest w
      wymarzony liceum to uważam, że to już jego zmartwienie czy zda czy nie... Mi
      rodzice powtarzali przez cały rok, że w pierwszej klasie straszny przesiew
      robią, co lepsi zostają a Ci co sobie nie radzą idą w cholerę.
      Wydaje mi się, że to naturalnie, że się boisz o swojego syna, bo jesteś matką.
      Jeśli idziesz na zebranie to idź do nauczyciela/nauczycielki historii i zapytaj
      jaka jest dokładnie sytuacja, czy syn chodzi na historię, jakie ma oceny, czy
      (jeśli można) coś poprawiał, i co miał na semestr. Zainteresowanie rodzica u
      mnie w szkole się bardzo liczy jak i frekwencja.
      Gimnazjum to dla mnie osobiście strata czasu, bo my – dzieci, uczniowie czujemy
      się jak dorośli, a traktują nas jak małe dzieci (czyli jak w podstawówce),
      jesteśmy trochę (my młodzież) zbuntowani mniej lub bardziej, ale jesteśmy i
      wszystkie zakazy nakazy są dla nas czymś w rodzaju owocu, który najbardziej
      smakuje. Więc wychowywanie (przepraszam, z polskim nie mam problemów, ok., mam
      dysleksję, ale trochę za bardzo się rozpisujeJ) na nakazach i zakazach u mnie
      objawiało się wiecznymi sporami z prawem rodzinnym J Ładnie to sobie nazwałam?
      Tak naprawdę to zacznie się uczyć w trzeciej klasie pod koniec pierwszego
      semestru tak było ze mną i moją klasą, ale z tymi, którzy sobie wymarzyli już
      jedną ze szkół. Polecam licea profilowane, bo trwają one 3 lata jest po nich
      wykształcenie i zawód, jaki jest taki jest, ale ważne, że jest, no i matura,
      jest co prawda więcej godzin, ale wybierając mnie interesujący profil jest
      naprawdę super, w moim przepadku fascynacja ogromna, powiększam swoją wiedzę z
      przedmiotów, które mnie interesują. Dodam jeszcze, że w niektórych liceach
      profilowanych jest podobny poziom niż w zawodówce. A tak na serio to jak się
      nie lubi uczyć to powinno mu zależeć żeby szybko skończyć te szkoły i już, w po
      zawodówce nie ma nic! LP (w skrócie liceum profilowane) daje dużo więcej a trwa
      3 lata (jejku nie wiem czy teraz zawodówki trwają 2 czy 3 lata...)
      Uważam, że jeśli już młodszy syn wynajdzie sobie szkołę ponad gimnazjalną to
      sam dojrzy do tego, że musi się wziąć w garść! Ja to zrozumiałam w drugim
      semestrze, uczyłam się z dnia na dzień dużo mi w głowie mimo wszystko
      zostawało, egzamin zdałam przeciętnie, ale ze świadectwa trochę punktów miałam,
      i udało mi się dostać w drugim naborze!
      Wiesz (o ile mogę się zwracać na „TY”wink ja przed wywiadówką od 3-ciej klasy
      gimnazjum mówię mamie wszystko włączając zagrożenia, itp. Dzięki temu rozmawiam
      potem za kilka dni z mamą normalnie, a nie ma kazań, że się nie uczysz itp. Nie
      jestem orłem, jestem leniem, jeśli chodzi o naukę, ale umiem się przyznać, i
      potem z czystym sumieniem mamę „puścić” na wywiadówkę.
      Ale odbiegłam od tematu, przepraszamJ
      Jeśli chodzi o zaległości to fakt każdy je ma, w gimnazjach jest różny poziom,
      każdy przedmiot ma inni poziom itp. Ale w liceach też nauczyciele pomagają. Ja
      muszę powiedzieć, że mam wspaniałych nauczycieli, niestety wychowawcą mam
      okropnego, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona z nauczycieli, i zawsze można
      na nich liczyć jeśli chodzi o pomoc w nauce itp.
      Piszesz, że jesteście w stanie synom pomóc? Ja przez całe gimnazjum chodziłam
      na korepetycje z matematyki. Byłą to moja decyzja, tzn. może inaczej rodziców,
      ale nie buntowałam się zbyt długo... widziałam efekty, i to mnie pchało na
      korki.
      Próbowaliście zaproponować korepetycje???
      Wiersz jest fajny, ale ja wiem czy trafi do nastolatka? Nie wiem....
      Jeśli chodzi o matematykę to nigdy nie cierpiałam geometrii i trygeometrii...
      Ja przez wadę wzroku jestem lewa z rzeczy manualnych, nie umiem, nienawidzę
      malować....rysować. Nie umiem przerysować niczego w takiej formie jakiej jest.
      Uwielbiam liczyć to tak... To było w pierwszym semestrze miałam 3.... A teraz
      lepiej nie mówić!
      Tak wiem, że uczy logicznego myślenia, mnie strasznie rajcuje rozgryzanie
      czegoś co można liczyć, jakiegoś wzoru odnajdywanie itp. To uwielbiam, nie mogę
      powiedzieć, że nie umiem matematyki umiem trochę, a trochę nie.
      A próbowałaś iść do poradni psychologiczno-pedagogicznej?
      No tak nie każdy musi być alfą i omegą to cenna uwaga.
      Jeśli byś miała jakieś pytania to wal śmiało postaram się odpowiedzieć...
      Może trochę będę umiała pokazać „nasz” świat, „nasze” życie.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa
      Ps. – Przepraszam, że dzisiaj, ale raz, że (ile miało być tych przecinków?
      eeeccchhhh....) chciałam się zastanowić, a dwa, że mam Internet do 21, od 15 no
      i dzięki temu się czasem uczę, a nie siedzę w sieci
      • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 28.05.03, 17:53
        Po pierwsze to dzięki za chęć do komunikacji ze mną w ogóle.
        Chciałabym pokazać Ci dokładniej mój problem nie spłaszczając go i nie robiąc z
        niego zarazem totalnej katastrofy. Syn gimnazjalista na dziś spoko. Decyzje
        zacznie podejmować nie wcześniej niz w 3 klasie, a więc we wrześniu. Syn
        licealista" profilowany": 1. wie jaką ma sytuację a pracę zadaną tydzięń temu
        na dziś zaczyna wczoraj(brak satysfacji własnej-za płytkie-tak to czuł)-skutek
        pracy nie oddaje. Nauczyciel nawet nie chce z nim rozmawiać. Jutro też jest
        hist. on z pracą pójdzie( wspomogę go duchowo przy jej pisaniu+błędy ort.,
        których mimo papieru o dysortografii pani nie toleruje- nie rozumie jak można
        napisać polak zamiast Polak?). Jutro też jest zebranie.....(na 1 semestr miał 3)
        Wiem, że muszę go puścić na żywioł w sprawie nauki, ale to jest pierwsza klasa
        i ten żywioł wolę trochę kontrolować coby mi się dziecko nie zdołowało
        całkowicie.
        Ale jak zrozumieć fakty takie: ustaliliśmy tzw. wagary za moim przyzwoleniem.
        Jak myślisz ile razy w tym semestrze z nich skorzystał? Tak, ani razu, za to
        poszedł kilka razy na wagary "własne" i korzystając z głupiego sposobu
        usprawiedliwiania nieobecn. w ich szkole usprawiedliwił to, co się idiotycznie
        wydało i jak to wytłumaczyć?
        W sumie zaczęłam ten wątek bo szukam pomysłu jak to przetrwać, na razie jedyne
        co widzę to kazać mu samemu pić to piwo, którego nawarzy( mimo wszystko),
        a tu niektórzy ocenili mnie jako wymagającą matkę, która chce piątek. Dla mnie
        najważniejsze jest by to co ważne np. do matury, było na przyzwoitym poziomie
        np. mocne 3 lub 4, a reszta dowoli byle nie na 1. Jak wiadomo, że nie wiadomo
        ile przedmiotów potrzeba do matury nowej(podobno od5-8), to wiadomo jak jest.
        Nie wymagam nauki np. biologii na więcej niż 2 jeżeli jest pewny, że nigdzie
        tego zdawać nie będzie.
        Sorry, nudzę, pozdrówka.
        • Gość: melmire Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 28.05.03, 18:11
          Co do wagarow to moge sprobowac wyjasnic, bo mam jeszcze dosc swieze
          wspomnienia z okresu licealnego. To jest po prostu taki wiek , ze lubi sie
          decydowac samemu a nie spowiadac sie rodzicom. Tym bardziej ze czasem niechec
          do pojscia do szkoly w danym dniu ciezko jest wytlumaczyc rodzicom, i w ogole,
          brrrrrrrrrr. Ja tez chodzilam na wagary sama, nic nikomu nie mowiac smile
          Odrabianie pracy dzien przed - tez normalka smile
          W ogole z twojego opisu wynika ze twoj syn nie jest glupi, i ze mniej wiecej
          wie co robi. Tzn nie licz ze nie bedzie robil glupot, ale moim zdaniem nie
          beda to jakies straszne glupoty zagrazajace jego zdrowiu, zyciu czy
          przyszlosci.
          Pamietam ze dla mnie w pierwszej klasie liceum matura to byla abstrakcja
          absolutna, lata mnie od niej dzielily i w ogole nie bralam jej pod uwage uczac
          sie( a czesciej nie uczac sie) czegokolwiek. Pierwszy rok w liceum w ogole
          jest dosc specjalny, nowe srodowisko, nowi znajomi, nowe wymagania, trzeba to
          przezyc a po jakims czasie powinno dojsc do jakiej takiej normy. Daj mu, jak
          to mowisz wypic troche tego piwa ktore sobie warzy, zaufaj mu ze sobie jakos
          poradzi,i trzymaj sie smile


    • Gość: Maryla Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 22:13
      Gosiu a Ty zawsze byłaś obowiazkowa? smile bo ja nie i nie wymagałam zbyt
      wiele od córki. Kiedy przychodziła z płaczem ze s zkoły bo wpadła 3 to
      smiałam sie z tego.W moim przypadku było to dobre. Kiedy była młodsza
      sprawdzałam odrobione lekcje, później decydowała sama. Byłam a przynajmniej
      starałam sie byc kolezanką a nie mamą. Sama wybierała sobie liceum
      zgodnie z zainteresowaniami choć mnie włos stawał na głowie,bo było to
      najlepsze liceumsmile)))). Powiedziała nam tylko ,ze to jej decyzja i nie
      powinnismy jej ukierunkowywać. Troche sie zdziwiła na pierwsze półrocze,była
      poprawka z chemii.Później poszło juz gładkosmile) Sama zrozumiała ,ze musi
      sie uczyć i ze robi to tylko dla siebie. Myślę ,że własne doswiadczenia
      sa wazniejsze od przestórg rodziców, jak sie sami poparzą zapamietają
      na długo. Teraz mam prawdziwego kujonka w domu ,czasem nawet smiejemy
      sie z tego, który zrezygnuje ze wszystkiego na rzecz książek.Skonczyła juz
      liceum, studiuje biologię i naprawde moge stwierdzić ,ze przekonywanie do
      czegokolwiek nie odnosi żadnego skutkusmile.Cos sobie jeszcze przypomniałam, w
      naszym domu było cos takiego jak "kontrolowane wagary" kiedy córka nie
      bardzo była przygotowana do lekcji pozwalałam na wagary,uniknelismy tym
      sposobem ucieczek z lekcji i ukrywania tego faktusmile.Wychowawczyni w
      szkole wiedziała o tym fakcie.
      Myślę ze trzeba dzieci traktowac jak dorosłych, maja swoje złe dni,
      czasem poprostu im sie nie chce. Na kazdego przyjdzie czas ,kiedy
      zrozumie ,ze to co robi,robi tylko dla siebie.
      Powodzenia
      Maryla
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 28.05.03, 15:32
      heh ja też w gimnazjum trzy razy w trzeciej klasie wagary usprawiedliwione
      przez mamę miałąm. NIgdy jeszcze nie pisałam sobie sama usprawiedliwieniasmile
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 29.05.03, 12:21
      Nie musisz mi dziekować Gochasmile))
      Tez mam papier o dyslekcji i wszyscy nauczyciele u mnie w szkole je prefesują.
      Z historii mamy w semestrze dwa sprawdziany jedna kartkówka niezapowiedziana,
      jedno odpytywanie, i ocena z zeszytu, i za notatki (kilka robiliśmy sami). Ja
      tez profil jestemsmile))
      Wydaje mi się, że powinnas pogadać z nauczycielem, nie oto chodzi żeby udupuić
      jednego gościa z historii, nie na tym to polega.
      Z tą pracą to kapa...
      A bedzie jakiś sprawdzian? kartkówka?
      Ja nie wyczytałam w Twoich postach czegoś takiego, że chcesz mieć dzieci
      omblibusy....Bez przesady młodość to też czas zabawa i chulanek (hulanek?) i
      swawoli., a nie tylko nauki. Każda mama chce żeby dziecko coś osiągnęło w
      życiu, zeby wiodło mu się jak najlepiej.
      Z drugiej strony wygląda, że pamietasz o potrzebach młodego człowieka. Widać to
      ocha, nie robisz nic na siłę, przynajmniej tak odczytuję z Twojego postu.
      Wcale nie wymagasz za dużo wg mnie przynajmniej.
      Nie przynudzasz kobieto,. dobrze, że tutaj piszesz.
      Myślę, że jesli pójdziesz do nauczyciela historii po zebraniu możesz wziaść tę
      (tą?) pracę to jakoś to będzie. A może nauczyciel tylko straszy? Eh już sama
      nie wiemcrying
      Pozdrawiam serdecznie!
    • Gość: lomi Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 01:11
      Jak ja to świetnie rozumiem.Na pewno to w dużej mierze wina dysleksji , ale
      czy nią można tłumaczyć wszystko.Czuję się taka zmęczona.I bezradna.
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 31.05.03, 15:59
      Hej !
      Jesteś zmęczona? Coś się stało???
      Wg mnie dysleksja dysleksją, gorzej by było jakby byłą epilepsja, bo wtedy
      nauka czesem jets nie ożliwa, ale wg mnie w przypadku dysleksji i dys...
      problemów (dysfunkcji) da się pewne rzecyz wyćwiczyć, ale od tego są
      psycholodzy i pedagodzy.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa
      • Gość: lomi Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 21:31
        Zmęczona jestem ciągłym pilnowaniem mojego kilkunastoletniego , ponoć bardzo
        inteligentnego dyslektyka , który najchętniej uciekłby ze szkoły , gdzie
        pieprz rośnie.Gdybym nie pilnowała , chyba już dawno by był uczniem
        dwójkowym.Na to jeszcze te wszystkie schizy wieku dojrzewania. Nie wiem ,
        gdzie przebiega granica między jego lenistwem i wygodnictwem , a prawdziwym
        problemem z koncentracją i męczliwością. Psycholog też nie wie.
        • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 02.06.03, 21:45
          Nurtuje mnie pytanie, co zrobiłoby moje dziecię puszczone samopas? A może to
          metoda?
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 03.06.03, 15:46
      lomi... Nie wiele może dadzą moje słowa, ale mimo to spróbuję...
      Myślę, że systematyczna praca wiele dziekcu daje! Że potem to doceni i będzie
      Ci bardzo wdzięczny! To już taki wiek, że nauka się "nie liczy", bo nie myśłimy
      o przyszłości no chyba, że mamy już wymarzony zawód...!
      Bo dysleksja z lenistwem jest pomieszana chyba lekko, albo i nie lekko...
      Gocha, wiesz jeśli są nauczone, albo mają we krwi to by się uczyły (dzieci) a
      jak nie, no i nasz wiek to by były wieeeeeeeeeelkie wagarysmile))
      • Gość: lomi Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 20:24
        Mam czworo dzieci, trójka nie ma ze szkołą żadnych problemów.Ja też nie
        miałam , mój mąż również.Pozostałe dzieci są aktywne , ciekawe świata , łatwo
        im nawiązać kontakty. Jeden Adaś nie ma chęci na nic- ani sport , ani
        książki , a lekcje to zapomnij.Gdybym pozwoliła , żyłby między lodówką a
        komputerem.Nawet od kumpli z daleka.Gdy mu dałam w pierwszej gimnazjum wolną
        rękę , zaczął łapać jedynki - zapominał o sprawdzianach , przynoszeniu
        stroju , referatach.Zero odpowiedzialności.Z dnia na dzień. Więc gonię , więc
        się użeram. Pracuję nad nim kosztem pozostałych i... nie wiem co dalej. Gdyby
        miał niewielkie możliwości intelektualne , machnęłabym ręką. Ale on ma
        inteligencję wyższą niż przeciętna.Boję się , że nadmiernie nim steruję, ale
        nie chcę , by się zmarnował.To dobry , wrażliwy dzieciak ,tylko brak w nim
        jakiegoś zapalnika.
        • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 10.06.03, 12:32
          Jak ktoś czytał moje wcześniejsze posty, to wie, że jedno moje dziecię nagle
          zaczęło mieć kłopoty w szkole. Teraz jest na prostej(przynajmniej w tym
          temacie) i oświadczył, że nigdy więcej takich sytuacji(zobaczymy, czy w tym
          wytrwa?). A drugi syn (gimn)znacznie zdolniejszy, znacznie leniwszy. Ale tym
          razem zrobię inaczej, bo nie widzę ani krzty chęci do nauki. Może sam do tego
          dojdzie. Powiedziałam, że do pażdziernika musi podjąć decyzję jaka szkoła
          (alternatywą zawodowa). Bo ja siłą nie zmuszę do nadrabiania zaległości, a poza
          tym, co - liceum mam powtarzać?
          Czy Ty masz zamiar tak pracować całe liceum, czy Twoje dziecię ma kłopoty bo
          np. dyslektyk, czy raczej Dyzio Marzyciel?
          • Gość: Kaaatie Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.piotrkow.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 09:55
            Witam! Chodzę do III klasy liceum ogólnokształcącego i musze przyznać, że tez
            mam wielkie problemy ze zmobilizowaniem się do uczenia. Jednak w sytuacjach
            kryzysowych(np.gdy następnego dnia jest klasówka, lub inne ważne zaliczenie)
            potrafię rzucić się w wir nauki. Nie pracuje systematycznie i nie osiągam
            takich wyników na jakie mnie stać i zrozumiała to dopiero teraz. Ostatni
            miesiąc III klasy uczyłam się naprawdę solidnie. Chyba działa na mnie widmo
            przyszłorocznej matury smile. Poza tym nie powiedziałam moim rodzicom o niektórych
            ocenach( wpadło mi kilka dwój i pał- nie było tego tak dużo smile )i udało mi się
            poprawić te oceny na czwórki i piatki.Musiałam sobie sama poradzić, myślę że to
            była dla mnie najlepsza mobilizacja. Nie było już "Asiu, nie siedź tyle przed
            komputerem, telewizorem i bierz się do nauki". Co jak zauważyłam dawało
            odwrotne rezultaty- wiadomo zakazany owoc lepiej smakuje smile. Ale z drugiej
            strony bardzo trudno jest pokonać własne lenistwo. Mnie motywuje jeszcze jedno-
            mam klasę na wysokim poziomie. Każdy się dużo uczy(no prawie smile, ale nie mam u
            nas czegoś takiego, że nazwą Ciebie kujonem lub cos w tym stylu. Mnie ta
            sytuacja bardzo dużo nauczyła. Teraz sama zaglądam do podręczników, bez
            nawoływania rodziców. Mam nadzieję, że w przyszłym(decydującym dla mnie) roku
            będzie podobnie, a widmo matury powiększy moja motywację. Nie wiem jak w
            podobnej sytuacji zareagowali by Pani synowie. Wydaje mi się, że oni nie zdają
            sobie sprawy jak dużo tracą swoim postępowaniem. Może należałoby ich solidnie
            przestraszyć. Np. pokazując jakie zawody mogą wykonywać jeśli nie skończą
            studiów? , chyba wiedzą że obecna sytuacja na rynku pracy jest bardzo nie
            ciekawasmile. Albo pójść w innym kierunku. Może jest jakiś przedmiot(choćby jeden)
            który ich bardzo interesuje i postarać się zapewnić im rozwój w tym kierunku.
            Lepiej, żeby uczyli się chociaż jednego przedmiotu porządnie(chociaż młodszy
            egzamin gimnazjalny będzie maił z 6? przedmiotów polski, biol, geografia,
            chemia , fizyka, matematyka-chyba tak. Muszą się jakoś zmobilizować i
            zrozumieć, że dalsza przyszłość zależy tylko od nich.Pozdrawiam smile
            • Gość: Gocha Re: Będziesz kamienie tłukł! IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 12.06.03, 10:43
              Od lat pokazuję jak ciężko pracują np. układający kostkę brukową( na kolanach).
              Powtarzam też, chyba bardziej dla siebie, póki się uczysz(w sensie po 18) masz
              wikt i opierunek j a darmozjada utrzymywac nie będę.
              Tłumaczę, że idealna praca to ta, która jakoś łączy się z pasją życia(nie z
              szewskąsmile). I co?
              Starszy po tegorocznych historycznych kłopotach, orzekł:"nigdy więcej"-czas
              pokaże. Za to zbyt często mija się z prawdą, nie ujawnia jej od razu, zmiena w
              detalach-czy jak to zwał.Nie chciałabym, żeby odniósł wrażenie, że czego się
              tknie, to się wali( jak kwiatek, którego przewrócił przed chwilą), ale nie wiem
              jak przetłumaczyć, że najgorsza prawda ..itd.
              Młodszy uczy się tylko historii-to trochę za mało. Gdyby był typowym tumanem-
              trudno, nie ma w tym reguł dziedzicznych podobno, ale on zdolny(ale leń)
              Pozdrawiam.
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 09.06.03, 20:55
      lomi!
      Jak syn pójdzie do liceum (no skoro jest w gimnazjum to już nie długo) niech
      wybierze sobie sam liceum, itp. Ja przynajmniej może nie eksplodowałąm, ale
      chętniej się uczę...Poza tym w liceum jak wybierze jakieś, które odpowiada mu,
      bo jest w nim to "coś" i może wtedy poczuje chęć.
      A czy ma wymarzony zawód? Coś chce robić??? Jakie ma marzenia?
      Pozdrawiam!
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 10.06.03, 15:24
      Wg mnie w liceum przychodzi taki moment, że to dziecko,młodzież jak zwał tak
      zwał wybiera czy się uczy czy nie...trudno...
    • ewencja Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? 12.06.03, 12:05
      Może tak na serio on nie poczuł jeszcze tego. Na serio w liceum sie wiele
      rozumie. Przede wszystkim, że nie musisz chodzić do szkoły, że nie musi się
      uczyć. Po 18-tym roku zycia jest wolny! Pójdzie do woja i już! Nie wiem... mnie
      wkurzało gadanie rodziców ucz się etc. Doprowadzało do odwrotnego efektu niż
      zamieżony. Sama wybierałam szkołe i na niej mi zależy i na zawodze, który mam
      wymarzony od kilku dobrych lat!
      Może ta historia go coś nauczyła? Przekonasz się za rok... Mam nadzieję, że tak!
      • Gość: Gocha Re: Czy ktoś tu ma nastoletnie dzieci? IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 12.06.03, 15:52
        Wojsko nie jest dobrym argumentem bo: jego marzeniem było liceum w Dęblinie. Ja
        wiedziełam od dawna, że lekarz nie puści go(niewidoczne skrzywienie przegrody
        nosowej) a jechać 400km by to usłyszeć nie uśmiechało mi się. Na moje szczęśćie
        ministerstwo od obrony ogłosiło, że kasy nie ma i nie ma naboru.(Gorzej mają ci
        co zaczęli wcześniej, zaproponowali im przekształcenie się z pilotów w
        marynarzy. Fajnie, co?
        Usłyszałam komentarz: "ale i tak trzeba mi to szybko zrobić"(przegrodę).
        Wojsko+net=marzenia w miarę świeże mojego dziecka. Przerabialiśmy juz
        fascynacje paleologiczne(dino), geologiczne i nie należy go pytać jaki samolot
        przeleciał, bo dostaniesz wykład. Lepiej napiszcie co robisz przez wakacje, w
        końcu trzeba odpocząć od szkolnych tematów. Pozdrawiam.
Pełna wersja