nielubiane dziecko

18.05.07, 15:49
mam córkę , która ma 13 lat. Jest dobrą uczennicą. Jest jednak problem , nie
ma przyjacół w klasie. Pokazywanie się koleżanek z nią na dworze
jest "obciachem". Co mogę zrobić, aby to zmienić?
    • moofka Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 15:51
      a dlaczego tak jest?
      • jola1056 Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 15:57
        nie specjalnie wiem. wydaje mi się że wszystko OK. A jednak nie. Moge tylko
        przypuszczać że jest mało rozmowna.Jest jedynaczką, zawsze jest wysłuchiwana
        przez mnie.
        • iwoniaw Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 16:08
          Czasem tak jest, że dziecko nie zaklimatyzuje się w klasie - w gruncie rzeczy to
          dość przypadkowy zbiór dzieci, tyle, że przebywają ze sobą codziennie, więc
          faktycznie może być to przykre. A nie ma jakichś koleżanek z sąsiedztwa,
          niekoniecznie z klasy? Czy ona jest już w gimnazjum, czy dopiero zmieni szkołę?
          - może w nowym środowisku będzie lepiej?
          • jola1056 Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 16:16
            Owszem jest bardzo lubiana przez młodsze dzieci. Problem opisany jest jedynie w
            klasie. Właśnie kończy 6 klase. Na całe szczęście. Mam nadzieję że to się
            zmieni w nowej szkole w gimnazjum i dlatego jest moje pytanie - aby ustrzeć się
            w przyszłosci o takie sytuacje.
            • agata7712 A jak się ubiera córeczka? 18.05.07, 16:39
              Teraz dzieci są okrutne, to okropne, czasem widuję, bo mam kuzynkę w podobnym
              wieku, jak sie naśmiewają z biedniejszych i gorzej ubranych kolezanek, co
              własnie nazywają obciachem. Moja Marta wcale na to nie zwraca uwagi i nawet sie
              przyjazni z 2 dziewczynai, które są za ubiór i fryzurki wiecznie szykanowane.
              To strasznie przykre.
              Moze spróbuj porozmawiać o problemie z córką. Może jest coś więcej, o czym
              trudno jej mówić.
              • lola211 Re: A jak się ubiera córeczka? 18.05.07, 17:28
                > Teraz dzieci są okrutne

                Jakie "teraz"? Tak bylo i 20 lat temu.Normalka.
                • kamilchen Re: A jak się ubiera córeczka? 18.05.07, 17:36
                  radziłabym też dyskretnie porozmawiać z wychowawcą,
              • rita75 Re: A jak się ubiera córeczka? 18.05.07, 17:46
                > Teraz dzieci są okrutne, to okropne

                a kiedys byl cud, miod i orzeszki? zawsze tak bylo...
    • rita75 Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 17:50
      Pokazywanie się koleżanek z nią na dworze
      > jest "obciachem". Co mogę zrobić, aby to zmienić?

      przeczekac...bo raczej tego nie zmienisz, a juz na pewno nie smaodzielnie.
      Moglabys jeszcze porozmawiac z wychowawcą, ktory by mogl tak prztasowac uklad w
      klasie, by ja jakos wypromowac...chociaz to moglo byc skuteczne 20 lat temu,
      gdy nauczyciel by autorytetem.
      • ada9611 podobny problem 18.05.07, 18:05
        Mam podobny problem z synem,ma ciemno rude wlosy ale czy to jest powod aby bic?
        ma jednego przyjaciela i z dwoch dobrych kolegow ,wlasnie w srode wydarzyl sie
        przykry incydent ,dostal piescia w nos na przerwie,krew mu z nosa
        polecila ,tego chlopca nie ukarano,chce aby rodzice byli wezywani do szkoly
        tego chlopca,zwykle przepraszam nie pomoze,syn mial spuchniete.W poniedzilaek
        ide do szkoly do dyrektora,zwyczajnie pogadac co szkola ma w tej sprawie
        zrobic.aha strasza jeszcze ze go po szkole dorwie.chlopcy ktorzy maja po 11
        lat....
        • mama_frania Re: podobny problem 18.05.07, 18:07
          jeśli to kwestia tego że się dobrze uczy to nic nie poradzisz raczej. Ja byłam
          nienawidzona przez niemal całą klasę w podstawówce bo się dobrze uczyłam.
          Starałam się nie przejmować, bo mimo wysiłków z mojej strony- typu pomoc przy
          pracy domowej, w nauce itp.- i tak mi dokuczano. Po prostu dzieci nie lubią
          wszelkiej inności, tak to już jest.
          • verdana Re: podobny problem 18.05.07, 18:18
            Za mna też dzieci w podstawówce nie przepadały, aczkolwiek nie byłam żadną
            klasową ofiarą. I czym bardziej o tym myslę, tym bardziej wiem, dlaczego mnie
            nie lubiły. Bylam dobrą uczennica, ale na pewno nie to było przyczyną -
            natomiast pewna przyczyna mogło być demonstrowane z teo powodu poczucie
            wyższości.
            Bywaja przypadki, gdy dziecko zostaje ofiarą bez żadnej swojej winy. Jednak,
            nie ukrywajmy, w bardzo wielu wypadkach wina jest częściowo po stronie dziecka -
            nie zawsze jest to zresztą "wina" zawiniona, jeśli tak mozna powiedzieć. Zbyt
            wysoka lub zbyt niska inteligencja, wyróznianie się strojem, zachowaniem,
            religią - to wszystko często skłania dzieci do odrzucenia "innego" - niestety
            to taki wiek. Ale czasem "wina" jest po stronie nielubianego dziecka - jest
            wyniosłe, aroganckie, donosi nauczycielom, skarzy się. Pamiętam z klasy taką
            dziewczynkę, która zawsze, ale to zawsze była "nieszczęśliwa i pokrzywdzona". -
            i nikt jej nie lubił. Tymczasem jej krzywdy były urojone, zawsze znalazła sobie
            powód do obrazy.
            A wiec poszukałabym tez przyczyny - nie tylko co robić, by w klasie dziecko
            lubili, ale przede wszystkim - czy mają powód, by jej nie lubić?
            • mama_frania Re: podobny problem 18.05.07, 18:22
              Ale niestety zdarza się, że rówiesnicy odrzucają właśnie bez winy ze strony
              osoby odrzuconej. Ja sama nigdy nie donosiłam (bo się tym brzydzę), starałam się
              pomagać, ale z pomocą się nie narzucałam, nie wyróżniałam się strojem czy
              religią, nie wyrywałam się zawsze do odpowiedzi, gdy ją znałam i mimo to byłam
              jedna z klasowych ofiar (drugą była właśnie dzieczyna, której zdarzało się
              skarżyć oraz chłopak który pochodził z biednej rodziny)
              • pampeliszka Re: podobny problem 18.05.07, 20:15
                W tym wieku jest dosc istotne, czy tylko dobrze sie uczy, czy tez jest niezła w
                sporcie. Kiedy pracowalam na koloniach jako wychowawczyni, najwieksze problemy
                byly z aklimatyzacja dzieci, ktore byly sportowymi fajtłapami (takie wychuchane
                z domu na zasadzie "nie biegaj, bo sie spocisz"). Moze zapisz córke na przyklad
                na kurs jakiejs sztuki walki, to zaimponuje, a ona poczuje sie pewniej, nauczy
                sie odszczekiwac.
            • moofka Re: podobny problem 18.05.07, 20:38
              bylam dobrą uczennica, ale na pewno nie to było przyczyną -
              > natomiast pewna przyczyna mogło być demonstrowane z teo powodu poczucie
              > wyższości.
              > Bywaja przypadki, gdy dziecko zostaje ofiarą bez żadnej swojej winy. Jednak,
              > nie ukrywajmy, w bardzo wielu wypadkach wina jest częściowo po stronie dziecka
              > -
              > nie zawsze jest to zresztą "wina" zawiniona, jeśli tak mozna powiedzieć

              ja tez mysle, ze to w dziewczynce jest cos, co odrzuca inne dzieci
              sama "dobra nauka" to jeszcze nie powod
              dobrzy uczniowie sa na ogol popularni
              chyba, ze jest to typ niekolezenskiego kujonka, ktory nie da zgapic na klasowce,
              odpisac zadania na przerwie
              a z powodu swoich ocen nosi nos wyzej niz inni
              i ja sie nie dziwie


          • ginny22 Re: podobny problem 19.05.07, 18:00
            Różnie bywa. Odstawałam intelektualnie od reszty klasy, faktycznie nie bardzo
            miałam o czym z nimi rozmawiać. Ale pomagałam przy odrabianiu pracy domowej,
            podpowiadałam na klasówkach, opowiadałam lektury - nie po to, żeby mnie lubili
            (bo mi średnio na tym zależało), ale tak po prostu. I dzięki temu byłam
            szanowana i akceptowana, na przerwach nie chodziłam samotna. Dzieci może i nie
            lubią inności - ale lubią dobrych uczniów, którzy pomagają i nie zadzierają
            nosa. Z reguły, oczywiscie.
    • janka007 Re: nielubiane dziecko 18.05.07, 20:30
      Poślij ją do psychologa dziecięcego albo na grupę interpersonalną dla
      młodzieży, to lepsze niż jakakolwiek diagnoza na forum. Moze to wynikać z wielu
      różnych rzeczy: nieumiejętności stawiania granic (czego się często nie uczy
      albo łamie w domu rodzinnym), posiadania nadmiernie krytycznych rodziców,
      braków w higienie osobistej (używa dezodorantu?), a także choćby z tego że
      pojawiła sie klasowa liderka/lider który buduje grupę wokół siebie dzięki
      poszukiwaniu kozła ofiarnego.

      Na pewno została wybrana nieprzypadkiem na tego kozła, może najgorzej się
      umiała odgryzać, ale po długotrwałym byciu traktowaną w ten sposob
      najprawdopodobniej nabawiła sie już syndromu ofiary i jest duze zagrozenie że
      ten sam układ będzie się odtwarzać w następnej szkole. Teraz jest właśnie dobry
      moment żeby ją wysłać na jakąś terapię, socjoterapię itd. zanim zdąży pójść w
      nowe środowisko z jezykiem ciała mówiącym "kopnij mnie".
    • o.me Re: nielubiane dziecko 10.09.07, 18:26
      Mam syna, jedynaka, który cała 1 klasę odstawał od reszty (dużo
      opuszczał ze względu na zdrowie), na początku 2 klasy zaproponowałam
      aby zaprosił kolegów na urodziny (w klasie jest 5 chłopców) odważył
      się i zaprosił, przyszło 3, syn był wniebowzięty i zmienił się od
      nastepnego dnia, wychowawczyni była bardzo zdziwiona zmianą, okazało
      się iż syn z jakiegoś powodu uważał się za gorszego od innych i nie
      wierzył w siebie, do dzisiaj nie wiem dlaczego, być może córka także
      ma niska samoocenę i nieświadomie odsówa się od klasy.
Pełna wersja