wyjechali na wakacje......

02.07.07, 22:23
i zaczynają się problemy. Od soboty moje bliźniaki są na obozie. niby wszystko
dobrze, a tu nagle sms od nich, że kolega z ich pokoju przeklina i ich bije.
O rany, co tu robić???
czy po pierwszym zajściu informować opiekuna,czy wstrzymać się i dać
dzieciakom czas nad rozwiązanie problemu we własnym zakresie. To pobicie, to
uderzenie syna w czoło, gdy zwrócil uwage koledze, ąby nie przeklinał. Kolega
jest o rok starszy od moich chłopaków, ma 10 lat.
    • grazbed Re: wyjechali na wakacje...... 02.07.07, 23:18
      Wyluzuj!

      Mojej córce 6,5latce na obozie od zeszłego tygodnia podpadła z kolej Weronika,
      na tyle, że chciała się wynosić z tego pokoju. Przesłałam SMS-a do wychowawczyni
      z prośbą o wyjaśnienie czy to jakiś problem czy tylko jednorazowa sprawa.

      Zaufaj raczej wychowawcy, Ty zdalnie i tak tego nie ustalisz. Piszę to nie tylko
      jako matka ale także kiedyś jako wychowawca a potem kierownik kolonii.

      Czasami dzieci tak konfabulują, że niezłe afery z tego wychodzą. Czasami użyją w
      SMS-ie nieodpowiedniego słowa a rodzice siwieją z rozpaczy.

      Pamiętam jak kiedyś dziecko z mojej grupy powiedziało przez telefon "Od dwóch
      dni nie mamy śniadań......" rozmowa się urwała a miało być o "...8,oo tylko o
      8,30...". Na drugi dzień mieliśmy wizytację przedstawicieli rodziców smile).
    • agnieszka_azj Re: wyjechali na wakacje...... 03.07.07, 09:43
      mamablizniakow4 napisała:
      > czy po pierwszym zajściu informować opiekuna,czy wstrzymać się i dać
      > dzieciakom czas nad rozwiązanie problemu we własnym zakresie. To pobicie, to
      > uderzenie syna w czoło, gdy zwrócil uwage koledze, ąby nie przeklinał. Kolega
      > jest o rok starszy od moich chłopaków, ma 10 lat.

      Opiekunowie są na miejscu i siłą rzeczy mają lepsze rozeznanie w sytuacji niż
      Ty na podstawie jednago smsa. Twoi synowie są już na tyle duzi, że powinni
      potrafić sami zwrócić się do wychowawcy w razie problemów.

      To jest niestety problem dzieci wyposażanych na samodzielne wyjazdy w komórki.
      Pełnią one rolę "zastępczej pępowiny" wink Dziecko zamiast próbować samodzielnie
      stawić czoła problemom, dzwoni do Mamy po pomoc.

      Pierwsze samodzielne wyjazdy moich corek to były kolonie zuchowe, gdzie, z
      braku prądu, komórki nie miały zastosowania. Dzięki temu musiały sobie dawać
      radę same.
      Ja w ich wieku bardzo źle się czułam na koloniach. Żeby skontaktować się z
      rodzicami musiałam iść do kierownika i prosić o zamówienie rozmowy
      międzymiastowej, a potem na nią poczekać - czasem godzinę. Przez ten czas
      mogłam nabrać dystansu do swoich problemów i rozmowa była już spokojniejsza.
      • mamablizniakow4 Re: wyjechali na wakacje...... 03.07.07, 11:34
        wczoraj dalam sobie na wstrzymanie. Ale dzisiaj otrzymalam juz 3 info, ze kolega
        znowu ich bije. skontaktowalam sié z wychowawca. opiekun ma rozeznac sie w
        problemie i to rozwiazac.
        moje dzieciaki nie sa nauczone roziazywania problemow przez bicie, ale obawiam
        sie, ze jak spor nie zostanie zarzegnany to w kocu nie wytrzymaja i wlejá
        koledze, a ze znaja technike, bo trenuja sporty walki to moj niepokoj jest
        jeszcze wiekszy.
      • grazbed Re: wyjechali na wakacje...... 03.07.07, 12:45
        Swietnie to określiłaś "pępowina zastępcza" smile). Mam dokładnie takie samo zdanie
        na temat komórek dla dzieci na obozach. Nie wiedzieć czemu "odmóżdżają" smile.
        • mamablizniakow4 Re: wyjechali na wakacje...... 03.07.07, 13:32
          chlopcy radza sobie dobrze.tylko maja problem z tym dzieciakiem. Dzwonia, bo
          szukaja innego rozwiázania niz spuscic manto koledze. to nie jest pierwszy
          wyjazd moich chlopakow. i jak dotad nie bylo zadnych problemow. dodam, ze sa na
          wyjezdzie z klubu sportowego do ktorego nie naleza, a inne dzieciaki doskonale
          sie znaja.
          oni sa dla nich obcy.
          • el_la Re: wyjechali na wakacje...... 06.07.07, 10:11
            Chyba musisz im powiedzieć, że musza sobie dać rae sami, że mamusia za nich
            zdalnieproblemu nie rozwiąże. Nie są na pustyni i są we dwóch. Moga przecież
            delikatnie spuścic koledze łomot wink A sportami walki się nie przejmuj - w tym
            wieku w ten sposób dzieci krzywdy sobie nie zrobią , gorzej gdyby porzucili te
            sporty walki i zaczęli walczyć np. widelcem.
            • mamablizniakow4 Re: wyjechali na wakacje...... 06.07.07, 20:19
              na szczęście sytuacja została wyjaśniona. W rozwiązaniu problemu brał udział
              wychowawca. Już jest ok. i chłopcy dobrze się bawią.
Pełna wersja