lucynkkaa
08.08.07, 15:41
witam,
Rzadko pisuje na forach a tu chybe jeszcze nigdy nie pisalam. Ale
pojawil sie problem, z ktorym nie wiem co mam począc, i jak go
rozwiazac.
Problem dotyczy syna (9lat) i kolegi rowiesnika, kolegi ktory
temperamentem, energia, iloscia pomyslow na minute niczym nie
przypomina mego syna.
Moj syn uwaza go za kolege, tamten natomiast, gdy sie nie ma z kim
bawic na podworku bawi sie z moim synem, gdy ma innych "lepszych"
kolegow na podworku, potrafi powiedziec memu synowi "Ty sie z nami
nie bawisz". Moj syn sie wtedy "kuli", bo jak to jego dobry kolega
mowi "nie", no to nie. Jest pod jego duzym wplywem, szczegolnie
teraz w wakacje, gdy wszystkie dziecki z osiedla bawia sie na
wspolnym podworku osiedlowym i duzo ze soba przebywaja.
Przedwczoraj zdarzyla sie sytuacja, ktora utwierdzila mnie w
przekonaniu, ze sposob wychowywania i sami rodzice tego chlopca
mocno odbiegaja od tego w jakim my chowamy swoje dzieci.
Wieczor. Syna bawi sie na podworkuz grupa dzieci w tym tym chlopcem,
ma wystawiony rower. Jest 20.45. Wychodze po niego, prosi o jeszcze
kilka minut. Zgadzam sie. Wychodze ponownie 21.00. Ciemno. Nie ma
nikogo. Za ok 20 min pojawia sie moj syn na rowerze za nim ten
chlopiec rowniez na rowerze a za nimi jego rodzice pieszo. Pytam sie
gdzie byl i dlaczego nic mi nie powiedzial. "O zapomnialem". Zerkam
na rodzicow. Nic. Zero komentarza ze zabrali cudze dziecko na spacer
o zmroku.
Juz w lozku rozmawiam z synem, tlumacze itd.
Dodam ze gdy nie ma tego chlopca na podworku moj syn bawi sie z
innymi bez wiekszych problemow.
Pytanie: jak wytlumaczyc dziecku ze sposob w jaki wychowywany jest
ten chlopiec mi sie nie podoba, jego zachowanie rowniez.
Dziekuje za wszelkie opinie i wypowiedzi z gory