adwarp
19.09.07, 09:19
jest prawdą,że my rodzice kupiliśmy naszemu dziecku komputer i pozwoliliśmy na
nim grać, mało tego zaopatrzyliśmy go w różne "akcesoria", które dla niego
były ważne i miały mu ułatwić grę.Dodam,że w tej chwili chodzi tu o jedną grę
jest to Tibia.
Niestety syn stał się niewolnikiem tej gry. Jak bylo wcześniej
Wcześniej syn grał w różne gry i tylko w weekendy.
Jest prawdą,że to myśmy się zgodzili, aby w tym roku szkolnym /1 klasa
gimnazjum/syn mogl grac także w tygodniu, jednak warunek byl taki,że syn ma
mieć lekcje odrobione i żadnych zaległości.
Zauważyłam niestety,że dążenia syna idą w jednym kierunku - grać!!!, więc
lekcje są odrabiane, ale nie jest to priorytet.
Malo tego kiedy ja wspominam o szkole i o lekcjach on się nadyma, obraża,
szczytem wszystkiego bylo to jak wczoraj kiedy ja powiedzialam,żeby wylączyl
komputer moj syn oświadczył,co następuje
"któregoś dnia nie wrócę ze szkoły"(?)
Syn kończył podstawowkę z bardzo dobrymi ocenami, może nie był pracowity ale
dość zdolny i bardzo sumienny,ale w tej chwili boję się,że idzie to wszystko w
złym kierunku.
Dziecko,które lubi przytulanki staje się opryskliwe. Wiem,że jest to też
sprawa wieku i budowania niezależności i wlasnej tożsamości.
Ja jednak w dużej mierze winię za obecny stan rzeczy gry komputerowe
/szczególnie jedną/, wiem,że to my rodzice w dużej mierze ponosimy za to
odpowiedzialność,ale jakoś nie potrafię znależć wyjścia z tej sytuacji.
Postawa mojego męża jest jednoznaczna - koniec grania, ja nie wiem, czy jest
to najlepsza i jedyna metoda.
Jak zmotywować mlodego czlowieka do nauki?
Zwracam się do Was z prosbą o radę rodzice dziecki w wieku szkolnym, a
jednocześnie ostrzegam rodzicow tych dzieci, które mają "komputerowe ciągoty"