Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch

18.12.01, 00:09
Sam już temat to właśnie moje pytanie. Może ktoś ma doświadczenia w tym
temacie. Wychowuję wraz z żoną 3 letnie dziecko, którego nie jestem ojcem (
żona jest rozwódką i ojcem dziecka jest jej pierwszy mąż). Bardzo je kocham i
chcę dawać mu jak najwięcej miłości. Poświęcam mu większość swojego czasu.Mały
po całej tej sytuacji jest bardzo nerwowy i uparty. Bywa, że podrze książkę, "
bo tak". Choć bardzo go kocham nie mogę dopuszczać do takich sytuacji. Jest za
mały na poważne rozmowy. Nie chcę go karać a w szczególności bić ( brrrr...),
lecz mało co do niego dociera. Może ktoś z was ma podobne doświadczenia i sobie
z tym poradził.
    • Gość: ada Re: Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch IP: 10.129.135.* 18.12.01, 11:08
      zdecydowanie tak jak swoje wlasne, chociaz w tej sytuacji trzy razy bardziej
      delikatnie.
      jesli byla to bardzo wartosciowa ksiazka, to przebolej i nie kladz wiecej
      waznych rzeczy w zasiegu reki dziecka przez najblizsze trzy lata...
      dziecko nie jest nigdy za male zeby mu tlumaczyc (adekwatkie do wieku,
      oczywiscie), pamietaj tylko, ze jeden raz nie skutkuje. musisz wlozyc w to
      wiele wysilku, czasu, serca, ciepla, cierpliwosci, sprytu, a czasami dorzucic
      druga ksiazke do porwania... nie jestem zwolennikiem niszczenia czegokolwiek,
      ale rozne sa okolicznosci. mam trzy corki (17,12,5) i wierzaj mi, nieraz
      zalowalam swojej popedliwosci. nic nie jest wazniejsze od dziecka - malego
      czlowieka. jesli kochasz to dziecko, kieruj sie sercem i rozsadkiem, a napewno
      ci sie uda.
      pozdrawiam
      • Gość: eva Re: Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 23:49
        dla mnie taka milosc to jest ....cos niesamowitego. przyznam, ze bardzo
        podziwiam i szanuje takich facetow. mam znajomych , ktorzy sa w takiej sytuacji
        i zaden nie moze podolac takiemu zadaniu. choc sie staraja. wiem ze to trudne.
        ale ty jestes gosc po prostu. i wiesz, co robic - kochaj. on sie z tym upora
        wiec nie zadrazniac. jeszcze niejedna rzecz zniszczy. moj 2 letni wlasnie
        pieknie porysowal sciany kredka. na swieta jak znalazl. ale dla mnie to
        prawdziwa sztuka i gdybym mogla , to oddalabym do luwru, niech caly swiat
        patrzy. nie wiem dlaczego, ale dla mnie te jego kreski to nie takie zwyczajne
        kreski, tylko...no, nie on ma talent!!!
        mowie mu, ze nie wolno, ale nie krzycze tylko przytulam i mowie nie wolno.kazdy
        wiek ma swoje prawa choc wymagac trzeba. na pewno bedzie z czasem uczulony na
        twoje uwagi, a gdy urodzi sie dziecko, bedzie to drazliwa kwestia, bedzie
        porownywal. ale ty sobie poradzisz- bo jestes gosc!!!
    • macius2 Re: Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch 22.12.01, 15:46
      no wlazsi ?
    • Gość: isabelle Re: Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch IP: *.uml.lodz.pl 31.12.01, 09:43
      Masz przed sobą bardzo trudne zadanie, wiem coś o tym bo jestem w podobnej
      sytuacji. Kochasz to dziecko i to najważniejsze. Staraj się wychowywać je tak
      jak swoje, trzeba tłumaczyć i wymagać. Trzylatek bardzo wiele rozumie i będzie
      robił tyle na ile mu się pozwala. Dużo będzie też zależało od jego kotaktów z
      ojcem. W każdym razie Ty rób swoje. Możesz się pocieszyć, że gdyby to był
      nastolatek, to byłoby 100 x trudniej. Czy planujecie wspólne dziecko? To chyba
      byłby niezły pomysł.
      • Gość: parma Re: Jak wychowywac nie moje dziecko, ktore bardzo koch IP: 62.121.73.* 11.01.02, 10:24
        Ja myślę,że powinieneś postępować tak, jakby to było Twoje dziecko. Oczywiście
        nie mówimy o biciu, bo to w ogóle nie powinno wchodzić w rachubę. Nie jestem
        przeciwniczką lekkiego klapsa (w wyjątkowych sytuacjach), ale na to może sobie
        pozwolić w Twojej sytuacji tylko Twoja żona. Wychowuję dwoje dzieci: swojego
        syna i córkę męża z pierwszego małżeństwa. Nie raz się zdarzało, że córka
        prosiła mnie, bym jej czegoś zabroniła zdecydowanie, albo, że też czasem
        chciałaby dostać klapsa. Nigdy tego nie zrobiłam, ale wiem, że było jej to
        bardzo potrzebne, że wyczuwała, że jestem wobec niej bardzo delikatna.Starałam
        się więc stanowczo i zdecydowanie reagować na jej występki. Bazując na swoim
        doświadczeniu i obserwacjach (bo taka sytuacja wymaga wnikliwego obserwowania
        dziecka, bardzo łatwo jest popełnić błąd i w jedną i w drugą stronę)nie mogę
        się w pełni zgodzić z jedną z moich poprzedniczek :"przytulać i mówić - nie
        wolno". I tu dam przykład dwojga dzieci, które do 9 roku życia były różnie
        chowane. Ja mówiłam swojemu synowi "nie wolno" w sposób zdecydowany. Potem
        musiałam tłumaczyć, dlaczego nie wolno, choć czasem to wcale nie było takie
        proste. Skutki były znakomite. Okres dojrzewania przeszliśmy w miarę dobrze,
        chociaż nie raz, wbrew swoim odczuciom, musiałam ulec jego argumentom, jeśli
        były sensowne.
        Z córką jest zupełnie inaczej. Wychowana we wczesnym dzieciństwie na zasadzie
        przytulania niezależnie od sytuacji, na zwrócenie uwagi "nie wolno, nie rób
        tego więcej" mówiła "dobrze" i następnego dnia zaczynało się wszystko od
        początku. W tym wieku nie jest łatwo wyplenić tego, co jest już zakorzenione. A
        pamiętajmy, że to wszystko potęguje się jeszcze w okresie dojrzewania. Ale to
        już inny temat.
        Życzę Ci, żebyś sprostał tej sytuacji. Z małym dzieckiem łatwiej jest zaczynać,
        ale nie bój się stanowczości. Dziecko musi czuć, kiedy postąpiło żle. Ale w
        innych sytuacjach okazuj dużo serca i mów, że kochasz. Mam nadzieję, że
        usłyszysz kiedyś, że jesteś najwspanialszym ojcem. Tak ja ja usłyszałam od
        mojej 16-latki:"Jesteś moją najprawdziwszą mamą, nie wyobrażam sobie, żebym
        mogła mieć inną".
Pełna wersja