gdzie ci tatusiowie? no gdzie?

IP: *.pai.net.pl / 10.7.1.* 13.08.03, 14:59
Zauważyłam wśród naszych znajomych (zresztą na własnym podwórku też), że
ojcowie starają się zminimalizować swój udział w zabawianiu i wychowywaniu
dziecka. U mnie wygląda to tak, że muszę podpowiadać tatusiowi, żeby może
wykąpał dziecko, poczytał mu, porozmawiał czy pobawił się z nim. Przeraża
mnie fakt że moi mężczyźni mają ze sobą tak mało kontaktu. Jak będą wyglądały
ich relacje w przyszłości?
    • Gość: Iza Re: gdzie ci tatusiowie? no gdzie? IP: *.introl.pl 13.08.03, 16:48
      Ja nie mogę narzekać. Tatuś z córą szaleją: rowerek, stanie na głowie, obecnie
      namiot na środku pokoju, chlapanie w basenie w ogródku, dla mnie pozostają
      zajęcia "stacjonarne": wspólne malowanie, czytanie książek, puzzle. Nawet na
      wakacjach odpoczywamy i bawimy się na zmianę.

      To teraz, gdy mała ma 3 latka, ale i wcześniej tatuś od pierwszej minuty był
      włączony w zajęcia domowe, od 5 dnia życia kąpie córę, zdarza się, że gdy
      babcia chora, a ja muszę być w pracy bierze urlop by z nią być w domu, a wtedy
      nie muszę dawać żadnych wytycznych, bo wiem, że dziecko jeść dostanie to co ma
      dostać i o właściwej porze, uśpi gdy trzeba. Jedyne co mnie czasem irutyje to
      to że na zbyt wiele jej pozwala i potem na osobności zwraca mi uwagę, że zbyt
      strofuję małą. Ale może ma rację...

      Gdy "przeleciałam" znajomych tatusiów to też statystyka wypadła na plus dla
      panów.
    • kulka_ Re: gdzie ci tatusiowie? no gdzie? 14.08.03, 11:59
      I tak masz dobrze, że mu przypomnisz i to zrobi. Mojemu możesz mowić i tak sama
      zrobisz.
    • Gość: kate Re: gdzie ci tatusiowie? no gdzie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 12:27
      Rety, jakie to frustrujące, prawda? Ze to, co dla nas jest oczywiste, im trzeba
      powiedziec, i to delikatnie i emanujac zaufaniem, ze sa wspaniałymi tatusiami i
      dziecku są bardzo potrzebni.
      no niestety, to u mnie dziala bez pudla, ale zanim sie tego nauczylam, bylo
      strasznie. bylam tym skrajnie sfrustrowana, gdy przeczytałąm ksiązke pt "Zona
      uległa"( do dostania w Empiku). cos wspanialego. dowiedzialam sie, ze nie mozna
      meczyznie po prostu przekazac informacji. On potrzebuje specjalnego kodu. Jesli
      uzywasz tego kodu- dziala zadziwiająco, wciąz jestem w szoku. Polecam wszystkim
      sfrustrowanym kobietom. I nie burzcie się tytułem. jest w sumie bardzo
      przewrotny. Nigdy nie bylam tak rozpieszczana, dopieszczana i wyręczana we
      wszystkich problemach i trudniejszych zadaniach jak teraz.
      A moj mezczyzna nigdy nie byl tak zadowolony z zycia, seksowny i zaangazowany w
      zycie rodzinne, pelen pomyslow jak nas uszczesliwic.
      Fajnie, nie?
      nie sądzilam, ze to kiedys bedzie mozliwe. mialam wrazenie, ze jestesmy
      beznadziejnym przypadkiem, i zaraz sie rozstaniemy.zylismy w ciągłym kryzysie.
      brrr.
      Ksiązka jest idealna, jesli chodzi o praktyczne rozwiazania, jak zaangazowac
      tatusia w zajmowanie sie dziecmi.
      naprawde, cudowne zmiany SĄ MOŻLIWE!!! przekonałam się o tym na własnej skorze.
      wszystkiego dobrego!
    • lunatica Re: gdzie ci tatusiowie? no gdzie? 15.08.03, 01:14
      póki co znanm temat tausiów z obserwacji. od jakiegoś czasu stał mi sie on
      bliższy. zamieszkała w naszym domu para z 3 miesięczną dziewczynką. mieszkaja
      z nami tylko przez wakacje... dopiero 1 1/2 miesiąca, a ja nie mogę wytrzymać,
      żeby mu cos powiedziec. jak tylko pojawia się jakiś problem z małą to on woła
      mamę... sam nie zrobi. chyba, że dostanie dokładne wytyczne jak postępować.
      ale sam z siebie. tylko pobawić i tylko na leżąco. broń boże wziąść na rece.
      może się boi, że jej krzywdę zrobi. ale wygląda to tak, jakby to dziecko miało
      tylko mamę, a tatę od parady. a przecież kotu spod ogona nie wypadło. brr. i
      przychodzi do niej - a ona wtym czasie stara się coś zrobić poza karmieniem i
      praniem - i mówi: już 4 raz cię wołam, mała płacze... a mni się nóż w
      kieszeni otwiera.
      musiałam to z siebie wyrzucić. zeby jemu nie wygarnąc.
      pozdrawiam.
    • aborys Tutaj 15.08.03, 17:45
      Nie chwaląc się pierwsze 3 miesiące tylko ja kąpałem córkę.
      Żona się bała, że dziecku pęknie przy kąpieli kręgosłup, albo, w najlepszym
      razie, wyślizgnie się z rąk do wanienki.
      Potem było (i jest) podobnie.
      I większość znajomych ma tak samo.
Pełna wersja