Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę..

24.01.08, 09:03
od rana do wieczora mój 12-letni syn używa tego słowa na wszelkie
moje prośby groźby itp.o wszystko muszę kilka razy prosić.odnoszę
wrażenie że ze mną walczy robi mi na złość.czasem patrzy mi w oczy i
szyderczo się śmieje.to trwa już zbyt długo.jak to przerwać?finał
jest zawsze taki że i tak musi zrobić to co mu karzę ale jest wtedy
rozdrażniony agresywny w stosunku do swojej 7-letniej siostry.często
odburkuje niegrzecznie.nie biję za to krzyczę i wymyślam kary po
których jest jeszcze bardziej nieznośny.to istna przepychanka.słucha
się tylko ojca z którym rzadko się widuje(pracuje za granicą).może
ktoś ma podobny problem i potrafi mi jakoś pomóc.pozdrawiam
    • bogna7.4 Re: Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę.. 24.01.08, 09:59
      nikt nie lubi tresury, a krzyczaca matka to juz zupelny absurd.
      Sprobuj mu pokazac jak przyjemna i satysfakcjonujaca jest wspolpraca a nie
      narzucac mu ciagle swoja wole. Sprobuj mu opowiedziec, dlaczego warto w danej
      chwili cos zrobic a nie warczec na niego jak zwierze.
      Slucha sie ojca bo ijciec z nim rozmawia a nie bez przerwy gwalci jego poczucie
      wlasnej wartosci.
      • anmanika Re: Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę.. 24.01.08, 10:54
        Mam dokładnie to samo z moją 12-latką.
      • stereo121 Re: Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę.. 24.01.08, 19:41
        chyba nie wiele wiesz o tym co się u mnie dzieje.a twoje wnioski
        niestety są mylne.jaka tresura?jakie warczenie?wcale nie napisałam
        że ojciec z nim rozmawia..niczego mu też nie narzucam uważam że
        każde dziecko musi mieć jasno postawione granice i obowiązki.jestem
        normalną matką.
        stereo
    • jola_ep Re: Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę.. 24.01.08, 11:50
      Sama mam 12-latkę, ale dziewczynkę, oraz 8-latka.
      Z mojego doświadczenia fakt pobytu ojca za granicą bardzo wpływa na zachowanie dziecka, szczególnie takiego dorastającego. Odkąd mój mąż jest w domu codziennie, zachowanie moich dzieci zdecydowanie się poprawiło.

      Wydaje mi się, że w tym wieku trzeba już w miarę możliwości odchodzić od próśb i gróźb na rzecz "samostanowienia" dziecka. Być może ważne jest to szczególnie u chłopaków. Rzeczy do wykonania powinny być znane wcześniej (dać czas na wykonanie, czasem warto puścić mimo uszu początkowe nie), jak najmniej mówić, czasem zamiast prostego przekazu - drobna aluzja (a niech wysili intelekt). Przepychanki słowne już od dawna przerabiamy - liczy się poczucie humoru i zgrabna riposta. Czasem córa przeholuje, to ją informuję o tym i zwykle wystarczy. W sumie doświadczenie mam jeszcze niewielkie.

      Ważny jest Wasz dobry kontakt. U nas ze dwa razy w tygodniu wyruszamy na zakupy, albo odprowadzam ją na zajęcia. Ważna jest wtedy wspólna droga, to bardzo dobry czas na rozmowę.

      Domowych obowiązków córa ma niestety mało, bo zwykle rzadko niestety bywam w domu i nie mam siły zbyt wielu rzeczy pilnować. Ona zresztą też lata na różne kółka. Zamiast tego staram się, aby pomagała mi przy obiedzie (niedawno w końcu nauczyła się obierać ziemniaki inaczej niż na drobną kosteczkę wink ). Ale nie na zasadzie: zrób to i tamto, ale teraz razem wszyscy gotujemy. Ja wracam z pracy, wołam dzieciaków do pomocy (bo trzeba szybko coś ugotować) i naprawdę mi pomagają smile Ale razem, wspólnie, także mój młodszy (świetnie kroi warzywa). Podobnie wygląda sprzątanie: na zasadzie wspólnego zrywu, przy czym musi być "sprawiedliwie", czyli musi pracować też młodszy brat.

      O lekcje sama dba, do jej pokoju staram się nie wchodzić wink

      Jeśli chodzi o wrzask, to wcalę Ci się nie dziwię. Sama jestem osobą bardzo spokojną, ale taki "podrostek" to naprawdę potrafi wyprowadzić z równowagi. Więc na wszelki wypadek jak mnie zaczyna "nosić" to odizolowuję się na parę minut (mówię po co: "muszę się uspokoić, bo chyba cię zamorduję" ). Jej też dobrze robi parę minut na uspokojenie.

      Na razie lubię tę odrobinę niepokorny - ale na szczęście jeszcze nie za bardzo - wiek. Nie wiem, jak widzisz swoje dziecko, ale czasem mam wrażenie, że nawet jak na zewnątrz kolce powystawia, to w środku moja córa jest "mięciutka" i wrażliwa smile

      Pozdrawiam
      Jola
      • stereo121 Re: Nie nie nie nie nie-wciąż to słyszę.. 24.01.08, 19:44
        dzięki za mądre rady.popracuję nad poczuciem humoru.dobrze nam to
        zrobi..pozdrawiam
Pełna wersja